Dodaj do ulubionych

czek i wahadło

13.03.18, 09:46
Ostatnio w publicznych pyskusjach coraz częściej słyszę o mechanizmie check and balance. Tak właśnie, bez końcowych ,,s''-ów -- o, choćby tutaj. Nastała moda, żeby o tym mówić. Ale przecież w liczbie pojedynczej to powiedzenie nie ma żadnego sensu, prawda?

- Stefan

--
Zwalczaj biurokrację!
Edytor zaawansowany
  • zbyfauch 13.03.18, 09:57
    po dodaniu "s" wychodzi mi chicks and balanga.
    Osobliwe.


    --
    Pustelnia
  • ur-nammu 13.03.18, 14:22
    Pozwolę sobie na skomentowanie fragmentu tekstu, do którego odsyła link.

    Jacek Bartyzel: „ponieważ klasycy rozróżniali trzy podstawowe formy rządu – monarchię, arystokrację i demokrację – trzeba rozważyć także demokrację, ale jako coś, co teoretycznie może istnieć i może kiedyś istniało, ale czegoś, czego w otoczeniu, w polu widzenia Monteskiusza nie było”
    To rozróżnienie pochodzi od Arystotelesa, ale od jego czasów wiedza o ustrojach państwowych znacznie się wzbogaciła, więc powoływanie się tu na poglądy greckiego filozofa jest niezbyt uczciwe, zwłaszcza że trudno je uznać w tym względzie za aktualne.

    W dzisiejszych pracach poświęconych ustrojom państwa przyjmuje się, że te trzy pojęcia nie przynależą do wspólnej kategorii i że zasadniczo wyróżnia się dwa podstawowe typy ustroju państwowego, czyli formy sprawowania rządu – monarchię i republikę. Tu pozwolę sobie zacytować fragment ze specjalistycznego opracowania poświęconego tym zagadnieniom:
    „Monarchia a republika i demokracja. Te trzy pojęcia nie są z jednej płaszczyzny. O ile monarchia i republika stanowią formy ustroju państwa, to demokracja jest pojęciem wieloznacznym111. Określa bądź ideał ustrojowy, dążenie do tego, aby władza należała do ludu, bądź sam ustrój dążenie to realizujący.
    (Przypis) 111 Stąd liczne określenia „definiujące”: demokracja antyczna, demokracja szlachecka, demokracja burżuazyjna, demokracja „ludowa”.
    s. 326
    Stanisław Grodziski, Porównawcza historia ustrojów państwowych, Kraków 2008, s. 326.

    A zatem w analizowanej wypowiedzi mamy do czynienia z pomieszaniem trzech pojęć, ponieważ:
    1) monarchia jest jedną z dwóch podstawowych form ustroju państwa (a jej przeciwieństwem jest republika, nie arystokracja czy demokracja),
    2) arystokracja to warstwa społeczna (aczkolwiek formą rządów była w starożytnej Grecji),
    3) demokracja odnosi się do zakresu, w jakim społeczeństwo (lud) ma udział w sprawowaniu i kontrolowaniu władzy (demokracja może istnieć zarówno w monarchii, jak i republice).

    To tylko jeden z elementów nieuczciwej argumentacji w omawianym tekście. Autor niby nie skłamał, ale też nie powiedział prawdy, a w innych miejscach jego wypowiedzi też można wskazać na nieuprawnione przeskoki myślowe i niedomówienia. Cóż, gdy się jest monarchistą we współczesnym świecie, najwyraźniej nie można sobie pozwolić na argumentację uczciwą i rzetelną, a trzeba się uciekać do wygibasów pojęciowych i inwektyw sugerujących, że oponenci to „lemingi, otumanione tefauenami”.
  • bimota 14.03.18, 19:19
    MOWISZ, ZE REPUBLIKA JEST PRZECIWIENSTWEM MONARCHII.. MONARCHIA TO RZAD KROLA. CO JEST PRZECIWIENSTWEM KROLA ? RZZAD ZEBRAKA ?

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • ur-nammu 14.03.18, 21:02
    bimota: „MOWISZ, ZE REPUBLIKA JEST PRZECIWIENSTWEM MONARCHII.. MONARCHIA TO RZAD KROLA. CO JEST PRZECIWIENSTWEM KROLA ? RZZAD ZEBRAKA ?”
    W monarchii władza jednostki pełniona jest dożywotnio (lub do abdykacji) na podstawie elekcji bądź dziedziczności.
    W republice najwyższe organy powołane są do pełnienia władzy na określony czas. Mogą istnieć republiki arystokratyczne, oligarchiczne, demokratyczne i inne. Zwierzchnikiem republiki może być jednostka (doża, prezydent) lub organ kolegialny (grupa kapłanów jak choćby krzyżacka kapituła z wielkim mistrzem, rada państwa itp.). Przeciwieństwem króla jest osoba (lub grupa osób) sprawująca najwyższą władzę w państwie na zasadach innych niż monarchiczne.
  • stefan4 14.03.18, 22:56
    ur-nammu:
    > W monarchii władza jednostki pełniona jest dożywotnio (lub do abdykacji) na
    > podstawie elekcji bądź dziedziczności.
    > W republice najwyższe organy powołane są do pełnienia władzy na określony czas.

    Taki ostry podział milcząco zakłada, że wiemy, co to jest państwo i że nie ma niczego większego. Tak nie zawsze bywało, monarchowie (królowie) w jakimś tam sensie mogli podlegać cesarzowi; zależności feudalne mogły być wielostopniowie. Kiedy rosyjski Wielki Książę nazwał się carem i kiedy później kapitan artylerii nazwał się Cesarzem Francuzów, to te pojęcia polityczne były już nie całkiem jasne; i pewnie z punktu widzenia wczesnego średniowiecza takie akty należałoby uznać za uzurpacje.

    A jednak musiał istnieć powód, dla którego jakiegoś zawijasa przełożono na ,,Cesarz Chin'' (a nie np. na ,,król'' lub ,,hrabia'') i podobnie postąpiono z Japonią czy Etiopią. Ciekawi mnie, czy za tym wydarzeniem słownikowo-językowym stała głębsza analiza struktury władzy w tych krajach i porównanie z Europą z czasów, gdy istniało w niej cesarstwo Rzymskie.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • ur-nammu 15.03.18, 01:37
    ur-nammu: „W monarchii władza jednostki pełniona jest dożywotnio (lub do abdykacji) na podstawie elekcji bądź dziedziczności.
    W republice najwyższe organy powołane są do pełnienia władzy na określony czas.”
    stefan4: „Taki ostry podział milcząco zakłada, że wiemy, co to jest państwo i że nie ma niczego większego.

    Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

    stefan4: „Tak nie zawsze bywało, monarchowie (królowie) w jakimś tam sensie mogli podlegać cesarzowi; zależności feudalne mogły być wielostopniowie.”
    To jest oczywiste, ale nie wiem, jaki to ma mieć związek z moją wypowiedzią o odmienności monarchii i republiki.

    stefan4: „Kiedy rosyjski Wielki Książę nazwał się carem i kiedy później kapitan artylerii nazwał się Cesarzem Francuzów, to te pojęcia polityczne były już nie całkiem jasne; i pewnie z punktu widzenia wczesnego średniowiecza takie akty należałoby uznać za uzurpacje.”
    Ocenianie wydarzeń epoki późniejszej z punktu widzenia epoki wcześniejszej („wczesnego średniowiecza”) raczej nie ma wielkiego sensu. A Cesarzem Francuzów nie został kapitan, lecz generał artylerii.

    stefan4: „A jednak musiał istnieć powód, dla którego jakiegoś zawijasa przełożono na ,,Cesarz Chin'' (a nie np. na ,,król'' lub ,,hrabia'') i podobnie postąpiono z Japonią czy Etiopią. Ciekawi mnie, czy za tym wydarzeniem słownikowo-językowym stała głębsza analiza struktury władzy w tych krajach i porównanie z Europą z czasów, gdy istniało w niej cesarstwo Rzymskie.”
    Oczywiście, że za takimi transmisjami pojęć musi stać analiza reprezentowanych przez nie instytucji, choć nie zawsze istnieje dobre rozwiązanie dylematu.

    Oto, co na ten temat można znaleźć w Historii Chin Witolda Rodzińskiego:
    „W pierwszym okresie, gdy monarchia Czou była silna, utrzymywała kontrolę nad lennami i zaprowadziła złożony system inwestytury. … Władca używał nadal tytułu Wang – „król” (a nie cesarz, jak można spotkać w wielu opracowaniach zachodnich) i we wczesnym okresie tylko Czou mieli prawo do tego tytułu oraz jego odpowiednika T’ien-tzu – „Syn Nieba”. Ustalona też została hierarchia rang arystokratycznych: kung, hou, po, tzu, nan, które zwykle tłumaczy się: książę, markiz, hrabia, wicehrabia i baron.” s. 39

    Tego typu refleksje dotyczą nie tylko tytułów osób panujących, lecz i innych aspektów życia społecznego:
    „Niektórzy historycy europejscy, jak np. Eberhard, określają kształtującą się już wówczas klasę posiadaczy ziemskich jako „gentry”, uważając, że termin ten najbardziej odpowiada późniejszemu chińskiemu pojęciu szen-szy. Słowo „gentry” w zastosowaniu do Chin ma jednak nieco inne znaczenie w Europie (użycie zaś polskiego terminu „szlachta” wprowadziłoby jeszcze więcej zamieszania i niejasności). Chińska gentry miała charakter dwoisty: była nie tylko klasą posiadaczy ziemskich, lecz również tą właśnie grupą społeczną, z której wywodziła się biurokracja państwowa.” tamże, s. 91

    Opisywanie odległych kultur nastręcza licznych trudności, nie tylko związanych z przekładem. Można tu choćby wskazać na fakt, o którym wielu Europejczyków pewnie nie wie, a mianowicie, że cesarzom chińskim przypisuje się jednocześnie kilka imion. I tak na przykład cesarz, którego właściwe imię brzmiało Süan Je, przybierał imię K’ang Si, będące nazwą okresu jego panowania, by po śmierci zostać nazwanym Szeng Tzu. W odniesieniu do cesarzy ts’ingowskich i mingowskich najczęściej używa się imienia odnoszącego się do okresu panowania.
  • menering 25.04.18, 20:25
    ur-nammu napisał:
    (...)
    > nie nie wie, a mianowicie, że cesarzom chińskim przypisuje się jednocześnie kil
    > ka imion. I tak na przykład cesarz, którego właściwe imię brzmiało Süan Je, prz
    > ybierał imię K’ang Si, będące nazwą okresu jego panowania, by po śmierci zostać
    > nazwanym Szeng Tzu. W odniesieniu do cesarzy ts’ingowskich i mingowskich najcz
    > ęściej używa się imienia odnoszącego się do okresu panowania.

    Gwoli ścisłości:

    聖 祖 (Shèngzǔ) to tak zwane 廟 號 (miàohào) czyli imię świątynne chińskiego cesarza
    ery panowania 康 熙 (Kāngxī) (1661-1722), dynastii 清 (Qīng) (1664-1911).

    Imię świątynne przydzielano zmarłemu cesarzowi, po czym zapisane na tabliczce,
    używane było podczas ceremonii ofiarnej przed ołtarzem dynastycznym 太 廟 (tàimiào).

    Natomiast imię pośmiertne 諡 號 (shìhào) wybierali po śmierci cesarza urzędnicy
    Ministerstwa (konfucjańskich) Rytuałów 禮 部 (Lǐbù). Imię to zawierało głównie
    wszelkie tytuły honoryfikatywne przypisane cesarzowi.

    Imię pośmiertne cesarza ery Kāngxī to:
    合 天 弘 運 文 武 睿 哲 恭 儉 寬 裕 孝 敬 誠 信 中 和 功 德 大 成 仁 皇 帝
    (Hétiān Hóngyùn Wénwǔ Ruìzhé Gōngjiǎn Kuānyù Xiàojìng Chéngxìn
    Zhōnghé Gōngdé Dàchéng Rén Huangdi).

    Używany skrót to: 仁 皇 帝 (Rén Huangdi), bądź 仁 帝 (Rén di). Samo 仁 (rén) zalicza
    się do jednej z pięciu głównych cnót konfucjańskich i znaczy tyle co: humanitarny, prawy,
    życzliwy ludziom.


    Robertus af Upsala
  • bimota 14.03.18, 23:26
    CZEPIASZ SIE JACKA, A TWOJE POJECIE REPUBLIKI TEZ JEST MOCNO ROZMYTE. OGOLNIE TE WSZYSTKIE OKRESLENIA SA BEZ SENSU...

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • ur-nammu 15.03.18, 02:00
    bimota: „CZEPIASZ SIE JACKA,”
    Ach, cóż za imponująca zażyłość – jak się domyślam, bardziej na płaszczyźnie zgodności światopoglądowej niż w sferze towarzyskiej.

    bimota: „A TWOJE POJECIE REPUBLIKI TEZ JEST MOCNO ROZMYTE. OGOLNIE TE WSZYSTKIE OKRESLENIA SA BEZ SENSU...”
    Nie ma to jak zetknięcie się z merytoryczną argumentacją. Ale muszę przyznać, że zwykle trzymasz ten sam poziom, więc jakoś nie jestem zaskoczony.
  • bimota 15.03.18, 16:36
    WY, DEMOKRACI, JESTESCIE PONAD POZIOMY...

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • ur-nammu 15.03.18, 17:47
    bimota: „WY, DEMOKRACI, JESTESCIE PONAD POZIOMY...”
    Być „ponad poziomy” zwolenników zamordyzmu nie jest trudno, bo u tego towarzystwa szare komórki często przybierają barwę brunatną, a wtedy – obumierają.
  • bimota 15.03.18, 19:39
    a teraz mamy demokracje czy nie ?

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • ur-nammu 15.03.18, 20:54
    bimota: „a teraz mamy demokracje czy nie ?”
    Mieliśmy niedojrzałą, a teraz mamy kontuzjowaną.

    To moja ostatnia odpowiedź na Twoje pytanie, bo po prostu mnie, chłopcze, nudzisz.
    Dodam, że przejrzałem Twoje wpisy na innych forach i myślę, że ich mało eleganckim, choć wielce trafnym podsumowaniem jest wypowiedź jednego z użytkowników:
    samspade: „Towarzyszu bimota. Przestańcie piedrolyc” ( tiny.pl/gkcq3 )

    Adieu.
  • bimota 15.03.18, 21:02
    TAK CIE NUDZE, ZE AZ HISTORIE PRZEGLADALES...

    1 PROSTE I KONKRETNE PYTANIE I JUZ LEZYCIE I JEDYNE DO INWEKTYW ZDOLNI...

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • apersona 13.03.18, 21:01
    A w check and balance nie chodzi o czynność?
  • ur-nammu 13.03.18, 21:53
    stefan4: „Ale przecież w liczbie pojedynczej to powiedzenie nie ma żadnego sensu, prawda?”
    apersona: „A w check and balance nie chodzi o czynność?”
    Częściej spotykaną wersją jest checks and balances (kontrola i równowaga), a więc rzeczowniki w liczbie mnogiej. W takiej formie są one zwykle rejestrowane w słownikach i encyklopediach, na przykład tu: tiny.pl/gkr44 lub tiny.pl/gkr4n

    Formę check and balance też się spotyka na stronach anglojęzycznych (także rządowych, na przykład tu: tiny.pl/gkr4l ), niekiedy równolegle z formą z końcówkami s (jak w tym ostatnim przykładzie).
  • the-great-inuk 23.04.18, 09:00
    stefan4 napisał:

    > Ostatnio w publicznych pyskusjach coraz częściej słyszę o mechanizmie check
    > and balance
    . Tak właśnie, bez końcowych ,,s''-ów -- o, choćby tutaj. Nastała moda, żeby o tym mówić. Ale prze
    > cież w liczbie pojedynczej to powiedzenie nie ma żadnego sensu, prawda?
    >
    =================================

    Balance...

    --
    www.youtube.com/watch?v=7nesCqHSvGM&feature=youtu.be W związku z II amokiem rządu polskiego, rząd niemiecki wypłaca natychmiastowe premie dla Rodaków którzy natychmiast spakują walizki.[Dotyczy także Potomków Plemienia Osmanów]
    wpolityce.pl/polityka/364767-nasz-wywiad-mec-obara-jezeli-niemieckie-trybunaly-nie-beda-realizowac-orzeczen-polskich-sadow-nalezy-podjac-egzekucje-mienia-niemieckiego-w-polsce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.