Dodaj do ulubionych

Piękna polszczyzna

31.03.19, 21:06
jaka jest?
Moim zdaniem bezakcentowa. W znaczeniu nieskażona naleciałościami wymowy ościennej i gwarowej.


--
Pustelnia
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Piękna polszczyzna 31.03.19, 22:14
      zbyfauch:
      > Piękna polszczyzna
      [...]
      > jaka jest?
      > Moim zdaniem bezakcentowa.

      Bez akcentu na przedostatnią sylabę? Czy tylko bez dziwacznego akcentu na trzecią od końca w rzeczownikach na
      ,,-yka'', takich jak matematyka, ekonomika, logika, bijatyka itp.? Przy aproposie: łacińska mathēmatica ma długą czwartą od końca, a nie trzecią, coś jak ,,mateeematyka''. Łacińska lŏgĭca ma obie wiodące sylaby krótkie, nie ma różnicy między drugą a trzecią od końca. Ale ktoś tam kiedyś postanowił, że w polszczyźnie ma być inaczej, a uzasadnienie zaginęło w pożarze.

      zbyfauch:
      > W znaczeniu nieskażona naleciałościami wymowy ościennej i gwarowej.

      Ach, w tym anglosaskim znaczeniu pojęcia accent... No to skaziłeś swój post naleciałością ościenną.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
      • zbyfauch No właśnie, 31.03.19, 22:19
        wspomniałeś o akcencie na przedostatnią sylabę.
        Czy takie przykładowe siedemset akcentujesz "sie", czy "de"? O "secie" zapomnijmy, tak nie akcentuje nawet francuski uchodźca.



        --
        Pustelnia
        • ezdord Re: No właśnie, 31.03.19, 23:01
          zbyfauch napisał:

          > wspomniałeś o akcencie na przedostatnią sylabę.
          > Czy takie przykładowe siedemset akcentujesz "sie", czy "de"? O "secie" zapomnij
          > my, tak nie akcentuje nawet francuski uchodźca.

          To jest przecież zrośnięte siedem set. Można akcentować tak i tak. Tryb przypuszczający natomiast należy akcentować jak by był niezrośnięty (bo nie całkiem jest - poszedłbym / bym poszedł).

          >
          >
          • randybvain Re: No właśnie, 07.05.19, 15:25
            To w takim razie że poszedłem trzeba akcentować że poszedłem bo też można odwrócić na żem poszedł

            --
            Aurë entuluva!

            Polska strona języka walijskiego
            The Minstrel's Glade - mój blog językowy
        • al.1 Re: No właśnie, 01.04.19, 12:56
          zbyfauch napisał:

          > wspomniałeś o akcencie na przedostatnią sylabę.
          > Czy takie przykładowe siedemset akcentujesz "sie", czy "de"? O "secie" zapomnij
          > my, tak nie akcentuje nawet francuski uchodźca.

          Ale w hiszpañskim akcent może padać na ostatnią sylabę. Przykład:
          Boca de Sama (aa),
          gaviota (aa).



          • zbyfauch Re: No właśnie, 02.04.19, 07:37
            al.1 napisał:


            > Ale w hiszpañskim akcent może padać na ostatnią sylabę. Przykład:
            > Boca de Sama (aa),
            > gaviota (aa).

            Samana ...
            Na pewno, aczkolwiek wątek dotyczy Polskiego a natchnęli go żurnaliści tefałenu mówiący "oSIEmset".


            --
            Pustelnia
      • zbyfauch Re: Piękna polszczyzna 31.03.19, 22:25
        stefan4 napisał:


        > Ach, w tym anglosaskim znaczeniu pojęcia accent... No to skaziłeś swój
        > post naleciałością ościenną.
        >
        > - Stefan

        Rzeczywiście. Wyobraź sobie, że właśnie posypuję swoją skromnie owłosioną włosiem siwiejącym głowę popiołem wstydu i pokory.




        --
        Pustelnia
      • ezdord Re: Piękna polszczyzna 31.03.19, 22:57
        stefan4 napisał:

        > Bez akcentu na przedostatnią sylabę? Czy tylko bez dziwacznego akcentu na trze
        > cią od końca w rzeczownikach na
        > ,,-yka'', takich jak matematyka, ekonomika, logika, bij
        > a
        tyka itp.? Przy aproposie: łacińska mathēmatica ma długą czwartą o
        > d końca, a nie trzecią, coś jak ,,mateeematyka''. Łacińska lŏgĭca ma ob
        > ie wiodące sylaby krótkie, nie ma różnicy między drugą a trzecią od końca. Ale
        > ktoś tam kiedyś postanowił, że w polszczyźnie ma być inaczej, a uzasadnienie z
        > aginęło w pożarze.

        Długość samogłoski to nie to samo, co akcent padający na nią. Samogłoska może być długa, ale niekoniecznie akcentowana. W polskim nie ma to znaczenia, w nim sa tylko samogłoski krótkie. Ale już w czeskim ma. O ile dobrze pamiętam to np. w Vondraczkova akcentowane jest trzecie a od końca (krótkie), ale długie jest ostatnie (nieakcentowane), to będzie cos jak VondrAczkovaaa. W angielskim tez sa długie i krótkie samogłoski i chyba nie zawsze akcentowane sa długie.

        > zbyfauch:
        > > W znaczeniu nieskażona naleciałościami wymowy ościennej i gwarowej.
        >
        > Ach, w tym anglosaskim znaczeniu pojęcia accent... No to skaziłeś swój
        > post naleciałością ościenną.

        Hehe, no tak, skaził i okaleczył piękną mowę ojczystą...

        > - Stefan
        >
        • stefan4 pytanie o czeskie długości 02.04.19, 08:14
          ezdord:
          > Długość samogłoski to nie to samo, co akcent padający na nią.

          Jasne. Ale w wyrazach z łaciny czy greki importowanych do języków współczesnych iloczas często przekładał się na akcent.

          ezdord:
          > Samogłoska może być długa, ale niekoniecznie akcentowana. W polskim nie
          > ma to znaczenia, w nim sa tylko samogłoski krótkie. Ale już w czeskim ma.

          O ile się mgliście dezorientuję, dawniej we wszystkich językach słowiańskich (czy też: we wspólnym języku ogólnosłowiańskim) też były długie i krótkie samogłoski. Potem to zanikło, a w takim czeskim czy słowackim powstało na nowo, nie zawsze zgodnie ze starocerkiewno-słowiańskim pierwowzorem.

          A czy w czeskim znaczenie słowa może zależeć od długości samogłosek? To znaczy: czy istnieją pary słów, różniących się tylko długością samogłosek, o różnych znaczeniach? W rosyjskim nie ma długich samogłosek, ale jest ruchomy akcent i jego inne umieszczenie w słowie może zmienić znaczenie. Czy tak samo jest z długością w czeskim?

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
      • zbyfauch Re: Piękna polszczyzna 02.04.19, 07:34
        stefan4 napisał:


        > Ach, w tym anglosaskim znaczeniu pojęcia accent... No to skaziłeś swój
        > post naleciałością ościenną.

        Ba, jeszcze gorzej bo nieświadomie (często się po prostu wygłupiam) użyłem niemieckiej kalki językowej, "akzentfrei".
        Cóż nawet ja nie jestem nobody.

        --
        Pustelnia
    • ezdord gwara telewizyjna 31.03.19, 22:49
      zbyfauch napisał:

      > jaka jest?
      > Moim zdaniem bezakcentowa. W znaczeniu nieskażona naleciałościami wymowy ościen
      > nej i gwarowej.

      Każda wymowa jest ościenna i gwarowa. Obecny polski język standardowy (tzn. telewizyjny) jest oparty głównie na gwarze wielkopolskiej i małopolskiej, i w mniejszym stopniu na mazowieckiej. Tylko w minimalnym stopniu na śląskiej. Nie wiem, czy to jest język piękny, mnie bardziej podoba się np. odmiana podhalańska polszczyzny, niż telewizyjna. Polska telewizja nie dba o różnorodność, tam mówi się tylko jedną gwarą, to jest nienaturalne i brzydkie.
      • zbyfauch Re: gwara telewizyjna 04.04.19, 13:03
        ezdord napisał:
        > Obecny polski język standardowy (tzn. telewizyjny) jest oparty głównie na gwarze
        > wielkopolskiej i małopolskiej, i w mniejszym stopniu na mazowieckiej. Tylko
        > w minimalnym stopniu na śląskiej. Nie wiem, czy to jest język piękny, mnie
        >bardziej podoba się np. odmiana podhalańska polszczyzny, niż telewizyjna.
        >Polska telewizja nie dba o różnorodność, tam mówi się tylko jedną gwarą, to jest
        > nienaturalne i brzydkie.

        Podhalańska? Znaczy z długimi samogłoskami, z akcenten na pierwszą sylabę, z
        denerwującym udźwięcznianiem?

        Onienienie!
        Urodziłem się i dorastałem w Gdańsku. Może to jedynie moje subiektywne wrażenie, nawet na pewno, ale w moim otoczeniu nikt nie mówił gwarą. Ani w rodzinie, ani w szkole ani w pracy. Ani nawet na ulicy. Pracując w porcie miałem do czynienia z różnymi dziwolągami językowymi, z absurdalną dla mnie ortografią ale z gwarą spotykałem się jedynie, jak pan rolnik krzyczał na osiedlu, że właśnie przywiózł kartofle. Tak więc język, jak go określasz "telewizyjny", jest moim językiem ojczystym. I będę się bulgotał, jak mi go będą zaśmiecać jakimiś gwarami. wink





        --
        Pustelnia
        • stefan4 Re: gwara telewizyjna 04.04.19, 20:25
          zbyfauch:
          > w moim otoczeniu nikt nie mówił gwarą. Ani w rodzinie, ani w szkole ani w pracy.
          > Ani nawet na ulicy.

          Nie mòże bëc! A po kaszëbsczi nicht nie gôdel?!

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
          • zbyfauch Re: gwara telewizyjna 04.04.19, 20:49
            stefan4 napisał:


            > Nie mòże bëc! A po kaszëbsczi nicht nie gôdel?!
            >
            > - Stefan

            Mój kontakt z kaszubszczyzną miał w dzieciństwie charakter cepeliowy. Kołnierzyk fartuszka kaszubskim haftem zdobny, "to je króczi to je dłudżi ..." (wtedy nie byłem zdolny dostrzeć absurdalności tych "nutek" i tylko wzruszałem ramionami w niezrozumieniu), czy okazjonalne występy ludowych muzykantów, do których oglądania byłem zmuszany przez dorosłych.
            Dopiero kiedy zacząłem jeździć w czasie wakacji do Sulęczyna zetknąłem się z autentyczną gwarą i ludźmi ją władającymi. Kaszubi jednak potrafią i po kaszubsku i po telewizyjnemu. Sporo rozumiem po kaszubsku.




            --
            Pustelnia
            • ezdord jezyk kaszubski 06.05.19, 00:08
              zbyfauch napisał:

              > Mój kontakt z kaszubszczyzną miał w dzieciństwie charakter cepeliowy. Kołnierzy
              > k fartuszka kaszubskim haftem zdobny, "to je króczi to je dłudżi ..." (wtedy ni
              > e byłem zdolny dostrzeć absurdalności tych "nutek" i tylko wzruszałem ramionami
              > w niezrozumieniu), czy okazjonalne występy ludowych muzykantów, do których ogl
              > ądania byłem zmuszany przez dorosłych.
              > Dopiero kiedy zacząłem jeździć w czasie wakacji do Sulęczyna zetknąłem się z au
              > tentyczną gwarą i ludźmi ją władającymi. Kaszubi jednak potrafią i po kaszubsku
              > i po telewizyjnemu. Sporo rozumiem po kaszubsku.

              Kaszubski ma status jezyka o ile wiem. W ramach kaszubskiego sa jego poszczególne odmiany, czyli gwary, w różnych rejonach Kaszub mówi się różnym kaszubskim:
              pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_kaszubski#Zr%C3%B3%C5%BCnicowanie_wewn%C4%99trzne
        • ezdord Każdy język mówiony to jakaś gwara. 06.05.19, 00:03
          zbyfauch napisał:

          > ezdord napisał:
          > > Obecny polski język standardowy (tzn. telewizyjny) jest oparty głównie na
          > gwarze
          > > wielkopolskiej i małopolskiej, i w mniejszym stopniu na mazowieckiej. Tyl
          > ko
          > > w minimalnym stopniu na śląskiej. Nie wiem, czy to jest język piękny, mni
          > e
          > >bardziej podoba się np. odmiana podhalańska polszczyzny, niż telewizyjna.
          > >Polska telewizja nie dba o różnorodność, tam mówi się tylko jedną gwarą, t
          > o jest
          > > nienaturalne i brzydkie.
          >
          > Podhalańska? Znaczy z długimi samogłoskami, z akcenten na pierwszą sylabę, z
          > denerwującym udźwięcznianiem?

          Cudna! Jak się słucha z głośników zapowiedzi odjazdów autobusów na dworcu autobusowym w Zakopanem to jest cudne. Na dworcu Warszawa Centralna jest to natomiast nijakie.

          > Onienienie!
          > Urodziłem się i dorastałem w Gdańsku. Może to jedynie moje subiektywne wrażenie
          > , nawet na pewno, ale w moim otoczeniu nikt nie mówił gwarą.

          Wszyscy mówią jakąś gwarą. To, ze ty języka, którego słuchałeś dorastając w Gdańsku, nie nazywasz gwarą, to nie znaczy, ze on jest nie jest gwarą. Gwara to wariant polszczyzny. Kazdy język mówiony jest jakaś gwarą.

          > Ani w rodzinie, an
          > i w szkole ani w pracy. Ani nawet na ulicy. Pracując w porcie miałem do czynien
          > ia z różnymi dziwolągami językowymi, z absurdalną dla mnie ortografią ale z gwa
          > rą spotykałem się jedynie, jak pan rolnik krzyczał na osiedlu, że właśnie przyw
          > iózł kartofle. Tak więc język, jak go określasz "telewizyjny", jest moim języki
          > em ojczystym. I będę się bulgotał, jak mi go będą zaśmiecać jakimiś gwarami. wink

          Każdy język mówiony to jakaś gwara.

          >
          >
          >
          >
          • zbyfauch Re: Każdy język mówiony to jakaś gwara. 06.05.19, 08:49
            ezdord napisał:

            > Cudna! Jak się słucha z głośników zapowiedzi odjazdów autobusów na dworcu autob
            > usowym w Zakopanem to jest cudne. Na dworcu Warszawa Centralna jest to natomias
            > t nijakie.

            Mnie się ta nijakość podoba.


            > Każdy język mówiony to jakaś gwara.

            Ba, dlaczego tak skromnie? Dlaczego nie każdą formę komunikacji nie nazwać gwarą? Grymasy pawiana, czy kląskanie zakochanego walenia?

            Gwary (pozwolisz, że pozostnę przy potocznym jej rozumieniu) nie lubię również (a może przede wszystkim) dlatego, że łączy się ona z pojęciem przynależności. Z poczuciem przynależności natomiast wiąże się jedna z najpodlejszych ludzkich przypadłości, mianowicie stolec.




            --
            Pustelnia
        • randybvain Re: gwara telewizyjna 07.05.19, 15:31
          Nikt nie szprechał, nikt nie szrajbnął?
          Przecież w Gdańsku to jest mieszanka dialektów! Poza lokalnym gdańskim mówionym przez nielicznych danzigerów, poza kaszubskim gadanym koło lotniska, to przecież swój wkład mają wilniucy i wołyniacy. W mojej rodzinie na przykład używało się wyrazów z gwary poznańskiej i kujawskiej, ale w szkole kilka nauczycielek zaciągało po kresowemu, a na podwórku to i śląski można było usłyszeć...

          --
          Aurë entuluva!

          Polska strona języka walijskiego
          The Minstrel's Glade - mój blog językowy
          • zbyfauch Re: gwara telewizyjna 07.05.19, 15:59
            randybvain napisał:

            > Nikt nie szprechał, nikt nie szrajbnął?

            W moim otoczeniu nikt. Ojciec nie wiadomo skąd przywlókł jedynie szmalec, dziadek "jjadł" a babcia dodawała "troszki" czegoś. Ale to były pojedyncze słowa.
            Trochę inaczej było u mojej żony, której matka do czternastego roku życia jedynie po niemiecku mówiła. Tam siadało się na "hokerach", nici trzymało w "nikastenie" a jak ktoś bezczelnie odpyskował był "frechowny". Ale to też nie była gwara tylko polszczyzna (którą zresztą teściowa w mowie opanowała doskonale) przetykana germanizmami.
            Ze starymi Gdańszczanami do czynienia nie miałem.

            --
            Pustelnia
    • kalllka Re: Piękna polszczyzna 01.04.19, 11:02
      Dzisiaj to raczej kompulsczyzna. ... albo inna niemiecka mienscizna.
      dla której hrabina koniePolska, jak to lala., zrobiła więcej niż należało..
      To ciekawe, ze Dolega_ pusząc dla kucharek napusal podręcznik programowania /polskiej klasy polityczne/
      Powinieneś mu tantiemy płacić., it_cie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka