Dodaj do ulubionych

równoważnik zdania

29.01.05, 22:22
Dawno temu nauczycielka mojej córki wmawiała dzieciom z podstawówki, że
konstrukcja w rodzaju: "rzucanie śnieżkami" albo "lepienie bałwana" (podpisy
pod obrazkami) to są równoważniki zdania. Teraz tego samego inna pani (z
dwudziestoletnim ponoć doświadczeniem) uczy mojego wnuka w "szkole z klasą".
I co z tym zrobić?
Edytor zaawansowany
  • flyap 30.01.05, 02:43
    Przytaczam za W.Szoberem (SPP -PWN- wyd XVIII):Równowazniki zdań to wyrazy lub
    grupy wytazów, formalnie nie tworzące zdania (ponieważ nie mają orzeczenia),
    wyrazające jednak te same tresci co zdanie, np. Piękna pogoda.Cisza. Uwaga!
    Nigdy więcej wojny!(...)
    O pełnej tereści równoważnikow zdań informuje kontekst lub sytuacja,
    np.sadJest)Zima,(pada)śnieg.Kto tam(puka)?(..) (Dalej jest mowa o równoważnikach
    zdań jako częsci składowych wypowiedzi złozonych).
    Myślę,że wspomniane przez Ciebie nauczycielki maja podstawę w cytowanym
    tekscie,żeby tak traktować podpisy pod ilustracjami, jak to robią.Podpisy
    wyrazają treścisadZobaczcie)Lepienie bałwana.(Patrzymy na)Rzucanie śnieżkami.
    Słowo "wmawiała" jest wyrazem Twojej niezgody na niezmienna postawę pań
    nauczycielek. Jak powinny - według Ciebie - określać te wypowiedzi dotyczace
    obrazków? Czy zwracałas którejś uwagę?
  • yanga 30.01.05, 11:25
    Według mnie takie konstrukcje absolutnie nie pełnią funkcji zdania, więc nie
    można ich nazywać "równoważnikiem". Gdyby tak było, każdy rzeczownik można by
    uznać za równoważnik zdania. Jest obrazek, na nim np. stół i krzesło. Podpis
    pod obrazkiem: "Stół i krzesło". Czy to jest równoważnik zdania? A przecież
    konstrukcja typu "lepienie bałwana" to też tylko dwa rzeczowniki i fakt, że
    jeden z nich jest odsłowny, nie ma tu nic do rzeczy. O równoważniku można by
    mówić, gdyby podpis pod obrazkiem brzmiał np.: "Dalej, dzieci, na śnieg!"
    Natomiast przykłady, które przytaczasz, pełnią funkcję zdania: ktoś wchodzi do
    domu i mówi: "Piękna pogoda!", ale gdyby był to podpis pod obrazkiem
    przedstawiającym błękitne niebo i słońce, to już nie zaliczymy go do
    równoważników. Nie, z panią nie rozmawiałam, nie znamy się, jestem tylko
    babcią, która odbiera wnuka ze szkoły. A o dawnej nauczycielce mojej córki
    powiem tylko tyle, że nie była to partnerka do merytorycznej rozmowy nie tylko
    na tematy językowe, ale i wychowawcze. Mam nadzieję, że już nie uczy.
  • flyap 30.01.05, 13:10
    Masz prawo do własnej interpretacji zjawisk językowych. W cytowanej wypowiedzi
    podkreślałem,że słowo nmoże być równoważnikiem zdania, ale nie musi.Ten
    przykład z "Piękna pogoda" napisany na tablicy nie niesie informacji, poza tym,
    że istniejena tej tablicy, aale pod obrazkiem juz jesy i mówi, że chodzi tam
    akurat o pogodę, a nie o niebieskie niebo.W zasadzie kazdy sensowny podpis pod
    obrazem jest równoważnikiem zdania - Zwróc uwagę na to i to, a nie np na styl
    rysunku. Podpis "Samotne drzewo" pod fotografią gruszy na zaoranym polu ma
    uwypuklić własnie osamotnienie, a nie np podorywki jesienne. To że dane słowo
    jest rzeczownikiem, przymiotnikiem czy zaimkiem nie pozbawia go honoru
    występowania w roli, o ktorej tu dyskutujemy.
    Słowo "babka" ma kilka znaczeń i zapisanę w cudzysłowie jest tylko
    rzeczownikiem, ale w kontekście: Kto dzwonił? -Babka.- jest nieznyt czułym
    rownoważnikiem zdania. Pozdrawiam!
  • jacklosi 02.02.05, 13:49
    Pozwolę sobie zauważyć, że na forum O języku, polskim formum, powinno być
    zabronione używanie litery y na oznaczenie głoski j.
    A poza tym, jak zwykle, nie zgadzam się z Flajapem.
    Yacklosi
  • flyap 02.02.05, 20:12
    jacklosi napisał:

    > Pozwolę sobie zauważyć, że na forum O języku, polskim formum, powinno być
    > zabronione używanie litery y na oznaczenie głoski j.
    > A poza tym, jak zwykle, nie zgadzam się z Flajapem.
    > Yacklosi
    Nie bądź taki nacjonalista z tym "polskim forum". To polscy obywatele z
    obcobrzmiącym nazwiskiem czy imieniem nie mogą tu czerpać radości z Twoich
    tekstów? Przecież nawet cudzoziemca to może cieszyć. Czy wiesz, kto sie kyje
    pod kazdym(z polska brzmiącym )nickiem.
    Z przyjemnościa przyjmuję Twoja niezgodę na moje , głoszone tutaj, poglądy w
    sprawach językowych. Gdybyśmy wszyscy byli jednomyslni, forum to nie miałoby
    sensu istnienia. Wszyscy wszystko juz wiemy i możemy gadać o Marynie, i to nie
    całej.Poza tym Twoja silna wola w sprzeciwie mobilizuje mnie do nowych
    wysiłków, ale nie na tyle skutecznych, byś całkowicie przyjał mój punkt
    widzenia, bo gdzie znalazłbym lepszych oponentów niz Ty. Nie zgadzasz sie teraz
    pewnie z pojęciem równoważnika zdania.Czujesz,ze żyjesz w wolnym kraju i znasz
    swoje prawa co do terminów gramatycznych i nie tylko. Używasz słów, które
    gramatycznie klasyfikujesz na rzeczowniki, czasowniki itd (nie chce cie obrażać
    podejrzeniami o niewiedze w tym zakresie) i tak możesz znać tysiące słów,
    określając każde prawidłowo i umiejąć każde oddzielnie odmieniać wg. reguł--
    Jesli masz je tylko w pamięci nić się nie dzieje, ale jesli przy ich pomocy
    przekazujesz jakas informacje użyte słowa nabieraja znaczeń "logicznych" stają
    sie podmiotami, orzeczeniami, przydawkami itd(jw) w wypowiedziach zwanych
    zdaniami, o ile wystepuje w nich orzeczenie. Jeżeli w informacji brak
    orzeczenia -wypowiedź nazywamy równowaznikiem zdania. Jesli masz wielką
    ochotę,możesz je podzielic na grupy:ostrzeżenia(Slisko! Zły pies!),podpisy pod
    obrazkami, wezwania (Do pracy, Frontem do tyłu!). Zasada jest prosta -
    informacja, w której nie ma orzeczenia - to rownoważnik zdania.
    Prywatnie możemy kwalifikować wypowiedzi wg, własnych reguł, nie zmienia to
    jednak faktu,że umówiono sie w taki a nie inny sposob. Podobnie w rodzinie nrmy
    prawne nie muszą pokrywać się z ogólnymi i pociecha dostaje "szlaban" za marne
    wyniki w szkole, choćprawo nić takiego nie przewiduje.
  • flyap 02.02.05, 20:19
    Niejestem z zawodu folologiem i nie roszcze sobie pretensji do nieomylności.
    Streszczam jedynie i komentuję artykuły z literatury fachowej(do ktorej mam
    dostęp), dotyczace poruszanych tematów
    --
    fly
  • yanga 02.02.05, 21:59
    Ja też w kwestii równoważników zdania pozostaję przy swojej opinii.
  • flyap 03.02.05, 00:24
    yanga napisała:
    > Ja też w kwestii równoważników zdania pozostaję przy swojej opinii.

    Swiadczy to o stałości przekonań, co jest wartością samą w sobie i wskazuje na
    silny charakter, ktory opiera sie przyjęciu do wiadomości niesprawdzonych w
    odpowiednim czasie informacji.Ponieważ takie czy inne traktowanie zjawisk
    gramatycznych nie owocuje zachwianiem budzetu domowego żadnej ze stron, każdy
    może stać przy swoim zdaniu i nie bedzie to specjalnie rzucalo się w oczy,
    szczególnie,że lczba zaineresowanych tematem jest raczej symboliczna.Myślę,że
    99% Polakow , jesli kiedykolwiek mowilo o równoważniku zdania, to na lekcji w
    szkole i nigdy później nie zawracało sobie głowy takimi subtelnościami.
    My,tutaj,stanowimy ułamek promila tego jednego procentu.Kochajmy się!
  • yanga 03.02.05, 11:18
    To nie jest kwestia przekonań, tylko wiedzy, wpojonej mi kiedyś w liceum przez
    wybitną polonistkę, a następnie popartej dyplomem uniwersyteckim. W
    przeciwieństwie bowiem do ciebie, Flyup, jestem filologiem - polonistką, o
    specjalizacji językoznawczej.
  • flyap 03.02.05, 13:31
    yanga napisała:

    To nie jest kwestia przekonań, tylko wiedzy, wpojonej mi kiedyś w liceum przez
    wybitną polonistkę, a następnie popartej dyplomem uniwersyteckim. W
    przeciwieństwie bowiem do ciebie, Flyup, jestem filologiem - polonistką, o
    specjalizacji językoznawczej
    Wspomniana"wybitna polonistka" być może odniosła sukcesy w przygotowaniu
    wychowanków we wszystkich dziedzinach polonistyki, poza tą jedną, o której
    mówimy teraz. Jak widać i Twoje studia nie były okierunkowane na takie
    drobiazgi. Jako "polonistka" poinnaś mieć dosręp do literatury dostępnej mnie,
    nieprofesjonaliście, i wykazać,że moje wypowiedzi sa sprzeczne z opiniami
    takich mniej wybitnych polonistów, jak Doroszewski, Markowski,Bąk i inni.
    Jako kompetentna osoba powinnas umieć jednoznacznie okreslić, czym (w sensie
    logicznym) jest podpis pod obrazkiem. Czy jest to informacja? Czy jest to
    zdanie? Mowisz, to jest informacja, ale nie zdanie. Pełna zgoda, też tak
    uważam. Jak nazwiemy taką informację? Ja to nazywam równoważnikiem zdania, a Ty
    tego nie nazywasz, tylko negujesz moją nazwę i piszesz(cytuję):
    "Według mnie takie konstrukcje absolutnie nie pełnią funkcji zdania, więc nie
    można ich nazywać "równoważnikiem". Gdyby tak było, każdy rzeczownik można by
    uznać za równoważnik zdania...."
    To znaczy,że coś jest "według Ciebie', a nie obiektywnie. Jako polonistka
    powinnas powiedzieć :takie podpisy nazywamy czymś posrednim miedzy
    równoważnikiem zdania a zwrotem nieklasyfikowanym i wprowadziłabys nową
    jednostkę klasyfikacyjną, którą można by nazwać np janga, przez J,zeby nie
    drażnić Jackosi'eo.Tak się przechodzi do historii. Będę dumny,że się
    przyczyniłem.
  • jacklosi 04.02.05, 13:42
    flyap napisała:

    > jacklosi napisał:
    >
    > > Pozwolę sobie zauważyć, że na forum O języku, polskim formum, powinno być
    >
    > > zabronione używanie litery y na oznaczenie głoski j.
    > > A poza tym, jak zwykle, nie zgadzam się z Flajapem.
    > > Yacklosi
    > Nie bądź taki nacjonalista z tym "polskim forum". To polscy obywatele z
    > obcobrzmiącym nazwiskiem czy imieniem nie mogą tu czerpać radości z Twoich
    > tekstów? Przecież nawet cudzoziemca to może cieszyć. Czy wiesz, kto sie kyje
    > pod kazdym(z polska brzmiącym )nickiem.
    > Z przyjemnościa przyjmuję Twoja niezgodę na moje , głoszone tutaj, poglądy w
    > sprawach językowych. Gdybyśmy wszyscy byli jednomyslni, forum to nie miałoby
    > sensu istnienia. Wszyscy wszystko juz wiemy i możemy gadać o Marynie, i to
    nie
    > całej.Poza tym Twoja silna wola w sprzeciwie mobilizuje mnie do nowych
    > wysiłków, ale nie na tyle skutecznych, byś całkowicie przyjał mój punkt
    > widzenia, bo gdzie znalazłbym lepszych oponentów niz Ty. Nie zgadzasz sie
    teraz
    >
    > pewnie z pojęciem równoważnika zdania.Czujesz,ze żyjesz w wolnym kraju i
    znasz
    > swoje prawa co do terminów gramatycznych i nie tylko. Używasz słów, które
    > gramatycznie klasyfikujesz na rzeczowniki, czasowniki itd (nie chce cie
    obrażać
    >
    > podejrzeniami o niewiedze w tym zakresie) i tak możesz znać tysiące słów,
    > określając każde prawidłowo i umiejąć każde oddzielnie odmieniać wg. reguł--
    > Jesli masz je tylko w pamięci nić się nie dzieje, ale jesli przy ich pomocy
    > przekazujesz jakas informacje użyte słowa nabieraja znaczeń "logicznych"
    stają
    > sie podmiotami, orzeczeniami, przydawkami itd(jw) w wypowiedziach zwanych
    > zdaniami, o ile wystepuje w nich orzeczenie. Jeżeli w informacji brak
    > orzeczenia -wypowiedź nazywamy równowaznikiem zdania. Jesli masz wielką
    > ochotę,możesz je podzielic na grupy:ostrzeżenia(Slisko! Zły pies!),podpisy
    pod
    > obrazkami, wezwania (Do pracy, Frontem do tyłu!). Zasada jest prosta -
    > informacja, w której nie ma orzeczenia - to rownoważnik zdania.
    > Prywatnie możemy kwalifikować wypowiedzi wg, własnych reguł, nie zmienia to
    > jednak faktu,że umówiono sie w taki a nie inny sposob. Podobnie w rodzinie
    nrmy
    >
    > prawne nie muszą pokrywać się z ogólnymi i pociecha dostaje "szlaban" za
    marne
    > wyniki w szkole, choćprawo nić takiego nie przewiduje.

    Mniej więcej przeczytałem.
    I zrozumiałem.
    Ale tylko to, co chciałem.
    To, że jestem wykształcony, mądry i dowcipny.
    I z tym się zgadzam.
    --
    JK
  • yanga 02.02.05, 22:03
    Tak naprawdę urodziłam się kilka wieków temu, kiedy w polskim alfabecie nie
    było litery j. Moim koleżką z piaskownicy był nieyaki Mikołay Rey. smile))
  • pam31 03.02.05, 15:46
    yanga napisała:
    Tak naprawdę urodziłam się kilka wieków temu, kiedy w polskim alfabecie nie
    było litery j. Moim koleżką z piaskownicy był nieyaki Mikołay Rey. smile))
    Jackosi ma zapewne pretensję o y na poczatku a nie na końcu. Z zainteresowaniem
    przeczytałem tę wymianę zdań na nurtujący Was temat i jednak jestem przekonany
    o racji flyapa(-y). Kazdy podpis pod obrazkiem ma znaczenie:" Widzicie Państwo
    jak wygląda..............." W takim ujęciu może każdy rzeczownik, jak również
    inne częśći, nadające się na podpis, pełnić rolę rówmoważnika zdaania.
  • jacklosi 04.02.05, 14:35
    pam31 napisał:

    > yanga napisała:
    > Tak naprawdę urodziłam się kilka wieków temu, kiedy w polskim alfabecie nie
    > było litery j. Moim koleżką z piaskownicy był nieyaki Mikołay Rey. smile))
    > Jackosi ma zapewne pretensję o y na poczatku a nie na końcu. Z
    zainteresowaniem
    >
    > przeczytałem tę wymianę zdań na nurtujący Was temat i jednak jestem
    przekonany
    > o racji flyapa(-y). Kazdy podpis pod obrazkiem ma znaczenie:" Widzicie
    Państwo
    > jak wygląda..............." W takim ujęciu może każdy rzeczownik, jak również
    > inne częśći, nadające się na podpis, pełnić rolę rówmoważnika zdaania.

    Interpretacja mocno naciągana, a w przypadku litery "y" niczym nie poparta.
    Nawet moją intencją.
    --
    JK
  • jacklosi 04.02.05, 14:30
    No to jesteś usprawiedliwiona. A Flajapowi nie daruję.
    --
    JK
  • yanga 03.02.05, 18:26
    W takim razie dlaczego żaden podręcznik gramatyki opisowej ani słownik nie
    przytacza tego rodzaju przykładów równoważnika zdania? Podręcznik Bąka, na
    który powołuje się Flyap, nazywa takie konstrukcje "wyrażeniami", więc nie
    muszę przechodzić do historii. Cytuję: "Chcąc np. powiedzieć, że pewne
    przedmioty mają jakieś cechy, możemy to wyrazić w dwojaki sposób. Możemy myśl o
    jakości przedmiotów wyrazić w formie z d a ń, np. 'uczeń jest pilny';dom jest
    wysoki [...] albo w formie w y r a ż e ń: 'pilny uczeń', 'wysoki dom'[...]".
  • pam31 03.02.05, 20:23
    Chętnie przyznam Ci rację, ale sam jestem ciekaw jak nazwać podpisy pod
    obrazami, nie w sensie gramatycznym - rzeczowniki, przyniotniki - ale w sensie
    logicznym.Słowo "wyrażenie' kojarzy sie nienajlepiej.Słownik poprawnej
    polszczyzny Markowskiego tytułuje jeden z rozdzialów:
    Rownowazniki zdań (Oznajmienia)
    co uwypukla funkcje , choć i pełne zdania też sa oznajmieniami. Może znajdę coś
    na ten temat. Na podstawie Twojej pierwszej wypowiedzi można sadzić,że program
    szkolny też tak to traktuje,jak Twój oponent.
  • yanga 03.02.05, 23:09
    "Wyrażenie" - bez względu na to jak się kojarzy - to termin gramatyczny,
    definiowany w słownikach i podręcznikach (choćby Bąka właśnie).
  • flyap 04.02.05, 13:08
    Jedni używają w zastępstwie długiej nazwy "równoważnik zdania" innej, jak
    piszesz.
    Bąk mówi o wyrażeniach,Doroszewski o wypowiedziach, Markowski o oznajmieniach,
    ale są to synonimy równoważnika zdania, a nie wyodrębnienie z ogólnego
    pojęcia "rownoważniki zdań." pewnej podgrupy o nowej nazwie.Możemy używać nowej
    nazwy, co nie zmienia faktu,że mówikmy o tym samym. W dalszym ciągu
    rozpatrujesz problem, jak nazwać podpisy pod obrazkami. Jesli to Cię
    satysfakcjonuje, nazywaj to "wyrażeniami" , bo tak Bąk nazywa równoważniki zdań
    w Twoim egzemplarzu podręcznika.W moim, zatytułowanym"Grzmztyka języka
    polskiego"(wyd VIII-Wiedza Powszechna-1997) nie wprowadza definicji "wyrazenia"-
    i nie używa go. Być może w procesie dydaktycznym jest pożyteczne wprowadzać
    uproszczone nazwy, zamiast urzędowo brzmiących, ale to już inne
    zagadnienie.nazw
    fly
  • ilmatar 04.02.05, 23:13
    Istnieje pewnie parę możliwości interpretacji równoważnika zdania.
    Najprostszym jest chyba uznanie, że rownoważnik zawdzięcza swoją nazwę temu, że orzeczenie jest
    w nim domyślne. Tak bardzo domyślne, że aż nie warto go umieszczać wink
    Napis pod obrazkiem zwykle oznacza: (to jest) "lepienie bałwana".

    Gdyby nie było obrazka, to samo w sobie "Lepienie bałwana" mogłoby być chyba tylko tytułem.
    Ale tytuły, z powodów jakie podaje G. Jagodziński, nie są chyba równoważnikami zdań?

    Cytuję pogląd zaczerpnięty od Grzegorza Jagodzińskiego, autora internetowej witryny o gramatyce:
    <<Za pełne zdanie można zatem uznać wypowiedzi z opuszczoną formą czasownika (choć nie jest to
    pogląd powszechny), jak np. Dziś jest pięknie na dworze. Wiosna! (zamiast Jest wiosna lub przyszła
    wiosna; mozna łatwo odgadnąć opuszczony czasownik). Zdaniami urwanymi lub niezupełnymi (a więc
    także nie równoważnikami zdań, wbrew temu, co piszą w wielu podręcznikach) są natomiast krótkie
    odpowiedzi, np. Jaka pora roku następuje po zimie? ? Wiosna (nie da się odgadnąć, co zostało tu
    opuszczone bez znajomości pytania, które zadano). Równoważnikami zdań są natomiast wykrzykniki i
    wołacze (Hej! Kobieto!), a także pojedyncze wyrazy i wyrażenia (np. napisy typu przedział dla
    niepalących, zwroty konwencjonalne typu dzień dobry, dobranoc).>>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka