Dodaj do ulubionych

Słowa, których nie cierpicie

05.10.07, 23:24
Mój typ: "milusińscy".
Toleruję jedynie jako refren piosenki o dzieciach, co się nudzą. Poza tym, jak
słyszę lub czytam o "naszych milusińskich", to mnie wykręca.
--
kura z biura
notatki na marginesie
Edytor zaawansowany
  • hajota 06.10.07, 11:13
    Mnie też! Brr. Dodałabym jeszcze "berbecia".
    Poza tym nie znoszę słowa "pitrasić". Nie lubię też, kiedy słowo "smaczny"
    stosuje się do określenia rzeczy i zjawisk pozakulinarnych ("smaczna lektura").
  • brezly 06.10.07, 12:51
    "Monetyzacja", "targetowanie", caly ten belkot marketingowy.
  • emka_1 07.10.07, 23:58
    tubifex to po łacinie rureczniksmile

    a z firmowych zdecydowanie wygodniejsze w użyciu ksero, i rower, i junkerssmile
    --
    święcie przekonana, że ma tyłek ze szkła, nie wstawała z łóżka w obawie, że go
    sobie potłucze
  • randybvain 06.10.07, 17:07
    knajacki, czniac, zapodac, byc na rzeczy, miejscowosc.
    --
    Aurë entuluva!

    Duplikat * smutne forum
  • pinkink3 06.10.07, 19:25
    randybvain napisał:

    > knajacki, czniac, zapodac, byc na rzeczy, miejscowosc.

    Co jest zlego w miejscowosci?
  • randybvain 08.10.07, 19:12
    Miejscowosc to taka wies, ktora sie wstydzi. Eufemizm.
    --
    Aurë entuluva!

    Duplikat * smutne forum
  • jacklosi 15.10.07, 14:09
    Masz formularz z adresem zamieszkania. Czy proponujesz na nim jedno
    okienko na miasto, a drugie na wieś? Jeżeli nie, to jak to wspólne
    okienko opisać?
    P.S. Mieszkam na wsi, ergo jestem wsiok. I wstyd mi za to.
    --
    JK
  • hajota 06.10.07, 17:39
    Jeszcze mi się przypomniało:
    zagramaniczny,
    pieniąchy, pieniędzory,
    komóras.

    No i bełkot marketingowo-firmowy, w czym solidaryzuję się z brezlym. Na przykład
    to, że w niektórych wydawnictwach redaktor prowadzący nie nazywa się już
    redaktorem, tylko product managerem.
  • zas_ale_pyra 09.10.07, 17:43
    kicior99 napisał:

    > pieniędzory to brzmi po poznańsku smile

    Jako byly "pyra" musze zaprotestowac.
    Czysto poznanska forma od "pieniadze" to "bejmy", np. Wiara placila mu kupe
    bejmow za jego fuszerki.
    --
    "Jod leberke, plyndze, szabel,szneki z glancem, wuchte babek..." (zas ale po
    naszymu, z Pyrlandii).
  • kanapony 06.10.07, 17:43
    chyba był niedawno taki wątek...

    ja nie toleruję:
    ej, laska, znaczy się, to znaczy, yyyyyyy, ammmmmm,
    kościółek, nie? (jako wtrącenie)

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pinkink3 06.10.07, 19:23
    Ostatnio:'pracka' w ustach doroslego czlowieka
    Wracalem z pracki, np.

    Ty powaznie z tym praciem, Kicior?)))
  • kicior99 06.10.07, 19:27
    > Ty powaznie z tym praciem, Kicior?)))
    tzn chodzi ci o słowo czy organ jako taki? Bo jeśli o drugie, to pomyliłeś fora
    smile Sowo natomiast lubię w ujęciu, powiedzmy, naukowo-biologicznym. Trudno mi
    sobie np. wyobrazić, że gąbki mają penisa tongue_out Najbardziej (o ludziach mówiąc)
    odpowiada mi członek.
    --
    * Jak napisać list po angielsku?
    * Kto obcina rybom paluszki?
    * Co z Madeleine?
  • pinkink3 06.10.07, 23:51
    kicior99 napisał:


    > tzn chodzi ci o słowo czy organ jako taki? Bo jeśli o drugie, to pomyliłeś fora


    Nie, zadnych for nie pomylilam. W sprawach organu jako takiego nie szukam forow.))
    Chodzi o ohydne, w moim przekonaniu, slowo "pracie".
    Poniewaz moim zdaniem brzmi ono fatalnie, blednie zalozylam, ze inni czuja
    podobnie.
    Tyle.
  • kanapony 07.10.07, 00:27
    gąbki? te ... jamochłony??

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • kaj.ka 07.10.07, 15:37
    Dla ścisłości: nie - prącie, lecz oskulum.
  • jacklosi 15.10.07, 14:14
    Gąbki to nie jamochłony, to gąbki.
    --
    JK
  • soffia75 06.10.07, 22:04
    "wykonac telefon"; jak ktoś mówi, że musi "wykonać telefon", to zaraz go widzę,
    jak siedzi w stercie narzędzi i montuje aparat telefoniczny wink
    osobiście wolę "zatelefonować" lub po prostu "zadzwonić"; pewnie nie mam żyłki
    do majsterkowania...
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • kaj.ka 06.10.07, 22:17
    meduza7 napisała:

    > Mój typ: "milusińscy".
    > Toleruję jedynie jako refren piosenki o dzieciach, co się nudzą.
    Poza tym, jak
    > słyszę lub czytam o "naszych milusińskich", to mnie wykręca.

    Nie wiem, jak można mieć taki, ekstremalny emocjonalnie, stosunek do
    słowa. A cóż ci słowo zawiniło? Przecież nie musisz się nim
    posługiwać, jesli masz do niego jakieś irracjonalne uprzedzenie.
  • jacklosi 15.10.07, 14:17
    Można też nie znosić czerwonego i chyba nie jest to choroba.
    --
    JK
  • hatchet01 06.10.07, 22:26
    pozdrawiam
    pozdrów <tu pada kogo>
  • brezly 07.10.07, 15:04
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,72797,4546784.html
    Idzie mi libertynow, ale cale jest cud mniod Nu Poliszyzna:

    "Warto zwrócić uwagę na trzy elementy amerykańskiej economy: rynek
    motoryzacyjny, który przechodzi swego rodzaju katharsis wymuszony przez globalną
    konkurencję i światową koniunkturę, rynek pracy, którego Amerykanie skutecznie
    bronią przed napływem imigrantów firmując jednocześnie tradycyjne wartości
    każdego libertyna - równości i wolności w sferze gospodarczej oraz rynek
    nieruchomości, który był kamyczkiem wywołującym lawinę na światowych rynkach
    finansowych na przełomie lipca i sierpnia tego roku."
  • mi.ka.n 07.10.07, 17:10
    STRASZNIE się cieszę,zamiast bardzo sie cieszę.
  • mi.ka.n 07.10.07, 20:57
    Podobnie jak poprzednie.Na szczęście mało używanew potocznej mowie.
  • bdx65 08.10.07, 16:57
    dokładnie
    generalnie - to i powyższe w wiadomym kontekście
    mi się podoba - coraz bardziej popularne
    zajebisty - po rusku pachnie
    póki co - też po rusku
    tudzież, aczkolwiek, iż - nie wiem, dlaczego nie lubię
    a prącie to już w ogóle okropieństwo
    trzeba sięgnąć do Kochanowskiego, tam są odpowiednie nazwy dla sfer
    intymnych, ani wulgarne, ani medyczne, ani ośmieszające...

  • stefan4 08.10.07, 19:18
    bdx65:
    > zajebisty - po rusku pachnie
    > póki co - też po rusku

    A z czym rosyjskim Ci się one kojarzą?

    Rosyjscy purytanie językowi kwalifikują ,,пока что'' jako błąd (powinno być samo
    ,,пока''), ale nie nazywają go polonizmem, ponieważ u nich takiej kategorii
    błędów nie ma.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • kanapony 09.10.07, 01:05
    wziąść
    błebłebłebłebłe - co za ohydztwo
    to paszkwilstwo wink powinno byc tępione przez nauczycieli od zerówki

    a także
    dwajścia, trzydziści, pindziesiont

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • zas_ale_pyra 09.10.07, 17:49
    kanapony napisała:

    > wziąść
    > błebłebłebłebłe - co za ohydztwo
    > to paszkwilstwo wink powinno byc tępione przez nauczycieli od zerówki
    >
    > a także
    > dwajścia, trzydziści, pindziesiont
    >

    Hmm, Sienkiewicz w calej Trylogii uzywa konsekwentnie "wziasc".
    A co drugiej czesci, znalazlem software (o, slowo calkiem obce) do nauki jezyka
    polskiego, a tam: DZIWIECDZIESIAT.
    Hmmm

    --
    "Jod leberke, plyndze, szabel,szneki z glancem, wuchte babek..." (zas ale po
    naszymu, z Pyrlandii).
  • zuq1 19.02.08, 16:46
    co do "wziąść" - zgoda. Ale "dwajścia" czy "pindziesiont", to (nie)
    stety efekt zanikających głosek nosowych. Spróbuj ortodoksyjnie
    wymówić "piĘĆdziesiĄt" - już dla każdego Polaka to trudne, o
    obcokrajowcach nie wspominając. Dlatego "50" brzmi najczęściej
    jak "piendziesiont" - bo ponoć każdy język wykazuje tendencje
    uproszczeniowe. Poza tym w Wielkopolsce miast "pięć" mawia
    się "pińć", no więc efektem tego nie będzie "pińćdziesiont" a
    znienawidzone "pindziesiont". Amerykanie też mówią "tweny" a
    nie "twenty", a Niemcy "fufzig" zamiast "fünfzig" - może te
    liczebniki są w indoeuropejskich "genetycznie obciążone"?
  • dar61 19.02.08, 19:10
    Sześć na dziesięci razy masz rację.
  • stefan4 20.02.08, 08:55
    zuq1:
    > "dwajścia" czy "pindziesiont", to (nie) stety efekt zanikających
    > głosek nosowych.

    Co nosowego musi zaniknąć w ,,dwadzieścia'', żeby zrobiło się z niego ,,dwajścia''?

    ,,Nastolatki'' kiedyś pewnie musiały być ,,nadziestolatkami'', bo np. ,,15'' to nie jest ,,pięt na ście'' (miejscownik od ,,sto'') tylko ,,pięt na dzieście''. Ale potem ,,-dzie-'' wypadło. To samo się właśnie dzieje z ,,dwadzieścia'': ,,-dzie-'' wypada i ,,20'' zaczyna wyglądać jak ,,dwa ścia''. Ale niczego nosowego w okolicy nie widzę.

    A przy aproposie, ,,-dzie-'' w ogóle lubi wypadać z liczebników. Równie częste jak ,,dwajścia'' jest ,,cztereści'', przynajmniej w szybkiej mowie.

    zuq1:
    > ponoć każdy język wykazuje tendencje uproszczeniowe.

    I tak od czasów jaskiniowych nic, tylko się upraszcza i upraszcza? Nie absolutyzowałbym tego ponocia...

    zuq1:
    > Amerykanie też mówią "tweny" a nie "twenty", a Niemcy "fufzig"
    > zamiast "fünfzig" - może te liczebniki są w indoeuropejskich
    > "genetycznie obciążone"?

    U Niemców tak samo obciążony jest liczebnik ,,zwei'' powszechnie wymawiany ,,cfo''. Amerykanie na 70 najczęściej mówią coś w rodzaju ,,sewni'', na 90 ,,najni'' a na cioteczkę ,,ałni'' (aunty) bo dziedzicznie obciążone mają nie liczebniki tylko zbitkę ,,-nt-''.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • dar61 20.02.08, 23:44
    Ten neologizm pono utworzył Szewczyk vel Kopaliński -
    bez form przejściowych.
    Przyjął się...
  • zuq1 21.02.08, 15:53
    Moja uwaga co do zanikania nosowości dotyczy oczywiście "50". Zaś co
    do niemieckiego nie masz racji, bo Niemcy mówią "zwo" dla
    rozróżnienia "zwei" (2) od "drei" (3), podobny manewr stosują przy
    Juni i Juli (czerwiec i lipiec) - mówią "Juno", aby słuchacz
    wiedział, że chodzi o 6. a nie 7 miesiąc roku. Pańjał? A co do
    uproszczeń w językach, no to cóż, dwa przykłady:
    1. liczba podwójna (jedno słowo, dwie słowie, trzy słowa) -
    dziś "dwie słowie" tylko w przysłowiu o mądrej głowie
    2. w niemieckim redukcja -e w 3. przypadku "dem Volke" - "dem Volk",
    obumieranie 2. przypadku - zamiast "Führen der Schusswaffen" -
    "Führen von (3.!) Schusswaffen"
    itd, itp.
  • stefan4 21.02.08, 16:42
    zuq1:
    > Zaś co do niemieckiego nie masz racji, bo Niemcy mówią "zwo" dla
    > rozróżnienia "zwei" (2) od "drei" (3)

    No tak. Ale w czym nie mam racji?

    zuq1:
    > Pańjał?

    А чего ж здесь не понимать, коли ты ничего не утверждал?

    zuq1:
    > A co do uproszczeń w językach, no to cóż, dwa przykłady:

    Te dwa przykłady miałyby moc przekonującą, gdyby nic innego się jednocześnie nie komplikowało. A tak, to jest zwyczajnie: języki się tu upraszczają a ówdzie komplikują.

    Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze nieakceptowanych przez poprawnościuchów. Do tych, które już znalazły się w słownikach, tak już przywykłeś, że nie zauważasz ich nowości. Masz złudzenie, że ta komplikacja jest odwieczna.

    zuq1:
    > zamiast "Führen der Schusswaffen" - "Führen von (3.!) Schusswaffen"

    Von+Dativ zamiast Genitiv -- OK, to jest znane zjawisko. Ale mam kłopoty z Twoim przykładem. Czy chodziło Ci o ,,Führer der Schusswaffen''?

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • zuq1 24.02.08, 18:59
    Stefanie, albowiem napisałeś, że Niemcy wymawiają "zwei" jako "cfo"
    (co miałoby być tym uproszczeniem) a jest inaczej niż myślisz, o
    czym pisałem wcześniej.
    "Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to
    poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze
    nieakceptowanych przez poprawnościuchów." - może podasz jakieś
    przykłady, bo nie chce mi się poszukiwać czegoś, co Ty już
    odnalazłeś? A co do tego terminu z "Führen von Schusswaffen", to
    oznacza on "noszenie broni palnej" a nie wodza takowego uzbrojenia
    smile
  • stefan4 24.02.08, 20:05
    zuq1:
    > Stefanie, albowiem napisałeś, że Niemcy wymawiają "zwei" jako "cfo"
    > (co miałoby być tym uproszczeniem) a jest inaczej niż myślisz, o
    > czym pisałem wcześniej.

    No to już mi się pomyliło, co ja myślę. Zresztą mniejsza o to.

    zuq1:
    > "Jeśli chcesz znaleźć rzeczy, które aktualnie się komplikują, to
    > poszukaj wśród gwar środowiskowych i wśród wyrażeń jeszcze
    > nieakceptowanych przez poprawnościuchów." - może podasz jakieś
    > przykłady, bo nie chce mi się poszukiwać czegoś, co Ty już
    > odnalazłeś?

    Największe komplikacje dokonują się w leksyce pod wpływem jezyka amerykańskiego.
    Do polszczyzny włażą nowe słowa mające polskie odpowiedniki. Ale potem
    znaczenia się rozjeżdżają. Np. zawsze mieliśmy słowo ,,życiorys'', a od
    niedawna mamy też ,,si-wi'', a to też jest życiorys, tylko napisany według
    pewnych reguł (np. pod prąd kierunku upływu czasu) a nie jak kto chce. Zawsze
    mieliśmy ,,rozmowę kwalifikacyjną'', a od pewnego czasu mamy też ,,inter-wiuuu''
    i podobno jest jakaś subtelna różnica znaczeń. Zawsze mieliśmy ,,werbowników'',
    ,,agentów ubezpieczeniowych'', ,,zaopatrzenie w żywność'', ,,fajny'' a teraz są
    również ,,hedhanterzy'', ,,brokerzy'', ,,katering'', ,,trendi'' -- i za każdym
    razem nowy amerykanizm jest nie do usunięcia, bo oznacza trochę co innego niż
    stary polski. Niektóre z nich umrą, inne wyprą polskie rodzime, jeszcze inne
    pozostaną w języku obok polskich. Te ostatnie wzbogacą słownictwo polszczyzny
    na naszych uszach.

    Do języka wchodzą też nowe idiomy i powiedzenia. O ,,czy mogę pomóc?'' stary
    subiekt Rzecki nie słyszał, bo on zawsze służył zamiast pomagać. ,,To by było
    na tyle'' oraz ,,na dzień dzisiejszy'' pewnie przestaną wyglądać na dowcip czy
    nieporadność językową. A tak przy aproposie: to ostatnie NIE OZNACZA
    ,,dzisiaj''; raczej ,,jak na razie'', przynajmniej w takim kontekście jest
    zwykle używane.

    Najtrudniej mi wskazać komplikacje gramatyczne. Ale rozważ archaizm ,,podaj mi
    lutnią''. Nie wiem, czy kiedyś biernik żeńskich rzeczowników brzmiał tak samo
    jak narzędnik; ale wiem, że kiedyś była tylko jedna litera na oznaczanie obu
    nosówek ,,ą'' i ,,ę''. Albo więc nastąpiła komplikacja gramatyczna (rozejście
    się narzędnika z biernikiem), albo fonologiczna (ludzie zaczęli rozróżniać
    nosówki w mowie), albo przynajmniej ortograficzna (zaczęli je rozróżniać w piśmie).

    To są wszystko takie przykłady spod dużego palca dostarczone przez niefachowca.
    Nie próbuję Cię przekonać, że język się cały komplikuje, a tylko, że nie
    wszystko się tylko zawsze gremialnie upraszcza. Myślę, że ten przesąd jest
    niemądry, ale za to bardzo rozpowszechniony.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • stefan4 24.02.08, 20:43
    Wyszedłem z pieskiem i nasunął mi się jeszcze jeden przykład komplikacji gramatycznej.

    Zastanów się nad archaizmem ,,módl się za nami''. Dzisiaj powiedzielibyśmy raczej ,,módl się za nas'', bo znaczenie przyimka ,,za'' z narzędnikiem rozjechało się ze znaczeniem przyimka ,,za'' z biernikiem.

    Nie wiem, co myśleć o innym archaizmie: ,,Bóg zapłać'' -- dzisiaj powiedzielibyśmy ,,niech Bóg zapłaci''. Nie wiem, czy nastąpiła komplikacja polegająca na rozróżnieniu form trybu rozkazującego dla drugiej osoby i dla trzeciej osoby; czy uproszczenie polegające na zaniku jakiegoś trybu gramatycznego, który wyglądał podobnie do dzisiejszego rozkazującego ale znaczył coś innego. Sadząc po języku rosyjskim, raczej to drugie...

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • zuq1 28.02.08, 08:25
    Ano właśnie Stefanie, chyba różnie definiujemy to samo zjawisko.
    Pisząc o uproszczeniach, mam na myśli przede wszystkim gramatykę a
    nie te parszywe w istocie neologizmy i potworki językowe
    jak "dystrybuowany" zmaiast po prostu rozwożony, dostarczany czy
    rozpowszechniany... Tymczasem "dystrbuuje" się wszystko. Pocieszam
    się jednak tym, że każdy Polak może używać słownictwa, jakie uznaje
    za stosowne.
  • stefan4 28.02.08, 10:36
    zuq1:
    > Ano właśnie Stefanie, chyba różnie definiujemy to samo zjawisko.
    > Pisząc o uproszczeniach, mam na myśli przede wszystkim gramatykę

    Przecież podałem RÓWNIEŻ przykłady komplikacji gramatycznych, których zajścia w
    języku polskim jestem świadom. Nie doczytałeś? Zajrzyj jeszcze raz wyżej, do
    moich dwóch ostatnich postów.

    Ale jeśli chcesz sformułować prawo ogólne, że gramatyki języków naturalnych
    WYŁĄCZNIE się upraszczaja, to
    (1) na Tobie ciąży obowiązek udowodnienia tego prawa i nie wystarczy podać kilku
    przykładów uproszczeń, trzeba wykazać brak równoległych skomplikowań;
    (2) powinieneś umieścić to zjawisko w czasie; czy masz na myśli, że obecnie (w
    XX i XXI wieku) gramatyki się wyłącznie upraszczają, czy że zawsze się wyłącznie
    upraszczały.
    Inaczej teza o upraszczaniu się gramatyk ma taką samą wartość poznawczą, jak
    inne bezmyślnie powtarzane frazesy, np. że cukier krzepi, albo że rude są fałszywe.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • zuq1 28.02.08, 09:42
    I tak mi się jeszcze przypomniało co do piłki nożnej - dawniej grało
    się "skrzydłami", teraz zaś "bokami". Nie ma za to sędziów bocznych
    a są sędziowie-asystenci. No i te nieznośne: "na jesieni", "na
    wiosnę" (nie tylko zresztą odnośnie sezonów piłkarskich). To czemu u
    licha, mówi się ciągnie latem i zimą a nie "na lecie", "na ziemie"?!
  • dar61 28.02.08, 22:19
    Mój wieloletni faworyt, już b. wrośnięty w polszczyznę:
    "zabezpieczać".
    Chciałbym kiedyś doczekać czasów, by na "bodygardera"
    ktoś kiedyś krzyknął: "Zabezpiecznika nam trzeba!"

    Prawie zawsze może mi za zamiennik na "zabezpieczanie"
    służyć słowo OCHRONA.



    Szanowny {Zuku1}.

    Nie obrażaj się na takie "na wiosnę".
    Znaczeniowo różne dla mnie są wyrażenia "na wiosnę"
    i "wiosną".

  • zuq1 01.03.08, 16:12
    O! Więc jak to jest z tą "wiosną" a "na wiosnę" wzgl. "jesienią" -
    "na jesieni" - proszę wytłumacz, aby mnie już od tego uszy nie
    bolały.
  • yanga 09.10.07, 18:43
    Wykształciuch, laska, siora (na siostrę), sierściuch. W ogóle
    zauważyłam, że młode pokolenie upraszcza do przesady wymowę,
    unikając głosek zwartych - przykładem jest choćby ta "siora", ale
    nie tylko. Aha, i jeszcze "najbogatszy Polak" w odniesieniu do coraz
    to innych osób.
    --
    "The tiger, on the other hand, is kittenish and mild..."
  • hophopi 16.10.07, 09:55
    yanga napisała:

    > siora (na siostrę)

    uch, aż mną zatrzęsło... organicznie "siory" nie cierpię.
    i "kostropatego". obrzydlistwo.
    o rany, wyobraziłam sobie "kostropatą siorę" i dostałam mdłości,
    blee... wink
  • ja22ek 10.10.07, 10:55
    Gimbus i wszelkie spec- (służby czy komisje).

    Własnie za ich promowanie nie cierpię Wyborczej, hehe.

    --
    Si Deus nobiscum quis contra nos.
  • yanga 10.10.07, 13:04
    O, dobrze, że przypomniałeś. Za speckomisje, specsłużby itp.
    ustanowiłabym kary pieniężne.
    --
    "The tiger, on the other hand, is kittenish and mild..."
  • bdx65 15.10.07, 19:27
    a te spec -komisje i -służby to też ruskie skróty jak:
    koł-choz, sow-choz, no i wspomniany już polit-ruk
  • stefan4 15.10.07, 19:45
    bdx65:
    > a te spec -komisje i -służby to też ruskie skróty jak:
    > koł-choz, sow-choz, no i wspomniany już polit-ruk

    ,,Ruskie'' w sensie ,,radzieckie'', nie? Czy przed rewolucją też tak skracali?

    Ale ,,speckomisja sejmowa'' jest taka trochę niedoradziecka. To powinien być
    ,,specsejkom''. To drugie to pewnie ,,specsłuziob''.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • bdx65 15.10.07, 19:28
    a taki kwiatek?:
    pogięło cię? - cóż za okropieństwo!
  • mag_kak 14.10.07, 21:18
    Nie cierpie formy "dziadzi", np. "chodź do dziadzi". Brrrrrr!! Az
    mnie trzesie!!
    I słowa "pomywac", mieszkam w Wielkopolsce i tu sie tego uzywa.

    --
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia!!!
  • lajkonix 14.10.07, 22:22
    mag_kak napisał:

    > Nie cierpie formy "dziadzi", np. "chodź do dziadzi". Brrrrrr!! Az
    > mnie trzesie!!
    > I słowa "pomywac", mieszkam w Wielkopolsce i tu sie tego uzywa.

    W moim regionie jest trochę inna miękka wymowa "pomawiać". Też nie
    lubię.

    Lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • teresa50 05.11.07, 17:53
    Nie cierpię "odzieży dla puszystych" zamiast "odzieży w dużych
    rozmiarach" na przykład. I dlaczego nie po prostu "tęgi" czy "przy
    kości" tylko kurdę puszysty??
    --
    All is the matter of time
  • stefan4 05.11.07, 18:21
    teresa50:
    > I dlaczego nie po prostu "tęgi" czy "przy kości" tylko kurdę
    > puszysty??

    No właśnie, jak jest z tą kością? Jak ktoś jest przy samej kości, to chyba jest
    wyjątkowo chudy, nie? Bo jak jest grubszy, to jest przy kości, mięsie, tłuszczu
    i tkance łącznej, co zajmuje więcej miejsca niż sama kość.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • kanapony 06.11.07, 01:28
    "przy kości" tak samo głupie jak i "puszysty"

    myślę, że to wynika z mentalności polskiej
    tu się o wielu sprawach wprost czy szczerze nie mówi
    np. wystarczy, że ktoś rzuci w rozmowie, że jest gruby/-a
    i to nie jako narzekanie czy - by go pocieszac
    a od razu rozmówca zaczyna go "wyprowadzac z błędu"
    mówiąc, że wcale nie jest taki gruby, czy nie widac brzucha...
    koszmar
    tak, jakby grubi i tędzy ludzie w domu luster nie mieli...

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • davidoff_pce 07.11.07, 00:08
    Nie cierpię, kiedy ktoś "zmywa podłogę". Wolę, kiedy ją "myje", a czasownik
    "zmywać" zachowuje dla naczyń. Ciarki wywołuje u mnie "patelka" (co komu zrobiła
    "patelnia", że tak się ją traktuje?)
  • stefan4 07.11.07, 08:57
    davidoff_pce:
    > Nie cierpię, kiedy ktoś "zmywa podłogę". Wolę, kiedy ją "myje", a
    > czasownik "zmywać" zachowuje dla naczyń.

    I do zmywania komuś głowy.

    davidoff_pce:
    > Ciarki wywołuje u mnie "patelka" (co komu zrobiła "patelnia", że
    > tak się ją traktuje?)

    O ,,patelkach'' nie słyszałem. A ,,patelenka'' czyli mała patelnia niczego
    złego u mnie nie wywołuje.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • dutchman 07.11.07, 17:05
    Wykonalem telefon Soffio pochodzi z lat 70-tych z kabaretow. Wtedy
    byla moda na takie doswiadczenia z jezykiem. Podobnie upowszechnilo
    sie wtedy ( zdaje mi sie od Himilsbacha ) "nabylem droga kupna" smile

    --
    Nobody is perfect, I ain't nobody.....
  • hajota 07.11.07, 18:54
    U mnie w domu mówiło się: "Nabyłem drogą kupna za bilety Narodowego Banku
    Polskiego będące prawnym środkiem płatniczym w Polsce".
  • davidoff_pce 14.11.07, 00:47
    W okolicach Łodzi "patelki" to plaga. Gdyby było to tylko zdrobnienie, nie
    miałbym nic przeciwko, ale na np. w restauracji, w której ostatnio pracuję,
    patelkami nazywa sie także ogromne, ciężkie, żeliwne patelnie. Jeszcze całkiem
    niedawno był to "u nas" wyraz używany przez tzw. niewykształconą warstwę
    społeczeństwa, ale teraz mówi też tak spora część (jeśli nie większość) łódzkich
    studentów. Zazwyczaj jestem tolerancyjnie, a często nawet entuzjastycznie
    nastawiony do wszelkich regionalizmów, ale jakoś tej "patelki" zdzierżyć nie
    mogę...
  • lajkonix 07.11.07, 21:59
    davidoff_pce napisał:

    > Nie cierpię, kiedy ktoś "zmywa podłogę". Wolę, kiedy ją "myje", a
    czasownik
    > "zmywać" zachowuje dla naczyń. Ciarki wywołuje u mnie "patelka"
    (co komu zrobił
    > a
    > "patelnia", że tak się ją traktuje?)

    Jak znaszbrat "patelkę", to musi znasz też "konewnik".

    Lajkonix.
  • zbigniew_ 13.11.07, 16:05
    patelkę znam - skąd, diabli wiedzą
    ale konewnika nie znam
    Denerwują mnie "sorki", "na rzeczy", "postaci" (w
    mianowniku) "prezydencja" "dil" (deal) i nieodmienianie nazwisk.
  • davidoff_pce 14.11.07, 01:08
    Konewnik znam, ale już chyba tylko biernie, bo gdybym miał komuś wytłumaczyć
    dokładnie co to takiego, to miałbym problem. Wiem, że stoi toto gdzieś w kuchni
    i ma niewiele wspólnego z konewkami...
    Zaskakujesz mnie, Kolego. Twój nick sugerował mi zawsze jakąś proweniencję
    krakowską, a nie po raz pierwszy zabłysnąłeś na tym forum dogłębną znajomością
    słownictwa łódzkiego...
    A tak a propos, to spotkałem się ostatnio z bardzo ciekawym terminem na
    określenie regionalizmu łódzkiego - lodzizm (jak rusycyzm, czy latynizm). Brzmi
    mi to jakoś tak lubieżnie i przyznam, że nie wiem jak się do tego ustosunkować wink
  • lajkonix 14.11.07, 22:16
    davidoff_pce napisał:

    > Konewnik znam, ale już chyba tylko biernie, bo gdybym miał komuś
    wytłumaczyć
    > dokładnie co to takiego, to miałbym problem. Wiem, że stoi toto
    gdzieś w kuchni
    > i ma niewiele wspólnego z konewkami...

    Sam odtworzyłem ten wyraz całkiem niedawno. I mocno się ucieszyłem,
    bo idzie w zapomnienie, co widać na twojejbrat własnej
    nieprzymuszonej autopsji.
    Rzeczywiście stał w kuchni, na nim dwa wiaderka z wodą ze studni
    kręconej, z przywieszoną na brzegu łyżką (typu cholelka) lub z
    garnczkiem a 1/2 litra obok, gdyby ktoś przypadkiem zapragnął.
    Między wiaderkami nie pamiętam co się stawiało (miska do mycia?).
    Ale nad wiaderkami nieśmiertelna makatka z napisem "Świeża woda
    zdrowia doda", ukręconym wykwintnym babcinym haftem (wersje
    sąsiedzkie "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje" i inne, jakich już nie
    pamiętam).

    > Zaskakujesz mnie, Kolego. Twój nick sugerował mi zawsze jakąś
    proweniencję
    > krakowską,
    > a nie po raz pierwszy zabłysnąłeś na tym forum dogłębną znajomością
    > słownictwa łódzkiego...
    > A tak a propos, to spotkałem się ostatnio z bardzo ciekawym
    terminem na
    > określenie regionalizmu łódzkiego - lodzizm (jak rusycyzm, czy
    latynizm). Brzmi
    > mi to jakoś tak lubieżnie i przyznam, że nie wiem jak się do tego
    ustosunkować
    > wink

    O kurcze, to nie pisałem, ze jestem lajkonik nizinny,
    muszę zacząć brać prostalong czy coś tam na pamięć.
    Prawda ze zostawiłem tam dzieścia lat.
    Za moich czasów lodzizm kojarzył się bardziej z lodziensis, a lody
    oznaczały coś zupełnie innego niż dzisiaj.

    (Ch)Lajkonix (nizinny)
    panta rei - wszystko w płynie
  • ja22ek 14.11.07, 11:12
    oraz "wymogi unii europejskiej".

    --
    Si Deus nobiscum quis contra nos.
  • pavvka 14.11.07, 11:48
    Oglądnąć, wyglądnąć itp. (zamiast obejrzeć, wyjrzeć) - podobno
    poprawne słowa, ale na moje ucho strasznie pokraczne.
    I z trochę podobnej beczki 'otworzony' - też jakieś długie i
    niezgrabne w porównaniu z 'otwarty'.
    --
    Do studni z pitną wodą/ Wpadła nam ciocia Emma.
    Podwójny pech: zmarła młodo/ I filtrów w sprzedaży nie mma.
  • hajota 14.11.07, 11:55
    Dużo zależy od kontekstu. Nie znoszę np. słów "szamać", "szamanko", bo kojarzą
    mi się z konkretną osobą, która ich nadużywała.
    A niedawno do szału niemal doprowadziła mnie pani dietetyczka, która w wykładzie
    o zdrowym żywieniu nie mówiła normalnie "mięso" tylko "mięsko".
  • kanapony 15.11.07, 22:02
    nie lubię zbitki "mieszkac na mieszkaniu"
    albo
    "na Nowej Hucie"
    "na fabryce pracowac"
    itp.

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • uyu 18.11.07, 00:30
    Nie lubie wiekszosci potworow z "na":
    - na kasie
    - na dzien dzisiejszy
    - na zakladzie
    itd. koszmar! Nie moge sie przyzwyczaic.

    --
    Sur le plus beau trône du monde, on n’est jamais assis que sur son
    cul ! (Na najpiekniejszym tronie swiata i tak zawsze siedzimy
    tylko na wlasnej dupie.) [Montaigne]

    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • ewa9717 18.11.07, 17:50
    Od czasu do czasu mam okresy trzęsionki na nadużywane słowa, ale
    zawsze na: siora, brechać, pomidorówka.
    Patelkę znałam tylko jako element przezwiska pewnej Elkismile))
  • stefan4 18.11.07, 19:13
    ewa9717:
    > Od czasu do czasu mam okresy trzęsionki na nadużywane słowa, ale
    > zawsze na: siora, brechać, pomidorówka.

    ,,Siora'' OK. Ale co to znaczy ,,brechać''? Czy to jakiś regionalizm? Czy
    ,,pomidorówka'' to zupa pomidorowa?

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • ewa9717 18.11.07, 20:05
    Owszem, "pomidorówka" to poczciwa pomidorowa, zaś "brechać" to śmiać
    się. Regionalizmem były może przed wojną u lwowskich batiarów, dziś
    już racej ogólnopolskie i słyszane nie tylko z ust młodocianych
    dresiarzy.
  • stefan4 18.11.07, 20:27
    ewa9717:
    > "brechać" to śmiać się.

    Uff, co za ulga. A ja już wywodziłem z niemieckiego: ,,brechen'' (częściej:
    ,,erbrechen'') to wymiotować.

    ewa9717:
    > dziś już racej ogólnopolskie

    Jak Cię to skręca, to przyjedź do 3-Miasta. Wolne miasta nie muszą stosować się
    do ogólnopolskości. Tu tak nie mówią; w kazdym razie do mnie jeszcze nie
    powiedzieli.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • kaj.ka 18.11.07, 21:59
    Według sjp.pwn.pl
    brechać: dużo mówić, niepotrzebnie.
    Omijając eufemizm, to po prostu - klepać, mleć ozorem.
    Pomidorowka - bardzo sympatyczne, szczególnie - z makoronem.
  • lajkonix 19.11.07, 19:42
    stefan4 napisał:

    > kaj.ka
    > > Pomidorowka - bardzo sympatyczne, szczególnie - z makoronem.
    >
    > Ja wolę pomidorową ryżówkę od pomidorowej makaronówki.

    Musi nie miałeśbrat pomodorówki na śniadanie.
    W wojsku.
    Co drugi dzień, obok kapuśniaku.
    Byś znielubił jak ja.
    Brłeeechhhh...!


    >
    > - Stefan

    Lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • kanapony 19.11.07, 00:05
    za moich młodych czasów
    to mówiło się (kto mówił ten mówił wink )
    brechTaĆ

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • lajkonix 19.11.07, 19:38
    kanapony napisała:

    > za moich młodych czasów
    > to mówiło się (kto mówił ten mówił wink )
    > brechTaĆ
    >

    A za moich mówiło się
    brZechTać.

    Lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • kanapony 20.11.07, 01:30
    brzechtaĆ
    brechtaĆ
    brechaĆ
    ...
    która literka wypadnie w następnej kolejności??

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • kanapony 22.11.07, 23:13
    8D
    smile

    --
    Nejvetší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • deerzet 18.02.08, 20:09
    Co Wy breszycie...
  • kaj.ka 21.11.07, 18:30
    Brechać, może to i regionalizm. Brechaty po ukrainsku znaczy -
    kłamać, a po łemkowsku - szczekać. Więc reginalizm kresowy.
  • lajkonix 21.11.07, 20:01
    kaj.ka napisał:

    > Brechać, może to i regionalizm. Brechaty po ukrainsku znaczy -
    > kłamać, a po łemkowsku - szczekać. Więc reginalizm kresowy.

    Noooo..., to wszystko wyjaśnia. Dzięks.
    Więc z tego się już zadnej większej teorii nie ukręci.
    Szkoda.

    Lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • lajkonix 19.11.07, 19:37
    Moi ulubieńcy:

    "Powiem tak: ... "
    "Ja bym powiedział tak: ..."
    Jakby matoł miał tyle sposobów powiedzenia trywializmu, że aż mu się
    trudno w nich rozeznać. Cholera jasna..., trep jakiś.

    No nie no..., już się wkurzyłem!
    Idę się napić.
    Chwilę mnie nie będzie, jakby mnie ktoś szukał, ok?

    (Ch)lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • dzowa 05.12.07, 08:52
    -kobitki
    "słuchajcie kobitki" " my kobitki musimy trzymać się razem" i... ja wychodzę.
    Mam wrażenie, że po takim wstępie będzie rozmowa o fizjologii i nawiązanie do
    solidarności jajników.

    -bajer
    -bubel
    -piciu - rodzice do dzieci: "Dać Ci piciu?"
    - zagramaniczny
    - zeta "kosztuje pięć zeta"

    Oraz popularne błędy "włanczać, swetr, ubierz koszulę, weźniemy, wziąść,
    przekonywujacy" jak to słyszę, to mnie trzęsie.
    --
    www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
    www.panfoto.pl do oglądania
  • stefan4 05.12.07, 10:15
    dzowa:
    > -kobitki
    > "słuchajcie kobitki" " my kobitki musimy trzymać się razem" i...
    > ja wychodzę. Mam wrażenie, że po takim wstępie będzie rozmowa o
    > fizjologii i nawiązanie do solidarności jajników.

    A w męskich ustach (,,-- Wiesz, jak kobitki na to lecą?'') -- tez Cię trzęsie?
    Takie sformułowanie już nie grozi solidarnością jajników. W każdym razie możesz
    zastąpić przez ,,kobiałki'' -- chyba było w jakimś filmie. To tak jak z
    trygonometrią:
    * sinus -- cosinus,
    * białka -- kobiałka.

    dzowa:
    > -bajer
    > -bubel

    A do nich jaką masz pretensję? I jaką propozycję zastąpienia?

    dzowa:
    > -piciu - rodzice do dzieci: "Dać Ci piciu?"

    Tu bym się zgodził, tylko rozszerzył zakres trzęsienia. Wyjątkowo wnerwiające
    jest całe mamusine miamlanie:
    ,,-- Dzidzi telas poslucha jak mamuńcia poczytusia dzidzi ksiońzieczke.''
    Punktem wyjścia jest tu surrealisty pogląd, jakoby zieciowniczek
    ,,ksiońzieczka'' był dla małolata łatwiej przyswajalny niż rzeczownik
    ,,książka'' -- mimo że jest dłuższy i ma więcej trudnych spółglosieczek.

    dzowa:
    > Oraz popularne błędy "włanczać

    chodzić -- chadzać
    włączyć -- włanczać
    Powinno być nosowe, ale nie mamy takiej litery, chociaż spółgłoskę mamy.
    Dlaczego wymowa ma być w niewoli kulawej pisowni?

    dzowa:
    > ubierz koszulę

    ,,Ubierz'' przez otwarte ,,u'' i ,,rz''; sprawdziłem. Więc gdzie tu błąd?
    Chyba, że w Twoim regionie zamiast ubierać koszulę człowiek wkłada się w
    koszulę? W każdym razie to jest raczej regionalizm niż błąd.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • flyap 05.12.07, 11:54
    Myslę,ze nie należy przekonywać dzowy , że niesłusznie nie cierpi słów, które
    wymieniła. Każde słowo narodziło sie z kiedyś z jakiejś potrzeby, ale -
    podobnie jak to bywa z ludźmi - nie musi wywoływać powszechnego entuzjazmu, po
    prostu jest.
    Dla psychologa moglyby byc ciekawe powody, dla których pewne słowa są
    "niecierpiane".
    fly
  • pavvka 05.12.07, 16:04
    stefan4 napisał:

    > ,,Ubierz'' przez otwarte ,,u'' i ,,rz''; sprawdziłem. Więc gdzie
    tu błąd?
    > Chyba, że w Twoim regionie zamiast ubierać koszulę człowiek wkłada
    się w
    > koszulę?

    Wg PWN w podstawowym znaczeniu: ubrać kogoś/coś = włożyć na
    kogoś/coś ubranie, obuwie, nakrycie głowy itp.

    Teraz podstaw sobie koszulę w miejsce kogoś/czegoś i przeanalizuj.

    Ubrać SIĘ w koszulę można jak najbardziej. WŁOŻYĆ koszulę takoż.
    --
    Do studni z pitną wodą/ Wpadła nam ciocia Emma.
    Podwójny pech: zmarła młodo/ I filtrów w sprzedaży nie mma.
  • stefan4 05.12.07, 17:40
    pavvka:
    > Wg PWN w podstawowym znaczeniu: ubrać kogoś/coś = włożyć na
    > kogoś/coś ubranie, obuwie, nakrycie głowy itp.

    Ale oprócz tego podstawowego znaczenia w języku czystosłownikowym, czasownik
    ,,ubrać'' posiada jeszcze inne znaczenia. Np. zajrzyj do PANowskiego korpusu
    języka polskiego korpus.pl/ i wpisz hasło ,,ubierz''. Wśród rozmaitych
    znalezisk dostaniesz także takie:
    ,,pod koszulkę reprezentacyjną ubierz trykot drużyny narodowej Szkocji''. To
    jest dokładnie taki kontekst, który nie podobał się Dzowie.

    Jak słusznie mówi Flyap, każdy może sobie lubić albo nie lubić, jak lubi. Byle
    tylko nie absolutyzował swojego gustu podpierając się jakimś słownikiem.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • stefan4 05.12.07, 20:01
    pavvka:
    > Zajrzałem i znalazłem np. to:
    > korpus.pl/poliqarp/poliqarp.php?query=posz%C5%82em&corpus=1

    No to zuch jesteś, gratuluję. A czy znalazłeś również, skąd się wzięło to
    dziwaczne ,,-ed-'' w ,,poszedłem'' i dlaczgo występuje tylko w liczbie pojedynczej?

    pavvka:
    > Twoim zdaniem obecność w Korpusie świadczy o poprawności???

    O czym?! Ja nie mówiłem o żadnej popaprawności. Na co komu podział słów języka
    polskiego na popaprawne i niepopaprawne? I na podstawie jakich kryteriów
    chciałbyś je tak poetykietkować?

    Ja mówiłem tylko o tym, że słowo ,,ubrać'' funkcjonuje w języku polskim RÓWNIEŻ
    w sensie ,,włożyć na siebie''; w dodatku od dawna. Może nie we wszystkich
    regionach Polski z takim samym nasileniem -- ale to możesz stwierdzić o prawie
    każdym słowie.

    Słowniki języka polskiego mają trochę spaczone spojrzenie na język mianowicie
    nadreprezentują regionalizmy warszawskie kosztem innych. Korpus mniej; za to
    nadreprezentuje język pisany kosztem mówionego.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • dzowa 06.12.07, 19:40
    1. słów bubel, bajer nie lubię i już. Powodów nie jestem w stanie sprecyzować,
    przykro mi. Dodam jeszcze, że nie lubię również zupy fasolowej i ubrań w kolorze
    pomarańczowym.

    2. Skoro już jesteśmy przy ubraniach, to ubieram się w nie lub zakładam je.
    Takie formy są poprawne.
    Jeśli zaś chodzi o "stronniczość" słowników w prezentowaniu haseł, to zwrócę
    uwagę, ze większość słowników o których mowa to: słowniki OGóLNE języka
    polskiego. (nie regionalizmów warszawskich). Te zaś z racji swej ogólności
    regionalizmy mogą przedstawiać... właśnie jako regionalizmy smile


    stefan4 napisał:

    > Ja mówiłem tylko o tym, że słowo ,,ubrać'' funkcjonuje w języku polskim RÓWNIEŻ
    > w sensie ,,włożyć na siebie''; w dodatku od dawna.

    Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
    Też od dawna. wink

    Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

    Łączę pozdrowienia - Kot


    www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
    www.panfoto.pl do oglądania
  • stefan4 07.12.07, 01:15
    dzowa:
    > 2. Skoro już jesteśmy przy ubraniach, to ubieram się w nie lub
    > zakładam je.

    A zupy fasolowej nie lubisz. Niniejszym przyjmuję do wiadomości te Twoje
    właściwości.

    dzowa:
    > Takie formy są poprawne.

    Względem jakich kryteriów? Tylko proszę, bez synonimów, że wg norm, wg ustaleń,
    itp.

    dzowa:
    > Jeśli zaś chodzi o "stronniczość" słowników w prezentowaniu haseł,
    > to zwrócę uwagę, ze większość słowników o których mowa to: słowniki
    > OGóLNE języka polskiego. (nie regionalizmów warszawskich).

    Mieszkamy w kraju wściekle scentralizowanym. Skutek jest taki, że warszawizmy
    królują w mediach a regionalizmy innych stron przemykają się pod ścianami.
    Większość wydawnictw mieści się w stolicy a ludzie wydający słowniki nie są
    głusi na dialekt, który słyszą dookoła od urodzenia. On im wchodzi w krew tak
    głęboko, że inne dialekty ich rażą. To się potem odbija na treści słowników,
    których tytuły obiecują język polski.

    Języków polskich jest znacznie więcej niż jeden. To tylko urzędnicy języka
    chcieliby nas przekonać, żebyśmy wszyscy mówili tak samo.

    dzowa:
    > Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
    > Też od dawna. wink

    No właśnie, tak jak ,,łotr''. Możesz woleć, żeby to słowo przypominało
    ,,kuter'' a nie ,,łotra'', ale to jest tylko Twój arbitralny wybór Twojego
    idiolektu. Ja zresztą nie mam nic przeciwko formie ,,sweter'', ona nalezy
    również do mojego idiolektu, ale nie widzę powodu, żeby ją na siłę wtykać innym.

    dzowa:
    > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

    I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale w takim
    razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie ich wykujesz.
    Bawisz się?

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • dzowa 07.12.07, 09:33
    Bom pokojowo nastawiona i przekrzykiwać sie nie chcę.

    stefan4 napisał:

    > Mieszkamy w kraju wściekle scentralizowanym. Skutek jest taki, że warszawizmy
    > królują w mediach a regionalizmy innych stron przemykają się pod ścianami.
    > Większość wydawnictw mieści się w stolicy a ludzie wydający słowniki nie są
    > głusi na dialekt, który słyszą dookoła od urodzenia. On im wchodzi w krew tak
    > głęboko, że inne dialekty ich rażą. To się potem odbija na treści słowników,
    > których tytuły obiecują język polski.
    >
    > Języków polskich jest znacznie więcej niż jeden. To tylko urzędnicy języka
    > chcieliby nas przekonać, żebyśmy wszyscy mówili tak samo.

    Ze spostrzeżeniem wyżej zgadzam się i wiem, że tak jest. Ale po cóż te szaty
    drzeć...(zamiast po prostu je na siebie założyć wink )

    >
    > dzowa:
    > > Takie formy są poprawne.
    >
    > Względem jakich kryteriów? Tylko proszę, bez synonimów, że wg norm, wg ustaleń
    > ,
    > itp.

    A po co? Przecież i tak zaraz spróbujesz je podważyć.
    Nie jestem ortodoksyjnym filologiem, ale swoje przekonania mam. Jako i Ty masz.
    I nie sądzę, by udało się do odmiennych skłonić którekolwiek z nas.

    > dzowa:
    > > Podobnie jak występuje w języku Polskim "swetr" w sensie sweter.
    > > Też od dawna. wink
    >
    > No właśnie, tak jak ,,łotr''. Możesz woleć, żeby to słowo przypominało
    > ,,kuter'' a nie ,,łotra'', ale to jest tylko Twój arbitralny wybór Twojego
    > idiolektu. Ja zresztą nie mam nic przeciwko formie ,,sweter'', ona nalezy
    > również do mojego idiolektu, ale nie widzę powodu, żeby ją na siłę wtykać innym

    Ależ proszę bardzo - Każdy użytkownik ma prawo do własnego idiolektu.
    Ja rozumiem, że wszędzie poza Mianownikiem jest swetr-a, swetr-em itp.
    Chcesz - wyrównuj postać tematu odmienianego przez przypadki wyrazu. Byle
    świadomie I konsekwentnie (to moje zdanie).

    > dzowa:
    > > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.
    >
    stewan4 napisał:
    > I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale w takim
    > razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie ich wykujesz.
    > Bawisz się?

    Bawię. Jeśli tylko te oderwane dźwięki będą uzasadniały Twoje zdanie na temat
    swobody w języku, a nie tylko wyrażały negację - "nie bo nie ", wchodzę w to.
    Łączę pozdrowienia
    Kot
    --
    www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
    www.panfoto.pl do oglądania
  • stefan4 07.12.07, 19:20
    dzowa:
    > Przypominam pojęcia: norma językowa, uzus językowy, błąd językowy.

    stefan4:
    > I co mam z tymi pojęciami zrobić? Nauczyć się na pamięć? Dobra, ale
    > w takim razie ja Ci tez podrzucę kilka oderwanych dźwięków i Ty sie
    > ich wykujesz.
    > Bawisz się?

    dzowa:
    > Bawię. Jeśli tylko te oderwane dźwięki będą uzasadniały Twoje
    > zdanie na temat swobody w języku, a nie tylko wyrażały negację -
    > "nie bo nie ", wchodzę w to.

    Oderwane dźwięki nigdy niczego nie uzasadniają. Nie wymagaj ode mnie więcej niż
    od siebie, Twoje też niczego nie uzasadniały, tylko tak sobie luźno brzęczały.

    OK, moje oderwane dźwieki:
    * nie mnożyć norm ponad konieczność,
    * tabakiera dla nosa a nie dla normosa,
    * precz z biurokracją
    i dyscyplina dodatkowa:
    * zabrania się zabraniać, żeby nie zbaranieć.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • hajota 20.11.07, 13:15
    na najbardziej nielubiane/odrażające słowo?
    Ja typuję "siorę".
  • ann_85 22.02.08, 22:06
    trzym się,
    nara i pozdro,
    z błędów:
    wziąść, włanczać i wyłanczać
  • hajota 18.02.08, 18:48
    Lubię psy i wszelkie zwierzaki, ale cóś ostatnio nie cierpię coraz bardziej
    rozpowszechnionego określania każdej samicy psa słowem "sunia". Zauważyliście,
    że prawie nikt już nawet w neutralnym kontekście nie powie "suka" ani "suczka",
    tylko pieszczotliwo-pretensjonalnie "sunia"? I dotyczy to nie tylko ukochanych
    suń (w takim kontekście określenie to mnie nie razi), ale wszystkich bez wyjątku
    - np. "do sprzedania pies i sunia".
  • kanapony 19.02.08, 23:44
    o!
    nie znoszę słowa "suka"
    nawet, gdy ktoś mówi o psicy

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • deerzet 18.02.08, 20:19
    Wyszłem ażeby wziąść karnister znaczy dokładnie
    szejset procentów...

    ażeby [= aby],

    dokładnie,

    wziąść,

    szejset,

    ..., co nie? ...., co nie?

    znaczy [na pocz. zdania],

    X-ński Z TEJ STRONY [telefonu; przerzut słuchawki do
    drugiego ucha i dodałbym: "A teraz z tej strony" smile))],


    No i najgłupsze:
    "korpus języka polskiego"

    korpus = kadłub = coś zdekapitowanego



    Chyba czas się leczyć z tej nienawiści...
  • ormond 24.02.08, 06:28
    "zimowe szalenstwo" w każdym artykule o sportach na śniegu.
  • dar61 24.02.08, 20:38
    Kto odgadnie cóż to jest:
    'Białe szaleństwo';
    'Czarne szaleństwo'?

    Skądinąd, też znienawidzone w pewnych kręgach
    społecznych...
  • phlora 25.02.08, 08:23
    W związku z czarnym szaleństwem - nie znoszę
    ubogacania
    pochylania się nad sprawą
  • dar61 25.02.08, 10:44
    Spokojnie {Phloro} - nie ma tu żadnych rasizmów.

    Podpowiedź: ma ta zagadka związek z kulinariami.
  • dar61 28.02.08, 21:43
    Słowa znielubiane na tle smakowym:

    Szaleństwo
    białe - twarożek;
    czarne - kaszanka.

    Internatowcom i akademikom - smacznego!
  • kasia191273 29.02.08, 18:36
    niby fachowa nazwa, ale brzmi dziwnie, jakby nie mozna bylo mowic:
    dopajanie/ dawanie pic?
    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • b_fanka 02.03.08, 20:21
    1) Pieniążki, zwłaszcza w odniesieniu do grubszych kwot (chciałbym zrobić
    remont, ale nie mam pieniążków)
    2) Misie - misie wydaje, misie podoba...
  • ormond 03.03.08, 13:53
    meduza7 napisała:

    Nie znosze zywcem przenoszonych do jezyka polskiego angielskich rzeczownikow
    odczasownikowych: recykling, monitoring, fundrising i inne temu podobne
    koszmarki..., wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink
  • stefan4 03.03.08, 14:41
    ormond:
    > wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink

    Masz na myśli, że Polacy zamiast gęsiego gerundium mają własny rzeczownik
    odczasownikowy?

    U Reja ,,gęsi'' jest przymiotnikiem.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • ormond 03.03.08, 15:42
    stefan4 napisał:

    > ormond:
    > > wszak Polacy nie gesi i maja wlasne gerundium wink
    >
    > Masz na myśli, że Polacy zamiast gęsiego gerundium mają własny rzeczownik
    > odczasownikowy?
    >
    > U Reja ,,gęsi'' jest przymiotnikiem.

    Dobrze powiedziane, a o "gęsi" jako przymiotniku u Reja zapomnialem (a moze nie
    bylem na tej lekcji).
  • zuq1 05.03.08, 14:23
    Drogie Stefanie, podawaj proszę objaśnienia do swoich twierdzeń.
    Pierwsze słyszę, aby "gęsi" u Reja nie były ptakami, tylko
    przymiotnikiem. Co miałby więc ten przymiotnik oznaczać? Coś innego
    niż dzisiaj gęsi np. puch? Czy że Polacy są gęsi, czyli niemi? Czy
    jeszcze inaczej?
  • dar61 05.03.08, 18:35
    Szanowny {Zuqu}
    Język łaciński ongi, co widać już zapomniano, zwany
    był językiem gęsim.
    Znał tę nazwę i pan Nagłowicki.
    Konotacje wiodą ku gęsiom kapitolińskim.

    Dalej szukaj sam.

    * * *
    Na wiosnę ludziom ciężej - gęsiom lżej.
    Wiosną trawy rosną.
  • stefan4 05.03.08, 19:09
    zuq1:
    > Drogie Stefanie

    Co, drogie Zuczę?

    zuq1:
    > Pierwsze słyszę, aby "gęsi" u Reja nie były ptakami, tylko
    > przymiotnikiem.

    Niechaj narodowie znają, iż Polacy nie gęsi język, tylko swój język mają. Teraz
    jaśniej?

    zuq1:
    > Czy że Polacy są gęsi, czyli niemi?

    Widziałeś kiedyś gęś? Pewnie widziałeś, więc następne pytanie: słyszałeś tą
    gęś? A spotkałeś kiedyś niemą gęś? Zapewniam Cię, że Imć Pan Rej gęś widział,
    słyszał a niemej nie napotkał.

    I dlatego nie wpadł na to, że ktoś mógłby jego dwuwers zinterpretować w sensie,
    że Polacy nie są gęśmi. Nie są gęśmi, bo mają własny język? -- przecież takie
    przeciwstawienie jest zupełnie bez sensu. To już raczej trzeba by o rybach:
    ,,iż Polacy nie ryby, iż swój język mają''. To nawet nie zaburzyłoby mu rytmu.
    Ale on jednak wolał o gęsiach.

    Gęsi język to łacina. Z kilku powodów, m.in. dlatego, że była pisana piórami z
    gęsi.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • ormond 06.03.08, 11:58

    > I dlatego nie wpadł na to, że ktoś mógłby jego dwuwers zinterpretować w sensie,
    > że Polacy nie są gęśmi. Nie są gęśmi, bo mają własny język? -- przecież takie
    > przeciwstawienie jest zupełnie bez sensu. To już raczej trzeba by o rybach:
    > ,,iż Polacy nie ryby, iż swój język mają''. To nawet nie zaburzyłoby mu rytmu.
    > Ale on jednak wolał o gęsiach.
    >
    > Gęsi język to łacina. Z kilku powodów, m.in. dlatego, że była pisana piórami z
    > gęsi.
    >

    Tu jest ladne wyjasnienie:
    www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=55
  • zuq1 06.03.08, 16:02
    Nie rozumiem, skąd tyle zgryźliwości - chciałem tylko się dowiedzieć
    czegoś od wiedzących lepiej, czego sam do tej pory nie wiedziałem. A
    co do tej "niemoty" - w końcu nazwa Niemcy (a 1000 lat temu -
    Niemce) - też oznaczała, że panowie zza Odry, czy wtedy nawet zza
    Łaby są "niemi", bo nie do zrozumienia w przeciwieństwie do Pomorców
    czy Czechów. I dlatego poszedłem tym tropem.
  • stefan4 06.03.08, 22:42
    zuq1:
    > Nie rozumiem, skąd tyle zgryźliwości

    Nie chciałem Cię urazić. Jeśli to uczyniłem, to przepraszam.

    A swoją drogą byłoby dobrze, gdyby ktoś mądry mógł potwierdzić lub obalić moją hipotezę, że Rej NIE MÓGŁ powiedzieć ,,Polacy nie są gęsi''.

    W zasadzie z byciem jest tak:

    (1) ,,<rzeczownik> jest <przymiotnik w mianowniku>''; np. ,,Joasia jest piękna''; lub

    (2) ,,<rzeczownik> jest <rzeczownik w narzędniku>''; np. ,,Joasia jest pięknością''.

    Wydaje mi się, że dawniej przy byciu było więcej narzędników niż obecnie. Można było powiedzieć ,,Joasia jest piękną'', ale absolutnie nie można było powiedzieć ,,Joasia jest piękność''. Konstrukcja ,,<coś> jest <coś>'' jest całkiem nowa.

    To znaczy, że Rej mógł powiedzieć ,,Polacy nie gęśmi'', ale jeśli powiedział ,,Polacy nie gęsi'' to jest to wypowiedź niedokończona, czegoś w niej brakuje, a Paleopolakom brakowało jeszcze bardziej.

    Czy ktoś WIE, czy mówię prawdę?

    - Stefan
    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
  • menering 07.03.08, 11:45
    Cytując sam siebie:

    Dr Stefan Reczek, autor książki "Nasz język powszedni", wyraz
    "gęsi" rozumie jako rzeczownik:

    "Gdyby wyraz "gęsi" był przymiotnikiem związanym z rzeczownikiem
    "język" (<<nie gęsi...język mają>>wink, byłby on przeciwstawiony
    innemu przymiotnikowi o odwrotnej treści, która by oponowała
    przeciwko cesze gęsiej języka Polaków. No bo jeżeli ich język
    jest nie "gęsi", to jaki?
    Mielibyśmy wiec przymiotnikowe określenie jakości tego jezyka:
    nie gesi, lecz ludzki, rozumny, piękny, czy coś podobnego".

    Innymi słowy dr Reczek uważa, że na pytanie "nie gesi -
    to jaki"? odpowiedzi nie ma. Tymczasem odpowiedż jest i to
    bardzo wyraźna.

    Przymiotnik "gęsi" może odpowiadać nie tylko na pytanie:
    jaki?, ale przede wszystkim na pytanie: czyj? Jeżeli o tym
    pamiętamy, to przeciwstawienie: nie gęsi, ale swój, staje się
    wyraziste. Powtorzenie zaś spojnika "iż" tę wyrazistość jeszcze
    akcentuje.
    Natomiast gdyby wyraz "gęsi" w zdaniu Reja był rzeczownikiem, to
    zdaniu brakowałoby symetrii, bo temu rzeczownikowi nie jest
    przeciwstawiony żaden inny rzeczownik.

    Pisał prof. Doroszewski: "...zawsze odczuwalem ten wyraz
    ("gęsi", dopisek mój) jako przymiotnik dzierżawczy, ktorego
    przeciwstawieniem jest w dalszym ciagu zdania wyraz "swój".

    Jako argument dodatkowy, według Doroszewskiego, można
    przytoczyc, że wzmianki o "gęsiej mowie" mozna spotkac w
    literaturze łacińskiej, między innymi u Wergiliusza ("sermo
    anserinus").

    Robert Dygant
  • dutchman 09.03.08, 23:33
    manifa
    --
    Nobody is perfect, I ain't nobody.....
  • dar61 06.03.08, 23:43
    Mości {Zuqu}
    Wskażże Asan, czym żem Waści zraził?

    Nie rozumiem, skądżeś zrozumiał, żem zgryźliwy?
    Udobruchajże się Mospanie!

    PS. Wiem, że nic nie wiem.
    I tegom pewien.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka