• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

francuski w Belgii, Szwajcarii, Kanadzie.. różnice Dodaj do ulubionych

  • 05.06.11, 22:58
    pytanie do bardziej wtajemniczonych....
    czym różni się francuski z Francji od tego np. z Belgii, Szwajcarii i Kanady (subiektywne odczucia również mile widziane). Ja znam francuski słabo, ale nawet ja mogę stwierdzić, iż np. słuchając "afrykańskiego" francuskiego brak mu tego szyku i dostojeństwa, który słyszymy słuchając Francuzów. Jest strasznie mechaniczny i niechlujny - oczywiście moim skromnym zdaniem.
    pozdrawiam
    Zaawansowany formularz
    • 06.06.11, 00:25
      "np. słuchając "afrykańskiego" francuskiego brak mu tego szyku i dostojeństwa, który słyszymy słuchając Francuzów"

      Bardzo oryginalne spostrzeżenie wink

      --
      iWarsaw

      http://img860.imageshack.us/img860/2453/eeeee3.jpg
      • 06.06.11, 19:39
        no taksmile to chyba jednak przesadziłem, ale tak to jest jak wypowiadają się ci, którzy nie mają pojęcia o tym co mówią (myślę oczywiście o sobie) smile

        zapraszam także innych do komentowania
        • 06.06.11, 22:32
          Bez przesady, nie popadajmy w poprawność polityczną...

          --
          iWarsaw
      • 06.06.11, 23:21
        "Afrykanski" Francuski bedac badz co badz "importem" nie mam moze w wykonaniu "tambylca" finezji i swobody w praktycznym stosowaniu, ale czesto bywa staranniejszy gramatycznie (wlasnie kosztem owej finezji) niz francuski przedmiesc wielkich miast Metropolii.
        Kanadyjski francuski ze swoim "dzwieczacym" akcentem i wciaz aktualnymi slowami we francuskim "metropolitalnym" zakwalifikowanymi juz przez renomowane slowniki jako "arch" jest rozbrajajacy . w Quebecu mowi sie niemal "zywcem" tak, jak we Francji mowiono kilka...set lat temu.
        Stad rozne przesmieszne "kfiprokfa" (wybaczcie osobista ortografie) np zdumienie i lekka konfuzje kuzynki z Montrealu na wiadomosc, ze przybyly z Francji kuzyn ma zamiar nazajutrz "prendre le déjéuner avec ses gossez .
        Wez tu Polaku i zgadnij dlaczego.
        No i uroczy francuski w wykonaniu kreolskim....
        • 06.06.11, 23:23
          Je vous demande pardon za blad strzelony w slowie gossessssssssssssss
    • 07.06.11, 17:27
      Radzę Ci posłuchać kiedyś RFI - audycji o sprawach Afryki z telefonami od słuchaczy. Ja jestem zawsze zdumiona poprawnością gramatyczną i starannością w doborze słownictwa. Porównuję oczywiście z przypadkowymi słuchaczami innych programów, którzy "dzwonią do radia".

      Jest pewien szkopuł nie tyle w wymowie, co w afrykańskich głosach. Nie wiem, czy to wrodzone (budowa krtani ? przecież prawdziwe bassi profundi najczęściej rodzą się wśród Rosjan i Afrykańczyków), czy jej ustawienie w dzieciństwie przez rodzime języki, ale często afrykańskie głosy brzmią chropowato i gardłowo. Może to jest ten "brak finezji", o którym mówisz ?
      • 07.06.11, 19:02
        gat,
        te chropowatosc mozna takze czesto znalezc u mieszkanek Poinezji, szczegolnie Tahitanek, czesto dysponujacym glosem starego woznicy (przepity i przepalony.
        Za to Polinezyjki pochodzacych z niektorych wysp maja bardzo delikatne glosy i... zmiekczaja wszystko co sie da z rosyjskim zaspiewem.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/QmgR7Hz8alddj3IiHA.jpg
      • 07.06.11, 21:22
        dzięki Wszystkim za te cenne uwagi,

        tak, właśnie o tą chropowatość i gardłowość mi chodziło

        a jak wygląda sprawa w Belgii i Szwajcarii?
        • 08.06.11, 07:54
          Belgowie i Szwajcarzy są mądrzy, bo umieją liczyć smile)). Używają liczebników "septante" i "nonante", a w niektórych kantonach Szwajcarii funkconuje również "octante". Pamiętam okrzyk zdezesperowanego biznesmana anglofońskiego o Francuzach "Jak robić interesy z ludźmi, którzy, żeby powiedzieć 99, muszą 20 pomnozyć przez 4, dodać 10 i dodać 9 ??"

          A co do akcentów - Belgowie mają akcent zbliżony do północnej Francji, ale jednak swoisty. Przez resztę jest on odczuwany jako ciężki, niewdzięczny i raczej toporny. Osobiście nie rozumiem dlaczego, akcent jak akcent. Za to wszyscy za to zachwycają się ostrą wymową południa, też nie wiem dlaczego. Mam podejrzenie, że wchodzą tu w grę preferencje klimatyczne, południowy akcent wszystkim kojarzy się ze słońcem i wakacjami, północny - z ponurym krajobrazem hałd kopalnianych, wiatrem i ciężkim od chmur niebem.

          Szwajcarzy mówią bardzo powoli (z akcentem zblizonym do francuskiego z tego pogranicza). Znany jest przypadek pewnej panienki, która, zaczepiona przez podrywacza, zanim zdążyła odpowiedzieć "Monsieur, je ne suis pas celle que vous croyez" - już nią była.

          Kanadyjczycy to nie tylko akcent, to także bardzo ciekawe słownictwo, jak już pisała Feline. Nie tylko zachowali stare słowa i zwroty, ale - jako frankofoński przyczołek w anglofońskim żywiole - odznaczają się wyjątkową starannością i opornością na obcojęzyczne wpływy, z angielskim na czele. Do macierzy mają pretensje za anglicyzmy. Do jakiego stopnia to dochodzi wie każdy, kto kiedyś był w Montrealu. Międzynarodowy znak drogowy STOP wygląda tam na oko tak samo, ale literki tworzą słowo ARRET. Nie ma problemów ze zrozumieniem wykształconych Kanadyjczyków, ale wymowa z dalekich regionów może stwarzać poważny problem. Pamiętam też sprzed kilku (nastu?) lat serial telewizji kanadyjskiem. Akcja działa się na dalekiej północy i we Francji opatrzono go napisami u dołu ekranu. Podobno całkowicie słusznie. Nie wiem, bo TV nie używam.

          Za obojętny uznaje się oczywiście akcent paryski i ja go nie słyszę, to znaczy nie odczuwam jako akcent. Ale zdecydowanie bardziej lubię sposób mówienia okolic, do których się po latach w Paryżu wyprowadziłam (Orlean z grubsza).

          Ale to trochę karkołomna sprawa, takie pisanie o dźwiękach.

          • 09.06.11, 11:35
            dla mojego ucha (banalnego bo 99% slyszy tak jak ja) wymowa poludniowa nie jest ostra lecz spiewna.
            --
            www.amauryvassili.com
            • 09.06.11, 13:02
              Masz rację co do słowa "ostry", przekalkowałam niezręcznie z francuskiego "accent pointu" i wyszlo nie za bardzo. Co do określenia : wszyscy slyszymy to samo, każdy to sobie po swojemu określa. Ja bym jednak "na ucho" śpiewnym południowego akcentu nie nazwała. Najwyżej słońce w nim śpiewa, cykady i wspomnienia wakacyjne smile))
              • 10.06.11, 08:46
                Południowy akcent poznałem na filmach Fernandela, potem marsylski na sfilmowanym Pangolu, i jak go nie uwielbiać !
                Natomiast w wykonaniu Charlsa Pasqua ma w sobie coś bardzo brutalnego.
                Afrykańskim mówiła moja serdeczna przyjaciółka, amerykanka, nauczyła się go w Togo, wiec znów mile wspomnienia.

                Słowem, nic nie da się tu uogólnić, kłębek uczuć albo "flagrant délit de l'humanité"

                Na deser, chciałbym tak ładnie mówić po francusku.... DESER
                --
                Reprennez du dessert !
                • 10.06.11, 11:21
                  ale ma zabawny akcent !
                  --
                  www.amauryvassili.com
                • 10.06.11, 15:45
                  To nie chodzi o "ładny francuski", tylko o dobrą poezję, to ona ma melodię. Zawsze kiedy czyta autor lub tłumacz, utwór brzmi.
                  Powód jest prosty: bardzo dobrze rozumie co czyta wink

                  --
                  Nie zatkasz dziury w pułapie, do wódki ci nakapie
                  /Ludwik Górski/
                  • 10.06.11, 20:25
                    Gdy juz mowa o akcentach, to nie wiem czy mieliscie okazje ogladnac film z 1982 roku, "Espion, lève-toi".
                    Glownego bohatera zagral niezapomniany Lino Ventura, a pierwsza z drugoplanowych rol - jego towarzyszke zycia - Krystyna Janda.
                    Do dzis staram sie zrozumiec dlaczego Janda uparla sie i odmowila dubbingu. Czegos tak kaleczacego uszy jak jej dretwa francuszczyzna w tym filmie w zyciu nie slyszalam.
                    Sama sobie zrobila wielka krzywde.
                    --
                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/pX8beYMnA4LLrBqlvX.jpg
      • 17.06.11, 22:10
        > Radzę Ci posłuchać kiedyś RFI - audycji o sprawach Afryki z telefonami od słuch
        > aczy. Ja jestem zawsze zdumiona poprawnością gramatyczną i starannością w dobor
        > ze słownictwa. Porównuję oczywiście z przypadkowymi słuchaczami innych programó
        > w, którzy "dzwonią do radia".

        No tak, ale do RFI to nie dzwonią pierwsi lepsi ludzie z ulicy, tylko raczej wyższe sfery. Podobnie jak w BBC4 nie usłyszy się jakiegoś neda z Glasgow wink

        Ja spotykam sie z afrykańskim francuskim czasem jak wracam z pracy i staję w Lidlu po drodze - Lidl jest położony wśród bloków zamieszkałych przez uchodźców itp (którzy po dostaniu prawa pobytu we Francji wybywają zaraz do UK, bo tam jest lepszy socjal).

        Moja znajoma romanistka kiedyś aż wróciła do sklepu z powrotem, żeby sprawdzić, jak się mnie pytała po jakiemu oni mówią, a ja zdziwiony że nie poznała powiedziałem jej, że to po francusku.

        Ale może dlatego, że do mnie kiedyś jeden próbował zagadać i dlatego zajarzyłem (z trudem) po jakiemu on mówi, bo tak to bym tym bardzie nie poznał...
        --
        www.berbela.com/
        • 20.06.11, 16:12
          ha ha ha w UK jest lepszy socjal ???
          W UK moze latwiej robote dostac bo nie ma kodeksu pracy, lub na pobyt legalny sie zahaczyc ale socjalu jest okolo zera smile
          --
          www.amauryvassili.com
          • 25.06.11, 19:36
            Ciekawe, co mówisz wink

            NIe ma kodeksu pracy? Dobrze, że nie wiedziałem i wygrałem w trybunale pracy swoją sprawę przeciwko pracodawcy...

            Łatwiej dostać pracę? NIby tak, jak ktoś chce pracować...

            Socjalu jest około zera? No tużeś mnie teraz naprawdę rozbawiła wink Nawet mi się nie chce odpisywać smile
            --
            www.berbela.com/
            • 28.06.11, 13:28
              w porownaniu do Francji, ktora jest juz prawdziwa krowa dojna, wszedzie indziej socjal jest marny
              --
              www.amauryvassili.com
    • 23.06.11, 17:40
      wczesniej, nie rozumiejąc ani słowa we francuskim, odbierałam ten jezyk jako "a bububu, a bububu".

      W Belgii usłyszałam rrrr wypowiadane bardziej w stylu słowianskim niz a la Edith Piaf. W ogole podobaja sie ich 70, 80, 90 niz klasyczne francuskie.

      Francuski w obrebie samej Francji sie różni, posłujaj chociażby sobie "chti"(z regionu Nord-Pas-de-Caiais) - frnacuzi z innych regionów maja problem czasem ze zrozumieniem tego francuskiego. Chti bynajmniej nie przypomina francuskiego z Belgii.
      Jest jeszcze francuski pikardyjski, francuski z dialektem alzackim, francuski w Bretanii (oprócz oczywiscie bretońskiego)...

      Tu posłuchaj sobie pana z północy (chti) i pana z południa:
      www.youtube.com/watch?v=fY5cWL4SUmw
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.