Dodaj do ulubionych

Ludzie, wroccie na kurs prowadzenia samochodow

31.07.11, 13:32
I to na dobry.

Znow kolejny przypadek , ze Polski samochod beztrosko przemierza francuska autostrade "pod prad".Przed chwila slyszalam tylko we francuskim Dzienniku o godz.13
00.
Wiecej szczegolow, kiedy cos sie pojawi nowego.

Edytor zaawansowany
  • zielka 31.07.11, 15:53
    No tez wlasnie o tym czytam. Poszukalam rzeczy na google news, i w ogole ta autoroute 9 jest jakas tragiczna.
    Wiec to o czym mowisz, to jakis koszmar : facet duzym samochodem wjezdza z aire de repos na autostrade pod prad?! bez swiatel, z migaczami, i zamiast wrocic en marche arrière, on sobie w srodku tej autostrady zakrecil po prostu. Co taki czlowiek musi miec w glowie, to sobie w ogole nie wyobrazam.
    Wiecej informacji m.in. tu: www.lefigaro.fr/actualite-france/2011/07/31/01016-20110731ARTFIG00080-quatre-morts-dans-une-collision-sur-l-a9.php

    Ale jak mowie, google doniosly mi o niedawnym innym wypadku, tym razem bez winnego, ale wciaz spowodowanym przez Polaka, i wciaz na tej samej drodze: 50 tonowa ciezarowka, ktorej wybuchnela opona, przewrocila sie na droge i przygniotla 2 osoby (zmarly na miejscu). Wiecej tutaj:
    www.lexpress.fr/actualite/societe/fait-divers/accident-mortel-sur-l-a9-pres-de-beziers_1014159.html
    ... co przypomina o tym wypadku sprzed miesiaca, wciaz na A9, www.lexpress.fr/actualites/1/actualite/herault-cinq-personnes-tuees-et-trois-blesses-legers-dans-un-accident_1011338.html . Brr. Vive le TGV.
  • janou 31.07.11, 22:09
    Pisalam na forum turystycznym ze boje sie wyprzedzac na autostradzie jezeli nie mam pelnej widokosci bo nawet przy malym zakrecie boje sie ze wyskoczy mi przed nosem jakis szalony wariat jak wczoraj na A9sad
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10036696,Francja__Polak_zderzyl_sie_z_trzema_samochodami__Cztery.html
  • felinecaline 31.07.11, 22:20
    ...nie mam pelnej widocznosci"...smile

    Ca va?
  • felinecaline 31.07.11, 22:23
    Ja mam trouille bleue na kazdych wakacjach w Polsce, gdziekolwiek jedziemy, widzielismy niesamowita ilosc wypadkow niewatpliwie spowodowanych glupota i absolutnym brakiem poszanowania przepisow.
    U nas jet tego jednak zauwazalnie mniej. Chociaz - slawetne powroty z dyskotek...

  • janou 31.07.11, 23:46
    Ca va smile
    komentarz na forum Midi Libre;
    Antonio le 31/07/2011, 15h09
    "A contresens et tous feux éteints, le conducteur n'était-il pas en train de donner un sens à l'expression "saoul comme un polonais" ? Le résultat est dramatique"
    i ten;
    Par34 le 31/07/2011, 14h06
    "Je travaille dans une grosse boite de Montpellier et on se fait livrer très souvent des pièces par des coursiers en fourgonnettes des pays de l'est qui ont roulés 2 ou 3 jours sans pause obligatoire,ont dormi sur leurs sièges,ont mangés 2 biscuits pour dire ils ont mangés,vous livrent et repartent aussitôt au pays à vide tranquille comme de simples coursiers de la région que la police ou la gendarmerie coincent une fois par semaine.Et nous on nous bassinent avec des heures de conduite à tenir,des pauses obligatoires,des disques et tout le reste......... Vive l'Europe et ces étrangers sur nos autoroutes surchargées"
    dédée34 le 31/07/2011, 12h21
    c' est ca l'europe ,, attendons les résultats d' analyse ,, j' ai souvent entendu dire " saoul comme un polonais "
    soleyado le 31/07/2011, 16h51
    et l'accident du 11 juillet ,route de palavas ???
    5 morts ,4 polonais et 1 roumain ,à cause l'alcool

    www.midilibre.fr/2011/07/31/une-camionnette-remonte-a-contre-sens-l-a9-quatre-morts,364370.php#reactions


  • janou 01.08.11, 11:38

    www.midilibre.fr/2011/08/01/4-morts-sur-l-a9-l-automobiliste-responsable-de-l-accident-roulait-avec-2-73-g-d-alcool-dans-le-sang,364827.php
    tlumaczenie;
    translate.google.pl/translate?hl=pl&u=http://www.midilibre.fr/2011/08/01/4-morts-sur-l-a9-l-automobiliste-responsable-de-l-accident-roulait-avec-2-73-g-d-alcool-dans-le-sang,364827.php
  • zielka 01.08.11, 13:44
    Przyjechal o 15h20, wyjechal 7 godzin pozniej, i byl pijany jak swinia? Niewiarygodne.
  • marguy 02.08.11, 03:06
    zielko,
    nie dziw sie - Polak potrafi! Przekonalam sie o tym na niemieckiej autostradzie na ktorej przy wyprzedzaniu (prowadzil maz wiec podziwialam pejzaz) na wlasne, sliczne oczeta widzialam kierowce polskiego tira, ktory lewa reka i zebami otworzyl duza puszke Tyskiego i spokojnie, prowadzac z szybkoscia ponad 100 km/h, zaczal je pic.
    Strach sie bac uncertain
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/QmgR7Hz8alddj3IiHA.jpg
  • fedorczyk4 03.08.11, 10:20
    Koszmar.
    Zielko, nie widomo kiedy ten morderca tak sie narąbał. Wiadomo że zjechał na parking o 15 ileś i wyjechał o 22. 45. Ilość alkoholu we krwii została zbada na zwłokach. Nie widomo ile juz do momentu wypadku wyeliminował z organizmu. Tak czy inaczej, grioza kompletna. Jak ktoś taki może być zawodowym kierowcą. W Polsce niestety wszystko jest względne. Reguły, procedury, regulaminy, ba niektóre prawa, traktowane są jak wskazówki, a nie nakazy. Ochlajstwo nadakl jest traktowane społecznie jak forma ekscentryzmu, w jagorszym przypadku, choroba, w najlepszym, natomiast bardzo rzadko jak przestępstwo. Ile razy widuję kolejkę robotników z pobliskich robót którzy o 9, 10 rano kupują alkohol? A potem są z tego takie kwiatki, że z remontowanego dachu pobliskiej kamienicy w czasie burzy, poleciały na podwórko 2 łopaty, dechy i cegły. Z piątego piętra!
    --
    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
  • zielka 03.08.11, 11:08
    Fedorczyko, a propos budowy, to wlasnie znajomy opowiadal, ze kupil mieszkanie w jakims bloku w Krakowie, cos tam remontowal, i kawalek sciany musial sobie rozwalic, a tam w scianie, zamurowane, jakies butelczny po wodce z lat 70 i resztki gazet. Rozumiem dezesperacje Kotarbinskiego, ktory pisal wciaz o "dobrej robocie", nie do konca widac skutecznie.

    Marguy, meh, no to nastepnym razem notuj jego tablice rejestracyjne, czy nie? Z drugiej strony, strasznie wspolczuje tez temu gosciowi z ciezarowki na A9, ktoremu pekla opona i zabil niechcacy dwie osoby.
  • tomek854 14.08.11, 00:21
    Taaaa. A drugą ręką się masturbował. A trzecią rozmawiał przez komórkę. A w ogóle to jechał 200 na godzinę, bo przecież TIRy nie mają ogranicznika prędkości ustawionego na 85km/h smile

    A tymczasem statystyki są bardzo jasne: przeciętny kierowca TIRa w przeliczeniu na kilometr powoduje kilkanaście razy mniej wypadków i stłuczek niż kierowca auta osobowego. A zwróccie uwagę, że on ma bardzo ograniczoną widocznosć i drobne stłuczki to niejako chleb powszedni w tej branży...

    Ale ja w sumie lubię czytać te wszystkie bajki o tirowcach wiozących śmierć, jak się ma pojęcie o branży, to od razu widać jak ludzie fajnie przesadzają, wyobraźnia jest niczym nieograniczona wink

    Podziwiam ostrość wzroku, że z tak znacznej odległości widziałaś, że to puszka tyskiego akurat smile Bo tak się składa, że jak jesteś pasażerką w aucie francuskim (albo polskim) to siedzisz po prawej stronie, tak samo jak kierowca TIRa, który jednak siedzi znacznie wyżej od siebie, więc żeby możliwe w ogóle było cokolwiek zobaczyć musiała to być dość znaczna odległość...

    Ja ostatnio po Francji (a właściwie głównie po Skandynawii) jeżdżę sprinterami z kierownicą po prawej stronie, siedzę znacznie bliżej kierowcy TIRa a wątpię, żebym był w stanie zobaczyć co pije (a wzrok mam sokoli)...

    Z drugiej jednak strony tylko w bardzo wąskim kącie mogłabyś zobaczyć co on robi, a w to, że odczytałaś napis na puszcze w jego lusterku to raczej nie uwierzę... wink

    Co oczywiście nie znaczy, że nie wykluczam takiej możliwości - bądź co bądź we Francji dopuszczalny limit to zdaje się 0.5 (a w UK 0.8) więc dużemuy facetowi akurat jedno piwko raczej nie pozwoli nawet zbliżyć się do tego wyniku... Wstyd trochę, ale sam czasem wypijam sobie piwko do obiadu gdy jestem w UK i pół godziny później już jadę autem (no ale ja ważę ponad 100 kg tongue_out). Jadając czasem we francuskich przydrożnych restauracjach dla tirowców widzę, że wielu lokalesów nie poprzestaje na lekkim piwku czy lampce wina. A potem wsiadają i jadą.

    Co do picia za kółkiem zaś, to widziałem na własne oczy i z bliska (bo jechałem jednym z tych TIRów) sytuację w której "mój" kierowca polewał winko do kieliszka trzymanego przez pasażera ciężarówki jadącej obok nas. Prawie dotykali się lusterkami, na licznikach te 80 parę a do tego druga ciężarówka to była jakaś cysterna z pomarańczowymi tablicami...

    Więc nie tylko nasi są tacy kozacy wink

    Co do narodowości:

    Nasi to są artyści, ale nie tylko nasi. Jeżdżę zawodowo po całej Europie i wszędzie zdarzają się kwiatuszki.

    Na przykład w tym tygodniu nadziałem się (o mały włos dosłownie) na idiotę anglika, który cofał na autostradzie 44 tonowym TIRem z piętrową naczepą bo przegapił zjazd.

    Artystami za to są francuscy autostopowicze. Ostatnio zabrałem jedną taką parkę łapiącą stopa na środku ronda (!!!) w Fort William. Oczywiście nie ze środka ronda ich wziąłem, tylko zjechałem w boczną drogę, zawinąłem na kolejnym rondzie i zatrąbiłem na nich żeby przybiegli.

    Oni mówią, że u siebie zawsze tak łapią i nie rozumieją dlaczego w Szkocji nikt się nie chce zatrzymać...

    Wracając jednak do tematu: mi się wydaje, że Polakom na drodze nie brakuje umiejętności, ba, śmiem mimo wszystko twierdzić, że umiejętności mają lepsze niż przeciętne (bo w końcu w ekstremalnych warunkach trenowali na dziurawych zatłoczonych duktach pełnych idiotów!) za to mają bardzo poważne braki z dyscypliną i odpowiedzialnością...

    Ale i tak nie jest tak źle, znowu przywołam statystyki (ale z pamięci, bo mi się nie chce szukać): w 2008 w Wielkiej Brytanii najgorszą nacją obcokrajową pod względem spowodowanych wypadków na głowę byli Niemcy. Potem Francuzi, Hiszpanie, Litwini... Polacy byli daleko w tyle i na głowę Polaka w UK przypadało blisko 11 razy mniej wypadków niż Niemca (i mam tu na myśli to, że to jest rzetelne porównanie 1:1 a nie to, że Polaków w UK jest więcej niż Niemców).

    Więc tak to jest.

    Można sobie popanikować i pohisteryzować, ale jak się trzeźwo spojrzy na sprawę to nie jest tak źle (albo inaczej: nasi wcale nie są tacy wyjątkowi).
    --
    trololololololololololo.com/
  • tomek854 14.08.11, 00:39
    Ach, ale pomieszałem smile A bo gadam jednocześnie ze znajomymi na ircu i nie myślę co piszę
    1. Chodziło mi oczywiście, że siedzisz po tej samej stronie co kierowca tira w sensie, że siedzcie niejako "obok siebie" a nie, że on też siedzi po prawej.

    2. Ci artyści pijący winko w czasie jazdy to najprawdziwsi Francuzi byli, to moja dawna historia z czasów autostopowych wojaży po Europie i w 100% prawdziwa (ale się nie zdziwie jak nie uwierzycie, jakbym sam nie widział to pewnie też bym nie bardzo się palił do uwierzenia big_grin )
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • tomek854 14.08.11, 00:38
    > Ale jak mowie, google doniosly mi o niedawnym innym wypadku, tym razem bez winn
    > ego, ale wciaz spowodowanym przez Polaka,

    Ja przepraszam, ale ja jestem uczulony na takie nieścisłości, bo TIRowcy to chłopcy do bicia na drodze, a niesłusznie. A ja znam akurat obie strony medalu, bo sam parę lat jeździłem ciężarówką i wciąż okazjonalnie mi się zdarza. Więc wybaczcie, ale porobię trochę za adwokata diabła, może troszkę naświetlę sytuację.

    Jak ten Polak spowodował ten wypadek? Pękł oponę, jak Prosiaczek balonik dla Kłapouchego? wink

    Opony mają to do siebie, że pękają. Jak Tobie pęknie opona gdy będziesz jechała 90 km/h po autostradzie też możesz kogoś (albo siebie) zabić, czego oczywiście nie życzę. Takie po prostu ryzyko. Coś jak meteoryt spadający na głowę, tylko dużo bardziej prawdopodobne.

    Dodatkowo dużo bardziej prawdopodobne niż w Tirze. Bo jak Ci pęknie opona, to Ci pęknie jedna z 4 i bardzo łatwo wtedy stracić panowanie nad autem. W przypadku TIRa jeśli nie będzie to jedna z dwóch przednich, to można nawet nie zauważyć różnicy - z tyłu są bliźniaki a w naczepie (najczęściej) po trzy z każdej strony...

    A do tego widzę, że nie tylko u nas dziennikarze lubią budować grozę jeśli chodzi o TIRy - 50 tonowy. Szkoda że nie 150 wink

    Jak na razie wyłączając specjalne transporty (które są specjalnie oznakowane, często eskortowane, jeżdżą wolniej i mają tyle opon, że pęknięcie jednej dużej różnicy nie zrobi, bo najczęściej nawet przednie osie mają podwójne a czasem i potrójne) polski TIR nie może mieć więcej niż 40 ton. Brytyjski i zdaje się także francuski maksymalną masę całkowitą ma określoną na 44 tony (jeśli ciągnik ma trzy osie a nie dwie). Zestaw dopuszczony do ruchu w Holandii w zeszłym miesiącu czyli ciężarówka plus dwie naczepy czy podobne kombinacje to DMC 60 ton. I tylko w skandynawii takie pociągi drogowe mogą mieć nawet 80 ton, ale one jeżdżą najwyżej do Danii...
    --
    www.cytatybiblijne.pl
  • zielka 14.08.11, 22:00
    tomek854 napisał:

    > Jak ten Polak spowodował ten wypadek? Pękł oponę, jak Prosiaczek balonik dla Kł
    > apouchego? wink

    Uzylam slowa "spowodowal", ale dodajac chyba jasno "wypadek bez winnego". Moglam powiedziec "kierowca byl Polak", ale wydaje mi sie, ze podkreslenie braku winy bylo wystarczajaco jasne.
  • tomek854 15.08.11, 14:32
    No w sumie jeżeli nie był winny, to ja bym raczej nie użył słowa "spowodował. Ale spoko, jeśli byłem przewrażliwiony.
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • asiazlasu 03.08.11, 12:34
    ooo rany, stooop. Zdecydowalam sie wyjatkowo nie na samolot lecz na auto. Jade do PL za tydzien i strasznie sie obawiam - nie Europy calej lecz jazdy na polskich drogach sad
    --
    www.amauryvassili.com
  • fedorczyk4 05.08.11, 23:48
    "Baczność Stefanie", oczy dookoła głowy i zerowe zaufanie do współuczestników ruchu. Niestety sytuacja na polskich szosach nie poprawai się, a jeśli to w sposób niezauważalny gołym okiem.
    Miłej i spokojnej podróży bez niespodzianek!!
    --
    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
  • tomek854 14.08.11, 00:27
    Tu znowu pozwolę się nie zgodzić: jestem w Polsce regularnie średnio raz na 6 miesięcy i robię paręset/parę tysięcy kilometrów po kraju naszym ojczystym.

    Kozactwa nie ubywa, ale wszechobecne fotoradary temperują zapędy (z korzyścią dla mnie, bo jako "bezkarny" na brytyjskich blachach mogę wtedy wyprzedzić całą kolumnę (oczywiście tylko wtedy kiedy radar stoi w kretyńskim miejscu w rodzaju "teren zabudowany krzakiem, stojącym 300 m od drogi starym transformatorem i zrujnowaną stodołą" a nie naprawdę niebezpieczne)) za to zmiany w kulturze jazdy są bardzo widoczne. Moi drodzy, Polacy nieśmiało, bo nieśmiało, ale odkrywają wzajemną uprzejmość! smile
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • marguy 14.08.11, 19:16
    tomku,
    poniewaz nie lubie eufemizmownazwe rzecz po imieniu i stwierdze, ze z tego co piszesz jasno wynika, ze wszyscy - oczywiscie wylaczajac ciebie - w dupie byli i gowno widzieli.
    Tylko ty wiesz jak to jest naprawde. Tylko ty masz monopol na wiedze wszelkiej masci.

    I tu cie zmartwie - bardzo sie mylisz.
    Gdybym za kazdy przejechany na europejskich drogach kilometr dostala 1 euro, bylabym milionerka.
    Nie wiem czy zaslepiony samozadowoleniem dostrzegles, ze nie jezdzisz po Europie sam, ze autostrady sa zapelnione innymi kierowcami.

    Nie wiem czy to mlody wiek czy charakter sprawiaja, ze chce sie tobie wypisywac elaboraty odnosnie tego czy kierowca tira pil Tyskie czy Lecha. Jedno wiem, ze nie masz zadnych podstaw ku temu, zeby zarzucac mi klamstwo lub nadmiar fantazji.
    Dlatego badz tak mily i ugryz sie trzy razy w paluchy zanim napiszesz jakas glupote.
    Juz raz sie tu popisales chamstwem w stosunku do jednej z forumowiczek, i jak widac, wciaz niczego sie nie nauczyles. Szczegolnie kultury i oglady.

    Reasumujac, mam to gdzies co ty sobie myslisz, jesli w ogole myslisz.
    Nie odpowiadaj, bo nie mam checi na polemiki z kims o mentalnosci pryszczatego gimnazjalisty.
    -
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/a3LhaxsleIdgM52aSA.jpg
  • tomek854 15.08.11, 14:52
    Moja droga,

    Zwykle nie angażuję się w dyskusje na tematy, na których się nie znam. Na tym akurat się znam. Dlatego nie znajdziesz moich elaboratów w wątkach o gramatyce francuskiej czy warunkach życia we Francji - bo o tym wiedzę mam nikłą. A tu głos zabrałem. Bo jeśli chodzi o transport drogowy, to tym się zajmuję zawodowo w taki czy inny sposób od około 10 lat i to nie tylko znam sprawę zza kierownicy, ale także z innych stron - od około 6 lat publikuję w pismach branżowych, przez pewien czas byłem instruktorem dla młodych kierowców ciężarówek, organizowałem przewozy towarów w sieci dystrybucji palet, zajmowałem się nadzorowaniem małej floty pojazdów i tak dalej.

    Jako że jest to nie tylko mój zawód ale i pasja, śledzę także rózne mniej oficjalne źródła - takie jak wszelakie wątki dyskutujące sytuacje na drogach i tak dalej, i widzę, jak bardzo ludzi fantazja ponosi przy takich okazjach.

    Więc nie, oczywiście, trochę masz rację: nie tylko ja wiem jak jest naprawdę i nie mam monopolu na wiedzę. Ale z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć że tak jak np. taka zielka ma największe kwalifikacje do wypowiadania się o francuskiej gramatyce, tak prawdopodobnie ja mam największe jeśli chodzi o ruch drogowy, szczególnie przewóz towarów.

    Ja, kiedy mam okazję posłuchać kogoś, kto ma lata doświadczeń zawodowych i wiedzę w jakiejś branży to ją wykorzystuję żeby się czegoś nauczyć. Ale oczywiście nie oczekuję, że wszyscy są tacy sami jak ja. Jeśli jednak ktoś ma ochotę przeczytać to co piszę, to będzie mi miło.

    > I tu cie zmartwie - bardzo sie mylisz.
    > Gdybym za kazdy przejechany na europejskich drogach kilometr dostala 1 euro, by
    > labym milionerka.

    No to szkoda że nam nie płacą... W busie którym jeżdżę głównie ja (ale nie tylko ja, za to nie jest to jedyny pojazd którym ja jeżdżę w pracy) tylko przez ostatni rok (dostaliśmy go pod koniec sierpnia 2010) przybyło prawie 200 000 MIL. Może i jestem młodszy (choć wydaje mi się, że nie aż tak bardzo, jak myślisz), ale bardzo możliwe że już byłbym od Ciebie znacznie bogatszy...

    Jeśli nie jesteś kierowcą zawodowym to jest bardzo mało prawdopodobne że robisz przebiegi choćby zbliżone do moich (a do tego ja znam drogę z różnych perspektyw - i zza kierownicy samochodu osobowego, i dostawczego, i kilkudziesięciotonowego TIRa, i roweru, jeździłem także trochę autobusem... )

    > Nie wiem czy to mlody wiek czy charakter sprawiaja, ze chce sie tobie wypisywac
    > elaboraty odnosnie tego czy kierowca tira pil Tyskie czy Lecha. Jedno wiem, ze
    > nie masz zadnych podstaw ku temu, zeby zarzucac mi klamstwo lub nadmiar fantaz
    > ji.

    Być może nie mam, żeby zarzucać Tobie. Natomiast biorąc pod uwagę to, jak bardzo wyjaskrawiane są tego typu opowieści oraz to, że doskonale wiem, jaka jest widoczność tego, co robi kierowca w kabinie TIRa mogę z bardzo małym marginesem błędu założyć, że troszeczkę, odrobinkę, Cię jednak poniosło.

    I nie, to nie jest mój wymysł, tak z tą widocznoscią po prostu jest. Dlatego na przykład angielska policja używa radiowozów ciężarówek, bo z pozycji samochodu osobowego czy nawet dostawczego nie byli w stanie zajrzeć do kabiny i zobaczyć co robi tam kierowca. Tu fotka:
    images.icnetwork.co.uk/upl/birmmail/oct2009/8/1/the-police-truck-321235183.jpg
    Masz jakieś specjalne zdolności, których nie ma brytyjska policja? Wątpię. Dlatego najbardziej prawdopodobne jest że po prostu, zwyczajnie, leciutko się zapędziłaś.

    Oczywiście jednak jakbyś przeczytała to zauważyłabyś że nie neguję prawdziwości takiego zdarzenia - bo wyjaśniłem że nie jest to ani nic specjalnie oryginalnego ani też także specjalnie groźnego. A do tego wcale nasi polscy Tirowcy nie są w tym jacyś wyjątkowi. Pewnie nie wiesz, ale najwięcej grzechów na sumieniu mają transportowcy Belgijcy. Polacy są długo, długo za nimi.

    > Dlatego badz tak mily i ugryz sie trzy razy w paluchy zanim napiszesz jakas gl
    > upote.

    Jak będę planował jakąś napisać, to na pewno się do rady zastosuję. Na pewno jednak dla mnie "coś innego niż zdanie marguy" jako głupota się niekoniecznie kwalifikuje.

    > Juz raz sie tu popisales chamstwem w stosunku do jednej z forumowiczek, i jak
    > widac, wciaz niczego sie nie nauczyles. Szczegolnie kultury i oglady.

    Hm, bo może sobie nie przypominam?

    > Reasumujac, mam to gdzies co ty sobie myslisz, jesli w ogole myslisz.

    I Ty mnie uczysz kultury dyskusji? I ty mi wykłady prawisz o chamstwie? smile

    > Nie odpowiadaj, bo nie mam checi na polemiki z kims o mentalnosci pryszczatego
    > gimnazjalisty.

    Cóż, wobec tego odpowiem, pomimo tego, że kilkukrotnie mnie tu próbujesz obrażać. Bo to nie ja tu jestem dzieciakiem tupiącym nóżką i wymachującym piąstkami bo tak się zdarzyło że ktoś w pewnej dziedzinie ma wiedzę większą niż ja.

    Jeśli jednak przeczytałaś to pozdrawiam serdecznie i nie nadymaj się tak, bo to nic wartościowego do dyskusji nie wnosi. Z tego też powodu ja tu już będę odpowiadał tylko na posty merytoryczne (jeśli takie się zdarzą).
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • tomek854 15.08.11, 14:55
    Ach, no i jeszcze jedno.

    Zabrałem głos w tej dyskusji bo wymowa tego wątku (od tytułu począwszy) jest taka, że my tu na forum umiemy jeździć świetnie, natomiast inni nie potrafią, a szczególnie Polacy mają najwięcej na sumieniu.

    Dlatego włączyłem się i nie pitoliłem z głowy albo wyciągałem ogólnych wniosków z jednostkowych wydarzeń których byłem świadkiem, ale podawałem konkretne dane i statystyki i dopiero je podpierałem konkretnymi przykładami. Bo zwyczajnie uważam, że choć naszym kierowcom można wiele zarzucić, to twierdzenie że odpowiadają oni za całe zło drogowe Europy (oczywiscie nikt tego nie napisał wprost, ale jakaś dziwna nadreprezentacja Polaków w tych podawanych tu przykładach była) jest po prostu krzywdząca. I tyle.
    --
    orys.blox.pl
  • felinecaline 21.08.11, 22:04
    Dzisiejsze wydarzenia daja do myslenia, ze podobnie jak na drogawch w Polsce jest na polskim niebie.
    Niedouczeni kierowcy, niedouczeni piloci i "jatka" gotowa.
    A przepisy sa oczywiscie po to by je opijac.
    Pomijajac fakt, ze czasami i przepisy sa do... kitu.
    W kazdym razie: "daj malpie brzytwe"
  • tomek854 25.08.11, 17:24
    > Pomijajac fakt, ze czasami i przepisy sa do... kitu.

    No właśnie.

    Ja sobie na to pozwalam tylko i jedynie jeżeli mam pewnosć, że tak właśnie jest w danym przypadku (no plus jeszcze, grzech numer dwa, czasem gdzieś na autostradzie czy pustej drodze jadę tak +10km/h...
    --
    www.berbela.com/
  • felinecaline 21.08.11, 22:09
    Zdarzyla mi sie literowka nomen - omen.
    Przepisy sie omija i opija rownie latwo.
  • zielka 14.08.11, 22:07
    Tomek854, z "korzyscia dla ciebie"? No rece mi opadly po przeczytaniu tego tekstu, i to co napisala Margyu wydaje mi sie niestety niezwykle relewantne.
  • tomek854 15.08.11, 14:31
    Z korzyścią to Ci wyjaśnię:
    Jest takie miejsce na takiej wiosce przy drodze którą często jeżdżę. Ta wioska się ciągnie kilometrami a zabudowania są z jednej strony tylko. Nie przeszkadza to jednak w utrzymywaniu ograniczenia do 50 na godzinę przez cały okres.

    No i ponieważ taki absurd był kompletnie ignorowany, drogowcy porobili barierki, wysepki i szykany tak, żeby nie dało się wyprzedzać. Więc jedziesz w kolumnie jadącej 50 i nic nie możesz zrobić.

    No i tam było takie miejsce taka dziura między wioskami, jakiś kilometr może, gdzie można było wyprzedzać zawsze, bo na ten okres ograniczenie było odwołane.

    No ale służby drogowe nie mogły przeboleć takiej okazji do zarobienia pieniędzy, dlatego, choć niczego tam nie ma, obecnie ograniczenie jest na całym tym odcinku (kiedyś kończyło się tam, gdzie kończyły się zabudowania i zaczynało ponownie przy następnych zabudowaniach) a w środku tego odcinka w szczerym polu stoi sobie fotoradar, ustawiony oczywiście na 50 km/h.

    I to jest ten moment który miałem na myśli - ja po prostu wykorzystuję ten kilometrowy odcinek prostej drogi przez pola - jedyny w promieniu dobrych kilkunastu kilometrów - na wyprzedzenie kolumny. Po wjeździe do kolejnej wioski oczywiście znowu jadę z prędkością odpowiednią dla jazdy przez wioskę (czyli 50, maz 60 km/h).

    Fotoradar oczywiscie robi mi zdjęcie, ale mi to wisi, bo nic mi nie zrobią. Inni by też wyprzedzali, ale na polskich tablicach za dużo by ich to kosztowało.

    Dalej Ci tak ręce opadają? Jeśli tak, no to trudno.

    Ogólnie rzecz biorąc: jeżdżę bardzo przepisowo, zawodowo jeżdżąc od blisko 10 lat dopiero niedawno zapłaciłem pierwszy w życiu mandat w Szkockich Highlands gdzie jechałem piękną pustą drogą którą znam na pamięć i pomyślałem sobie, ze skoro jest środek nocy, 20 mil do najbliższych zabudowań i tylko jeden jedyny samochód w oddali za mną nic się nie stanie jak pojadę trochę szybciej.

    Policjanci z tego nieoznakowanego radiowozu jadącego za mną generalnie zgodzili się ze mną i bardzo mnie przepraszali, że mandat muszą wlepić, ale taką mają pracę - o co ich nie winię wink

    Niemniej jednak nie oznacza to, że sztywno trzymam się przepisów. Jeżeli widzę, że ograniczenie jest postawione całkowicie bez sensu, to nie będę go przestrzegał. Stawiacze znaków też ludzie, i też czasem mogą walnąć jakiegoś babola.

    Oczywiście jeżeli mówimy o fragmencie drogi którym jadę pierwszy raz, to się do ograniczeń stosuję raczej, bo może być niebezpieczeństwo o którym nie wiem. Natomiast jeżeli drogą jeździłem setki razy i jest oczywiste, że ograniczenie jest tylko po to, żeby kosić kasę z postawionego tam fotoradaru, to jeżeli mogę sobie na to pozwolić, to się stosować do idiotycznego ograniczenia nie będę. Tyle i tylko tyle.
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • asiazlasu 15.09.11, 16:09
    No i po wakacjach. Wrzucam poprawke po tej mojej samochodowej epopei : to nie drogi w Polsce sa zle, to Polacy JEZDZA BEZNADZIEJNIE ! Najgorsi kierowcy jakich kiedykolwiek w Europie widzialam.

    PS jezdze na codzien po "dzikim" poludniu Francji
    --
    www.amauryvassili.com
  • alicez 22.08.11, 14:54
    Proponuje pojeździć samochodem w Marsylii i ciut po midi po Prowansji... To jest dopiero przeżycie. I wcale nie ze względu na Polskich kierowców.
  • tomek854 25.08.11, 17:25
    Że o Paryżu nie wspomnę wink
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • fedorczyk4 25.08.11, 20:09
    "Na Paryżu" robiłam prawo jazdy i przyznam, że do dzisiaj lepiej mi się po nim jeździ niż dajmy na to po Krakowie. Owszem każdy chce sie przebić, wepchnąć, przejechać, ale w tym nie ma ani tendencji samobójczych, ani żądzy krwi.
    Tomku, oczywiście jako profesjonalista przejeżdżasz znacznie wiekszą ilość kilometrów niż my małe żuczki, ale nie odbieraj nam prawa do własnego zdania. Nieustannie kursuję pomiędzy Francją i Polską i naprawdę kultura jazdy jest nieporównywalna.
    Tak a propos oczywiście wiem, że to był przypadek etc... ale przy okazji ostatniej wizyty w Niort jeździłam samochodem przyjaciółki inwalidki. Oczywiście z nią jako pasażerką. Samochód oznakowany. No i jeden jedyny raz kiedy zastałam bezprawnie zajęte miejsce dla inwalidy, zastawione było samochodem na polskich numerach, oczywiście bez uprawnień. Na szczęście ona też jest Polką i zamiast wkurzyć, ubawiło nas to serdecznie.
    --
    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
  • tomek854 31.08.11, 00:44
    > "Na Paryżu" robiłam prawo jazdy i przyznam, że do dzisiaj lepiej mi się po nim
    > jeździ niż dajmy na to po Krakowie.

    Gorsza od Krakowa to chyba tylko Warszawa jest. No i Wrocław podobno, ale ja Wrocławiak to miasto znam wybornie, więc dla mnie nie jest problemem...

    Owszem każdy chce sie przebić, wepchnąć, pr
    > zejechać, ale w tym nie ma ani tendencji samobójczych, ani żądzy krwi.

    Tu się trochę z Tobą zgodzę. O ile Francuscy czy Włoscy temperamentni kierowcy jadą po prostu tak, jakby mieli Cię w dupie, to Polscy drogowi agresorzy są właśnie idealnym odwzorowaniem tego określenia - czasem się wydaje, że nie do końca rzecz w tym, żebym Ja Ciebie wyprzedził tylko raczej chodzi o to, żebyś Ty była z tyłu...

    > Tomku, oczywiście jako profesjonalista przejeżdżasz znacznie wiekszą ilość kilo
    > metrów niż my małe żuczki, ale nie odbieraj nam prawa do własnego zdania. Nieus
    > tannie kursuję pomiędzy Francją i Polską i naprawdę kultura jazdy jest nieporów
    > nywalna.

    Wiesz, ale może to jest tak, że każdy widzi to co chce widzieć?

    Nam, mieszkającym na obczyźnie bardzo łatwo przychodzi krytykowanie "tych dzikusów z kraju ojczystego". Sam nie raz na tym się łapię.

    Ale staram się nie ulegać stereotypom, w czym pewnie mimo wszystko właśnie pomaga mi to moje drogowe obycie, bo mam bardzo szeroką, w porównaniu do przeciętnego kierowcy, bazę porównowaczą. To nie jest tak, że ja się stawiam jako alfa i omega. Ale obiektywnie rzecz biorąc, zwyczajnie z boku patrząc chyba zgodzisz się, że im więcej materiału do porównania, tym trafniejsze wnioski można wyciągać?

    A jakby ktoś chciał wyciągać wnioski ze zgóry ustalonym rezultatem, to tak sie składa, że ja właśnie wróciłem po kilku dniach obijania się po Francji (dokładnie to zajechałęm w piątek do La Havre, potem miałem weekend w sumie dla siebie spędzony na leniwym spacerowym posuwaniu się wzdłuż wybrzeża do Bordeaux a potem przez Le Mans i Lille wróciłem na Wyspy).

    I mógłbym Ci powiedzieć, ze w tej Francji to straszne buractwo jest na drogach.

    Na przykład: ludzie jeżdżacy na długich. Można na nich mrugać, nic ich nie rusza. Tak średnio co piąty-szósty kierowca jadący z przeciwka nie zbijał świateł na krótkie. A zaznaczam, że choć ja auto mam brytyjskie, to ja swoje mam skorygowane i to nie jakimiś tam badziewnymi nalepkami tylko sam osobiście je koryguję taśmą izolacyjną (lata praktyki). No i tak Ci walą po gałach i mają gdzieś. Dopiero odpłacenie pięknym za nadobne (a mam czym) ich przekonuje, że jednak warto zmienić.

    Druga rzecz - siedzenie na tyłku i poganianie światłami. Zawsze myślałem, że to specyfika nielicznych autostrad Europy Wschodniej, a tu jednak i we Francji jest to popularne.

    Kolejny przykład - to, że jadę powoli przez rondo to znaczy, że troszczę się o mój ładunek, a nie, że należy ścinać rondo po wewnętrznej i zajeżdżać mi drogę.

    No i coś, czego nie byłem świadkiem od lat chyba - przelatywanie przez skrzyżowanie na czerwonym. I to nie na "ciemnopomarańczowym" ale na zupełnie czerwonym, kiedy ja już od dawna mam zielone.

    Ostatnio widziałem to w Sofii (tylko tam nikt nie zwalniał, po prostu przelatywali, loteria jakaś czy coś. A tu zwalniają, patrzą, że ja jeszcze daleko i siuuuuu).

    Dwa razy w ciągu mojego pobytu.

    Do tego kilkukrotne wymuszenie i wszechobecni wariaci na jednośladach (jeden rozwalił mi lusterko i nawet się nie zatrzymał).

    Za dużo chyba tych Polaków na te wszystkie drogowe buractwo którego byłem świadkiem przez te kilka dni.

    Ale też przecież nie tylko buractwa byłem świadkiem, ale i licznych uprzejmości wobec mnie i wybaczania mi błędów (po tym, jak motocyklista przywalił w moje lusterko straciłem szkiełko szerokokątne w lewym, co ZNACZNIE ogranicza moje pole widzenia i jest dość niebezpieczne przy jeździe "po niewłaściwej stronie drogi"), duża cierpliwość gdy próbowałem parkować (cięzko jest zaparkować 7 metrowy pojazd w zatłoczonym miejscu) i bardzo ciepła życzliwość ludzi wokół (kiedy np zawracałem w niedozwolonym miejscu bo brama w murze okazała sie za niska (znaki we Francji są w metrach a ja w kabinie mam podane w tych barbarzyńskich stopach i calach, 6 lat tu mieszkam i jeszcze jakoś się nie przekonałem, dobrze, że nie ufałem moim szacunkom i postanowiłem sprawdzić w klasyczny sposób poprzez wychylenie się przez okno...

    No i nie wspomnę o najpiękniejszej przygodzie: zatrzymałem się w cieniu drzew na mały piknik a potem sobie z nudów postanowiłem zajrzeć pod maskę zobaczyć jak tam się woda w chłodnicy ma i takie tam. Z sadu wyszła jakaś kobieta i zapytała, czy potrzebuję pomocy. Oczywiście nie potrzebowałem. Za to zaprosili mnie do stołu, który jak się okazało, mieli rozstawiony nieco dalej (z drogi nie było widać) wink

    Talerz serów i świeży melon na rozstawionym w sadzie stole to jest bardzo przekonywujący argument PRZECIWKO mieszkaniu w Szkocji, muszę przyznać wink

    Ale zjarane plecy to jednak punkt za Krainą Deszczowców (głupi ja pozwoliłem sobie zasnąć na plaży tongue_out)

    No, ale bo do meritum miałem.

    Polacy mają swoje wady za kółkiem - jak każdy naród chyba.

    Ja nie przeczę, że wiele możemy się nauczyć od Francuzów, Brytyjczyków i tak dalej, ale Zachodni Europejczycy też miewają wiele za uszami i niejednego mogli by się od nas nauczyć. Uważam, że nie jest biało czarno. Moim zdaniem my, Polacy, jesteśmy po prostu ciemno szarzy a zachód Europy jest bardziej popielaty wink

    I taka jeszcze ciekawostka, nie pamiętam czy już wspominałem: wiadomo, że trudno porównywać Polaka, który jest we Francji w gościach z Francuzem który jest u siebie i vice versa. Za to ciekawe porównanie byłoby na jakimś neutralnym gruncie.

    I bodaj w 2008 roku taka okazja była, wyszły statystyki wypadków powodowanych przez obcokrajowców na terenie Wielkiej Brytanii.

    Najgorsi byli Niemcy a i Francuzi wypadli znacznie gorzej niż Polacy... Czyli może jednak coś za coś? Może jesteśmy bardziej chamscy, za to lepsi w unikaniu wypadków?



    -- /
    _@/"
  • fedorczyk4 31.08.11, 08:15
    Może i taksmile
    Są takie dni kiedy zjeżdżam do zajezdni (mieszkam od kilku lat na stałe w Warszawie) z poczuciem, że uniknełam śmierci na polowaniu z nagonką w którym to ja byłąm zwierzyną.
    A nie jestem kierowcą niemrawym i spolegliwym. Życzliwym tak, ale nie zawalidrogą. Moja córka jest świetnym kierowcą, a zdaża jej się zadzwonić do mnie z tekstem -Mama znowu chcą mnie zabić- We Francji mieszkałam pod Paryżem i doświadczyłam stylu jazdy komunalnych pitbuli w BMW i mercach. Groza, to fakt.
    --
    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
  • janou 12.09.11, 13:59
    no,no ,jakos nie tak jak pisze tomek854!
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10273179,Za_szybko__pod_prad__wyprzedzanie__pyskowki__Lista.html
  • felinecaline 13.09.11, 15:11
    Tomek jest kardynalnym przykladem typowo polskiego przeswiadczenia: jestem Polakiem i jestem najmadrzejszy i wszystko mi wolno".
    A skoro sa takie kursy:
    katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10279411,Wielka_afera_korupcyjna__Prawa_jazdy_nawet_dla_analfabetow.html
    no to lezym i kwiczym, prosze towarzystwa.
  • janou 13.09.11, 20:29
    Przeczytalam artykul ,rece opadajasad
  • tomek854 19.09.11, 01:53
    felinecaline napisała:

    > Tomek jest kardynalnym przykladem typowo polskiego przeswiadczenia: jestem Pola
    > kiem i jestem najmadrzejszy i wszystko mi wolno".

    Ja wiem, że jak się nie ma argumentów to się uderza ad personam, ale myślałem, że na tym forum troszkę wyższy poziom.

    Droga współforumowiczko: ja nie jestem najmądrzejszy a już nie bardzo rozumiem, dlaczego miałoby to wynikać z mojej narodowości. Ale akurat na ruchu drogowym trochę się znam - jest to dla mnie i pasja i zawód (tak "zza kółka" jak i "zza biurka"). Dlatego myślę że jak najbardziej wolno mi się wypowiadać w tym temacie, bo się na nim po prostu znam.

    Powiedz mi, jak już jesteśmy w temacie "typowych polaczków" i tak dalej: dlaczego Wam tak zależy na powtarzaniu sobie, że Ci Polacy to tacy źli kierowcy? Czy to jakoś pomaga Wam się lepiej poczuć, bo Wy już europejczycy z Zachodu a nie z tej Polskiej dziczy? wink

    Co do afery korupcyjnej:
    Fałszywe prawa jazdy zdarzają sie wszędzie. Natomiast cieszy mnie, że złapano sprawców. Co do częstotliwości takich zdarzeń - jest dużo lepiej niż było. A dzięki regularnym kontrolom taka afera została by wykryta wcześniej czy później - tu szczęsliwie policja wpadła na trop przypadkiem. Ale 100% zdawalności i brak logów z egzaminów świadczy o wyjątkowej głupocie uczestników przekrętu...

    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • felinecaline 19.09.11, 13:03
    Tomku, "ad personam" w moich postach wynika po prostu z tego, ze wypowiadasz sie w tonie nie znoszacym najmniejszej krytyki o czyms, co wydaje ci sie "znasz na wylot", niestety, sa to wypowiedzi stronnicze i nie dopuszczajace wszelkiej krytyki, tymczasem...rzeczywistosc skrazeczy.
    My, mieszkajacy tu, we Francji przyzwyczajeni do innychdrog i innego stylu prowadzenia samochodow, rowniez do innego traktowania wspoluzytkownikow tych drog przez kierowcow TIRow wypowiadamy sie z pozycji kogos, kto tez "zna problem na wylot", tyle, ze ...z pozycji "za kierownica samochodu osobowego", takiego, ktore na szkoleniach TIRowcow w Polsce radzi sie"walic w nie, bo nogi kierowcy TIRa sa ponad niebezpieczenstwem".
    I co? No i tak "wyksztalceni" kierowcy stosuja potem te rady w praktyce - wszystko, co od nich mniejszeto wylacznie przeszkoda.
    Wierz mi, kierowce polskiego samochodu czy to osobowego, czy TIRa z daleka da sie rozpoznac na naszych drogach.
    Czasem niestety wsrod sprawcow i ofiar wypadkow - swoiste 2 w 1...
    I tu nie ma zadnej pogardy dla "polaczkow", to jest raczej "glos wolajacego na puszczy", widzac z toku dyskusji (ty jeden broniacy za wszelka cene sprawy raczej przegranej kontra my wszyscy - czy to osiedli we Francji czy podrozujacy po niej okazjonalnie i oceniajacy sytuacje pod katem swojego bezpieczenstwa tu i tam).
    Mam do Ciebie prosbe - postaraj sie wczuc w kierowce nie majacego "przewagi masy" i zastanow, jak sie czujemy w obliczu ewentualnego "bliskiego kontaktu" z "szarzujaca ciezarowka" i postudiuj troche kroniki i statystyki wypadkow z udzialem TIRow na dtrogach polskich i francuskich.

  • felinecaline 19.09.11, 13:27
    I jak na ironie:
    katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,10311627,Kierowcy_ciezarowek_kontra_prowadzacy_male_autka.html
    Co pisze bez najmniejszej "shadenfraude".


  • tomek854 25.09.11, 22:09
    Widzisz, ale problem polega na tym, ze ja akurat w tym temacie naprawdę mam wiedzę. Czy jakbym Ci wmawiał jakieś bzdury z francuskiej gramatyki nie wyrażałabyś się w "sposób stronniczy i niedopuszczający wszelkiej krytyki" bo zwyczajnie byłabyś pewna na 100% że masz rację w oczywistej dla Ciebie sprawy?

    Rzeczywistość nie skrzeczy. Bywa różnie, natomiast fakt jest taki, że:
    - Polscy kierowcy w ogólności nie są AŻ TAK źli, jak to próbujecie tutaj przedstawić. Owszem, zdarzają się rózne kwiatki, może odrobinę częsciej niż wśród innych nacji, ale naprawdę daleko jest polskim kierowcom do bycia zakałą Europy, czy tam Francji w szczególności.
    - Kierowcy TIRów, którzy, jak od kilku lat obserwuję, dzięki "aktywnym" dziennikarzom którym poczytnośc kolejnych materiałów o "zabójcach za kierownicami czterdziestotonowych potworów" jest bardzo na rękę, mają bardzo złą prasę.

    Spróbuję Ci to wytłumaczyć na przykładzie:

    Znana sytuacja sprzed niecałych dwóch lat, te zdjęcia obiegły prawie całą Europę (ja pamiętam, ze widziałem tego newsa w telewizji w jakimś przydrożnym barze w NIemczech gdzie akurat byłem w owym czasie, możliwe, że migawki pojawiały się też we Francji): www.youtube.com/watch?v=mJoe3lmsr6A

    Straszne, prawda? Nieczuły kierowca z zimną krwią pcha bezbronny samochód osobowy. Fajny materiał, sensacyjny, telewizje pokazywały, ludzie na forach internetowych toczyli pianę.

    Tylko że nikt już sprawy nie ciągnął dalej. A szkoda. Bo dochodzenie wykazało, że wina była w 100% po stronie kierowcy samochodu osobowego, która najpierw przez dłuższy czas poruszała się w "martwym punkcie" ciężarówki, a potem wymusiła pierwszeństwo i kierowca zwyczajnie nie miał szans jej zauwazyć (ani poczuć, jak się ma 560 koni pod maską to pchanie jakiegoś clio po mokrej nawierzchni to pikuś). Kierowca został uwolniony od wszystkich zarzutów a dodatkowo pochwalony przez stosowne instytucje za profesjonalne zachowanie po tym, jak się już zorientował, że coś jest nie tak (tu źródło: www.bbc.co.uk/news/10162158 )

    I powiedzmy sobie, tak między nami: ile z tych mediów, które pokazywały mrożące krew w żyłach zdjęcia wróciły do tego newsa po tych dwóch miesiącach czy ile tam zajęło dochodzenie i podały tą informację? Musiałem się naszukać żeby znaleźć linka opisującego wyniki dochodzenia w prasie brytyjskiej, wątpię, żebym się czegokolwiek doszukał w prasie zagranicznej.

    A te wszystkie emocje, które ten film wywołał u nieświadomych przyczyn zdarzenia ludzi w ludziach zostają. I potem widząc tira podświadomie masz przed oczami taki, a nie inny obraz.

    To samo w Twoim artykule o Katowicach. To brzmi strasznie, kierowcy ciężarówek spowodowali 10% wypadków w wakacje na Śląsku. Ale przyjrzyjmy się sprawie bliżej: w odróżnieniu od Ślązaków, którzy ze Śląska na wakacje raczej wyjeżdzają, kierowcy TIRów na śląsk przyjeżdżają, bo jest to jeden z najbardziej zindustrializowanych terenów w Polsce. Dodatkowo krzyżuje się tam kilka ważnych szlaków komunikacyjnych... Można założyć że proporcje pomiędzy ilością pojazdów osobowych a ciężarowych są w porównaniu do średniej krajowej dość przechylone na korzyść tych drugich. Dodatkowo przeciętny TIR spędza w dziennie w ruchu jakieś 8 godzin, podczas gdy mało który samochód porusza się więcej niż dwie godziny dziennie.

    Jednak nie znajdziesz artykułu opisującego fakt, że "w ubiegłe wakacje na Śląsku wzrosła liczba wypadków powodowanych przez samochody ciężarowe, lecz mimo to ich udział w całkowitej liczbie wypadków jest kilkukrotnie mniejszy w przeliczeniu na przemierzany przez pojazd kilometr", prawda? Bo to jest zwyczajnie nudne, mało sensacyjne i nikogo nie interesuje. Lepiej brzmi "300 wypadków!". Najlepiej jeszcze dużymi literami.

    Przyjrzyjmy się dalej zacytowanemu artykułowi: podane jest kilka mrożących krew w żyłach przykadów. Na przykład ciężarówka uderzająca w samochody przy zmianie pasa. NIe chcę się wypowiadać, bo nie znam sprawy, ale czy zna ją dziennikarz piszący "kierowca nie spojrzał w lusterko?" Kierowca mógł spojrzeć i nic nie zobaczyć, bo widoczność zza kierownicy jest bardzo ograniczona, manewrowanie takim pojazdem w gęstym ruchu jest dość trudne, i często zdarzają się błędy. W większości przypadków kierowca odbija w ostatniej chwili, czasem się to nie udaje. (Nowe wytyczne UE wymuszają instalację dodatkowych lusterek aby ten problem zniwelować, wciąż jednak na drogach, szczególnie polskich spotyka się wiele pojazdów które są za stare aby te regulacje ich dotyczyły (albo zwykle nie da się umieścić lusterka w miejscu w którym jest ono potrzebne).

    Kolejny przykład: tir rozwalający ładunek na rondzie: to jest kolejna sytuacja która pokazuje, że łatwiej o wypadek jadąc takim pojazdem. Jeśli ja czy ty wjedziemy za szybko na rondo, to zapiszczą opony, trochę nas wyniesie, może trochę nawet zarzuci, ale przeważnie nic się nie stanie. Taki sam błąd za kierownicą cięzarówki to sparaliżowane pół aglomeracji. Czyli o wypadek znacznie łatwiej. Wciąż jednak statystycznie kierowca tira na przejechany kilometr powoduje kilkakrotnie mniej wypadków niż przeciętny. Dlatego właśnie uważam, że przypisywanie im wszystkiego co złe jest niesprawiedliwe.

    I powracając do początku Twojego posta: widzisz, ja się "nie wypowiadam w tonie nie znoszącym najmniejszej krytyki" - ja się tu staram przedstawić Ci konkretne źródła, informacje, tok rozumowania który pokazuje, że Twoje zdanie na temat tej konkretnej grupy kierowców jest nieco mylne. Ja nie stoję twardo przy mojej opinii dlatego, że jest mojsza i już (tupnięcie nogą), tylko dlatego, że jeśli zapoznać się z faktami, statystykami oraz przyjąć obiektywne spojrzenie na sprawę, jasno widac, że fakty nie potrzebują mojego wsparcia bo obraz z nich wyklarowuje się jasny.

    Ty mnie widzisz takim, jakim mnie widzisz, bo ja Ci piszę coś innego, niż żądne sensacji media. (matko boska, napisałem rządne przez rz i się zastanawiałem przez 30 sekund co jest nie tak! Muszę częsciej używać polskiego!!!!) Ja mam to szczęscie, że akurat przypadkiem znam się i na transporcie drogowym, i na mediach (bo akurat właśnie jestem dziennikarzem który coś tam liznął tej branży i współpracuję m.in z pismem Truck and Driver).

    Daleki jestem od przypisywania sobie racji zawsze i wszędzie, ale chyba nie ma żadnej pychy w stwierdzeniu oczywistego faktu, że jest taka jedna branża, na której znam się lepiej niż przeciętny człowiek. Każdy ma jakąś - jeden jest nauczycielem francuskiego, drugi lekarzem, trzeci fizykiem... Trzeba po prostu umieć z pokorą czerpać z wiedzy tego, który zna się lepiej.

    Rzadko się zdarza, żeby były jakieś dyskusje na forach na temat na którym akurat ja się znam, ale tutaj jest taki rzadki przypadek własnie wink

    Nie ukrywam też, że czuję się związany z branżą (choć wbrew Twoim sugestion wcale nie jestem TIRowcem i nigdy w życiu TIRem nie jechałem - nie mam nawet odpowiedniej kategori prawa jazdy!!!) i dlatego boli mnie, jeśli jest traktowana niesprawiedliwie i jej obraz w powszechnym odczuciu jest krzywdzący - dlatego własnie tutaj się staram wyjaśnić jak sprawa wygląda naprawdę.

    Jednak przeciętny człowiek nie chce włazić głębiej w takie sprawy - dlatego ja jestem dla Was internetowym pieniaczem, a lepiej przemawiają do Was sztucznie rozdmuchiwane sensacje powstałe na wyrwanych z kontekstu zdaniach.

    Przykładem tego jest w Twoim poście cytat o "waleniu w osobówki, bo nogi kierowcy TIRa są ponad niebezpieczeństwem".

    --
    _@/
  • tomek854 25.09.11, 22:27
    ależ się rozpisałem wink Ale jak dyskusja na poziomie, to warto czasem poświęcić trochę czasu.

    Kontynuacja:

    Może Cię to zaszokuje, ale kiedy byłem na kursie na prawo jazdy kat. C (na tira potrzeba C+E i tego nigdy nie zrobiłem) słyszałem to samo zdanie.

    Tylko że ważny jest kontekst który teraz dla Ciebie przytoczę (tak, jak pamiętam ten fragment wykładu):

    Kierowca samochodu ciężarowego musi zdawać sobie sprawę, z odpowiedzialności. Po utracie panowania nad pojazdem znacznie trudniej odzyskać jest nad nim kontrolę a skutki takiego zdarzenia mogą być tragiczne. Dlatego najważniejszą rzeczą jest aby w sytuacjach ekstremalnych za wszelką cenę starać się zapanować nad pojazdem. Oczywiście w takich sytuacjach górę biorą odruchy - człowiek automatycznie robi uniki bo myśli przede wszystkim o sobie. Tymczasem jednak w ciężkim pojeździe jesteśmy dość dobrze chronieni, dlatego naszym obowiązkiem w pierwszej kolejności jest myślenie o innych - o tym, żeby zredukować zagrożenie do minimum

    Tu nasz wykładowca przeszedł do konkretnego przykładu:

    "wyobraźcie sobie, że jedziecie ulicą pod naszym ośrodkiem (w naszym przypadku jedna z głównych ulic Wrocławia) i nagle z bramy wyjeżdża wam wprost pod koła samochód. Prawdopodobnie większość z Was automatycznie próbowałaby uniknąć zderzenia, skręcając w prawo albo w lewo. No ale wyobraźmy sobie czym by się to skończyło - wjeżdzając w lewo uderzamy w zatłoczony tramwaj. Zjeżdżając w prawo - wjezdżamy na pełen ludzi chodnik. A niedajboże niech podczas tego manewru pojazd wpadnie w poślizg i przewróci się rozsypując ładunek?

    Dlatego w takiej sytuacji kierowca powinien przezwyciężyć swoje odruchy i zamiast gwałtownych manewrów skupić się na opanowaniu pojazdu podczas hamowania. Prawdopodobnie uderzymy w ten samochód, ale jego pasażerowie są chronieni przez pasy, poduszki i strefy zgniotu, więc wyjdą na tym lepiej niż piesi na chodniku czy stojący w tramwaju"


    Oczywiście parafrazuję to, bo trudno oczekiwać żebym pamiętał po tylu latach cały wykład, ale przyznasz chyba, że tak przedstawiona sytuacja wygląda nieco inaczej, niż wyjęte z kontekstu "wal w osobowe"?

    W podanym przez Ciebie przykładzie jednak wyjęty z kontekstu fragment dotyczył czego innego (czytałem transkrypt całego nagrania): spraw drobnych stłuczek, kiedy to kierowca samochodu osobowego zajeżdża drogę, kierowca staje na głowę żeby uniknąć zderzenia i w rezultacie efekty są znacznie gorsze, zagrożone jest czyjeś życie albo zniszczony zostaje ładunek wart ciężkie pieniądze a (często nieświadomy) sprawca odjeżdża w siną dal podczas gdy przedsiębiorca transportowy dostaje po kieszeni od ubezpieczenia. Ów wykładowca, z którego cała sensacja się wzięła mówił (w sposób dość soczysty, przyznaję) właśnie o takich sytuacjach - jeśli masz wywrócić tira do rowu żeby uratować komuś zderzak, to lepiej w niego uderz - skończy się na pękniętym zderzaku i porysowanym błotniku...

    Przyznasz chyba, że w takim kontekście materiał staje się mniej sensacyjny?

    > I tu nie ma zadnej pogardy dla "polaczkow", to jest raczej "glos wolajacego na
    > puszczy", widzac z toku dyskusji (ty jeden broniacy za wszelka cene sprawy
    > raczej przegranej kontra my wszyscy - czy to osiedli we Francji czy podrozujacy
    > po niej okazjonalnie i oceniajacy sytuacje pod katem swojego bezpieczenstwa tu
    > i tam).

    To prawda - sprawa jest pewnie przegrana, bo Wy macie swoją opinię i nie jesteście zainteresowani skonsultowaniem jej z faktami. Jako przykłady na jej poparcie wklejacie linki do jakichś sensacyjnych wydarzeń. Tymczasem przecież to podstawowe prawo rządzące rynkiem mediów: jeśli wkleicie mi artykuł "dziś na Marszałkowskiej napadnięto na staruszkę" to ja raczej nie będę mógł odpowiedzieć wam linkiem do artykułu opisującego fakt, że dzisiaj Marszałkowską przeszło 30 000 osób i wszystkie one przeszły bezpiecznie, nikt ich nie obrabował i nic im się nie stało. Bo nikt o tym nie pisze, to jest nudne, a media żyją z sensacji.

    > Mam do Ciebie prosbe - postaraj sie wczuc w kierowce nie majacego "przewagi
    > masy" i zastanow, jak sie czujemy w obliczu ewentualnego "bliskiego kontaktu"
    > z "szarzujaca ciezarowka"

    Widzisz: tu błąd w Twoim rozumowaniu. Zakładasz, że ja jeżdżę ciężarówką. A nie jeżdżę, największe auto jakim zdarza mi się jeździć nie przekracza 3.5 tony, czyli każde z Was może nim jeździć na normalne prawo jazdy. Mój własny samochodzik, którym także regularnie przemierzam Europę w drodze do Polski waży 940 kg...

    Ja jednak, choć wciąż obawiam się idiotów za kółkiem ciężarówki, bo takich jest wielu - to jest sprawa oczywista - nie czuję ciągłego zagrożenia poruszając się wśród większych pojazdów - bo wiem, czego się można po nich spodziewać, wiem, których pozycji względem nich należy unikać aby mieć pewnosć, że będzie się widzianym (swoją drogą, moim zdaniem tego powinno się uczyć na kursach, bo to jest bardzo ważna informacja!) i jestem świadom ich możliwosci manewrowych i zdolności hamowania...

    i postudiuj troche kroniki i statystyki wypadkow z
    > udzialem TIRow na dtrogach polskich i francuskich.

    Ja bym proponował abyś to Ty właśnie postudiowała, ale nie kroniki gazetowych sensacji, ale właśnie statystyki wypadków. Ja wiem, że nie tak łatwo się je googla, i że są, w przeciwieństwie do sensacyjnych artykułów nudne, ale jestem przekonany że bardzo by Ci się zmieniła opinia o zawodowych (i polskich) kierowcach po zapoznaniu się z rzetelnymi faktami...

    Przepraszam jeszcze raz że aż tyle napisałem, mam nadzieję, że jak kogoś to nudziło to po prostu nie czytam i pozdrawiam wink


    --
    Świat zza kółka czyli świat motoryzacji moimi oczami:
    wapnet.eu/category/motoryzacja/swiatzzakolka
  • tomek854 25.09.11, 23:46
    To jeszcze ja wink

    Akurat piszę artykuł o widoczności z kabiny ciężarówek i szukałem przykładów po internecie i przypadkiem wlazłem na to:
    www.youtube.com/watch?v=GYQswP3QZ5o&feature=related
    Ten pan nie walił w osobówkę tylko zdecydował ominąć. I zamiast walnięcia w jednego idiotę który się zatrzymał na lewym pasie, bo zapomniał zjechać, mamy kraksę na całą szerokość autostrady...
    --
    orys.blox.pl
  • felinecaline 26.09.11, 10:04
    A w tek kraksie na cala szerokosc autostrady bylo "reka, nogq, mozg na asfalcie" czy tylko - a moze az troche pogietej blachy? Co tam zyciejakiegos "glupiego faceta, co sie zatrzymal na lewym pasie...
  • tomek854 26.09.11, 11:31
    A w tej kraksie akurat było takie szczęscie, że nikt nie jechał. Zapewniam cię, że kierowca tego nie sprawdzał. Bo nie planował przebijać się przez barierę i wywracać na bok na przeciwnym pasie. Po prostu utracił kontrolę przy gwałtownym manewrze. A w "głupiego faceta co się zatrzymał na lewym pasie" i tak uderzył.

    Dlatego właśnie najważniejszą rzeczą jest utrzymać panowanie nad pojazdem. No chyba, że mamy sytuację jak z Hłaski - drogą idą weseli narciarze a dookoła dziki las po horyzont.

    W rzeczywistości jednak tak nie bywa. W rzeczywistości ciężarówka porusza się w środowisku pełnym innych pojazdów. I ten przykład to jest zdarzenie które w sumie zakończyło się bardzo szczęśliwe. Tu masz co się dzieje, jak ciężarówka przebije się na drugą jezdnię a akurat ktoś nią jedzie (w tym wypadku przyczyną kraksy jest wystrzał opony).

    www.youtube.com/watch?v=jVQYRodNwvI
    Ja wiem, że to jest trochę jak to moralne doświadczenie myślowe "czy można zabić jednego niewinnego kolesia żeby uratować 10 niewinnych kolesi" tylko że tu jest jedna różnica - ten koleś który się zatrzymał na autostradzie a potem zajechał drogę pędzącemu tirowi JEST winny. Jak dla mnie zabić jednego, który sam sobie winien vs zabić wielu niewinnych którzy mają pecha znajdować się tam, gdzie nas akurat zarzuci jak stracimy kontrolę nad kilkudziesięciotonowym pojazdem...

    W wypadku we Włoszech zginęło oprócz kierowcy tira od którego wszystko się zaczęło 7 osób...

    * * *

    Ja wiem, że ja dużo napisałem, ale czy to naprawdę jedyne do czego chcesz się odnieść?
    --
    Świat zza kółka czyli świat motoryzacji moimi oczami:
    wapnet.eu/category/motoryzacja/swiatzzakolka
  • tomek854 19.09.11, 01:42
    "Polacy za kierownicą w raporcie reporterów TOK FM". Czyli: reporter z mikrofonem pyta przypadkowych ludzi, a potem wycina z tego co smakowitsze kawałki i materiał gotowy. smile

    Rzeczywiście, ten artykuł to wyborny argument w tej rozmowie.

    Szkoda, że reporterzy tutaj nie trafili, dopiero by mieli mrożący krew w żyłach materiał jakby porozmawiali z nami (mnie by wycięli, bo ja jestem nieciekawy, piszę że nie jest tak źle tongue_out i zostały by same sensacyjne newsy)
    --
    www.cytatybiblijne.pl
  • marguy 19.09.11, 19:00
    Jakby nie pisali to nasz forumowy samiec Alfa i tak wie najlepiej wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpg
  • tomek854 25.09.11, 22:28
    Ty wiesz gorzej, więc w odróżnieniu ode mnie zamiast konkretnych argumentów stać Cię tylko na epitety smile
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • tomek854 25.09.11, 23:40
    www.youtube.com/watch?v=EEpYWXlOWVY&feature=player_detailpage#t=191s
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • 184l 02.10.11, 17:20
    Mojej pzyjaciolki syn jest kierowca ciezarowki na miedzynarodowych trasach. Tez ma na imie Tomek. Wiem, ze jego mama wciaz drzy o zycie jedynaka, bo ciezarowka, to nie maly Fiat.
    Z drugiej strony, czesto odbywajac trasy po europejskich autostradach, wielokrotnie zadziwia mnie niefrasobliwosc kierowcow ciezarowek, ktorzy jezdza lewym pasem. Wyprzedzanie ich, zwlaszcza na niemieckich autostradach, prawie zawsze pelnych robot drogowych, powoduje jezenie sie wlosow. Najlepszym rozwiazaniem bylyby autostrady wylacznie dla ciezarowek i takie sa plany, bowiem wiadomo, ze ten rodzaj transportu bedzie sie rozwijal.
  • tomek854 03.10.11, 03:09
    Znaczy o co Ci chodzi - że jeżdżą skrajnym pasem? To oczywiste łamanie prawa, jeśli są więcej niż dwa, nie wolno im jeździć skrajnym lewym.

    Poza tym nie widzę, na czym niefrasobliwość jazdy lewym pasem miałaby polegać.

    No i zainteresowało mnie to o tych autostradach dla ciężarówek tylko, coś kiedyś słyszałem o takim pomyśle, ale to by oznaczało zbudowanie równoległej sieci, wiec go zarzucono. Czy się do tego wraca?
    --
    _@/"
  • 184l 03.10.11, 09:33
    Wiem, ze taki projekt wplynal do Strasbourga, ale kiedy bedzie rozptrywany nie wiadomo.
    Jak do tej pory, wprowadzono restrykcje w najbardziej obciazonm terenie-Lorraine
    lci.tf1.fr/france/societe/2009-03/interdiction-de-doubler-pour-les-poids-lourds-4889684.html
  • tomek854 03.10.11, 17:32
    A tak, lokalne zakazy wyprzedzania są w całej Europie to wiem.

    Ciekawe jak z tym projektem będzie - mi się to jednak wydaje trochę bez sensu budować równoległą autostradę dla ciężarówek...

    Bardziej by mi raczej podobał się pomysł z tirami na torach...
    --
    www.cytatybiblijne.pl
  • gat45 03.10.11, 17:46
    Ja słyszałam tylko o projekcie zdublowania któregoś z alpejskich tuneli. A może nawet był to projekt "rozdania" dwóch istniejących przepraw (tunel i przełęcz) między ciężarówki i inne samochody.

    Dublowania całej sieci autostrad nie potrafię sobie wyobrazić. Ani finansowo, ani terenowo.
  • 184l 03.10.11, 18:34
    Nie o dublowanie chodzi, tylko o dobudowanie pasa wylacznie dla ciezarowek. Zupelnie realne i oplacalne.
    O przewozie kolejowym ciezarowek tez myslano, ale to zbyt skomplikowane ( chodzi o ciezar, wytrzymalosc szyn i ew. latwosc wyskoczenia z torow).
  • tomek854 04.10.11, 21:43
    Z tymi ciężarówkami na kolei, to akurat coś Ci się pomieszało, bo system działa wybornie. I nie techniczne problemy stoją za tym, że nie jest on częsciej stosowany.

    Że tylko o tunelu pod Kanałem La Manche wspomnę czy o tym, ze większość tranzytu tirów przez Szwajcarię odbywa się koleją.

    Nawet z Polski wożą tiry na wschód linią szerokotorową wink

    Jak dla mnie najlepszą opcją jest transport kombinowany - np. brytyjskie Tesco wozi świeże warzywa kontenerami aż z Hiszpanii i dopiero w UK są one ładowane na ciężarówki: farm1.static.flickr.com/149/382063665_dd923f51f6.jpg


    --
    Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka