Dodaj do ulubionych

Wasza najzabawniejsza wpadka jęykowa na francuskim

23.10.05, 11:44
Francuski należy do języków, przy nauce których przydarzają się nam, Polakom
różne pomyłki, prowdzące czasem do zabawnych nieporozumień. Czy zdarzyło wam
się kiedyś coś takiego?
Ja mam parę przykładów z własnego doświadczenia:

-Kolega był nieobecny na lekcji i nauczycielka od francuskiego zapytała
zaniepokojona "Il est malade?" Na to koledzy chorego ucznia, nie zrozumiawszy
pytania, odpowiedzieli :"Osiemnaście!"
-Romanistka objaśniała nam konstrukcję z "au cuors de", co wywołało śmiech
klasy i późniejsze komentarze, że w szkole uczą nas przeklinać
-Nie zdecydowawszy się na romanistykę- nie opanowałam bowiem na tyle
francuskiego- poszłam na zupełnie inną filologię, ale na romanistyce
pozwolili mi uczestniczyć w zajęciach "travaux pratiques" jako wolny
słuchacz. Gdy pisaliśmy dyktando, coś dziwnie często pojawiało się w tym
tekście słowo "virgule", które zapisywałam posłusznie, nie wiedząc, co
oznacza.Dopiero później dowiedziałam się, że virgule to jest... przecinek!

Czekam na ciekawe posty!
Edytor zaawansowany
  • wanna421 23.10.05, 13:46
    Ja codziennie zaliczam wpadki,wczoraj sasiadka zapytala mi sie kto robi "la
    bouffe".Ja odpowiedzialam,ale "la buffe".A w patois,od ktorego ona jest
    specjalistka to brzydka nazwa waznej damskiej czesci ciala))))A w Polsce na
    kursie zrobilam z mojego meza moja Maryske))))Mam poczucie humoru,na szczescie
    Francuzi w wiekszosci tez je posiadaja.
  • lodium 23.10.05, 23:23
    nie wiem czy moja wpadka jest zabawna, dla mnie byla raczej nie mila, gdyz
    zostalam przez nia bezczelnie wysmiana; bylo to w czasie kiedy jeszcze mialam
    spore trudnosci w mowieniu i zamiast powiedziec: il s'est gouré,czyli
    zabladzil, powiedzialam il s'est bourré , czyli spil sie
  • kasienka80 24.10.05, 13:04
    To byl moj pierwszy pobyt we Francji. Po 3 latach nauki jezyka, niezbyt
    intensywnie dodam, wiec i wymowa francuska miala jeszcze wielkie zagadki i
    tajemnice.

    Rozmawialam z mama dziewczynek, ktorymi sie wtedy zajmowalam nt. wspolnego
    obiadu weekendowego.
    Rozmawialysmy o RYBIE. Ja uparcie mowilam "płazą" (dla niewtajem,niczonych, tak
    wymawia sie slowo poison czyli trucizna), a ona z przerazeniem w oczach
    zapewniala mnie, ze "non, non, non, je t'assure que c'est bon !!!"

    wink))))
    --
    Staż małżeński
    Suknia na sprzedaż
  • angieblue26 24.10.05, 13:19
    Po 6 miesiacach nauki jezyka pojechalam do Strasbourga na szkolna wymiane
    jezykowa.
    Mozecie sobie wyobrazic mine mojej gospodyni, kiedy oswiadczylam jej, ze
    ide "me laver les chevaux" smile))
    --
    Zurek dziwi sie swiatu
  • mickey13 30.10.05, 12:27
    Serio? Ja tez!!!!!
    I tez w Alzacjismile))


    --
    中国 Chiny, moja pasja....
    * * * * * * * * * * * * * * * * * *
    FOTO dla poczatkujacych
  • tuti 06.11.05, 18:13

    -- ja kiedys na poaczatku, pojechalam na wymiane dobelgii..
    i kilkunastolatke wprawilam w smiech mowiac ;tres beaucop;
  • trocadero 25.10.05, 00:28
    Nie moja a mojego drogiego taty ktory przybyl mnie odwiedzic... swieto mej
    uczelni na ktore zostal przyprowadzony, mijaja nas kolejno moi znajomi i witaja
    sie... wreszczie moj tata, wyraznie rozdrazniony, mowi "Kochanie, ale czemu
    powiedzialas im ze mam na imie Francois? "

    ja - ?????

    Coz, znajomi przechodzac mowili nam "bonsoir"

    big_grin
  • alicez 28.10.05, 19:57
    Bylizmy kiedys ze znajomymi w Pizza Hut i była promocja batoników 3bit.
    Koleżanka, która dopiero zaczynała uczyć się języka, zostawiając spory kawałek
    pizzy powiedziała "je laisse de la place dans mon ventre pour 3bit" Koledzy
    płakali ze śmiechu.
  • ainem 28.10.05, 20:39
    alicez napisała:
    je laisse de la place dans mon ventre pour 3bit" Koledzy
    > płakali ze śmiechu.
    Super, tez pekalam ze smiechu, ja rok temu przekrecilam wyrazy i tak zamiast
    Lac de sapin powiedzialam Sac de Lapin
  • paulinaa 28.10.05, 22:13
    moj kolega chcial powiedziec ze ma psa, a powiedział: je suis un chien smilesmile
    oczywiście wszyscy płakali.... tongue_out
  • marquis 28.10.05, 22:37
    To było wiele lat temu. Poproszono mnie o przyniesienie "du scotch". Nie znałem
    takiego słówka, ale nasunęło się skojarzenie z angielskim i... poszedłem po
    whisky (dumny przy tym z siebie, że taki jestem domyślny). Wracam ze szklaneczką
    napełnioną "szkocką" i widzę kompletne osłupienie na twarzy osoby, która mnie
    poprosiła o przysługę: chodziło oczywiście o taśmę klejącą wink))
  • trocadero 30.10.05, 00:35
    "je laisse de la place dans mon ventre pour 3bit"

    Nie zalapalam sad Oswieccie !
  • marquis 30.10.05, 01:15
    Jak sądzę chodzi o ostanie słowo, czyli 3bit (marka batonika). Otóż "la bite" po
    francusku to kolokwialnie o męskim organie wink
  • koralka 01.11.05, 13:06
    bite=w jezyku wulgarnym to meski sexe, po polsku ch..
  • trocadero 01.11.05, 15:22
    Ok, dzieki Wam za wyjasnienia wink Od razu przypomniala mi sie taka lista roznych
    nazw produktow ktore nie odniosly sukcesu zagranica, z powodu tego ze ich nazwa
    w danym jezyku COS oznaczala wink Np jakis model samochodu, bodajze "Nova" nie
    sprzedawal sie chyba w kraju hiszpanskojezycznym gdyz no va oznacza nie
    pojedzie wink Producent 3bita najwyrazniej nie rozwazyl tego big_grin
  • viking2 28.10.05, 23:32
    W latach 80-tych w Algerii - kraj wprawdzie arabski, ale z francuskim na prawach
    nieomal jezyka urzedowego - polscy kooperanci, ktorych bylo mnostwo, tez miewali
    wpadki jezykowe, szczegolnie na poczatku pobytu.
    Jeden, mylac fonetyke "jajek" i "oczu", domagal sie w sklepie by sprzedano mu 30
    oczu (des oeufs, des yeux, chlopak poczatkujacy we francuskim, wymowa wydala mu
    sie prawie identyczna).
    Drugi udal sie po sliwki. Cos mu sie jednak wydalo nie tak z "prunes" i poprosil
    o kilo "prunelles" (zrenice). Calkiem mozliwe, ze w koncu wyszlismy na ludozercow.
    Zona innego z kooperantow postanowila uraczyc meza potrawka z baraniny (vande de
    mouton). Coz, kiedy pomylila slowa i natarczywie pytala arabskiego rzeznika o
    "viande de cochon" (wieprzowina). Arab patrzyl na nia ze zgroza, jakby nagle
    stanal przed nim sam diabel.
    Na porzadku dziennym mielismy skierowane do nas pytania "vous etez Russe?" -
    wyjasnialismy omylke, az kiedys znuzylo mnie mowienie w kolko tego samego i
    odpowiedzialem pytaniem "Non, et vous?" Nieszczescie chcialo, ze to akurat byl
    policjant z drogowki...
  • rara_avis7 02.11.05, 15:45
    Francuzi też mają wpadki. Kiedyś mój kolega mieszkał przez kilka tygodni w
    pewnym niedrogim pensjonacie w PAryżu.

    Przyszedł list z uczelni, przed nazwiskiem umieszczono w skrócie tytuł naukowy
    mgr. Wkrótce cała obsługa zaczęła kłaniać mu się w pas z komentarzami: "Taki
    młody, i już biskup! A jaki skromny! W takim tanim pensjonacie mieszka...".

    I takim oto sposobem dowiedział się, że po francusku Mgr to skrót
    od "Monseigneur".
  • angieblue26 02.11.05, 16:42
    Rara, leze pod stolem i kwicze smile)))))))))))))))))
    --
    Zurek dziwi sie swiatu
  • rududu10 05.11.05, 15:44
    biorac pod uwage moje wlasne doswiadczenia i moich znajomych, moge jedynie dorzucic, iz istnieje
    pewna grupa wyrazow ryzykownych, ktore choc podobne do innych niewinnie wygladajacych, maja
    nettement odmienne znaczenie, jak np. "chiottes" - sracz (mylony a l'oral z "chiot"- szczeniak) czy
    "baiser" ( w jezyku bardzo kolokwialnym-uprawiac seks) uzywany zamiast "baisser" (przykrecic, zciszyc
    np. radio). trzeba wiec sie miec na bacznosci.
  • koralka 07.11.05, 00:20
    baiser moze oznacza
  • koralka 07.11.05, 00:24
    dokanczam: baiser w j. wulgarnym to cos jak w polskim pieprzenie, w sensie
    sexualnym, ale takze znaczy: pocalowac...
  • rududu10 07.11.05, 08:23
    un baiser to pocalunek, a pocalowac to raczej embrasser. baiser jako czasownik to dla mnie ma tylko
    jedno specyficzne znaczenie
  • rara_avis7 07.11.05, 11:52
    rududu10 napisała:

    > un baiser to pocalunek, a pocalowac to raczej embrasser. baiser jako
    czasownik
    > to dla mnie ma tylko
    > jedno specyficzne znaczenie

    Aktualnie tak rzeczywiście jest. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś baiser
    oznaczało "całować" (od łac. basiare) - wystarczy zajrzeć np. do XVIIIwiecznych
    powieści.

    Dziś słowo się zdewaluowało i nawet rzeczownik "un baiser" zastępuje się
    raczej innymi słowami typu "bisou, bise".

    Embrasser - etymologicznie znaczy "objąć, wziąć w ramiona" - i teraz przejęło
    znaczenie dawnego "baiser".

    Podobny los spotkał wiele innych słów - to bardzo ciekawe zjawisko językowe.
  • koralka 07.11.05, 12:46
    on baise la main, on ne l'emmbrasse pas
  • rara_avis7 07.11.05, 12:55
    koralka napisała:

    > on baise la main, on ne l'emmbrasse pas

    zgadza się. Co do całowania rączek, jest także rzeczownik "baisemain". I
    jeszcze drugi, specyficzny, używany w kontekście religijnym "baisement".

    No i piosenka Brassens'a:
    "Les amoureux qui se bécottent sur les bancs publics
    ont une petite gueule bien sympathique"

    Pozdrawiam i gratuluję językowej czujności!
  • polk76 13.11.05, 23:49
    Pewnego wieczoru na mój oddział została przyjęta francuskojęzyczna pacjentka,
    bodajże z Belgii. Poszedłem do niej z drżącymi rękami, nie ze względu na
    ciężkość przypadku, gdyż hospitalizacja była jak najbardziej zaplanowana, miała
    na celu wykonanie kilku przewidzianych badań, ale dlatego, że postanowilem
    poddać próbie ogniowej moją mizerną, bierną i książkową, znajomość języka.
    "Je suis le medecin de garde" - oznajmiłem jej, uśmiechając się szeroko - "Et
    madame l'ordinateur viendra demain."
  • rara_avis7 15.11.05, 09:25
    No to jeszcze ze stacji benzynowej, zasłyszane gdzieś pod Paryżem:
    "Olej pour skrzynia biegów, s'il vous plait".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka