Dodaj do ulubionych

styl bycia francuzow-kuchnia i kultura

11.07.06, 18:24
mam prosbe.Od jakiegos czasu bardzo zainteresowala mnie kultura i obyczaje
Francuzow. Chodzi mi o to, jakiej muzyki sie slucha, jakie sa stosunki
rodzinne-czy to prawada,ze opuszczaja dom wczesnie i w rodzinie sa chlodne
stosunki?jakie sa zasadnicze roznice miedzy nimi a Polakami, niemozliwe do
zrozumienia?? Interesuje mnie takze, co jedza Francuzi na codzien i jakie
jest ich menu, czy np. ktos moze mi podac link do jakiegos sklepu, ktory do
Polski sprowadza Francuskie konfitury oraz musli?jaka jest mlodziez francuska?
slyszalam,ze duzo osob pali.Odpiszcie mi, prosze. Bardzo mi na tym zalezy.
Przepraszam za chaos i zbyt duza ilosc pytan.ola
Obserwuj wątek
    • aimee80 Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 15.07.06, 00:07
      zgadzam się z tym, co piszesz- stosunki w rodzinie są dość chłodne, z tego co
      widzę po rodzinie mojego męża- dla rodziców ważniejsi są przyjaciele niż
      rodzina, dzieci. Oczywiście to juest generalizacja, ale ja się właśnie z tym
      spotkałam.
      Kuchnię francuską uwielbiam! Jedzenie jest dla nich bardzo ważne. Ich jedzenie
      jest bardzo zróżnicowane, ale takim typowym daniem są frytki, stek i zielona
      sałata.
      Młodzież francuska rzeczywiście duzo pali, co więcej, mało ma tradycji, jak
      dawałam im korepetycje to nigdy mi nie zaproponowano nawet nic do picia,
      dziewczyna na przyklad przyniosła sobie wodę i piła, a mnie nic nie
      zaproponowała, miłe, no nie?
      • ola787 rzeczywiscie 15.07.06, 10:33
        no, z ta woda to bardzo mile...w cudzyslowiu.ale powiem ci,ze ja 2 dni temu
        wpadlam do kolezanki do pracy po materialy. I akurat nie bylo szefa, wiec
        usiadlam na chwilke, bylam tam okolo 30 minut, bo akurat ona nie byla bardxo
        zajeta-pracuje na uczelni a juz sa wakacje. i tez mi nic nie zaproponowala,
        nawet wody z kranu, a bylo 36 stopni, nie mowiac o kawie., czy herbacie. wiec i
        w polsce to mozliwe, jak widac...
        mojej kolezanki francuski przyjaciel mowi do swojej mamy po imieniu...i umawia
        sie z nia na przyjazd co do godziny, bo ona mozemmiec inne plany...byl u nas
        kiedys taki facet w pracy, to tez Francuz, rano nic nie jadl, az do 13 godziny
        pil kawe, a potem dopiero zaczynal w drugiej polowie dnia konsumpcje. Byl
        BARDZO chudy, nie chcial pojadac ani czestowac sie na imprezach biurowych, bo
        to bylo miedzy jefo posilkami. zarzucano mu,ze ma bariery,i ze robi innym
        przykrosc, np.solenizantowi, a on na to, ze tak we francji sie wlasnie zyje i
        to kazdy tam tak robi...to prawda???
      • dziaadek Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 23.07.06, 13:14
        aimee80 napisała:

        > zgadzam się z tym, co piszesz- stosunki w rodzinie są dość chłodne, z tego co
        > widzę po rodzinie mojego męża- dla rodziców ważniejsi są przyjaciele niż
        > rodzina, dzieci. Oczywiście to juest generalizacja, ale ja się właśnie z tym
        > spotkałam.
        > Kuchnię francuską uwielbiam! Jedzenie jest dla nich bardzo ważne. Ich
        jedzenie
        > jest bardzo zróżnicowane, ale takim typowym daniem są frytki, stek i zielona
        > sałata.
        > Młodzież francuska rzeczywiście duzo pali, co więcej, mało ma tradycji, jak
        > dawałam im korepetycje to nigdy mi nie zaproponowano nawet nic do picia,
        > dziewczyna na przyklad przyniosła sobie wodę i piła, a mnie nic nie
        > zaproponowała, miłe, no nie?


        No widzisz a ja bylam niedawno w Polsce u mojego dobrego kolegi i jego zony.
        Przyjechalam wieczorem o 19.00 i spalam u nich. Przez caly wieczor nie
        zaproponowano ani mnie ani moim dzieciom nic do jedzenia. Dostalam tylko pol
        szklanki cieplego piwa. Kolo 24.00 gospodyni spytala sie czy aby nie jestem
        glodna. Powiedzialam ze tak. Dostalam wiec lyzke stolowa salatki warzywnej.
        Dodam tylko, ze ci ludzie spedzili u mnie we Francji 3 tygodnie kilka lat temu
        i oczywiscie na moj koszt.
        Takich przykladow moge podac wiecej.
        Jednym slowem polskiej goscinnosci mozesz uswiadczyc u ludzi pokolenia moich
        dziadkow czy rodzicow bo mlodzi ludzie to w duzej czesci potworni materialisci
        i egoisci.

        Co do goscinnosci Francuzow nie mam zadnych przykrych doswiadczen.
        Rodzina mojego meza jest bardzo zzyta. Wszyscy lubia imprezowac i czesto sie
        zapraszamy.Zawsze jest mnostwo dobrego jedzenia i picia.
        A co do znajomych - wszyscy sa goscinni i zawsze sie staraja, zeby jedzenie i
        picie bylo jak najlepsze.
        Co nie wyklucza, ze sknerusy tez istnieja, ale jest ich raczej malo.
    • kamqm Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 15.07.06, 16:37
      Jesli chodzi o stosunki w rodzinie, to mam nieco inne odczucie smile Jak dla mnie
      wszyscy sa hmm bardzo slodcy dla siebie, ale jednoczesnie dzieciom stawia sie
      duze wymagania.
      Dzieci i mlodziez nie znosza sie uczyc, ale za to baaardzo udzielaja sie w
      zajecach pozaszkolnych. Sport na pierwszym miejscu. Zreszta na nauke nie ma
      zbyt wiele czasu, gdyz zajecia koncza sie ok. 16h. Fakt, pala duzo, nawet taki
      program ogladalam we francji o tym, ze niby kraj ten jest na pierwszym miejscu
      jesli chodzi o ilosc mlodziezy palacej.
      Jesli o muzyke chodzi, to wydaje mi sie ze wszyscy kochaja wrecz belga Johnego
      Hallydaya, tak bardzo, ze dla nich jest francuzem i juz smile no i Patricka Bruela
      za jego zadziorne spojrzenie wink Mlodziez to raczej slucha tego co wszyscy w
      europie, ale idac ulica czesto slyszalam z okien jakis rap i hiphop.
      Z tym opuszczaniem domu to chyba prawda. Tzn. spotkalam sie z kilkoma mlodymi
      osobami ktore majac 18/19 lat juz sie wyprowadzily. No ale moze po prostu
      mialam szczescie do takich osob, nie wiem.
      Po pierwsze primo francuzi pija wode z kranu! Rzadko pija soki, czy jakies
      napoje. Nigdy nie spotkalam sie np. z kompotem. Do obiadu i kolacji obowiazkowo
      woda! No i salata a tej jest kilkanascie rodzajow. Sniadanie zawsze na slodko,
      jakies croissanty, brioches (takie buleczki maslane), nalesniki, czasem
      bagietka albo musli. A juz na kolacje to bagietka obowiazkowo smile I ser!
      Francuzi duza uwage poswiecaja temu, co jedza. Ich posilki sa naprawde
      roznorodne. Ah, no i z obcych dan, to chyba kuchnia azjatycka kroluje.
      Hmm nie wiem co by tu jeszcze dodac... to chyba na razie tyle moich
      spostrzezen smile
      • kurdelebele Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 16.07.06, 02:33
        potwierdzam, ze rano to byle croissanta z kawa sie je, albo w ogole nic, a to
        wynika z odmiennego rytmu jedzenia, bo we Francji zwykle sie je dwa duze
        posilki, jeden ok. 13-ej, a drugi ok. 20-ej, ale takie ilosci, ze rano tak
        naprawde fizycznie jest niemozliwe, zeby zjesc cos wiecej, wiec to jest zupelnie
        zrozumiale, ze dopiero wczesnym popoludniem siada sie do stolu.
      • kamqm Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 16.07.06, 11:35
        hehe stylowe i zadbane? no ja nie sadze, zeby mozna bylo az tak generalizowac.
        nie zauwazylam u francuzek nic co mogloby je w jakis sposob wyrozniac, to chyba
        zalezy raczej od osobistych upodoban, a nie narodowosci, tym bardziej ze kraje
        europejskie fakt, roznia sie kultura, tradycjami i nieco mentalnoscia, ale bez
        przesady, wszyscy to ludzie, wraz ze swoimi gustami, stylami i charakterem smile
        jakby byla mowa o jakichs ludach afrykanskich, to tak, roznica jest spora, ale
        francuzi styl maja raczej zblizony do naszego.
        zadbane i stylowe wg. mnie sa japoneczki wink

        nie slyszalam o tej czekoladowosci smile
        • werrka Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 08.08.06, 17:34
          Nie moje słowa, pisze pod dyktanto osoby studiującej i pracującej od pięciu lat w Paryzu.
          Jedzenie - faktycznie rano kawa w domu, albo i niesmile, potem 1-2 w pracy, potem 13-14 - posiłek, czesto pracownicy dostaką bony żywieniowe, ktore wykorzystują własnie w tym celu w restauracjachsmile)). Wieczorem obżarstwo. Rodzaj posiłków, zależy od środowiska, ale leci wszystko co domownicy lubią, a sere obowiązkowo na deser w 90% lub na przystawkę w 10%smile.
          Gościnność - nigdy nie spotkałam się w żadnym francuskim domu, czy byłam gościem u młodszego czy starszego pokolenia Francuzów, by niczym mnie nie poczestowano. Małego tego, już od progu się pytają czy coś się chcesmile)))). Ale zawsze byłam zapowiedzianym gościem i powiem szczerze nie wyobrażam sobie sytacji by wpaść do kogoś niezapowiadziana bo np. przechodziłam obok i tak mi wpadło go głowy by odwiedzić. Mogę być w pobliżu i zadzwonić z pytaniem czy nie mają ochoty na spotkanie przy kawie w najblizszym lokalu. I wówczas zdarza się, że padnie propozycja : och nie, to przyjdż do nas. smile)))
          Palenie - tytoń dużo, młodzi trawka - na zewnątrz szkoły, dyskoteki itp. I potrafia palic trawkę jak my tytońsmile))
          Zadbane i stylowe Francuzki - hmmm... zadbane są napewno, wszystkie moje znajome i znajome znajomych biegają do fryzjerow itp. Włosy, paznokcie, cera to ich obsesja. Stylowość - hmmm... to już legenda, ale fioł na punkcie markowych ciuchow gorszy niż u Amerykanek. Ale calkiem możliwe, że wynika to z zasobności portfela. Jakby nie było to akurat trochę mnie przeraża.
    • wojtech451 Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 22.07.06, 15:24
      Jestem we Francji prawie dwa lata. Moje spostrzeżenia;
      1.Ponieważ nie palę (od ponad 20 lat) wręcz razi mnie duża ilośc palących,
      zwłaszcza dziewczyn i młodych kobiet. Palą nawet prowadząc skuter i w kasku!
      2.W wychowaniu dzieci zaskoczyły dwie rzeczy, wychowanie dziecka bezstresowe
      ale jeżeli rodzic "wyjdzie z nerw" to nie daje klapsa w pupę tylko z "liścia"
      w twarz! Dla mnie szokujące!
      3.Dla Francuza posiłek to cały rytuał do tego długotrwały. Oni kochają jeść a
      właściwie delektować sie jedzeniem i gadać, gadać, gadać...
      Do każdego (!) posiłku bagietki i woda.
      4.Dużo Francuzów korzysta z fast foodow, spotyka się dużo otyłych, młodych!
      kobiet. Czyżby zanikał francuski wegetarianizm?
      5.Wkurzająca jest (ale juz powoli przywykam) pora lunchu. Od 12 do 14 WSZYSTKO
      jest zamknięte oprócz barów i knajpek i oczywiście hipermarketów. Niczego nie
      da sie o tej porze załatwić. Praktycznie w piątek po 12.00 wielu żyje juz
      wekendem i są osiągalni dopiero w poniedziałek o 9.00. Duzym nietaktem jest
      dzwonic w sprawach służbowych do kogoś po 17.00 i przed 9.00, nie mówiąc o
      wekendzie.
      6.Zaskakuje mnie tez styl ubierania się Francuzek. Pomieszanie z poplątaniem,
      czyli jak komu pasuje. Trudno, naprawdę trudno spotkać dziewczynę ubrana
      gustownie, w dobranych kolorystycznie i odpowiednio skrojonych ciuchach. Ale
      za to jest TOLERANCJA. Nikt nie zwraca uwagi na ubiór drugiej osoby, nawet
      najbardziej szokujacy. Mówię o ubiorach na ulicy, urzędy i instytucje
      oczywiście obowiązuje chłodna elegancja.
      7.Różnice miedzy Polakami a Francuzami? Mnie szczególnie denerwuje ich
      niepunktualność ale od innych tego oczekują, ba wymagają! Poza tym nie
      potrafią poprawnie napisać - przepisać! polskiego nazwiska! Tyle zmian
      nazwiska w życie nie wymyśliłbym.
      8. I to częste - demain! Ech...
      • ola787 Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 23.07.06, 10:46
        a to mnie zaskoczyles, ze w twarz dzieci dostaja od rodzicow...no, no,
        nieladnie.chociaz to akurat chyba sie zdarza wszedzie-u nas w polsce tez to
        widzialam.co do tych papieroskow, to moja kolezanka ktora wrocila z francji po
        roku-wielka milosniczka francji, tez juz palila,jak smok,i to na ulicy, co nie
        wyglada zbyt elegancko.mowila mi,ze francuskie dziewczyny sa mniej zdabane niz
        tamtejsi faceci i ze nie maluja sie mocno,ale za to uzywaja duzej ilosci wody
        toaletowej lub perfum. i ze podstwa to chanel...
        • ola787 nieprzepracowywanie sie:) 23.07.06, 10:49
          a jesli chodzi o ten stosunek do pracy, to mi znajomy francuz mowil,ze u nich w
          laboratorium, to o 10.30 jest wspolna kawa i plany na dzien sie ustala.potem
          kazdy cos porobi do 12.-tej, potem nie moga juz pracowac, bo kazdy wsciekly i
          glodny-bo pora obiadowa.a potem po 14-tej jeszcze sie opokreca do 17.oo po
          laboratorium i ida do domow, zapominjac o pracy...czy tam jest taki lekki
          stosuenk do pracy??francuzi nie sa znani jako wyjatkowi pracusie, a jak Wy to
          widzicie, w porownaniu z polskimi realiami???
          • dziaadek Re: nieprzepracowywanie sie:) 23.07.06, 13:02
            ja akurat mialam przyjemnosc pracowac w polskich i francuskich firmach we
            Francji i uwazam, ze Francuzi ogolnie sa bardzo pracowici, nie brakuje tez
            prawdziwych pracoholikow. W polskich firmach byl nieporownywalnie wiekszy luz w
            pracy. Oczywiscie mowa o firmach prywatnych bo w panstwowych to wiadomo, ze
            sporo ludzi sie opieprza. Idem w Polsce.
            Co do pory obiadowej akurat w mojej obecnej firmie mamy przerwy obiadowe o
            roznych porach i niektorzy ida zjesc dopiero jak skoncza pilna robote czyli
            czesto kolo 14.30 15.00.
            Ola78 najlepiej przyjedz do Francji i sama zweryfikujesz swoje wyobrazenia o
            Francuzach.
            • ola787 Re: nieprzepracowywanie sie:) 23.07.06, 15:39
              musze chyba przyjechac, tylko, ze na wycieczce, badz kriotkich wakacjach ciezko
              jest zweryfikowac poglady a tym bardziej je wytworzyc. Masz racje, ze
              goscinnosc zalezy od czlowieka. Natomiast u mnie w pracy jest cos, co mnie
              doprowasza do bialej goraczki. po przyjsciu do pracy kobietki w pokoju
              socjalnym urzadzaja sobie 40 minutowa debate sniadaniowa, opowiesci, co robilo
              sie w weekend, zapach jej w majonezie i celebrowanie posilkow w pracy. Moze je
              jestem dziwna, ale mnie to trafia. Nie chodzi,ze jestem pracoholikiem, czy nie
              jadam. ja po prostu moge zamieniac kilka zdan i wypic kawke ale zjadam
              pospiesznie kanapke, lub salatke i raczej spedzam czas na pracy. One tez
              pracuja, ale KAZDA z nich conajmniej 40 minut jednorazowo tam spedza, a jadaja
              po 2 x dziennie.i jak ja jadam 1 x to maja pretensje,ze sie nie socjalizuje.
              Jak pomysle o kolejnej imprezie imieninowej,kiedy one siedza i biesiaduja
              godiznami i wymieniaja recepty kuchenne to mi szczeka opada....ja celebruje
              zycie i posilki i pijam do nich winko i inne pyszne truneczki, ale po
              godzinach........jak jest u Was w firmie???a jak we FRANCJI???
    • ola787 budzetowka 27.07.06, 19:09
      ja nie pisze o Francji. Ja zyje i funkcjonuje w Polsce. Taka sytuacja ma
      miejsce u mnie w zakladzie.ja nie pisze o przerwach sniadaniowych we Francji
      ani w Polsce w "normalnych" firmach. Napoisalam o swoim zakladzie, ktory jest
      chyba reliktem, jesli chodzi o kawki i herbatki w pracy. Jeszcze narzekaja ze
      malo sie zarabia i dlatego tak pracuja...zra caly dzien i sie spasaja...
      • koralka Re: budzetowka 28.07.06, 21:25
        a ten twoj zaklad panstwowy? ja pracowalam ponad 15 lat temu w polsce w
        urzedzie dla bezrobotnych, bylo tak samo, zarcie, urodzinki, imieninki i
        starsze kolezanki opowiadajace swoje zycie seksualne w sposob raczej wulgarny,
        potem pracowalam w biurze geodezyjnym, tu dopiero sie rozpilam, i w terenie i
        w biurze alkohol lal sie ciurkiem...tutaj we francji od 15 juz lat pracuje w
        winnicy i jak jest sezon haruje 8-10 godz.(zalezy czy to lato czy zima) z 10-
        cio minutowa przerwa na posilek...
        choc jak pisalam powyzej francuska budzetowka to dopiero nieroby,leniuchy,
        pasozyty spolecznstwa itd.itp. jeszcze gorzej jak za moich mlodych czasow w
        polsce, bo my pilismy ale dobra robote odstawialismy tez!
    • leonn Re: styl bycia francuzow-kuchnia i kultura 06.08.06, 19:13
      Witam,przczytalem psoty przedmowcow.Co zmojej strony? Na poczatek jesli chodiz o
      zycioe codzienne to jedzenie zaczyna sie przed praca,mam na mysli sniadanie
      skladajace sie zwykle z bagietki,rogalika,konfitury lub nutelli.Do tego
      obowiazkowa kawa i jak ktos lubi to platki sniadaniowe.Co do lunchu to zalezy od
      regionu,np nad atlantykiem lub morzem srodziemnym oprocz potraw typu steki,mieso
      innego typu jak szaszłyki itp oraz salatki,ziemniaki,ryz,soczewica mozna znalezc
      tez np owoce morza co nie wszystkim przypada do gustu-
      kraby,krewetki,langusty,odmiany barowe hiszpanskiej paelli itp.Co do trunkow to
      duyo i chetnie+ ye slabsyzch wino biale i czerwone,kir,do kawy koniak,brandy lub
      calvados ( brandy z jablek) ja ostatnio np odkrylem armagnac.Szampany i wina
      musujace a wsrod tych ostatnich czesto stosowany jako zamiennik Kriter.Piwo i
      napoje chlodzace glownie wsrod mlodziezy.Desery - lody,wszelkiego rodzaju pianki
      i desery mleczne.Przegryzki- poza batonami cos co uwielbiam- nugat.Dojazd do
      pracy - metro,komunikacja miejska i auta.Glownie rodzimej produkcji lub
      zagraniczne.Cecha wspolna,male pojemnoscisilnika i przewaznie diesle.Jako
      ciekawostke dodam ze ubezpieczyciele nie ubezpieczaja mlodych do 25 lat z autami
      powyzej 150 koni mechanicznych,a poruszanie sie autem np rodzicow nie jest
      objete ubezpieczeniem i taka osoba jest traktowana jakby go nie
      posiadala.Mieszkanie glownie wynajmowane przy astronomicznych kosztach zakupu i
      warunkach do otrzymania kredytu.W skrocie zeby otrzymac kredyt w wysokosci
      potrzebnej do zakupu domu za 130 tys euro i racie ok 900 trzeba zarabiac ok 2500
      euro/msc.Szkola po liceum z matura literacka-humanistyczna,ogolna,naukowa mozna
      isc albo na uniwerek z dyplomami po 2,3 latach potem master 1 i 2 oraz
      doktoranckimi ,szkoly pomaturalnej (BTS) lub nie robic nic. Duzo osob ma dyplomy
      szkoly zawodowej CAP (nizszy),BEP (wyzszy) ale genralnie BAC ( matura ). Praca w
      administracji panstwowej rzeczywiscie jest uwazana za prace dla obibokow,w
      firmach prywatnych to sie zmienia i duzo zalezy od zaangazowania osobistego i
      aktualnie wykonywanych zadan. MOda,Francuzki sa rzeczywiscie niegustownie
      ubrane,Polki maja wieksze wyczucie i smak.Ogolnie jest tak prawidlowosc ze
      Francuzki sa atrakcyjne nie przed a po 30-ce.Pisze jako rasowy lew salonowy.Co
      do spedzania wolnego czasu- sport w zaleznosci od upodoban,kino,teatr,sporty
      sezonowe,duzo milosnikow myslistwa i sportow walki.Co do muzyki? Co kto lubi
      chociaz np mlodiz nie przepadaja za variete,ktorego wykonawcy sa popularni wsrod
      piszacych na tym forum.To na razie tyle.Pzdr.L
      • ola787 i jeszcze z innej beczki 11.08.06, 18:59
        dzieki za wszystkie wypowiedzi, bardzo mi przyblizyly sytuacje. Czy francuzi
        duzo pija??alkohol mam na mysli...ja codziennie mam rytual wypijania przed snem
        lampki winka lub kieliszka PORTO, a moja kolezanka, ostatnio-ale z pracy, w
        Polsce, gdy jej mimochodem wspomnialam, zapytala,czy nie mam juz problemu
        alkoholowego. A ja po prostu lepiej spie po tym.I co myslicie o tym?? W
        Madrycie ludzie pili winko podczas obiadu w pracy , i Martini, a potem za pol
        godzinki wracali do swoich obowiazkow i nawet prowadzili po tym samochod...
        a mam pytanie??jak mozna zdobyc muzyke francuska??mam na mysli CD, ja pytalam w
        sklepach o SNIPERA i Diam's ale kazdy wzrusza ramionami...moze jeszcze sa jacys
        fajni wykonawcy , muzyke hip-hop mam na mysli...pa.
    • ela.tu-i-tam czekolada, spoznianie, woda i wino 14.08.06, 01:40
      > ze francuzi KOCCHAJA wszystko, co czekoladowe, i ze to wlasciwie taka
      > tradycja narodowa...prawda to??

      Absolutnie. Ciasta czekoladowe, moelleux au chocolat, charlotte au chocolat,
      mousse au chocolat, i milion innych czekoladowych fantazji. Robimy w domu,
      kupujemy w ciastkarniach.

      W sprawie spozniania: nie wolno sie spozniac na posilki, dlatego ze jest pelno
      potraw, ktore sie przygotowuje z dokladnoscia czasowa. Spoznialski moze zawalic
      cale przyjecie, niedopuszczalne.
      Natomiast korki samochodowe i problemy z parkowaniem sa tak ogromne, ze jest
      tolerancja (nie zawsze !) na przyslowiowy kwadrans na spotkania zawodowe.

      Wode pijemy z kranu, bo tutaj woda z kranu jest pitna, i nawet kilka lat temu
      gdy robili badania wod z butelek i z kranu, to kranowki mialy lepsze wyniki.
      Kranowka potrafi miec gorszy smak, fakt, ale jest pitna.

      Wino pije sie do obiadu i kolacji, w pracy i w domu. Nie ma natomiast czegos
      takiego jak lampka wina przed snem. Jesli wogole to jakis alkohol, wino sie
      pije z jedzeniem.
      • nolwen58 Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 20.08.06, 00:25
        Ja dodam - gouté(nie wiem dokladnie jak sie pisze - sorry) slodki posilek o 16,
        glownie dzieci ,zamykanie bram wejsciowych do szkol( godz.8/30),np zcollegu
        nie moze uczen sam wyjsc musi miec wpis do specjalnego zeszytu ( ze swym
        zdjeciem), jak chory to dzwonia po rodzicow nie puszcza samego , nawet jak
        stoluje sie w kantynie i w danym dniu nie je to musi byc wpis , sprawdzaja to
        przy bramie. Organizuja duzo kiermaszy z produkcjami amatorow(swieta), co do
        wykonania i cen -tragedia, na stoiskach sa wypieki domowe do kupienia
        jw.Ogolnie sa oszczedni, sami lubia robic remonty, a w takiej CASTORAMIE jest
        ruch , i w slepach ogrodniczych.Lubia muzyke i tanczyc, spiewac tez na imrezach
        jest jedzenie , gadanie gadanie.W calej Francji jest organizowany dzien muzyki,
        sa koncerty we wszystkich miastach , no i dzien filmu - mozna kupic karnet i
        kilkakrotnie isc do kina ze znizka. Dzieciaki maja duzo przerw w szkole - ferii-
        listopad , grudzien , luty, kwiecien i lato.Wtedy zaczyna sie szalenstwo
        wyjazdow , pociagi pelne , autostrady zapchane.W urzedach panstwowych
        biurokracja( szczescie jak sie trafi na kogos kompetentnego) - maja przywileje
        i nia wolno takiego funkcjonariusza panstwowego wyrzucic z pracy. a znalazloby
        sie jeszcze wiele.
        • nolwen58 Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 20.08.06, 00:35
          a jak sie widza to blizej znajomi cmokaja sie w policzek ( kazdy ma rozna
          ilosc takich cmokow) no i nie odpowiadaja na pytanie jak leci eee stara bida (
          jak my Polacy) tylko z usmiechem mowia z jast ok.jak sie ma cos zalatwic z kims
          to obowiazuje wstepna grzecznosciowa rozmowa, dopiero po tem mozna przejsc do
          konkretow.W biurach i urzedach, firmach nie ma szablonowego kostiumiku , lekarz
          w przychodni przyjmuje ubrany w "cywilu " bez fartucha,
          • felinecaline Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 21.08.06, 22:52
            ?? W jakiej "przychodni" - lekarze prywatni specjalnosci niezabiegowych w
            gabinetach "miejskich" istotnie, sa w "cywilu", zabiegowcy jednak -
            przynajmniej ci "szanujacy sie" nosza odziez adekwatna do wykonywanego zajecia.
            Sprawe reguluja zreszta odpowiednie przepisy a nie widzimisie modowe.
            W poradniach specjalistycznych przyszpitalnych jako zywo obowiazuje "bluza"
            (kitelek z KROTKIMI rekawami- a to tez przepis by ulatwiac kazdorazowe mycie
            rak przed zbadaniem kolejnego pacjenta).Inna rzecz, ze czasami (u
            niezabiegowcow) spod tych krotkich, obowiazkowych rekawow wystaja dlugie -
            prywatne.
            • nolwen58 Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 22.08.06, 10:06
              okreslenie "przychodnie" bylo uzyte dla lepszego zrozumienia o czym mowa, bo w
              Polsce lekarze przyjmuja w fartuchach i osobiscie nie fatyguja sie po pacjenta
              do poczekalni. O rezimie sanitarnym wiem bo jestem pielegniarka.Dla mnie to
              zadne nowosci bo troche we Francji juz siedze.
              • ela.tu-i-tam Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 22.08.06, 12:54
                nolwen58 napisała:

                > w Polsce lekarze przyjmuja w fartuchach i osobiscie nie fatyguja sie
                > po pacjenta do poczekalni.

                To dla mnie jest za kazdym razem szok, to ze w Polsce lekarz nie wychodzi do
                poczekalni by poprosic pacjenta. No i drugi szok, ze ludzie z poczekalni
                potrafia wlazic do gabinetu bez proszenia - tutaj NIGDY nigdy tak sie nie robi.
                Bo przeciez moze byc problem z intymnoscia, pacjent pol rozebrany itp.
                Inny wzglad, to ze lekarz po wizycie, czy przed nastepna, moze potrzebowac
                kilka minut na rozne sprawy, lacznie z przeczytaniem jakis wynikow, czy
                napisaniem czegos. Innymi slowy, szacunek dla lekarza i szacunek dla pacjenta
                wymaga, aby pacjenci czekali az lekarz ich zawola.
        • ela.tu-i-tam Re: czekolada, spoznianie, woda i wino 21.08.06, 21:25
          nolwen58 napisała:

          > Ogolnie sa oszczedni, sami lubia robic remonty, a w takiej CASTORAMIE jest
          > ruch , i w slepach ogrodniczych.

          Nolwenn, uwielbiam Twoje opisy, bo znam dwa kraje (od stu lat jestem we
          Francji, ale mlodosc do studiow spedzilam w Wwie), i widze co Ty widzisz i
          dlaczego.

          Jesli chodzi o remonty - CENY remontow sa tak horrendalne we Francji (to nie ma
          nic wspolnego z Polska, oczywiscie biorac pod uwage place tu i tam), ze nie ma
          wyboru. Na takie remonty co sie samemu nie da (np. dach czy elewacja), to
          trzeba zaoszczedzic troche, i czesto wziac pozyczke.
          Innymi slowy, nie ze lubie sama robic remonty, ale czasem nie mam wyboru -
          lubie bo musze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka