Dodaj do ulubionych

Jaruzelska ,oddaj wille

08.08.17, 10:14
I to mnie bardzo cieszy,postepowanie juz wszczete
zeby dom wrocil do prawowitych wlascicieli.
Ostatnia prawowita wlascicielka byla Halina Martinowa
corka Lidii Przedpelskiej z pierwszego malzenstwa.
niezalezna.pl/200428-jaruzelska-oddaj-wille-corka-kata-polakow-odziedziczyla-zagrabiony-majatek
Kilkadziesiat lat trwala walka pani Haliny o dom rodzinny.
Edytor zaawansowany
  • 08.08.17, 10:35

    Ikara 5. O willi zagrabionej rodzinie Przedpełskich przez Wojciecha Jaruzelskiego


    Rozmowa z Magdaleną Przedpełską, matką Ryszarda Przedpełskiego, jednego ze spadkobierców nieruchomości, którą od lat bezprawnie zajmuje generał Wojciech Jaruzelski.



    Maciej Rysiewicz
    Historia willi, w której mieszka dzisiaj Wojciech Jaruzelski nie jest bliżej znana opinii publicznej. Pojawiały się, co prawda, incydentalnie, wiadomości, że generał wszedł w posiadanie tego domu niezgodnie z prawem, ale o szczegółach tej „transakcji” próżno szukać w mediach konkretnych informacji.
    Magdalena Przedpełska
    Nieruchomość przy ulicy Ikara 5, tj. dom i działkę 1500 m2, położoną na warszawskim Mokotowie, nieopodal ulicy Puławskiej, kupili w 1938 roku od Spółdzielni Mieszkaniowej Oficerów Lotników moi teściowie Wiktor i Lidia Przedpełscy. Na akcie notarialnym zakupu widnieje podpis Lidii. Lidia, z domu Starkmeth, była drugą żoną Wiktora Przedpełskiego. Lidia i Wiktor mieli dwóch synów Jana i Tadeusza. Do rodziny Przedpełskich weszłam w latach 60. XX w., wychodząc za mąż za Jana. Zatem Lidia i Wiktor byli moimi teściami.
    MR
    Można domniemywać, że Wiktor Przedpełski był zamożnym i szanowanym obywatelem, skoro stać go było na zakup tak okazałej, na ówczesne czasy, nieruchomości w Warszawie. Czy mogłaby Pani przybliżyć Czytelnikom „3obiegu” postać Swojego teścia?
    MP
    Wiktor urodził się w 1891 roku w Krasnem (powiat Ciechanów). Był absolwentem Szkoły Realnej Witolda Wróblewskiego w Warszawie (1908 matura), a potem wydziału chemii Politechniki we Lwowie. Od lat młodzieńczych działał w Polskiej Partii Socjalistycznej. W 1914 roku został aresztowany na terenie Królestwa Polskiego i zesłany do Rosji, do guberni tobolskiej. Do Polski wrócił w 1919 roku i jako ochotnik wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej w walkach o Lwów. Teść był jednym z organizatorów Polskiej Organizacji Wojskowej na Górnym Śląsku. Jako inspektor POW na obszarze Inspektoratu II działał w powiecie bytomskim, katowickim i zabrskim. Był także uczestnikiem powstań śląskich. W 1924 roku związał się z konspiracyjnym Związkiem Patriotycznym, a trzy lata później wstąpił do Związku Naprawy Rzeczpospolitej (był członkiem Egzekutywy Naczelnej). W 1928 wstąpił do BBWR i został wybrany z jego listy do sejmu RP. Do chwili wybuchu II wojny światowej działał w wielu gospodarczych organizacjach, m. in. był wiceprezesem rady nadzorczej, założonych w 1923 Zakładów Chemicznych „Kutno”, potem członkiem RG Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu. Był Prezesem Państwowych Zakładów Przemysłowo-Zbożowych, także prezesem Polskiego Związku Bekonowego (od 1934 Polski Związek Eksporterów Bekonu i Artykułów Zwierzęcych) a od 1933, Polskiego Eksportu Spirytusu i Wódek. Wiktor Przedpełski był twórcą Towarzystwa Handlu Międzynarodowego „Dal” S.A., członkiem Rady Giełdy Zbożowo-Towarowej w Warszawie, a także rady nadzorczej Towarzystwa Przemysłowo-Handlowego „Bacutil” i zarządu Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej.
    Uff, tych funkcji miał chyba jeszcze więcej, ale nie o wszystkich dzisiaj pamiętam. Nie wolno zapominać, że II RP doceniła zasługi Wiktora i uczyniła Go Kawalerem Orderu Virtuti Militari, Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski , Krzyża Niepodległości i Krzyża na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi. Zmarł na emigracji, w Nowym Jorku, w 1941 roku
    MR
    Życiorys, czapki z głów!
    MP
    Ale niech pan nie zapomina, że brat Wiktora, Bolesław był senatorem RP. Przedpełscy to była rodzina przez duże „R” w II Rzeczpospolitej. Ale to już jest historia na zupełnie inne opowiadanie.
    MR
    Zatem wróćmy na Ikara 5!
    MP
    Teściowie niedługo cieszyli się nowym domem. Wybucha wojna. Wiktor i Lidia wyjeżdżają z Polski do Rumunii w 1939 roku, razem z rządem i Rydzem- Śmigłym. W domu na warszawskim Mokotowie pozostaje bliższa i dalsza rodzina. Trzeba pamiętać, że Lidia miała córkę z pierwszego małżeństwa Halinę Lidię Duma de Vajda Hunyad, a Wiktor syna z pierwszego małżeństwa, Czesława. Na Ikara 5 miał kto mieszkać! Według relacji rodzinnych willa dawała schronienie akowskiemu podziemiu aż do 1944 roku, czyli do Powstania Warszawskiego. Polsce, szczególnie zasłużyła się Halina Lidia Duma de Vajda Hunyad, po mężu Martin (ur. 20.08.1911 r.). Od początku okupacji przystąpiła do działalności konspiracyjnej. W czasie powstania pracowała w Biurze Informacji i Propagandy AK jako redaktorka dziennika powstańczego „Warszawa Walczy”. Po wojnie zeszła do podziemia antykomunistycznego. Z tego powodu, uciekając przed aresztowaniem, przez zieloną granicę, wyjechała do Anglii jesienią 1946 roku.
    Willa na Ikara po Powstaniu i po wojnie opustoszała. Bez opieki właścicieli w 1945 roku została zajęta przez dzikich lokatorów.
    MR
    Wiktor umiera w 1941 roku, a Lidia?
    MP
    Lidia umiera w 1983 roku.
    MR
    Jakie są dalsze losy nieruchomości?
    MP
    Willa została odebrana rodzinie Przedpełskich w 1945 roku na mocy tzw. Dekretu Bieruta. Na jego mocy na własność gminy m.st. Warszawy przechodziły wszelkie grunty w przedwojennych granicach miasta. Teoria dekretu była taka, że miał nie dotyczyć budynków, a tylko gruntów. Budynki znajdujące się na nich miały pozostać własnością dotychczasowych właścicieli. W praktyce zabierano jednak właścicielom również domy lub poddawano je obowiązkowi kwaterunku. Willę na Ikara 5 przejęło Ministerstwo Obrony Narodowej. Nieruchomość na Ikara 5 był łatwym kąskiem, bo właściciele, i potencjalni spadkobiercy, w 1945/1946 roku, albo już nie żyli, jak Wiktor Przedpełski, albo przebywali na emigracji, jak Lidia ze swoja córką Haliną Lidią i dziećmi Janem i Tadeuszem. Nie bez znaczenia musiała być przeszłość właścicieli i ich postawa narodowo-wyzwoleńcza. Komuniści mścili się na polskich patriotach. Rodzinę Przedpełskich i Halinę Martin trzeba było represjonować! Zatem odebrano im ich przedwojenny majątek. W tym wypadku willę na Ikara 5.
    MR
    Kto zarządzał majątkiem na Ikara 5 po 1945 roku?
    MP
    Wojsko. Tzn. resort, nie wiem jak to się wtedy nazywało, ale ministerstwa obrony narodowej. Kto tam mieszkał i na jakiej podstawie nie mam pojęcia.
    MR
    A kiedy wprowadził się do willi Wojciech Jaruzelski?
    MP
    Chyba w 1973 roku, a w 1979 roku kupił od Skarbu Państwa nasz rodzinny dom za ok. 320 tys. złotych, uzyskując od tej kwoty 70% bonifikatę. Czyli kupił ten dom od złodzieja (legitymującego się dekretem Bieruta), tj. od Skarbu Państwa, właściwie za darmo.
    MR
    Wiem, że toczy się sądowy spór o nieruchomość przy ulicy Ikara 5 w Warszawie.
    MP
    To prawda. Od lat staramy się odzyskać nasza własność. Po 1989 roku występowali w tej sprawie mój nieżyjący już mąż Jan, syn Wiktora Przedpełskiego, córka Lidii Przedpełskiej z pierwszego małżeństwa Halina Martin i mój syn Ryszard Przedpełski, mieszkający dzisiaj w Nowym Jorku. Niestety, jak na razie, bezskutecznie. Wojciech Jaruzelski nie mieszka na Ikara 5 w swoim domu. Wojciech Jaruzelski ukradł rodzinie Przedpełskich willę na Ikara nr 5 w Warszawie.
    MR
    Rozumiem, że spotkamy się w nocy 13 grudnia pod willą Przedpełskich na Ikara 5, żeby wykrzyczeć generałowi żal za nasze narodowe krzywdy. Prasa napisze, że manifestacja odbyła się pod willa Jaruzelskiego, ale to nieprawda…
    MP
    Tak to nieprawda, willa na Ikara 5 nie należy do Wojciecha Jaruzelskiego i nigdy nie należała. Do zobaczenia na manifestacji.

    Napisane przez: Maciej Rysiewicz
  • 08.08.17, 10:49
    Zupełnie jak w TVN - sensacyjny tytuł, a w artykule po prostu notka biograficzna i tylko ostatnie zdanie:

    W rodzinnym domu Haliny Martinowej przy ul. Ikara w Warszawie, którego mimo usilnych prób nie zdołała odzyskać, od przeszło 30 lat mieszka gen. Wojciech Jaruzelski.

    Jak masz coś do powiedzenia na ten temat więcej, to napisz. A ja nie, to zmień tytuł, bo jest nie na temat i bardziej pasuje do jakiegoś szmatławca.
    link

    RafiRK 4 lata 1 mies. temu +4
    @pagan: proszę bardzo, cała sprawa:

    Po jej ucieczce siedziba rodzinna przepadła na rzecz PRL. W 1971 roku Rada Narodowa m.st. Warszawy przejęła na własność dom przy ul. Ikara 5. Na mocy decyzji Prezydium Rady Narodowej nr GKM-IV/6210/158/71/JB 19.04.1971 roku odmówiono prawa użytkowania wieczystego do gruntu nieruchomości przy ul. Ikara 5 w Warszawie ozn. nr. hip.9420 oraz stwierdzono przejście na własność skarbu państwa wszystkich budynków znajdujących się na tym gruncie. Trzy lata później miejsce to przeszło na własność MON. 21 kwietnia 1979 roku aktem notarialnym, z obniżką o 70 proc., budynek kupił gen. Wojciech Jaruzelski.
    Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności Halina Martin rozpoczęła wieloletnią walkę o odzyskanie rodzinnego domu. Wśród dokumentów archiwalnych, które rodzina, po jej śmierci, przekazała do Polski, do Archiwum Akt Nowych w Warszawie, znajduje się jej korespondencja dotycząca tej sprawy.

    Początkowo urzędnicy warszawscy obawiali się zająć tą kwestią, o czym wspomina p. Martin w liście wysłanym do Urzędu Gminy Warszawa Centrum Dzielnicy Mokotów z dnia 15.10.1994 roku: "akta przedmiotowej nieruchomości objęte zostały klauzulą tajności".
    Wcześnie okazało się, że w archiwum Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami Urzędu Gminy Warszawa Centrum nie ma dokumentów dotyczących tej nieruchomości. Pobrano też akta dotyczące działki z Wydziału Architektury. Mimo pokwitowania, nie zostały one zwrócone. Kolejnym przeciwnikiem była "szeptana propaganda" - domniemywano, iż mieszkała w swojej posesji kilka lat i wyprowadziła się na długo przed wojną, tj. w 1934 roku.
    Ponadto ogłaszano, że dom był zadłużony w Banku Gospodarstwa Krajowego do tego stopnia, że bank był zdecydowany zlicytować dłużnika. Najbardziej zainteresowana poprosiła o sprawdzenie, czy w zachowanych bankowych dokumentach archiwalnych znajdują się informacje na ten temat. Okazało się, że nic takiego nie miało miejsca.
    Jak to z domem było
    W zaistniałej sytuacji Ryszard Przedpełski, kuzyn Haliny Martin, przeprowadził szczegółową kwerendę. Podstawowym zagadnieniem, nad którym pracował, było wykazanie aktualnego stanu prawnego nieruchomości, tj. kwestię prawnego dziedziczenia. Nie było bowiem do końca wiadomo, kto ma prawo do spadku.
    Dzięki wytężonej pracy udowodnił, że wpisu do ksiąg wieczystych nr 9420 na imię Lidia Przedpełska dokonano 3.09.1938 roku. (Ciekawe, że w 1988 roku uznano, że księga jest nie do odszukania.) Następnie wykazał, że w 1945 r. Sąd Grodzki w Warszawie przywrócił posiadanie domu Halinie Martin. Sprawa została wtedy wszczęta, ponieważ dom zajęli dzicy lokatorzy. Jednakże warunkiem przywrócenia własności było spłacenie lokatorów, co przekraczało możliwości finansowe zainteresowanej. Oryginalny dokument potwierdzający decyzję sądu zaginął.
    W czerwcu 1995 roku Naczelnik Wydziału w Departamencie Orzecznictwa Ministerstwa Gospodarki i Budownictwa mgr inż. Apoloniusz Szejba poprosił Urząd Gminy Warszawa Centrum Wydziału Gospodarki Przestrzennej o podjęcie działań zmierzających do odtworzenia akt własności tej nieruchomości. W 1998 r. uzyskano informację, że grunt położony przy tej działce stanowi własność komunalną. W związku z tym Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast zwrócił się z prośbą o przekazanie rozpatrzenia wniosku Haliny Martin z 1994 roku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie.
    Kolejne wymiany korespondencji do niczego konkretnego nie doprowadziły. W końcu 18.08.1999 roku SKO orzekło stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej Prezydium Rady Narodowej m.st. Warszawy nr. GKM-IV/6210/158/71/JB z dnia 19.04.1971 roku jako wydanej z rażącym naruszeniem prawa. Pełnomocnik pp. Haliny i Wojciecha Jaruzelskich złożył odwołanie od tej decyzji.
    Rozpatrywanie sprawy ponownie się wydłużyło, a po zbadaniu akt 29.09.2000 r. SKO podtrzymało powziętą decyzję. Jednocześnie wezwano spadkobierców Lidii Przedpełskiej do podjęcia w terminie 8 miesięcy (do 31.05.2001 r.) postępowania sądowego zmierzającego do ustalenia wszystkich następców prawnych dawnej właścicielki omawianej nieruchomości. Wyznaczony przez sąd czas do rozpoczęcia postępowania spadkowego upłynął jednak bezskutecznie w 2001 roku.
  • 08.08.17, 11:01
    Takie sprawy to krople w morzu ludzkich nieszczęść. Po 89 r ruszyła grabież na masową skalę. Na przemysłową. Moją fabrykę czerwona hołota rozgrabiła pazurami w trymiga. Była fabryka na kilka tysięcy załogi bardzo dochodowa i nie ma fabryki. Załoga na bruk a kilka może kilkanaście osób z melonami na koncie. Chałupę zakładową w Centrum miasta też chcieli opieprzyć ale nie pozwoliłem. Wygrałem swoje ze złodziejami.
  • 08.08.17, 13:13
    Tak wiem, ze to kropla w morzu.
    Haline Martinowa znalam osobiscie, tudziez historie tej chalupy.
    Byla interesujaca osoba,aktywnie dzialajaca do konca swojego zycia w Londynie.
    I dlatego cieszy mnie ,ze widac postep,choc ona juz tego nie doczekala.

  • 08.08.17, 13:27
    Wielu nie doczekało wielu emigrowało. Mój kolega z fabryki który wprowadził mnie w opozycję sam dał dyla do Stanów a mnie zostawił z całym bajzlem. Nawet się nie odezwał a miał namiary na mnie. Bo posmakował dolce vita ? być może.
  • 08.08.17, 21:35
    Mialam we Wrocku znajomych, ktorzy przed wojna mieli wille na Saskiej Kepie - kiedy w koncu czasy sie zmienily zaczeli sie starac o odzyskanie tej posiadlosci - no ale jak, skoro zrobiono tam mieszkania, ktore zostaly w miedzyczasie sprzedane... nie wiem jak to sie skonczylo, ale takich przypadkow byla cala masa.
    A Jaruzele niech sie zwijaja...

    --
    http://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-ly-288c.gif
    www.youtube.com/watch?v=wccL2xJ78sU
  • 08.08.17, 22:54
    m.maska napisała:

    > Mialam we Wrocku znajomych, ktorzy przed wojna mieli wille na Saskiej Kepie - k
    > iedy w koncu czasy sie zmienily zaczeli sie starac o odzyskanie tej posiadlosci
    > - no ale jak, skoro zrobiono tam mieszkania, ktore zostaly w miedzyczasie sprz
    > edane... nie wiem jak to sie skonczylo, ale takich przypadkow byla cala masa.
    > A Jaruzele niech sie zwijaja...


    NIECH!



    --
    http://i46.tinypic.com/117wpyd.jpg


    AL

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.