Dodaj do ulubionych

Interesuje mnie tylko "techniczny" aspekt buddyzmu

11.02.11, 12:00
w żadnym wypadku teorie mniej lub bardziej bełkotliwe niż w reszcie religii. Liczy się tylko doświadczenie i jedynie o tym mogę dyskutować. Dzielenie włosa na czworo i kłótnie o to to strata czasu i energii.
Edytor zaawansowany
  • transient 11.02.11, 17:05
    podstawie własnego doświadczenia a nie cytując mądrości książkowe.
  • lifeisaparadox 21.03.11, 18:02
    Na czym ma polegać "techniczność" buddyjskiego aspektu? Bo ja tego nie rozumiem.
    Siedź i skup się na oddechu i na powietrzu odczuwalnym na czubku nosa - koniec buddyzmu. Tak?

    Ja na przykład interesuję się buddyzmem pod wieloma postaciami, było zen, jest i czas na buddyzm tybetański, jestem w temacie dobre 11 lat. Mam różne zainteresowania: psychologię, filozofię, psychiatrię, gry komputerowe, chodzę trochę do klubów. Wiem że bardzo fajnie można tłumaczyć buddyjską kwintesencję na różne opisy zależne od zainteresowań i poglądów praktykującego.

    Dla mnie technicznym aspektem buddyzmu będzie na przykład uzyskanie takiego poziomu wrażliwości układu nerwowego, że wszystko wraca do normy absolutnej. Człowiek jak gdyby odzyskuje ten pierwotny niezmącony szaleństwem życiowym stan świadomości z którym niestety rozmija się im głębiej wpadnie w wir wszystkich rozstrajających go rzeczy.
    Temu właśnie służy medytacja i jest ona dość podobna w różnych tradycjach, jest narzędziem technicznym powiedzmy, takim uproszczonym rytuałem który umożliwia bardzo fajne efekty przy nie dużym nakładzie.

    Ale jak mówię, tutaj musisz zdefiniować co to jest "techniczny" dla Ciebie tak jak i rozumieć po co właściwie medytować i do czego owa medytacja prowadzi.
    Znam siebie i wiem że czasem gdy człowiek jest bardzo zmącony wszystkim, to nie jest on w stanie osiągnąć efektu medytacji. Więc efekt ucieka z zasięgu doświadczania. Ale żeby to zrozumieć, musisz wyczytać z religijnego "bełkotu" te wskazówki odnośnie tego do czego ma Cię prowadzić medytacja i dlaczego ona nie wychodzi tak jak powinna.
  • perceptivity 22.03.11, 07:55
    Tak. Aczkolwiek stosuję jeszcze prostszą technikę. Istotą jest własny wgląd a nie dyrdymałki tłumaczone przez kilka języków tak że na koniec dostajemy jakiś bełkot.
  • lifeisaparadox 22.03.11, 13:29
    Każdy ma swój własny bełkot.
  • perceptivity 22.03.11, 19:24
    Jesli jest to bełkot własny, to jeszcze OK, gorzej jak powtarzamy bełkot tak naprawdę niczyj. Tak czy inaczej zgadzam się że podstawą jest własne doświadczenie.
  • apersona 22.03.11, 21:57
    "Podstawą buddyzmu, taoizmu, jogi jest nauczenie się życia z całkowicie jasnym umysłem."

    "W zen istotne jest stopienie się w jedno z najmniejszym nawet zadaniem. Mamy się skoncentrować na wszystkim co robimy: słuchaniu muzyki, czytaniu, oglądaniu krajobrazu.
    Kiedy żyjemy w chwili obecnej nie czujemy zmęczenia - ludzie są zwykle bardziej przygnębieni myślą o tym, co mają do zrobienia niż tym co robią w rzeczywistości."

    D. Loireau

    Wystarczająco wyprane z religijnego bełkotu?
  • perceptivity 22.03.11, 23:19
    Hm...Gudo Nishijima natomiast powiada: zazen nie jest rozważaniem lub postrzeganiem lecz tylko utrzymywaniem dokładnie pionowego kręgosłupa. Dlatego zazen jest rodzajem sportu bez poruszania się.
    (No consideration, no perception, but just keeping our spine straight virtically is Zazen. Therefore Zazen is a kind of sport without motion.).
  • lifeisaparadox 23.03.11, 08:10
    Ja myślę że Ty Perceptivity masz dużo takich namieszanych wartości życiowych i doświadczeń, jedne prowadzące do dobrego, inne prowadzące do złego, jedne postrzegasz jako dobre a są w istocie złe, a inne jako złe a są w istocie dobre. Podobnie z resztą mają inni ludzie.
    Dlatego masz potrzebę odcięcia się od tego wszystkiego i medytowania na naturę buddy, wszystko jest bełkotem i jest to wtedy bardzo zasadne.

    Nie jestem głęboko w terminologii, myślę że to się nazywa oczyszczaniem karmy, a jest to trudne bo doświadczając natury buddy możesz zacząć innymi momentami odczuwać coraz większe pomieszanie (przewartościowanie w kierunku ideału - własnej podstawowej przejrzystości). Dlatego ważne jest żebyś był wytrwały w praktyce i naprawdę się nie łamał bo wybrałeś hardkorową metodę, pewnie jest ona w zgodzie z Twoimi preferencjami i możliwościami i tak trzymaj.
  • perceptivity 23.03.11, 09:18
    W tej tradycji praktyka jest prosta jak kij i jednoznaczna do bólu (czasem też dosłownego:) ale na pewno nie chodzi o samoudręczanie się.
  • lifeisaparadox 23.03.11, 09:36
    Nikt nie jest idealny, chyba że ten co weźmie krzyż złej karmy na swoje plecy i będzie znosił wszystko. Albo weźmie ten krzyż do siebie i zacznie odnajdywać swoje błędy które sprawiają że go życie krzyżuje. Idealizm.

    W każdym bądź razie tak czy siak jest tylko pomieszanie. Dualizm skazujący człowieka na wieczne udręczenie w próbach zaprowadzenia ładu i porządku we wszystkim. Takie jest moje zdanie.
  • apersona 28.03.11, 14:30
    perceptivity napisał:

    > Hm...Gudo Nishijima natomiast powiada: zazen nie jest rozważaniem lub postrzega
    > niem lecz tylko utrzymywaniem dokładnie pionowego kręgosłupa. Dlatego zazen jes
    > t rodzajem sportu bez poruszania się.

    Na dłuższą metę chyba zdrowszy jest sport z poruszaniem :)
    Gdzieś czytałam o bólu wielogodzinnego siedzenia w zazen i kojarzyło mi się to z brakiem szacunku dla własnego ciała. Ale rezygnowanie gdy pojawia się pierwszy ból też nie ma sensu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka