Dodaj do ulubionych

Wydaje się że podstawową formą medytacji

08.09.13, 23:47
buddyjskiej jest uważność w obrębie swojego ciała, jak mówi Satipatthana Sutta .W niektórych szkołąch zen (jak u Suzukiego) stosuje także obserwację oddechów ale np. klasyczne Fukanzazengi Dogena w ogóle się tym nie zajmuje tylko od razu przechodzi do obserwacji procesów myślowych sugerując zresztą ich aktywne wyciszanie a nie tylko bierną obserwację ("Myśl nie-myślenie. Jak myśleć nie-myślenie ? Nie-myśląc. Już to samo jest istotą sztuki zazen" ). Jednak w tłumaczeniu z oryginałem japońskim w ręku tłumacz na angielski pisze " When an idea arises, just wake up. Just in the waking up to it, it ceases to exist." Hm, czy to miałoby oznaczać że jednak należy je rzeczywiście aktywnie zastopować spostrzegwszy je ("in the waking up to it") Instrukcje nie są czasem klarowne. Wspominany tu niekiedy Nishijima choć mówi w swoich instrukcjach na YT i w ksiązeczce "How to practice zazen" że w zasadzie chodzi wyłacznie o siedzenie z wyprostowanym kręgosłupem (" Sitting
simply in the balanced posture is the beginning and end of Zazen. "). "Spostrzewszy rozproszenie wyprosuj kręgosłup"
Edytor zaawansowany
  • perceptivity 08.11.13, 12:15
    Ta technika wiedzie prosto do kontemplacji. Nie trzeba wtedy nawet "myśleć o niemyśleniu".
  • zoliborski_goral 04.12.13, 22:51
    Instrukcja "myślenia o niemyśleniu" jest radą bardzo praktyczną technicznie jak to sprawdziłem. Jest analogiczna do rady innego speca od vipassany "poszerzania chwil ciszy" pomiędzy poszczególnymi chwilami myślenia. Najciekawsza jest sama praktyka.
  • olsah65 06.12.13, 18:08
    Najciekawsza jest sam
    > a praktyka.
    Praktyka nie jest ciekawa, bo to życie nie jest ciekawe.
    Myślenie jest b. ciekawe, docenisz to gdy zniknie. Niemyślenie jest ciekawe i dlatego do tego dąży.
  • terra_cognita 08.03.15, 22:49
    Trafiłem na wyjasnienie tej różnicy w różnych tłumaczeniach Fukanzazengi. Chodzi o to że istnieją dwie wersje tej instrukcji. Wersja pierwsza jest klasycznym ćwiczeniem w którym należy obserwować myśl do jej zaniknięcia (wzięte prosto z satipatthanasutta ) zaś druga (ta z non-thinking) była drugą redakcją. Stąd dość zasadnicze różnice w tekscie i to w sprawie podstawowej jakby nie było. Co ciekawe taką wersję można traktować jako koan. Jest o tym w bardzo szczegółowym tekście niejakiego Carla Bielefedta (terebess.hu/zen/dogen/BielefeldtDogen.pdf). str. 145 i dalej. Pobieznie tylko sprawdziłem sprawę. Co do różnic w tłumaczeniach można je skonfrontować pod tym linkiem na tejże samej ciekawej wegierskiej stronie : terebess.hu/zen/dogen/Fukanzazengi-6.pdf
    Swoją drogą jesli do zmian w instrukcji dochodziło w tak zasadniczych sprawach oznacza to ze trzeba samemu wybierać i nie ma gotowych odpowiedzi.
  • jacek_x 08.03.15, 23:12
    @ mujo 08.09.13, 23:47
    =======
    Znalezienie tymczasowej odpowiedzi na swoje pytanie zajęło Ci prawie 2 lata.
    Cierpliwość jest jedną z zalet filozofi buddyjskiej.
  • terra_cognita 10.03.15, 08:00
    O tym fakcie wiedziałem wcześniej. Po prostu trafiłem na ten wątek a odpowiedź nie jest wcale "tymczasowa". Jeszcze ciekawsza sprawą jest fakt że przez 750 lat kursują dwie wersje podstawowego teksu dla kierunku soto z dwoma zupełnie różnymi technikami medytacji przypisywanymi temu samemu autorowi Dodatkowo sa jeszcze inne jak np. skupienie uwago na wrażeniach w obrębie ciała. To jest rzeczywiscie zastanawiające.
  • terra_cognita 10.03.15, 09:38
    Wynikałoby z tego ze wybitni nauczyciele traktowali temat technik medytacji a dalej i doktryny "twórczo". Nie czuli się związani literą przez jakiegoś legendarnego Buddę albo kogoś kto pod tym pseudonimem literackim się udzielał jak typowi wyznawcy uważający że im dokładniejsi będą w wypełnianiu rytuału tym pewniej złapią boga za kalesony.
  • jacek_x 22.03.15, 09:16
    terra_cognita napisał:
    (...)Wynikałoby z tego ze wybitni nauczyciele traktowali temat technik medytacji a dalej i doktryny "twórczo".
    ------------
    Podstawowym punktem odniesienia w buddyjskiej medytacji jest koncentracja i uważność.
    Pierwsze oznacza skupienie, druge jest synonimem świadomości. "Traktownie twórczo" pzrzypomina zachodnie powiedzenie; "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu."
    Osobiście uwazam, że kazda metoda prowadząca do tzw. wyzwolenia, czyli do zauwazenia iluzji dualizmu ja- nie ja, jest dobra.
    Tak więc buddyzm jest sztuką. Emocje są w sztuce elementem kluczowym.



  • terra_cognita 05.04.15, 11:17
    Czyli ostatecznie jesteś za. Jeśli droga prowadzi do Rzymu, to oczywiste bo nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Jak przykładowo te do Krymu albo co gorsza ślepe uliczki. Faktem jest że aby coś sensownie czyli celowo tworzyć trzeba mieć pojęcie do czego się zmierza, inaczej jest to tylko miotanie się.
  • jacek_x 05.04.15, 23:38
    Do czego się zmierza w buddyzmie? Pomijając rozmaite legendy, doktryny i metafory filozoficzne, celem buddysty jest wyzwolenie z emocji, wszelkich emocji.
    Ludzie Zachodu kojarzą emocje z życiem. W języku polskim funkcjonuje nawet termin "królowie życia". Królami życia określano najczęściej "pracowników" przemysłu rozrywkowego, artystów, którzy mieli mozliwość zdobycia stosunkowo dużych srodków finansowych w stosunkowo kótkim czasie pracy.
    Wydawali pożniej te finansowe srodki w miejscach dla większości niedostępnych ze względu na ceny. Ogólnie jest to emocjonalny "roller coaster" wywolywany przez alkohol, rozmaite "dopalacze" i kobiety , które zarabiają na swoje aspiracje w tzw. najstarszym zawodzie świata. Taki król życia w rozumieniu buddyjskim to wyjatkowy nieszcześnik, ktorego egzystencja to jedno wielkie pasmo rozmaitych cierpień i niemozliwych do zrealizowania iluzji.
    "Rzym" wspomniany w powyższej sentencji moze kojarzyć się z Watykanem, stolicą tzw. religii powszechnej, a wsród ludzi polskojęzycznych uznawanych za swoją. Dla buddysty , który osiagnął wyzwolenie - "ja, moje, swoje" i zrozumienie tych pojęć skutków jest wlasnie od nich wyzwoleniem. Podmiotem jest swiadomość wyzwolona od "moje", czyli tak zwana pustka. To jest podstawowy punkt odniesienia do świata, przede wszystkim do swiata ludzi.
    W buddyzmie ideałem jest czlowiek, który nie ma nic swojego - ja , moje, nasze jest tylko elementem dekoracji w teatrze życia. Nie ma niestety ucieczki od programu genetycznego i od programu kulturowego, ale ten ostatni przynajmniej pozwala na jakiś wybór lub inaczej na iluzję wolnej woli. Kluczowa w praktykach buddyjskich medytacja pozwala czasem na redukcję programu kulturowego do zera. Z tej perspektywy można dostrzec piękno życia dotychczas przesłonięte przez rozmaite myśli, emocje i pożądania, i stymulujące je doktryny, ideologie, zwyczaje przodków oraz religijne i polityczne utopie.



  • terra_cognita 07.04.15, 12:18
    Zależy jak rozumiesz "wyzwolenie od emocji". Brak reakcji stresowej na niespodziewanego kopniaka w dupę? Chyba nie o to chodzi.
  • jacek_x 08.04.15, 03:09
    terra_cognita napisał:
    > Zależy jak rozumiesz "wyzwolenie od emocji". Brak reakcji stresowej na niespodz
    > iewanego kopniaka w dupę? Chyba nie o to chodzi?
    .........
    Pytanie to dotyczy tylko pierwszego zdania, a odpowiedz jest kilka zdań niżej : "Nie ma niestety ucieczki od programu genetycznego..."
    Wspomniana przez ciebie dupa i reakcja stresowa związana z takim a nie innym działaniem (somatycznego) układu nerwowego jest właśnie wynikiem istnienia i działania w/w programu.
    Dotyczy to nawet legendarnego Buddy, który kopniety w dupę musiałby zareagować.
    Wyzwolenie nie oznacza likwidacji lub eliminacji, bo jest to niemożliwe, a bardziej rozpoznanie, akceptację i ich wyciszenie.
  • olsah65 09.04.15, 14:18
    jacek_x napisał: > Dotyczy to nawet legendarnego Buddy, który kopniety w dupę musiałby zareagować.

    Trudno się z takim argumentem nie zgodzić.
    Budda już dawno umarł, więc nie dowiemy się nic o owej reakcji.
    Ale Ty żyjesz.
    Jak zareagujesz?
  • jacek_x 10.04.15, 05:38
    olsah65 napisał:
    > Trudno się z takim argumentem nie zgodzić.
    > Budda już dawno umarł, więc nie dowiemy się nic o owej reakcji.
    > Ale Ty żyjesz.
    > Jak zareagujesz?

    To, że Budda już dawno umarł nie ma większego znaczenia. Każdy człowiek, podobnie jak i jego czworonożni przyjaciele reaguje podobnie.
    Zdaniem np. pana profesora Waltera Bradforda Cannona "dwa główne systemy biologiczne biorące udział w reakcji stresowej to układ współczulny i oś podwzgórze-przysadka-nadnercza. Układ współczulny zostaje aktywowany już w pierwszych chwilach po zadziałaniu stresora i odpowiada za tzw. reakcję walki lub ucieczki. Pobudza on nadnercza do wydzielania adrenaliny i noradrenaliny i wywołuje takie skutki jak rozszerzenie źrenic, przyspieszenie tętna i oddechu, przyspieszenie akcji serca." Powyższa zasada dotyczy lub dotyczyła wszystkich ludzi.
    W praktyce reakcja tylnej cześci ciała na omawiane tutaj "bodźce" pomimo dużych podobieństw na poziomie biologii przybiera jednak różne, czesto zaskakujące formy:
    www.youtube.com/watch?v=HthweyYulKA
    Dlatego nigdy na sto procent nie wiemy jak się w danej sytuacji zachowamy :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.