Dodaj do ulubionych

Kto wie co się stało z Blogiem Tseringa?

20.08.14, 15:44
Kto wie co się stało z Blogiem Tseringa? Przez długi czas był źródłem wartościowych newsów a teraz to blog polityczno-newageowy ostro popierajacy Rosje i Putina.
www.facebook.com/karma.niyma
www.devas.pl/
Edytor zaawansowany
  • strukturalista 20.08.14, 15:51
    Cytat z obecnejj strony tseringa: " Budda to był słaby, chory psychicznie człowiek ? który nie radził sobie z Rzeczywistością. Najwyraźniej przestraszył się życia. Porzucił dom, ojczyznę, rodzinę, żonę i dzieci, i przez lata włóczył się po lasach ? najprawdopodobniej został opętany przez demony. Jak każdy ?oświecony? zgromadził wokół siebie jakąś wspólnotę??świrów??i tak to się zaczęło?a buddyzm tybetański?ostrzegam wszystkich przed tą sektą ? studiowałem buddyzm i poznawałem tantryczne praktyki przez 20 lat i uważam dziś, że buddyzm tybetański to niebezpieczna okultystyczna sekta stosująca, charakterystyczne dla wszystkich sekt, ?pranie mózgu? (reedukację) ? to ścieżka odejścia od Życia w magię"
  • strukturalista 20.08.14, 16:02
    c.d.:

    Buddyzm prowadzi donikąd ? jak każda sekta, narzuca swoim członkom obowiązujący (obowiązkowy?i w przypadku tantrycznego buddyzmu, degenerujący?zniewalający i niszczący żywego człowieka-Boga) pogląd, który staje się odniesieniem dla całego życia członków sekty i zamienia każdego człowieka, poddanego przez sektę praktyce programowania umysłu za pomocą okultystycznych rytuałów, mantr i przywołujących demony praktyk, w opętanego ? zdegenerowanego, bezdusznego ?żywego trupa? ? niezdolnego do tworzenia prawdziwych głębokich relacji komunistę ? w uzależnioną, typową ofiarę sekty?dla której istnieje tylko ?pustka i nic świętego?.
    Buddyzm tybetański to kolejna niebezpieczna sekta, której guru żyją beztrosko na koszt, uzależnionych od siebie, wyznawców, nie robiąc nic?kłamiąc, sprzedając ?inicjacje? i czerpiąc profity?z wypasu ?baranów?. Tybetańscy ?guru? - opętani przez demony, którzy sami stali się demonami, prowadzą innych, bezmyślnych ludzi ? zafascynowanych Orientem, pomieszanych, słabych i chorych, szukających ?schronienia? i ?tajemnej wiedzy??w Otchłań. Tybetańscy lamowie zamieniają żywych ludzi-Bogów w zombie-demony, nazywając ową przemianę i satanistyczny ?non-dualizm? wyzwoleniem.
    Uważam, że tybetański buddyzm nie powinien nigdy trafić na zachód ? sprowadzony tu przez żydowskich okultystów i masonerię, i połączony dziś ze zdegenerowaną kulturą zachodniego satanistycznego umysłu ? rodzi tylko?mega satanizm.
    Zobacz koniecznie film: Monarch, MKULTRA Cults and SRA).
  • terra_cognita 20.08.14, 23:47
    Każda instytucja religijna to pułapka. Nie znam blogu Tseringa i pewnie nie poznam ale im dziwniejsza sekta tym niebezpieczniejsza, tu ma rację. A buddyzm tybetański w nizinnej Polsce to wyjątkowe nieporozumienie. Może jest dobry dla górali? Chociaż taki KK to też sekta wyjątkowo upierdliwa. Bo ma władzę i ślepych zwolenników.
  • miluszka 21.08.14, 00:18

    -- Terra itd, w takim razie wskaż , od jakiej wysokości n.p.m. można sie zabrać za ten buddyzm tybetański i co robić, gdy przebywa sie niżej/ wyżej.
    www.przystanocalenie.pl/
  • ewery0 21.08.14, 10:26
    taką monokulturę buddyjską można uprawiać na poziomie rozczarowania nad poziomem morza . tylko to daje odpowiedź na wszystko . czyli niestety nie ma co analizować tylko brac się za konstruktywne rozwiązywanie swoich problemów .
    a w sektach buddyjskich zawsze to rozczarowanie można osiągnąć ,czy to będąc przepędzanym jako czarny lud , czy jako ofiara nerwic starszych studentów . nawet tzw .mistrz o to zadba . tak to wygląda . medytacja tez nie jest bezczynna i pozwoli tego doświadczyć .
    no chyba ze ktoś jest dobrze urodzony ,to łatwiej przez to przejdzie . zaoszczędzi mu się bólu .
    poza rozczarowaniem można doświadczyć tej chwili i nauczyć się po czasie akceptować albo puszczać swoje demony (niektórzy mają zabawę w puszczaniu swoich bąków w poduszkę ). tak się akceptuje to co jest w tym świecie .
  • terra_cognita 21.08.14, 22:50
    Hm, istotą buddyzmu jest osobiste doświadczenie a nie wiara w dziwnie ubranego osobnika z dalekich krain w których lud klepie biedę a dochodzi się do pieniędzy z tacki od zagubionych i naiwnych żyjących nadzieją że ten dziwak wie lepiej nawet jak go nie rozumiemy za bardzo...
  • miluszka 22.08.14, 00:25
    Myśle , że mój przedmówca przenosi znane z KK sytuacje na kraje wschodu. Oczywiście nie jest tam różowo, a nawet dzieje sie coraz gorzej, ale na szczęście poznane przeze mnie osobiście sytuacje świadczą , że nadal pozycja lamy nie opiera się na tym,co dziwnego na siebie włoży, ale na tym, kim jest, co robi. Lamowie, którzy mają uczniów,którzy im ufają i którzy dzięki temu dysponują sponsorskiej pieniędzmi, robią bardzo wiele dla swoich biednych lokalnych społeczności. Naprawdę znam to z autopsji, wiem o czym piszę. A Twoje doświadczenie w tej kwestii jest jakiego typu?
    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • miluszka 22.08.14, 00:34
    Ciekawi mnie wlasnie osobiste doświadczenie, bo moje jest takie, że ci " w dziwnych czapkach" jak piszecie, ( które zreszta wkładają tylko dla celów rytualnych, na kilka chwil, zgodnie z zaleceniami owych rytuałów), często pracują tak cieżko, że nikt z nas by tego nie potrafił, a spotykają sie z pobłażaniem osób, które zajmują sie jedynie własną d... Pierwszy przykład z brzegu - Tenga Rinpocze, który prowadził klasztor/ ochronkę dla mnichów sierot lub z najbiedniejszych rodzin. Ostatnio ilośc małych mnichów, którzy na ogół po osiągnięciu pełnoletniości i po uzyskaniu podstawowego wykształcenia oddają ślubowania i prowadzą świeckie życie wynosiła ok 200.

    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • terra_cognita 22.08.14, 15:51
    Moje doświadczenie jest takie że zakładanie dziwnych czapeczek wraz z nie mniej dziwną resztą ubioru przez ludzi wychowanych poza tradycją gdzie się ich używa jest żałosne i infantylne chociaż jest sporo nieprawdy w powiedzeniu że nie ubranie czyni człowieka. Jak włożysz na swoje tradycyjne spotkanie z po tybetańsku odzianym polskim lamą pasiak łowicki to poczujesz w tym dysonasie o co mi chodzi...Pasiak łowicki plus na głowę górnicze czako. I zdjęcie proszę.
  • miluszka 22.08.14, 17:26
    To nie jest Twoje doświadczenie, tylko Twoja opinia. Jestem ją oczywiście w stanie zrozumieć, o ile chodzi o przebieranie sie za Koreańczyków czy Tybetańczyków przez naszych rodaków. Może Cię to śmieszyc. Natomiast czapki, określone ubiory, gesty itp itd w rytuałach pełnia ważna rolę symboliczną , nie sa przebraniem. Dobrze jest to wiedzieć. Rozumiem, że doświadczeń w kwestii tacy już nie omawiamy?
    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • terra_cognita 22.08.14, 23:53
    To jest opinia o moim doświadczeniu tak jak ty masz opinię o swoim. Co do symboli to jest religijne gonienie w piętkę bo zadne symbole czegośtam nie zastąpią osobistego wglądu. W kwestii tacy piszesz że ktoś tam w Tybecie komuś pomógł ze zbiórek wśród biedoty. No i co w tym nadzwyczajnego? Takie przypadki możesz spotkać wszędzie. Przypadki pomocy innym zdarzają się w każdej religii a pewnie wcale nie rzadziej wśród ateistów. Ale zaprawdę powiadam ci: nie było jeszcze na świecie wśród wszystkich Mistrzów Oświeconych a nawet Bogów Wszechmogących wszelkiej maści takiego junaka który by nie wykitował bez tacki...Wszelkie ruchy religijne a szczególnie te egzotyczne są skrajnie podejrzane a raczej mozna mieć pewność że kryją się za tym zazwyczaj psychopaci. Sprawdź sobie w google takie egzemplarze jak bogoczłowiek Sai Baba pedofil i dewiant czy niejaki Kalu Rinpocze (to chyba z twojej parafii) wyuzdany satyr zalecający (innym) wstrzemięźliwość a pokątnie dmuchający swoje naiwne uczennice które za te usługi oczekiwały prawdopodobnie zbawienia...Podobnych przypadków jest mnóstwo, sam Krishnamurti tez miał za uszami. No, ale tak świat się toczy. Sprawdzajcie sami własnym rozumem Kalamowie, powiada Budda!
  • miluszka 23.08.14, 15:24
    Owszem, symbole nie zastąpią bezpośredniego doświadczenia. One nie są dla tych, którzy doświadczenie mają, co więcej przekształcili je w pewność ( bo samo doświadczenie nie jest jeszcze wiele warte). One sa dla tych, którzy dopiero chcą je uzyskać i wtedy różne czapki, przebrania , tańce , śpiewy gesty w tym maja pomóc. Skoro ciebie to śmieszy, sa nie dla Ciebie i tyle. Ale komuś mogą bardzo pomóc i pomagają. Nie ma co ich dezawuować, jeśli sie ich nie rozumie.
    A kwestia kasy - no tak urządzony jest świat ludzki. Każdy z nas , poza plemionami z Amazonii musi mieć do czynienia z kasą. Negowanie tego lub ustalanie hierarchii oświecony - nie potrzebuje kasy, nieoświecony- potrzebuje kasy jest idealizmem. Trudno sie z Tobą dyskutuje, bo używasz dużych kwantyfikatorow, a to wskazuje na zacietrzewienie, a nie na chęć dyskusji. O Kalu Rinpocze poprzednim nie muszę szukać informacj w googlach, bo tak sie złożyło, że miałam z n im sporo osobiście do czynienia, słuchałam Jego nauk, pierwsza abhiszekhę dostałam od niego .( jestem dosyć stara).Jeszcze żeby było merytorycznie, to dobrze jest znać cos wiecej niż kilka zdań z Kalama Sutty, proponuję taki artykuł, jeśli czytasz po angielsku
    www.accesstoinsight.org/lib/authors/thanissaro/lostinquotation.html
    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • miluszka 23.08.14, 15:42
    Znalazłam po polskie nauki o Kalama suttcie . Jeszcze na marginesie dodam, że jest ona umieszczona w kanonie palijskim, dlatego komentarze do niej piszą rozmaici bikhu. W kandziurze tybetańskim jej nie ma, w chińskim kanonie podobno jest, ale mało ją czytają.
    Dziś na nowo przyjrzymy się często cytowanej mowie Buddhy, Kalama Sutrze. Ta sutra jest określana jako ?namowa Buddhy do samodzielnego sprawdzenia?, ale chociaż w sutrze rzeczywiście dogmatyzmowi i ślepej wierze silnie przeciwstawiono samodzielne sprawdzanie i badanie, to jednak cokolwiek problematyczne jest, czy rzeczywiście treść sutry jest zbieżna ze wszystkim, co na jej temat się twierdzi. W przypadku tego urywka tekstu, zacytowanego bez podania kontekstu, Buddha został ukazany jako pragmatyczny empiryk, który odrzuca wszelkie doktryny i wiarę. Natomiast jego Nauka (Dharma) dla ludzi samodzielnie myślących jest po prostu narzędziem służącym poznaniu prawdy poprzez akceptowanie lub odrzucanie rzeczy wedle własnego widzimisię.
    Lecz czy rzeczywiście Kalama Sutra prezentuje tego rodzaju poglądy? Albo czy te twierdzenia nie są po prostu jeszcze jedną dowolną interpretacją Dharmy? Istnieje bowiem dziwaczna, stara tendencja by interpretować nauki Buddhy zgodnie z naszymi poglądami lub wyobrażeniami tych, do których mówimy. Pozwólcie więc, że przyjrzymy się uważniej Kalama Sutrze, na tyle dokładnie na ile pozwala ograniczona objętość tego tekstu. I pamiętajmy ? aby właściwie zrozumieć nauki Buddhy, bardzo istotne jest, aby brać pod uwagę intencje z jakimi je wypowiedział.
    Zatem ten często cytowany fragment sutry przedstawia się następująco: ?Kalamowie. Nie podążajcie za czymś ponieważ było często powtarzane, [nie podążajcie] za tradycją, pogłoskami, ani za tym co w pismach; [nie podążajcie] za przypuszczeniami, aksjomatami, przekonującym wnioskowaniem ani [przekonującymi] wywodami; [nie podążajcie] za pozorantami, ani podpierającymi się autorytetem innych, mówiąc ?ten mnich jest naszym nauczycielem?. Kalamowie, gdy będziecie pewni, że ?te rzeczy są złe, rozsądnie jest potępiać; przyjęte i przestrzegane szkodzą i prowadzą do cierpienia?, wówczas porzućcie je. Gdy będziecie pewni, że ?te rzeczy są dobre, szlachetne, rozsądnie je podtrzymywać; przyjęte i przestrzegane przynoszą pożytek i dają szczęście?, wówczas przyjmijcie je i postępujcie według nich?.
    Te, jak i wszystkie inne słowa Buddhy, zostały wypowiedziane w specyficznym kontekście (tzn. do konkretnych słuchaczy i w konkretnej sytuacji) stąd też nie wolno rozpatrywać ich w zupełnym oderwaniu od kontekstu. Nauczyciele różnych religii (czy też różnych szkół duchowych) odwiedzali Kesaputtę, miasto zamieszkiwane przez Kalamów. Każdy nauczyciel chciał przedstawiać głoszone przez siebie doktryny w jak najlepszym świetle, a nauki swoich poprzedników oczerniał, co powodowało, że Kalamowie nie wiedzieli komu mają wierzyć. I dlatego kiedy ?pustelnik Gautama?, znany jako Przebudzony przybył do ich miasta Kalamowie udali się do niego z nadzieją, że rozwieje ich wątpliwości. Z dalszej lektury sutry dowiadujemy się, że wątpliwości narodziły się wokół twierdzeń na temat natury odradzania oraz karmicznej odpłaty za dobre i złe uczynki.
    Buddha rozpoczyna odpowiedź od stwierdzenia, iż w takich okolicznościach, w jakich się znaleźli wątpliwości są czymś właściwym i naturalnie skłaniają do samodzielnej oceny. Następnie Buddha wypowiada słowa przytoczone wcześniej, w których radzi mieszkańcom Kesaputty, by odrzucili te rzeczy, o których sami wiedzą, że nie są dobre, a przyjęli te, które poznali jako dobre. Ta rada może być niebezpieczna, jeśli udzielić ją ludziom, którzy nie mają rozwiniętej moralności; stąd możemy założyć, że Buddha uważał społeczność Kalamów za moralną. Jednak w żadnym razie nie zostawił ich samych sobie, ale poprzez zadawanie pytań, pokazał, że pożądanie, gniew i złudzenia prowadzą do cierpienia własnego i innych; zaś ich przeciwieństwa, jeśli zostaną odpowiednio rozwinięte, przynoszą korzyści wszystkim.
    Następnie Buddha wyjaśnia, iż ?szlachetny uczeń, wyzbyty pożądania, złej woli i nie opanowany złudzeniami? ogarnia świat swoją bezgraniczną miłującą życzliwością (metta), współczuciem, radością i spokojem umysłu. I dlatego pozbawiony gniewu i złości, raduje się tutaj i teraz dzięki czterem ?pocieszeniom?. Jeśli bowiem odradzanie się i karmiczna odpłata są faktem, wówczas jego przyszły żywot będzie pomyślny, jeśli zaś ich nie ma, wciąż doświadcza radości tutaj i teraz. Podobnie, jeśli skutki złych czynów są również złe, to nie doświadczy niekorzystnej odpłaty, ale jeśli nie ma odpłaty, to i tak jest oczyszczony. Kalamowie słysząc słowa Buddhy wyrazili swe uznanie i przyjęli schronienie w Trzech Klejnotach.
    Więc czy rzeczywiście Kalama Sutra sugeruje, tak jak jest to często powtarzane, że uczeń Buddhy może odrzucić wszelką wiarę oraz doktryny i powinien wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń oceniać wypowiedzi Buddhy oraz odrzucać, to co się z nimi nie zgadza? Choć Buddha nie prosił Kalamów, by akceptowali wszystko co powie niezależnie czy mu ufają, czy nie, to zauważmy jednak jedną rzecz: gdy rozpoczynali dyskusję, Kalamowie nie byli uczniami Buddhy. Gdy przyszli do niego po poradę, traktowali go tylko jako osobę, która może pomóc w rozwiązaniu ich problemów. Nie przyszli do Tathagaty, znającego Prawdę, który mógłby pokazać im drogę duchowego rozwoju, prowadzącą do ostatecznego wyzwolenia.
    Ponieważ Kalamowie nie akceptowali Buddhy jako przebudzonego, ujawniającego prawdę, nie było możliwości, aby przedstawił swoje wyjątkowe nauki o Wyzwoleniu, takie jak Cztery Szlachetne Prawdy, trzy cechy istnienia czy metody kontemplacji na nich oparte ? te nauki są przeznaczone wyłącznie dla tych, którzy uznali Buddhę za przewodnika ku wolności. Istotnie, Buddha wygłasza je w sutrach tylko tym, ?którzy pokładają wiarę w Tathagacie? i mają odpowiednie nastawienie, pozwalające akceptować nauki Buddhy i żyć według nich. Ale Kalamowie na początku rozmowy tych cech nie posiadali, toteż Buddha nie mógł zasiać w ich sercach nauki o wyzwoleniu. Wciąż pomieszani przez sprzeczne doktryny nie mieli nawet jeszcze wystarczająco mocnych podstaw moralnych.
    Niemniej po tym, jak Kalamowie otrzymali poradę, by nie polegać na zastanych tradycjach, abstrakcyjnym wnioskowaniu i charyzmatycznych nauczycielach, Buddha zaproponował im naukę, która dawała mocne fundamenty dla moralnego życia i duchowego oczyszczenia, naukę którą mogli natychmiast zweryfikować. Buddha pokazał, iż bez względu na to czy coś po śmierci jest, czy też nie ma, to życie oparte na zasadach moralnych, miłości i współczuciu dla wszystkich czujących istot jest samo w sobie nagrodą tutaj i teraz, przynosi szczęście i poczucie bezpieczeństwa daleko przewyższające ulotne przyjemności, osiągane dzięki naruszeniom zasad moralnych i pobłażaniu własnym zachciankom. Dla ludzi nie interesujących się przyszłością, którzy nie są gotowi przyjąć nauk na temat przyszłych żywotów i innych światów istnienia, słowa wygłoszone przez Buddhę gwarantują pomyślność w tym życiu i bezpieczne przejście do następnego, również pomyślnego odrodzenia; zabezpieczają również przed wpadnięciem w błędne poglądy na temat reinkarnacji i skutków karmicznych.
    Jednak dla ludzi, których umysły są zdolne pojąć, że nasza egzystencja nie jest ograniczona do jednego tylko żywota, słowa wypowiedziane do Kalamów zyskują nowy wymiar ? nie mają wyłącznie tak oczywistego znaczenia, lecz wskazują na samą esencję Dharmy. Te trzy cechy przedstawione w dyskursie przez Buddhę ? tzn. pożądanie, nienawiść i ułuda ? nie są li tylko przyczynkiem do złego prowadzenia się, czy moralnych skaz w umyśle. W nauce Buddhy są one źródłem skalań ? głównych przyczyn wszelkich ograniczeń i cierpienia. Można nawet powiedzieć, że najważniejszym celem praktyki Dharmy jest pozbycie się tych złych korzeni poprzez rozwijanie do perfekcji ich przeciwieństw: nie pożądaniu (odcięciu pożądań), życzliwości oraz mądrości.
    Tak więc mowa do Kalamów daje nam narzędzia do sprawd
  • miluszka 23.08.14, 15:43
    Dc, bo sie nie zmieściło
    Tak więc mowa do Kalamów daje nam narzędzia do sprawdzania, czy istotnie można pokładać wiarę w Dharmie jako realnej, możliwej do wcielenia w życie doktrynie wyzwolenia. Zaczynamy od nauk, które zweryfikować możne natychmiast każda osoba o rozwiniętej moralności, dochodząc do dokładnie tych samych wniosków, jakie prezentuje Buddha. Mianowicie, że skalania powodują ból i cierpienie tak dla pojedynczych osób jak i dla społeczności w których żyją, natomiast oczyszczenie ze skalań przynosi pokój i szczęście, i dlatego praktyki nauczane przez Buddhę są skuteczne, tzn. prowadzą do oczyszczenia ze skalań. Zatem gdy na chwilę uwierzyć Buddzie, potraktować go choćby jak zwykłego człowieka, podobnego nam i jednocześnie spróbować samodzielnie ocenić jego naukę, to w końcu osiągamy silną, opartą na doświadczeniu wiarę w oczyszczającą moc Dharmy. Owo pogłębienie wiary w nauki Buddhy powoduje, że wiara w niego samego, w Buddhę-nauczyciela również się pogłębia. Kiedy zaakceptujemy Błogosławionego jako nauczyciela, kiedy mu zaufamy, będziemy również akceptowali wszystkie jego nauki, nawet jeśli będą one przewyższać nasze możliwości pojmowania. I właśnie taka postawa oznacza posiadanie właściwego poglądu, który jest bardzo istotnym elementem we właściwym podążaniu całą Szlachetną Ośmioaspektową Ścieżką.
    Częściowo z powodu sprzeciwu wobec dogmatycznych religii, częściowo z powodu zapatrzenia w obiektywną naukową wiedzę modne stało się twierdzenie, oparte na Kalama Sutrze, że nauki Buddhy rezygnują z wiary i formalnych doktryn, a nawołują do akceptowania tylko tego, co możemy osobiście sprawdzić. Jednak ta interpretacja sutry pomija fakt, iż Buddha dał takie właśnie wskazówki Kalamom, ponieważ rozumiał, że nie byli oni przygotowani by zawierzyć jemu i jego naukom. Pomija się również to, że w Sutrze, z oczywistych względów, nie znajdziemy jednej ważnej rzeczy, mianowicie odwołania do właściwego poglądu; nie mówi się także o implikacjach, jakie niesie przyjęcie właściwych poglądów. Zamiast tego znajdujemy najbardziej racjonalne rady dotyczące pomyślnego życia, rady które nie wymagały od słuchaczy wiary ani zaufania.
    Na zakończenie można uczciwie stwierdzić, że niektóre aspekty nauki Buddhy możemy w jakiś sposób doświadczyć i potwierdzić w naszym zwykłym życiu. To potwierdzenie jest podstawą wiary w tą część nauk, którą można zweryfikować dopiero poprzez nadzwyczajne duchowe doświadczenia. Ale wiara w naukę Buddhy nigdy nie jest ostatecznym celem, nie jest wystarczająca do osiągnięcia wyzwolenia ? to dopiero początek drogi, początek naszej wewnętrznej zmiany, którym wynikiem jest osiągnięcie pełnego wglądu. Jednak, aby osiągnąć wgląd dający prawdziwą wolność, należy wpierw dobrze i jasno pojąć najgłówniejsze prawdy o świecie w którym żyjemy, o naszym położeniu i wreszcie o tym, co chcemy tak naprawdę osiągnąć. Buddha posiadłszy najgłębsze zrozumienie ludzkiej kondycji nauczał właśnie tego. Zaakceptowanie tych prawd, zaufanie Buddzie to początek podróży. W jej trakcie wiara zmieni się w mądrość, zaufanie w pewność, a wszystko to da w efekcie wolność od cierpienia.

    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • terra_cognita 23.08.14, 23:37
    Skoro miałaś osobiste kontakty z tym starym kłamcą i łotrem Kalu (Ole Nyhdahl potwierdza w którymś z wywiadów prawdziwość rewelacji o wykorzystywaniu przez niego naiwnych uczennic które miały nadzieję że uprawianie seksu ze starcem jest jakąś formą tantry ale on po prostu był opętany rekreacyjnym spółkowaniem ) to znaczy że jesteś zindoktrynowana folklorem w wydaniu tego kłamliwego capa. No cóż, taka karma. Co do tekstów o Kalama Sutta sprawa jest dość prosta: Budda każe nam używać w ocenie różnych nauk własnego rozumu oceniającego ich skutki, to bardzo klarowne, w przytaczanym przez ciebie tekście kot jest całkowicie odwrócony ogonem: " Kiedy zaakceptujemy Błogosławionego jako nauczyciela, kiedy mu zaufamy, będziemy również akceptowali wszystkie jego nauki, nawet jeśli będą one przewyższać nasze możliwości pojmowania..." - przecież to dokładne odwrócenie kolejności rzeczy i zaprzeczenie nauki Buddy, nie rozumiesz tego? Budda powiada: zbadajcie najpierw i oceńcie skutki zanim przyjmiecie a autor tej scholastycznej gimnastyki twierdzi: najpierw zaufaj a potem się dowiesz nawet jak nie rozumiesz." No takie dyrdymały są podstawą wszelkiej religii. Faktycznie jest to idea zbyt rewolucyjna nawet na dzisiejsze czasy.
  • miluszka 24.08.14, 10:42
    @terra-cognita, to żenada w jakim stylu dyskutujesz. Od tej pory nie zamierzam odpowiadać na żaden z Twoich postów. jesli to forum ma w ten sposób wyglądać , to nie ma wielkiego sensu sie na nim pojawiać.
    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • miluszka 24.08.14, 10:44
    I lepiej Ty wiesz, co robił Kalu Rinpocze, bo od kogoś tam słyszałeś, czy przeczytałeś, niż ja, która miała z nim do czynienia i znam wielu uczniów.

    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • miluszka 24.08.14, 10:44
    I lepiej Ty wiesz, co robił Kalu Rinpocze, bo od kogoś tam słyszałeś, czy przeczytałeś, niż ja, która miała z nim do czynienia i znam wielu uczniów. Daj spokój.

    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • terra_cognita 24.08.14, 13:15
    Spodziewałem się takiej nerwowej i niemerytorycznej wypowiedzi z twojej strony. Ano wiem bo czytałem wywiad z samą zainteresowaną oraz wypowiedzi w tej sprawie Ole Nydahla któremu było wyraźnie głupio że z całym towarzystwem dali się tak wykiwać, nie negował tych sytuacji a tłumaczył się wyraźnie zawstydzony że w głowie się im to nie mieściło. Po jakims czasie zaczęli dopiero zbierać wszystkie informacje i trudno było zaprzeczać faktom. No cóż, współczuję ci ale wyraźnie jestes raczej zainteresowana egzotycznym folklorem niż poważnym poznaniem. Ale wspomnijmy drugiego egzemplarza z naszej listy, niejakiego Sai Baba, mimo wyraźnie boskich cech zmarłego jakieś dwa lata temu po desperackiej próbie ratowania na jakimś hinduskim OIOM-ie. W dalszym ciągu ma jakieś 10 mln zwolenników swojej boskości jego "cuda materializacji" zas można sobie obejrzec dość szczegłowo na YT np. Sai Baba tricks). W tym przypadku nie będziesz miała oporów przed uznaniem go za bezczelnego przewalacza? :-) No, jeden z 10 milionów jego wyznawców odpowiedziałby ci: i vice versa...
  • jacek_x 24.08.14, 22:47
    Przepraszam, że sie w waszą rozmowe tutaj wtrącam , ale co ma wpólnego forma rozmowy takiego czy innego indyjskiego guru z kobietami. Czy taki jeden z drugim religijny celebryta z Indii czy Nepalu
    ma ograniczać sie w swoich relacjach z kobietami tylko do konwersacji na poziomie semantycznym? A co z kontynuacją wymiany zdan np. w łóżku przy użyciu tak zwanego jezyka ciała?
    Czy Twoim zdaniem tylko przeciętny zjadacz chleba ma prawo do intymnych kontaktów z kobietą, a taki na przykład Sai Baba już nie?
  • esoterics 24.08.14, 23:21
    Mają, mają...Wszyscy oni i tak bledną przy ojcu duchowym o nazwisku Maciel Degollado. Nooooo...ten gość miał dopiero fantazję.
  • jacek_x 26.08.14, 00:18
    Nie rozumiem co ma wspólnego urodzonyw Meksyku Marcial Degollado z buddyzmem.
    Marcial Degollado był, używając wpółczesnej "polit-poprawnej" nowomowy przedstawicielem społeczności LGBT i nigdy nie miał nic wpólnego z buddyzmem. Wybrał sobie bowiem karierę księdza rzymsko - katolickiego.
  • terra_cognita 26.08.14, 21:01
    Chyba chodzi o całkiem fizjologiczne robienie sobie dobrze pod płaszczykiem duchowości i przekonanie naiwnych że właśnie złapali Pana Boga/zbawienie/Buddę/Mistrza/nirwanę/oświecenie etc. za nogi.
  • esoterics 26.08.14, 23:09
    Przychodzi mi na myśl pewna rzeźba ze starozytnej świątyni hinduskiej. Przedstawia ona rozmodlonego kota z łapami wzniesionymi ku niebu ale łypiącego na nieco bardziej autentycznie rozmodlone u jego nóg myszy...Artysta a może bardziej zleceniodawca-inwestor wykazał się nieprawdopodobnym poczuciem humoru i trzeźwą oceną czego dzisiaj tak samo brakuje wielu jak kiedyś.
  • jacek_x 07.09.14, 00:56
    Cytat z obecnejj strony tseringa: " Budda to był słaby, chory psychicznie człowiek ? który nie radził sobie z Rzeczywistością. Najwyraźniej przestraszył się życia. Porzucił dom, ojczyznę, rodzinę, żonę i dzieci, i przez lata włóczył się po lasach ? najprawdopodobniej został opętany przez demony. Jak każdy ?oświecony? zgromadził wokół siebie jakąś wspólnotę??świrów??i tak to się zaczęło?a buddyzm tybetański?ostrzegam wszystkich przed tą sektą ? studiowałem buddyzm i poznawałem tantryczne praktyki przez 20 lat i uważam dziś, że buddyzm tybetański to niebezpieczna okultystyczna sekta stosująca, charakterystyczne dla wszystkich sekt, ?pranie mózgu? (reedukację) ? to ścieżka odejścia od Życia w magię"
    =============================
    -"Cytat z obecnejj strony tseringa: " Budda to był słaby, chory psychicznie człowiek ? który nie radził sobie z Rzeczywistością." -
    J- To jest opinia do ktorej każdy jest uprawniony.
    -"..."Porzucił dom, ojczyznę, rodzinę, żonę i dzieci, i przez lata włóczył się po lasach ? najprawdopodobniej został opętany przez demony. -
    J- Ojczyzna? Niewielki skrawek ziemi kontrolowany przez jego ojca, ktory (zgodnie z legendą) chciał uczynić z niego swojego nastepcę. Ludzie, którzy rozumieją rzeczywistośc sprzed stu lub więcej lat temu nie mają wątpliwości, że całe jego bezstresowe wychowanie i małżeństwo było jedynie przejawem egoizmu ojca, który podobnie jak wszyscy dookoła rozumiał świat według norm obecnie niezrozumiałych. Sto lat temu i wczesniej, to ojciec decydowal, kogo córka poślubi.
    Tym samym seksualne updobania i ich realizacja zależały od dynastycznych (politycznych) decyzji ojca rodziny.
    "Porzucił dom, ojczyznę,(...)"
    J- Cóż za ojczyznę człowiek zwany Buddą porzucił?
    Skrawek Indii to było państwo prywatne, mniej wiecej coś takiego co proponuje swoim wyborcom europoseł Janusz Korwin-Mikke. Porzucić Ojczyznę to wtedy było równoznaczne z: "odpier...l" się tato".
    -"(...)zgromadził wokół siebie jakąś wspólnotę??świrów??i tak to się zaczęło?"
    J- Przede wszystkim Budda był odkrywcą emocji. Czynnika egzystencjalnego odkrytego nieco póżniej na Bliskim Wschodzie przez Joszua, zwanego na Zachodzie Jezusem Chrystusem.
    Jezus był niezłym znawcą i praktykiem dyscypliny zwanej obecnie psychologią. Cód w Kanie Galilejskiej, cudowne rozmnożernie żywosci, śmierc na Golgocie, itd. są tego wymownym przykładem.
    - (...) studiowałem buddyzm i poznawałem tantryczne praktyki przez 20 lat i uważam dziś, że buddyzm tybetański to niebezpieczna okultystyczna sekta stosująca, charakterystyczne dla wszystkich sekt, ?pranie mózgu? (reedukację) ? to ścieżka odejścia od Życia w magię"
    J- W pewnym sensie Tsering miał rację. Uważam tak, pomimo że nie studiowałem buddyzmu i nie poznawałem tantrycznych praktyk przez 20 lat .
    Jestem obecnie przekonany, że buddyzm to socjotechnika oparta na technice manipulowania emocjami. Jednym z pożytków buddyzmu w świecie Zachodu jest redukcja uczucia frustracji(sic!)
    Innymi slowy buddysta może przez to być bardziej szczęśliwym człowiekiem.
  • esoterics 07.09.14, 09:35
    Jak już mnie już tak grupowo wywołujesz to powiem że dla mnie buddyzmy takie czy siakie oczywiście w manipulowaniu naiwnymi niczym nie róznią się od wszelkich innych ruchów religijnych. Tym nie mniej zgadzam się z Perceptem że co by nie mówić o pragmatyce różnych odmian buddyzmu w założeniu przynajmniej podstawą jest osobiste doświadczenie. Oczywiście można religijnie czyli infantylnie "wierzyć" w różnych Osho, Kalu czy Maezumich ale wedle Buddy masz doświadczyć rzeczywistości sam, doświadczyć a nie zaczytywać się mądrościami ślepych przewodników. Natomiast nagłe ocknięcia się z hipnozy osobników typu tsering są rzeczywiście zabawne.
  • jacek_x 14.09.14, 19:16
    Czasem uznajemy, że ktoś ma rację nie odzywając się.
    Nigdy nie wiadomo jak to jest odebrane, dlatego odpowiadam: tak , masz rację.
  • szenloong9 15.07.16, 11:33
    Stara wrocławska domena została przejęta i funkcjonuje w niej dziś jakiś katalog firm, nowy adres Strony domowej Tseringa to:
    www.tsering.pl/
    ...tu link do witryny Padmasambhava.PL - Ukryte skarby, Nauki Padmasambhawy i kalendarium wydarzeń - buddyzm w Polsce:
    www.padmasambhava.pl/
    ...a co do "Putina i reszty", to buddyjskie Nauki mówią..."Pozostawaj w stanie niewyrażalnej obecności...bez względu na to, jakie zjawiska się pojawiają, nie twórz na ich temat żadnych pojęć...nie czyń wysiłków akceptowania i odrzucania, negowania i bronienia czegoś, nie miej nadziei i obaw, oczekiwań i wątpliwości" ;)
  • aa_propos 16.07.16, 22:08
    Skąd ten ostatni fragment o niewyobrażalnej obecności? Autor wiedział o czym pisze...
  • szenloong9 18.07.16, 11:08
    "Umysł w Naturalny Sposób Wyzwolony" - Longczenpa (Longczen Rabdziam). Pełen tekst przekładu, w tłumaczeniu Jacka Sieradzana, ukazał się po raz pierwszy w j. polskim w Dzogczen - ścieżka samowyzwolenia vol.4 ; Vajra Dragon Edition ; Kraków; W roku Żelaznej Owcy.
  • szenloong9 18.07.16, 11:32
    Aha, i jeszcze...jeśli ktoś nie boi się i chce "zajrzeć w przyszłość"...na stronie tsering.pl działa od wczoraj Wyrocznia MO (online)..."system przepowiadania przyszłości" w oparciu o mantrę, ucieleśniającego mądrość wszystkich Buddów bodhisattwy Mandziuśriego ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.