Dodaj do ulubionych

Buddyzm najlepszą religią świata

25.11.14, 06:11
W zasadzie to nie wiem czy tak jest ale z moich ostatnich spostrzeżeń wynika że w tej religii jest najwięcej odłamów które nie opierają się na wierze tylko na wiedzy i doświadczeniu.I dlatego zacząłem wnioskować że może być najlepszą.Może więc ludzie z kręgu Buddyzmu opowiedzą mi coś więcej właśnie na temat wiedzy i doświadczenia.Jak przystało na przeciętnego Polaka przez wiele lat kościół prał mi tak skutecznie mózg że myślałem iż religia to jest jedynie wiara.
Edytor zaawansowany
  • terra_cognita 25.11.14, 23:22
    Namawiam tylko usilnie żebyś nie właził z deszczu pod rynnę czyli przykładowo nie zmieniał ciepłego błotka swojskiej religii gdzie wygłupia się wielu od tysiąca lat na taką gdzie wygłupiają się nieliczni ale za to jeszcze dziwniejsi :-D Ale co do doświadczenia (bo z wiedzą to już trochę inna sprawa) to podstawa, uważam tak samo. Nie sądzę tylko żeby krokiem naprzód było powtarzanie religijnych bredni zamiast za księdzem to za innym wygolonym dziwadłem. Zreszta sam dalajlama trzeźwo kiedyś stwierdził że jest przeciwko porzucaniu własnej religii dla buddyzmu.
  • byclogicznym 26.11.14, 02:59
    terra_cognita napisał:

    > Namawiam tylko usilnie żebyś nie właził z deszczu pod rynnę czyli przykładowo n
    > ie zmieniał ciepłego błotka swojskiej religii gdzie wygłupia się wielu od tysią
    > ca lat na taką gdzie wygłupiają się nieliczni ale za to jeszcze dziwniejsi :-D
    > Ale co do doświadczenia (bo z wiedzą to już trochę inna sprawa) to podstawa, uw
    > ażam tak samo. Nie sądzę tylko żeby krokiem naprzód było powtarzanie religijnyc
    > h bredni zamiast za księdzem to za innym wygolonym dziwadłem. Zreszta sam dala
    > jlama trzeźwo kiedyś stwierdził że jest przeciwko porzucaniu własnej religii dl
    > a buddyzmu.


    Tak specjalnie to nie mogę niczego porzucić bo jedyna religia której ufam to są moje doświadczenia a ich raczej nie dam rady porzucić :)
    Jesteś w stanie powiedzieć coś więcej o doświadczeniach buddyjskich albo wskazać jakiś ciekawy materiał czy tylko tak chciałeś napomknąć.
  • terra_cognita 26.11.14, 13:11
    Kiedyś trafiłem tu na wskazówki do medytacji zmarłego niedawno niejakiego pana Nishijimy. Polecam jego krótkie wykłady na YT ( np. www.youtube.com/watch?v=nsFlrdXVFgo ) oraz jego broszurkę terebess.hu/zen/mesterek/NishijimaZazen.pdf z tym że jego teorie o para/sympatycznym układzie nerwowym biorę w nawias bo to pewne pomieszanie poziomów jak dla mnie. Fukanzazengi Dogena jest treściwe i krótkie zaś polecaną przez niego technikę shikantaza którą powtarza za Yaoshan Weiyanem można sprowadzić do dwóch linijek. Jest o tym zresztą tu na forum. Jest też fajne zestawienie tekstów w książeczce Art of just sitting.
  • byclogicznym 28.11.14, 07:23
    terra_cognita napisał:

    > Kiedyś trafiłem tu na wskazówki do medytacji zmarłego niedawno niejakiego pana Nishijimy. Polecam jego krótkie wykłady na YT ( np. www.youtube.com/watch?v=nsFlrdXVFgo ) oraz jego broszurkę terebess.hu/zen/mesterek/NishijimaZazen.pdf z tym że jego teorie o para/sympatycznym układzie nerwowym biorę w nawias bo to pewne pomieszanie poziomów jak dla mnie.

    Fukanzazengi Dogena jest treściwe i krótkie zaś polecaną przez niego technikę shikantaza którą powtarza za Yaoshan Weiyanem można sprowadzić do dwóch linijek. Jest o tym zresztą tu na forum. Jest też fajne zestawienie tekstów w książeczce Art of just sitting.



    Nie jestem angielskojęzyczny więc niewielę z tego wyciągnę.Tak więc nadal nie mam żadnych informacji o doświadczeniu zamiast wiary w Buddyźmie i o co w tym dokładnie chodzi?
  • jacek_x 29.11.14, 00:00
    > Nie jestem angielskojęzyczny więc niewielę z tego wyciągnę.Tak więc nadal nie m
    > am żadnych informacji o doświadczeniu zamiast wiary w Buddyźmie i o co w tym do
    > kładnie chodzi?
    ===========
    Polecany przez Terra Cognita pan Gudo Wafu Nishijima był przedstawicielem Sōtō Zen, popularnego w Japonii odłamu buddyzmu.
    Pan Nishijima wyjaśnia interesującą Cię kwestię następująco:
    " Buddhism IS the practice of Zazen, and the practice of Zazen
    IS Buddhism" - co znaczy: Buddyzm jest ćwiczeniem Zazen, a ćwiczenie (praktyka) zazen jest buddyzmem(sic!).
    Poza tym:
    ('...)"W buddyzmie interesuje nas praktyka, która polega na siedzeniu w tej samej pozycji, w tym samym stanie ducha i ciała, tak jak (praktykował) Gautama Buddha.
    Intencjonalnie unikamy ciągu myśli, które przychodzą do głowy poprzez koncentrację na utrzymaniu postawy medytacyjnej." itd. itd,
    czyli medytacja jest zagadnieniem centralnym w Soto Zen, jak zresztą w innych odłamach buddyzmu. Można chyba w związku z tym uznać, że cała reszta; rytuały, tradycja, rozważania filozoficzne to jest właściwie tylko kulturowy dodatek, który odgrywa rolę ważną dla tej akurat szkoły buddyzmu, ale bez medytacji jest to wszystko bez większego znaczenia. Bez medytacji jest to wszystko jedynie japońskim folklorem.

  • terra_cognita 29.11.14, 00:49
    Zgadzam się. Istotą jest tylko praktyka.
  • byclogicznym 29.11.14, 04:06
    jacek_x napisał:

    > > Nie jestem angielskojęzyczny więc niewielę z tego wyciągnę.

    Tak więc nadal
    > nie m
    > > am żadnych informacji o doświadczeniu zamiast wiary w Buddyźmie i o co w
    > tym do
    > > kładnie chodzi?
    > ===========
    > Polecany przez Terra Cognita pan Gudo Wafu Nishijima był przedstawicielem S!
    > 3;tō Zen, popularnego w Japonii odłamu buddyzmu.
    > Pan Nishijima wyjaśnia interesującą Cię kwestię następująco:
    > " Buddhism IS the practice of Zazen, and the practice of Zazen
    > IS Buddhism" - co znaczy: Buddyzm jest ćwiczeniem Zazen, a ćwiczenie (praktyka)
    > zazen jest buddyzmem(sic!).
    > Poza tym:
    > ('...)"W buddyzmie interesuje nas praktyka, która polega na siedzeniu w tej sam
    > ej pozycji, w tym samym stanie ducha i ciała, tak jak (praktykował) Gautama Bud
    > dha.

    > Intencjonalnie unikamy ciągu myśli, które przychodzą do głowy poprzez koncentra
    > cję na utrzymaniu postawy medytacyjnej." itd. itd,
    > czyli medytacja jest zagadnieniem centralnym w Soto Zen, jak zresztą w innych o
    > dłamach buddyzmu. Można chyba w związku z tym uznać, że cała reszta; rytuały,
    > tradycja, rozważania filozoficzne to jest właściwie tylko kulturowy dodatek, kt
    > óry odgrywa rolę ważną dla tej akurat szkoły buddyzmu, ale bez medytacji jest
    > to wszystko bez większego znaczenia. Bez medytacji jest to wszystko jedynie ja
    > pońskim folklorem.
    >

    Dzięki
    Czyli z tego co rozumiem doświadczenie ma pojawić się w wyniku n.p.zazen?
    A czy podczas zazen powinniśmy wierzyć w to że coś się wydarzy czy poprostu obserwować co dzieje się w umyśle i w wyniku tych doświadczeń wyciągać wnioski?
    I czy w buddyźmie są jakieś dogmaty?
  • jacek_x 29.11.14, 23:36
    > Dzięki
    > Czyli z tego co rozumiem doświadczenie ma pojawić się w wyniku n.p.zazen?
    > A czy podczas zazen powinniśmy wierzyć w to że coś się wydarzy czy poprostu obs
    > erwować co dzieje się w umyśle i w wyniku tych doświadczeń wyciągać wnioski?

    Jakie doświadczenie może sie pojawić w wyniku zazen? Na przykład może się pojawić doświadczenie ścierpniętej nogi :-)
    Zazen to ćwiczenie dla ludzi już przyzwyczajonych do takiej pozycji siedzenia. W Azji wynalazek krzesła pojawił się stosunkowo niedawno. Większość od dziecka siedziała na podłodze "po turecku" więc mają nogi przyzwyczajone do takiego akurat sposobu siedzenia. Wydaje mi się, że można siedzieć na stołku lub krześle. Ważniejszy od nóg jest kręgosłup. Powinien być ułożony pionowo, to znaczy trzeba siedzieć w miarę prosto, ale nie sztywno. Technika medytacji praktykowana w Soto-zen jest na pewno bardzo dobrą, ale jest ona tylko jedną z kilku.
    Gdybyś miał problem z przesiedzeniem przynajmniej pół godziny w pozycji zazen, spróbuj coś innego. Na przykład "Vipassana, (skt wipaśjana) – buddyjska technika medytacyjna. Wywodzi się z tradycji therawady. Medytacja vipassany w skrócie polega na utrzymywaniu świadomości na naturalnych reakcjach w obrębie ciała medytującego. Praktyka zwykle zaczyna się od nauki techniki Anapana czyli koncentracji na naturalnym oddechu."
    pl.wikipedia.org/wiki/Vipassana
    Czyli : Siedząc koncentrujesz się na oddechu, przy czym koncentracja dotyczy stosunkowo niewielkiego obszaru ciała jakim jest dolna część nosa gdzie wyczuwasz przepływające powietrze.
    Wdech i wydech bez prób manipulowania oddechem. Po prostu obserwacja naturalnego procesu.
    Przychodzi myśl do głowy, tracisz koncentrację na oddechu , nic nie szkodzi. Spokojnie, bez stresu wracasz spowrotem do obserwacji przepływu powietrza. Może wystąpić utrata poczucia czasu, dlatego dobrze jest nastawić sobie budzik na czas zaplanowany np. pół godziny, 1 godzina, 15 minut, ale nie dłużej jak 1 godzina.

    > I czy w buddyźmie są jakieś dogmaty?
    Do powyższego ćwiczenia nie są potrzebne żadne dogmaty.

  • byclogicznym 30.11.14, 01:57
    >
    > Jakie doświadczenie może sie pojawić w wyniku zazen? Na przykład może się pojaw
    > ić doświadczenie ścierpniętej nogi :-)

    To takie doświadczenia jak kenszo,satori,głęboki spokój,utrata świadomości ciała,osłabienie dominacji ego o których piszą na różnych stronach to nie prawda?
  • jacek_x 30.11.14, 05:56
    byclogicznym napisał(a):
    > To takie doświadczenia jak kenszo,satori,głęboki spokój,utrata świadomości ciał
    > a,osłabienie dominacji ego o których piszą na różnych stronach to nie prawda?

    Jeżeli ci co piszą, że przeżyli coś co nazywają "kenszo" , "satori", "nirwana", itp, i piszą prawdę to znaczy, że tak było. Jakie to ma w tej chwili znaczenie?
    Mamy na zachodzie legendę o świętym Mikołaju. Starszy pan z białą brodą pojawia się nie wiadomo skąd w grudniu i zostawia prezenty pod choinką. Po jakimś czasie przekonujemy się, że ten Mikołaj to nie jest dziadek z brodą ale zupełnie ktoś inny. Jednak co by tym świętym Mikołajem nie było, to prezent pod choinką znajdujemy! Tak jest moim zdaniem z tymi obco brzmiącymi słowami powyżej wymienionymi.
    Można dowiedzieć sie o istnieniu owoców tamarillo i kiwano( afrykański melon rogaty), nawet znależć recepturę na koktajl, ale jak sami nie zobaczymy tych owoców i sami nie spróbujemy, to tamarillo i kiwano będą słowami, których brzmienia możemy się tylko nauczyć na pamięć.
    Celem medytacji jest medytacja. Kenszo, satori, nirvana to tylko skutek uboczny, a bardziej po polsku : być człowiekiem szczęśliwym to efekt uboczny.
  • byclogicznym 02.12.14, 02:49
    jacek_x napisał:

    > byclogicznym napisał(a):
    > > To takie doświadczenia jak kenszo,satori,głęboki spokój,utrata świadomośc
    > i ciał
    > > a,osłabienie dominacji ego o których piszą na różnych stronach to nie pra
    > wda?

    >
    > Jeżeli ci co piszą, że przeżyli coś co nazywają "kenszo" , "satori", "nirwana",
    > itp, i piszą prawdę to znaczy, że tak było. Jakie to ma w tej chwili znaczenie
    > ?

    > Mamy na zachodzie legendę o świętym Mikołaju. Starszy pan z białą brodą pojawia
    > się nie wiadomo skąd w grudniu i zostawia prezenty pod choinką. Po jakimś czas
    > ie przekonujemy się, że ten Mikołaj to nie jest dziadek z brodą ale zupełnie kt
    > oś inny. Jednak co by tym świętym Mikołajem nie było, to prezent pod choinką zn
    > ajdujemy! Tak jest moim zdaniem z tymi obco brzmiącymi słowami powyżej wymienio
    > nymi.

    > Można dowiedzieć sie o istnieniu owoców tamarillo i kiwano( afrykański melon r
    > ogaty), nawet znależć recepturę na koktajl, ale jak sami nie zobaczymy tych owo
    > ców i sami nie spróbujemy, to tamarillo i kiwano będą słowami, których brzmieni
    > a możemy się tylko nauczyć na pamięć.
    > Celem medytacji jest medytacja. Kenszo, satori, nirvana to tylko skutek uboczn
    > y, a bardziej po polsku : być człowiekiem szczęśliwym to efekt uboczny.

    Teoretycznie brzmi to bardzo ciekawie ale jeżeli chciałoby się do tego praktycznie podejść to trochę mnie odrzuca.Myślę że muszę wejść najpierw na etap głębokiego spokoju,osłabiani dominacji ego aby z tych schodów wzlecieć wyżej.Wydaje mi się że bez tych schodów będę mógl sobie tak podskakiwać i podskakiwać aż wreszcie ktoś kto wszedł po tych stopniach na górę poda mi swoją rękę :)
  • jacek_x 03.12.14, 02:27
    byclogicznym napisał(a):
    > Teoretycznie brzmi to bardzo ciekawie ale jeżeli chciałoby się do tego praktycz
    > nie podejść to trochę mnie odrzuca.

    - Medytacja nie zawsze i nie dla każdego zainteresowanego jest cwiczeniem łatwym.

    > Myślę że muszę wejść najpierw na etap głębok
    > iego spokoju,osłabiani dominacji ego aby z tych schodów wzlecieć wyżej.

    - Jak zamierzasz to zrobić?
  • byclogicznym 03.12.14, 14:22

    > > Myślę że muszę wejść najpierw na etap głębok
    > > iego spokoju,osłabiani dominacji ego aby z tych schodów wzlecieć wyżej.
    >
    > - Jak zamierzasz to zrobić?


    No chyba jedynie przez praktykowanie jak najbardziej skupionego i spokojnego umysłu.
  • terra_cognita 29.11.14, 00:46
    Istotą jest praktyka. Na początek trzeba chyba się po prostu nieco przyzwyczaić do siedzenia np. obserwując swoje oddechy. Nishijima twierdzi że siedzenie traktowane jak gimnastyka bez ruchu jest istotą sprawy. Mnie osobiście przekonała instrukcja zalecająca po prostu uświadamianie sobie tego co odbieramy, np. że w oddali słychac szczekanie psa albo ze mnie łaskocze nos.
  • byclogicznym 29.11.14, 04:08
    terra_cognita napisał:

    > Istotą jest praktyka. Na początek trzeba chyba się po prostu nieco przyzwyczaić
    > do siedzenia np. obserwując swoje oddechy.

    Nishijima twierdzi że siedzenie tra
    > ktowane jak gimnastyka bez ruchu jest istotą sprawy. Mnie osobiście przekonała
    > instrukcja zalecająca po prostu uświadamianie sobie tego co odbieramy, np. że w
    > oddali słychac szczekanie psa albo ze mnie łaskocze nos.

    Dzięki
    Czyli z tego co rozumiem doświadczenie ma pojawić się w wyniku n.p.zazen?
    A czy podczas zazen powinniśmy wierzyć w to że coś się wydarzy czy poprostu obserwować co dzieje się w umyśle i w wyniku tych doświadczeń wyciągać wnioski?
    I czy w buddyźmie są jakieś dogmaty?
  • terra_cognita 29.11.14, 09:03
    Jak dla mnie to wystarczy mowa do Kalamów: nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wiele razy to słyszeliście, że taką tradycję przekazują nauczyciele z danej linii, nie wierzcie plotkom, temu, co spisano w świętych księgach, nie wierzcie jedynie wywodom logicznym, wnioskowaniu z części, nie akceptujcie poglądów po wnikliwym ich rozważeniu, czy też dlatego, że mówca wydaje się wiedzieć, o czym mówi, albo dlatego, że myślicie: ,,Ten asceta to przecież nasz nauczyciel.?
    ,,Natomiast Kalamowie, jeśli sami dobrze wiecie: te rzeczy są zręczne, te rzeczy nie są naganne, ludzie mądrzy je pochwalają; kto je przyjmuje i kieruje się nimi w życiu, skorzysta na tym i zazna szczęścia ? wówczas je przyjmijcie za swoje i postępujcie według nich.?
  • esoterics 01.12.14, 12:03
    Jest pewien fundamentalny problem w praktykowaniu jakby nie było dość absorbującej choćby czasowo medytacji. Gdy wykonuje się świadomie i z rozmysłem jakąś czynność , nie ma możliwosci żeby robić to bezcelowo. Praktykuje się zawsze w jakimś celu, po prostu nie ma logicznie innej możliwości. Można co najwyżej upierać się przy nieprawdziwych odpowiedziach że robi się to bez celu, np. ach, to ten kawałek podłogi mnie skusił nie wiem dlaczego i usiadłem sobie w lotosie... Dlatego na początku praktykuje się i to zawsze "żeby było lepiej", a to z powodu tradycji (to dotyczy oczywiście osób z buddyjskiego kręgu kulturowego - w naszym analogicznie można np. iść do zakonu albo wstąpić do jakiejś grupy zainteresowań ) a to dla zdrowia a to dla poprawy samopoczucia a to dla celów poznawczych albo ze snobizmu. Po jakimś czasie, gdy przychodzi uświadomienie istoty rzeczy praktyka zaczyna być po prostu sposobem funkcjonowania i wtedy można mówić o czymś na kształt "bezcelowości" ponieważ widzimy że nie ma żadnego "dobrego" celu który poprzez praktykę możemy osiągnąć. "porzucamy wszystko co jest za lub przeciw" a raczej sobie ten fakt uświadamimy. Praktyka medytacji to w istocie sposób patrzenia na rzeczywistość. Tak to widzę na swoim etapie zrozumienia.
  • byclogicznym 02.12.14, 02:43
    esoterics napisała:


    > Jest pewien fundamentalny problem w praktykowaniu jakby nie było dość absorbują
    > cej choćby czasowo medytacji. Gdy wykonuje się świadomie i z rozmysłem jakąś cz
    > ynność , nie ma możliwosci żeby robić to bezcelowo. Praktykuje się zawsze w jak
    > imś celu, po prostu nie ma logicznie innej możliwości.

    Można co najwyżej upiera
    > ć się przy nieprawdziwych odpowiedziach że robi się to bez celu, np. ach, to te
    > n kawałek podłogi mnie skusił nie wiem dlaczego i usiadłem sobie w lotosie... D
    > latego na początku praktykuje się i to zawsze "żeby było lepiej", a to z powodu
    > tradycji (to dotyczy oczywiście osób z buddyjskiego kręgu kulturowego - w nasz
    > ym analogicznie można np. iść do zakonu albo wstąpić do jakiejś grupy zainteres
    > owań ) a to dla zdrowia a to dla poprawy samopoczucia a to dla celów poznawczyc
    > h albo ze snobizmu.

    Po jakimś czasie, gdy przychodzi uświadomienie istoty rzecz
    > y praktyka zaczyna być po prostu sposobem funkcjonowania i wtedy można mówić o
    > czymś na kształt "bezcelowości" ponieważ widzimy że nie ma żadnego "dobrego" ce
    > lu który poprzez praktykę możemy osiągnąć. "porzucamy wszystko co jest za lub p
    > rzeciw" a raczej sobie ten fakt uświadamimy.

    Praktyka medytacji to w istocie sp
    > osób patrzenia na rzeczywistość. Tak to widzę na swoim etapie zrozumienia

    Dzięki
  • imietomek 29.11.14, 21:35
    Najlepszą religią świata jest prawda i tylko prawda :)

    --
    Pozdrawiam
  • jacek_x 29.11.14, 23:52
    "(...)Rzekł do Niego Piłat: ?Cóż to jest prawda?..."
    No właśnie, cóż to jest prawda?
  • byclogicznym 30.11.14, 02:00
    jacek_x napisał:

    > "(...)Rzekł do Niego Piłat: ?Cóż to jest prawda?..."
    > No właśnie, cóż to jest prawda?

    Ale czy chodzi o to aby odnajdywać prawdy intelektualne czy prawdy doświadczenia?
  • jacek_x 30.11.14, 06:10
    byclogicznym napisał(a):
    > Ale czy chodzi o to aby odnajdywać prawdy intelektualne czy prawdy doświadczenia?

    "(...)Jednym z najważniejszych odkryć psychologicznych ostatnich lat jest to, że większość z tego, co dzieje się w naszym mózgu, jest automatyczna. Za prawie wszystko, co się dzieje w naszym mózgu, odpowiada podświadomość. Nie mamy dostępu do tych procesów, tylko do rezultatów. I to jest właśnie ów słoń - automatyczne procesy, takie jak nasze emocje, instynktowne działania i intuicyjne oceny."
    weekend.gazeta.pl/weekend/1,138585,17024023,Prof__Jonathan_Haidt__Kazdy__kto_przychodzi_do_polityki.html#TRwknd
    Jeżeli swiadomość jest tylko marionetką podświadomości to podejście intelektualne jest tylko zabawą słowami. Buddyzm to bardziej zabawa ze słoniem, jak ją (podświadomość) nazywa prof. J. Haidt.

  • byclogicznym 02.12.14, 03:00
    jacek_x napisał:

    > byclogicznym napisał(a):
    > > Ale czy chodzi o to aby odnajdywać prawdy intelektualne czy prawdy doświa
    > dczenia?

    >
    > "(...)Jednym z najważniejszych odkryć psychologicznych ostatnich lat jest to, ż
    > e większość z tego, co dzieje się w naszym mózgu, jest automatyczna. Za prawie
    > wszystko, co się dzieje w naszym mózgu, odpowiada podświadomość.

    Czy chodzi o to aby podświadomość zsynchronizować ze świadomością?A raczej aby doprowadzić do tego że podświadomość będzie podporządkowana swiadomości?

    Nie mamy dostę
    > pu do tych procesów, tylko do rezultatów. I to jest właśnie ów słoń - automatyc
    > zne procesy, takie jak nasze emocje, instynktowne działania i intuicyjne oceny.

    I wtedy będziemy mieli dostęp do procesów i możliwość kreowania rezultatów.A może chodzi o to aby poddać się procesom i w ten sposób również rezultatom?
    > "
    > weekend.gazeta.pl/weekend/1,138585,17024023,Prof__Jonathan_Haidt__Kazdy__kto_przychodzi_do_polityki.html#TRwknd
    > Jeżeli swiadomość jest tylko marionetką podświadomości to podejście intelektual
    > ne jest tylko zabawą słowami. Buddyzm to bardziej zabawa ze słoniem, jak ją (po
    > dświadomość) nazywa prof. J. Haidt.
    >
    Zabawa z podświadomością poprzez świadomość...
  • jacek_x 03.12.14, 02:31
    byclogicznym napisał(a):
    >"Czy chodzi o to aby podświadomość zsynchronizować ze świadomością?"

    - Tak.

    > "A raczej aby doprowadzić do tego że podświadomość będzie podporządkowana >swiadomości?

    - Nie można zamienić ręki z nogą, ani wątroby z nerką, choć może i jakiś szalony chirurg by się gdzieś znalazł. Twoje powyższe pytanie implikuje możliwość zmiany programu genetycznego mózgu człowieka przy pomocy siły woli. Język podświadomości jest stosunkowo prosty. Podświadomość zwana powyżej Słoniem mając do czynienia z jakimś zjawiskiem lub formą "rozumuje" między innymi w ten sposób: Lubię - nie lubię, podchodzę bliżej - uciekam. Świadomość najczęściej pełni wtedy rolę adwokata, lub rzecznika prasowego. Weżmy coś z estetyki , jakikolwiek obraz na ścianie. Jednemu się podoba, drugiemu nie. Jak zaczną dyskusję na argumenty w obronie swojej racji to można to lepiej zrozumieć. Zarówno u pierwszego jak i drugiego dyskutanta świadomość i jej umiejętność posługiwania się językiem sluży usprawiedliwianiu widzimisię Słonia. To Słoń dokonał wyboru, a świadomości pozostaje tylko rola adwokata.

    >I wtedy będziemy mieli dostęp do procesów i możliwość kreowania rezultatów.A może >chodzi o to >aby poddać się procesom i w ten sposób również rezultatom?

    - Jakie konkretnie rezultaty masz na myśli?


  • byclogicznym 03.12.14, 14:26
    jacek_x napisał:


    > > "A raczej aby doprowadzić do tego że podświadomość będzie podporządkowana
    > >swiadomości?
    >
    > - Nie można zamienić ręki z nogą, ani wątroby z nerką, choć może i jakiś szalon
    > y chirurg by się gdzieś znalazł. Twoje powyższe pytanie implikuje możliwość zmi
    > any programu genetycznego mózgu człowieka przy pomocy siły woli. Język podświa
    > domości jest stosunkowo prosty. Podświadomość zwana powyżej Słoniem mając do c
    > zynienia z jakimś zjawiskiem lub formą "rozumuje" między innymi w ten sposób: L
    > ubię - nie lubię, podchodzę bliżej - uciekam. Świadomość najczęściej pełni wted
    > y rolę adwokata, lub rzecznika prasowego. Weżmy coś z estetyki , jakikolwiek ob
    > raz na ścianie. Jednemu się podoba, drugiemu nie. Jak zaczną dyskusję na argume
    > nty w obronie swojej racji to można to lepiej zrozumieć. Zarówno u pierwszego j
    > ak i drugiego dyskutanta świadomość i jej umiejętność posługiwania się językiem
    > sluży usprawiedliwianiu widzimisię Słonia. To Słoń dokonał wyboru, a świadomoś
    > ci pozostaje tylko rola adwokata.

    Podświadomość buddy lubi lub nie lubi ?

    >
    > >I wtedy będziemy mieli dostęp do procesów i możliwość kreowania rezultatów
    > .A może >chodzi o to >aby poddać się procesom i w ten sposób również re
    > zultatom?
    >
    > - Jakie konkretnie rezultaty masz na myśli?

    Te związane z konkretnymi procesami,nie rozumiem o co dokładnie pytasz?
    >
    >
  • jacek_x 04.12.14, 01:00
    byclogicznym napisał(a):
    > Podświadomość buddy lubi lub nie lubi ?

    To zależy.
    Według popularnej legendy o życiu Siddhārthy Gautamy, żył on sobie wygodnie w pałacu, a właściwie w trzech pałacach "jeden na porę zimną, jeden na porę gorącą i jeden na porę deszczową." Tatuś zorganizował mu tam nawet mały prywatny burdelik. "Podczas czterech miesięcy deszczowej pory byłem zabawiany w pałacu deszczowym w towarzystwie samych tylko kobiet." (Budda Siakjamuni, Sukhamala Sutta), czyli już z racji urodzenia miał już standard codziennego życia przewyższający nawet marzenia wielu współczesnych pracowników zachodnich korporacji.
    Ciekawość swiata sprawiła, że postanowił zwiedzić nieznaną mu dotychczas okolicę.
    "Pewnego dnia podczas przejażdżki po królewskim parku, ujrzał nagle zgrzybiałego, niedołężnego starca i dowiedział się, że starość jest przeznaczona wszystkim. Drugą rzeczą była choroba – ciężko chory człowiek, pokryty wrzodami, trzecią – śmierć – zwłoki niesione wśród lamentu żałobników. (...)
    Podobno wrócił z tej wyprawy cieżko przestraszony.
    „Cóż znaczą zbytki pałacu, zdrowe ciało i radosna młodość” — myślał. „Pewnego dnia może złamać choroba, przyjdzie starość. Nie ma ucieczki przed śmiercią. Wszyscy rozumni ludzie powinni odrzucić radość z młodości i zdrowia, radość życia."
    Wygląda na to, że młody Budda nie tylko lubi i nie lubi, ale nawet się lęka, obawia, smuci i wpada w depresję. Po opuszczeniu pałacu i sześciu latach szwęndania się po okolicy z różnymi ascetami, dziwakami i wariatami nazywanymi przez miejscową ludność "mędrcami" usiadł wreszcie pod jakimś drzewem i medytował. Dotychczasowe lęki, obawy , strach i depresja zniknęły. Wygląda na to, że stał się wreszcie szczęśliwym człowiekiem, a nawet zasłynął jako wybitny starożytny filozof i psycholog. Po śmierci jego wizerunek stał się przedmiotem kultu dając zarobić na chleb wielu rzeżbiarzom, malarzom i różnym innym artystom.

    > Te związane z konkretnymi procesami,nie rozumiem o co dokładnie pytasz?
    - Pytam jak nazywają się te procesy, jakimi słowami je nazywasz ?


  • byclogicznym 04.12.14, 06:49
    jacek_x napisał:

    > byclogicznym napisał(a):
    > > Podświadomość buddy lubi lub nie lubi ?
    >

    > To zależy.
    > Według popularnej legendy o życiu Siddhārthy Gautamy, żył on sobie wygodni
    > e w pałacu, a właściwie w trzech pałacach "jeden na porę zimną, jeden na porę g
    > orącą i jeden na porę deszczową." Tatuś zorganizował mu tam nawet mały prywatny
    > burdelik.

    "Podczas czterech miesięcy deszczowej pory byłem zabawiany w pałacu
    > deszczowym w towarzystwie samych tylko kobiet." (Budda Siakjamuni, Sukhamala Su
    > tta), czyli już z racji urodzenia miał już standard codziennego życia przewyższ
    > ający nawet marzenia wielu współczesnych pracowników zachodnich korporacji.
    > Ciekawość swiata sprawiła, że postanowił zwiedzić nieznaną mu dotychczas okolic
    > ę.

    > "Pewnego dnia podczas przejażdżki po królewskim parku, ujrzał nagle zgrzybiałeg
    > o, niedołężnego starca i dowiedział się, że starość jest przeznaczona wszystkim
    > . Drugą rzeczą była choroba – ciężko chory człowiek, pokryty wrzodami, tr
    > zecią – śmierć – zwłoki niesione wśród lamentu żałobników. (...)
    > Podobno wrócił z tej wyprawy cieżko przestraszony.
    > „Cóż znaczą zbytki pałacu, zdrowe ciało i radosna młodość” —
    > myślał. „Pewnego dnia może złamać choroba, przyjdzie starość. Nie ma ucie
    > czki przed śmiercią. Wszyscy rozumni ludzie powinni odrzucić radość z młodości
    > i zdrowia, radość życia."
    > Wygląda na to, że młody Budda nie tylko lubi i nie lubi, ale nawet się lęka, ob
    > awia, smuci i wpada w depresję.

    Po opuszczeniu pałacu i sześciu latach szwęndan
    > ia się po okolicy z różnymi ascetami, dziwakami i wariatami nazywanymi przez mi
    > ejscową ludność "mędrcami" usiadł wreszcie pod jakimś drzewem i medytował. Doty
    > chczasowe lęki, obawy , strach i depresja zniknęły. Wygląda na to, że stał się
    > wreszcie szczęśliwym człowiekiem, a nawet zasłynął jako wybitny starożytny fil
    > ozof i psycholog. Po śmierci jego wizerunek stał się przedmiotem kultu dając za
    > robić na chleb wielu rzeżbiarzom, malarzom i różnym innym artystom.

    Ale ja pytałem o podświadomość buddy zrealizowanego a nie o zwykłą ludzką podświadomość.A zrealizowany może być czegoś w ogóle podświadomy?
    >
    > > Te związane z konkretnymi procesami,nie rozumiem o co dokładnie pytasz?
    > - Pytam jak nazywają się te procesy, jakimi słowami je nazywasz ?

    Ciągle nie wiem o co pytasz?To zależy od tego co zamierzam zrobić.
    >
    >
  • terra_cognita 04.12.14, 08:56
    No włąśnie. Jakiś Hindus jest zrealizowany, ja jeszcze nie jestem zealizowany. Ale ja im wszystkim jeszcze pokażę, jak się zrealizuję to dopiero zobaczą. I będę cały w bieli...
  • terra_cognita 04.12.14, 08:59
    To nie do ciebie personalnie. Tak się sądzi o oświeceniu. Ten tam Nishijima trzeźwo stwierdził że całata koncepcja "oświecenia" to tylko romantyczna bajka dla dzieci. Ale zupełnie analogicznie odpowiedział współcześnie Charles de Gaulle dziennikarzowi pytającemu go czy jest szczęśliwy: - Ma mnie pan za idiotę?
  • jacek_x 07.12.14, 20:56
    Pewien młody Indianin meksykański zapytany w szkole przez swojego nauczyciela historii "W którym roku Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę" odparł : "trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ moi przodkowie znali swoją ziemię na długo przed rokiem 1492 i do tego jeszcze inaczej ją nazywali."
    Podobnie jest z oświeceniem. Z euro-centrycznego punktu widzenia jest to okres w historii Europy przypadający na koniec XVII wieku do początku XIX wieku. Oświecenie buddyjskie oznacza zupełnie coś innego, a z euro-centrycznego punktu widzenia bliższe jest epoce romantyzmu.
  • byclogicznym 12.12.14, 17:15
    jacek_x napisał:

    > Pewien młody Indianin meksykański zapytany w szkole przez swojego nauczyciela h
    > istorii "W którym roku Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę" odparł : "trudno mi odp
    > owiedzieć na to pytanie, ponieważ moi przodkowie znali swoją ziemię na długo pr
    > zed rokiem 1492 i do tego jeszcze inaczej ją nazywali."
    > Podobnie jest z oświeceniem. Z euro-centrycznego punktu widzenia jest to okres
    > w historii Europy przypadający na koniec XVII wieku do początku XIX wieku. Oświ
    > ecenie buddyjskie oznacza zupełnie coś innego, a z euro-centrycznego punktu wid
    > zenia bliższe jest epoce romantyzmu.


    Nie rozumiem co dokładnie chcesz przekazać?
    To że nazwy,definicje mogą oznaczać różne rzeczy?Zdążyłem już zauważyć że istnieją doświadczenia których nazywanie/definiowanie jest jedynie nazywaniem/definiowaniem.
  • jacek_x 15.12.14, 04:19
    byclogicznym napisał(a):
    Nie rozumiem co dokładnie chcesz przekazać?
    To że nazwy,definicje mogą oznaczać różne rzeczy?Zdążyłem już zauważyć że istnieją doświadczenia których nazywanie/definiowanie jest jedynie nazywaniem/definiowaniem.
    ==========
    To była odpowiedż na wpis TerraCognita dot. bon motu generała de Gaulle'a.
    Jak tam Twoje praktyki buddyjskie?
    Nawet pół godziny praktyki dziennie jest wiecej warte niż godzina przed telewizorem.
    Czy zauważyłeś, że świat dookoła Ciebie jest bardziej przyjazny lub weselszy niż wcześniej?
    Czy ludzie, których spotykasz zauważyli w Tobie jakąś pozytywna zmianę?
  • jacek_x 18.12.14, 03:53
    byclogicznym napisał(a):
    > Nie rozumiem co dokładnie chcesz przekazać?
    > To że nazwy,definicje mogą oznaczać różne rzeczy?Zdążyłem już zauważyć że istni
    > eją doświadczenia których nazywanie/definiowanie jest jedynie nazywaniem/defini
    > owaniem.
    ==============
    :-(
    No i juz się kolega logiczny napraktykował :-)
  • byclogicznym 05.04.15, 21:42
    jacek_x napisał:

    > byclogicznym napisał(a):
    > > Nie rozumiem co dokładnie chcesz przekazać?
    > > To że nazwy,definicje mogą oznaczać różne rzeczy?Zdążyłem już zauważyć że
    > istni
    > > eją doświadczenia których nazywanie/definiowanie jest jedynie nazywaniem/
    > defini
    > > owaniem.
    > ==============
    > :-(
    > No i juz się kolega logiczny napraktykował :-)



    Zanim wypowiem się na temat praktyki wolałem popraktykować kilka miesięcy a nie tylko kilka tygodni.Pomimo tego że już po kilku tygodniach zacząłem więcej zauważać to teraz wiem że kilka miesięcy to także niewiele.Rzeczywiście doświadcza się stanów głębokiego pozytywnego spokoju ale jednocześnie chyba trzeba uważać aby się nie zagalopować ponieważ wtedy wyłania się coś co nazwałbym coraz prawdziwszym zobaczeniem swojego ego i nie jest to miły widok.Ale wydaje mi się że trzeba kiedyś zacząć spoglądać prawdzie w oczy ponieważ inaczej nie zaczniemy pracować nad rozpuszczaniem swojego ego a nawet nie będziemy dokładnie wiedzieć nad czym pracować skoro nie będziemy tego ego zauważać.Nie poleciłbym takich praktyk większości ludzi ponieważ myślę że mało kto jest gotowy spojrzeć swojemu ego w oczy,może zaproponowałbym jakieś krótkie praktyki wprowadzające aby trochę lepiej zrozumieć życie ale poważna praca jest dla nielicznych,nie wiem czy dla pozostałych byłoby to wskazane.Poza tym potrzeba tutaj dużo systematyczności,cierpliwości a także puszczania dotychczasowych poglądów których każdy przeciętny człowiek sztywno się trzyma i traktuje jak prawdę przez co nie ma szansy poznawania prawdy.
  • jacek_x 05.04.15, 23:33
    byclogicznym napisał(a):
    "(...)Poza tym potrzeba tutaj dużo systematyczności,cierpliwości a także puszczania dotychczasowych poglądów których każdy przeciętny człowiek sztywno się trzyma i traktuje jak prawdę przez co nie ma szansy poznawania prawdy."
    -----
    Gratuluję wytrwałości. Przy okazji pozwole sobie zapytać z okazji chrzescijańskiego Wielkiego Piątku i Wielkiejnocy cytujac ewangelicznego Piłata z Pontu:
    " Cóż to jest prawda ?"
    pl.wikipedia.org/wiki/%22C%C3%B3%C5%BC_to_jest_prawda%3F%22_Chrystus_przed_Pi%C5%82atem#/media/File:What_is_truth.jpg
  • byclogicznym 06.04.15, 18:56
    jacek_x napisał:
    > -----
    > Gratuluję wytrwałości. Przy okazji pozwole sobie zapytać z okazji chrzescijańsk
    > iego Wielkiego Piątku i Wielkiejnocy cytujac ewangelicznego Piłata z Pontu:
    > " Cóż to jest prawda ?"
    > pl.wikipedia.org/wiki/%22C%C3%B3%C5%BC_to_jest_prawda%3F%22_Chrystus_przed_Pi%C5%82atem#/media/File:What_is_truth.jpg


    Często zastanawiałem się po co tak często zadawano takie pytanie,czy właściwiej nie powinno się pytać o coś innego,czy każda czująca istota nie potrzebuje osiągnięcia pełnej satysfakcji...dlaczego nie pytano co to jest pełna satysfakcja?Pytanie o to czym jest prawda kojarzy mi się z intelektualizowaniem które im bardziej jest intensywne tym bardziej oddziela nas od coraz pełniejszej satysfakcji,może lepiej koncentrować się na obserwowaniu tego co jest tu i teraz.
  • putin_lebioda 02.12.14, 15:13
    Medytacja, joga i psychologia życia może istnieć odrębnie i nie potrzebuje do tego sekty religijnej... Buddyzm jak każda religia jest sektą, gdy mówi o poglądach i oszukuje ludzi... Tak się stało w Tybecie i Indiach... Nikt z buddystów nie chce wyciągać z błędów ludzi, bo jest to lepiej opłacalne...


    Pieniądz wyparł idee buddy i nie ma co mówić o tej sekcie. Budda mówił jasno nie ma autorytetów, a wy je budujecie...

    Pieniądze płacicie za wiarę, jakbyście nie mogli ze sobą współpracować za darmo... Spróbujcie nie wpłacać... Nie? Bo buddyzm nie jest otwarty dla każdego!!! Do afryki nie przyjechał, a jedynie w Europe najbardziej pożąda...

    Ktoś żyje w pałacach za Wasze pieniądze i zamiast pełnego zrozumienia Was wykorzystuje...

    Robicie rytuały wokół czegoś lub kogoś zamiast naprawdę się rozwijać... Nie tego budda chciał, by kłaniać się mu w pas... A jednak kłanianie się w pas stało się bardziej ważne od samo rozwoju :)
  • putin_lebioda 02.12.14, 15:23
    Autorytetem - Jego Świętobliwość!!!

    Chodź świętym nie jest... Ciekawe skąd i po co nazywa się go świętobliwością, skoro jak każdy człowiek może się mylić, bo Dalajlama jest także człowiekiem!!!
  • byclogicznym 02.12.14, 18:44
    putin_lebioda napisał(a):

    > Medytacja, joga i psychologia życia może istnieć odrębnie i nie potrzebuje do t
    > ego sekty religijnej... Buddyzm jak każda religia jest sektą, gdy mówi o pogląd
    > ach i oszukuje ludzi... Tak się stało w Tybecie i Indiach... Nikt z buddystów n
    > ie chce wyciągać z błędów ludzi, bo jest to lepiej opłacalne...
    >
    >

    > Pieniądz wyparł idee buddy i nie ma co mówić o tej sekcie. Budda mówił jasno ni
    > e ma autorytetów, a wy je budujecie...
    >
    > Pieniądze płacicie za wiarę, jakbyście nie mogli ze sobą współpracować za darmo
    > ... Spróbujcie nie wpłacać... Nie? Bo buddyzm nie jest otwarty dla każdego!!! D
    > o afryki nie przyjechał, a jedynie w Europe najbardziej pożąda...
    >
    > Ktoś żyje w pałacach za Wasze pieniądze i zamiast pełnego zrozumienia Was wykor
    > zystuje...
    >
    > Robicie rytuały wokół czegoś lub kogoś zamiast naprawdę się rozwijać... Nie teg
    > o budda chciał, by kłaniać się mu w pas... A jednak kłanianie się w pas stało s
    > ię bardziej ważne od samo rozwoju :)


    Nie rozumiem dlaczego to napisałeś.Przecież my tutaj poszliśmy prawie tylko w kierunku zgłębiania doświadczenia i praktyki zazen.
    Nie piszemy nic o pieniądzach,rytuałach,kłanianiu się.Jeżeli chodzi o pieniądze to dzwoniłem do kilku ośrodków buddyjskich i w prawie wszystkich powiedzieli mi że przez pierwszy miesiąc nic nie muszę zapłacić a potem jeżeli chciałbym przychodzić to jedynie jakieś śmieszne kwoty na utrzymanie jakiegoś starego dwupokojowego mieszkania na ośrodek.Jeżeli chodzi o rytuały to chyba tylko ktoś napisał że są one mało ważną otoczką do zazen a o kłanianiu się nic nie było.
    Nie mam pojęcia kim dokładnie,poza znajomością jego urzędu jest Dalajlama więc nie będę go oceniał,skoro tak nieprzeciętna postać jak Oser go szanuje to tym bardziej nie zamierzam go krytykować.
    Jeżeli chcesz to możesz dołączyć się do dyskusji ale czy nie uważasz że więcej można dowiedzieć się zgłębiając poruszane kwestie niż pisać sobie coś tak obok.
  • terra_cognita 05.12.14, 09:17
    Dalajlama jest przesympatycznym gościem w przeciwieństwie do wielu tych tybetańskich pajaców. Moze dlatego że nie wierzy w różne ludowe bajania które podaje się jako prawdy buddyzmu tybetańskiego. Takie mam wrażenie po lekturach jego wywiadów. Wie że te różne zabobony w rozmowie z pozytywnym ale cały czas trzeźwym francuskim fizykiem mogą go ośmieszać.
  • zelazny.karzel.wasyl 02.01.15, 13:53
    > Medytacja, joga i psychologia życia może istnieć odrębnie i nie potrzebuje do t
    > ego sekty religijnej...
    Owszem, może. I było w historii paru wybitnych uczniów, którzy tylko 1-2 razy w życiu spotkali nauczyciela, zadali 1 pytanie, usłyszeli odpowiedź i to im wystarczyło. Ale czy Ty jesteś absolutnie pewien, że jesteś tak wybitny jak oni? Bo jeśli nie, to potrzebujesz kogoś, kto wcześniej przeszedł tę drogę i zna pułapki, czyhające na niej. A jest ich niemało....

    > Pieniądz wyparł idee buddy i nie ma co mówić o tej sekcie. Budda mówił jasno ni
    > e ma autorytetów, a wy je budujecie...
    Budda mówił też o nieprzywiązywaniu się do swoich (jego) słów .
    Dobrego nauczyciela poznać po tym, że chroni ucznia przed swoim wpływem. Ale nie należy tego mylić z brakiem szacunku ucznia do nauczyciela....

    > Pieniądze płacicie za wiarę, jakbyście nie mogli ze sobą współpracować za darmo
    > ... Spróbujcie nie wpłacać... Nie? Bo buddyzm nie jest otwarty dla każdego!!! D
    > o afryki nie przyjechał, a jedynie w Europe najbardziej pożąda...
    Wujek Google twierdzi co innego:
    www.buddhistgeeks.com/2010/07/african-zen/
    Robicie rytuały wokół czegoś lub kogoś zamiast naprawdę się rozwijać... Nie teg
    > o budda chciał, by kłaniać się mu w pas... A jednak kłanianie się w pas stało s
    > ię bardziej ważne od samo rozwoju :)

    A co, jeśli "kłanianie się w pas" jest elementem samorozwoju? :-)
    Brałeś taką możliwość pod uwagę?

    --
    Z cyklu kryteria doboru Kadry w RP:
    "Pan, panie Kolego lubisz sobie wypić, dlatego będziesz Pan odpowiedzialny w naszym ministerstwie za politykę wschodnią!"
    Copyright by A. Mleczko
  • putin_lebioda 10.04.15, 15:08
    Oznacza to, ze mam nazywać Dalajlamę Jego Świętobliwość i wyróżniać go jak bóstwo? Jeśli chce być równie człowiekowi to niech się nazwie nauczycielem, a nie Świętobliwościa.

    Świętość jest religijna, a skoro Dalajlama, jest taki mądry to winien zauważyć, ze w gronie jego ludzi ma multum religijnych ludzi i zamiast ich czegoś nauczyć pozwala na gadanie byle ot co.

    Może nie wiedział... Czas jednak wskazywać drogę zgodną z buddyzmem, a nie udawać, ze ludzie są jacy są... Oszuści też bywają przemili w kontakcie z innymi. Po to są przemili , by zyskać Waszą przychylność. Cały bajer byście uwierzyli, ze ktoś chce Waszego dobra.

    Droga zaś buddy może być uczona, jednak po co stawiacie w Polsce posążki buddy? Kłaniać się do rzeczy? To jest ten rozwój? Ile to klasztorów ma posążek buddy. Budda nie pozwalał Wam na domysły, a wy snujecie domysły. Praktyka praktyką, a buddyzm buddyzmem.

    Checie prawdziwie praktykować to zróbcie Waszą religią darmową... Nie potrzeba, Wam przecież nic innego niż własny dom, a jednak wymagacie czegoś więcej... Co za te pieniądze kupujecie? Posążek buddy zamiast nauki buddy. I chcecie mi mówić, ze odcieliście się od materializmu :)

  • olsah65 10.04.15, 21:05
    putin_lebioda napisał(a): > Oznacza to, ze mam nazywać Dalajlamę Jego Świętobliwość i wyróżniać go jak bóst
    > wo?
    Nie.Są inne szkoły i tam nie ma Dalajlamy.

    Jeśli chce być równie człowiekowi to niech się nazwie nauczycielem, a nie Ś
    > więtobliwościa.

    Wpierw musisz wyjaśnić co to jest człowiek, a następnie dążyć do porównań.

    > Może nie wiedział... Czas jednak wskazywać drogę zgodną z buddyzmem,

    Nie ma żadnej drogi , więc co chcesz by wskazywał?

    > Droga zaś buddy może być uczona, jednak po co stawiacie w Polsce posążki buddy?

    Byś nie pomylił drogi.

    > Kłaniać się do rzeczy?

    Ludzie są przywiązani do formy. Chorobę formy leczy się lekarstwem formy.

    > To jest ten rozwój?

    Pokłoń się to zrozumiesz.

    > Ile to klasztorów ma posążek buddy.

    Policz to się dowiesz. Ja nie liczyłem.

    > Budda nie pozwalał Wam na domysły, a wy snujecie domysły

    Budda znaczy stań się wolny. Od domysłów i pozwoleń również.

    > Checie prawdziwie praktykować to zróbcie Waszą religią darmową..

    Budda praktykował pod drzewem. Ty znajdź swoje drzewo i też będziesz miał za darmo.

    Posążek buddy zamiast nauki buddy. I chcecie mi mów
    > ić, ze odcieliście się od materializmu :)
    >

    Uchowaj Boże. Nie próbuj mnie od niczego oddzielać.
  • zelazny.karzel.wasyl 02.01.15, 13:29
    > W zasadzie to nie wiem czy tak jest ale z moich ostatnich spostrzeżeń wynika że
    > w tej religii jest najwięcej odłamów które nie opierają się na wierze tylko na
    > wiedzy i doświadczeniu.I dlatego zacząłem wnioskować że może być najlepszą.

    Buddyzm to NAJGORSZA religia świata. Przynajmniej ten, w wersji uważającej się za najlepszą...

    --
    Z cyklu kryteria doboru Kadry w RP:
    "Pan, panie Kolego lubisz sobie wypić, dlatego będziesz Pan odpowiedzialny w naszym ministerstwie za politykę wschodnią!"
    Copyright by A. Mleczko
  • terra_cognita 02.01.15, 21:10
    Jako religia buddyzm nie jest nic a nic mniej absurdalny ze swoimi bajkami, klerem i należnościami na utrzymanie niż jakakolwiek inna zinstytucjonalizowana paranoja służąca podporządkowaniu plebsu władzy.
  • ococibiega 09.01.15, 14:26
    niewątpliwie nie jest mniej absurdalny niż inne religie .
    kiedy dziś widzimy ,co się dzieje na świecie to okazuje się ,że religia rodzimego kręgu kulturowego jest najmniej groźna . a to już o wiele więcej i lepiej niż trzymanie z jakąś sektą ,która podaje się za dziecko jakiejś religii czy tradycji .
    bo co wiedzą Polacy albo ogólnie cywilizacja zachodu o buddyzmie ? najczęściej tylko coś z książek a żywy przykład to działalność jakichś sekt ,które są jedynie zagęszczoną dharmą i to dla mnichów ale już nie dla świeckich osób . a ponieważ rzadko który klasztor na zachodzie utrzyma się bez donacji społecznych to działają jako ośrodki buddyjskie . przeważnie to jakiś zen , może joga czy jakaś inna szkoła oparta na trudnej praktyce medytacyjnej . mnóstwo tu technik ascetycznych nie adekwatnych do życia świeckiego .
    takie towarzystwa działają jak sekty . cała struktura i mentalność jest typowo sekciarska ,łącznie z brakiem przejrzystości np . w przypadkach stosowania przemocy ,przymusu ,szantażu itp . bronią się również jak sekty i to nie tylko przed atakiem niezadowolonych ale i przed zwykłą dyskusją .
    jakieś odosobnienia medytacyjne ,to typowe praktyki dla mnichów ale większość świeckich buddystów na dalekim wschodzie tego nie praktykuje ani na co dzień ani regularnie po żadnych ośrodkach . tam nie ma ośrodków no bo są światynie jak to na rodzimym gruncie . donacja , złożenie pokłonu buddzie w świątyni ,może recytowanie sutr ,to są na formy praktyki na dalekim wschodzie . medytacja siedząca to już jak asceza i świętość .
    po co robić z ludzi zachodu buddystów ,którzy nie mają pojęcia zielonego o mentalności mieszkańca Chin , Korei czy Japonii . do czego to może doprowadzić ? moim zdaniem do niczego .
  • byclogicznym 05.04.15, 21:12
    terra_cognita napisał:

    > Jako religia buddyzm nie jest nic a nic mniej absurdalny ze swoimi bajkami, kle
    > rem i należnościami na utrzymanie niż jakakolwiek inna zinstytucjonalizowana pa
    > ranoja służąca podporządkowaniu plebsu władzy.


    To dlaczego tak często mówi się w nim o osobistym doświadczaniu i sprawdzaniu a tak rzadko o wierze?To dość różna postawa w stosunku do tej jaką prezentuje zdecydowana większość wyznań w Europie.Już nie mówiąc o słowach Dalajlamy:Pokażcie nam błędy w naszej darmie,musimy je szybko poprawić ponieważ najwyższą religią jest bezbłędna prawda i jeżeli nasza darma nie jest z nią równa to musimy to poprawić.Nie wiem czy dokładnie to powtarzam ale chodziło o coś takiego.
    Długo studiujesz buddyzm?Długo pracujesz ze swiadomością?Ja dopiero zaczynam ale wydaje mi się że nie wygląda to do końca tak jak piszesz.A może trochę tak sobie piszesz bez głębokiego sprawdzania?
  • terra_cognita 10.04.15, 20:01
    Po prostu mówiąc "buddyzm" różni ludzie rozumieją co innego. Dla mnie jest to wyłącznie specyficzna technika uważności.Traktowany jako religia z powtarzaniem ideologicznych pierdół i czczeniem dziwacznych himalajskich, japońskich czy innych kapłanów sprawuje się tak samo jak każda inna religia czyli wciągnie w bagno ignorancji i zagubienia. Traktowany bez egzaltacji uzytkowo zwiększa trzeźwośc osądu i umożliwia odrzucenie bajań o religijnych dyrdymałach, niewątpliwym zbawieniu w zamian za tackę etc. W końcu ma się do czynienia z tym co mamy przed sobą a nie w książkach czy mitach.
  • lara9369 25.02.15, 13:45
    Jeśli ktoś koniecznie musi mieć nad sobą bata w postaci religii, faktycznie buddyzm może wydawać się najlepszy. W końcu, z dwojga złego wybiera się mniejsze zło.
    Tylko dziwi mnie, dlaczego ludzie wciąż szukają jakichś nieobecnych bogów, a całkowicie zapomnieli, dzięki czemu żyją na tej planecie? Niszczymy życie na Ziemi, jakbyśmy byli wrogimi kosmitami dla siebie samych. A jednocześnie podnosimy oczy ku niebu , szukajac własnie tam rozwiązania naszych problemów. Jeśli mozna doradzic: zanim wybierzesz Nirwane, upewnij sie prosze, czy aby na pewno - tego chcesz. Bo Nirwana - to pustka, wyjscie z gry, bez mozliwosci powrotu duszy tu na Ziemie w następnych Reinkarnacjach. Bo skoro odrzucasz dar zycia na tej planecie w ciele fizycznym, skoro nie potrafisz docenic wszystkich blag z tego plynacych, Ziemia cie wiecej tu nie przyjmie... uwierz, wiem co mowie, mam doswiadczenie z prawdziwym OBWE, nie - tych halucynacji, co przezywaja niektórzy adepci.. Tam - nie ma nic, pustka. Zycie - jest tu, na Ziemi.
  • mufka.13 01.03.15, 20:45
    Rozmowy o nirwanie sa zupełnie analogiczne do dysput o przymiotach Boga...Opieramy się tu zazwyczaj na autorytatywnym i powszechnie piśmiennictwie czyli na niczym.
  • olsah65 01.03.15, 20:53
    mufka.13 napisał(a):

    > Rozmowy o nirwanie sa zupełnie analogiczne do dysput o przymiotach Boga...Opier
    > amy się tu zazwyczaj na autorytatywnym i powszechnie piśmiennictwie czyli na ni
    > czym.

    Nirwana nie istnieje, więc zbędny entuzjazm w kwestii oceny.
  • lara9369 02.03.15, 21:02
    olsah65 napisał: Nirwana nie istnieje, więc zbędny entuzjazm w kwestii oceny.

    Racja. Nirwana - to pustka.
  • jacek_x 08.03.15, 15:43
    " Racja. Nirwana - to pustka."
    ==============
    Buddyjska Pustka to jest świadomość która wyzwoliła się od "Ego".
    Pustka buddyjska to jest pojęcie niezrozumiałe dla ludzi Zachodu, uwarunkowanych kulturowo na sukces i frustrację.
    Jestem przekonany, że miało miejsce błędne tłumaczenie tego słowa na język polski.
    Słowo "Pustka" powinno być moim zdaniem być przetłumaczone na język polski jako "Świadomość".
    Tak więc Nirwana oznacza świadomość bez wpływu ego, co może być doświadczone po pewnym okresie praktyk medytacji.
    PS.
    Tak zwana "Pustka "nie ma nic wspólnego z sukcesem komercyjnym, t.j. na przykład wzrostem srodków finansowych na koncie bankowym. "Pustka", czyli swiadomość w formie czystej może być odczuwalna w indywidualnym stanie emocji "tu i teraz". Innymi słowy, pustka to jest "Stadium Arkadium"- stan swiadomości, który trafnie określa polskie "być szczęśliwym".


  • lara9369 08.03.15, 16:32
    jacek_x napisał: Tak więc Nirwana oznacza świadomość bez wpływu ego, co może być doświadczone po pewnym okresie praktyk medytacji

    No tak, wszystko co proste jest genialne, po co spierać sie czym jest ego, a czym stan szczęścia dla każdego z nas?
    Twierdzenie że szczęściem dla każdego - jest osiągnięcie wyższej świadomosci ( i tu należało by stwierdzić ze moksza = nirwana, czyż nie tak?) czyli jak twierdzi Autor - swiadomośc bez wpływu ego - pozbawia każdego z nas indywidualności i tym samym - wolnej woli, czy prawa wyboru, decydowania o tym, czym indywidualnie dla mnie - oznacza pojęcie szczęścia.
  • byclogicznym 05.04.15, 20:38
    lara9369 napisał(a):

    > jacek_x napisał: Tak więc Nirwana oznacza świadomość bez wpływu ego, co może by
    > ć doświadczone po pewnym okresie praktyk medytacji
    >


    > No tak, wszystko co proste jest genialne, po co spierać sie czym jest ego, a c
    > zym stan szczęścia dla każdego z nas?
    > Twierdzenie że szczęściem dla każdego - jest osiągnięcie wyższej świadomosci (
    > i tu należało by stwierdzić ze moksza = nirwana, czyż nie tak?) czyli jak twier
    > dzi Autor - swiadomośc bez wpływu ego - pozbawia każdego z nas indywidualności
    > i tym samym - wolnej woli, czy prawa wyboru, decydowania o tym, czym indywidual
    > nie dla mnie - oznacza pojęcie szczęścia.


    Ja także jestem przywiązany do swojego egoistycznego szczęścia i nie wykluczam że dlatego dla mnie nirwana jest nie do doświadczenia,przynajmniej w obecnym czasie.Wolałbym jednak uczyć się doświadczać coraz pewniejszego szczęścia w zamian za coraz bardziej egoistyczne.Wydaje mi się że wtedy łatwiej zauważać to nad czym powinniśmy pracować zarówno w świecie zewnętrznym jak i wewnętrznym.
  • byclogicznym 05.04.15, 20:56

    "Pustka", czyli swiadomość
    > w formie czystej może być odczuwalna w indywidualnym stanie emocji "tu i teraz"
    > . Innymi słowy, pustka to jest "Stadium Arkadium"- stan swiadomości, który traf
    > nie określa polskie "być szczęśliwym".
    >
    >
    Ale czy indywidualny stan emocji może być czysty?Przecież skoro jest indywidualny to jest w nim ego a do tego jest jeszcze emocja więc chyba trudno tutaj mówić o 100 procentowej czystości.
  • jacek_x 06.04.15, 01:23
    byclogicznym napisał(a):
    > Ale czy indywidualny stan emocji może być czysty?Przecież skoro jest indywidual
    > ny to jest w nim ego a do tego jest jeszcze emocja więc chyba trudno tutaj mówi
    > ć o 100 procentowej czystości.
    -----
    Tak zwana Nirwana , jezeli dobrze rozumiem znaczenie tego slowa jest stanem tymczasowym. można porownac to do skoków na trampolinie w poblizu muru.
    Czasem uda sie wyskoczyc ponad mur i przez chwile dostrzec co jest po drugiej stronie.
    Utrzymanie tego stanu swiadomości w w tak zwanej formie "czystej" jest bardzo trudne, a dla czklowieka zachodniej "cywilizacji kupieckiej ' jeszce trudniejsze.
    Byc może Nirwana jest możliwa do utrzymania na dłużej dopiero po śmierci.
    "Na dluzej " oznacza nasz czas kalendarzowy zależny od obrotow Ziemii dookoła słonca.
    W Nirwanie czas kalendarzowy nie płynie, isnieje tylko terażniejszość, tu i teraz, która przez niektórych europejskich mistyków określana jest słowem wieczność.






  • byclogicznym 06.04.15, 19:38
    jacek_x napisał:
    > -----
    > Tak zwana Nirwana , jezeli dobrze rozumiem znaczenie tego slowa jest stanem tym
    > czasowym. można porownac to do skoków na trampolinie w poblizu muru.
    > Czasem uda sie wyskoczyc ponad mur i przez chwile dostrzec co jest po drugiej s
    > tronie.
    > Utrzymanie tego stanu swiadomości w w tak zwanej formie "czystej" jest bardzo t
    > rudne, a dla czklowieka zachodniej "cywilizacji kupieckiej ' jeszce trudniejsze
    > .
    > Byc może Nirwana jest możliwa do utrzymania na dłużej dopiero po śmierci.
    > "Na dluzej " oznacza nasz czas kalendarzowy zależny od obrotow Ziemii dookoła s
    > łonca.
    > W Nirwanie czas kalendarzowy nie płynie, isnieje tylko terażniejszość, tu i ter
    > az, która przez niektórych europejskich mistyków określana jest słowem wiecznoś
    > ć.
    >
    >
    Zagłębiałeś się w sutry?Cały czas myślałem że nirwana może być jedynie wieczna.A to że w trakcie poważniejszego uspokojenia umysłu można doświadczać bardzo interesującego stanu umysłu zacząłem zauważać,trudno powiedzieć mi jak to nazwać...może powiedziałbym że jest to odczuwanie że nasz świat wewnętrzny jest dużo bardziej interesujący niż myślałem.O nirwanie wolę się nie wypowiadać,to za wysokie loty dla mnie.
    A może w pełnym spoczęciu w tu i teraz po bardzo,bardzo długim i głębokim treningu,w tu i teraz ma się dostęp do wszystkiego co w danej chwili jest istotne.
  • terra_cognita 06.04.15, 22:09
    Tzw. nirwana to oczywiście narzędzie marketingowe buddyzmu tak jak i każda obietnica nagrody za solenne wypełnianie wymagań dowolnej religii. Jest jednak tak jak i inne hinduskie marchewki religijne zdecydowanie lepsze od teorii życia wiecznego po śmierci ponieważ obiecuje cuda na kiju jeszcze za życia doczesnego a są i tacy co twierdzą że już doznają buddyjskiego (czy jakiegokolwiek podobnego - bo buddyzm to część hinduizmu ) nieustającego megaorgazmu. Ale jeśli ma to zachęcić do treningu to właściwie dlaczego nie? Uświadomienie sobie natury wszechrzeczy warte jest zastosowania tak niewinnej w końcu sztuczki.
  • byclogicznym 07.04.15, 02:48
    terra_cognita napisał:

    > Tzw. nirwana to oczywiście narzędzie marketingowe buddyzmu tak jak i każda obie
    > tnica nagrody za solenne wypełnianie wymagań dowolnej religii. Jest jednak tak
    > jak i inne hinduskie marchewki religijne zdecydowanie lepsze od teorii życia w
    > iecznego po śmierci ponieważ obiecuje cuda na kiju jeszcze za życia doczesnego
    > a są i tacy co twierdzą że już doznają buddyjskiego (czy jakiegokolwiek podobn
    > ego - bo buddyzm to część hinduizmu ) nieustającego megaorgazmu. Ale jeśli ma t
    > o zachęcić do treningu to właściwie dlaczego nie? Uświadomienie sobie natury ws
    > zechrzeczy warte jest zastosowania tak niewinnej w końcu sztuczki.


    Megaorgazmu nie doświadczyłem ale spokojniejszy na pewno jestem a po za tym coraz wyraźniej widzę swoje ego więc mogę powoli pracować nad tym aby stawać się coraz mniejszym mądralą który mało spróbował a dużo mówi.Dobrze że nie byłem jeszcze tak rozwalony że nawet nie byłby w stanie uczciwe spróbować lub uczciwie próbować jedynie przez tydzień.
  • terra_cognita 07.04.15, 11:42
    Oczywiście że masz rację. Tydzień, miesiąc, rok, dziesięc lat, może nawet po szesnastu latach można potwierdzić że nie jest to czas stracony?
    ( Ale przeczytaj przypis 55. na tej stronie: mahajana.net/ttd/Dogen%20Zenji%20-%20Znaczenie%20praktyki-i-przebudzenia/Dogen%20Zenji%20-%20Znaczenie%20praktyki-i-przebudzenia.html )
    Nirwana jest dobra, któż by nie chciał osiągnąć nirwany?!
  • perceptivity 08.04.15, 18:43
    Nirwana to opowiadanie faktycznie dobre dla dzieci czy inaczej mówiąc na początku praktyki, z braku lepszej motywacji. Sądzę że po pewnym czasie gdy człowiek dojrzewa nie tylko intelektualnie nirwana zacznie mu przypominac jak to kiedyś lubił zabawy w Indian...
  • terra_cognita 07.04.15, 12:22

    Przejdzie

    Uczeń przyszedł do swojego nauczyciela ze skargą:

    — Moja medytacja jest okropna! Wciąż jestem rozproszony, albo senny, bolą mnie nogi. Po prostu straszne!

    — „To przejdzie” — powiedział nauczyciel.

    Po tygodniu uczeń znów przyszedł.

    — Moja medytacja jest teraz fantastyczna! Jestem skupiony, wyciszony, odżyłem! Jest wspaniale!

    — To przejdzie — powiedział nauczyciel.
  • lara9369 22.04.15, 12:44
    Buddyzm najlepszą religią świata

    z tym twierdzeniem mogę się zgodzić tylko w kontekście powiedzenia "z dwojga złego wybiera się to mniejsze zło", gdyż absolutnie wszystkie religie powodują ograniczenie swobód jednostki, w tym - Buddyzm, przepełniony dogmatami jak kazża inna religia świata i tak samo tworząca idoli wśród ludzi, zaprzeczając tym samym idei równości człowieka wobec człowieka oraz samej istocie wolności
  • jacek_x 23.04.15, 05:56
    Jeżeli jest jakieś zło większe i zło mniejsze, to idąc tym tokiem rozumowania dalej musi istniec zło jeszcze mniejsze od poprzedniego, aż wreszcie jakiś punkt zerowy lub stan neutralny. Z zasad matematycznych wynika, że po drugiej stronie tego punktu musi istnieć wartość o przeciwnym znaku. Ponieważ semantycznym przeciwieństwem zła jest dobro, to możemy założyć, że istnieje małe dobro i dobro większe od poprzedniego. Twoim zdaniem buddyzm jest złem, ale tym mniejszym od czegoś tam. Od czego ?
    Poza tym co to jest takiego "istota wolności", jak ten termin powinno się rozumieć?
  • lara9369 23.04.15, 07:51
    Człowiek, który kocha - nigdy nie będzie szukał w podręcznikach definicji miłości. Człowiek, który codziennie wstaje przed świtem, aby podziwiać misterium Wschodu Słońca, nigdy nie zapyta, jak należy rozumieć wschód Słońca? :) Człowiek, który nigdy nie widział morza, ale wystarczy mu definicja akwenu wodnego z encyklopedii i obrazki na ekranie telewizora, NIGDY nie dowie się, czym jest morze. Natomiast ten, kto naprawdę chce wiedzieć, co to jest morze, zrobi wszystko, aby tam dotrzeć, wejsc do morza, i całkiem prawdopodobne, że nauczy się pływać...
    Dopóki człowiek nie jest wolny, zawsze będzie pytał - a czym jest Wolność? :))))
  • jacek_x 24.04.15, 01:54
    Twoje podejście do ideii wolności jest bardzo subiektywne i romantyczne. Zupełnie inne niż podejście np. większości dyskutantów w sąsiednim wątku "Buddyzm najgorsza praktyką", którzy preferują po swojemu pojmowany obiektywizm w spojrzeniu na rzeczywistość i "mędrca szkiełko i oko", czyli metody naukowe.
    "Dopóki człowiek nie jest wolny, zawsze będzie pytał - a czym jest
    Wolność?" sugeruje Lara
    Nad poruszoną powyżej kwestią zastanawiali się już od dawna różni ludzie. Taki na przykład Johann Wolfgang von Goethe wydumał następującą sentencję:
    "Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest."
    Cóż to zdanie może w praktyce (nie tylko buddyjskiej) oznaczać?
    Czytając wpis Lary o "Człowieku, który nigdy nie widział morza" przypomniał mi się Toby Waller - główny bohater powieści oraz telewizyjnego serialu "Korzenie". Toby Waller, a właściwie Kunta Kinte był członkiem szczepu Mandinka, pochodzącego z Gambii. Kunta został złapany w swojej ojczyźnie i przewieziony do Annapolis w Stanach Zjednoczonych. Annapolis położone jest na wschodnim wybrzeżu, gdzie jak we wszystkich portowych miastach z tej strony Atlantyku podziwiać można przepiękne wschody słońca, a samego morza to się ten Toby Waller musiał naoglądać do woli w czasie swojej kilkutygodniowej podróży statkiem żaglowym.
    Parafrazując rówieśnika Goethego - Georga W. F. Hegla można zauważyć, że czlowiek podziwiający misterium Wschodu Słońca może być wolny nawet w kajdanach :-)
    Ja wiem, że nie o to Ci właściwie chodziło, ale z tą całą "ideą wolności" to może nie być taka prosta sprawa.

  • lara9369 23.04.15, 08:51
    jacek_x napisał: Twoim zdaniem buddyzm jest złem, ale tym mniejszym od czegoś tam. Od czego ?

    Kiedy idziesz i nagle napotykasz na swojej drodze głodne dziecko, a w kieszeni masz tylko kawałek suchego chleba, podasz go dziecku. Oczywiście, lepiej by było zabrać to dziecko gdzieś, gdzie można będzie nakarmić go sytym obiadem i zapewnić stałą opiekę, ale jeśli nie masz takiej możliwości - kawałek suchego chleba też będzie dobrem w tej sytuacji. Tak samo religie w róznym stopniu odpowiadają potrzebom ludzi. Buddyzm jest owa "kromką suchego chleba", która lepsza - od głodu.
    Natomiast złem są religie totalitarne, które niczym się nie róznią od faszyzmu, i czynia z człowieka niewolnika już w brzuchu jego matki. Jeszcze się nie narodził, a już jest "chrześcijaninem", "chrześcijaninem" bądź "muzułmaninem" etc. Narzucenie człowiekowi w co ma wierzyć i jakie rytuały odstawiać i jak ma się zachowywać w tym zyciu jest zaprzeczeniem idei Wolnej Woli, która ludziom sam Bóg ofiarował, więc jakim prawem człowiek, szumnie i dumnie nagle mianujący siebie "ustami Boga" (mam na myśli kapłanów wszelkiej maści) - mnie to prawo na chrzcie podobno świętym - odebrał?
  • jacek_x 24.04.15, 01:57
    Nie rozumiem jak ktoś w brzuchu matki może być chrzescijaninem lub muzułmaninem. Nawet rok po urodzeniu , a nawet w wieku lat 5-ciu człowiek nie ma właściwie żadnej wolnej woli
    i jest uzależniony całkowicie od swoich rodziców lub opiekunów. Nigdy się nie zastanawiałem nad tym co może się stać z kilkuletnim dzieckiem, które postanowiło ruszyć w świat
    i podejmować różne niezależne decyzje w sprawie własnego losu, samodzielnie zdobywać środki do życia, albo zdecydowac, że od teraz to to już nie będzie ateistą tak jak tatuś i mamusia, ale zapisze się na przykład do Świadków Jehowy.
    Zaraz taki śmiałek zostałby uznany za zaginionego i wszyscy z policją państwową i telewizją lokalną włącznie nieustawaliby w jego poszukiwaniach w dzień i w nocy, aby go zwrócić "na swoje miejsce".
    W wieku lat 6 lub 7 przekona się na własnej skórze, że nawet jako ateista jest własnością Ministerstwa Edukacji i musi (sic!) uczęszczać do szkoły. Spróbowałby mały człowieczek tego nakazu państwa choćby i nawet demokratycznego nie posłuchać.
    Nawet powoływanie się na "ideę Wolnej Woli, którą sam Bóg ofiarował " niewiele mu tutaj pomoże.
  • jacek_x 02.05.15, 17:02
    Widzę, że zarówno "pamiętnikarz" Woxiolo jak i dyskutant używający żenskiej formy dla swojego wirtualnego podpisu nie mają już nic więcej do powiedzenia.
    To byl dopiero wstęp do interesującego tematu. Podobnie jak miłość, która dla Lary stanowi największą wartość jest wstępem lub początkiem pewnej przygody, tak i zrozumienie "idei wolności " mogło być poczatkiem do zrozumienia filozofii buddyjskiej.
  • donio88 13.04.16, 18:31
    buddyzm niczego niby nie narzuca? wolne żarty. nie bez powodu małych chłopców oddają do klasztorów wbrew ich woli
  • woxilo 13.04.16, 21:00
    donio88 13.04.16, 18:31
    buddyzm niczego niby nie narzuca? wolne żarty. nie bez powodu małych chłopców oddają do klasztorów wbrew ich woli

    A u nas dzieci posyła się do szkół ,i wychodzą nieuki ,z procesorem wirtualnym ,zamiast mózgu .
  • woxilo 12.04.16, 08:13
    żadna religia nie wypiera tak umysłów /nie robi wody z mózgów ludzkich jak chrześcijaństwo , zaraza zwana chrześcijańatwem zaraziła nawet wszelkie pierwotne Mądrości na Dalekim Wschodzie ,jak Szamanizm ,mający z 10900 lat albo więcej Doktryna czcąca Naturę i Prawa Ludzkie ,eksperci od psychiki ludzkiej ,nawet żyjący światem psychicznym /duchowym /umysłowym ,pierwsi ludzie na ziemi ,kapłani i uzdrowiciele ,potem szamanizm przywędrował na Daleki Wschód I powstał Buddytzm Tybetański ,i to od nich powstało puźniejsze duchowieństwo ,religie na świecie od pokoleń ,odłamy religijne /sekty i wszelka puźniejsza duchowość ,jak Joga -spokrewniony system z Szamanizmem i mający wiele ścieżek służących do prawidłowego rozwoju ciała i umysłu -
    Joga to Odwieczny / Ponadczasowy /Święty System /Doktryna / Filozofia Życia , Nauka ,Teologia ,Medycyna ,Auto-Psychoterapia ,Autohipnoza , Specjalna Gimnastyka /Postawy Ciała /Asany , Mudry , Połączone z oddechem - Pranajama , która to odwieczna filozofia i nauka życia .
    Joga może być mylnie rozumiana w krajach eurepejskich , gdyż w europie od wielu pokoleń panuje mylne przekonanie , że jedna ze ścieżek jogi tylko ta dla zdrowia gdzie wykonuje się specjalne postawy ciała -Asany /Mudry to ta joga właściwa ,gdy tymczasem joga ma wiele ścieżek ,które to ścieżki mają różne nazwy i nadają się do poprawy zdrowia dla ludzi w każdym przedziale wiekowym ,każdym stopniu niepełnosprawności , dla kobiet jak i dla mężczyzn ,i żeby joga była skuteczna dla zdrowia i właściwie pojęta /zrozumiana /uświadomiona , to żadna ze ścieżek nie powinna być praktykowana w oderwaniu od innej ,wszystkie ścieżki systemu ,.twożą słowo Joga czyli unia - i tak poprawiają zdrowie

    umysłowe ,psychiczne ,emocjonalne - medytacja ,radża joga .
    duchowe -kontemplacja ,modlitwa ,bahti joga .
    fizyczne - hatha joga ,karma joga .
    intelektualne - lektury ,prasa ,telewizja ,internet ,film , Dżana joga

    www.joga-medy...i/91-cieki-jogi


    Raja joga ? ścieżka jogi kładąca nacisk na poznanie umysłu i medytację. Raja joga jest nauką o poruszeniach umysłu, której adepci uczą się go kontrolować i zatrzymywać jego poruszenia.
    Jnana joga ? jest to joga intelektu. Poznanie umysłu i oświecenie zdobywa się tu poprzez zdobywanie odpowiedniej wiedzy i studiowanie.
    Hatha joga ? ta ścieżka dąży do uspokojenia po przez wykonywanie asan, pranayamy i medytacji. Dzięki coraz większej kontroli ciała i dyscyplinie zdobywa się również kontrolę nad umysłem.
    Bhakti joga ? jest to ścieżka kładąca nacisk na miłość do świata, innych ludzi oraz boga.
    Kundalini joga ? jest ścieżką, która kładzie nacisk na budzenie kundalini za pomocą mantr i odpowiednich asanów.
    Tantra joga ? jest to ścieżka przemian energetycznych.
    Karma joga ? jest to ścieżka skupiająca się na karmie pracując na rzecz ludzkości nie wymagając za to żadnej nagrody ,

    Nie istnieją prawdy absolutne, a jedynie półprawdy. Próby traktowania ich jako ostatecznych prawd cieszą tylko diabła /ego . Alfred North

    Joga / unia / integracja / życiowe tao / połączenie trzech jaźni /wymiarów duchowych /poziomów umysłu - nieświadomości , podświadomośi ,nadświadomości/transcendencji / intuicji - ego -ja - "Ego - Ja " Pełna Jaźń / Człowiek Duchowo-Materialny .

    Ta odwieczna wiedza tajemna /ezoteryczna/ wewnętrzna/ indywidualna ,która jest tylko z ust mistrza do ust ucznia przekazywana , z pokolenia na pokolenie , może być w dzisiejszych ,dynamicznych czasach , właśiwie pojęta tylko ,

    ucząc się na własnyh błędach życiowych , wyciągając przy tym logiczne wsnioski dla siebie .
    A Bóg który jest Miłością , to życie/egzystencja /wieczność .
    Można powiedzieć że całe życie ludzkie , to jedna wielka szkoła rozwoju duchowego /osobistego ,gdzie dokonuje się oświecania ciemnych / materialnych dusz ludzkich w duchowe złoto oświecenia ,egzaminami dojrzałośi w tej wiecznej szkole zwanej życiem są problemy , dramaty ,kłopoty , tragedie , itp. a nauczycielami i uczniami wszyscy ludzie na ziemi dla siebie nawzajem .

    ,Joga to doktryna teologicznio -psychologizno -naukowo -filozoficzna ,a nauczycielem jest - Bóg Stwórca /Życie / Egzystencja /Natura /Umysł .
  • donio88 13.04.16, 18:30
    co ty piszesz człowieku? najbardziej ludziom pierze mózgi ateizm, a potem islam i judaizm
  • donio88 13.04.16, 18:28
    A kto ustala ranking? Na jakiej podstawie? Może to wahabizm jest najlepszy?
  • woxilo 13.04.16, 21:04
    donio88 13.04.16, 18:28
    A kto ustala ranking? Na jakiej podstawie? Może to wahabizm jest najlepszy?


    Wahhabizm (lub wahabizm[1]) ? islamski ruch religijny i polityczny powstały w XVIII wieku na terenie Arabii.

    Opiera się na fundamentalizmie ? tj. głosi powrót do źródeł: pierwotnej czystości islamu, prostoty i surowości obyczajów. Za podstawy wiary wahhabici uznają Koran i hadisy, interpretowane dosłownie. Ruch ten zwalczał mistycyzm muzułmański (sufizm), potępia kult świętych oraz świętych miejsc (z wyjątkiem Mekki i Medyny), podkreśla człowieczy aspekt natury Mahometa. Na poziomie polityki dąży do stworzenia harmonijnych stosunków między sprawiedliwym i łagodnym władcą a bezwzględnie posłusznym mu ludem.

    Nazwa wahhabizm pochodzi od imienia twórcy tego ruchu, muzułmańskiego teologa Muhammad Ibn Abd al-Wahhaba (1703-1792).

    Z ekspansywnego charakteru wahhabizmu wynikły walki z Arabami wschodnimi, szarifami z Mekki, Turkami z Bagdadu (1798) i z Egiptem (1811-22, 1837-40). Głównymi punktami wahhabizmu były miasta Rijad i Hail, między którymi z czasem rozwinęła się rywalizacja. W 1921 r. Abd al-Aziz, władca Rijadu, wcielił państwo Hail do swego i stworzył królestwo Nadżd, a swego syna Fajsala mianował wicekrólem Hidżazu (1926). Abd al-Aziz, sułtan Nadżdu opanował środkową Arabię, aż po Syrię, wybrzeża Morza Czerwonego oraz na wschodzie kraje nad Zatoką Perską. Od 1822 Wahhabizm ma wielu zwolenników też w Indiach.

    Wahhabizm jest szczególnie popularny w Arabii Saudyjskiej, gdzie w XVIII wieku wahhabici zawarli sojusz z dynastią Saudów, co wywarło znaczny wpływ na późniejszy kształt tego najbardziej konserwatywnego z państw muzułmańskich. Ponieważ wahhabici sprzeciwiali się zazwyczaj wprowadzaniu innowacji technologicznych i modernizacji, od dziesięcioleci trwa w tym państwie spór między ortodoksyjną i reformatorską frakcją elit saudyjskich. 22,9% Saudyjczyków to wahhabici (skoncentrowani w Nadżd), 46,87% Katarczyków i 44,8% mieszkańców Zjednoczonych Emiratów Arabskich to wahhabici. Ponadto wahhabitami jest 5,7% mieszkańców Bahrajnu i 2,17% mieszkańców Kuwejtu[2].

    Spotkać można stwierdzenia[gdzie?], że idee wahhabickie stanowią trzon ideologii Braci Muzułmańskich. Za wyznawcę wahhabizmu często uznawany był Osama bin Laden. Część duchownych wahhabickich zdaje się sympatyzować z al-Kaidą.

    Znawcy tematu[kto?] podkreślają jednak, że nie ma związku bin Ladena z wahhabitami i że na jego ideologię wpłynęły współczesne poglądy Ajmana az-Zawahiriego. W górskich obozach w Afganistanie zapoznawano się z tekstami wcześniejszego, XII-wiecznego myśliciela islamskiego: Ibn Tajmijji. Większość wahhabitów wyznaje poglądy odmienne od Braci Muzułmańskich. Nie ma też nic wspólnego z bin Ladenem.

    Niemniej jednak zachodni przeciwnicy[kto?] zwalczają wahhabicką nieelastyczność i niechęć do typowego dla współczesnego świata odejścia od dawnych norm. Wahhabizm uznaje wyższość islamu nad wszystkimi religiami oraz potrzebę uzyskania dominacji nad nimi. Antysyjonizm, antyamerykanizm, wrogość do instytucji świeckich oraz postawy skrajnie antyintelektualne są rozpowszechnione w środowiskach wahhabickich na całym świecie. Korzystając z hojności arystokratów saudyjskich, duchowni wahhabiccy nauczają tych idei w innych krajach muzułmańskich (Bośnia i Hercegowina, Albania, kraje Azji Środkowej, Malezja, Turcja). W Polsce Liga Muzułmańska w RP buduje w Warszawie meczet ruchu wahabickiego, sponsorowany przez prywatnego darczyńcę z Arabii Saudyjskiej, co wzbudza wśród części mieszkańców spore kontrowersje[3].

    Amerykański politolog Francis Fukuyama nazwał wahhabizm ?islamskim faszyzmem?, mimo że nie charakteryzuje się on większością z konstytutywnych cech faszyzmu (nacjonalizm, etatyzm, militaryzm, totalitaryzm, antykomunizm, korporacjonizm, populizm oraz opozycja do liberalizmu politycznego i ekonomicznego).

    Wahhabizm bywa też mylony z bardziej ogólnym ruchem w islamie: salafizmem, polegającym na powrocie do wczesnych źródeł islamu

    pl.wikipedia.org/wiki/Wahhabizm

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.