Dodaj do ulubionych

problem z medytacją

23.12.14, 11:12
Witajcie, mam problem, od wielu tygodni próbuję sił w medytacji, ale zawsze pojawia się frustracja, nie umiem odo niej podejść "łagodnie" i denerwuje się że nie umiem "wyłączyć myślenia" za każdym razem pojawia się zlosc na brak dyscypliny. Jak sobie z tym poradzić?
Edytor zaawansowany
  • nland 23.12.14, 17:42
    Majkaola, jak już rzeczywiście nie masz nic bardziej interesującego do roboty niż "medytowanie", to jak to robisz, nie denerwuj się, że nie umiesz "wyłączyć myślenia". Najgorszym co możesz sobie zafundować w tym przedsięwzięciu jest nerwowe usiłowanie wyłączenia czy zatrzymania myśli. Myślenie jest integralną częścią każdego z nas, determinuje w ogromnym zakresie to kim jesteśmy. Jest czymś równie ważnym dla życia jak pozostałe funkcje ludzkiego organizmu. Jeśli więc rzeczywiście chcesz "medytować", to w momencie kiedy to robisz i Twój strumień myśli staje się dla Ciebie zbyt intensywny (sama najlepiej wiesz, co w Twoim przypadku oznacza słowo "intensywny"), staraj się "łagodnie" przekierować swoją "wewnętrzną" uwagę na jakiś inny, mniej absorbujący, przedmiot swojej świadomości. Sama będziesz wiedziała co jest dla Ciebie najbardziej skutecznym (kojącym) przedmiotem - dla jednych jest to oddech, dla innych "wewnętrzne odczuwanie" jakiegoś konkretnego obszaru ich ciała, a dla innych jeszcze jakiś szczególny obraz z pamięci - wybór należy do Ciebie. Bardzo częstym efektem takiego przekierowania uwagi jest właśnie zmniejszenie intensywności myśli i co za tym idzie "poluzowanie" pewnych partii mięśni, których napinanie się jest nieświadomym procesem równoległym do procesu myślenia, szczególnie tego, które wiąże się z różnego rodzaju niechcianymi, nieprzyjemnymi minionymi doświadczeniami, które zaczynają wypływać jak tylko człowiek usiądzie w ciszy i unieruchomi swoje ciało - bo tak ludzie najczęściej wyobrażają sobie "medytację", prawda?
  • majkaola 24.12.14, 10:27
    A dlaczego tak sceptycznie o medytacji?
    Tak siadam w ciszy i spokoju i "próbuję" ;)
  • nland 24.12.14, 13:29
    Dlaczego? Trudno skrótowo odpowiedzieć na takie pytanie. Najlepiej byłoby, gdybyś przy nadarzającej się okazji rzuciła okiem na mojego bloga, tudzież zawsze możesz się przyjrzeć/przyłączyć do toczącej się właśnie na tym forum dyskusji.
  • woxilo 29.12.14, 08:56
    Złość podczas medytacji i frustracja są częścią procesu medytacyjnego ,to stłumienia z nieświadomej warstwy psychiki wypływają na powierzchnię świadomości ,lub występują reakcje emocjonalne w organizmie i obrazy na ekranie umysłu się pojawiają ,a nie tylko takich rzeczy się doświadcza ,ale wraz z regularną ,codzienną praktyką medytacji to wszystko mija ( wiem co mówię bo medytuję już 30 lat ) a medytacja to taka samo-medycyna- auto-psychoterapia .
  • majkaola 29.12.14, 09:55
    Ok, ale co z tą złością i frustracją "zrobić"? Co z natrętnymi myślami?
  • terra_cognita 29.12.14, 15:37
    Jaką technikę stosujesz?
  • majkaola 29.12.14, 17:13
    Vipassana, tak jakby ;)
  • terra_cognita 29.12.14, 18:20
    Te rzeczy są całkowicie nieistotne. Faktycznie jest to tylko oznaka poszerzania się twojej świadomości o rzeczy na co dzień z niej usuwane. Istotne jest żeby siedzieć i kontynuować swoje.
  • woxilo 29.12.14, 19:26
    Te rzeczy są całkowicie nieistotne. Faktycznie jest to tylko oznaka poszerzania się twojej świadomości o rzeczy na co dzień z niej usuwane. Istotne jest żeby siedzieć i kontynuować swoje.
    dokładnie :) medytowanie ,to usuwanie iluzji umysłowych ,które mamy stłumione w głębszych warstwach psychiki .
  • woxilo 29.12.14, 23:29
    Medytacja to też taka Medycyna Przyszłości - Medycyna Energetyczna gdzie leczy się - Energetyczny Układ Kwantowy Zamknięty Człowieka ,którym jest psychika / dusza / umysł / emocje / ciało = Duch Ludzki ,a Energia Kosmiczna To Materializacja Tej Energii Na Ziemi W Postaci Wszelkich Stworzeń Żywych - Ludzi ,Zwierząt ,Roślin ,Bakterii ,Mikrobów .
  • cetherena 30.12.14, 09:58
    majkaola napisała:

    > Ok, ale co z tą złością i frustracją "zrobić"? Co z natrętnymi myślami?

    To zależy.
    Jeżeli jesteś w stanie po prostu je obserwować i pozwalać im przemijać, nic innego nie potrzebujesz z nimi robić. Człowiek, dopóki żyje, myśli i odczuwa ;-)
    Jeżeli emocje są zbyt trudne do wytrzymania, warto poprosić o rozmowę kogoś, kto zna się na medytacji.

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • woxilo 30.12.14, 11:06
    Ok, ale co z tą złością i frustracją "zrobić"? Co z natrętnymi myślami?


    Powiem ci z wieloletniego doświadczenia mojego ,i praktyki medytacyjnej ,gdzie medytacja jest moim życiem i pasją życiową , ja z takimi myślami wypływającymi ze stłumionych ,głębszych warstw psychiki -nieświadomości i podświadomości , rozładowuję napięcie -np .uprawiając sport ,malując ,itd.itp . ponieważ emocje to ciało i zachowanie ,medytacja szczerze wykonywana z zaangażowaniem ,wytrwałością i na poważnie , to jak taki rozwój Duchowy /Osobisty -=Auto-hipnoza ,Auto-Psychoterapia ,Medycyna Energetyczna ,Samo-dyscyplina i Samo-doskonalenie .
  • majkaola 30.12.14, 19:43
    Czy medytacja w dużym kryzysie życiowym ma sens, kiedyś przeczytalam zdanie, "kto się źle czuje niech biega, kto się dobrze czuje niech medytuje" jakby podwaliny pod dobrą medytację tworzy się w "lepszym" vzasie, wtedy w czasie kryzysu mozna z niej czerpać. Czyżby??
  • woxilo 30.12.14, 21:25
    Czy medytacja w dużym kryzysie życiowym ma sens, kiedyś przeczytalam zdanie, "kto się źle czuje niech biega, kto się dobrze czuje niech medytuje" jakby podwaliny pod dobrą medytację tworzy się w "lepszym" vzasie, wtedy w czasie kryzysu mozna z niej czerpać. Czyżby??

    Dobre pytanie ,po to właśnie zostały przed wiekami wymyślone pozycje z Jogi by cieleśnie rozładować napięcie emocjonalne i nerwowe
  • cetherena 31.12.14, 09:10
    majkaola napisała:

    > Czy medytacja w dużym kryzysie życiowym ma sens,

    Myślę, że na to pytanie rożni nauczyciele i praktykujący będą różnie odpowiadać.
    Moje doświadczenie jest takie, że kiedyś, dawno temu, w dużym kryzysie życiowym (strata bliskich) poszłam do kogoś, kto prowadził spotkania medytacyjne. Po dłuższej rozmowie usłyszałam, że mam się najpierw wzmocnić, a dopiero potem wrócić na te spotkania. Z perspektywy czasu wydaje mi się to słuszne. Człowiek w kryzysie potrzebuje zwykle wsparcia, nowych kontaktów z ludźmi, wiedzy co robić, żeby z kryzysu wyjść. Medytacja rozpoczynana w takim momencie, razem z myślami i emocjami ujawniającymi się w czasie medytacji, może stanowić dodatkowe obciążenie.

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • zoliborski_goral 01.01.15, 19:24
    moim zdaniem techniki buddyjskie niekoniecznie uspokajają, mogą raczej powiększać kryzys bo ich zadaniem jest wywoływanie podstawowych pytań ontologicznych ale to jest kwestia indywidualna jak przypuszczam.
  • woxilo 01.01.15, 21:39
    moim zdaniem techniki buddyjskie niekoniecznie uspokajają, mogą raczej powiększać kryzys bo ich zadaniem jest wywoływanie podstawowych pytań ontologicznych ale to jest kwestia indywidualna jak przypuszczam.

    To nie dokładnie tak ,ja medytuję już lata to wiem ,bo przeszedłem ten proces osobiście ,proszę poczytać pisma psychologa transpersonalnego i psychiatrę C.G.Junga ,oraz kształcenie ducha św. Jana od krzyża ,które to pisma są cenną pomocą w rozwoju własnego ducha jaką jest medytacja ,ja powiem tylko tyle ,że wraz z praktyką następuje rozpad starej ,iluzorycznej psychiki /duszy /ducha = osobowości ,a następuje budowanie się ,etap indywiduacji - prawdziwej osobowości ,bez iluzji umysłowych i pewnej duszy tego kim się jest ,w myśl Platona " Poznaj Samego Siebie " czyli dusza /Duch poznaje ciało i umysł
  • zelazny.karzel.wasyl 02.01.15, 13:23
    zoliborski_goral napisał:

    > moim zdaniem techniki buddyjskie niekoniecznie uspokajają, mogą raczej powiększ
    > ać kryzys bo ich zadaniem jest wywoływanie podstawowych pytań ontologicznych al
    > e to jest kwestia indywidualna jak przypuszczam.

    Na początek zazwyczaj zmniejszają miszmasz w głowie i po paru(nastu) miesiącach dają najczęściej odczucie uspokojenia i zmniejszenia chaosu. To dlatego wielu początkującym praktyka się podoba.
    Wchodzenie na szklaną górę, gdzie nie ma się czego uczepić i co chwila upada się pod ciężarem zwątpienia to zdecydowanie późniejszy moment...


    --
    Z cyklu kryteria doboru Kadry w RP:
    "Pan, panie Kolego lubisz sobie wypić, dlatego będziesz Pan odpowiedzialny w naszym ministerstwie za politykę wschodnią!"
    Copyright by A. Mleczko
  • woxilo 02.01.15, 21:34
    Zapamiętaj ! ! !

    Ty już medytujesz ,sen to również nieświadoma medytacja ,gdy nie masz nad tym kontroli ,a w dzień medytacja jest świadomym snem ,kreatywną wizualizacją ,i to co spotykasz to stłumienia z twojej głębi psychicznej ,i jako świadome obrazy widzisz na zewnątrz siebie dookoła ,ponieważ świat zewnętrzny jest lustrem dla twojego świata wewnętrznego ,jak w górze,tak na dole ,a jak w dole tak na górze,i vice versa .
  • woxilo 03.01.15, 03:45
    Nie wiem jakie ,kto ma wyobrażenie o medytacji ,ale medytacja to jedna ze ścieżek Jogi -Medytacja to Ścieżka Serca ,Miłości ,Rozwoju Własnego Ducha ,medytacja to życie ,bo życie to ciągły rozwój,ciągła nauka na własnych błędach i pomyłkach ,życie to szkoła duchowej samo-dyscypliny i samodoskonalenia ,Medytacja która jest życiem samym ,a Joga całym systemem Teologiczny ,Filozoficzny ,Psychologiczny I Naukowy ,która ma 1000 tysięcy lat ,albo więcej spokrewniona z Szamanizmem - pierwszymi na ziemi znawcami duszy ludzkiej ,kapłanami ,psychoterapeutami ,i uzdrowicielami ,, Joga to Mistyczne Zaślubiny Z Bogiem Stwórcą ,To Połączenie Z Bogiem W Nadludzkiej I Niezrozumiałej dla Otoczenia Ekstazie ,Joga i Medytacje To Alchemiczna przemiana umysłu ,to magiczna przemiana wnętrza na poziomie genów i komórek ,Medytacja codzienna to tylko techniki uzdrowienia własnej psychiki ,emocji ,ducha , stresów z mijającego dnia oraz nocy i nerwów ,medytacja wykonywana rano po wstaniu jakiś czas - to również wzmocnienie od rana chęci i ochoty do życia ,do pracy ,itp. , siły woli i dodanie sobie pozytywnej energii
  • woxilo 03.01.15, 04:16
    Pamiętajmy duchy wiedzą więcej od żywych i cały czas nas obserwują
  • majkaola 03.01.15, 09:52
    Ano niekoniecznie, siadam do medytacji codziennie od kilku miesięcy i... nic ;( właśnie nie odczuwam nic, no poza rodzącą się frustracją :(
  • cetherena 03.01.15, 14:17
    majkaola napisała:

    > Ano niekoniecznie, siadam do medytacji codziennie od kilku miesięcy i... nic ;(
    > właśnie nie odczuwam nic, no poza rodzącą się frustracją :(

    Jestem ciekawa czego się spodziewałaś? Jakiej zmiany? Jakich odczuć?
    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • terra_cognita 03.01.15, 15:27
    Hehe, to będzie niespodzianka której się raczej nie spodziewasz :-)
  • majkaola 03.01.15, 18:24
    Teraz nie wiem, czy żartujesz? Nie spodziewam się jakichś spektakularnych zmian, może chociaż drobnej jasności umyslu póki co?
  • terra_cognita 03.01.15, 23:23
    Jeśli miałoby to służyć poprawie funkcjonowania to może efektywniejsze byłyby jakieś bardziej nacelowane techniki typu trening autogenny albo joga? Przykładowo w lęku efektywne są takie sposoby: curetogether.com/anxiety/ig/treatment-effectiveness-vs-popularity
  • woxilo 04.01.15, 00:48
    Ano niekoniecznie, siadam do medytacji codziennie od kilku miesięcy i... nic ;( właśnie nie odczuwam nic, no poza rodzącą się frustracją :(

    PRZECIEŻ TAK NAPRAWDĘ LUDZKOŚĆ OD WIEKÓW TO JEDNO ,WIELKIE ZBIOROWISKO ,KTÓRE JEST ZE SOBĄ POŁĄCZONE JEDNYM ,NIEWIDZIALNYM POŁĄCZENIEM ENERGII MENTALNEJ ,którym to połączeniem płynie energia psychiczna przenikająca cały wszechświat i światy duchowe i materialne ,jest jak taka niewidzialna pępowina psychiczna ,którą płynie wiedza jednego człowieka do drugiego ,z umysłu do umysłu ,itd ,itp .

    A pojedynczy człowiek nosi w sobie całą historię ludzkości ,i jeśli nie odetniesz się od społeczeństwa ,nie przetniesz w wyobraźni tej niewidzialnej pępowiny psychicznej i nie zaczniesz być sobą , realizować swoich pasji ,to tak naprawdę uczucia i emocje które odczuwasz będą czyimiś uczuciami ,emocjami ,marzeniami i snami ,a ty będziesz do końca swoich dni marionetką systemu .
  • jacek_x 04.01.15, 18:16
    majkaola napisała:
    > Witajcie, mam problem, od wielu tygodni próbuję sił w medytacji, ale zawsze poj
    > awia się frustracja, nie umiem odo niej podejść "łagodnie" i denerwuje się że n
    > ie umiem "wyłączyć myślenia" za każdym razem pojawia się zlosc na brak dyscypli
    > ny. Jak sobie z tym poradzić?
    ===
    Jest jakaś przyczyna, ale nie wiadomo jaka. Być może wybrane przez Ciebie ćwiczenie jest wykonywane niewłaściwie, albo jest jak na razie za trudne.
    Medytacja to sztuka koncentracji. Można próbować skupić uwagę na obiekcie zewnętrznym (wpatrywać sie w jakiś punkt lub przedmiot), albo wewnętrznym (wyimaginowanym). Można skupic uwagę na mantrze. ( Odmawianie różańca u katolików jest jedną z form recytowania mantry.)
    U buddystów popularną mantrą jest "AUM" -. Wydech polega na modulowaniu powietrza. Najpierw samogłoska "A" -ok. 2 sekundy, przechodzi w "U" (ok 2 sekundy), dalej "M" (ok. 3 sekundy) i na koniec przerwa (cisza) około 2 sekundy i potem wdech. Również skupienie uwagi na tym co się w danej chwili robi jest pewną formą medytacji, na przykład picie herbaty, lub mycie naczyń. Przeszkodami w koncentracji jest skłonność umysłu do wędrowania w przeszłość lub przyszłość, albo wewnętrzna gadanina.
    Dlaczego medytować? Niekórzy są przekonani, że zyskujesz większą kontrolę nad swoimi emocjami, samodyscyplinę, a zarazem pomaga Ci poznać siebie oraz zachować równowagę wewnętrzną.
    Jednym z powodów może być ciekawość, chęć zmniejszenia wewnętrznego napięcia (stresu), przeżycia pewnych "odmiennych stanów" świadomości nazywanych w sanskrycie "jhāna". W sprzyjających okolicznościach może wystapić sytuacja podczas której następuje całkowite, chociaż tymczasowe zawieszenie aktywności pięciu zmysłów. To ostatnie nie powinno być uznawane za cel sam w sobie. Zresztą w codziennym życiu nie jest potrzebne, albo użyteczne. Trudno bowiem funkcjonować w społeczeństwie ( trywializując powyższe) nie dostrzegając różnicy miedzy ręką, a ścianą lub głową i sufitem. Zdaniem niekórych badaczy u ludzi systematycznie medytujacych "poprawiają się zdolności umysłowe, pamięć, umiejętność uczenia się i zdolność koncentracji, wyostrza zmysły oraz zwiększa wrażliwość na bodźce zewnętrzne i wewnętrzne."
    Dlatego można w związku z tym powiedzieć, że krawiec będzie lepszym krawcem, lekarz lepszym lekarzem, dziennikarz (co trudniejsze)- lepszym dziennikarzem, itd, itd. Może to jednak stać w sprzeczności z ideologicznymi tezami pisującego tutaj Nlanda lub lewicujących polityków, gdyż lepszy kucharz lub inżynier może stać się nieświadomym sojusznikiem "turbokapitalizmu" i rzekomo utracić wrażliwość na wyzysk mas pracujących przez korporacyjnych plutokratów.
  • woxilo 04.01.15, 20:53
    jacek_x 04.01.15, 18:16
    majkaola napisała:
    > Witajcie, mam problem, od wielu tygodni próbuję sił w medytacji, ale zawsze poj
    > awia się frustracja, nie umiem odo niej podejść "łagodnie" i denerwuje się że n
    > ie umiem "wyłączyć myślenia" za każdym razem pojawia się zlosc na brak dyscypli
    > ny. Jak sobie z tym poradzić?

    Kolega Jacek wiele ci mądrego napisał w tym temacie ,ja tylko dodam ,nie patrz na pojawiające się przeszkody , kontynuuj to minie ( wiem co mówię , z doświadczenia i osobistej praktyki ), przecież wszystko w życiu co wartościowe , jest zdobywane z trudem ,uczysz się poznawać siebie , większej wiedzy duchowej o sobie zdobywasz , Platon -filozof grecki w starożytności wypowiedział słowa i napisał na świątyni w DELFACH ," POZNAJ SAMEGO SIEBIE " , a Jezus Chrystus Rzekł - JA JESTEM POCZĄTKIEM DROGI ,ŚRODKIEM DROGI I KOŃCEM DROGI " .
  • lifeisaparadox 04.01.15, 22:14
    amitaba.republika.pl/medytacja.html
    Zdaje się taka medytacja bez myśli nazywa się "Szine". Chciało by się od razu wszystko umieć a to nie takie proste.
  • woxilo 05.01.15, 04:29
    Zdaje się taka medytacja bez myśli nazywa się "Szine". Chciało by się od razu wszystko umieć a to nie takie proste

    TAK PROSTE TO NA PEWNO NIE JEST ,NIE OD RAZU KRAKÓW ZBUDOWANO ,I PROBLEMEM W PRAKTYCE MEDYTACJI JEST TO ŻE SIĘ MYŚLI O POSTĘPACH ,PRZECIEŻ ŻYCIE TO MEDYTACJA ,CO MÓWIŁ JEZUS CHRYSTUS ,A MIAŁ NA MYŚLI DROGĘ DUCHOWĄ (SAM MEDYTOWAŁ ),TWOJE JA / EGO JAŹŃ , KTÓRA JEST BOGIEM ,CZYLI WSZYSTKIM I NICZYM ,ALE MÓWIŁ O SOBIE JA ,CZYLI DROGA MEDYTACJI /. MODLITWY /. KONTEMPLACJI - JEST POCZĄTKIEM DROGO ,JEJ ŚRODKIEM I JEJ KOŃCEM .
  • majkaola 09.01.15, 10:00
    Ok, to jeśli faktycznie popelniam gdzieś błąd w ćwiczeniach, zaniechac ich? Czy może "samo się skoryguje"? A może jam niezdolna do medytacji? ;)
  • mufka.13 09.01.15, 11:55
    A w jakim celu stosujesz tę konkretnie technikę? Chcesz osiągnąć spokój?
  • majkaola 10.01.15, 10:08
    Tak, spokój, chcę się spotkać z sobą i rozjaśnić i wyciszyć umysł.
  • woxilo 10.01.15, 13:12
    Tak, spokój, chcę się spotkać z sobą i rozjaśnić i wyciszyć umysł.

    Tak o to chodzi w medytacji ,by poznać samego siebie i pozbyć się natłoku myśli ,iluzji umysłowych .
  • terra_cognita 11.01.15, 21:51
    Efektem może być uświadomienie sobie że ciebie nie ma i nie ma kogo spotykać.
  • mufka.13 11.01.15, 22:04
    Chyba lepsza byłaby koncentracja na hara w takim przypadku.
  • woxilo 09.01.15, 12:18
    Ok, to jeśli faktycznie popelniam gdzieś błąd w ćwiczeniach, zaniechac ich? Czy może "samo się skoryguje"? A może jam niezdolna do medytacji? ;)

    W nocy to jest nieświadoma medytacja ( gdy jesteśmy nieświadomi treści wypływających z naszych głębszych warstw psychiki ,nasze tzw,-. marzenia senne ,a w dzień medytacja jest świadoma ,czyli wszystko czego ,co doświadczamy w życiu prywatnym i zawodowym jest kontrolowaną przez nas medytacją .
  • lifeisaparadox 09.01.15, 14:16
    majkaola napisała:

    > Ok, to jeśli faktycznie popelniam gdzieś błąd w ćwiczeniach, zaniechac ich? Cz
    > y może "samo się skoryguje"? A może jam niezdolna do medytacji? ;)

    Mnisi dużo lat spędzają na szlifowaniu umiejętności żeby taką medytację skutecznie zaadoptować. Skąd taka niecierpliwość i potrzeba natychmiastowych efektów a jak nie to poddawanie się od razu?
  • woxilo 09.01.15, 15:37
    Mnisi dużo lat spędzają na szlifowaniu umiejętności żeby taką medytację skutecznie zaadoptować. Skąd taka niecierpliwość i potrzeba natychmiastowych efektów a jak nie to poddawanie się od razu?

    Bardzo mądra odpowiedź ,bo kto się śpieszy ,top się diabeł cieszy
  • majkaola 14.01.15, 20:10
    Jakieś rady specjalne? Czy mam dalej "siadać i probowac"??
  • woxilo 15.01.15, 05:57
    Jakieś rady specjalne? Czy mam dalej "siadać i probowac"??

    Siadaj i próbuj ,powtarzaj , powiększaj świadomość i wzmacniaj wolę ,ucz się większej wiedzy o sobie , samo-dyscyplinuj swego ducha i samo-doskonal się wewnętrznie ,

    Tomas Edison popełnił 1000 błędów przy nauce odkrywania żarówki ,lecz wcale tak nie czuł ,po prostu wiedział intuicyjnie z czasem doświadczeń , jak wiele się nauczył ,

    ,jak i ja , jak popatrzę okiem wyobraźni na moje życie wstecz , ile do tej pory się nauczyłem o sobie i jaką wiedzę odkryłem ,o której wcześniej nie miałem pojęcia , ponieważ najlepszym nauczycielem jest doświadczenie i osobista praktyka ,

    a choćby nie wiem ile człowiek czytał czy rozmawiał na jakiś temat ,to nie zrozumie tego wcale ,jak nie zrobi tego sam ,osobiście .
  • olsah65 15.01.15, 21:11
    majkaola napisała:

    > Jakieś rady specjalne?
    Coś specjalnego, specjalnie dla Ciebie. Osoby, które mają natłok myśli mogą spróbować praktyki pokłonów. Pokłony angażują jednocześnie umysł i ciało i to pomaga b. skutecznie.
    Czy mam dalej "siadać i probowac"??
    Nie próbuj ,rób to.
  • mufka.13 15.01.15, 22:39
    www.youtube.com/watch?v=Gk0p5enTDRE
  • terra_cognita 17.01.15, 15:13
    Hehe, naprawdę dobra gimnastyka to jest. Na razie 50 i jestem jak po dobrym biegu.
  • terra_cognita 02.02.15, 23:07
    Doszedłem do 120 i jest to naprawde hardkorowe ćwiczenie. Dzięki Olsah za zwrócenie uwagi na ten element. Sądze że w taki sprytny sposób klasztory utrzymują mnichów w formie bez konieczności poświęcania się skomplikowanym technikom kung-fu które odciągnęły mnichów od istoty rzeczy i tak z nich banalnych komercyjnych cyrkowców.
  • woxilo 16.01.15, 04:12
    Coś specjalnego, specjalnie dla Ciebie. Osoby, które mają natłok myśli mogą spróbować praktyki pokłonów. Pokłony angażują jednocześnie umysł i ciało i to pomaga b. skutecznie.

    Jeśli spojrzymy na modlitwy muzułmanów w meczecie , ich modlitwy , to właśnie wielokrotne pokłony i wyprost ,jak w pozycjach Jogi która jest odwiecznym systemem - medytacji ,modlitwy /kontemplacji , nauki ,teologii ,filozofii i psychologii ,JOGA TO MISTYCZNE ZAŚLUBINY i MAGICZNE POŁĄCZENIE z BOGIEM STWÓRCĄ ,i ma 10000 lat spokrewniona z pierwszymi ludźmi na ziem,i - Szamanami - kapłanami ,psychoterapeutami i uzdrowicielami duchowymi ,od nich powstała cała późniejsza duchowość ci religie na świecie ..
  • mlodziok 16.01.15, 22:39
    Nie musisz wyłączać myślenia.
    Dzisiaj wieczorem medytowałem o drodze jaką przebyłem rano samochodem.
    Wszystko było tak dokładnie odtworzone, że pamiętałem takie szczegóły jakbym był w hipnozie.
    W czasie rzeczywistej jazdy nie widziałem ich, nie słyszałem, dopiero w czasie medytacji. Na przykład psy biegające po poboczu przed skrzyżowaniem, mogłem je policzyć, dokładnie opisać a w realu widziałem je przez sekundę.
  • woxilo 17.01.15, 02:17
    Nie musisz wyłączać myślenia.
    Dzisiaj wieczorem medytowałem o drodze jaką przebyłem rano samochodem.
    Wszystko było tak dokładnie odtworzone, że pamiętałem takie szczegóły jakbym był w hipnozie.
    W czasie rzeczywistej jazdy nie widziałem ich, nie słyszałem, dopiero w czasie medytacji. Na przykład psy biegające po poboczu przed skrzyżowaniem, mogłem je policzyć, dokładnie opisać a w realu widziałem je przez sekundę

    Dokładnie tak ,bowiem sen i marzenia senne , to nieświadoma medytacja ,mowa naszej podświadomości ,

    potem w dzień w realnym życiu , medytacja jest świadomym snem ( kreatywną wizualizacją ,transcendentnym stanem , ponad-świadomym , paranormalnym ,nazywa się to również O O B .Jasnowidzeniem - duchowym 3 okiem umysłu -medycznie Szyszynka " -ośrodek świadomości w mózgu wytwarzający D M T - największy chemiczny halucynogen w organizmie człowieka ,na ziemi / na całym globie ziemskim ,wywołujący - schizy ,omamy ,paranoje ,zwidy , itp ,ale również Endorfiny - hormony -zdrowia ,szczęścia ,radości ,błogości ,spokoju ,długowieczności , itp.

    i takie odtworzenie całego dnia w wyobraźni ,lub duchowym 3 okiem -szyszynką -trochę nad i między oczami fizycznymi , kiedy to mamy pełną kontrolę nad naszymi marzeniami sennymi ,wypływającymi stłumieniami z głębi naszej psychiki - pod-świadomości i nie-świadomości , i wszystko co nas spotyka w dzień ,na co dzień w życiu to lustrzane odbicie naszego wnętrza .

    Dlatego niektórzy zapisują ,notują swoje sny czy inne podobne doświadczenia .
  • jacek_x 20.01.15, 00:46
    Po co mieszac DMT (Dimetylotryptamina) stosowaną przez niektórych południowo amerykańskich Indian z praktykami buddyjskimi. Wydaje mi się, że po kubeczku wywaru zwanego Ayahuasca ma się widzenia zupełnie inne niż Mlodziok.
    Zamiast psów biegających na poboczu lub innych wspomnień z niedawnej przeszłości świat częściej przypomina (podobno) wizje doktora Ebena Alexandra, autora książki "Mapa Nieba".
    pl.wikipedia.org/wiki/Ayahuasca
  • woxilo 20.01.15, 01:06
    Po co mieszac DMT (Dimetylotryptamina) stosowaną przez niektórych południowo amerykańskich Indian z praktykami buddyjskimi. Wydaje mi się, że po kubeczku wywaru zwanego Ayahuasca ma się widzenia zupełnie inne niż Mlodziok.
    Zamiast psów biegających na poboczu lub innych wspomnień z niedawnej przeszłości świat częściej przypomina (podobno) wizje doktora Ebena Alexandra, autora książki "Mapa Nieba".

    A dlatego o D M T wspomniałem ,że było wiele badań w historii z narkotykami i wpływ jaki one wywierają na świadomość ludzką ,na oddmienne stany parapsychiczne , stany świadomości , itp , ale zawsze jet coś za coś , nie ma nic za darmo w życiu ,A KTO MYŚLI INACZEJ JEST W WIELKIM BŁĘDZIE ,za piękne wizje płaci on swoim zdrowiem i życiem, ,które powoli z niego uchodzi i następuje powolna degeneracvja psychiki i całego organizmu .

    Za to szczerze i poważnie praktyyklowana - Medytacja -auto-hipnoza ,auto-medycyna ,auto-psychoterapia , itp . uruchamia nasz ośrodek świadomości w mózgu - Szyszynkę -która wytwarza w orgaanizmie naturalny ,leczniczy - narkotyk ,halucynogen -najśilniejszą na świecie substancję chemiczną organizmu -D M T .
  • perceptivity 22.01.15, 10:13
    To typowe zapętlenie. Rób swoje bez nadęcia na wykonanie jakiejś szczególnej mistycznej techniki dzięki której złapiesz Buddę za nogę. Myślisz że złość, dyscyplina lub jej brak albo swędzenie nosa to jakieś mniej prawdziwe aspekty Rzeczywistości niż bajania o nirwanie?
  • terra_cognita 22.01.15, 14:45
    Zgadza się. Powiem więcej, złość to bardzo dobry bo wyraźny obiekt uważności.
  • woxilo 22.01.15, 15:04
    Zgadza się. Powiem więcej, złość to bardzo dobry bo wyraźny obiekt uważności.

    Tak złość ,gniew ,zazdrość , strach ,obawy i inne emocjonalne reakcje ,to nasze stłumienia wypływające z podświadomości i głębszycvh warstw psychiki -nieświadomości .

    Mawia się spotykasz buddę ( czyt. piertwotna natura ludzka ,tak jak chrystusowa to świadomość ,lub świadomość Boga -silne - Ja Człowieka -oświecona Jaźń ludzka , z wielopokoleniowej ciemnoty umysłowej , iluzji umysłu i ciemnej żelaznej duszy ,alchemiczna przemiana w złoto duchowego oświecenia
  • majkaola 24.01.15, 20:06
    :)
  • zoliborski_goral 22.01.15, 16:11
    Z punktu widzenia psychologii behawioralnej długotrwała uważna obserwacja swoich emocji bez reakcji na nie powinna skutkować ich wygaszeniem czyli jak mawiają mistrzowie "zapominaniem" tego czego się wcześniej nauczyło.
  • woxilo 22.01.15, 16:31
    Z punktu widzenia psychologii behawioralnej długotrwała uważna obserwacja swoich emocji bez reakcji na nie powinna skutkować ich wygaszeniem czyli jak mawiają mistrzowie "zapominaniem" tego czego się wcześniej nauczyło.

    Dokładnie tak :)
  • aa_propos 23.01.15, 09:18
    Niedawno zacząłem ćwiczyć uważność na wrażeniach z ciała i to jest naprawdę niezła jazda. Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy że aż tak mnie nosi. Ale konfrontacja z tym pobudzeniem jest bardzo interesująca i ożywcza więc z pewnością będę kontynuował nawet siedząc przy biurku, niekoniecznie tylko medytując na podłodze.
  • woxilo 23.01.15, 12:16
    Niedawno zacząłem ćwiczyć uważność na wrażeniach z ciała i to jest naprawdę niezła jazda. Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy że aż tak mnie nosi. Ale konfrontacja z tym pobudzeniem jest bardzo interesująca i ożywcza więc z pewnością będę kontynuował nawet siedząc przy biurku, niekoniecznie tylko medytując na podłodze.

    Tak ,bo myśl to energia ,myśl to reakcja emocjonalna ,a emocje to ciało , zawsze trzeba zadbać o równowagę wewnętrzną ,kontrolując swoje myśli -codziennie znajdź czas dla siebie , na taką samotną -

    kontemplacja / modlitwa / medytacja ,bo wszystko przemija -

    pobudzenie emocjonalne , za dużo energii pozytywnej ,radość , szczęście ,zdrowie ,życie ( za dużo elementu ognia i energii YANG )

    i spadek emocjonalny ,za dużo energii negatywnej ,strach , zmartwienie ,choroba ,śmierć ( za dużo elementu wody i energii YIN )
  • marius_z_mariusz 12.02.15, 09:24
    Dopiero zaczynam praktykować buddyzm i medytację. Macie jakieś praktyczne wskazówki dla początkujących?
  • woxilo 12.02.15, 12:19
    Dopiero zaczynam praktykować buddyzm i medytację. Macie jakieś praktyczne wskazówki dla początkujących?

    polecam filmik ,który pokazuje teorię i praktykę medytacji ,:

    www.youtube.com/watch?v=ksLnbmSa6TM
  • terra_cognita 12.02.15, 15:28
    Juz pędzę żeby Ci podpowiedzieć ale widzę że nie zdążyłem być pierwszy...Tym nie mniej co radzę: nie przesadzaj, siedzenie traktuj jak codzienną gimnastykę. Strzeż się odpływania w jakieś duchowe teorie typu New Age itp. To droga do nikąd, zazen to konkret.
  • woxilo 12.02.15, 16:17
    nie przesadzaj, siedzenie traktuj jak codzienną gimnastykę. Strzeż się odpływania w jakieś duchowe teorie typu New Age itp. To droga do nikąd, zazen to konkret.

    Potwierdzam :)
  • terra_cognita 12.02.15, 20:32
    Zwykłe siedzenie w postawie wyprostowanej i odnotowywaniem wszelkich wrażeń. Żadnych teorii.
  • woxilo 12.02.15, 21:09
    Zwykłe siedzenie w postawie wyprostowanej i odnotowywaniem wszelkich wrażeń. Żadnych teorii.

    Oczywiście wszystko co wypływa z naszej głębi pschicznej podczas medytacji =-nieświadomości i podświadomości ,objawia się potem w świecie zewnętrznym ,jako nasze myślo-krztałty . myśli uformowane /zmaterializowane w postacie żywych istot ,bo jak mawiał Wielki Mag Haosu Hermes Trismegistos " Jak Na Górze ,Tak Na Dole ,A Jak Wewnątrz , Tak Na Zewnątrz "
  • terra_cognita 13.02.15, 22:29
    Na marginesie, znam inną wersję tego tekstu : "Jakim jest wielkie takim jest małe, jakim zewnętrzne takim wewnętrzne, nic nie jest takim jakim się zdaje." Spotkałeś się z tym?
  • woxilo 14.02.15, 03:26
    Na marginesie, znam inną wersję tego tekstu : "Jakim jest wielkie takim jest małe, jakim zewnętrzne takim wewnętrzne, nic nie jest takim jakim się zdaje." Spotkałeś się z tym?

    Z tym nie ,ale z tym,powiedzeniem że pozory mogą mylić ,ponieważ jak wspominał Z.Freud Strach Człowieka bywa przyczyną czynności pomyłkowych : www.youtube.com/watch?v=GVdxRBOG6b4
  • woxilo 31.12.15, 08:06
    majkaola 23.12.14, 11:12 Link Cytuj Odpowiedz
    Witajcie, mam problem, od wielu tygodni próbuję sił w medytacji, ale zawsze pojawia się frustracja, nie umiem odo niej podejść "łagodnie" i denerwuje się że nie umiem "wyłączyć myślenia" za każdym razem pojawia się zlosc na brak dyscypliny. Jak sobie z tym poradzić?

    Samo-Dyscyplina coś ci mówi ? ,oznacza dyscyplinowanie siebie /swojego wnętrza /głównego nadziorcę jakim jest umysł ( nazywany Bogiem Stwórcą ) i cenzora psychicznego /duchowego ( wiem bo medytuję już 30 lat ,różnymi metodami .
    Twoje zdenerwowan ie i rreakcja są naturalnym ewlementem w medytacjii .więckontynuuj jak poczujesz reakcję jeszcze raz ,z czasem zdenerwowanie , zastąpi błogi spokój ,błogość i wolność od umysłowych iluzji i obciążeń emocjonalnych .

    To co nieraz czujesz ,te reakcje organizmu ,to nasilające się stłumienia w twojej głębi psychicznej - Nieświadomości i Podświadomości , A Wypływające Na Powierzchnię Świadomości .
    Też tak miałem na początkach medytacji , a raczej usiłowałem koncentrować się na swoich stanach mentalnych ,a początki zawsze są trudne ,trening czyni mistrzem i prowadzi do stanu Medytacyjnego - Samadhi -Nadświadomość -Transcendencja - Oświecenie ) .

    Więc nie ustawaj w wysiłkach i kontynuuj , .

    Darek S,(Budda Maitreja )
  • terra_cognita 02.01.16, 08:57
    To powszechny niby problem początkujących - nadgorliwość. W związku z tym należy spokojnie siedzieć. Kontemplacja to tylko gimnastyka bezruchu jak mówił roshi Nishijima. Frustracja i złość na siebie są także elementami Rzeczywistości, czyli są Oświeceniem.
  • woxilo 02.01.16, 11:24
    Lub prościej ,nocne sny , to nieświadoma medytacja ,a w dzień możemy mieć kontrolę nad swoimi stanami umysłowymi ,który to umysł (duch ) ma wpływ na wszelkie reakcje organizmu (materii ) ,bowiem jest wtedy świadoma medytacja.
  • woxilo 07.01.16, 22:20
    Musisz zdać sobie sprawę z tego , że ty już medytujesz ,że urodziłeś się z gotowym bagażem doświadczeń ,ale rodząc się twoje ciało które cię okrywa zaciemnioło pamięć o tym kim jesteś , i nastąpiła w twoim życiu amnezja wsteczna co do twojego poprzedniego wcielenia , jako wiecznej , nieśmiertelnej duszy .

    Cały czasz piszę oczywiście o buddyjskiej rein-karnacji - Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja; łac. re+in+caro, carnis ? ponowne wcielenie) ? pogląd, według którego dusza (bądź świadomość) po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub zwierzęcia czy nawet według niektórych poglądów rośliny.

    Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: inkarnacja (wcielenie) i przedrostka re (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie.
    W niektórych odmianach chrześcijaństwa, np. gnostycyzmie lub nestorianizmie, również występowały elementy wiary w reinkarnację, jednak po V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu (553 r.), większość kościołów chrześcijańskich odrzuciła tę wiarę w całości, przyjmując jako jedynie słuszną koncepcję bezpośredniego pochodzenia duszy ludzkiej od Boga i zbawienia/potępienia następującego tylko raz ? zaraz po śmierci człowieka.

    Chrześcijanie odrzucając koncepcję reinkarnacji powołują się przede wszystkim na werset z Listu do Hebrajczyków, znajdującego się w Biblii: (...) ludzie muszą raz umrzeć, a potem następuje sąd (List do Hebrajczyków 9,27, Biblia poznańska).

    Jednak według zwolenników reinkarnacji Nowy i Stary Testament zawierają wiele cytatów nawiązujących do reinkarnacji. Często stosowanym przykładem jest stwierdzenie Jezusa, że Jan Chrzciciel "jest Eliaszem, który miał przyjść" (Mt 11,14).

    Biblijne wersety interpretowane przez niektórych jako mówiące o reinkarnacji to: Jr 1:4-5, J 1:21, Mt 11:14-15, Mt 17:11-13; Mt 5:25-26, Mk 9:11-13, Łk 1:17. Inne wersety biblijne, które miałyby nawiązywać do reinkarnacji to Mt 11:25-26, Mt 26:24, J 3:1-10, J 9:1-3, Ga 6:7-8.

    Co do tego że człowiek raz żyje ,a potem sąd ,znaczy że następuje przemiana duchowa /wewnętrzna /ezoteryczna ( tzw .śmierć starego / narodziny czegoś nowego w życiu ,nowe spojrzenie na sprawy tego świata )

    pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja

    Także co do medytacji ,medfytacja - to sposób na przypomnienie sobie swojego prawdziwego "Ja" a odrzucanie kolejnych sztucznych i fałszywych masek i iluzji umysłowych ,które narzuciło nam, społeczeństwo i bliscy ,od dnia narodzin .
  • woxilo 12.01.16, 17:29
    Medytacja to metoda na poznanie siebie ,swojego prawdziwego "Ja " a silne Ego-Ja to jak zło i dobro w człowieku / Diabeł/Demony /Negatywne Emocje I Bóg /Anioły ,Pozytywne Emocje .
    Sen to tak nieświadoma medytacja (auto-psychoterapia ,medycyna psycho-energetyczna /duchowo-fizyczna ,auto-hipnoza ,dlatego że w nocy gdy śpimy , nie mamy kontroli nad naszymi wypływającymi z głębi psychiki - nieświadomości , podświadomości i świata duchowego - nadświadomości (transcendencji ,ponad-świadomości ) stanami które ukazują się na ekranie świadomego umysłu .

    W Dzień podświadomość śpi ,a działa świadomość , więc za pomocą wizualizaji możemy mieć kontrolę nad swoimi snami i symbolami podświadomymi .

    Medytując regularnie mamy szansę , zdzierając maska po masce ,iluzje umysłowe i sztuczną osobowość narzuoną nam od dziecka ,dotrzeć do swojej prawdziwej ,pierwotnej natury ,opdkryć prawdziwe "Ja-Jestem lub Jam Jest " .
  • woxilo 12.01.16, 19:25
    KUNDALINI WEDŁUG OSHO
    LINK! DO BIOGRAFIA OSHO

    Miejsce, w którym zbierają się energie życia, bliskie jest ośrodkowi seksu i wygląda jak kunda, zbiornik wody. Ta energia nazywana jest kundalini, gdyż przypomina mały zbiornik wody. Nazywana jest tak, bo przypomina śpiącego, zwiniętego węża. Jeśli widziałeś śpiącego węża, na pewno był zwinięty w spiralę, a głowę miał na wierzchu. Kiedy zbudzisz śpiącego węża, głowa zostanie uniesiona, a zwoje się rozwiną i wąż rozwinie swoje ciało i podniesie głowę. Energia ta nazywana jest kundalini także dlatego, że mieści się dokładnie przy ośrodku seksu, gdzie znajduje się kunda energii przypominający wyglądem nasienie. Należy pamiętać, że ta niewielka przyjemność, jaką czerpiemy z aktu seksualnego, nie jest tak naprawdę przyjemnością powstałą w seksie, ale wibracją w kunda energii życia.

    Śpiący wąż został lekko podrażniony, a my zaczynamy widzieć przyjemności seksualne jako rzeczywiste przyjemności życia. Ani odrobinę nie zdajemy sobie sprawy z tego, co moglibyśmy poznać, gdyby przebudzony został cały wąż, a jego głowa, po przejściu przez wszystkie poziomy psyche, dotarła do ośrodka parapsychicznego w mózgu. Wszyscy jesteśmy w pierwszym etapie życia. Istnieją też inne etapy, które prowadzą do Najwyższej Jaźni. Odległość stu pięćdziesięciu do stu osiemdziesięciu centymetrów w naszym wnętrzu jest w pewnym sensie bardzo wielka. Jest to odległość między naturą i Bogiem, materią i duchem, przebudzeniem i snem, śmiercią i eliksirem życia. Ta odległość jest więc i wielka i mała, ale my mamy możliwość podążania do naszego wnętrza.

    Przebudzenie drzemiących w nas energii jest równie niebezpieczne jak przebudzenie węża. W gruncie rzeczy, przebudzenie węża nie musi być niebezpieczne, tym bardziej, że dziewięćdziesiąt siedem procent wszystkich węży to gatunki niejadowite, można je więc spokojnie drażnić. A jeśli ktoś umrze od ukąszenia niejadowitego węża, umrze nie od ukąszenia, ale dlatego, że uwierzył, że do ciała dostała się trucizna. Dziewięćdziesiąt siedem procent węży nikogo nie może zabić, choć wielu ludzi umiera od ich ukąszenia. Co więcej, przebudzenie węża jadowitego też nie musi być groźne, bo może on najwyżej pozbawić cię ciała.

    Ale przebudzona kundalini shakti, siła, o której mówię, jest "niebezpieczna". Nic nie jest bardziej niebezpieczne. Na czym polega to niebezpieczeństwo? Jest to pewnego rodzaju śmierć. Kiedy budzi się w twoim wnętrzu energia, umrze to, czym byłeś przed jej przebudzeniem, zrodzi się w tobie zupełnie nowy człowiek, człowiek, którym nigdy nie byłeś. Oto jest niebezpieczeństwo nie pozwalające ludziom stać się osobami duchowymi. Jest to taki sam lęk przed śmiercią, jak lęk sprawiający, że nasienie pozostaje nasieniem. Dla nasienia największym niebezpieczeństwem jest upadek na ziemię, otrzymanie nawozu i wody, śmierć. Największym niebezpieczeństwem dla jajka jest pęknięcie skorupki i ucieczka ptaka do wolności niebios. Jajko musi umrzeć; my też jesteśmy w początkowej fazie czegoś, co dopiero ma nastąpić. Dla nas jajko jest wszystkim.

    Trzymamy się go kurczowo. Kiedy shakti zacznie się w tobie podnosić, znikniesz. Nic cię nie może ocalić. W tym przestrachu zdarza się coś, co Kabir tak pięknie przedstawia w takim oto dwuwierszu: Kto głęboko nurkuje, znajduje. A ja, idiota, wybrałem się na poszukiwanie siedząc na brzegu rzeki. Ktoś zapytał go, czemu siedział. Kabir rzekł: "Kto wybrał się na poszukiwania, nurkował głęboko w wodzie i znajdywał, a ja, idiota, usiadłem na brzegu rzeki, ponieważ bałem się, że utonę." Ci, którzy poszukiwali, czynili to na głębokich wodach. Potrzebna jest gotowość utonięcia, doświadczenia unicestwienia. Krótko mówiąc, musimy być gotowi na śmierć. Kto boi się utonąć, rzecz jasna, zostanie ocalony, ale przypominał będzie jajko, nie ptaka wędrującego po firmamencie nieba. Kto boi się utonąć, zostanie, rzecz jasna, ocalony, ale przypominał będzie nasienie, a nie drzewo, w cieniu którego mogą odpoczywać tysiące ludzi. Czy warto żyć jak nasienie? Żadna śmierć nie jest gorsza niż życie nasienia. Twierdzę, że to jest tym wielkim niebezpieczeństwem: dziś jesteśmy czymś innym niż wczoraj.

    Gdy energia zostanie pobudzona, całkowicie nas przemieni. Nowe ośrodki zostaną przebudzone, powstanie nowy człowiek, przeżyjemy coś nowego, wszystko będzie nowe. Jeśli chcesz być gotowy na powitanie nowego, musisz mieć odwagę porzucenia tego, co stare. Ale stare tak mocno nas ograniczyło i uwięziło, że ta energia nie zostaje przebudzona. Podróż do Boskości jest w istocie rzeczy podróżą do braku poczucia bezpieczeństwa. Kwiat życia i piękna rozkwita w braku poczucia bezpieczeństwa. Pozwólcie więc, że opowiem o paru istotnych i o paru mniej istotnych aspektach tej podróży. Przede wszystkim, gdy spotkamy się tutaj jutro i przystąpimy do przebudzania tej energii, mam nadzieję, że włożycie w ten proces całych siebie. Nie jest to gra o małą stawkę. Kto ryzykuje najwięcej, zyskuje najwięcej.

    Drobina powstrzymanej energii sprawi, że przegapicie cel, bo żadne nasienie, które choć cząstkę swego istnienia wstrzyma przed rozkwitem, nie może mieć nadziei na stanie się drzewem. Jeśli nasienie umiera, umiera totalnie. A jeśli przetrwa, żyje totalnie. Śmierć częściowa nie istnieje. Jeśli nie uda ci się zaryzykować wszystkim, co masz, twoja praca pójdzie na marne. Bardzo często niewielka oszczędność powoduje utratę wszystkiego.

    Podobno, gdy odkryto kopalnie złota w Kolorado, cała Ameryka tam przyjeżdżała. Ludziom mówiono, że gdzie kupią działkę ziemi, znajdą złoto. I ludzie tak robili. Pewien multimilioner sprzedał wszystkie dobra i kupił całe wzgórze. Sprowadzono olbrzymie maszyny, które miały kopać złoto. Drobniejsi ludzie, którzy kupowali małe działki, tak samo byli zajęci poszukiwaniem cennego metalu, ale milioner sprowadził do tego wielkie maszyny. Zaczęło się właściwe kopanie, lecz nigdzie nie znajdywano złota. Wieści rozchodziły się w okamgnieniu, a milioner tracił spokój, bo wszystko postawił na jedną kartę. Powiedział rodzinie, że kompletnie zbankrutowali.

    Zastawił wszystko co miał, a złota nie było widać. Dał ogłoszenie, że sprzeda całe wzgórze razem ze wszystkimi maszynami i przyrządami służącymi do kopania. Rodzina pytała: "Kto je kupi? Wszyscy wiedzą, że to wzgórze jest puste i że zmarnowałeś miliony. Tylko szaleniec kupi to wzgórze." Multimilioner twierdził, że na pewno znajdzie się szaleniec, który to zrobi. W końcu znaleziono kupca. Sprzedający czuł, że powinien ostrzec klienta, aby nie był tak szalony, żeby kupować to wzgórze. Nie mógł jednak zebrać dość odwagi, aby go przestrzec, co by się bowiem stało, gdyby wzgórze nie zostało sprzedane? I tak pozbył się tego wzgórza. Kiedy umowa została zawarta, powiedział kupującemu: "Jesteś dziwakiem".

    Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że pozbywam się tego wzgórza, ponieważ mnie ono zrujnowało?" Kupujący odrzekł, że życie jest nieznane i może on znajdzie złoto tam, gdzie milionerowi się nie udało. Jak milioner mógł twierdzić, że złota nie było, skoro nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości? Milioner musiał uznać prawdziwość wypowiedzi swego klienta. Zdarzyło się to, czego się nie spodziewano. Zaczęto kopać o trzydzieści centymetrów głębiej. Multimilioner, który miał powody do żalu, gdy odkryto, że złota nie ma, miał teraz podwójne powody do opłakiwania swego losu. Wszyscy byli zdumieni odkryciem, całe wzgórze okazało się być bryłą złota.

    Multimilioner odwiedził dawnego klienta i rzekł: "Jakie masz szczęście!" Ten odrzekł: "To nie szczęście. Po prostu ty nie zrobiłeś wszystkiego, co mogłeś. Odwróciłeś się od tego wzgórza, bo miałeś dość kopania. Powinieneś był kopać jeszcze odrobinę głębiej."

    Podobne wydarzenia zdarzają się w naszym życiu codziennie. Znam niezliczoną ilość mężczyzn i kobiet próbujących dokopać się do Boskości. Nie kopią z całych sił, wracają więc rozczarowani. Ich rozczarowanie jest skutkiem powierzchownego kopania. Czasem przegapiają dosłownie o cal. Odwracają się, zanim zdąża przebyć tę odległość jednego cala. Wiele razy w
  • woxilo 12.01.16, 19:35
    Żródło - www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_kundalini_wedlug_osho.html
  • woxilo 29.04.16, 18:23
    Codzienna kontemplacja wewnętrzna / rozmowa z własną duszą , i medytacja dla każde go typu osobowości -początkujący ,zaawansowani i zabiegani /tzw,dynamiczna medytacja

    Najpierw wewnętrzny monolog lub modlitwa :Często jest tak że bieżemy ,nasz wewnętrzny głos -Intuicję ,za jakiś byt gdzieś w przestrzeni kosmicznej -jako naszego Boga .

    Lecz ja o czym przekonałem się przez wiela lat samodyscypliny i samodoskonalenia ,oraz zgłębiając wszystkie religie świata ,że tak naprawdę to co ludzie biorąza Boga w wielu religiach na świecie .

    To tak naprawdę nasz wewnętrzny głos (intuicja) nasz głos sumienia ,lub mówiąc językiem psychologicznym -Człowiek dzisiejszy (poza wyjątkami ,nie każdy z pewnością ) tkwi w dużym rozdzieleniu schizofrenicznym ,gdzie własną,oddzielną część siebie czy własnej psychiki(człowiek to istota psycho-fizyczno-duchowa )i traktuje tę oddzielną cząstkę siebie ,jako coś oddzielnego -jako Boga rezydującego gdzieś na zewnątrz .

    Lecz Boga szukaj tylko w sercu swoim .


    "JESTEM MAŁYM BOGIEM"

    1. Zestawienie "za i przeciw "-co chcę zmienić ,co osiągnąć ?

    2. Jakie są moje słabe ,a jakie mocne strony ?

    3. Co zmieniłbym gdyby wybiła moja ostatnia godzina ?

    4. Jak ukrztałtowałbym swoję życie,gdybym był niezależny finansowo ?

    5. Ocenię własne podejście do kwestii pieniędzy oraz będę myślał tak, jakby moje życie opływało w dostatki .

    6. Zobowiążę się przed Stwórcą ,że w pełni zrealizuję zadanie ,jakie otrzymałem podczas inkarnacji na drogę życia .

    7. Każdą sytuację rodzącą problemy będę obserwował z dystansem ,aby możliwie najlepiej zrozumieć idący za nią przekaz ,aby móc wyciągnąć stosowne wnioski oraz podjąć słuszną decyzję .

    8. Będę podążał za głosem serca ,wyciszając swój umysł ,przyjęty wcześniej punkt widzenia .

    9. Będę wsłuchiwał się w mój wewnętrzny głos i podążał za intuicją.

    10. Żyję tu i teraz .Jestem świadomy tkwiącej we mnie siły-w każdej sytuacji życiowej ,na płaszczyźnie -zawodowej,prywatnej i osobistej.

    11. Będę obserwował swoje zachowanie z dystansu ,abym mógł podejmować jedynie słuszne decyzje .

    12. Optymistycznie patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość ,także wtedy ,gdy wydaje się pozbawiona barw.

    13. Traktuję ludzi tak ,jak sam chciałbym być traktowany.

    I Medytacje dla każdego :

    Trzy warunki samodzielnej praktyki medytacji :

    Osobom początkującym zaleca się rozpoczęcie praktyk od łagodności ,czyli łagodne traktowanie samych siebie ,samokontrola emocjonalna i bycie świadomym swoich reakcji - myśli wypływających z głębi psychiki i emocji.

    Dla osób bardziej zawansowanych w praktyce medytacji ,swoboda wyboru / decyzji ,tzw. wolna wola ,będzie najbardziej odpowiednia - czyli masz prawo medytowania z określoną praktyką ,albo nie medytownia wcale .

    Dla tych osób których umysł jest zbyt rozproszony /aktywny za bardzo , a myśli rozbiegane ,praktyka z czynnikiem, zaiteresowania będzie dobrym rozwiązaniem ,przez zainteresowanie rozumiemy ukierunkowane myślenie ,takie bycie świadomym każdej chwili tu i teraz .
  • satoriusz 29.09.16, 19:52
    Narzędziem jest obserwowanie swojego zdenerwowania...Jedyne co jest rzeczywiste to wrażenie, wrażenie...
  • woxilo 30.09.16, 01:04
    satoriusz 29.09.16, 19:52
    Narzędziem jest obserwowanie swojego zdenerwowania...Jedyne co jest rzeczywiste to wrażenie, wrażenie...

    Dokładnie ,tak ,ale nie tylko ,bo wszystkich naszych wrażeń które z głębin psychiki wypływają ,które znikną ,jak będziemy je zauważać .
  • satoriusz 30.09.16, 20:29
    Dopóki nie zrozumiesz natury czasu "niebo i ziemię oddzielasz od siebie".
  • woxilo 30.09.16, 21:53
    satoriusz 30.09.16, 20:29
    Dopóki nie zrozumiesz natury czasu "niebo i ziemię oddzielasz od siebie".

    Tak ,ponieważ są dwie pierwotne siły cyklicznej egzystencji wszechświata -Ha(słońce) Tha (księżyc ) -z filozofii jogi , YANG (Dzień ) YIN (Noc ) , YANG (Męskość ) , YIN (Kobiecość ) YANG (Niebo ) I YIN (Ziemia ) -z filozofii taoizmu ,+ i - .
  • p.okonek 16.10.16, 01:05
    Najlepiej według mojego doświadczenia skupiamy się na oddechu wdech wydech .I siedzimy w ciszy a z czasem po jakimś czasie codziennej praktyki będzie lepiej.Na początek codziennie po dziesięć piętnaście minut.
  • pongkong 01.12.16, 16:57
    Bardzo fajne filmiki do medytacji sa te na ytb, niestety wiekszosc po ang ale warto tez poszukac cos po polsku
  • perceptivity 02.12.16, 23:37
    Podstawowym problemem w medytacji oprócz oczywistych przeszkód jak chociażby ból nóg, logistyka związana ze znalezieniem czasu i miejsca etc. jest obawa że to jest po prostu bez sensu i oznacza stratę czasu na jałowym siedzeniu ćwicząc się w niczym. Ktoś z rodziny spyta o co chodzi i popuka się w głowę albo co gorsza zdenerwuje i nakrzyczy że przecież mieszkanie jest jeszcze nieodkurzone..Bo odkurzanie albo przygotowanie się do egzaminu ma sens oczywisty. Prawda. Medytacja jest w swoim nic-nie-robieniu wyjątkowa. Z nic-nie-robienia stworzono system. To jest wyjątkowe. Gdyby zalecano przespanie się, nie byłoby pytań, sprawy byłyby przynajmniej zrozumiałe bo napisano o tym od wierszy dla dzieci do rozpraw habilitacyjnych na temat istoty lenistwa a może już nawet depresji. Tutaj jednak człowiek siedzi w stabilnej choć bardzo wymagającej pozycji gwarantującej że nie zaśnie i pilnie obserwuje swoje procesy życiowe jak oddychanie, bicie serca lub poznawcze, jak pojawianie się i znikanie myśli. Albo wręcz brak myśli. To jest wyjątkowe, rozważania filozoficzne czy modlitwy nie mają z tym nic wspólnego. Ostatecznie, trzeźwo myślący znajomy zapyta: NO I CO Z TEGO? PRZECIEŻ NIC I TAK SIĘ NIE DZIEJE! ODBIŁO CI?! Jak w powiedzeniu: gadał dziad do obrazu a obraz do niego ni razu. Niestety, na wszystko to odpowiedziano także miliony razy i każda prawdziwa odpowiedź będzie kolejnym żałosnym już banałem: uważna obserwacja bez komentarzy wszystko zmienia. Zauważa się to po pewnym czasie. Po jakim? To zależy. A co ze zdenerwowaniem że pojawiają się myśli? To zdenerwowanie jest takie samo dobre do milczącego obserwowania jak i te niechciane myśli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.