Dodaj do ulubionych

Buddyzm najgorszą praktyką

18.04.15, 15:13
Mylenie praktyki z religią jest widoczne na okrągło wśród buddystów. Można zwać sobie świętobliwością bez konsekwencji. Pokłaniać się do rzeczy w imie skromności tracąć przy tym rozsądek. A więc zyskując w buddyzmie skromność traci się rozsądek kłaniając się do wielkiego buddy i nie rozumiejąc, ze to zwykła figurka. Olbrzymie rozmiary nie są napewno dla skromności tylko dla względów religijnych. :) Wstyd, ze buddyści uczą czego innego niż sami robią...
Edytor zaawansowany
  • putin_lebioda2 18.04.15, 15:15
    Podsumowując czym większą figurkę kupią buddyści tym lepszymi nauczycielami, uczniami są buddy. Czym mniejsza figurka tym gorszymi. Trzeba, więc się zastanowić nad figurką wielkosci budynku, wtedy sens kłaniania się będzie istotniejszy :)
  • putin_lebioda2 18.04.15, 15:20
    Nie zapomnijcie krążyć wokół budynku świątyni co najmniej 40 razy, a jak będziecie chcieli być lepsi od konkurencji to trzeba 100 razy i więcej :) Kto więcej okrąży budynek świątyni ten będzie mocniej się zbliżać do nauk buddy. Nauczyciele to wychwalają przecież chodźby największy Dalajlama, który jak wiadać pozwala się nazywać świętobliwym i jeszcze krazyć w Tybecie ludziom po 50 razy. Może dla lepszej kondycji :P
  • perceptivity 18.04.15, 15:32
    Piszesz o religijnym folklorze. Jako praktyka uświadamiania sobie stanu rzeczy siedzenie w shikantaza jest doskonale areligijne.
  • putin_lebioda2 18.04.15, 15:37
    Piszę o Waszych nauczycielach, którzy przestali nimi być :)
  • perceptivity 18.04.15, 21:09
    Jakich "naszych"? Co ty pieprzysz? "Moja jaźń jest moim mistrzem" - mówi ci to coś?
  • buddozerca 19.04.15, 11:08
    Samosterowny ten perceptivity, co? lebioda? Nie daj się zwieść tej wyświechtanej poznawczej pseudo-elitarności, która na domiar złego, pretenduje do miana najwyższej wykładni, tego co zwykło nazywać się "buddyzmem" . Sądząc po symptomach manifestujących się w jego "oświeconych" krypto-religijnych komunałach, w rodzaju, "Moja jaźń jest moim mistrzem" czy oksymoronach typu "shikantaza jest doskonale areligijne", to typowy przykład religijnego reakcjonisty. Jego indywidualistyczny "folklor", z czego z pewnością nie zadaje sobie sprawy, biedaczyna, zakłada, że jego percepcja, intencjonalność, wybory i działania w obrębie jego "praktyki", są suwerennym aktem, niepodlegającym uwarunkowaniom "folkloru", czyli między innymi, tym niezliczonym jej propagatorom w rodzaju nauczycieli takich i śmakich.
    Zapewne, "siedzi" teraz zadowolony, "nie-myśląc" (wybacz ten zenicki żargon), że retorycznie rozłożył Cię na łopatki, tymczasem te jego komunały, to tylko taki pół-nelson od bidy. Ale niech siedzi, przynajmniej wtedy "nie-myśli", a co za tym idzie, zwyczajnie milczy.
  • perceptivity 19.04.15, 21:24
    A ty w kółko z tym religijnym pseudomarksizmem. Opanuj się człowieku.
  • donio88 13.04.16, 18:40
    Kto przestał być, ten przestał.
  • woxilo 23.04.16, 16:39
    putin_lebioda2 18.04.15, 15:15
    Podsumowując czym większą figurkę kupią buddyści tym lepszymi nauczycielami, uczniami są buddy. Czym mniejsza figurka tym gorszymi. Trzeba, więc się zastanowić nad figurką wielkosci budynku, wtedy sens kłaniania się będzie istotniejszy :)

    Tak samo jest wśród chrześcijan ( ten sam fanatyzm religijny ,i bałwochwalcze uwielbienie Biblii , drtewna w krztałcie krzyży i posągu chrystusa ,graniczące z ostrą psychozą i paranoją , oraz uczynienie sobie bożków z figór i obrazów ),a wiara ma być czymś żywym ,Boga Bowiem, W Sercu Miej .
  • woxilo 23.04.16, 17:25
    putin_lebioda2 18.04.15, 15:15
    Podsumowując czym większą figurkę kupią buddyści tym lepszymi nauczycielami, uczniami są buddy. Czym mniejsza figurka tym gorszymi. Trzeba, więc się zastanowić nad figurką wielkosci budynku, wtedy sens kłaniania się będzie istotniejszy :)

    i CZEMU KASUJECIE MOJE POSTY ? SCHIZOFRENICZNY TOWARZYSZU PUTIN I DO TEGO LEBIODA -SŁABEUSZ
  • lara9369 19.04.15, 23:44
    putin_lebioda2 napisał(a): Pokłaniać się do rzeczy w imie skromności tracąć przy tym rozsądek

    Skąd pewność, że ów "drowy rozsądek" w ogóle kiedykolwiek istniał? Praktykom religijnym (w tym buddyjskim), moim zdaniem odają się ludzie zagubieni w tym życiu, którzy utraciwszy jakikolwiek inny sens własnego istnienia, rozpaczliwie potrzebują idoli do których podobieństw będą mogli się kłaniać...
  • buddozerca 20.04.15, 10:53
    lara9369 napisał(a):

    > Skąd pewność, że ów "drowy rozsądek" w ogóle kiedykolwiek istniał?

    Lara9369, jeśli definiować „zdrowy rozsądek” jako strategię przetrwania, która pozwoliła naszemu gatunkowi zdominować łańcuch pokarmowy na tej planecie, to śmiało można stwierdzić, że istniał on od zawsze. A praktyki religijne – od, powiedzmy, górnego paleolitu po dzień dzisiejszy - są dla ogromnej większości homo sapiens integralną częścią tejże strategi przetrwania.

    I czy to mamy do czynienia z absolutnie jawnie sformalizowaną, zbiorową, przednowoczesną manifestacją tych praktyk – przykład, pielgrzymowanie do różnych świętych stup i innych posągów, czy z tą całkiem współczesną, skrajnie zindywidualizowaną – przykład, krypto-religijność a la zen Pana „perceptivity” - to zawsze „praktyki” te są częścią „zdrowego rozsądku”, innymi słowy strategią przetrwania. Może wkraczam na zbyt egzotyczny obszar tzw. poznawczej wykładni zachowań religijnych, niemniej, sensotwórczość tych zachowań opiera się (lub jak wolałbym, pasożytuje) na mechanizmach, które ewolucja (dobór naturalny) „wbudowała” w nasz, i nie tylko w nasz, gatunek już miliony lat temu. Te „mechanizmy”, czy mówiąc bardziej po ludzku, potoczne intuicje odnośnie zjawisk fizycznych, biologicznych i mentalnych – to co we współczesnej kognitywistyce nazywane jest czasami „systemem 1” (np. D. Khaneman) – są fundamentem wszelakich zinstytucjonalizowanych, wielowiekowych systemów i doktryn religijnych. Są również podwaliną tej dzisiejszej charakterystycznej dla zatomizowanych społeczeństw zachodnich, zindywidualizowanej krypto-religijności, opierające się na intuicyjnej, potocznie rozumianej teorii umysłu ... To oczywiście nie miejsce na zgłębianie się w ten temat. „I stworzył człowiek bogów” jest doskonałą lekturą wprowadzającą w ten chyba najbardziej odkrywczy obszar dzisiejszego religioznawstwa.

    Bawię się tutaj trochę w adwokata diabła, niemniej, z perspektywy makro, czyli w skali ewolucyjnej, praktykom religijnym ludzie oddawali się, i nadal oddają, nie dlatego, że utracili sens własnego istnienia, lecz wprost przeciwnie, oddają się ponieważ praktyki te, pasożytując na liczących miliony lat biologicznych mechanizmach przetrwania, wbudowanych w nasze organizmy przez ewolucję, tworzą iluzoryczne (z perspektywy naukowej) poczucie sensu i orientacji w świecie. Są, innymi słowy, częścią strategii przetrwania.

    Pomijając dzisiejszych „buddystów”, spójrz choćby na polskich katolików – czy przeważającą ich część można określać mianem „zagubionych w tym życiu” czy tych „którzy utracili sens własnego istnienia i rozpaczliwie (!) potrzebują idoli do których podobieństw będą mogli się kłaniać...”? No chyba raczej nie, prawda? Ten kulturowy, powierzchowny (jak mówią niektórzy krytycy) katolicyzm, jest częścią właśnie owej strategii przetrwania. Jest czynnikiem który integruje społeczność, napędza biznes (dosłownie), „inspiruje” politykę, innymi słowy, pozwala właśnie, wbrew naukowemu odczarowaniu świata, zwyczajnie „narodowi” trwać ...

    Ci „zagubieni”, o których wspominasz, to z mojej perspektywy raczej ci wszyscy, którzy na skutek ponowoczesnej erozji sensu utracili miejsce w tak pojmowanej tradycyjnej religijności czy tożsamości. Co oczywiście nie oznacza, że zdystansowali się wobec swojego ewolucyjnego dziedzictwa. Pomimo kulturowego wyobcowania, gatunkowe intuicje nadal funkcjonują, jak funkcjonowały przez miliony lat, i napędzają pragnienie zakotwiczenia ich w jakiejś innej alternatywnej „praktyce”, która pozwoli takiej skołowanej jednostce na powrót wpisać się jakąś społeczność (jakkolwiek wirtualną) i trwać, czyli kultywować swoje poczucie sensu w rzeczywistości, która takiego sensu jest zupełnie pozbawiona.
  • lara9369 20.04.15, 19:58
    j"eśli definiować „zdrowy rozsądek” jako strategię przetrwania, która pozwoliła naszemu gatunkowi zdominować łańcuch pokarmowy na tej planecie, to śmiało można stwierdzić, że istniał on od zawsze"

    Przetrwania - po co? Jeśli ciała fizyczne są nam potrzebne po to, aby kiedyś znowu zejść na Ziemię i reinkarnować, zgadzam się jesteśmy zainteresowani "strategią przetrwania', tylko... co z tym zdrowym rozsądkiem? Przecież człowiek zachowuje się na zasadzie "po nas chociaż by i potop"? Gdyby istniał ów zdrowy rozsądek, powinniśmy ze wszystkich sił dbać o Naturę jako warunek podstawowy do przetrwania naszego gatunku na tej Ziemi.
    Dalej. Jeśli wierzymy w reinkarnację, to znaczy, że wierzymy też w istnienie duszy, a więc każdemu z nas powinno zalezeć na tym, aby jak najlepiej traktować zarówno przyrodę, jak i zwierzęta, a także o innych ludzi, gdyż wiadomo że jezeli mamy inkarnować w nastepnych wcieleniach, lepiej zachować dobre układy z innymi istotami na tej planecie. To wszystko podpowiada zdrowy rozsądek. A więc gdzie ów rozsadek w tym, co napisałeś? czyli "strategii przetrwania".

    "...praktykom religijnym ludzie oddawali się, i nadal oddają,
    > nie dlatego, że utracili sens własnego istnienia, lecz wprost przeciwnie, oddaj
    > ą się ponieważ praktyki te, pasożytując na liczących miliony lat biologicznych
    > mechanizmach przetrwania, wbudowanych w nasze organizmy przez ewolucję, tworzą
    > iluzoryczne (z perspektywy naukowej) poczucie sensu i orientacji w świecie. Są,
    > innymi słowy, częścią strategii przetrwania. "
    Tu się calkowicie pogubiłam. Po prostu nie rozumiem, co napisałeś. Dla mnie, religie uprawiają ludzie słabi duchowo i intelektualnie, a więc dalej twierdzę że - zagubieni - gdyż religia powinna polegać na rozbudzeniu i pielęgnowaniu duchowości w człowieku (i tu najbliżej duchowości jest jednak Buddyzm, jakkolwiek ideałem nie jest), a własnie zdrowy rozsądek podpowiada, że te wszystkie tańce-szmańce- rózańce w chrześcijaństwie i innych religiach totalitarnych, wcale nie prowadzą do duchowości lecz zupełnie na odwrót, na zabijaniu duszy człowieka! W ten sposób Człowiek na tej planecie wcale nie przetrwa, tylko na odwrót, zostanie zdegradowany i albo wyeliminowany przez organizm Ziemi jako pasożyt/choroba, lub zamieni się w biorobota, tylko - na czyich usługach? (David Icke wskazuje na reptylian .... ) A więc - znowu pytam, o jakie przetrwanie tutaj chodzi? Człowieka jako bezdusznej biomasy czy człowiek jako siedziba Duszy człowieka?
  • buddozerca 20.04.15, 22:13
    Cześć lara, dzięki za Twój ciekawy komentarz. Pytasz „o jakie przetrwanie tutaj chodzi? Człowieka jako bezdusznej biomasy czy człowiek jako siedziba Duszy człowieka?”.

    Wyobrażam sobie, że moja, przyznaję, dość chaotyczna, naszpikowana żargonem wypowiedź, mogła wywołać u Ciebie dezorientację … zatem precyzuję: chodzi mi właśnie o przetrwanie tego co nazywasz „biomasą”, która to z kolei generuje świadomość, ten „wirtualny organ” (sorry, znowu ten żargon) zwiększający szansę przetrwania ludzkiego organizmu dążącego do maksymalizacji dobrostanu/homeostazy, i co za tym idzie, dalszej reprodukcji. Przy czym świadomość, będąca „mentalną” reprezentacją czysto fizycznego mechanizmu uwagi, jest tym co potocznie nazywane jest „duszą”. Zatem sama chyba się domyślasz, że w ramach mojego naturalistycznego czy nihilistycznego światopoglądu nie ma mowy o indywidualnej „reinkarnacji”, ponieważ dusza/świadomość jest tylko i wyłącznie produktem biologicznego organizmu, który dezintegrując się wraz ze śmiercią pochłania ze sobą również integralną część siebie, czyli ową duszę/świadomość.

    Przy okazji, zastanawiałaś się może kiedyś nad historyczną i społeczną genezą światopoglądu, ku któremu zdajesz się skłaniać i przeciwstawiać go tradycyjnym, zinstytucjonalizowanym religiom, takim jak np. chrześcijaństwo – chodzi mi o to coś co nazywasz „duchowością”? Wybacz, moim skromnym zdaniem, to wbrew pozorom, podobna, tyle że późnokapitalistyczna (tak, tak Marks wielkim ekonomistą był!) strategia przetrwania jaką od wieków cechowały różne instytucje religijne, i tak samo jak i one, nakierowana na maksymalizację dobrostanu i … dalszą reprodukcję ludzkiej „biomasy”.
  • lara9369 20.04.15, 22:46
    buddzerco, jak sam zauważyłes, mam zupełnie inny światopogląd, i raz jeszcze zapytam: KOMU i po co owa biomasa jest potrzebna? Jeśli człowiek ma wszczepiony gen przetrwania i życia za wszelka cenę, to po co i komu owe życie jest potrzebne, koro jest pasmem wielu cierpień dla człowieka i jeśli człowiek jest tylko rozumną istota w ciele fizycznym? Jeśli nie posiadamy duszy, to znaczy że jesteśmy tylko robotami na czyjes potrzeby? po co religie nakazują ludziom rozmnażać się, ale jednocześnie - nie bogacić sie i nie być szczęsliwymi w tym życiu fizycznym na Ziemi? Czy zadawałeś takie pytania sobie? Po co kapłani wzelkiej maści wmawiają ludziom , ze w nagrodę za cierpienie na tym padole, otrzymają życie wieczne w jakimś efemerycznym raju a jednocześnie sami prowadza zycie wypełnione grzechem i obłudą? KOMU jest to potrzebne?
    Na tym świecie istnieje ogrom zjawisk, których człowiek nie jest w stanie zaobserwować przy użyciu swoich 5 zmysłów, a szczególnie - wzroku, nauka pokazała nam to dobitnie? Po co i komu potrzebne są podróże w kosmos, skoro organizm człowieka nie jest w stanie egzystować w nieważkości a tym bardziej w warunkach pozaziemskich, jak np. na Marsie? To są pytania, na które nawet tak uduchowiona religia jak Buddyzm nam nie odpowiada. Zresztą, zobacz, żadna, praktycznie - żadna religia, jeśli nawet teoretycznie naucza całkiem słusznych idii, prowadzi do rzeczy złych? Chiny, kraj o dominującej religii buddyjskiej, obecnie jest krajem najbardziej niszczącym ekosystem planety. Nauka Chrystusa doprowadziła najpierw do koszmarnego rozlewu krwi i spowodowała ogrom cierpienia miliardów osób na tej planecie, a potem zasiała zniszczenie w rozumach i duszach ludzi, powodując rozdwojenie osobowości i zakorzenienie hipokryzji. KOMU było i jest to potrzebne???
  • buddozerca 21.04.15, 08:27
    KOMU i po co owa biomasa jest potrzebna? Lara, żartujesz chyba? W skali kosmicznej ona jest nikomu i niczemu nie potrzebna. To fakt niepodważalny. I myślę, że zaakceptowawszy ten aksjomat, pogodziwszy się z nim – to jedna z oznak dojrzałości, prawda? - można śmiało stwierdzić, że jeśli jest ktoś lub coś, komu lub czemu ja, jako posiadająca świadomość biomasa, mogę być potrzebny, to tym kimś lub czymś jest każda inna istota świadoma, której mogę pomóc, choćby w minimalny sposób, ulżyć w cierpieniu. Tudzież inaczej, mówiąc bez tego uduchowionego patosu – której mogę, w minimalny choćby sposób, pomóc zdystansować się wobec swojego narcyzmu.
  • lara9369 22.04.15, 00:33
    buddozerca

    cóż, pozostaje mieć nadzieję że z Chaosu wyłoni się Harmonia

    :)
  • buddozerca 22.04.15, 10:45
    Lara, ja raczej pokładam nadzieję w tym, że z „chaosu” mojego fizycznego ciała nadal będzie – jak długo to tylko możliwe – każdego ranka wyłaniała się ta w miarę „harmonijna” świadomość pozwalająca mi na optymalne funkcjonowanie w świecie, takie choćby, jak pisanie tych kilku prostych zdań.

    Bo wyobraź sobie chaos i dysharmonię mózgu i świadomości, w przypadku ludzi cierpiących z powodu różnego rodzaju zaburzeń i urazów neurologicznych. Wyobraź sobie (ja oczywiście nie potrafię) np. piekło w jakim przyszło żyć osobom, które cierpią z powodu asomatognozji, dla których to, przykładowo, któraś z ich kończyn, owszem, może być postrzegana wzrokowo, z tym tylko, że nie jest już ona traktowana przez nich jako ich >>własna<< kończyna, lecz jest kończyną kogoś całkiem innego. Czy jeszcze inaczej, któraś z ich rąk czy nóg jest - względem czego nie mają najmniejszych wątpliwości - tylko jakimś nieożywionym przedmiotem czy ulubionym domowym zwierzakiem. Niewyobrażalne, prawda? A jednak, są tacy nieszczęśnicy, których „dysharmonijnie” działające mózgi w tak dramatyczny sposób deformują postrzeganie zarówno rzeczywistości, w której żyją, jak i postrzeganie ich własnych ciał. O deformacji relacji z innymi ludźmi nie wspominając.

    Zatem nie zawracałbym sobie głowy jakąś ezoteryczną postacią harmonii pisanej przez duże „H”. Skupiłbym się raczej na optymalnej „harmonii” świadomości, której doświadcza każdy z nas, kto potrafi zwlec się jakoś każdego ranka ze swojego łóżka. To, jakby nie było, nieprawdopodobny fakt, że z tego chaotycznego zlepka materii kleconego przez dobór naturalny przez miliony lat, jaką są nasze ciała, wyłania się wirtualny organ świadomości, który, pozwala na takie choćby „cuda”, jak komunikowanie się za pomocą języka.
  • lara9369 22.04.15, 18:21

    buddozerca napisał(a): Zatem nie zawracałbym sobie głowy jakąś ezoteryczną postacią harmonii pisanej przez duże „H”.
    Czy zatem proponujesz pisownię harmonii przez duże Ch?
  • donio88 13.04.16, 18:41
    Przez "ch" to by napisał, jakby szkoły podstawowej nie ukończył.
  • woxilo 13.04.16, 19:11



    lara9369 19.04.15, 23:44

    Skąd pewność, że ów "drowy rozsądek" w ogóle kiedykolwiek istniał? Praktykom religijnym (w tym buddyjskim), moim zdaniem odają się ludzie zagubieni w tym życiu, którzy utraciwszy jakikolwiek inny sens własnego istnienia, rozpaczliwie potrzebują idoli do których podobieństw będą mogli się kłaniać...

    Dla PRAWDZIWYCH ,AUTENTYCZNYCH BUDDYSTÓW ,SZAMANÓW ,POŁączeniem Buddyzmu Z szamanizmem - Buddyzm Tybetański ,Jpoginów i psychologów Transpersonaln ychjak C.G.Jun g

    zdrowy rozsądek , to owoc przechodzenia przez rozapad osobowości/psychiki ,i stania się , na powrt prawdzawym sobą -integracja ciała i umysłu ,czy indywiduacja -stawanie się pełnym indywiduum -

    Proces indywiduacji

    Indywiduacja jest to żmudny i skomplikowany proces, który odbywa się w toku całego naszego życia. Polega on na złączeniu w całość dwóch części naszej osobowości: świadomości i podświadomości. Proces ten nie ma na celu zespolenia, lecz dialog pomiędzy dwoma częściami naszej psyche. Jung rozumie podświadomość nieco inaczej niż Zygmunt Freud. Dla Freuda nasza świadomość jest podstawą, podświadomość zaś powstaje w wyniku represji pewnych niewygodnych faktów tyczących nas samych i świata. Dla Junga, podświadomość jest ? by tak rzec ? stanem naturalnym, w którym znajdujemy się, kiedy przychodzimy na świat, dopiero z niego rodzi się nasze ego. Całość procesów psychicznych Carl Jung określa jako duszę, przy czym część, która jest podświadoma, jest znacznie większa od świadomej.

    Dla uproszczenia duszę przedstawia się często jako górę lodową ? w dużym przybliżeniu wówczas, część świadoma byłaby częścią, która jest widoczna ponad wodą (to proporcja 1:5 albo nawet 1:8). Jest to oczywiście w dużym stopniu tylko skrót myślowy, ponieważ w rzeczywistości, to, co jest nieświadome nigdy się nie kończy, tak, więc sam proces indywiduacji jest celem, do którego dążymy, którego jednak nie sposób osiągnąć, możemy jednak coraz bardziej się do niego zbliżać. Jak sam Jung pisze: ?Osobowość jako pełne urzeczywistnienie całości naszego bytu jest nieosiągalnym ideałem. Nieosiągalność nie jest jednak argumentem przeciwko ideałowi; ideały są bowiem tylko drogowskazami, nigdy celami?.

    Samą świadomość i nieświadomość Jung rozumie nieco inaczej niż są one rozumiane w języku potocznym ? świadomość wyłania się bowiem z tego, co nieświadome w pewnym momencie naszego życia, a jej centrum stanowi nasze ?ja?. Aby cokolwiek, co dzieje się w świecie zewnętrznym lub wewnętrznym zostało przez nas spostrzeżone i zarejestrowane, musi przedostać się przez ?ja?, inaczej tkwi w nieświadomości. To, czego nie jesteśmy z różnych przyczyn w stanie zaakceptować na swój temat, albo na temat świata i naszego otoczenia zostaje zepchnięte do nieświadomości. Ta sfera stanowiłaby nieświadomość indywidualną, inna, większa część nieświadomości jest nazwana nieświadomością zbiorową i jest dzielona ze wszystkimi innymi członkami gatunku ludzkiego. Część treści nieświadomości zbiorowej będziemy w stanie, przy pewnym wysiłku, poznać, część zaś, pozostanie dla nas na zawsze tajemnicą. Treści te są podstawą indywidualności każdego człowieka i należą do nich np. reakcje ludzkie na narodziny, wchodzenie w wiek dojrzałości, stosunek do dzieci, do rodziców, postrzeganie dobra i zła.

    Proces indywiduacji dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich ma miejsce w pierwszej połowie naszego życia, kiedy to w lepszym, lub gorszym stopniu przystosowujemy się do wymogów świata zewnętrznego, kiedy to decydujemy się na określony zawód, żenimy się, mamy potomstwo. Druga część ma miejsce w drugiej części życia i jej zadaniem jest przystosowanie nas do świata wewnętrznego. Część ta jest znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ musimy tu poznać i przedostać się przez warstwy nieświadomości.

    www.imaginarium.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=297:proces-indywiduacji&catid=50:po-trzecie&Itemid=61
  • woxilo 23.04.16, 16:42
    lara9369 19.04.15, 23:44
    putin_lebioda2 napisał(a): Pokłaniać się do rzeczy w imie skromności tracąć przy tym rozsądek

    Skąd pewność, że ów "drowy rozsądek" w ogóle kiedykolwiek istniał? Praktykom religijnym (w tym buddyjskim), moim zdaniem odają się ludzie zagubieni w tym życiu, którzy utraciwszy jakikolwiek inny sens własnego istnienia, rozpaczliwie potrzebują idoli do których podobieństw będą mogli się kłaniać...

    Lara , przecież tol samo można powiedzieć o chrześcijanach :)
  • woxilo 18.06.15, 21:54
    Mylenie praktyki z religią jest widoczne na okrągło wśród buddystów. Można zwać sobie świętobliwością bez konsekwencji. Pokłaniać się do rzeczy w imie skromności tracąć przy tym rozsądek. A więc zyskując w buddyzmie skromność traci się rozsądek kłaniając się do wielkiego buddy i nie rozumiejąc, ze to zwykła figurka. Olbrzymie rozmiary nie są napewno dla skromności tylko dla względów religijnych. :) Wstyd, ze buddyści uczą czego innego niż sami robią...

    Budda na Dalekim Wschodzie to metafora czystego ,oświeconego duchem świętym, umysłu pozbawionego oczekiwań ,pragnień i pożądań ( a naprawdę był to książe z rodu Siakiów i żył w 6 wieku. przed naszą erą ,przed narodzeniem Jezusa Chrystusa ,tak jak na Zachodzie metaforą jest świadomość Chrystusowa-Boska = w obu przypadkach chodzi o prawdziwy umysł religijny zatopiony w Bogu Stwórcy ,nazwał bym to nie religią a doktryną Serca Transcendentnego Stanu Umysłu -Intuicji / Oświecenia / Nirwany / Nad-świadomości / Iluminacji / Satori / Świadomości Uniwersalnej / Kreatywnej /Kwantowej / Twórczej .

    Moim zdaniem Wiara Zachodu I Praktyczna Psychologia / Filozofia ,Teologia I Nauka Dalekiego Wschodu ,powinny się dopełniać ,inaczej jedno bez drugiego tworzy niezrozumienie tematu .
  • woxilo 19.06.15, 05:16
    Buddyzm ma 10 000 lat , to jedna z najświętszych / naturalnych i najbardziej zdroworozsądkowych praktyk modlitewnych /kontemplacyjnych /.naukowych /filozoficznych i psychologicznych oraz ćwiczeń fizycznych (postaw ciała używanych na całym świecie i przez wszystkie religie świata ) , gdzie dba się o całościowy -holistyczny rozwój człowieka -ciało i i umysł ,ducha i materialne ciało ,intelekt i tężyznę fizyczną ,

    Praktykowanie Nauk Buddyjskich I Teoretyczne podwaliny /zgłębianie i równowaga -Teorii I Praktyki rozszeżają również perspektywę światopoglądową na inne religie świata , to mistyczna pewność Boga Stwórcy W Życiu ,coś o tym wiem ,

    to raczej Chrześcijaństwo należało by zaklasyfikować do najgorszych religii świata i ich pogardę dla bliźnich i brak Czułości /Miłośc i /Empattii ,gdyż kłanianie się do figórek Jezusa Chrystusa i modlitwa do niego i krzyży ,a nie mając Boga Ojca w sercu to bałwochwalstwo i upodobnianie się do zakonów krzyżackich i hitlerowców ( modlił się jeden z drugim do figury ,a diabła nosił za skurą ) ,

    Taka fałszywa modlitwa ,bez uczucia sympatii dla żywych istot przypomina silne rozdwojenie jaźni /rozszczepienie osobowości /osobowość mnogą -wieloraką , z chorobą mózgu epilepsją ( padaczką ) tzw .święta choroba ,zaburzeniem percepcji ,intelektu , zdrowego rozsądku /osądu i podświadomej sfery psychiki /ducha - Schizofrenia Paranoidalna
  • woxilo 19.06.15, 08:53
    B U D D Y Z M , N A J G O R S Z Ą , R E L I G I Ą ? ? ? HA HA HA CO ZA PARANOJA ,BZDURA I NIEDORZECZNOŚĆ ,BUDDYZM TO NAJSTARSZA RELIGIA /DOKTRYNA FILOZOFICZNO-PSYCHOLOGICZNO-NAUKOWO-TEOLOGICZNA NA ŚWIECIE .

    Można być Buddystą ( stan normalnej umysłowo osobowości ludzkiej - bez -strachu ,lęków ,pożądań ,zazdrości ,egoizmu ,pychy , paranoi ,.itp. ) ,co oznacza metaforycznie połączenie wszystkich religii ,wszystkich czasów ,na całym świecie i zakątku globu od pokoleń .

    Buddyzm -to metaforyczna jednia wszystkiego co żyło ,żyje i żyć będzie .wszystkich religii w równowadze - Chrześcijaństwa , Islamu ,Shintoizmu , Taoizmu , Judaizmu ,Hinduizmu , itp . itd .
  • donio88 13.04.16, 19:15
    A jak niby oddzielisz religię od praktyki? Jak się jakąś wyznaje, to się jakąś praktykuje - proste.
  • woxilo 14.04.16, 08:35
    donio88 13.04.16, 19:15
    A jak niby oddzielisz religię od praktyki? Jak się jakąś wyznaje, to się jakąś praktykuje - proste.


    PAMIĘTAJ ŻE DUCH ŚWIĘTY - BOGA STWÓRCY ,jest w tobie ,w tobie Bóg / Chrystusowa Świadomość odradza się codziennnie ,Bóg Zna twoje Myśli /Umysł I Serce /Emocje ,to co robisz / czynisz , to czyni przez ciebie Duch Miłości I Prawdy Oraz Oświecenia ,przez którego wszystko się stało ,co się stało na świecie od onów lat .

    Lub Zły Duch -Pan Kłamstwa ,Psycho-manipulacji i Oszustwa ( zwany -Szatanem ,Diabłem ,Demonem ) Wszystko przez ciebie czyni .

    Więc od ciebie /niego /niej ,ich ,itd. zależy każdy los i życiowe wybory ,proste .
  • woxilo 14.04.16, 10:34
    Takie Bzdurne Pojęcie Buddyzmu ,Panuje Od Pokoleń , Na Świecie ,Jakoby BUDDYZM BYŁ NAJGORSZĄ PRAKTYKĄ ,PONIEWAŻ WIELU JEST NA ŚWIECIE - LENI ,HIPPOHONDRYKÓW ,LEKOM ANÓW , LENI/KONFORMISTÓW /FANTASTÓW /MARZYCIELI ,MOTOMANÓW , ALKOHOLIKÓW ,NARKOMANÓW ,EROTOMANÓW , SEKSOHOLIKÓW ,MITOMANEK ,PLOTKARZY ,EGOISTÓW ,ZAKUPOHOLIKÓW ,HAZARDZISTÓW ,ITP,CO Z UMYSŁÓW CHORYCH I OPĘTANYCH WŁADZĄ I ŻĄDZĄ BOGACTWA , ORAZ MORDU I STWORZĄ /WYMYŚLĄ TAKIE OCHYDY SCHIZOFRENICZNE HISTORII ,ZA POMOCĄ PLOTEK I POMÓWIEŃ TO TU , TO TAM ,PRZEKAZYWANYCH Z UST DO UST .
    TO RAZEJ CHRZEŚCIJAŃSTWO JEST NAJWIĘKSZĄ ZARAZĄ W HISTORII ,PODZIWIANIE BIBLII ,TO OSTRA PARANOJA I CHOROBA PSYCHICZNA ,A SŁOWO BÓG ,TO OZNAKA OSTREJ SCHIOZOFRENII PARANOIDALNEJ /WIRUSU UMYSŁOWEGO "Memu " - pl.wikipedia.org/wiki/Mem

    UNIEMOŻLIWIAJĄCEGO CZŁOWIEKOWI PRAWIDŁOWY ROZWÓJ DUCHOWO = MATERIALNY/-/ PSYCHO=LOGICZNY .
  • woxilo 14.04.16, 18:58
    Datego panuje mylne pojęcie Buddyzmu ,Jakoby Była Najgorszą Praktyką ,ponieważ W Buddyźmie jak i w innych terapiach medycznych leczących ciało i umysł ,psycho-terapiach , rekonwalescencji ,itp. potrzebna jest wytrwałość ,100 % zaufanie do terapeuty ( wywiad środowiskowy na temat liczby udzielonej pomocy i skuteczności pomocy ,oraz potwierdzenie wyleczeń ) , regularna praktyka , opsobiste wizyty ,i zrównważenie praktyki ,dostateczną ilością wiedzy teoretycznej ,by móc sobie ewentualnie pomóc doraźnie ,z powodu czasowej zwłoki /okresu czekania na wizytę u specjalisty w danej dziedzine ( gdyż stres i nerwy ,wpływają na stan organów wewnętrznych ,psychiki /umysłu /duszy ,systemu nerwowego i obniżają ogólną odporność organizmu .
  • jacek_x 24.04.16, 19:22
    woxilo napisał(a):

    > Datego panuje mylne pojęcie Buddyzmu ,Jakoby Była Najgorszą Praktyką ,ponieważ
    > W Buddyźmie jak i w innych terapiach medycznych leczących ciało i umysł ,psycho
    > -terapiach , rekonwalescencji ,itp. potrzebna jest wytrwałość ,100 % zaufanie
    > do terapeuty (...)
    ====
    Dla europejczyka buddyzm jest często psychoterapią, czy sobie z tego zdaje sprawe , czy nie.
    Dla azjaty to jest religia.
  • woxilo 25.04.16, 01:57
    jacek_x 24.04.16, 19:22
    woxilo napisał(a):

    > Datego panuje mylne pojęcie Buddyzmu ,Jakoby Była Najgorszą Praktyką ,ponieważ
    > W Buddyźmie jak i w innych terapiach medycznych leczących ciało i umysł ,psycho
    > -terapiach , rekonwalescencji ,itp. potrzebna jest wytrwałość ,100 % zaufanie
    > do terapeuty (...)
    ====
    Dla europejczyka buddyzm jest często psychoterapią, czy sobie z tego zdaje sprawe , czy nie.
    Dla azjaty to jest religia.

    I Tak dokładnie jest .
  • woxilo 27.04.16, 12:50
    Buddyzm pochodzi od Szamanów ,pierwszych ludzi na ziemi - strażników wiedzy tajemnej /mistycznej ( od mistykos -wtajemniczony )/okultystycznej / ezoterycznej ), kapłanów ,psychoterapeutów i uzdrowicieli duchowych /bio -energo-terapeutów ,

    ma szamanizm z 10000 lat lub więcej spokrewniony z systemem -teologicznym ,naukowym ,filozoficznym i psychologicznym - Joga -Unia Z Bogiem /Z Jaźnią Swą .
    Przywędrowawszy do Tybetu , Szamanizm i Połączenie Buddyzmu,to Buddyzm Tybetański .

    Buddyzm to praktyczna i teoretyczna filozofia życia , gdzie nhajważniejszym nauczycielem jest dla ciebie - Życie /Bóg /Czas -Egzystencja , jest Miłość Mądrości czyli Filozofia - pełna paradoksów ( coś jest i nie jest równocześnie )
    Nie istnieją prawdy absolutne, a jedynie półprawdy. Próby traktowania ich jako ostatecznych prawd cieszą tylko diabła /ego . Alfred North Whitehead "
  • lara9369 31.05.16, 11:24
    Zapytam krótko: a sędzia - KTO?
    Każdy człowiek ma prawo do takich praktyk, które najbardziej odpowiadają jego jestestwu. Oraz ponoszenia konsekwencji swoich "praktyk". Czy ktoś na siłę zmusza kogoś, aby został praktykującym buddystą?
    Inaczej ma się rzecz z totalitarnymi agresywnymi religiami, wywodzącymi się z korzenia judaistycznego. Dla takiego ociekającego miłością katolika, muzułmanina czy talmudzisty człek innej wiary jest po prostu śmieciem. Zapraszam do poczytania Bartolome de las Casas: okrucieństwa, dokonywane przez islamistów obecnie mogą się wydać błahostkami w porównaniu do tego co wyprawiali chrześcijanie w dawnych czasach. Ziemia - okrągła jest, i wszystko do nas wraca. Zalew Europy przez terrorystów obecnie jest niczym innym jak karmą, która do nas wraca.
    Wydaje mi się logicznym uznać że obecnie Buddyzm jest najlepszą ze wszystkich wynalezionych na Ziemi praktyk religijnych. Jeśli znasz lepszą - podziel się.
  • woxilo 31.05.16, 13:19
    lara9369 31.05.16, 11:24
    Zapytam krótko: a sędzia - KTO?
    Każdy człowiek ma prawo do takich praktyk, które najbardziej odpowiadają jego jestestwu. Oraz ponoszenia konsekwencji swoich "praktyk". Czy ktoś na siłę zmusza kogoś, aby został praktykującym buddystą?
    Inaczej ma się rzecz z totalitarnymi agresywnymi religiami, wywodzącymi się z korzenia judaistycznego. Dla takiego ociekającego miłością katolika, muzułmanina czy talmudzisty człek innej wiary jest po prostu śmieciem. Zapraszam do poczytania Bartolome de las Casas: okrucieństwa, dokonywane przez islamistów obecnie mogą się wydać błahostkami w porównaniu do tego co wyprawiali chrześcijanie w dawnych czasach. Ziemia - okrągła jest, i wszystko do nas wraca. Zalew Europy przez terrorystów obecnie jest niczym innym jak karmą, która do nas wraca.
    Wydaje mi się logicznym uznać że obecnie Buddyzm jest najlepszą ze wszystkich wynalezionych na Ziemi praktyk religijnych. Jeśli znasz lepszą - podziel się.

    Ostra psychoza i paranoja na kompleks Boga ,nie jest dowodem wiary ,tylko choroby umysłowej ,jak choćby Islam , Dzisiejsze Chrześcijaństwo ,Inkwizycja ,itp.
  • woxilo 31.05.16, 13:23
    lara9369 31.05.16, 11:24
    Zapytam krótko: a sędzia - KTO?
    Każdy człowiek ma prawo do takich praktyk, które najbardziej odpowiadają jego jestestwu. Oraz ponoszenia konsekwencji swoich "praktyk". Czy ktoś na siłę zmusza kogoś, aby został praktykującym buddystą?
    Inaczej ma się rzecz z totalitarnymi agresywnymi religiami, wywodzącymi się z korzenia judaistycznego. Dla takiego ociekającego miłością katolika, muzułmanina czy talmudzisty człek innej wiary jest po prostu śmieciem. Zapraszam do poczytania Bartolome de las Casas: okrucieństwa, dokonywane przez islamistów obecnie mogą się wydać błahostkami w porównaniu do tego co wyprawiali chrześcijanie w dawnych czasach. Ziemia - okrągła jest, i wszystko do nas wraca. Zalew Europy przez terrorystów obecnie jest niczym innym jak karmą, która do nas wraca.
    Wydaje mi się logicznym uznać że obecnie Buddyzm jest najlepszą ze wszystkich wynalezionych na Ziemi praktyk religijnych. Jeśli znasz lepszą - podziel się.

    A co do Buddyzmu to masz rację ,Buddyzm to najbardziej pokojowa ,zbliżająca do Boga doktryna filozoficzno-psychologiczna ,śckieżka Serca /Miłości

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.