Dodaj do ulubionych

Seksskandale i zacięta rywalizacja w Watykanie

03.05.15, 12:40
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17802552,Seksskandale__tajne_sojusze_i_zacieta_rywalizacja_.html#TRwknd
Jako dziennikarz akredytowany przy Watykanie od ponad 30 lat bacznie przygląda się funkcjonowaniu Stolicy Apostolskiej. Choć z tego powodu John Thavis był dalej od ludzi, to jednak bliżej źródła. W swojej książce "Dziennik watykański. Władza, ludzie, polityka" pisze o zakulisowych rozgrywkach w cieniu Bazyliki Świętego Piotra, skandalach związanych między innymi z legionistami Chrystusa, różnych koncepcjach sprawowania władzy przez kolejnych papieży i nietykalności kardynała Stanisława Dziwisza. - Nie zaprzeczam, w Watykanie toczą się różnego rodzaju rozgrywki, intrygi, mieszka tam przecież wielu potężnych ludzi - mówi nam Thavis.

Watykan w pana opowieści przypomina średniowieczną osadę.

- Watykan jest swojego rodzaju hybrydą. To połączenie królewskiego dworu i średniowiecznej wioski. Z zewnątrz widzimy królewski splendor, który objawia się w liturgiach, obwieszczeniach, wizytach oficjeli. To samo miejsce tysiącom ludzi, którzy są w środku tej machiny, przypomina średniowieczną wioskę - z plotkami, sojuszami, przyjaźniami, które zawierają, z wymienianiem się różnymi przysługami, rywalizacją. Jeśli spojrzymy na Watykan z tej perspektywy, zobaczymy wioskę.
Edytor zaawansowany
  • esoterics 03.05.15, 20:48
    OK, ale co funkcjonowanie Watykanu ma wspólnego z podejsciem buddyjskim, czyli np. uważnością? Niech się tam kotłują, na dworze Dalajlamy też pewnie sa różne interesy. To poltyka.
  • jacek_x 04.05.15, 00:18
    Minęlo juz wiele lat od upadku komuny w Polsce, ktora przwiazywała dużą wagę do wpływu na stan swiadomości swoich podatników. Tutaj należą się duże brawa dla moderatora forum buddyzm, za to, że nie ocenzurował tego wpisu, to znaczy nie wyciął go jak to ma w zwyczaju wielu jego kolegów z sąsiednich forum.
    To jest bardzo ciekawy wpis, choć z buddyzmem ma niewiele wspólnego.
    Skandal, o ktorym czytam dotyczy monarchii watykanskiej. Różnie rozumiemy słowo skandal. Skandali na świecie nie brakuje i dzięki temu zajęcie mają media, a dokladniej zatrudnieni w nich żurnaliści. Czasem skandal przedstawiany jest jako sukces. Taki na przykład Al Gore ze Stanów Zjedoczonych wykorzystał fakt roztopienia sie paru lodowcow w Arktyce do wyludzenia funduszy na "walkę" z ociepleniem klimatu. Nawet nagrodę Nobla za to dostał. To tylko jeden z przedstawicieli tzw. klasy próżniaczej, którzy wykorzystali swoje polityczne wplywy do osiagniecia korzysci materialnych nikczemna drogą.
    Nie tak dawno jako sukces przedstawiany byl przez media wyczyn sztabu wyborczego pana prezydenta Bronislawa Komorowskiego.Chodzi o "potiomkinowską' autostradę. Przywieziono sprzęt budowlany na okazję przemówienia pana prezydenta, a po przemówieniu koparki i spychacze odjechały i zostało puste pole.
    Najciekawsze są jednak skandale zwiazane z obywatelami "specjalnej troski" .
    Taki na przykład potomek ocalałych z Holokaustu założył w Polsce fundację pomocy ofiarom pedofili i innych księży katolickich.
    Pieniądze, które na działalność dostał od naiwnych ludzi dobrej woli wydał na kostiumy, okulary i wycieczki zagraniczne.
    Bywają tez skandale obyczajowe na poziomie estetycznym. Ostatnio w Gazecie Wyborczej dostrzegłem obywateli specjalnej troski poprzebieranych w niecodzienne stroje.
    bi.gazeta.pl/im/3f/f6/10/z17786943Q.jpg
    Ten pan pośrodku powinien pamietać, że organizacja, ktorą reklamuje swoją czapeczką zapewne wystroiłaby go w pasiak z różowym trójkątem i jako obywateli "socjalnie zboczonych” skierowała na "wczasy" do Oswięcimia.
  • buddozerca 05.05.15, 17:53
    Czyli co, Panie X, z tych Pana chaotycznych wywodów wynikałoby, że wszystko jest w zasadzie do dupy. Poza Panem samym i Pana rodziną rzecz jasna, co? Bo Pan, z tą Pana wyzierającą z każdego powyższego zdania pseudo-libertariańską nieufnością do wszystkiego co zbiorowe, tak charakterystyczną dla pewnego pokolenia Polaków, podważa w zasadzie każdą inicjatywę polegającą na szerokim zbiorowym konsensusie. Ale czy Pan, Panie X, zastanawiał się kiedykolwiek co właściwie stoi za możliwością wypisywania tych Pana głupstewek „w necie”? Zastanawiał się Pan kiedyś, jak, powiedzmy tworzone przez niezliczone zastępy ludzkie w miarę stabilne systemy prawno-polityczne wraz z generowaną przez siebie bazą podatkową i opłacaną przez nią bazą naukową, doprowadziły do tego, że dzisiaj takie małpy, jak ja czy Pan, klepią sobie w te klawiatury i wypisują te swoje nic nie znaczące dla ogółu bzdety?
  • jacek_x 07.05.15, 23:34
    Wygląda na to, że zupelnie nie rozumiesz buddyjskiego poczucia humoru.
    Wszelkie skandale, a wlaściwie informacje o nich działają na emocje najintensywniej, gdy dotyczą tak zwanych świętych krów.
    Skandale seksualne dotyczące kleru katolickiego byłyby bardziej adekwatne w czasach PRL-u. W osłupienie mogłyby wprowadzać zainteresowanych informacje o tym, że ksiądz wybzykał przedstawiciela lewicy laickiej, np. organistę z "Solidarności" lub odwrotnie, ale wtedy nawet Jerzy Urban nie wydawał się być zainteresowany tematem. Obecnie mamy takie czasy gdy księdzem straszy się dzieci, a status "świętych krów" przysługuje już innym jednostkom i grupom.
    Dlatego wybór nawiedzonych ekologów, Żyda i homoseksualisty nie był kwestią przypadku :-)
  • buddozerca 08.05.15, 08:19
    Tak, wygląda na to X, że zupełnie nie rozumiem twojego krypto-faszystowskiego humoru. Ale jestem na tyle wyczulony na gierki, które toczą się w obrębie tzw. ?wojen kulturowych?, że niemal natychmiast rozpoznaję, kto jest pożytecznym idiotą jedynego liczącego się dziś $y$temu. Bo przyznaj się X, CIT i PIT najlepiej byłoby wyeliminować, co?
  • jacek_x 09.05.15, 18:45
    Citem i Pitem buddyści się nie zajmują. Tym zajmuja sie księgowi - prywatnie lub w ramach zatrudnienia na państwowym etacie. Może się zdarzyć, że buddysta zarabia na życie jako księgowy, urzędnik ministra finansów, a nawet bankier, jednak pieniądze i ich rachowanie nie są istotnym elementem filozofii buddyjskiej.
    Co nim jest? Proszę zapoznać się z tematem innych watków na tym forum.
    Jeżeli chodzi o faszyzm, to chyba nie bardzo rozumiesz o co w nim chodzi.
    Czy w poprzednich wpisach postulowałem "totalitarną formę państwowych rządów, dyktaturę wodza i podporzadkowanej mu elity władzy."? Czy proponowalem likwidację parlamentu i instytucji samorzadowych?
    Nie rozumiem dlaczego przyszedł Ci do głowy ten "krypto-faszysta".
  • buddozerca 11.05.15, 10:05
    X, niekoniecznie musisz paradować w brunatnej koszuli, żeby we własnych wpisach rozpylać fetor toksycznego „judeosceptycyzmu” (jak to zręcznie określają „niepokorni” redaktorzy z polskiej prasy prawicowej).

    Nie musisz heilować żadnemu fuhrerowi, by doszukując się w pluralizującej się tkance społecznej „obywateli 'specjalnej troski'” i innych „świętych krów”, eksterminować symbolicznie różnych, niepasujących do twojego kanonu estetycznego, nieobyczajnych „dewiantów”.

    Wreszcie, nie musisz działać w żadnej nielegalnej parafaszystwoskiej organizacji, żeby afirmować totalitaryzm rynkowy poprzez dezawuowanie działalności ludzi, do których – w przeciwieństwie do ciebie – jednak dochodzi nawoływanie naukowców, że w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem panuje w nauce absolutny konsensus. (Przy okazji, czytałeś może ostatnią książkę Naomi Klein? Jeśli nie, to żeby zrozumieć o co mi chodzi z tą afirmacją totalitaryzmu rynkowego, przeczytaj sobie przynajmniej jakąś jej recenzję.)

    Teraz, a propos twojej, godnej ucznia szkółki niedzielnej, wiedzy na temat związków buddyzmu z pieniądzem. Zanim będziesz mnie pouczał czy pieniądze i rachowanie mają jakiś związek z buddyzmem, obejrzyj sobie wykład Gregory Schopena (mówi ci to nazwisko cokolwiek?) - pod jakże wymownym tytułem „Buddha as a Buisnessman” - w którym, między innymi, opowiada on o tym jak szkoły i organizacje buddyjskie na przestrzeni dziejów pełniły funkcję parabankową. I tylko, nie daj boże, nie mów mi, że język stoi na przeszkodzie, bo to tylko potwierdzi twoją ignorancję względem tego co jest a co nie jest „istotnym elementem filozofii buddyjskiej”.
  • jacek_x 12.05.15, 03:03
    Nic takiego nie usłyszałem w pana profesora Schopena opowieściach o buddyzmie "pod jakże wymownym tytułem- Buddha as a Buisnessman”, czym można byłoby buddystów zawstydzić. Czy może być powodem do wstydu zajmowanie się biznesem lub finansami? No chyba, że dla rosyjskiego bolszewika, który całą filozofię Marksa i Lenina rozumiał po swojemu i streszczał nastepującą maksymą : "Trzeba wszystko tak robić, żeby nie było bogatych".
    Co do reszty to zupełnie się nie zrozumieliśmy.
    Może raz jeszcze.
    Jeżeli w Gazecie Wyborczej przeczytamy artykuł o homoseksualiście Trynkiewiczu,
    (wcześniej pracował jako nauczyciel WueFu), który za zabójstwo na tle seksualnym czterech chłopców został skazany na karę śmierci, zamienioną później (na mocy amnestii) na 25 lat pozbawienia wolności, to czy autor artykulu na ten temat
    "rozpyla toksyczny fetor "na homoseksualistów, czy może pluje jadem na nauczycieli Wuefu ?
  • jacek_x 12.05.15, 03:06
    >"(...) jednak dochodzi nawoływanie naukowców że w sprawie zagrożenia globalnym >ociepleniem panuje w nauce absolutny konsensus."
    ==========
    Na temat "ocieplenia klimatu":
    Zbigniew Jaworowski (ur. 17 października 1927, zm. 12 listopada 2011)[1] – polski lekarz, radiolog, pracował w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, profesor nauk medycznych, był sceptykiem w kwestii wpływu działalności człowieka na globalne ocieplenie na kuli ziemskiej.

    Moim zdaniem człowiek na klimat wpływa w znikomym stopniu jeżeli w ogóle. Najważniejszym gazem cieplarnianym o którym prasa nie pisze na ogół wcale nie jest dwutlenek węgla, który wypuszczamy spalając węgiel, spalając ropę, spalając gaz, a także z innych źródeł ludzkich - tylko woda zwyczajna para wodna ona daje około 97% całego efektu cieplarnianego. Ten efekt cieplarniany jest błogosławieństwem tak samo jak CO2 jest błogosławieństwem. CO2 dwutlenek węgla jest gazem życia my z niego powstajemy, gdyby jego nie było nie byłoby życia na ziemi, bo on jest źródłem życia w roślinach, a potem w innych ustrojach żywych. Natomiast gdyby nie było efektu cieplarnianego powodowanego jak mówię przez wodę przede wszystkim, to byśmy mieli średnią temperaturę na globie -18 stopni, a obecnie ona jest +15 jak jest ciepło na ziemi to jest dobrze wszystkim jak jest zimno jest źle. Ja bym nie chciał, by wróciła nowa epoka lodowa, ale niestety musimy jej oczekiwać, bo tego nas uczy geologia. W ciągu następnych jak mówią uczeni 500 lat może 1000 lat, a może będzie to nawet tylko 100 lat nie wiadomo kiedy może nastąpić nowa epoka lodowa a nowa epoka lodowa jeżeli już zacznie występować to dzieje to się bardzo szybko. W ciągu paru lat robi się takie klik i mamy już oziębienie klimatu i zaczyna rosnąć lód. (...) główną podstawę histerii klimatycznej (...) stały się raporty IPCC uznawane w Brukseli za księgi święte".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka