Dodaj do ulubionych

Czy Wasz dyrektor DSD też jest palantem?

23.01.11, 14:46
Mówimy o Krakowie.
Człowiek, który nie ma pojęcia, jak wygląda codzienna praca w sklepie.
Natomiast teoretyk straszny.
Wygląda to m.in. tak z jego punktu widzenia: "Możemy porozmawiać, byle na końcu stanęło na moim"...
Natomiast będąc we Wrocławiu, czy gdzie indziej, gdzie są inni Dyrektorzy i Zarząd nie otworzy jadaczki nawet na pół słowa; grunt, to wtedy nie wychylać się.
Zgłosić jakiś postulat, wniosek czy uwagę od salonów; BROŃ BOŻE!
Robi wrażenie "mam siedzieć cicho; byleby do emeryturki mnie nie zwolnili".
Bardzo łatwo go zagonić "w kozi róg" na poziomie niejednej rzeczy, z którą MY mamy do czynienia na codzień.
Ostatnio jeździ po sklepach i wszystko wszędzie jest źle; czasami próbuje coś pokazać przed Klientem, niestety na tyle nieudolnie, że Klient patrzy na niego jak na {j/w}.
Do tego, dobrych kilka miesięcy temu dobrał sobie RKSa, który okazuje się być jego klonem.
Człowiek w odróżnieniu od innych RKSów OSOBA CAŁKOWICIE NIEUŻYTECZNA, BEZ WŁASNEGO KRĘGOSŁUPA MORALNEGO, również nie mająca zielonego pojęcia o funkcjonowaniu sklepu, nie lubiana na żadnym ze swoich sklepów, człowiek, który od samego początku zbudował niewytłumaczalną barierę z załogami swoich sklepów; DO DNIA DZISIEJSZEGO MAMY MU MÓWIĆ "NA PAN"... - CHORE!!!
Człowiek "uwielbiany" zarówno w sklepach, jak i przez "normalnych" pracowników oddziału...
Chyba dlatego dogadują się doskonale (dyr. i ów wynalazek)
Legendą zaczynają powoli obrastać ich wspólne tajemnicze i często niespodziewane "wyjazdy" i co podczas nich...; wiecie o czym mowa.
Ostatnio "wynalazek" próbuje uskuteczniać swoją własną inwencję, mając nadzieję, iż przypodoba się dyr., mając nadzieję, że sklepy to faktycznie robią, tak jak sobie to wydumał.
OBAJ SĄ SIEBIE WARCI, PO PROSTU ŻAŁOŚNI...
cdn...
Edytor zaawansowany
  • 02.02.11, 08:23
    To ten facio to pomylka genetyki. Smieją sie z niego w regionie i na Sikorki. Ale pewnie nie wychylajac sie pociągnie do emerytury jako DYREKTOR ds zbędnych.
  • 01.04.13, 12:27
    Niestety poawiem Wam, że bardzo ciężko jest zmienić taką sytuację. W wielu firmach w Polsce, ale pewnie i na świecie też (zwłaszcza teraz w kryzysie) na wysokich stanowiskach pracują nieodpowiedni ludzie. Tak jak piszecie będą siedzieć cicho i się nie wybijać byle do emerytury lub żeby tylko ich nie zwolniono. Ale powiem wam szczerze, że niestety taki człowiek inaczej nie może się zachowywać. Jeśli ma rodzinę na utrzymaniu czy jakiekolwiek inne ważne potrzeby życiowe, nie będzie się wychylał.
    Piszę to z własnego doświadczenia, którym chciałem się z wami podzielić.
    Pare lat temu byłem dyrektorem (z nazwy, bo tak naprawdę to bardziej jako kierownik oddziału). Co jakiś czas jeździłem na spotkania z Zarządem i w sytuacji przedstawiania jakichkolwiek racji, argumentów - odnośnie poprawy sytuacji w firmie, byłem za każdym razem zbywany i nie potrafiono mnie zrozumieć. Sprawy tyczyły się innych oddziałów, w których nie działo się dobrze. Mimo tego, że u mnie wyniki były na plus, kienci zadowoleni, plany rozwoju ... itd, do Zarządu kompletnie nie docierały tłumaczenia dlaczego tak jest. To jakby nie mogli uwierzyć, że odpowiednie traktowanie: po pierwsze pracownika a po drugie klienta to klucz do sukcesu. Nic nie docierało a przy tym poprzez moje podejście zaczynałem być traktowany jako wróg !!
    Po jakimś czasie w Warszawie odbyła się impreza (w związku z połączeniem z nowym udziałowcem spółki) Kiedy opowiadałem pracownikom innych oddziałów jak załatwiamy proste biezące problemy - wszyscy byli zdziwieni, że da się wszystko prowadzić po koleżeńsku z szacunkiem i zaufaniem. Że można wymienić opny w aucie służbowym, że można dokupić sprzęt polepszający warunki pracy, że można zorganizować sobie pracę tak żeby mniej się męczyć czy żeby mieć z niej satysfakcję, że można wprowadzać zmiany z sugestii zwykłego pracownika - co czasem musiałem ukrywać przed Zarządem. Do takiej właśnie paranoi dochodziło - żeby zrobić Zarządowi "dobrze" trzeba było ukrywać swoje metody pracy !!
    A później oni się dziwili dlaczego w tym oddziale tak dobrze wszystko idzie.
    Mimo tego po paru miesiącach zostałem zwolniony - szukali oszczędności a mnie zastąpił kolegą, któremu dodali tyle roboty że do dzisiaj ledwo to ogarnia - oczywiście kosztem jakości świadczonych usług dla klienta końcowego.
    Sumując - zawsze jest ktoś na górze, ktoś od kogo jest się zależnym. Jak nie masz rodziny, domu na utrzymaniu, czy kredytu do spłacania - ryzykuj ! ale pewnie i tak Cię wywalą.
    Na górze są ludzie bardzo chciwi, którzy mają wysoki standard życia, z którego niełatwo jest zrezygnować.
  • 01.04.13, 12:28
    qrcze - stary temat ... po napisaniu zauważyłem. Ale myślę, że i tak aktualny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.