"Spojrzenia" Małgorzaty Strzelec. Nie jest to przewodnik, lecz wybór refleksji
podróżniczych, głównie z Orientu, z mnóstwem niezłych zdjęć. Zacytuję w tym
miejscu recenzję z Merlina, bo sam bym tego tak zgrabnie nie ujął:
Niesamowita książka - trochę album, trochę ballada podróżnicza, trochę reportaż.
Wypełniają ją znakomite fotografie z krajów szeroko rozumianego Orientu - od
Turcji, Egiptu i Syrii, przez Azję Środkową, aż po dalekie Chiny, niedostępny
Tybet i prawdziwie egzotyczne Indie. Ale zdjęcia to zaledwie pretekst, punkt
wyjścia dla autorki, która w oparciu o nie snuje opowieści o dawnych dziejach i
współczesności, o magii i sprawach zwyczajnych, o smokach i świstakach, o mitach
i legendach, a także - co chyba w "Spojrzeniach" najcenniejsze - o ludziach,
którzy ten na wpół mityczny, ale jednak jak najbardziej prawdziwy Orient
zamieszkują i ożywiają: o gościnnych Persach; o Nubijczkach, którym Wielka Tama
w Asuanie zabrała domy; o niezmordowanych tybetańskich pielgrzymach; o
Chińczykach i Uzbekach, którzy gdzieś zapodziali swoją duchowość; o mieszkańcach
zmieniającego się gwałtownie Wschodniego Turkiestanu. Warto sięgnąć po tę
książkę w leniwy, ciepły, letni dzień (albo w długi jesienny wieczór) i
posmakować tych miejsc, poczuć ich puls, dać im się uwieść. Łagodne słowa, garść
faktów zdradzających nieprzeciętną wiedzę autorki, cień reporterskiego
zacięcia... I refleksja, która nasunęła mi się po lekturze: dobrze jest mieć
dokąd wracać - ale jeszcze lepiej jest mieć skąd wracać. Naprawdę kawał świetnej
roboty. Aż się wierzyć nie chce, że to debiut.
I jeszcze link do recenzji na "broszce":
broszka.pl/malgorzata,a
Polecam z czystym sercem.
zg