kobietą nie jestem,pisze bo przypomniała mi sie podróż pociagiem do Rumuni. W
miescie Arad kumpel pytał o informacje po angielsku sek w tym ze zapytana pani
była z wysp brytyjskich i niewiele mu pomogła... za to dotrzymała towazystwa
przez jakieś 100 km jazdy tym samym pociagiem co my...to wystarczyło by
opowiedzieć historie co my i co ona sama tu robi tz w rumunskiej Transylwani w
nocnym pociagu. Okazało sie ze jest nauczycielka lubi podróżować sama mimo ze
jak twierdziła jej chłopak był skłonny jej toważyszyc, ale ona nie chciała...co
zaopserwowałem: miała bardzo mały plecaczek, podejzewam ze karta platnicza sie
miescila, to dało jej nieco przewagę nad tym ze nie zwracano na nią tyle uwagi
co na nas. Druga sprawa wazna w podrózy to, to ze starała sie zawsze być w
toważystwie które nie przysiadało sie do niej lecz odwrotnie to ona szukała
potencjalnego "naiwnego" w tym przypadku nas a po naszym wyjsciu z przedziału
przeniosłasie gdzie indziej (nie lubiła ciszy, a raczej mysli ze moze byc
przerwana w najmniej odpowiednim momecie)
i zapamietałem jeszcze cos według jej relacji polska wydała sie jej
niebezpiecznym krajem o wiekszym ryzyku niz omawiana rumunia.. La revedere
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.