kazda podroz zaczyna sie od zrobienia pierwszego kroku
jezdze sama po Polsce, jezdze sama po swiecie. w pewnym momencie okazalo sie,
ze znajomi z ktorymi spedzalam wakacje zalozyli rodziny, wszyscy pracujemy,
dopasowanie planow urlopowych pol roku wczesniej nie jest mozliwe.. co bylo
robic? do wyboru mialam: nie jezdzic (niemozliwe!), jezdzic na wycieczki
zorganizowane (nie cierpie!) jezdzic sama - okazalo sie, ze nie jest to takie
trudne
najpierw byly samotne wloczegi po polskich gorach, a potem przyszla pora na
realizacje marzen: Turcja, Grecja, Nepal
najpierw zastanawiam sie dokad chce jechac, potem czytam, kupuje bilet i...juz
nie ma wyjscia!

bo oddanie biletu po prostu sie nie oplaca.
samodzielne wyruszenie w podroz nie znaczy, ze bedziesz caly czas sama! po
drodze poznaje sie ludzi, mozna sie do nich dolaczyc. wszystko zalezy od ciebie!
jesli masz jakies pytania - pisz
--
następnym razem będę ostrożniejsza,
co nie znaczy, że nie zrobię tak samo