Ja rowniez podrozuje sama, ze wzgledu na to, iz moi rowiesnicy nie podzialaja
moich pasji. Pierwsza samotna wyprawe zaliczylam majac 20 lat. Wybralam sie do
Stanow Zjednoczonych na rok ( dziekanka po 1-ym roku studiow). Pracowalam i
mieszkalam w roznych czesciach tego kraju. Zaliczylam jeden stan i jechalam
dalej, wprawdzie znalezienie pracy na drugim koncu Us nie bylo latwe,ale zawsze
sluzyl mi pomoca Internet. Raz zdarzylo sie tak, ze nie mialam gdzie spac...
Prace mialam z zamieszkaniem i niestety po kilku dniach moi pracodawcy oznajmili
mi, ze musze sie wyprowadzic ( a byl to 2-gi dzien mojego pobytu na
Florydzie),wiec jestem do wszystkiego przyzwyczajona i nie ma takiego miejsca na
ziemi do ktorego balabym sie pojechac. Czasem trzeba wszystko postawic na jedna
karte, byc upartym, pewnym siebie i nieraz pokornym wobec wlasnej bezradnosci. A
jesli chodzi o zaczepki w podrozy, to wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od
ciebie samej, oko za oko, zab za zab. Tutaj nalezy kierowac sie zdrowym
rozsadkiem i wszystko bedzie OK

! (Kiedys bylam brunetka, teraz blondynka).
Podczas tegorocznych wakacji odwiedzilam dwa kraje europejskie, a w kolejnym
planie mam roczna podroz dookola swiata, wczesniej jednak musze skonczyc studia!
Pozdrawiam