Dodaj do ulubionych

ARGENTYNA lub Brazylia -tani przelot

09.12.05, 16:34
Witam,
Poszukuję możliwie taniego przelotu do Buenos lub Rio na początku stycznia
lub jeszcze w grudniu.
Póki co najtańszy transport znalazłem do Buenos, 854 Funty, Areolineas
Argentina.
Powrót w lutym.
Znacie jakiś tańszy sposób? Czy to absolutne minimum?
Może warto kupić w jedną stronę i poczekać na styczniową promocję British
Airways?
Dzięki za podpowiedzi.
--
"On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
Edytor zaawansowany
  • malawi3 09.12.05, 18:38
    w jedna strone nie kupuj, bo wyjdzie prawie tyle samo co w obie. poszukaj
    biura, ktore ma system rezerwacji worldspan - nie amadeus - czesto tam bywaja
    tanie resztki.
    no i czekaj na promocje, ale to teraz szczyt sezonu jezeli chodzi o argentyne -
    np w lufthansie masz bilety za 3800 PLN.
  • chilijczyk 10.12.05, 21:59
    Zalezy z jaka kompania. W Air Madrid bilet w jedna strone zawsze jest duzo
    tanszy niz w dwie. Problem w tym, ze przylatujac do Argentyny trzeba miec bilet
    powrotny i czasem to sprawdzaja (uznaja jednak powrot z innego panstwa w
    Ameryce Lacinskiej).
    --
    Tierralatina
  • malawi3 11.12.05, 15:41
    po 11 wrzesnia nawet mieli taki nieformalny pzrepis, ze tych co maja bilet w
    jedna strone traktowac nalezy jak terrorystow smile)))
    jakby akutrat terrorytse nie bylo stac na bilet w dwie strony...
  • vice_versa 12.01.06, 00:45
    Witam ponownie,
    Dziękuję Wam za pomoc.
    Lecę do Ushuaia z Aerolineas Argentinas. W zasadzie to najlepszy sposób na
    dostanie się do Ziemi Ognistej: 2200pln z Madrytu, one way. Powrót wykupię
    później, wracam z Rio. Bilet Rio-Madrid-Rio kosztuje ok 2500pln. W obie strony,
    przy czym lot w drugą stronę można wykupić na dowolny termin (sprawdzałem
    wrzesień). Przy tym można kupować praktycznie na ostatnią chwilę, dopiero
    tydzień przed wylotem bilety robią się drogie.
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • chilijczyk 20.01.06, 13:32
    Nie chce Cie martwic, ale Polakow obowiazuje koniecznosc pokazania biletu
    powrotnego w chwili wjazdu do Argentyny. Jak trafisz na upierdliwego
    pogranicznika, to Cie nie wpusci. A moze byc tez nawet tak, ze nie wpuszcza Cie
    na poklad samolotu w Madrycie. Czesto bywam w Argentynie i srednio co drugi raz
    kaza pokazywac bilet powrotny. Powrot nie musi jednak byc z Argentyny. Z innego
    panstwa latynoamerykanskiego tez ich zadowala.
    --
    Tierralatina
  • vice_versa 05.03.06, 16:37
    A to ciekawe, chilijczyku.
    Od jednych Niemców też słyszałem taką historię.

    Mam więc pytanie z czego to wynika??? Przecież wizę i tak dostanę na 3 mc a
    podróżować po Ameryce Płd mogę niemal w nieskończoność, więc o co chodzi? Poza
    tym teraz mam bilet powrotny z Madrytu do Buenos Aires, no i co, muszę dokupić?
    To WARIACTWO, bo ja NIE WIEM kiedy uda mi się załapać statek powrotny z
    Antarktydy za rok z okładem... Nie jestem w stanie tego przewidzieć ani dziś
    ani za pół roku jak będę leciał do Buenos. No i co?

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • chilijczyk 05.03.06, 17:17
    O jakiej wizie mowisz? Przeciez do 3 miesiecy nie potrzebujesz zadnej wizy. I
    wytlumacz prosze jasniej - bo troche sie w Twoich wywodach pogubilem - masz
    bilet powrotny, czy nie? Jesli tak to nie ma problemu!
    Tak, czy inaczej na pytanie "co mam robic" moge Ci tylko odpowiedziec: dostosuj
    sie do obowiazujacych przepisow. Bo "wariactwo" dla pogranicznika nie bedzie
    zadnym argumentem. Oczywiscie, moze uda Ci sie wjechac bez biletu
    prawdopodobnego. Prawdopodobnie Ci sie uda. Ale jest tez mozliwosc, nie az taka
    mala, ze moga Cie zawrocic. Zebys potem nie by zdziwiony.
    Nie dalej jak na poczatku stycznia przygoda taka spotkala mojego znajomego.
    Przylecial do Buenos bez powrotnego i pogranicznicy nie wpuscili go. Dopiero
    gdy kupil na lotnisku po jakiejs zabojczej cenie bilet w druga strone (na 6
    miesiecy pozniej) otworzyly sie przed nim wrota Argentyny.

    I na koniec, zeby nie byc goloslownym, cytat ze strony polskiego MSZ:
    WIZA, PRZEPISY WJAZDOWE. Przy wjeździe do Argentyny trzeba okazać ważny
    paszport (co najmniej 3 miesiące od daty planowanego wyjazdu). Polacy nie
    potrzebują wizy, gdy udają się do Argentyny na okres do 90 dni w celach
    turystycznych lub biznesowych. Inne przypadki powinny być konsultowane w
    ambasadzie/konsulacie Argentyny. W przypadku przedłużenia pobytu ponad trzy
    miesiące trzeba zawczasu uzyskać stosowną wizę w argentyńskim Urzędzie
    Migracyjnym. Przy przekraczaniu granicy wjeżdżający może być poproszony o
    okazanie biletu powrotnego oraz środków na pokrycie kosztów pobytu.

    --
    Tierralatina
  • vice_versa 06.03.06, 19:04
    Przykry jestes z tymi "wywodami", ale widać taka licentia poetica.

    Pierwszy bilet miałem w JEDNĄ stronę i mnie wpuścili, byłem kompletnie
    nieświadomy bo nie przeczytalem Twojego komentarza. W Argentynie spotkałem
    Niemców którzy mi o takim warunku powiedzieli. Teraz MAM bilet w obie strony,
    Buenos-Madryt-Buenos. Jasne? Teoretycznie nadal więc mam problem.

    > O jakiej wizie mowisz? Przeciez do 3 miesiecy nie potrzebujesz zadnej wizy.

    Zawsze wydawalo mi się że stempelek na 3 mc to też jest "wiza turystyczna".

    Wielkie dzięki za dokładne informacje, muszę się pofatygować do ambasady i
    tyle. Bo przy ponownej wizycie NA PEWNO nie będę miał biletu powrotnego do
    Europy. A dziwi mnie to, bo w Argentynie kupiłem bilet tam i z powrotem, czyli
    Buenos-Madryt-Buenos, i obecnie mam go wykorzystany "w połowie". Nie jestem w
    stanie spełnic wymagania posiadania biletu powrotnego i biorąc pod uwagę to co
    napisałem o Antarktydzie powinno być to zrozumiałe.

    Jesli Twój kolega kupił bilet powrotny, zamiast zakupu biletu do innego kraju w
    Ameryce Łacińskiej to tego też nie rozumiem, bo przeloty wewnętrzne są tanie, a
    władze Argentyny nie mogą domagać się "biletu powrotnego" tylko ew. opuszczenia
    terytorium Argentyny. I to też może być baaaardzo duuużym problemem. Niektórzy
    kupują bilety tylko w jedną stronę a do Europy dostają się na jachcie.
    Dziękując za ostrzeżenie życzę trochę więcej wyobraźni i życzliwości.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • chilijczyk 07.03.06, 00:28
    Nie rozumiem Twoich zlosliwosci. Jesli o mnie chodzi to mozesz do Argentyny i
    isc na piechote. Moja zyczliwosc, czy tez jest brak nie zmieni decyzji
    wydawanej przez straznika granicznego... Odezwalem sie tylko, bo wiem ze
    Argentynczycy sie o bilet powrotny czasem pytaja i znam osobe, ktorej nie
    chcieli wpuscic. Nie wypowiadam sie na temat logicznosci, czy sensu takiego
    stanu rzeczy. Ja praw w Argentynie nie ustalam i wiem, ze - nie tylko tam -
    przepisy czasem sa sprzeczne z logika.
    Natomiast stepel graniczny nie jest wiza. Zreszta na stronach argentynskiego MSZ
    jak byk jest napisane, ze Polacy "para ingresar a la República Argentina en
    calidad de Turista los ciudadanos de este país "no requieren visa"".
    --
    Tierralatina
  • vice_versa 07.03.06, 16:34
    Podziękowałem Ci za radę.

    1. Tego co piszesz "wywodami" nie nazwałem.

    2. Chodzenia na piechotę do Argentyny nie polecałem.

    3. Życzyłem wyobraźni zamiast wymyslania sytuacji w których będę
    pogranicznikowi mówił że mają kretynskie przepisy. Ty wymyśliłeś pieszą
    przechadzkę. Podałem co najmniej 2 sytuacje w których bilet powrotny NIE JEST
    wymagany:

    a) A NA PEWNO, rozumiesz, NA PEWNO ludzie którzy jadą na Antarktydę nie mają
    biletów powrotnych, POMIMO, że żadna mapa w Argentynie nie może być wydrukowana
    bez terytorium Antarktydy i Malwinów. Niektórzy tam ZIMUJA i również mają
    jedynie pieczątki na 3 mc.

    b) Można sprowadzić z Argentyny jacht nie mając biletu powrotnego i w tym celu
    wcale nie trzeba kupować biletu powrotnego, chodzić na piechotę po Atlantyku
    ani udowadniać pogranicznikom kretynskosci przepisów.

    4. W sytuacji kolegi na pewno wystarczyło kupić bilet do Chile czy Brazylii, a
    nie powrotny do Europy. Albo mieć wystarczająco ważny powód nie posiadania
    takiego biletu.

    5. Poza tym sprawa jest ciekawa nie ze wzgledu na Antarktydę czy jachty tylko
    ze względu na to że podróże po Ameryce Południowej rzadko ograniczają się do
    jednego kraju i ten przepis może być dużym problemem.

    Pogratuluj sobie złośliwości i tyle. Albo wybierz się gdzieś w świat na
    dłużej to Ci ta kąśliwość uwag przejdzie.

    EOL
    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • chilijczyk 07.03.06, 18:09
    vice_versa napisał:

    > 3. Podałem co najmniej 2 sytuacje w których bilet powrotny NIE JEST
    > wymagany:

    To nie Ty decydujesz co jest wymagane, a co nie...

    >
    > a) A NA PEWNO, rozumiesz, NA PEWNO ludzie którzy jadą na Antarktydę nie mają
    > biletów powrotnych, POMIMO, że żadna mapa w Argentynie nie może być
    wydrukowana
    > bez terytorium Antarktydy i Malwinów. Niektórzy tam ZIMUJA i również mają
    > jedynie pieczątki na 3 mc.

    Oczywiscie, ze tak. Sam pisalem, ze czasami sie o bilet pytaja, a czasami nie.
    >
    > b) Można sprowadzić z Argentyny jacht nie mając biletu powrotnego i w tym
    celu
    > wcale nie trzeba kupować biletu powrotnego, chodzić na piechotę po Atlantyku
    > ani udowadniać pogranicznikom kretynskosci przepisów.

    Ale jakis papier pewnie im trzeba pokazac. Pogranicznicy na calym swiecie
    bywaja upierdliwi i glusi na perswazje.

    > 4. W sytuacji kolegi na pewno wystarczyło kupić bilet do Chile czy Brazylii,
    a nie powrotny do Europy. Albo mieć wystarczająco ważny powód nie posiadania
    > takiego biletu.

    Mial powody, ale nie przekonaly one pogranicznika. Kupil do Europy, bo ani do
    Chile, ani do Brazylii sie nie wybieral. Biletu nie mial, bo nie byl pewien
    daty powrotu. Gdy zostal zmuszony kupil "open", dlatego taki drogi.

    > 5. Poza tym sprawa jest ciekawa nie ze wzgledu na Antarktydę czy jachty tylko
    > ze względu na to że podróże po Ameryce Południowej rzadko ograniczają się do
    > jednego kraju i ten przepis może być dużym problemem.

    Nie ja ten przepis ustalalem i tez mi sie on nie podoba. Pogranicznicy uznaja
    jednak bilety wylotu z innych panstw. Mozna tez wjechac do Argentyny droga
    ladowa. Wtedy pytaja sie o orientacyjna date powrotu, ale nie zadaja okazania
    biletu (wiem, kolejna nielogicznosc i glupota)...

    > Pogratuluj sobie złośliwości i tyle. Albo wybierz się gdzieś w świat na
    > dłużej to Ci ta kąśliwość uwag przejdzie.

    Hmmm... Od kilkunastu lat nic innego nie robie tylko jezdze po swiecie...


    --
    Tierralatina
  • chilijczyk 07.03.06, 18:13
    Tu jest to precyzyjnie napisane - "wynagane jest posiadanie biletu powrotnego,
    badz na DALSZA podroz".
    przewodnik.onet.pl/46,1598,spin.html
    --
    Tierralatina
  • tommix 08.03.06, 01:55
    Czemu sie pytasz, skoro wiesz lepiej??? Chilijczyk, ci napisal co wie a ty go
    atakujesz. Ja moge jedynie dodac, ze bylem w grudniu w Buenos Aires i w czasie
    w czasie kontroli paszportowej poproszono mnie o bilet, ktory skrupulatnie
    sprawdzono.
  • vice_versa 08.03.06, 19:31
    Czepiam sie bo:
    a) lubię
    b) przepis jest jasny
    c) i nie stwarza problemu dla podróżników za to może stwarzać problemy zwykłym
    turystom,
    d) zawsze można udowodnić pogranicznikowi że jest niespełna rozumu lub
    e) wybrać się z Europy pieszo do Argentyny
    f) napisać komuś, że pisze wywody
    g) bo tak właśnie rozmawiają ze sobą PODRÓŻNICY w odróżnieniu od zwykłych
    turystów.

    Tyle, że to nie rozwiązuje problemu i nie odpowiada na podstawowe pytanie: co z
    tym fantem zrobić kiedy sie jest w innej sytuacji...
    Teraz już wiem że odpowiedź na to pytanie brzmi: "BO TAK JUŻ JEST". W tym celu
    zamówię prywatny samolot z Antarktydy. Jakieś 30 000 USD i wtedy będę już mógł
    posiadać bilet powrotny, nawet jak się pogoda zawali to najwyżej tydzień
    dłużej. Tylko mam kolejne pytanie czy czasem uznają mi bilet z powrotem w
    kwietniu skoro stempelek działa na 3 mc (brzmi fachowo, nie to co "wiza",
    stempelek to inna odmiana czasowego pozwolenia na wjazd która wizą NIE JEST), a
    półwysep Antarktydy wg prawa Argentyny stanowi terytorium Argentyny. Wniosek z
    przepisów jest prosty: NIE DA SIĘ. Tym samym wiem już jak wygląda świat: NIE DA
    SIĘ BO TAK JUŻ JEST i to NIE JA DECYDUJĘ CO WOLNO A CO NIE. To pogranicznicy
    wiedzą lepiej.

    Totalny dyletant co się nie zna na podróżach a lubi czepiać się dobrych ludzi.

    --
    "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle
  • adarok 08.03.06, 22:26
    Zainteresował mnie temat tego forum więc zajrzałam aby uzyskać parę wskazówek.
    Obok ciekawych informacji można prześledzić tu równie ciekawą wymianę
    uprzejmości między vice_versa a chilijczykiem.
    Ponieważ zawsze raził mnie bezmiar ludzkiej głupoty i bezinteresownego
    chamstwa, dlatego i tym razem nie mogę się potrzymać aby zasugerować Ci
    vice_versa wizytę u psychoterapeuty. Jest ona w Twoim przypadku konieczna! Nie
    odczytuj tego bracie jako złośliwość z mojej strony. Jestem pewna, że trochę
    Cię wymęczyły liczne podróże i rozmowa z tego typu fachowcem jest w Twoim
    przypadku niezbędna.
    Pozdrawiam,
    Ada

    PS.
    Jakbyś chciał sobie ulżyć na mnie, to bardzo proszę. Więcej tu nie będę
    zaglądać.


    "Zanim nie skorzystałem z Internetu, nie miałem pojęcia, że na świecie jest
    tylu idiotów."
    S. Lem
  • lowelas2 09.03.06, 06:38
    Ty vice-versa musisz chyba byc bardzo samotny. Bo raczej nikt z toba chyba
    dlugo nie wytrzyma. Arogancja i kabotynizm emanuja z kazdej twojej wypowiedzi.
    I na dodatek, odnosze wrazenie, ze nie rozumiesz tego co czytasz. Ale sie nie
    martw ponoc 30 proc. polskiego spoleczenstwa ma ten sam problem!
  • lowelas2 09.03.06, 06:45
    vice_versa napisał:


    > g) bo tak właśnie rozmawiają ze sobą PODRÓŻNICY w odróżnieniu od zwykłych
    > turystów.
    > Totalny dyletant co się nie zna na podróżach a lubi czepiać się dobrych ludzi.

    Gdybys zerknal w blog chilijczyka to bys sie przekonal, ze pewnie sporo moglbys
    sie od niego o podrozowaniu nauczyc... Zamiast wypisywac takie glupoty!
  • seniorita15 22.03.06, 17:53
    Popieram wypowiedzi kolegow w obronie chilijczyka.Vice-versa jest po prostu
    niegrzeczny i nie jest w stanie przyjac do wiadomosci dobrych rad ludzi,ktorzy
    chca byc po prostu zyczliwi.W Kolumbii pogranicznicy sa jeszcze bardziej
    dociekliwi.Jeszcze raz chcialabym pogratulowac chilijczykowi bardzo ciekawego blogu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka