Dodaj do ulubionych

AZJA NA 2 LATA, RZUĆ TO I WYJEDŹ !!!!!!!!!!!!

08.08.03, 14:13
Witam was wszystkich.

Mialem tak szybko nie postowac na forum o moim wyjezdzie jako ze
deadline to dopiero 1 wrzesnia 2004, zauwazywszy jednak tak wiele
odpowiedzi na post pt. "chce rzucic wszystko i wyjechac" w Travelbicie
postanowilem rzucic dzisiaj zawiadke o moim wyjezdzie.
Wiem ze podroz na rok, dwa lata wymaga przygotowan, zamnkniecia wielu
doczesnych spraw w naszych kochanych, roznorakich urzedach, czasami
ukonczenia studiow, odlozenia funduszy etc. etc.
dlategoz wlasnie pisze juz dzisiaj.

Mam 26 lat, doswiadczenie w podrozy lecz... niestety podobnie jak
przedmowcy dusze sie krawatem, osobiscie - dosc gowna plynacego ze
szklanego ekranu i swiadomosci odkladania przez lata na mieszkanie
(tylko po to zeby mi na glowe nie kapalo??? , to po to bierzemy
kredyty na 10-15-20 lat??) - smieszne, nie?

Przyblize wam po krotce zarys.

No wlasnie... moja podroz wg planow bedzie przebiegala dwu - lecz
najprawdopodobniej trzystopniowo.


Etap I -
Turcja, Iran, Pakistan, Nepal, Indie i Sri-Lanka.

W Indiach chce pozostac lacznie ok 10 miesiecy w zwiazku z praca jako
wolontariusz na poludniu (najprawdopodobniej Tamil-Nadu), po
uprzedniej 3-4 miesiecznej podrozy po tym pieknym (jak zreszta
zdazylem sie w zeszlym roku przekonac krajuwink

Jesli chodzi o wolontariat - jestem w stalym kontakcie z Service Civil
International, organizacja proponujaca dlugoterminowe misje a takze
mam przyjaciol w Bangalore (polsko - hinduskie malzenstwo),ktorym
wolontariat nie jest obcy.

Najchetniej popracowalbym z dziecmi, lecz kazda praca za wikt i
opierunek, ktora bedzie sluzyc poprawie mojej karmy, ktora da mi
poczucie pomocy innym, potrzebujacym ludziom jest dla mnie
akceptowalna.

II Etap (dosc dlugi ekscytujacy!) -
Myanmar, Laos, Kambodza, Tajlandia, Wietnam, Malezja, Indonezja (Singapur i
Brunei, hihihi,)
lacznie ok 7-8 miesiecy.


III Etap-
Australia - duza niewiadoma, jakkolwiek mam gdzie sie zatrzymac i zyc
spokojnie, moze po to zeby robic wypady na Papue Nowa Gwinee?wink)


Konczac - bo nie zamiar tego byl taki by rozciagac przed Wami plany
mojej podrozy - jesli jestes zdecydowany(a) by dolaczyc do mnie i
(pewnie mojej kolezanki, jest zdecydowana) na cala trase lub jej
czesc, jezeli chcesz dzielic z nami fascynujace momenty niezapomnianej
podrozy i jej niewygody daj znac.
Czekam na wasze posty, opinie, wskazowki...

Do zobaczenia!
Surya



Odpowiadajac na wasze dosc liczne zapytania priv o plan podrozy i o
wolontariat:
My, nazwijmy to hobbysci, czytacze map i zakrety na punkcie
statystycznie niepopularnych podrozy podniecamy sie przeogromnie
snuciem samych planow podrozy (plan musi byc, a jakze! Czymze by
cz?owiek zyl do dnia wyjazdu??wink).
Zgadzam sie, ze z wolontariatu nie da sie odlozyc pieniedzy, bo
przeciez nikt za nic Ci nie placi (dostajesz tylko szamke i spanko)
wiec nie jest to praca zarobkowa, ktora pozwoli Ci realizowac dalsze
podroze jesli nie masz przeznaczonych na nie srodkow wczesniej.
Plan jest taki by spedzic 1 m-c w Turcji (przede wszystkim tej
srodkowej i wschodniej, bron boze Alanya i temu podobne, brrrwink)
Podobnie dalej: 1 -mc w Iranie (jako ze wiza kosztuje 95$ za miesiac
nie wiem czy chcialbym spedzic kolejny miesiac za te kwote, choc Iran
jest piekny i fascynujacy swoimi powiedzmy ... osobliwosciami)
Kolejny etap to Pakistan aa po jego krance - Karakorum Highway, w
Pakistanie mozna zatrzymac sie na troszke dluzej niz miesiac, chociaz
jesli nie ma na to ochoty mozna przeciez uciekac z muzulmanskiego
kraju przez piekny sikhijski Amritsar w obszary Ladakh, Leh a jak sie
cieplo ubierzemy to i niedaleko Nanga Parbat (jesli wyjazd bylby z
Polski w okolicach wrzesnia trafiamy tam na cholernie zimna jak na
Indie pore (w niskich partiach Himalajow jakies -2, -5 C smile
Wiec jestesmy w Indiach po - zalozmy 3 miesiecznej podrozy przez
Turcje, Iran i Pakistan.
W Indiach duza dowolnosc poniewaz tam moglibysmy wedlug uznania
spedzic wlacznie z wczesniejsza wizyta w Jammu&Kashmir i Himachal
Pradesh jakies
powiedzmy 5 miesiecy (wczesniej nale?y przedluzyc wize w Nepalu na
kolejne 6 m-cy pobytu w Indiach) by wreszcie udac sie na samiutenkie
poludnie do Tamil Nadu na wolontariat. Biorac pod uwage ,ze pracujemy
tam 5 m-cy (wszystko do ustalenia) mija 13 miesiecy (jak dobrze licze)
od wyjazdu z Polski.
Wiec jestesmy sobie na poludniu Indii totez zapraszam na wypad na
Sri-Lanke (niestety samolot to jakies 120-130$ za powrotny bilet z
Chennai do Kolombo) zalozmy ze jest to kolejne 30 dni pobytu (na
Sri-Lanke nie potrzeba wiz do 30 dni)
Po odwiedzeniu herbacianej wyspy naleza nam sie wreszciewink) wakacje!!!
Wsiadamy sobie w pociag i ciagniemy do Matki Teresy (swiec Panie nad
jej cudowna niekonczaca sie misja) i z Kalkuty stateczkem, w hamaczku
(a jakze najtaniej i najprzyjemniej) udajemy sie na Andanany, gdzie
siedzimy do czasu, powiedzmy kiedy nam sie nie znudzi plazowanie.
Wiec zalozmy jestesmy w 15-sto miesiecznej podrozy (rozbieznosci na
osi czasowej i wartosci przypisane do danego miejsca moga wystapic,
ale przyjmijmy ze nie myle sie tak strasznie - wiemy jak to wyglada
przeciez w realu) i lecimy sobie po wczesniejszym powrocie do Kalkuty
samolotem do Myanmar. Teraz juz krotko:
Wedlug przyjetego (?) czasu podrozy mamy jeszcze 9 miesiecy na :
- Myanmar
- Laos
- Kambodze
- Tajlandie
- Wietnam
- Malezje
oraz Indonezje (tu proponowalbym 2m-ce po uprzednim zaopatrzeniu sie w
wize w Georgetown w Malezji).
Singapuru nie wspominam, bo to oczywiste na tej trasie,( Brunei
hihihi, wiza 1$ (podobno), kolacja u Sultana do przezyciawink
Robi nam sie z tego 24 miesiace...
A podroz do Australii?
Z Bangkoku bilety nie sa drogie.
Jesli chcielibysmy podrozowac dalej zawsze mozna poleciec chociazby do
Nowej Zelandii zbierac owoce przez pol roku co by potem zarobic na
kolejne 2 lata podrozy (sluszny przelicznikwink
Jak mogliscie sie zorientowac plan jest idylliczny, co nie znaczy ze
jest niewykonalny.
Wszystko musi miec swoje ramy czasowe, choc jestem przekonany ze zycie
w podrozy zweryfikuje je na pewno.
Oczywiscie mozemy zrobic wspolnie czese trasy, spotkae sie w polowie
etc,etc, jakkolwiek fajnie byloby ruszyc z Polski w okreslonym
skladzie.
Wytrzymac razem tak dlugo??? To jest czelendz!
Jesli chodzi o koszty, sam nie mam teraz wiele odlozonych pieniedzy
ale sprzedaje samochod i mam automatycznie na podroz.
2 lata podrozy budgetowej to jakies 10.000 $ (co daje jakies 13,7$ na
dzien), wlaczajac wizy i podroz to nie jest duzo, ale na pewno do
przezycia.
Biorac pod uwage ze podczas wolontariatu nie wydajesz pieniedzy daje
Ci to jakies 16,4$ dziennie.
Mozna sobie poradzic.
Czekam na wasze opinie, propozycje trasy, tipsy, polaczmy
doswiadczenia i chlodne glowy.
Ruszajmy!!!!
PRIV:
surya@op.pl
Edytor zaawansowany
  • mily-1 21.08.03, 21:13
    Super pomysł, gdyby nie to, że mam ciężko chorą mamę, to bym się już dawno
    zdecydował, bo też duszę się w krawacie !!!
  • goossia 22.08.03, 10:36
    No i jak? Zebrales ekipe? Ja rowniez mam dosc zycia w obludzie i pogoni za
    pieniedzmi.... Od paru miesiecy mysle o tym, zeby rzucic to wszystko w diably i
    wyjechac na rok lub dwa. Ale u mnie problem polega na tym, ze mam 33 lata i
    boje sie, ze jak wroce, to bedzie juz za pozno na wiele rzeczy..... Tak, jak
    napisal Lysiak- gdyby tylko puscily peta kotwiczace w Ukladzie, uplecione z
    kabla telefonu, sznura od zelazka, czyichs warkoczy i najglupszych
    obowiazkow... Na pewno jednak bede Wam kibicowala i chetnie poczytam o Waszych
    przygodach po powrocie.
  • surya7 22.08.03, 12:36
    ja sobie zadałem pytanie, co mam teraz a co będę miał za 2 lata w firmie w
    której pracuję, znalazłem jedną odpowiedź: BĘDĘ miał żal do siebie że nie
    wyjechałem i NIE BĘDĘ maił wspomnień. Wolę jednak żąłować tego co zrobiłem
    przez te wszystkie lata niż tego czego nie zrobiłem. Siedzieć tu od 1-go do 1-
    go?

    Zachęcam, 'cause some people dream their lives and some live their dreams...

    Surya
  • masaladosa 24.08.03, 21:30
    zrobilem cos takiego-spedzilem 2,5 roku w podrozy po azji-2 lata w indiach a
    reszta w nepalu kambodzy na sri lance i w tajlandii-bardzo serdecznie
    pozdrawiam i zycze niezapomnianych wrazen-powodzenia
    masaladosa@marzyciel.pl
    --
    stosowanie zasady oko za oko
    spowoduje wylacznie ze na swiecie
    pozostana sami slepcy
    Gandhi
  • innit 26.08.03, 18:46
    Azja jest super - jak chcecie jechac gdzies na dlugo to tylko do Azji. Poznalem
    wiele osob ktore wyjechaly na 2 tygodnie wakacji i siedzo juz min kilka
    miesiecy. ja tez to wszystko pierdole i w przyszlym roku wyjezdzam na ile
    starczy kasy, a potem sie bede martwil co dalej. Nie chce na lozu smierci
    plakac ze przesiedzalem cale zycie przy biurku.
    pozdrawiam
  • masaladosa 27.08.03, 09:29
    aha zapomnialem sie pochwalicsmile-szczecinska wyborcza ostatnio opublikowala moj
    tekscik z fotkami:www1.gazeta.pl/szczecin/1,34937,1629380.html
    pozdrawiam ponownie
    --
    stosowanie zasady oko za oko
    spowoduje wylacznie ze na swiecie
    pozostana sami slepcy
    Gandhi
  • surya7 01.09.03, 11:59
    innit, zawsze możemy połączyć siły...

    Surya
    -----------------------------
    THE SKY IS THE LIMIT
  • innit 01.09.03, 13:03
    Jak wyjade to juz pewnie nigdy nie wruce do normalnej pracy /normalnego zycia
    no bo jak po kilku latach podruzowania mozna wrucic do rutyny - po prostu sie
    chyba nie da. Tydzien temu wrucilem z 3 tygodniowego wyjazdu do Indonezji i juz
    nie moge wytrzymac - mam nerwice i depresje- jakby nie to ze musze zaoszczedzic
    jakas kase to bym wyjechal juz dzisiaj
  • madziabisqp 06.09.03, 14:14
    Azja jest wspaniala! to chyba najciekawszy region swaiat na taka podroz (no,
    moze jeszcze ameryka poludniowa). wiem cos o tym, bo jestem w malezji na
    penangu od 8 miesiacy. zwiedzilam spora czesc malezji, tajlandie, kambodze i
    singapur. a za miesiac lece na borneo!!! pozdrawiam
  • surya7 08.09.03, 10:34
    madzia, co porabiasz w Malezji?
    Pracujesz , czy możesz żyjesz z wynajmu tu w Polsce? Co można zarobkowo robić w
    Malezji by zarobić na dalszą podróż? Napisz trochę o Malezji. Czy to
    rzeczywiście "truly Asia"wink?

    Tomi - nie musisz mieć żadnego papieru żeby uczyć w Azji angielskiego -
    wystarczy dobrze mówić i możesz się zahaczyć. A jak będziesz dobrze mówił to
    możesz powiedzieć że mieszkałeś powiedzmy na Żoliborzu kilka lat a nie w
    Szkocji czy Irlandii...
  • madziabisqp 09.09.03, 07:28
    hej hej
    pracuje w malezji od stycznia w ramach praktyki aiesec.
    coz moge napisac o tym kraju?
    Malezja to najbardziej zróznicowany etnicznie kraj w Azji Południowo-
    Wschodniej, a moze nawet w całej Azji. Zanim tu przyjechałam czytałam o Malezji
    wszystko co było dostępne. Wydawało mi sie, ze jestem dobrze przygotowana.
    Jednak szok kulturowy mnie nie ominął – był nieunikniony w kraju, gdzie
    wszystko, począwszy od pogody, a skonczywszy na zwyczajach, jest inne. Od
    stycznia, kiedy tu przyjechałam, minęło juz sporo czasu, więc zdązyłam sie jako
    tako przystosować, jednak nadal się ucze i wiele rzeczy ciagle mnie zaskakuje.
    Oczywiscie pierwszym szokiem była pogoda. Gdy wyjezdzałam w Polsce był srodek
    zimy z temperaturą duzo ponizej 0 stopni. Gdy wylądowałam w Kuala Lumpur
    poczułam sie jak w saunie. Tu temperatura nawet w nocy nie spada ponizej 20-
    kilku stopni, w ciągu dnia jest zazwyczaj okolo 30 stopni, do tego wysoka
    wilgotność powietrza. Ale pogoda to najmniejszy problem. O wiele trudniejsze
    bylo przystosowanie się do panujących tu zwyczajów.

    Tygiel etniczny

    Malezję zamieszkuja 22 miliony ludzi, ktorzy reprezentują kilka nacji, religii
    i kultur. Najwiekszą grupą są Malajowie, rdzenni mieszkancy tej krainy.
    Stanowią oni 55% wszystkich Malezyjczykow. 35% to Chinczycy, potomkowie
    emigrantów z Kraju środka. 8% to Hindusi pochodzący z południa Indii. Pozostałe
    2% to glownie Sikowie pochodzący ze Sri Lanki (dawny Cejlon) oraz Tajowie.
    Trudno wyobrazić sobie bardziej urozmaicone spoleczenstwo.
    Malajowie tylko siebie uwazają za prawdziwych synow tej ziemi, przedstawicieli
    wszystkich pozostałych nacji, mimo, ze tu urodzonych i wychowanych, traktuje
    się jak gości (tak mówią Malajowie), ale ja, osoba wyznając europejskie
    wartości, powiedziałabym, ze to dyskryminacja, przynajmniej w kilku dziedzinach
    zycia. Takie traktowanie jest tym prostrze, ze rząd znajduje sie w rękach
    Malajów, więc tworzone przez nich prawo sprzyja faworyzowaniu tej wlasnie
    grupy. Malajowie mają ulatwiony dostęp do szkolnictwa wyzszego, oferowane są im
    korzystniejsze warunki przy udzielaniu kredytow, są uprawnieni do 5% znizki
    przy zakupie samochodu czy domu. Chinczycy - mimo, ze politycznie
    dyskryminowani – dzięki swej pracowitosci kontrolują gospodarkę i stanowią
    najzamozniejszą grupę w Malezji. Hindusów mozna podzielic na dwie grupy – tych
    ktorzy wykonują najpodlejsze prace oraz tych, ktorym mozna pozazdrościć kariery
    lekarzy czy prawników.

    Religia jest opium dla ludu

    Tak wiele nacji to oczywiscie wiele religii. Mieszanka religijna wydaje sie być
    wybuchowa, a jednak nigdy dotąd nie wybuchła. Jest to zasługą faktu, ze zadna
    religia nie jest dyskryminowana i kazdy ma pełne prawo uprawiać swoje praktyki
    religijne.
    Prawie wszyscy Malajowie są muzulmanami. Nie jest to jednak islam w wydaniu
    bliskowschodnim. Nie ma mowy o terroryzmie, z ktorym wielu utozsamia tę
    religię. Panuje tez wiąksza swoboda obyczajowa niz w krajach arabskich. Nie
    widuje sie kobiet ukrytych w zakrywających je od stop do głow czarnych
    sukniach. Muzułmanskie dziewczyty noszą sandały, dzinsy i bluzki z krótkim
    rękawem. Jedynym “znakiem rozpoznawczym” są chusty na glowach zaslaniające
    włosy. Jednak, tak jak w innych krajach muzulmanskich, istnieją sądy
    wyznianowe, działa policja obyczajowa, a muzułmanscy męzczyzni mogą – jesli ich
    na to stać – posiadać az 4 zony!
    Chinczycy w ogromnej większości są buddystami, niektórzy przeszli na
    chrzescijanstwo. Buddyzm to religia bardzo liberalna, chincycy w zaden sposób
    nie manifestują swojej przynalezności do niej.
    Hindusi to oczywiscie ….hidusi, ale częsć z nich to muzulmanie (tzw. Mamak)
    lub chrześcijanie.
    Najciekawsze w Malezji są piątki – piątek to dzien świąteczny dla muzulłmanow i
    hindusow. Malajki zakładają wtedy swoje kolorowe tradycyjne suknie zwane baji
    kurung, ulice pelne są przepięknych hinduskich sari.
    Tak wiele róznych religii to oczywiscie wiele świat. Odkąd tu jestem udalo mi
    się uczestniczyć w obchodach kilku z nich. Najciekawszy był chyba Chinski Nowy
    Rok oraz hinduski Thaipusam. W swięto boga Thaipusam hindusi w ramach pokuty za
    złe uczynki wbijają sobie w plecy oraz w twarze metalowe pręty i haki. Wyglada
    to makabrycznie, ale rownoczesnie robi niesamowite wrazenie.

    Wierza Babel

    Poziom wykształcenia przeciętnego obywatela Malezji pozostawia wiele do
    zyczenia (no bo jak mozna potraktować pytanie o to czy Barcelona to kraj czy
    miasto, zadane z ust osoby, ktora ma dyplom ukonczenia studiow wyzszych),
    jednak niesamowite jest to, ze praktycznie kazdy Malezyjczyk mowi conajmniej w
    dwoch jezykach. Wynika to oczywiście z faktu wielorasowości tego narodu.
    Językiem oficjalnym w Malezji jest malajski, zwany bahasa malayu. Mowią nim
    wszyscy obywatele, jednak tylko dla malajow jest językiem, ktorego uzywają od
    najmłodszych lat. Wszyscy inni zaczynają się go uczyc dopiero w szkole
    podstawowej. Dla chinczykow językiem, ktorym mowią od dziecka jest – w
    zaleznosci od tego z jakiej czesci Chin pochodzą ich przodkowie – jeden z
    chinskich dialektow: mandarynski, hokkien lub kantonski (nie ma czegoś takiego
    jak język chinski!). Jednak osobiscie znam wielu chinczykow, ktorzy znają
    wszystkie te dialekty. Hindusi mowia glownie po tamilsku, bo pochodzą z częsci
    Indii, gdzie mowi się tym własnie językiem. Język angielski jest glownie
    językiem biznesu. Prawie kazdy malezyjczyk mowi po angielsku lepiej lub gorzej,
    choć jesli wezmie się pod uwagę europejski poziom znajomosci tego języka to
    okaze się, ze angielski w Malezji jest bardzo specyficzny i malo ma wspolnego z
    językiem, ktorego wielu z nas uczylo się w szkole. Przyklad? Pytam: “Is the law
    in Malaysia very strict?”. Odpowiedz: “Last time it is”, co ma oznaczac “It
    used to be strict”. Początkowo trudno bylo mi zrozumieć co się do mnie mowi,
    ale po kilku tygodniach, gdy oswoilam się z roznymi dziwolągami językowymi,
    konwersacja z tubylcami stala sie łatwa.

    Co kraj to obyczaj

    Dopóki jestesmy w swoim wlasnym kraju wydaje nam się, ze nasze zachowanie,
    zwyczaje są bardzo naturalne. Kiedy jednak znalazłam się w Malezji musialam
    całkowice zrewidować swój sposób myślenia. Europejskie wartości nie mają tu
    większego zastosowania. Przykład? Cenzura. W Malezji to cos tak normalnego jak
    to, ze slonce wschodzi kazdego ranka. Filmy w telewizji i kinie pozbawiane są
    wszelkich scen, ktore – według rządu – mogą mieć zly wpływ na spoleczenstwo.
    Nie zwaza się przy tym na fakt, ze wiele filmów traci sens, gdy wytnie sie nich
    to czy tamto. Prasa, mimo, ze w rekach prywatnych, jest stale monitorowana
    przez rzad. Panowie nie mogą cieszyć sie kazdego miesiaca z nowego numeru
    Playboy’a. W szkolach i na uczelniach nie mozna rozmawiać o polityce.
    Przykladów moznaby mnozyć.
    Model rodziny to glownie patryjarchat, ktory ma trochę mniejsze zastosowanie w
    rodzinach chinskich. Od kobiet oczekuje się szacunku dla męzczyzn. Mozna
    zapomnieć o tym, ze męzczyna przepuści kobietę pierwszą w drzwiach.
    Do czego było mi sie najtrudniej przywyczaic? Do tempa zycia. Zycie toczy sie
    tu dwa razy wolniej niz w Europie. Nikt sie z niczym nie spieszy. Ludzie wolna
    chodzą, wolno mowią, wolno myslą, wolno pracują, zazwyczaj sie spózniają.
    Zupełnie inne zwyczaje panują za to na drogach. To czysty horror. Chodniki i
    przejścia dla pieszych sa tu tak zadkie jak chlodne dni, totez kazdego dnia
    trzeba wielokrotnie narazać swoje zycie, aby przedostać się na drugą stronę
    ulicy. Kierowcy nie przestrzegają podstawowych zasad ruchu drogowego. Do tego
    dochodzą setki motocyklistów (to tutaj najpopularniejszy srodek transportu),
    ktorzy powodują ogromne zamieszanie na drogach. Pieszy jest najnizszą
    kategorią.
    Poza tym jest jeszcze wiele drobnych zachowan, ktorych po
  • tomii1 06.09.03, 14:48
    plan genialny, sam wszystko wkrótce rzuce i jadę na wschód, zamierzam jednak
    zdobyć jakiś papier potwierdzający znajomość angielskiego po to by będąc gdzieś
    kilka miesięcy załapać się do prywatnej szkoły językowej jako teacher lub dawać
    korki i tak zarobić na bilet do następnego miejsca, zawsze bede traktowany jako
    europejczyk, a gdyby sie ktos pytal to bede mówił ze mieszkalem np w irlandii
    lub szkocji kilka lat, mysle ze w turcji, iranie, pakistanie, indiach, malezji,
    tajlandii czy indonezji to chwyci,
    pozdrawiam. Tomii.
  • madziabisqp 09.09.03, 07:32
    hej
    z papierem (np. certyfikatem TEFL) masz sznase na lepsza kase. jesli jednak nie
    masz zadnego papierka to tez zarobisz. ja tu w malezji ucze angielskiego, a nie
    mam zadnych kwalifikacji. dla nich fakt, ze jestem "biala" wystarczy.
  • tomii1 09.09.03, 10:09
    witaj biała!
    a gdzie uczysz konktetnie, w szkole czy dajesz prywatne lekcje?
    czy robisz to oficjalnie czy bez żadnych zbędnych formalności?
    jak znalazłas tą pracę?
    jakie są stawiki? nie chodzi mi o kontkretną kwotę, ale czy jest to średnia
    danego miasta, czy jesteś tańsza niż lokalni, czy może dlatego że jesteś z
    europy doliczasz troszkę więcej?
    pozdrawiam
    Tom
  • tomii1 09.09.03, 10:13
    p.s.
    strasznie ci zazdroszcze tych malezyjskich owoców,
    dałbym wszystko za papaje lub swieżutkie mango,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka