Dodaj do ulubionych

czy to autyzm?

20.12.09, 21:33
Mój synek skończył tydzień temu rok. Zwykle nie reaguje na swoje
imię jak go wołam (a na pewno słyszy), słowa mama, tata, dada mówi,
ale jakby nie zwracając się do danej osoby - nie nazywa ich, nie
pokazuje palcem jak pytam na przykład: gdzie jest tata? Pokazuje w
książeczce palcem narysowane przedmioty ale nie pokazuje palcem
rzeczy, które chce. W samochodzie (zabawce) najbardziej interesują
go koła, nie bawi się nim tak jak samochodem powinno sie bawić -
czyli nie próbuje nim jeżdzic po podłodze. Nie okazuje specjalnego
zainteresowania mną, nie przytula się ale i też jakoś specjalnie nie
odpycha. Mam wrażenie, że nie jestem dla niego najważniejszą osobą -
cały czas prawie sami razem przebywamy, ponadto nie potrzebuje mnie
do zabawy - bawi sie sam. Trudno go rozśmieszyć, chyba, że jakąś
szaleńczą zabawą typu podrzucanie, ganianie go na czworaka. Czasem
uśmiecha sie do mnie, ale jakby coraz mniej. Kiedyś częściej jak go
poprosiłam robił kosi-kosi i dawał buzi, teraz trudno go do tego
namówić, czasem pokaże gdzie jest oko, nos, buzia.... Zdarza mu się
kilka sekund klepać się po uszach, albo siedząc kopie w podłogę,
jakby biegł. Nie spędza dłużej niż 5-10 minut przy jednej zabawce,
tylko pobawi się jedną, potem idzie do drugiej. Dłużej popatrzy na
piorące sie pranie, ale potrzy chwilę, pójdzie cos innego porobić,
wraca i znów patrzy i dalej szuka czegoś innego.
Dziś jak go zobaczyłam jak bawi się tymi kołami w aucie to
popłakałam się, że to na pewno autyzm. Co teraz robić? Czekać? Ile?
Może udać się do jakiejś poradni?
Edytor zaawansowany
  • pawel.zawitkowski 20.12.09, 21:58
    Witam,
    Mamo, internet jest ostatnim miejscem, gdzie zwracać się warto z tego typu
    pytaniami.
    Jeżeli niepokoi Panią stan dziecka, a niepokoje mają takie podłoże, polecam
    zacząć od pediatry. On oceni co dalej należałoby zrobić i czy w ogóle
    (psycholog, neurolog, dalej)
    Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często projektujemy na dzieci (a One nie w kij
    dmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile załamania, i całą listę innych stanów i
    emocji... Warto zacząć od tego.
    Diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana, a twierdzenie takie w przypadku
    niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za błędne (krok pierwszy), a drugim
    krokiem byłaby konsultacja ze specjalistami w kolejności, jaką Państwu
    zaproponowałem (pediatra, neurolog/neuropediatra, psycholog).
    Pozdrawiam
    Paweł Zawitkowski
  • grendele 20.12.09, 22:09
    dziękuję bardzo, pojutrze mamy planowane szczepienie więc mam
    nadzieję, że do tego czasu nie wykończę się nerwowo i spokojnie o
    tym porozmawiam z pediatrą.
    jeszcze raz dziękuję Panu za odpowiedź.
  • ktosinny0 21.12.09, 13:19
    prosze nie szczepić !!!! bardzo prosze udać się do neurologa on z
    pewnościa da pisemko na odwołanie szczepienia !!! nie wolno
    szczepić dzieci gdy podejrzewa się autyzm u dziecka..ja bardzo
    przepraszam ze tak ostro ale naprawde wiem co pisze...proszę nie
    szczepić..to tylko może pogorszyć sytuację!!!!
  • m.war 21.12.09, 14:02
    potwierdzam! proszę nie szczepić dziecka! jeśli to faktycznie zaburzenia
    autystyczne to dobiją jeszcze bardziej dziecko!
  • ktosinny0 21.12.09, 14:49

    w instytucie psychiatrii i neurologii w warszawie diagnozują takie
    rzeczy tylko tam długo się czeka..dobrzeby było udac się do dobrego
    naurologa...nie czekać pewne rzeczy można zdiagnozowac juz przed 2
    rokiem życia..poza tym taka diagnoza to tez nie jedno spotkanie nikt
    po 1 spotkaniu nie powie ze jest albo go nie ma..więc radziłąbym
    szukac specjalisty już teraz i nie pozwalac na szczepienie
    kategorycznie!!!! a tym bardziej MMR II !!!
  • pawel.zawitkowski 21.12.09, 16:00
    Miłe Panie,
    Do szczepienia, podobnie jak do badań i konsultacji specjalistycznych
    kwalifikuje LEKARZ!
    Zawsze przed szczepieniem, dziecko badane jest przez LEKARZA!
    Przy podejrzeniu poważnych zespołów, chorób i zaburzeń ŻADEN LEKARZ PEDIATRA nie
    zdecyduje się na szczepienie.
    A do neurologa kieruje..., no właśnie kto...?, LEKARZ PEDIATRA.
    MOŻE ZATEM POZOSTAWIMY CO LEKARSKIE LEKARZOM, A CO RODZICIELSKIE RODZICOM
    Tak propozycja
    Pozdrawiam serdecznie
    Paweł Zawitkowski
  • ktosinny0 21.12.09, 16:14

    "przy podejrzeniu poważnych zespołów,chorób i zaburzeń ŻADEN LEKARZ
    PEDIATRA nie zdecyduje się na szczepieni"
    HA ha ha mój miał to gdzies gdy mówiłam że podejrzewam że synek ma
    autymz zaszczepił bo przecież szczepienie jest obowiążkowe !!!!
    potem potwierdziły sie moje obawy !!! pediatra powinien przynajmniej
    odroczyć szczepienie do momentu wyjaśnienia co z moim dzieckiem
    jest..nie stało się tak i w wielu przypadkach niestety tak się
    dzieje....skoro kobieta pisze za lada dzien ma mieć szczepienie to
    lepiej żeby nie szczepiła przynajmniej do momentu wizytu u
    neurologa !!! a niestey wizyty u neurlogoa z dnia na dzień raczej
    nie załtwi tymbardziej diagnozy Panie Zawitkowski !!!
  • m.war 22.12.09, 12:23
    Panie Zawitkowski koniowi Pan to tłumacz, nie nam! Mam autystyczne dziecko,
    dobite przez szczepienia, wtedy nie miałem tej wiedzy jaką mam dziś. Dlatego
    dziś piszę: nie szczepić dziecka jeśli są już jakieś zaburzenia!

    A do neurologa udać się tylko na konsultację, nie po leczenie, najlepiej zrobić
    to prywatnie bez skierowania i zrobić to szybko.
  • ruda.ja 23.12.09, 10:26
    > MOŻE ZATEM POZOSTAWIMY CO LEKARSKIE LEKARZOM, A CO RODZICIELSKIE
    RODZICOM
    > Tak propozycja

    zgadzam się z Panem w pełni dziecko jest moje i mojego męża a nie
    lekarza! i jeśli mam jakiekolwiek podejrzenia, że coś jest z nim nie
    tak mam prawo odmówić szczepienia, choćby pediatra bił się w piersi,
    że jest ok.

    --
    pomagamy Jędruli :)
  • ruda.ja 23.12.09, 10:23
    pawel.zawitkowski napisał:

    > Witam,
    > Mamo, internet jest ostatnim miejscem, gdzie zwracać się warto z
    tego typu pytaniami.

    w takim razie należy zamknąć forum skoro nie można zadać pytania,
    mama nie poprosiła o diagnozę tylko zadała proste pytanie. zresztą z
    postu niżej wynika, że szukała po prostu w różnych źródłach, bo
    wizyta z pediatrą umówiona już była.

    > Jeżeli niepokoi Panią stan dziecka, a niepokoje mają takie podłoże,
    polecam zacząć od pediatry. On oceni co dalej należałoby zrobić i czy
    w ogóle (psycholog, neurolog, dalej)

    rozumiem, że musi Pan tak pisać, niestety rzeczywistość wygląda
    inaczej. na moją informację że dziecko ma autyzm (zdiagnozowany już
    wtedy u specjalistów) pediatra zapytała czy TO się objawia i nie
    pierwszy raz usłyszałam takie pytanie od lekarza ani nie jestem też
    odosobnionym przypadkiem.

    > Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często projektujemy na dzieci (a
    One nie w kij dmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile załamania, i
    całą listę innych stanów i emocji... Warto zacząć od tego.

    i to jest powód do czego? do tego aby powiedzieć sobie - nie przecież
    wszystko jest ok,na pewno ze mnie taka matka wariatka?!

    > Diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana, a twierdzenie takie w
    przypadku niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za błędne

    niestety jest Pan w błędzie - roczne dzieci są diagnozowane z
    zaburzeń spektrum autyzmu i chodzi tu o deficyty a nie żeby nazwać
    chorobę autyzmem, ZA itp. i jak najszybciej rozpocząć terapię
    wyrównującą deficyty!


    --
    pomagamy Jędruli :)
  • orto_nie_orto 21.12.09, 18:13
    1. Autyzm należy konsultować z lekarzem na wizycie a nie przez Internet.

    2. Też się zastanawiałem dlaczego młody w wieku 1 roku nie był w stanie skupić
    się na żadnej zabawce, a jak już to zawsze używał ich inaczej niż należałoby
    (chociaż jak się zastanowisz, to obiektywnie nie wiadomo, co to znaczy
    prawidłowo bawić się - pytanie do Ciebie: jeśli dam ci równania kwantowej teorii
    pola to będziesz umiała się nimi właściwie bawić? - zapewniam się, że znam
    takich, co potrafią się bawić teorią pola).

    3. Nie robiłbym histerii ze szczepieniami, jak pisująca ktosinny0.
  • grendele 21.12.09, 21:26
    jestem umówiona z neurologiem a szczepienie na wszelki wypadek
    odłożyłam w czasie bo jest jeszcze na to czas.....
  • ktosinny0 21.12.09, 22:38
    dobrze by było tez udać się do psychologa...
  • ktosinny0 21.12.09, 22:36
    prawidłowo bawić tzn np:zabawa że jedzie auto np do garażu,albo ktoś
    wsiada ( zabawa na niby!!! ) jedzie do sklepu itp a nie ze zabawa
    autkiem stymulowanie się jak sie kręca kółka ( kręcenie się prania
    w pralce itp) to są stymulacje wzrokowe tak było u mojego synka
    synek nie potrafił naśladaować w różnych zabawach...oczywiście
    przez internet się nie diagnozuje...co do szczepień nie będe się juz
    pocić co i jak ...wystarczy popytac gdzie indizej i to samo
    powiedzą... I wystarczy zapytac psychologa co znaczy prawidłowo
    bawić się gdy dziecko ma rok czasu..odpowie bez problemu jest to
    jedno z najważniejszych pytan podczas diagnozy !!
  • orto_nie_orto 21.12.09, 22:46
    ktosinny0 napisała:

    > prawidłowo bawić tzn np:zabawa że jedzie auto np do garażu,albo ktoś
    > wsiada ( zabawa na niby!!! ) jedzie do sklepu itp a nie ze zabawa

    Roczne dziecko???
    Auto jedzie do garażu???

    W takim razie mój młody miał autyzm jak miał rok, ale mu minęło. Jak miał rok to
    najwyżej samochodami rzucał, bo robiły fajne buuuum. Poza tym w ten sposób
    zwracał na siebie szczególną uwagę (zaczynał się fascynować tym, że ma wpływ na
    to, co dzieje się dookoła). Wyjaśnienie mu o co chodzi z garażami byłoby dość
    trudne, bo jak garażu nie dawało się zjeść, to był mało interesujący.

    Co to jest garaż dowiedział się niedawno i samo go sobie zrobił i zaparkował tam
    auto. :-)

    A ze szczepieniami rzeczywiście lepiej się nie pocić, bo ja odporny na demagogię
    jestem.
  • stara_kleopatra 21.12.09, 23:20
    Rozumiem, ze miałas już takie doświadczenia... To jak właściwie
    prawidłowo bawi się roczne dziecko???
  • pawel.zawitkowski 21.12.09, 23:30
    Witam ktosinny0,
    bardzo mi przykro jeżeli Państwa udziałem stały się tak przykre doświadczenia. I
    diagnoza
    Przy jakichkolwiek podejrzeniach warto jednak zachować maksimum rozsądku. Ocena
    zachowań i funkcjonowania dziecka MUSI zależeć od etapu jego rozwoju, warunków
    otoczenia, itp.
    Ocena dziecka w takich przypadkach przez internet jest, delikatnie mówiąc,
    wątpliwa, tym bardziej warto nie potęgować obaw rodziców. A najbardziej
    racjonalnym rozwiązaniem jest wskazanie im postępowania, które w najbardziej
    skuteczny sposób pozwoli rozwiać / potwierdzić ich obawy.
    To jedynie słuszny rodzaj postępowania.
    Można dyskutować o roli "napominania" / "straszenia" / uprzedzania" rodziców, w
    przypadku nadinterpretacji tragicznych w skutkach
    Można dyskutować o tragicznych skutkach ignorowania sygnałów i opowieści
    rodziców oraz pewnych objawów ze strony dziecka.
    A może najlepiej starać się być maksymalnie precyzyjnym w ocenie i wyborze
    postępowania w przypadkach wątpliwości co do rozwoju dziecka, otwartym na jego i
    jego rodziców komunikaty. To ta trzecia droga... najtrafniejsza
    Na koniec, NIE MA SPECJALISTY Z ZAKRESU MEDYCYNY, KTÓRY NIE POPEŁNIŁ ŻADNEGO
    BŁĘDU W SWOJEJ PRAKTYCE.
    Nie oznacza to jednak, że mamy mieć za nic wszelkie procedury. One często ratują
    życie, niezależnie od faktu, że jako człowieka z Pragi wszelkie procedury mnie
    cisną.
    Zebraliśmy wśród naszych współpracowników zbyt wiele przykładów na
    przediagnozowanie dzieci, podobnie jak na ignorowanie objawów. Praktyka jest
    taka, że tych przediagnozowanych jest jakieś 100 razy więcej. Konsekwencje tego
    były czasem tragiczne...
    Nie ma idealnego rozwiązania.
    1. Obracanie paluszkami kółek w samochodzie jest jak najbardziej normalną zabawą
    rocznego dziecka.
    2. Kiedy Mama kupiła pralkę automatyczną siedziałem przed nią dobre ponad 20
    minut i wpatrywałem się w wirujący bęben. Nie mam autyzmu.
    Zapewniam Panią, że zdrowe roczne dziecko ma prawo też tak robić.
    Ze wszystkich objawów opisanych przez mamę bohatera tego wątku wyczytałem coś
    zupełnie innego niż "autyzm", a że internet nie pozwala na precyzyjne oceny i
    diagnozy w sieci, do tego najbardziej właściwą jest ścieżka, którą Państwu
    przedstawiłem, byłbym wdzięczny za próbę bardziej wyważonych komentarzy.
    Wszystko można powiedzieć na co najmniej dwa sposoby.
    Pozdrawiam
    Paweł Zawitkowski
  • grendele 22.12.09, 09:29
    "Ze wszystkich objawów opisanych przez mamę bohatera tego wątku
    wyczytałem coś zupełnie innego niż "autyzm""
    Pani Pawle, co to takiego może być? Opóźnienie w rozwoju?
    najbardziej mnie niepokoi brak kontaktu dziecka ze mną, nie zaczepia
    mnie, nie chce sie ze mną bawić a wcześniej było lepiej. do tego
    brak słów jak mama, tata, daj, am, nie..... to już chyba powinno
    być? no i zanik tego co było wcześniej: kosi-kosi, sroczka, którą
    wcześniej bez problemu robił...
    no i gesty typu kopanie nogami na siedząco i klepanie się rączkami w
    uszy....
  • ktosinny0 22.12.09, 10:16

    jeśli chodzi o to jak roczne dziecko powino się bawić to tak mi
    mówili psychologowie ( diewięciu żeby było jasne :P ) każdy mówił mi
    to samo....reszta objawów takie same jzak u mojego synka ..ale
    oczywiście trzeba sie poradzić specjalisty to zrozumiałe
  • ktosinny0 22.12.09, 10:47
    ja opisze jak moj synek sie zachowywał.. w autkach interesowały go
    tylko koła..nie bawił się nim tak jak inne dzieci że sobie autko
    jedzie np w kółko ,siadał odwaracł autko i kręcił kółkami robił to z
    10 minut albo auto jechało w przód tył.potem np kolcki ciągle tak
    samo układał,układał autka w rzędzie jeden obok drugiego,nie robił
    brum brum czy tam bum bum jak kto woli zero takiego
    naśladowania,mówił tata mama,baba.kosi kosi robił,wskazywał palcem -
    przestał to robić raz jedno rpzestał potem drugie nie wszystko od
    razu po woli jedno po drugim znikało,lubił bawić się sam ,ulubione
    zabawy -ruchowe podrzucanie bieganie itp...potrafił stać 10 minut
    przy pralce i sie na nią patrzec a jak go wołałam po imieniu nie
    reagował,i wcale nie bawił się jedną zabawką godzinę jak nieraz
    pisza. 15 minut to 15 minut tamto ...nie lubił zmian...jak coś
    chcaił to nie pkazał palcem tylko stał przy szafce i się denerwował
    a my musieliśmy sie domyslec co chce...słąby kontakt
    wzrokowy...uciekał wzrokiem
  • ktosinny0 22.12.09, 11:13
    ach i jeszcze bardzo wazna sprawa..dziecko nie potrafi
    naśladowac...ale to starsze dziecko.syenk mając 1.5- 2 latka nigdy
    nie "udawał" że np zamiata,czy gotuje obiad.po prostu nie rozwijał
    się do przodu bo nie potrafił naśladować!!! i zaniepokoiła mni to ze
    zamiast iśc do przodu nawet w najmniejszym stopniu to stał w miejscu
    a potem sie cofał( przestał mówić mama tata,wskzywac placem itp )
  • stara_kleopatra 22.12.09, 12:00
    Pytam, ponieważ rehabilitantka raz już nam również sugerowała
    autyzm... Ale wydawało mi się to tak niedorzeczne, że nie drążyłam
    tematu (rehabilitantka miała wiele zaskakujących uwag np. o szyi
    małej, ale o tym pisałam w innym wątku). Moja córka mówi TYLKO mama,
    ale... mówi mama na wszystko ( nie tylko na mnie). Żadnego nie, daj,
    am, mniam, tata... Próbuję uczyć ją innych słów, ale zupełnie tego
    nie "kuma". Autkami się nie bawi, bo jest dziewczynką. Trudno mi
    stwierdzić, czy prawidłowo bawi się zabawkami. Bo przecież jeżeli
    lubi np. klocki, to jak roczne dziecko powinno się bawić klockami???
    Przecież nic z nich nie zbuduje... Ona je rozrzuca (to zresztą jej
    ulubiona zabawa) albo próbuje zjeść. Również lubi bawić się sama i
    potrafi to robić naprawdę długo. Ale przychodzi też do mnie i mnie
    zaczepia. Na imię też reaguje, choć nie zawsze. Rzadko pokazuje
    palcem (a jeżeli już, to ciągle jej się myli uszko z noskiem, mama z
    tatą itd.). Też są zabawy, które naśladowała teraz przestała, robi
    coś innego...
    Co do szczepienia. Ja też nie szczepiłam i na razie nie zamierzam.
    Nasza pani pediatra w ogóle nie bada dziecka przed szczepieniem.
    Nawet nie waży! Tylko cały czas popędza, bo dzieci strasznie płaczą,
    a ona bardzo tego nie lubi;] Jest spięta i prawie w ogóle się nie
    odzywa przy szczepieniach...
  • ktosinny0 22.12.09, 12:15

    pamiętam ze jeżeli chodzi o te klocki to czy np ukłąda je tylko w
    pionie jeden po drugiem nie pamiętam już czy jeden obok drugiego w
    poziomie nie pamiętam ale na pewno..nie chodzi tu oczywiście o
    jakieś budowle :) nie przesadzajmy :) ....nie można oczyiwście
    wszystkiego podciagac pod autyzm !!! trzeba sobie zadac pytanie
    jedno : czy dziecko nawet w najmniejszym stopniu się rozwija,coś
    naśladuje nawet najbadziej błahe czyności itp jeśli tak to spokojnie
    może ma takie tempo no ale jeżeli ( jak było u ans) dziecko staje w
    miejscu a potem przstaje robić to czego się nauczyło to jest to
    problem i trzebga skonsultować....
  • stara_kleopatra 22.12.09, 12:33
    Mojej córce to w ogóle ciężko cokolwiek ułożyć z tych klocków.
    Właściwie układanie nie istnieje w jej przypadku. Uwielbia
    rozrzucać. Wszystko. Nie wiem, czasami pewnie popadam w paranoję,
    ale i tak jej na razie nie zaszczepię...
    Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam:)
  • ktosinny0 22.12.09, 12:48

    widocznie jej się klocki nie podobają :)każde dziecko rzuca
    klockami :) pozdrawiam również ..
  • oleczek555 22.12.09, 20:22
    bardzo pana panie pawle szanuję za ogromną wiedzę, ale wypowiedz,że lekarze badają dziecko przed szczepionką... szkoda gadać-my rodzice dzieci uszkodzonych przez szczepionki(wiem co mówię, nie jest to mój wymysł, niestety musiałam zmarnować prawie 3 lata na poszukiwanie saicarów i innych dziwactw, których ostatecznie nie znaleziono i kazano mi się cieszyć ze mam dziecko opóźnine bez diagnozy, a przyczyna wszystkich zaburzeń mojej córki to nieszczesna euvax z bombą rtęciową).proszę zajrzeć na mój wątek na dzieci.org.pl i poczyta pan, jak to dzieci są badane i szczepione w szpitalu mimo iż urodziły się w zamartwicy, niestety jest nas diabelnie dużo. nie chodzi o sianie paniki, tylko o zdrowy rozsądek i dobro naszych dzieci!
  • mruwa9 23.12.09, 08:31
    zwroc uwage na to, co napisalas: dziecko urodzone w zamartwicy.
    Zwroc uwage na to, co napisala autorka watku: dopiero MA ISC na
    szczepienie. Zaburzenia rozwoju (potencjalne czy potwierdzone) sa
    widoczne juz przed szczepieniem, a potem wszystko zwala sie na
    szczepionki.
    Sama mam dziecko z autyzmem, nisko funkcjonujace, o duzej
    niepelnosprawnosci. Ale mam swiadomosc, ze zle dzialo sie jeszcze
    przed szczepieniami i ze zwalanie winy na szczepionki jest,
    delikatnie mowiac, naduzyciem. Bo zwykle zle dzieje sie juz
    wczesniej. nie slyszalam o przypadku, kiedy dziecko rozwijalo sie
    idealnie, ksiazkowo, a potem, po szczepieniu, z dnia na dzien
    pojawily sie objawy autyzmu.
  • oleczek555 23.12.09, 09:48
    zwróć również uwagę na fakt iz w polsce dzieci są szczepione jeszcze na porodówce(ja rodziłam łozysko a moja córkę zaszprycowano) a bariera krew-mózg jest u takiego dziecka niewykształcona. dodatkowo jesli uzywa się szczepionek niskiej jakości(mówię o euvaxie, który samo WHO wycofało z uwagi na potencjalne zagrożenie dla życia), to dziecko jest w niebezpieczeństwie, a rodzicom wmawia się,że sie takie urodziło. nie mówię,że wszystki dzieci autystyczne sa takie przez szczepionki, natomiast wszystkie dzieci u któtych zlekcewazono NOP(przypadek mojej córki) mogą skończyć jako autystyczne.a jeśli chodzi o tę zamartwicę, to napisała do mnie mama, która urodziła dziecko z 1 punktem, a mimo to zostało zaszczepione jeszcze w szpitalu- chcesz to dam ci na nią namiar na priv.
  • mruwa9 23.12.09, 11:08
    i myslisz, ze to szczepienie , a nie zamartwica , spowodowala
    problemy z rozwojem dziecka?
    Kiedy my bylismy niemowletami, bylismy rutynowo i obowiazkowo
    szczepieni znacznie mniej bezpiecznymi szczepionkami i jakos nie
    widac, zeby padl autystyczny pomor na moje pokolenie (40-latkow).
    Nie bylismy szczepieni MMRem, ale bylismy szczepieni przeciw ospie,
    gruzlicy i zywym polio. Mieszkam w kraju, gdzie noworodkow sie nie
    szczepi a wszelkie szczepienia sa zalecane, nie obowiazkowe, gdzie
    szczepi sie bardzo bezpiecznymi szczepionkami, zadne polio doustnie,
    krztusiec acelularny rutynowo, szczepien jest znacznie mniej, niz w
    Polsce ( z rutynowych Polio, DTP, HIB, w grupach ryzyka gruzlica i
    to po ukonczeniu przez dziecko 6 miesiecy) a mimo to odsetek
    dzieci/osob z autyzmem jest porownywalny z Polska.
    A u tych dzieci, u ktorych pojawily sie objawy autyzmu, niepokojace
    objawy obecne byly juz wczesniej, do tego obciazajacy wywiad (uraz
    okoloporodowy,zamartwica, wczesniactwo, zapalenie opon mozgowo-
    rdzeniowych w niemowlectwie lub bardzo wczesnym dziecinstwie), to
    nie byly dzieci, ktore przed szczepieniami roziwjaly sie
    podrecznikowo i mozna z duza doza pewnosci podejrzewac, ze autyzm
    czy inne zaburzenia rozwoju ujawnilby sie nawet bez szczepien.
    Co to jest NOP?
  • oleczek555 23.12.09, 12:01
    akurat moje dziecko urodziło się z 10 punktami(ciąża bez obciązen)i na 100% szczepionka spowodowała wszystkie problemy- nie mam najmniejszej wątpliwości(już odpowiednie władze zajmuja się tym przypadkiem). zazdroszcze ci,że u ciebie nie szczepi się noworodków.a co to NOP?

    Załączniki do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2002 r. (poz. 2097)

    Załącznik nr 1

    KATEGORIE NIEPOŻĄDANYCH ODCZYNÓW POSZCZEPIENNYCH1

    Kategorie niepożądanych odczynów poszczepiennych:

    1) odczyny miejscowe, w tym:

    a) odczyny miejscowe po szczepieniu BCG,

    b) obrzęk,

    c) powiększenie węzłów chłonnych,

    d) ropień w miejscu wstrzyknięcia;

    2) niepożądane odczyny poszczepienne ze strony ośrodkowego układu nerwowego (OUN):

    a) encefalopatia,

    b) drgawki gorączkowe,

    c) drgawki niegorączkowe,

    d) porażenne poliomyelitis wywołane wirusem szczepionkowym,

    e) zapalenie mózgu,

    f) zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,

    g) zespół Guillain-Barre;

    3) inne niepożądane odczyny poszczepienne:

    a) bóle stawowe,

    b) epizod hipotensyjno-hiporeaktywny,

    c) gorączka powyżej 39°C,

    d) małopłytkowość,

    e) nieutulony ciągły płacz,

    f) posocznica, w tym wstrząs septyczny,

    g) reakcja anafilaktyczna,

    h) reakcje alergiczne,

    i) uogólnione zakażenie BCG,

    j) wstrząs anafilaktyczny,

    k) zapalenie jąder,

    l) zapalenie ślinianek,

    m) inne poważne odczyny występujące do 4 tygodni po szczepieniu.

    1 Niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) stanowi każde zaburzenie stanu zdrowia, jakie występuje po szczepieniu. Jeśli nie podano inaczej i z wyjątkiem odczynów po szczepieniu BCG, za związane czasowo ze szczepieniem uznaje się zaburzenia stanu zdrowia, które wystąpiły w okresie 4 tygodni po podaniu szczepionki. Mogą one być wynikiem:

    1) indywidualnej reakcji organizmu człowieka szczepionego na podanie szczepionki;

    2) błędu wykonania szczepionki lub błędu podania szczepionki;

    3) zjawisk od szczepienia niezależnych, a tylko przypadkowo pojawiających się po szczepieniu.
  • fariba 01.01.10, 09:41
    Na szczescie ja tez mieszkam w kraju gdzie po porodzie nie szczepi
    sie dzieci,szczepionki sa zalecane dopiero w 8 tyd zycia dziecka
  • ruda.ja 23.12.09, 10:35
    awel.zawitkowski napisał:

    > Witam ktosinny0,
    > bardzo mi przykro jeżeli Państwa udziałem stały się tak przykre
    doświadczenia.
    > I
    > diagnoza
    > Przy jakichkolwiek podejrzeniach warto jednak zachować maksimum
    rozsądku. Ocena
    > zachowań i funkcjonowania dziecka MUSI zależeć od etapu jego
    rozwoju, warunków
    > otoczenia, itp.
    > Ocena dziecka w takich przypadkach przez internet jest, delikatnie
    mówiąc,
    > wątpliwa, tym bardziej warto nie potęgować obaw rodziców. A
    najbardziej
    > racjonalnym rozwiązaniem jest wskazanie im postępowania, które w
    najbardziej
    > skuteczny sposób pozwoli rozwiać / potwierdzić ich obawy.
    > To jedynie słuszny rodzaj postępowania.
    > Można dyskutować o roli "napominania" / "straszenia" / uprzedzania"
    rodziców, w
    > przypadku nadinterpretacji tragicznych w skutkach
    > Można dyskutować o tragicznych skutkach ignorowania sygnałów i
    opowieści
    > rodziców oraz pewnych objawów ze strony dziecka.
    > A może najlepiej starać się być maksymalnie precyzyjnym w ocenie i
    wyborze
    > postępowania w przypadkach wątpliwości co do rozwoju dziecka,
    otwartym na jego
    > i
    > jego rodziców komunikaty. To ta trzecia droga... najtrafniejsza

    nie pojmuję dlaczego przyczepił się Pan do tego, że autorka wątku
    chciała zdiagnozować chorobę dziecka na forum, skoro nigdzie o to nie
    prosiła.

    > Na koniec, NIE MA SPECJALISTY Z ZAKRESU MEDYCYNY, KTÓRY NIE
    POPEŁNIŁ ŻADNEGO
    > BŁĘDU W SWOJEJ PRAKTYCE.
    > Nie oznacza to jednak, że mamy mieć za nic wszelkie procedury. One
    często ratuj
    > ą
    > życie,

    oczywiście i szczepienia również, ale przecież nie jest problemem
    przesunąć je w czasie jeśli ma się jakieś podejrzenia!

    > Zebraliśmy wśród naszych współpracowników zbyt wiele przykładów na
    > przediagnozowanie dzieci, podobnie jak na ignorowanie objawów.
    Praktyka jest
    > taka, że tych przediagnozowanych jest jakieś 100 razy więcej.
    Konsekwencje tego
    > były czasem tragiczne...

    a może jakiś konkretny przykład w takim razie na poparcie tego?? bo
    nie wiem jak na przykład terapia sensoryczna u rocznego dziecka z
    podejrzeniem cech autystycznych może mieć tragiczne skutki?

    > Nie ma idealnego rozwiązania.
    > 1. Obracanie paluszkami kółek w samochodzie jest jak najbardziej
    normalną zabaw
    > ą
    > rocznego dziecka.
    > 2. Kiedy Mama kupiła pralkę automatyczną siedziałem przed nią dobre
    ponad 20
    > minut i wpatrywałem się w wirujący bęben. Nie mam autyzmu.
    > Zapewniam Panią, że zdrowe roczne dziecko ma prawo też tak robić.
    > Ze wszystkich objawów opisanych przez mamę bohatera tego wątku
    wyczytałem coś
    > zupełnie innego niż "autyzm", a że internet nie pozwala na
    precyzyjne oceny i
    > diagnozy w sieci, do tego najbardziej właściwą jest ścieżka, którą
    Państwu
    > przedstawiłem, byłbym wdzięczny za próbę bardziej wyważonych
    komentarzy.
    > Wszystko można powiedzieć na co najmniej dwa sposoby.

    można, tylko niestety Pan wybrał ten drugi sposób i mentorski ton a
    wystarczyło napisać, mamo zgłoś się do psychologa, ponieważ podałaś
    za mało danych a przy pomocy kilku zdań napisanych na forum nie da
    się Tobie pomóc udzielając fachowej odpowiedzi.

    --
    pomagamy Jędruli :)
  • oleczek555 23.12.09, 12:36
    zajrzałam na strone twojego synka-widzę że jesteście z gdańska.czy chłopczyk chodzi do przedszkola przy instytucie wspierania rozwoju- jeśli tak, to czy mogłabyś mi napisać na priva, jakie są twoje opinie. my bylismy tam na rozmowie kwalifikacyjnej, ale córka sie nie dostała. jeśli nie do tego przedszkola, to gdzie? moja jeszcze nie ma 3 latek, ale wiem ze w gdańsku nie chcą przyjmować do przedszkoli dzieci z diagnozą autyzmu- nawet przedszkole specjalne czy integracyjne...
  • ruda.ja 23.12.09, 14:14
    oleczek555 napisałam na maila gazetowego
    --
    pomagamy Jędruli :)
  • orto_nie_orto 23.12.09, 14:10
    ruda.ja napisała:

    > można, tylko niestety Pan wybrał ten drugi sposób i mentorski ton a
    > wystarczyło napisać, mamo zgłoś się do psychologa, ponieważ podałaś
    > za mało danych a przy pomocy kilku zdań napisanych na forum nie da
    > się Tobie pomóc udzielając fachowej odpowiedzi.
    >

    Pan Paweł dokładnie to napisał. Co więcej, zamiast straszyć, że już wszystko
    stracone (jak niektórzy), stwierdził, że może być wszystko OK, jednak nie da się
    tego stwierdzić przez Internet - potrzebny jest lekarz!

    Czytasz między wierszami rzeczy, których tam nie ma. Wyluzuj. Weź głęboki oddech.
  • iwpal 23.12.09, 19:16
    Panie Pawle, pozwalam sobie napisac na tym forum, chociaz powinnam liczyć sie po
    raz kolejny ze zbesztaniem.

    >>>Zebraliśmy wśród naszych współpracowników zbyt wiele przykładów na
    przediagnozowanie dzieci, podobnie jak na ignorowanie objawów. Praktyka jest
    taka, że tych przediagnozowanych jest jakieś 100 razy więcej. Konsekwencje tego
    były czasem tragiczne... <<<

    Czy "przediagnozowaniem" (przyznam, ze pierwszy raz widze takie określenie)
    nazywa Pan sytuację, gdy jakiś terapeuta/diagnosta dostrzega cos, czego inni nie
    dostrzegają?
    Wcale sie nie dziwię, ze zespół, który pracuje razem i uczy sie od jednego
    mistrza diagnozuje w jakiś określony sposób i zwraca uwagę na określone
    elementy, a inny zespół, który ma innego szefa i pewnie inne doświadczenia
    zwraca uwage na inne elementy.

    Jakie to sa tragiczne konsekwencje??
    Wszak rehabilitacja czy wspomaganie rozwoju prowadzone w prawidłowy sposób,
    szanujący prawidła rozwoju dziecka nie ma prawa zaszkodzić.

    Nikt nie przeczy, ze jest Pan autorytetem w dziedzinie rozwoju niemowląt, ale te
    niemowlęta później rosną i staja sie przedszkolakami i uczniami, którzy
    funkcjonują ruchowo i poznawczo w jakis określony sposób, a zręby tego powstały
    juz w niemowlęctwie. Zatem to, co niemowlę osiąga albo co pomija (lezenie na
    brzuchu, pełzanie czy czworakowanie) buduje fundament pod dalszy rozwój ruchowy
    i poznawczy. Przeciez wady postawy mają swoje podłoze w nieprawidlowych wzorcach
    motorycznych, nieprawidłowym napięciu mieśniowym (tak, tak, niektóre dzieci
    "wyrastaja" z tego) itp. kształtujących sie w pierwszym roku zycia. Prawidlowa
    percepcja wzrokowa i koordynacja wzrokowo-ruchowa kształtuje sie dzięki
    prawidłowemu wygaszaniu odruchów pierwotnych i rozwojowi odruchów posturalnych -
    tez w pierwszym roku zycia.
    Częsc rodziców diagnozuje dziecko tak długo, az trafi na osobę, która ich
    uspokoi nie chcąc dawać dziecku "etykietki" (w każdym mieście jest przynajmniej
    jeden taki pediatra/neurolog/psycholog/fizjoterapeuta, którego spokojnie można
    nazwać uspokajaczem) - oczywiście, do czasu, bo problemy rosną wraz z dzieckiem
    i w szkole juz bedzie troche "po ptokach".
    Ale zdecydowana większość poszukuje pomocy, bo widzi, ze "coś nie tak", tylko
    nie potafi tego ubrac w słowa.
    Diagnoza autyzmu u niemowlęcia czy dziecka do 2 roku zycia jest moze
    "naduzyciem", ale przeciez doświadczony diagnosta jest w stanie dzięki
    znajomosci norm rozwojowych i ocenie jakościowej zauważyc czy dziecko bawi sie
    prawidłowo i czy prawidłowo nawiązuje kontakt z opiekunem.

    Czy prowadził Pan statystyki bądź ocenę jak rozwijają sie dzieci odrzucone z
    terapii, bo niby "przediagnozowane"?
    Czy nie maja wad postawy, zaburzen SI, problemów szkolnych, emocjonalnych? Te w
    końcu nie biorą sie z księzyca, tylko symptomy widac juz znacznie, znacznie
    wczesniej.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • orto_nie_orto 23.12.09, 21:06
    iwpal napisała:

    > Czy "przediagnozowaniem" (przyznam, ze pierwszy raz widze takie określenie)

    Jeżeli czegoś nie rozumiesz, tego, co czytasz, to po co się wypowiadasz
    krytykując to?

    Przediagnozowanie to stwierdzenie choroby, która faktycznie nie występuje. Zob.
    np. użycie tego w kontekście:
    www.amsik.pl/archiwum/1_2007/1_07ad.pdf
    > nazywa Pan sytuację, gdy jakiś terapeuta/diagnosta dostrzega cos,
    > czego inni nie dostrzegają?

    Jest to błędna definicja. Stąd też IMHO wynika twoje dalsze niezrozumienie tego,
    o czym pisze Ekspert.

    > Jakie to sa tragiczne konsekwencje??
    > Wszak rehabilitacja czy wspomaganie rozwoju prowadzone w prawidłowy sposób,
    > szanujący prawidła rozwoju dziecka nie ma prawa zaszkodzić.

    Konsekwencje mogą być bardzo złe. Wymienię kilka:

    1. Niepotrzebne ciągnie dziecka po całej masie lekarzy, terapeutów zamiast dać
    mu się rozwijać. Godziny spędzone na dojazdach, przejazdach zamiast zapewnić
    spokojne warunki w domu.

    2. Nerwowa atmosfera w domu - nie wmówisz mi, że takie diagnozy nie mają wpływu
    na to, co i jak robią rodzice. Nie znam rodzica, który by się tym nie przejmował
    - a to zawsze rodzi stres, frustrację, zmęczenie, nerwową atmosferę.

    3. Rodzice zamiast myśleć, jak się pobawić z dzieckiem zastanawiają się, do
    jakiego jeszcze lekarza się udać.


    To tylko przykłady. Oczywiście jeśli dziecko jest rzeczywiście chore to musimy
    się liczyć z pewnym kosztem (patrz wyżej). To tak samo jak ze złamaniem -
    wkładamy nogę w gips, ciężko się nam poruszać, po zdjęciu gipsu nasza sprawność
    jest taka sobie. Jednak jest to konieczny koszt, który musimy ponieść, by
    odzyskać sprawność. W przypadku wkładania "na wszelki wypadek" zdrowej nogi w
    gips (przediagnozowanie) pozostaje tylko koszt.

  • oleczek555 23.12.09, 21:59
    iwpal to tez niezły ekspert i wie co mówi. wiesz, ja też wolę przediagnozowanie niż zlekceważenie- znam dziecko(obecnie ponad 3 lata), z którym mama chodziła regularnie na wszystkie szczepienia i lekarz ani słowem,że z dzieckiem coś nie tak- szczepił "badał" a dziecko nie zostało zdiagnozowane i zaczęło rehabilitacje po skończeniu 2 lat. oczywiście nie chodzi i nie wiadomo czy będzie.wątpię, bo ledwie raczkuje, nawet tak bym tego nie nazwała-porusza się na pupie. można powiedzieć,że mama niehalo(pewnie tak, bo to prosta kobitka ze wsi) ale co na jasną cholerę można powiedzieć o lekarzu, który dopuszczał dziewczynkę do szczepienia?
  • paramm 23.12.09, 23:10
    Koszt? Gips? Co to jest? Forum ekonomistów, a może budowlańców?
  • pawel.zawitkowski 23.12.09, 22:01
    Witam,
    Jak zwykle, dyskusja na NIEMOŻLIWE DO OCENY drogą internetową problemy przybiera
    dosyć karkołomną formę.
    Przytoczę moją pierwszą odpowiedź dla mamy, proponując jednocześnie, by nie
    manipulować słowem pisanym:
    "pawel.zawitkowski 20.12.09, 21:58 Odpowiedz
    Witam,
    Mamo, internet jest ostatnim miejscem, gdzie zwracać się warto z tego typu
    pytaniami.
    Jeżeli niepokoi Panią stan dziecka, a niepokoje mają takie podłoże, polecam
    zacząć od pediatry. On oceni co dalej należałoby zrobić i czy w ogóle
    (psycholog, neurolog, dalej)

    Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często projektujemy na dzieci (a
    One nie w kij dmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile załamania, i całą
    listę innych stanów i emocji... Warto zacząć od tego.

    Diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana, a twierdzenie takie w
    przypadku niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za błędne (krok pierwszy), a
    drugim krokiem byłaby konsultacja ze specjalistami w kolejności, jaką Państwu
    zaproponowałem (pediatra, neurolog/neuropediatra, psycholog)
    .
    Pozdrawiam
    Paweł Zawitkowski"
    Koniec cytatu.
    1. To nazywam właśnie pomocą dla rodziców i racjonalizacją problemu, w przypadku
    kiedy ocena dziecka jest skomplikowana i niemożliwa do wykonania w sieci. Innej,
    niż rzetelna, indywidualna, naoczna, ocena i diagnoza, drogi nie ma.
    2. To była odpowiedź na niepokoje Mamy, autorki tytułowego posta. W połączeniu z
    kolejną moją odpowiedzią - w tej sytuacji - jedyna racjonalna.
    3. Nie ma możliwości diagnozowania autyzmu przez internet. Do tego ocena
    zachowania dziecka, to ocena w odniesieniu do środowiska i osób wśród których i
    w jakim się rozwija... Na dodatek wymaga czasu. Dziecko jest częścią
    skomplikowanej układanki, nie jest wyizolowanym bytem.
    4. Zachowanie dziecka, szczególnie niemowlęcia jest funkcją zbyt wielu
    czynników, by, nawet w dobrej wierze, pozwalać sobie - w przypadku tak poważnych
    niepokojów / strachu - na opowiadanie o wszystkim złym co się stać może.
    Nie wiem czy zdołali Państwo zauważyć, że mama i tak była ciężko załamana... To
    raz, Dwa - co także trzeba wziąć pod uwagę - w istotny sposób wpływa to na
    Jej/naszą ocenę sytuacji...
    5. Byłbym wdzięczny by wszyscy starali się nie pozwalać sobie na tym Forum na
    "osobiste wycieczki". Na tym forum nie ma na to miejsca. Jeżeli ktoś tego
    potrzebuje - sieć jest niezmierzona...
    6. Bez dwóch zdań, rozwój to niesłychanie skomplikowana materia i coś w rodzaju
    "sieci naczyń połączonych", w których - w funkcji czasu - wszelkie cechy i
    charakterystyka poszczególnych etapów tegoż (czyli rozwoju) mają niezaprzeczalny
    wpływ na jakość funkcjonowania (i zdrowie) dziecka w przyszłości :)
    Rozwój i funkcjonowanie człowieka, to jednak dużo więcej niż odruchy pierwotne i
    posturalne. Jeżeli ktokolwiek ze specjalistów chciałby na ten temat dyskutować,
    zorganizowałem w tym celu odpowiednią platformę - co dwa miesiące otwarte
    warsztaty zespołu terapeutów Kliniki Neonatologii IMiDz w Warszawie. Jest dużo
    czasu na dyskusje...
    7. "Przediagnozowanie" nie jet terminem medycznym, tylko obserwacją (nie jestem
    autorem, ani źródłem :) ).
    Istotna informacja:
    Procedura jaką stosujemy w przypadkach kiedy mamy uzasadnione wątpliwości co
    do wcześniejszego rozpoznania
    , jest następująca: Proponujemy rodzicom
    dodatkową konsultację u lekarza specjalisty (np. neurolog, ortopeda, radiolog),
    u psychologa, neurologopedy,... Np. w rejonie, u niezależnego lekarza, u
    któregoś z naszych konsultantów (w zależności od sytuacji i możliwości
    pacjentów). Jeżeli mamy taką możliwość, kontaktujemy się z danym specjalistą i
    omawiamy dziecko razem. Jeżeli nie ma takiej możliwości czekamy na dodatkową opinię.
    Sprawdza się w praktyce, polecam.
    8. Tragiczną konsekwencją nieprawidłowej oceny jest trauma dziecka i rodziców,
    przybierająca poważne formy (histeria, wycofanie, zahamowanie, modyfikacja cech
    rozwoju). Inną tragiczną konsekwencją nieprawidłowej oceny jest opóźnienie
    interwencji medycznej lub terapeutycznej. Tych "drugich tragicznych
    konsekwencji" jest dużo, dużo, dużo mniej niż tych "pierwszych". Jak zapewne
    domyślili się Państwo z moich wypowiedzi, moim udziałem była również ta druga
    sytuacja.
    I wystarczy, nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby sobie pozwolić na takie
    błędy, dlatego właśnie przyjęliśmy takie, a nie inne procedury obserwacji,
    diagnostyki, na koniec terapii małych dzieci. Tak by nie doszło do tego co
    "iwpal" raczyła nazwać "po ptokach".
    9. Nikt, kto cokolwiek wie o rozwoju dzieci, nie będzie pytał się o "statystyki
    dzieci odrzuconych z terapii". Powód i przyczyna nie do podważenia - zbyt wiele
    czynników i zmiennych w rozwoju, brak grupy porównawczej, itd. Zresztą podobnie
    można by zadać pytanie na temat dzieci "nieodrzuconych"... Podejmowanie w ten
    sposób dyskusji sprawia, że jest ona bezprzedmiotowa.

    Dlatego właśnie przywiązujemy tak wielką wagę do bieżącej, prawidłowej,
    rzetelnej, pełnej oceny, a jeżeli trzeba, diagnostyki niemowląt i małych dzieci.

    Pozdrawiam świątecznie

    Paweł Zawitkowski
  • grendele 24.12.09, 09:38
    Dziękuję wszystkim za dyskusję na tym wątku. Moje postępowanie w
    obecnej sytuacji jest następujące:
    1. W konsultacji z pediatrą narazie odroczyliśmy szczepienie.
    Pediatra stwierdziła, że synek rozwija się prawidłowo, ale w związku
    z moimi wątpliwościami wypisał skierowanie do neurologa...
    2. Zrobiliśmy EEG, które dostał już neurolog.
    3. W poniedziałek czeka nas wizyta u neurologa.
    Mam nadal wątpliwości ale czekam na rozmowę ze specjalistą.....
    Życzę wszystkim wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
  • ruda.ja 24.12.09, 10:32
    Jeśli mogę Ci jeszcze coś poradzić, to prócz neurologa udaj się do psychologa
    np. w jakiejś poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nie jest tak, że dzieci
    autystyczne mają automatycznie "coś nie tak neurologicznie". Struktury mózgu i
    zapisy fal mózgowych są najczęściej jak u zdrowych dzieci (mówię tu o dzieciach,
    które nie mają żadnych sprzężeń typu widoczne upośledzenie). Psycholog określi
    poziom rozwoju dziecka a dla niego będzie to fajna zabawa a nie męcząca wizyta.
    życzę Ci aby Twoje podejrzenia były bezpodstawne :)
    --
    pomagamy Jędruli :)
  • iwpal 24.12.09, 09:40
    >>>pawel.zawitkowski napisał:
    > Rozwój i funkcjonowanie człowieka, to jednak dużo więcej niż odruchy
    pierwotne> i posturalne. Jeżeli ktokolwiek ze specjalistów chciałby na ten temat
    dyskutować,zorganizowałem w tym celu odpowiednią platformę - co dwa miesiące
    otwarte> warsztaty zespołu terapeutów Kliniki Neonatologii IMiDz w Warszawie.
    Jest dużo
    > czasu na dyskusje...<<<

    Bardzo cenna inicjatywa, ja tez mam poczucie, ze częśc dyskusji rozbija sie o
    problemy terminologiczne.
    Zarzut sprowadzania wszystkiego do odruchów jest dośc karkołomną voltą, mającą
    pewnie jakiś ukryty cel.
    Oczywiście, że (cytat)"nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby sobie pozwolić" na
    takie uproszczenia, bo to oznaczałoby śmierc zawodowa i zerowe możliwości pomocy.

    >>Tych "drugich tragicznych konsekwencji" jest dużo, dużo, dużo mniej niż tych
    "pierwszych". Jak zapewne domyślili się Państwo z moich wypowiedzi, moim
    udziałem była również ta druga sytuacja.<<<
    Niestety, w związku z tym, że pracuję dużo z dziecmi starszymi - mam sporo
    przykładów "niedodiagnozowania" i wnikliwa anamneza pokazuje wyraźnie wskaźniki
    występujące juz w niemowlęctwie, dlatego wolę niemowlaka wysłac na wszelki
    wypadek do jeszcze jednego neurologa i jeszcze jednego fizjoterapeuty, aby
    niczego nie przeoczyc.

    I nikt przy zdrowych zmysłach nie bedzie rehabilitował całkiem zdrowego i dobrze
    rozwijającego sie niemowlaka, tylko powie matce - przytulaj, baw sie i czerp
    radość z macierzyństwa.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • ruda.ja 24.12.09, 10:37
    Panie Pawle, nie zwykłam pisać tego typu postów ale tzw. spokajania, że trzeba
    dać dziecku czas i każde rozwija się w swoim tempie "nie zniesę" i Pana słowa -
    "Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często projektujemy na dzieci (a One nie w
    kijdmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile załamania, i całą listę innych
    stanów emocji... Warto zacząć od tego. " mnie powaliły na łopatki.
    Proszę mi wierzyć, że kiedy pisałam wypowiedzi byłam już uspokojona i gdyby
    Panzadał sobie nieco trudu to zauważył by Pan, że anonimowa nie jestem, łącznie
    z adresem zamieszkania i nie po to pisuję posty aby komuś dowalić tylko pomóc,
    bo wiem jak ważne jest jak najszybsze wskazanie deficytów dziecka bez względu na
    chorobę i lepiej odwiedzić trzech specjalistów za dużo z rocznym dzieckiem niż
    dać się poklepywać po ramieniu przez dwa lata pediatrom, ufając że mają rację i
    będzie ok.
    Nie zwykłam też dyskutować z osobami, które nie mają pojęcia o chorobach ze
    spektrum autyzmu, a takie niestety wdały się w dyskusję na forum, którego jest
    Pan ekspertem. A wypowiedzi typu: terapia może zrobić więcej złego niż dobrego
    sprawiają, że ogarnia mnie śmiech, pusty niestety, bo ktoś kto tak pisze chyba
    nigdy nie widział jak wygląda terapia stosowana u dzieci z autyzmem i pokrewnymi
    zaburzeniami.
    Panu życzę Spokojnych Świąt a wszystkim rodzicom mającym jakiekolwiek
    wątpliwości aby ich dzieci były przediagnozowane ;)
    --
    pomagamy Jędruli :)
  • ktosinny0 24.12.09, 10:58

    nie rozumiem czemu wymądrza się na temat autyzmu ktoś kto nie ma o
    tym pojęcia !!! również się uśmiałam jak przeczytałam ze terapia
    może zrobić więcej złego niż dobrego !!!! rodzice którzy mają
    dzieci z autyzmem mają ogromną wiedze na ten temat..my już wiemy jak
    to jest gdy pediatrzy robią oczy na słowo candidia albicans :P nie
    wiedza co to a co dopiero jak to się leczy,my wiemy jak to jest gdy
    niektózy " specjaliści " mówią ze dziecko rozwija się ok po prsotu
    to chłopiec więc trzeba dac mu czas a dziecko ewidentnie ma ubytki w
    rozwoju !! my wiemy jak to jest gdy mimo zaburzeń dziecko jest wręcz
    zmuszane do szczepien no bo przeciez statystyka się liczy 100
    szczepionek to 100 dzieci musi być szczepionych.....nie licząc się z
    konsenkwencjami......forum jest po to zeby pomóc, podpowiedzieć a
    NIE MYDLIĆ OCZU ŻE JEST WSZYSTKO OK !!!
  • oleczek555 24.12.09, 12:53
    podpisuję się pod tym, co napisałyscie. candida- ktosinny-super!jeszcze trzeba dorzucic problemy z tolerancja glutenu i kazeiny!a na słowo ,że u mojej córki wystąpił ewidentny nop, neurolog na mnie nawrzeszczał- ale się pani głupot w tym internecie naczytała.
  • gomado 25.12.09, 15:23
    Widze, ze temat wywoluje skrajne emocje i nie dziwie sie, bo ciezko
    jest zdiagnozować autyzm i co wiecej wyleczyc. Wielu lekarzy uwaza,
    ze nie mozna wyleczyc dziecka z autyzmu, ale medycyna obecnie
    rozwija sie tak szybko, ze istnieją specjalisci, ktorzy podejmuja
    sie eliminowania cech autystycznych.
    Jestem teraz szczesliwa mama radosnego 3-letniego synka, ale jeszcze
    pol roku temu moje dziecko rzucalo wszystkim krzyczac "bam", byl
    nadpobudliwy, nie wiedzial sam czego chce, bil sie po glowie, widac
    bylo ze sie meczy. Do tego nieprzespane noce, krecil sie, stekal i
    plakal. Ja tez plakalam calymi dniami, ale on na mnie nie zwracal
    uwagi.
    Doswiadczona pediatra, po calej masie badan, rozlozyla rece i
    zasugerowala zmiane lekarza.
    Neurolog skerowala na rehabilitacje ruchowe, terapie zajeciowa, do
    logopedy, rezonans mag itp, ale naszego problemu to nie rozwiazywalo.
    Psycholog powiedziala ze braki w mowie ciezko nadrobic i jak
    dorosnie to nie bedzie sie porozumiewal tak jak my.
    Od 2 psychiatrow dostalam papierek ze wstepna diagnoza autyzm.

    Wtedy zaczelam szukac w INTERNECIE. Czytalam forum i opisywalam swoj
    problem. Weszlam na amerykanska str Autism Treatment Center,
    przyslali mi plyte szkoleniowa jak postepowac z dziecmi
    autystycznymi. Przelomowe okazalo sie leczenie homeopatyczne. Po
    pewnym czasie od rozpoczecia kuracji, moje 2,5-letnie dziecko po raz
    pierwszy ze zrozumieniem powiedzialo slowo "mama". Zacząl lepiej
    spac i sie rozwijac.Teraz jest straszną przylepą, tuli sie do mnie i
    mowi "kocha", co dzien pojawia sie nowe slowo, w koncu widac efekty
    roznych terapii.
    Wiec dla mnie internet jest nieocenionym zrodlem informacji, ktorych
    ogromu nie jestem w stanie pojąć, ale dzieki roznym kontaktom i
    propozycjom sprawilam, ze moje dziecko wyszlo na prosta.
    Pozdrawiam wszystkich
  • pawel.zawitkowski 29.12.09, 11:36
    Witam,
    Nie terapia dzieci autystycznych zwala z nóg, ale informacja o "moim dziecku",
    że może lub jest dzieckiem autystycznym lub o cechach ze spektrum cech
    autystycznych. TAKA INFORMACJA ZABIJA i dopóki nie może być potwierdzona NIKT
    NIE MA PRAWA TEGO TWIERDZIĆ.
    To między innymi nazywam przediagnozowaniem. A konsekwencje tegoż są TRAGICZNE.
    Zgadzam się, że konsekwencje nie postawienia trafnej diagnozy są RÓWNIE LUB
    BARDZIEJ TRAGICZNE, ale po to są właśnie próby skierowania rodziców na
    profesjonalną ścieżkę diagnostyczną.

    Nie odpowiadam za jakość pracy całej służby zdrowia. Próbuję natomiast zachować
    racjonalne podejście i umiar w ferowaniu opinii za pośrednictwem internetu. I
    wszystkim Państwu również to proponuję.

    Państwa OSOBISTE DOŚWIADCZENIA SĄ WIĘCEJ NIŻ CENNE (ja również wiele uczę się z
    korespondencji z Państwem na tym Forum), ale są one Państwa doświadczeniami
    OSOBISTYMI i byłbym wdzięczny za nieprzenoszenie ich na inne dzieci i ich rodziców.

    Odnosząc się do niektórych, często niewybrednych komentarzy komentujących naszą
    korespondencję na tym i na drugim - dotyczącym autyzmu - forum:
    W przypadku problemów trudnych, poważnych dyskusji, polemik warto zachować
    precyzję w cytowaniu i odnoszeniu się do twierdzeń rozmówców, itd.
    Namawiam jeszcze raz do czytania ze zrozumieniem i czytania od początku do
    końca, a nie dobierania cytatów w zależności od tego co chce się powiedzieć.
    Cytuję swoją odpowiedź udzieloną mamie, która po opisie zachowań, które mogą,
    ale też kompletnie nie muszą być objawem jakichkolwiek zaburzeń, zapytała się
    "czy to jest autyzm...?"
    Odpowiedź:
    "Autor: pawel.zawitkowski 20.12.09, 21:58
    Odpowiedz
    Witam, Mamo, internet jest ostatnim miejscem, gdzie zwracać się warto z tego
    typu pytaniami. Jeżeli niepokoi Panią stan dziecka, a niepokoje mają takie
    podłoże, polecam zacząć od pediatry. On oceni co dalej należałoby zrobić i czy w
    ogóle (psycholog, neurolog, dalej). Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często
    projektujemy na dzieci (a One nie w kij dmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile
    załamania, i całą listę innych stanów i emocji... Warto zacząć od tego.
    Diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana, a twierdzenie takie w przypadku
    niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za błędne (krok pierwszy), a drugim
    krokiem byłaby konsultacja ze specjalistami w kolejności, jaką Państwu
    zaproponowałem (pediatra, neurolog/neuropediatra, psycholog).
    Pozdrawiam
    Paweł Zawitkowski" koniec cytatu

    Dla jasności (choć trudno odczytać inaczej to co napisałem), rozłożę Państwu na
    czynniki pierwsze moją odpowiedź. Otóż:

    1. "Mamo, internet jest ostatnim miejscem, gdzie zwracać się warto z tego typu
    pytaniami". Oznacza to drogie Panie, że przez internet nie da się zdiagnozować
    autyzmu, co potwierdza następne zdanie:

    2. "Jeżeli niepokoi Panią stan dziecka, a niepokoje mają takie podłoże, polecam
    zacząć od pediatry. On oceni co dalej należałoby zrobić i czy w ogóle
    (psycholog, neurolog, dalej)" Co oznacza: Mamo, jeżeli masz tego typu
    podejrzenia, najlepiej jeżeli od razu skonsultujesz je ze specjalistami.
    Kolejność jest nieprzypadkowa. Specjalistą pierwszego kontaktu jest pediatra, to
    on ma prawo i obowiązek kierować do bardziej specjalistycznej oceny i
    diagnostyki. Dalej: "psycholog, neurolog, dalej..." Proponuję konkretną ścieżkę
    diagnostyczną, która bez udziału psychologa, neurologa, czy neuropediatry, nie
    ma sensu. Jeden z tych specjalistów staje się lekarzem koordynującym dalsze
    działania. Wiem, że rzeczywistość jest różna i daleka od ideału, ale jaką inną
    radę miałbym dać mamie?. Jaką, np. "Idź mamo do znachora..."?, "Tak, mamo, Twoje
    dziecko ma autyzm, bo tak zachowują się dzieci z autyzmem"?, Takiej odpowiedzi
    Państwo oczekują?.
    Jedyna słuszna, wiarygodna, profesjonalna porada: odsyłam do cytatu z początku
    punktu 2.

    3. Następne zdanie, cytuję: "Chciałbym zwrócić jeno uwagę, że często
    projektujemy na dzieci (a One nie w kij dmuchał) własne niepokoje i lęki, chwile
    załamania, i całą listę innych stanów i emocji... Warto zacząć od tego."
    Nie byłbym specjalistą od dzieci, gdybym nie zwrócił uwagi na ten bardzo ważny
    element kształtowania strategii zachowania, aktywności, relacji z otoczeniem,
    zaburzeń itp. niemowląt i małych dzieci. Każdy psycholog wie dokładnie o czym
    mówię. Państwo przytaczają przykłady nieprofesjonalnego podejścia kadry
    medycznej, których efektem było nierozpoznanie zaburzeń.
    Tak Państwo mają rację, ale proszę także nie ignorować wielu tragicznych
    pomyłek, kiedy zaburzenia były zdiagnozowane mimo, że ich nie było. Mama z postu
    była przerażona.
    Podstawą interwencji jest racjonalizacja tych obaw. Uspokajanie mamy nie ma na
    celu ignorowanie problemu, tylko skierowanie Jej, jeszcze przytomną, bez
    strachu, na ścieżkę diagnostyczną. To tak jasne i proste, że tylko złej woli
    mogę przypisać
    nieodczytanie tego z mojej odpowiedzi.

    4. I na koniec:
    "Diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana, a twierdzenie takie w przypadku
    niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za błędne (krok pierwszy), a drugim
    krokiem byłaby konsultacja ze specjalistami w kolejności, jaką Państwu
    zaproponowałem (pediatra, neurolog/neuropediatra, psycholog)."
    Dla lepszego zrozumienia:
    a) "diagnoza autyzmu jest bardzo skomplikowana" - chyba nikt nie twierdzi, że
    jest inaczej...
    b) "a twierdzenie takie w przypadku niemowlęcia należałoby przyjąć z gruntu za
    błędne (krok pierwszy)" - a dlaczego nie?, pytanie dlaczego w każdym dziecku
    mamy widzieć natychmiast autystyka, dyslektyka, dziecko ze wzmożonym napięciem
    mięśniowym, setki innych zaburzeń różnego kalibru, itd. Dopóki nie ma
    precyzyjnej oceny, diagnozy, nie wolno dziecka, osoby dorosłej, nikogo,
    traktować jako dziecko chore! Trzeba to sprawdzić, takie zalecenie zostało mamie
    przekazane, ale nie wolno kopać leżącego. Nie wiem co się czuje kiedy słyszy się
    o swoim dziecku, że może być dzieckiem autystycznym, wiem co się czuje kiedy
    słyszę, że moje dziecko może nie żyć. Do zrozumienia tego naprawdę niewiele
    wystarczy... Tym bardziej, że zachowania dziecka, które opisała mama mogą, ale
    nie muszą oznaczać zachowań autystycznych!

    Ale najważniejsze:
    "..., a drugim krokiem byłaby konsultacja ze specjalistami w kolejności, jaką
    Państwu zaproponowałem (pediatra, neurolog/neuropediatra, psycholog)." - Trudno
    to doprawdy odczytać inaczej niż zalecenie kontroli u specjalistów. Dlaczego?
    dlatego, że takie obserwacje Mamy należy koniecznie sprawdzić, by móc ocenić
    dziecko. Proste.

    Inną sprawą i do zaprzestania tego nikt mnie nie namówi, jest mój czynny protest
    przeciwko nadużywaniu internetu jako platformy diagnozowania małych dzieci,
    udzielania porad - kiedy nie zna się całego spektrum objawów, historii dziecka,
    uwarunkowań środowiskowych, itd. - nieprofesjonalnych ocen sytuacji itp.
    Rozumiem dobre i czyste intencje niektórych osób. Ale to nie jest pomoc. To
    eskalacja niepewności, strachu itp. Jeżeli ktoś chciałby pomóc, na przykład
    zapytałby się gdzie mieszkają rodzice i
    polecił sprawdzonych specjalistów z okolicy.
    Jak zauważyli Państwo nie mieszałem się w diagnozowanie i ocenianie dziecka.
    Takiego koszmarnego błędu nie popełnię, bo znam błędów takich konsekwencje.

    Żenujący jest fakt, że muszę tłumaczyć Państwu co autor miał na myśli pisząc
    proste, nieskomplikowane zdania.
    Uważam to wyjaśnienie za ostateczne, będę wdzięczny za zwolnienie mnie z dalszej
    dyskusji na temat mojej odpowiedzi zaniepokojonej mamie.
    Nie będę natomiast pomijał i puszczał mimo uszu postów, które - wszystko mi
    jedno z jakich powodów - przeinaczają, najdelikatniej mówiąc moje wypowiedzi.

    Na koniec, bardzo mi przykro, że spotykają się Państwo na każdym kroku z
    nieprofesjonalnym podejściem ze strony szeroko rozumianej służby zdrowia (kadry
    medycznej).
    Nic na to nie poradzę, prócz normalnej działalności szkoleniowej i
    terapeutycznej jaką staram się prowadzić.
    Życzę lepszych doświadczeń i efektów Państwa kontaktów ze służbą zdro
  • grendele 29.12.09, 12:45
    Strasznie mi żal Pana Pawła, bo wyszło na to, że jest winy wszelkich
    chorób trapiących nasze dzieci, nasze państwo i służbę zdrowia!!!
    Mam nadzieję, że nie przestanie Pan nam - niespokojnym rodzicom -
    pomagać na tym forum;))))
    Tymczasem jak Pan doktor zalecił umówiłam się na wizytę u neurologa
    (za tydzień bo synek właśnie jest zaziębiony), jest już zrobione EEG
    a wczoraj byłam u jednej pani pediatry, która bardzo racjonalnie do
    sprawy podeszła. Stwierdziła, że wg niej synek nie wykazuje cech
    autystycznych, tylko jest trochę zamknięty w sobie. Zwróciła mi
    uwagę na fakt, że dziecko jej sie bacznie przygląda a jak zasłoniłam
    synkowi widok to aż wychylał sie, żeby zobaczyć co ona robi. Poza
    tym ostatnimi dniami zaczął pokazywać paluszkiem co chce i znów
    zaczyna pokazywać sroczke i inne sztuczki. I lubi bawic się w a-
    kuku;)
    Pani doktor pochwaliła mnie, że jestem czujna i obserwuję dziecko.
    Tylko jak stwierdziła, obecne mamy sa za bardzo oczytane. Z jednej
    strony to dobrze, bo mozna dziecku szybciej pomóc, ale z drugiej
    strony za szybko stawiamy diagnoze i to zazwyczaj tą najgorszą.
    Miała rację. Ja niestety sama widzę, że zamiast bawic się z
    synkiem to tylko go obserwowałam......

    Oczywiście wszystkich obaw nie pozbyłam się. Zamierzam zjawić się u
    neurologa i umówiłam się na wizytę w specjalistycznym ośrodku.
    Chociaż podczas rozmowy tel. stwierdzono, że trudno diagnozuje sie
    dzieci do 18 miesiąca, lepiej poczekać z diagnozą jeszcze ze 2-3
    miesiące bo opisane przeze mnie objawy mogą być zupełnie jeszcze
    normalne dla rocznego dziecka.... Ale oczywiście skonsultować sie
    można i teraz. I narazie odroczyłam szczepionkę MMR.
    Dziękuję wszystkim za pomoc!
  • monaryba 29.12.09, 17:06
    Jestem zbudowana wypowiedzia Pana Pawla Zawitkowskiego. Sama jestem
    mama chlopaca, ktory od narodzin potrzebowal dodatkowej opieki,
    interwencji, diagnostyki.

    Sama odczulam co to znaczy ‘przediagnozowywac’ dziecko w zaleznosci
    od specjalisty, ktory go ogladal. Jest to bardzo krzywdzace dla
    rodzica, bardzo trudne emocjonalnie i obciazajace. Zaden rodzic nie
    chce przeciez patrzec na swoje dziecko przez pryzmat ‘etykiety’.
    Kazde dziecko to przedewszyskim istota, ktora porzebuje cieplych,
    radosnych kochajacych, wspierajacych rodzicow. Trudno byc takim
    rodzicem jak z kazdej strony slyszysz, ze Twoje dziecko ‘tu ma za
    malo, tu ma za duzo, tu za wolno, tu zle, itd’ a pozniej sie okazuje,
    ze wcale nie bylo tak zle. Dodatkowo czas spedzany na dojazdach do
    specjalistow moglby byc spozytkowany na wpolne poznawanie i
    ‘beztroski’ czas. Wiele spotkan ze specjalistami okazalo sie ‘slepymi
    zaulkami’
    Doswiadczylam tez uspakajania, niecheci do diagnozy (praktykowane w
    Anglii, gdzie synek sie rodzil) i zdanie sie na czas. To podejscie
    tez jest bardzo krzywdzace i podnoszace poziom stresu u rodzicow.
    Z doswiadczenia wiem jak wazne jest zachowanie zdrowego rozsadku i
    znalezienie przyslowiowego ‘zlotego srodka’.
    Zgadzam sie, ze internet (fora) nie jest najlepszym miejscem, zeby
    diagnozowac dziecko, sama doswiadczylam jak ‘zyczliwe rady’ potrafia
    przestraszyc, zakolowac, rozbic.
    Bardzo podoba mi racjonalizowanie przez Pana Pawla obaw rodzicow.
    Sama bardzo tego potrzebowalam w momentach najgorszej zawieruchy
    emocjonalnej przez pierwsze miesiace zycia mojego synka. Nie znaczy
    to bagatelizowanie problemow tylko proba podejscia do problemu
    spokojniej, tak aby planowanie i dzialanie bylo mozliwe.
    Doswiadczylam rowniez projektowanie swojego niezadowolenia na synka.
    To jak w malzenstwie, mozna miec najlepsze badz najgorsze w
    zaleznosci od punku widzenia :)
    I taka mysl na koniec. Nie nakrecajmy sie, szkoda energii.
  • gemmavera 22.12.09, 22:46
    Zdiagnozowanie autyzmu to faktycznie nie taka prosta sprawa.
    Ale jeśli masz podejrzenia, że to może być autyzm, i chcesz je zweryfikować,
    wybierz się do specjalisty, który faktycznie zna się na całościowych
    zaburzeniach rozwoju. Niestety, zbyt wielu jest lekarzy - pediatrów, neurologów
    - którzy ignorują obawy rodziców i powtarzają jak mantrę formułkę o
    indywidualnym tempie rozwoju każdego dziecka.
    Naprawdę, byłoby super móc zaufać każdemu, kto ma przed nazwiskiem litery "lek.
    med.", ale niestety, doświadczenie zbyt wielu rodziców wskazuje na to, że się
    nie da.
    Nie wiem, skąd jesteś, Grendele, ale jeżeli chcesz spać spokojnie, znajdź w
    swojej okolicy specjalistę od autyzmu i po prostu się do niego wybierz. Jeżeli
    wykluczy zaburzenia rozwoju, będziesz spokojna, a jeśli nie, będziesz mogła
    zacząć działać.

    --
    To conquer death you only have to die.

    Inny Świat
  • grendele 30.12.09, 10:28
    ze łzami w oczach obejrzałam dzisiejszy program Pana Zawitkowskiego
    w DDTVN o więzi emocjonalnej z dzieckiem. Ta pralka jest dla mojego
    synka ważniejsza pomimo, że jestem z nim cały czas (wychowawczy)....
  • grendele 10.01.10, 14:51
    już (chyba) wszystko wiem. winne było ząbkowanie i górna dwójka,
    która wychodziła dwa miesiące .... teraz jest znacznie lepiej, nie
    miałam pojęcia, że to może tak dziecku przeszkadzać...
    tak więc spanikowałam a tu sie okazało, że winne były zęby... a nie
    autyzm.
    dziekuję wszystkim za cenne rady (neurolog nie znalazł niczego złego
    w EEG).
    pozdrawia przewrażliwiona mama
  • anulka20001 10.01.10, 16:52
    Śledziłam Twój wątek uważnie, ciesze sie że jest wszytsko ok. Normalnie czuje
    ulgę jakby o moje własne chodziło, pozdrawiam :))))
  • pawel.zawitkowski 02.02.10, 13:05
    Witam,
    Wpis ku "przestrodze"
    Pozwalam sobie na przypomnienie zapisu burzliwej dyskusji, podsycanej
    zrozumiałymi emocjami rodziców, a której skutki dla wielu mogły być po prostu
    lub co najmniej przykre...
    Trochę wykorzystuję sytuację, by dać przykład jak - w sposób - pewnie
    NIEZAMIERZONY, ale też jednak nieodpowiedzialny można przeinaczyć rzeczywistość,
    wyolbrzymić opowieści o dziecku, do tego stopnia że traumatyzujemy rodzica i
    wpychamy w ścieżkę dopatrywania się w dziecku wszystkiego co złe...
    Są rodzice "przewrażliwieni", ale mają do tego pełne prawo...
    Są rodzice pełni, nazwijmy to "solidarnością rodzicielską", mają do tego prawo...
    Są specjaliści, którzy za nic mają emocje rodziców, nie mają do tego prawa...
    Jest "MEDYCYNA HIPOTETYCZNA" - i taką zazwyczaj uprawia się na formach
    internetowych. Bez możliwości realnej i profesjonalnej oceny danej sytuacji
    uprawia się "poradnictwo", które z poradnictwem, edukacją i profilaktyką
    zdrowotną nie ma nic wspólnego.
    Nie toleruję medycyny hipotetycznej i mam nadzieję, że to jasno Państwo z forum
    odczytują.
    Oczywiście, zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy mieli tragiczne doświadczenia
    ze służbą zdrowia. Zgadzam się ze wszystkimi, którzy Jej zawdzięczają życie,
    zdrowie i radość życia. W każdej opowieści jest mniej lub więcej racji, ale to
    nie usprawiedliwia by udowadniać, że nasze złe doświadczenia i to że "takie
    rzeczy są możliwe" muszą się stać udziałem innych.
    Jedynym sposobem jest do bólu racjonalizowanie tego co słyszymy i widzimy,
    inaczej to szarlataństwo, a nie medycyna...

    Stąd prośba, by starać się obniżać temperaturę dyskusji i ważyć słowa i
    porady, mając na uwadze fakt, że łatwo przez internet nie odczuć strachu i bólu,
    jaki w głowach rodziców możemy - swoimi wypowiedziami - sprowokować...


    Do rzeczy:
    Historia: Mama przerażona i utrwalana w tym przekonaniu, że Jej dziecko ma cechy
    autystyczne.
    Poniżej podklejam całą historię wpisów internautów.
    Efekt końcowy, cytuję:
    "Re: czy to autyzm?
    grendele 10.01.10, 14:51 Odpowiedz
    już (chyba) wszystko wiem. winne było ząbkowanie i górna dwójka,
    która wychodziła dwa miesiące .... teraz jest znacznie lepiej, nie
    miałam pojęcia, że to może tak dziecku przeszkadzać...
    tak więc spanikowałam a tu sie okazało, że winne były zęby... a nie
    autyzm. dziekuję wszystkim za cenne rady (neurolog nie znalazł niczego złego w
    EEG). pozdrawia przewrażliwiona mama"

    Pozdrawiam
    Paweł Z.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka