stopa z felerkami a mierzenie butów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam, od tygodnia szukam odpowiednich pierwszych butów dla mojego 12,5 msc syna, jak na razie bez sukcesu.Mój synek ma wysokie podbicie,drugi palec większy od palucha, jedną stopę dłuższą od drugiej (różnica jednego rozmiaru) a w dodatku podkurcza palce podczas mierzenia.Chciałabym, aby buty dobrze pasowały,ale sama już nie wiem co robić,aby wyprostował palce. Bawię się z nim w sklepie w lustrze,łazimy razem (trzyma się mnie za palce,jeszcze sam bez tego nie chodzi).Z reguły się sprawdza odległość między paluchem a końcem buta, sprawdzając czy but pasuje, a w naszym przypadku trzeba wyczuć mały chudy palec,bo jest dłuższy od palucha. Najchętniej bym mu przezroczyste buty kupiła,aby widzieć jak stopa leży...Ponieważ jeszcze sa nie chodzi, nie jest to teraz najpilniejszą sprawą, potrzebuję butów jedynie,aby go móc wyjąć z wózka, aby sobie połaził jak spędzamy wiele godz poza domem.Ale lada moment zacznie chodzić, bo już sam staje...
    • mam prośbę o wskazówki co zrobić z tym, że jedna stopa jest znacznie dłuższa.rozumiem, że trzeba kupić buty według tej dłuższej. Ale czy należy to wolne miejsce w tej krótszej czymś wypełnić? Np watą czy czymś, aby noga nie latała?
    • A nie możesz kupić mu bucików ortopedyczych wiązanych z odkrytymi
      pacami.Moja też podkurczała palce jak jej założyłam te butki to
      zaczeła chodzic.Przy zakładaiu butów najpierw prostowałam palce a
      potem je zawiązywalam.
    • To normalne, że maluszki uczące się chodzić podkurczają paluszki, próbują w ten sposób "chwycić" się podłoża ;)

      Zresztą, moja córka ma niespełna 3 lata i nadal podkurcza paluszki podczas mierzenia butów (a także w innych sytuacjach, gdy jest "przejęta", jak się na czymś bardzo skupia i takie tam) - nie widzę w tym niczego specjalnie dziwnego :)

      To było pięknie widoczne w sandałkach - w sklepie z nerwów podkurczyła paluszki, chodziła, biegała, ale cały czas stopy miała napięte, z przodu zapasiku było jakieś 8mm. Po wyjściu ze sklepu, jak rozluźniła palce, zapas zredukował się o jakieś 5mm ;)

      Moja ma też drugi palec większy od palucha, ba, ona ma nawet trzeci palec większy od palucha - jakieś 4-5mm, różne syrki są, co się poradzi.
      Jak w butach przód jest na tyle miękki, żeby domacać się palca, to nie ma problemu, można nawet wymacać palucha i wyobrazić sobie gdzie może leżeć ten dłuższy drugi palec, wiedząc jaka jest różnica.
      Gorzej jak przód buta jest sztywny, wówczas zostaje wyjęcie wkładki i przymierzenie długości względem jej - żaden to super sposób, ale co robić.
      Najgorzej jak przód buta twardy (częste w kozakach), a wkładka niewyciągana - to już jak loteria. W sklepach radzą przesunąć stopę do samego przodu i zobaczyć ile z tyłu jest miejsca, ale to nie jest dobra metoda, moim zdaniem ;)

      Różne firmy mają różne kopytka, popytaj jaka firma produkuje buty na wyższe podbicie - moja ma szczupłe stopy i już mam obcykane, że wśród oferty firmy Superfit coś tam zawsze znajdę, a np. Bartki nie pasują (za szerokie) - i kropka.

      Co do różnej długości stóp, to każdy człowiek ma stopy różnej długości - szczerze to nie wiem, czy 0,5cm u takiego malucha to dużo, czy mało :)

      Nie ma co panikować, na razie jesteś niedoświadczona, a i stópki dziecka są galaretowate takie ;) i nie współpracują z butami, stąd tyle dylematów. Z czasem poznasz stópki swojego dziecka i będzie git :)
    • Witam,

      Na teraz oczywiście może Pani kupować buty większe (rozmiar tak jak dla większej
      nóżki), ale...

      1. Różnica jednego rozmiaru to trochę dużo by wypychać czubek buta w krótszej
      stopie, jest kłopot. Trzeba obserwować dynamikę (mierzenie długości i obwodu)
      wzrostu stopy i w zależności od tejże podejmować konkretne działania. Nie jest
      rozwiązaniem stosowanie wkładek zmniejszających "rozmiar" (są takie), ponieważ
      to równocześnie zmienia wysokość stopy 9odległość od podłoża) i stanowi samo w
      sobie czynnik poważnych kompensacji w całym ciele (w kierunku rotacji, zmiany
      ułożenia miednicy i rotoskolioz). Zaznaczam: "czynnik", nie determinantę.
      Wypychanie czubka buta jest wątpliwym rozwiązaniem, to również zmienia dynamikę
      pracy stopy. Obie stopy delikatnie inaczej będą pracowały (propulsja), co może
      nakłaniać dziecko do zmiany ułożenia jednej stopy - tej krótszej - do środka. A
      przez to również zmianę dynamiki całego aparatu ruchu. To niewielkie zmiany, ale
      w dłuższym okresie czasu dosyć istotne. To już jest bardziej skomplikowana
      historia i jedynym sposobem jest kilkukrotne obejrzenie dziecka i dokonanie
      "naocznej" oceny preferencji ruchowych, nawyków, modelu ruchu i wszystkich cech
      biomechanicznych malucha. To może zrobić dobry fizjoterapeuta lub ortopeda z
      przeszkoleniem neurorozwojowym. żadne maszyny w tym wieku nie pomogą. Tylko
      dokładna analiza neurobiomechaniczna.
      W najgorszym wypadku polecałbym kupowanie dwóch par butów.
      Ale!!!
      Rozwiązaniem nie mogą być buty ortopedyczne!!!

      2. Każde dziecko, które zaczyna chodzić podkurcza paluszki, dlatego najlepiej:
      a - wyjąć wkładkę jeżeli to można zrobić i postawić stopę na wkładce
      b - przejść się do sklepu gdzie może Pani znaleźć specjalną miarkę do stóp - w
      sklepach Deichmanna takie Pani znajdzie
      To o tyle dobry pomysł, ze miarki mierzą również tzw. "tęgość " stopy, co przy
      wysokim podbiciu jest dosyć istotne
      c - zmierzyć stópkę kiedy dziecko śpi, albo odcisnąć jej ślad na kartce,
      czymkolwiek. Dodać około 5 mm i z takim wynikiem udać się do sklepu.
      Buty oczywiście muszą być miękkie, sprężyste i absolutnie nie przeszkadzać
      stopie w jej pracy. generalnie polecałbym jak najczęściej na bosaka... tylko
      ciężka praca stopy może ją kształtować. Zewnętrzne zabezpieczenia, buty
      ortopedyczne, wkładki i tym podobne ustrojstwa jedynie zapewniają spokój ducha
      rodzicom i specjalistom. Stopom nie pomagają...

      3. Żeby poważnie wziąć się za temat, ktoś musiałby nie tylko zobaczyć stopy
      dziecka i je samo, ale też zobaczyć obydwoje rodziców :) Często wywiad lub
      analiza cech rodziców pomaga w analizie i znalezieniu rozwiązania dla dziecka.
      Poza tym trzeba by było tę stopę dokładnie przeanalizować...

      Jeżeli Pani pozwoli, przy okazji, pokuszę się na ogólną refleksję.
      Internet to najwspanialsze odkrycie ludzkości (podobnie jak druk, penicylina,
      ogień i matematyka - matka postępu)
      Internet to jednak również pułapka.

      Często zadają Państwo pytania, na które odpowiedzi "jedynie słusznej", w
      warunkach braku możliwości dokładnego rozpoznania sprawy - NIE MA...
      za to internet jest pełen dobrych rad "wujka Tomka", które najczęściej - z całym
      szacunkiem dla niewątpliwie dobrych intencji - są powieleniem setek mitów, złych
      nawyków, indywidualnych, często "źle" subiektywnych doświadczeń i trafiają w
      sedno sprawy jak kulą w płot.
      Taka wymiana zdań jest potrzebna i najczęściej - na szczęście - dotyczy
      "błahych", codziennych problemów, ale jak napisałem wyżej dla przynajmniej
      poważnej próby rozwiązania większego problemu, innego sposobu, niż indywidualne
      spotkanie ze specjalistą połączone z bardzo dokładną analizą "przypadku", nie ma...
      Krótsza stopa i różne długości palców, to "nie zabija". Ludzie jakoś sobie z tym
      radzą, na dodatek z powodzeniem. Tylko, jeżeli mamy dbać nie tylko o przeżycie,
      ale też o jakość życia - to równie poważnie powinniśmy traktować podobne sprawy.

      Dlatego, polecam spotkanie ze specjalistą :)
      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • Panie Pawle, Pan serio pisze, że trzeba iść do lekarza z drugim palcem stopy
        dłuższym od palucha i ze stópkami różniącymi się 5mm na długości (1 rozmiar)?

        Bo właśnie zmierzyłam z ciekawości stópki córki i też ma różnej długości, te
        kilka mm patrząc z boku nawet widoczne nie jest, ale jak się wgłębić w problem
        (zmierzyć)...

        Drugi paluszek dłuższy od pierwszego też ma, o kilka mm, taki urok, po tatusiu -
        nigdy bym nawet nie pomyślała, że z tym trzeba iść do lekarza.

        Do jakiego, do ortopedy?
        • Tzn jak się stópki różnią długością, to iść do ortopedy, a jak np 2-3-4 mm - co
          wtedy?
          • Witam,
            to była odpowiedź dla "m-antosia"
            Jeżeli stopy dziecka różnią się długością o jeden rozmiar, to albo:
            - można to zostawić w spokoju i nie zwracać uwagi, ale to oznacza również
            "niepisanie" podobnych pytań na forum
            - można się przejąc, a to oznacza wyjaśnienie po pierwsze: jaka jest przyczyna
            takiej różnicy (może "żadna", błaha lub poważna), po drugie: jaka jest dynamika
            wzrostu i zmian w stopie oraz dynamika różnicy w obrysie, tęgości i długości obu
            stóp - to oznacza, regularną kontrolę u ortopedy, może być u pediatry.
            - można kupować buty w jednym rozmiarze. Konsekwencje mogą być, nie muszą.
            Wyjaśniłem to w poprzednim poście
            - można kupować dwie pary, bo jeżeli różnica w długości stóp będzie się
            utrzymywała trochę trudno będzie dziecku biegać w jednym bucie za dużym...
            - można też u jednej stópki przycinać paznokcie, a u drugiej nie - może jakoś to
            przejdzie :)

            Różnicy 1-2 milimetry nie jest w stanie nawet Pani zmierzyć. 3-4 już jest
            widoczna. Różnica o numer jest znacząca. Wielu ludzi tak chodzi i żyje,
            Wybór należy do Państwa :)
            Pozdrawiam
            Paweł Zawitkowski

            Wszystko zależy od skali problemu i od skali emocji i determinacji rodziców.
            • Yhym, rozumiem. Dziękuję!

              Tu się mi nasuwa taka refleksja na temat rozmaitych zaleceń.
              CLPO zaleca "zapas" w bucikach wynoszący 6-10mm, a spotkałam się i z informacją,
              że but powinien być większy od stopy o 12-15mm (ulotka z Deichmanna). Pan pisze
              o maksimum 2,5 mm (pół numeru).

              Szokująca różnica. Niewiarygodna. Kiedy te eksperty jedną teorię uzgodnią, dla
              dobra dzieci.

              Coś, co dla Pana jest absolutnie niedopuszczalne, dla CLPO jest optimum, a
              eksperty z Deichmanna jeszcze 2 razy by taki "niedopuszczalny zapas"
              powiększyli, by w swój zakres wcelować.

              Czy mógłby Pan zdradzić, z jakiego źródła pochodzi ta wersja 2,5mm zapasu?
              Wystarczy namiar na publikację, już sobie sama ją odkopię.

              P.S. A te nowe książki to bliżej września, czy bliżej listopada będą? ;) Nie
              mogę się doczekać.

              Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
              • Witam,
                byłbym wdzięczny gdyby łaskawie wskazała Pani, gdzie napisałem 2,5 milimetra :)
                dłuższe od długości stopy...

                Numer buta dla dziecka nie oznacza, że długość wkładki identyczna jak długość
                stopy :) że dopasowujemy stópkę tak, by paluch precyzyjnie dotykał do
                powierzchni bucika z przodu. Jezeli tak jest to oznacza, że kupili Państwo but o
                numer za mały :)
                Buty, na szczęście są tak skonstruowane, że mają z góry zapewniony "zapas" długości.
                Wystarczy wyjąć wkładkę buta (tam gdzie takie wkładki są) i naocznie się o tym
                przekonać. Można tam zobaczyć obrys stópki dziecka, w której stópka ma się
                mieścić, a dodatkowo mamy wiokół lekki "zapas" i to jest właśnie zapas
                wystarczający, przewidziany przez konstruktorów bucika. To jest własnie te kilka
                milimetrów :).
                W związku z tym jeżeli Pani dziecko ma rozmiar buta 27 to nie musi pani kupować
                28 :) tego się tak nie je...
                Jeżeli już Pani mówi o Deichmannie, ich miarki są wystarczająco dobrze
                zeskalowane, więc jeżeli miarka zmierzyła określoną długość stopy i wskazała
                dany rozmiar to nie muszą Państwo kupować o numer większego :) by stópce
                zapewnić komfort
                Miarka taka zakłada już fizjologiczną różnicę długości stopy w spoczynku i w
                trakcie propulsji w fazie odbicia.
                Ten bałagan jest spowodowany faktem, że ciągle jeszcze część rodziców kupuje
                buty wkładając do mierzonego buta tzw. "patyczek" zmierzony na podstawie pomiaru
                długości stópki. itp. Dokładnie od piętki do najdłuższego palca, bez żadnego
                zapasu. I w takim razie taki zapas warto dać.
                Ale jak wyżej wskazałem mamy jeszcze wyjmowane wkładki lub miarki.
                Stopy dzieci, stopniowo, zależnie od ich wieku, mogą w trakcie chodu "wydłużać"
                się od 5 do 10 mm (stąd zalecenia o kupowanie butów o 5-10 mm dłuższe od
                długości stopy, ale - droga Pani - liczone jest to od długości bezwzględnej
                stopy. U młodzieży jest to np. 10-15 mm. Im większy numer stopy takiego
                młodzieńca, im jest cięższy np., tym bardziej zwiększa się ten parametr :)
                Konkluzja:
                Jeżeli przeczyta Pani ze zrozumieniem moje teksty, przeczyta Pani, że dla małych
                dzieci, gdzie stopa szybko rośnie, by nie kupować co 2 miesiące nowych butów,
                można kupować buty większe o pół numeru od numeru WŁAŚCIWEGO dla danego dziecka.
                Pisałem też m.in. w czasopismach parentingowych o bucikach dłuższych o 5do 10 mm
                od długości stopy, co jak zapewne Pani zauważy nie kłóci się z tym co zostało
                napisane. Nie można natomiast dziecku rocznemu lub półtorarocznemu kupować
                bucików dłuższych (analogicznie) o 1 cm do 1,5 cm, bo to by oznaczało, że ktoś
                proponuje kupować dziecku buty o 2 do 3 numerów większe od tego, które nosi.
                Polecam wyjaśnienie tej sprawy bezpośrednio u źródeł, na które Pani się powołuje.
                Z chęcią polecam książki, które ukażą się na jesieni. A o premierze Państwo na
                forum dowiedzą się pierwsi :)
                Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, gdybym tego nie zrobił, tym bardziej, że
                publikacje te będą dotyczyły dzieci w bardzo różnym wieku
                Pozdrawiam
                Paweł Zawitkowski

                P.S. Przy okazji dziękuję Pani za zwrócenie uwagi na fakt, jak bardzo
                nieprecyzyjne są przekazy medialne dotyczące np. tego problemu. Natychmiast
                doprecyzuję tekst, który przygotowany jest do nowej publikacji, ponieważ
                chciałbym by po jej lekturze nie mieli już Państwo żadnych wątpliwości :)
                • Już piszę, Panie Pawle, jako wielbicielka mam wszystkie artykuły poodkładane na kopczyk ;)

                  W piśmie Dziecko, zakupy i my, numer 2/2006, strona 169, w lewej kolumnie po środku z grubsza:

                  "But nie może być zbyt ciasny i zbyt luźny. Powinien być najwyżej pół numeru za duży (w zimie mierzone na grubszą skarpetę)."

                  Oczywiście, w obliczu Pana wyjaśnień i sprecyzowaniu "co poeta miał na myśli" i że te "pół numeru" liczy się od WŁAŚCIWEGO rozmiaru, wszystko jest klarowne - tyle że w artykule nie było ani słowa na temat miarek, propulsji ani WŁAŚCIWEGO rozmiaru itd, o rozmiarze był tylko ten jeden, cytowany, akapit.

                  Tu wklejam ulotkę wyjaśniającą, co pokazuje miarka z Deichmanna. Wskazuje ona rozmiar, uwzględniający zarówno propulsję, jak i "nadmiar wzrostowy" (w sumie 12-15mm więcej niż długość stopy):
                  www.deichmann.pl/site/pl/downloads/_pl_pl_10_Elefanten_Innovation.pdf
                  Natomiast w sklepie Bartek ekspedientka zmierzyła córce nóżkę miarką, po czym zaczęła jechać palcem po skali rozmiarowej, doliczając "zapas" (spory ;) ) - albo miarka Bartka wskazuje długość stopy (a nie WŁAŚCIWY rozmiar), albo ekspedientka była niedouczona.

                  Tak, większość mam mierzy po prostu długość stopy (i do tego później dodaje "zapas").
                  Dlaczego?

                  Raz, że w powalającej większości sklepów nie ma żadnych miarek.

                  Dwa, że tak szczerze mówiąc Bóg dobry wie co i ile dana firma dolicza do długości stopy, by uzyskać wskazywany przez miarkę WŁAŚCIWY rozmiar. Czy dolicza samą propulsję, czy propulsję i zapas jak u Deichmanna, no i w jakim wymiarze [cm], a może niczego nie dolicza i wskazuje po prostu długość stopy.

                  Szczerze, to wolę sama zmierzyć stópkę [cm] i dodać "zapas" w wymiarze takim, o jakim Pan pisze, bo Panu ufam i jest Pan dla mnie "pewną firmą", z powodzeniem sprawdzoną w wielu podbramkowych sytuacjach, a nie się miarką podniecać.

                  Zresztą. Co z tego, że miarka pokaże WŁAŚCIWY rozmiar, skoro nawet w obrębie jednej firmy dwa buty w teoretycznie WŁAŚCIWYM rozmiarze mogą się różnić długością o dobre kilka mm, co świetnie widać w outlecie internetowym Bartek.
                  Dla przykładu rozmiarowi 22 odpowiada, dla różnych modeli bucików firmy Bartek, długość 14,5cm, 14,7mm, 14,8mm, 13,5cm, 14cm, 14,2cm, 13,8cm - tam sobie jeszcze można wymieniać, co but to inna długość tego rozmiaru 22.

                  Mierzyć trzeba trepa, sprawdzić czy w bucikach które dziecko ma na stopie jest tyle zapasu, co Zawitkowski kazał, i już, a nie sobie miarkami gitarę zawracać ;)

                  I zastanawiać się, co za "geniusz" opracowywał miarkę w sklepie tym czy tamtym, i wg jakiej "teorii", oraz czy ekspedientka, która miarką się posługuje, wie w ogóle, o co w niej chodzi ;)

                  Takie moje (bardzo skromne) zdanie ;)

                  Ehhh...

                  Nie no, teraz to już wszystko jasne.

                  Ale wie Pan co, mylący był ten artykuł.
                  A ja tu dumam, czemu tylko 2,5mm, ściągam publikacje z PubMedu (nigdzie takiej wersji nie znalazłam ;) ), czytam, szukam skąd ten mój guru te 2,5mm mógł wytrzasnąć ;) Hyhy ;)

                  P.S. Jak przetłumaczyć na polski sformułowanie "heel to ball length"?

                  Miłego dnia!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.