Noworodek z problemami neurologicznymi -pomocy! Dodaj do ulubionych


Drogi Panie Pawle!!!

Jestem w tej chwili zrozpaczoną mamą 3-tygodniowego noworodka. Dziecko urodzone w 39 tygodniu przez cc (położenie miednicowe) - 10 p Apgar, 3340g. W piątej minucie życia zaczęły się problemy oddechowe, mały wydawał dziwne pomrukiwania w trakcie oddychania, stwierdzono wysoki poziom leukocytów, więc podawano przez pięć dób antybiotyk Unasyn. Oddech unormował się w drugiej dobie. Ponieważ w ciąży były problemy w biometrii płodu - pogłębiająca się dysproporcja pomiędzy wielkością główki, a długością kości ( w 39 tc aż 7 tygodni, kości o 4 tygodnie młodsze), to wystąpiło podejrzenie wad genetycznych. U dziecka po porodzie stwierdzono małpią bruzdę na lewej dłoni (mój ojciec ma na obydwu), obniżone napięcie, szmer nad sercem. Innych oznak wad genetycznych nie stwierdzono, ale profilaktycznie mamy wykonać badanie cytogenetyczne. Dziecko przechodziło dość silną żółtaczkę, od 3 doby naświetlane było przez tydzień. Mimo prawidłowego poziomu bilirubiny, mały nadal był bardzo senny, prawie nie płakał, mało się ruszał i nie wybudzał nawet na jedzenie. Od początku niepokoił mnie słaby odruch ssania u dziecka - z piersi ssał krótko i słabo, z butelki wcale. Lekarze bagatelizowali problem, twierdząc że dziecko jest leniwe i osłabione żółtaczką. Jednak młody tylko w 4 i 5 dobie rozpoczął przyrosty masy ciała, potem zaczął spadać. Dokarmianie butelką polegało na mechanicznym wtłaczaniu pokarmu, ale ponieważ w ostatnią dobę w szpitalu przybrał 50 g, wypisano nas do domu ze stwierdzeniem, że dziecko zdrowe, jedynie kazali kontrolować przyrosty masy ciała. W domu nie nastąpiła poprawa i pojechaliśmy z dzieckiem do szpitala. Po obejrzeniu przez neurologa (o wszystko trzeba się prosić!!!!!) ten stwierdził, że mały ma słabe odruchy i jest ogólnie niemrawy i mało aktywny. Jednak nie zlecono żadnych ćwiczeń, jedynie obserwacja. I w tym tkwi mój problem. Wszędzie słyszałam jak ważna jest wczesna interwencja i rehabilitacja, a tu każą czekac nie wiadomo na co. Siedzimy w szpitalu i tylko karmimy małego na siłę (czasem nawet sondą, bo zdarza się, że nie chce wcale jeść) i w kółko ważymy. W tej chwili waży 3720g. Nadal słabo je. Z butelki zjada max 50ml , a trwa to 30-60 min. Nie widać poprawy. Czasem wcale nie chce jeść, pręży się, napina, płacze. Nadal jest mało aktywny i dużo śpi. Czy to nie jest najwyższa pora rozpocząć rehabilitację? Boje się że z każdym dniem maleją szanse na to, że dziecko zacznie się w miarę normalnie rozwijać. Boję się DzPM, padaczki i w ogóle jestem przerażona. Mały dość intensywnie porusza gałkami ocznymi :( Badania ma wszystkie dobre, USG przezciemiączkowe ok, badania z krwi, moczu, biochemia ok, choroby metaboliczne wykluczone. Pojutrze ma mieć jeszcze EEG głowy. Jednak oni chcą go ciągle obserwować, a nic nie robią, boje się że będzie za późno! Mówią, że nikt nie będzie rehabilitować noworodka. Panie Pawle, czy naprawdę rehabilitacja na tym etapie nie ma sensu? Wiem, ze moja wypowiedź brzmi histerycznie, ale naprawdę jestem przerażona stanem dziecka, a jednocześnie czuję się bezradna, bo nie wiem jak mu pomóc. siedzimy już tydzień w szpitalu, a poprawy żadnej! Proszę o jakieś wskazówki i serdecznie pozdrawiam.
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.