Dodaj do ulubionych

Opóźnienie ruchowe , błagam o pomoc

25.05.11, 22:30
Witam serdecznie, Panie Pawle bardzo prosze o pomoc, błagam.
Mam prawie 15 miesieczna córkę z obniżonym napieciem mięśniowym. Byliśmy u 3 lekarzy rehabilitantów i 2 neurologów, wszyscy po zbadaniu małej stwierdzili że mała jest zdrowa i ze względu na słabe napięcie pozostaja ćwiczenia. Mała siedzi jak ją sie posadzi ale sama podniesie sie tylko do połowy i opada. Była ćwiczona metodą NDT ale 2 razy w tygodniu, z czego rehabilitantka nie uczy mnie ćwiczeń twierdząc ze mogę małej zrobić krzywde. Zasugerowała ze dobrze by jej zrobiła Vojta, jesteśmy po 3 dniach vojty i mała ma duże sińce pod brzuszkiem przy bioderkach, Panie Pawle czy dziecko ćwiczon Vojta może mieć sińce? Mała jest cały dzień osowiała po tych ćwiczeniach, nie poznaje jej dosłownie. Którą metodę ja powinnam wybrać> nie wiem co mam robic zeby jej pomóc, prosze o pomoc.
Ania
Edytor zaawansowany
  • kinga.baranska 26.05.11, 10:37
    A czy Pani Córka pełza, raczkuje?
    Córeczka kolegi była rehabilitowana Vojtą pół roku. Chodzili do rehabilitantki 3 razy w tygodniu. Poza tym była rehabilitowana przez mamę w domu (kilka razy dziennie jakieś sesje ucisków - rehabilitantka pokazała mamie technikę). Sąsiedzi pewnego razu wezwali policję, bo byli przerażeni płaczem i krzykami. Ale ogólnie rzecz biorąc są zadowoleni z metody, choć, jak mówi kolega, na maleńkim dziecku to jeszcze było w miare proste, ale jak zaczęła kumać o co chodzi, to też była osowiała po cwiczeniach. I miała czasem sińce.
    Moim zdaniem sukces rehabilitacji zależy tez od nastawienia rehabilitowanego. Takie 15 miesięczne dziecko odbiera to jako traumę...
    Życzę powodzenia :) Na szczęście dzieci są tak zaskakujące i nastawione na rozwój, że potrafią zadziwić postępami.

    Ciekawe, co odpowie P.Paweł.
  • smiki30 26.05.11, 12:09
    Mała nie raczkuje, neurolog i lekarz tehabilitant stierdzili że czasem dzieci nie raczkuja, rehabilitantka od Vojty twierdzi ze mała musi zacząc raczkowac bo sobie wzmocni plecy, teraz nie potrafi sie wypionizować. Najgorsze ze wszyscy inaczej mówią, idzie zwariować, nie wiem co dla mojego dziecka jest najlepsze, pogubiłam sie :(
  • kinga.baranska 26.05.11, 12:23
    Słuchaj, najgorsze co może byc to panika. Wiem, co czujesz i jak się martwisz, naprawde wiem. Może jakiś dobry/sprawdzony/godny zaufania/rozsądny pediatra, który ogarnąłby całą sytuację i pokierował/poradził.
    A może wycieczka do p. Pawła? On jest takim zdroworozsądkowym rehabilitantem.


    Napisz co Mała umie, co lubi
  • smiki30 26.05.11, 12:31
    Mieszkamy w Bydgoszczy, i tak błądzimy od lekarza do lekarza wszyscy po zbadaniu małej twierdzą że odruchy ma prawidłowe a jednak mała sama nie potrafi usiąść czyli coś jest nie tak. Intelektualnie jest super, wszystko pokazuje paluszkiem co sie jej powie. Łapie dosłownie w locie co gdzie jest , po jednym razie zapamietuje i potrafi pokazac, mówi mama, tata , beble po swojemu:) A przemieszcza sie na plecach, odpycha sie nogami albo na boku i tak potrafi zwiedzić całe mieszkanie, jak ja sie posadzi siedzi stabilnie bez przewracania, tylko ze sama nie umie, tylko do połowy sie podniesie i opada wkurzona. Jak ją sie postawi na nóżki to tułów jej tak opada do przodu własnie jak by była słaba, ale rehabilitant twierdzi ze to nie jest wiotkość tylko ma słabe miesnie kregosłupa. Nie wiem co tu jeszcze dodac
  • kinga.baranska 26.05.11, 12:51
    Czyli typ intelektualistki a nie wuefistki :)
    Jeśli kilku lekarzy mówi to samo, to chyba można się pokusić o uwierzenie im. Zobaczymy, co poradzi p. Paweł.
    Przecież te mięśnie na pewno można wzmocnić. A rehabilitantka mówiła Ci, co możesz sama z Małą w domu robić? Może jakieś masażyki, zabawy stymulujące te słabsze rejony. Nam rehabilitantka Bobath podpowiedziała dużo różnych zabaw banalnie prostych, ale samemu na nie wpaść ciężko :) A krzywdy dziecku nie ma szans przy nich zrobić.
  • smiki30 26.05.11, 13:00
    Tak intelektualistka :)
    Na bobaty jeździłam, ale z powodu braku miejsc bywałyśmy raz na pare dni, dziewczyna nie chciała nic mi pokazać, mimo że bardzo ja prosiłam i obecnie całe dnie poswiecam małej nie pracujac, jest mnóstwo czasu. Od 4 lipca bedzie miała 2 tygodnie bobatów codziennie u innej wiec nadzieja ze ona mnie nauczy. Z kolei ta od vojty póki co kazała nam mała kłaść najwiecej na czworaka zeby załapała ale obiecała tez ze blizej końca ćwiczeń powie co robic z nia w domu, póki co maksymalnie sama daje małej wycisk zeby jak najwiecej osiągnąć.
    Mnie też jest właśnie ciężko wpaść co moge z nia robic, jestem pedagogiem , molem książkowym bardziej i tak ruchowo ciężko mi wpaść na cokolwiek. Ja też nie raczkowałam, ale mama mówi ze sama umiałam sie podniesc i stanąć w łóżeczku a mała nie. Najgorsze jak człowiek szuka pomocy i ma chęci a ludzie bagatelizują. Ta od vojty jest taka chętna, widać że małej chce pomóc, ale ta metoda mnie przerosła i najgorsze że chyba małą też, ale dopiero zaczeła ćwiczyć. Ale wyczuwa małą w czym jej nie idzie i ćwiczy intensywnie, do tej pory nikomu tak nie zależało żeby ją postawić na nogi. Dużo mnie ta vojta kosztuje nerwów, ale mam różne odczucia, kiedy małą sie drze to najchętniej zabrałabym ja zaraz, ale jak widze intensywność ćwiczęn to sobie zaraz tłumacze, bąz silna moze jej to pomoże,. No wygadałam sie troche :) jaka ulga
  • kinga.baranska 26.05.11, 13:29
    :) To dobrze, że Ci lepiej. Fajnie, że ta rehabilitantka jest zaangażowana. Metoda kontrowersyjna, ale może zadziała. Mała zapomni o tym szoku.
    Najważniejsze, że coś robicie i to intensywnie.
    Moja córa też intelektualistka. Woli siedziec w namiocie pod stołem czytając po swojemu książki misiom niż biegać. No ale co ja zrobię ? :)

    Będzie dobrze, bo MUSI!!!!!!!!!!!!!
  • smiki30 26.05.11, 13:33
    A ile twoja córka ma miesięcy? I z czym wy macie kłopot
  • kinga.baranska 26.05.11, 17:43
    forum.gazeta.pl/forum/w,1017,124699602,124699602,16_m_cy_lapanie_rownowagi.html
    to tak po krótce :)
  • marcelini6 28.05.11, 15:54
    smiki,ja też jestem z Bydgoszczy i też mam dylemat vojta-bobath, czy możesz mi napisać gdzie ćwiczycie? My w poradni na gajowej, ale szukam terapeuty Bobath prywatnie. Myślałam, że tak jak vojtę Bobath można na codzień ćwiczyć w domu. Mój synek źle znosi Vojtę i zastanawiam się co robić. Pozdrawiam
  • mts_0 28.05.11, 18:51
    Bobath ćwiczysz w domu, a właściwie zależnie od wieku dziecka na początku po prostu pielęgnujesz zgonie z zaleceniami terapeuty (odpowiednie ruchy przy przewijaniu, odpowiednie noszenie itd.). Potem musiałam już ćwiczyć z synkiem, ale jak dobry terapeuta Ci to pokaże, to nie jest to żadna czarna magia.
    Jest w Internecie strona z terapeutami NDT Bobath. Niektóre dzieci też przy Bobath płaczą - mój na początku - ale potem się często przyzwyczajają, a poza tym zależy to chyba od terapeuty. Płacz nie wynika z bólu, lecz jest to protest, że wymaga się od dziecka wysiłku lub czegoś nowego.
  • mts_0 28.05.11, 18:54
    Bobath ćwiczysz w domu, a właściwie zależnie od wieku dziecka na początku po prostu pielęgnujesz zgonie z zaleceniami terapeuty (odpowiednie ruchy przy przewijaniu, odpowiednie noszenie itd.). Potem musiałam już ćwiczyć z synkiem, ale jak dobry terapeuta Ci to pokaże, to nie jest to żadna czarna magia.
    Jest w Internecie strona z terapeutami NDT Bobath. Niektóre dzieci też przy Bobath płaczą - mój na początku - ale potem się często przyzwyczajają, a poza tym zależy to chyba od terapeuty. Płacz nie wynika z bólu, lecz jest to protest, że wymaga się od dziecka wysiłku lub czegoś nowego.

    Co do Vojty, to dużo dobrego słyszałam o Pani Ewie Adamowicz z Bydgoszczy

    vojta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11&Itemid=10
    Bardzo ładnie wyprowadziła jedną dziewczynkę z MPD.
  • smiki30 29.05.11, 09:13
    Marcelini- ja z mała na vojtę jeżdzę do szpitala wojskowego, jest tam fajna kobitka, dopiero ona tak sensownie zabrała sie za małą. Pierwszy tydzien ona ja cwiczy a teraz nas bedzie uczyc. Znajoma jak jeździła na vojte na Gajowa to bardzo narzekała, mówiła ze raz jej pokazały a potem musiała juz sama robic. Tutaj dziewczyna jakos sie stara i sama małą pocwiczyc i nas nauczyc. Co do Gajowej to jeździłyśmy na bobaty ale z braku wolnych miejsc raz w tygodniu i na dodatek rehabilitantka za grosz nie chce mnie uczyć , tyle czasu zmarnowanego. Od lipca 2 tyg bobatów codziennie załatwiłam małej na Fromborskiej, jestem ciekawa jak tam pójdzie. Z Gajowej niby juz sie rehabilitantka od bobatów zgodziłą jeździc do domu a teraz nie chce. Tez mam kłopot zeby kogos sciagnac do domu, jak ty cos bedziesz wiedziała prosze daj znac ja tez sie odezwe. Moje gg 25094740 moze pogadamy?
  • smiki30 29.05.11, 09:14
    Dodam jeszcze ze moja córa na bobatach tez strasznie placze, ale tak jak juz ktos tutaj napisał ze chyba protestuje
  • smiki30 29.05.11, 09:21
    Kinga wieczorkiem odpisze tobie, bardzo dziekuje ze poswieciłas mi tyle czasu.
  • kinga.baranska 29.05.11, 21:40
    Mądralińska ta Twoja Córa :) Córka naszej opiekunki zaczęła chodzić w wieku 20 miesięcy. Muszę ją podpytać, jak to z nią było. Teraz dziewczyna studiuje medycynę i jeździ wyczynowo na rowerze. Kinga
  • pawel.zawitkowski 29.05.11, 12:06
    Witam,

    cytuję:
    "...mała ma duże sińce pod brzuszkiem przy bioderkach, Panie Pawle czy dziecko ćwiczone Vojta może mieć sińce? Mała jest cały dzień osowiała po tych ćwiczeniach, nie poznaje jej dosłownie..."

    Sam ten opis jest powodem by przerwać ćwiczenia, które powodują takie reakcje i takie efekty. Przerwać, ale zaproponować takie, które będą akceprtowane co najmniej przez dziecko
    i efekty przynosić będą.
    Przepychanki z używaniem przeróżnych argumentów ze strony różnych szkół terapii są kompletnym nieporozumieniem. Ćwiczenia metodą NDT-Bobath 2 razy w tygodniu to standard, który zdaje egzamin, ale...
    - po pierwsze warto byłoby wiedzieć co leży u podstaw takiego stanu rzeczy, czyli jaka jest przyczyna tak niskiego napiecia mm. i czy związane jest to z jakimś zespołem, szeregiem cech dziecka itp. Napisała Pani, ze kilku specjalistów orzekło, że dziecko jest zdrowe, a pewnie to zespół cech (niskie napięcie pewnie i niska spójność struktur stawowych) + na pewno jakieś elementy z zakresu strategii zachowania, reaktywności an bodźce itd, są przyczyną takiego tempa i charakterystyki rozwoju.
    Ze względu na charakterystykę dojrzewania napięcia mięśniowego, ćwiczenia nie "podniosą" jego poziomu, poprawiają jedynie koordynację pracy mięśni i uczą ciało jak wykorzystywać ten poziom napięcia, który dziecko ma do realizacji jakiejś funkcji.
    W Pani opisach brakuje mi profilu emocjonalnego dziecka i paru informacji o Jej reaktywności na różnorodne bodźce + opisu cech temperamentu. Boję się, ze i tak wirtualnie nie sposób byłoby ocenić dziecko, ale spróbować można...

    Wracając do opisu ćwiczeń, terapeuta często nie pokazuje ćwiczeń, pokazuje natomiast techniki opieki, pielęgnacji, zabawy, czynności dnia codziennego zmodyfikowane w taki sposób, który koryguje stan dziecka i - pośrednio - ćwiczeniem jest.
    Niestety to analogiczna sytuacja, kiedy inżynier pokazałby Państwu jak kreślić profil przęsła mostu, w ciągu kilku dni, a następnie Państwo mają to samo robić do następnego projektu - ale sami. Podejrzewam, że most długo y nie ustał. Dlatego mądrzy terapeuci uczą rodziców jedynie pewnych "sposobów na", a nie ćwiczeń jako takich. Tym bardziej, że wykonanie ćwiczenia i jego modyfikacje zależą w głównej mierze od tego jak dziecko w danej chwili reaguje.
    Poprawne wykonywanie ćwiczeń-ćwiczeń jest dla rodziców nierealne. Realne jest wykonywanie tysięcy czynności w sposób o jaki poprosił terapeuta.

    Jeżeli można tu jakoś pomóc, należałoby poznać dziecko - bo często zdarza się w takich przypadkach, że to nie poziom napięcia mięśniowego jest winny takiego stanu rzeczy, a coś z zakresu czucia, relacji z otoczeniem, emocji, innych zmysłów, dotychczasowych doświadczeń zdrowotnych, itp.

    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • smiki30 29.05.11, 13:33
    Panie Pawle, bardzo dziękuję za odpowiedź tak szczegółową. Porozmawiamy dzisiaj z mężem konkretnie co dalej zrobic.
    Nasze dziecko intelektualnie rozwija sie prawidłowo tzn, pokauzje wszystkie przedmioty paluszkiem, potrafi w książeczce wskazac gdzie jest biedronka a gdzie np słoneczko. 4 razy dziennie myje sama ząbki, kiedy widzi ze ktos ubiera buty zaczyna robic pa pa. Pokazuje gdzie ma włoski, oko, ucho itd, na pytanie gdzie ubiera sie skarpetki wskazuje stopy. Wklada klocki do garnuszka, uwielbia zabawe w piaskownicy, bujawke itd. Problem w tym ze w Bydgoszczy jest ogromny kłopot z dobrym indywidualnym podejsciem do dziecka. Dał mi Pan dużo do myślenia, wszyscy ty twierdza ze takie katusze sa najlepsze dla dziecka bo intensywne ale ja widze ze tym bardziej moje dziecko po czyms takim nie chce współpracowac i staje sie lękliwe, ciagle pokazuje na mnie paluszkiem i woła mama .
  • pawel.zawitkowski 29.05.11, 19:02
    Emocje dzieci i ich psychika - tak jak podpowiada Pani intuicja - nie są z gumy, tylko z porcelany, szlachetne, ale kruche.
    Argumentacja jaką Pani zacytowała "...takie katusze są najlepsze dla dziecka bo intensywne..." nie ma szans obrony, poza tym jest raczej czkawką po apogeum średniowiecza, niż humanistyczną medycyną.
    Ból, choćby stres to czynniki w medycynie, których unikamy wszelkimi środkami. Owszem, są wypadki, gdzie tego uniknąć się nie da, ale właśnie dlatego lwia część medycyny, psychologii medycyny i pokrewnych nauk wynajduje najróżniejsze środki i techniki by tego stresu unikać primo..., secundo - neutralizować.
    Dobry pediatra / neurolog / terapeuta co zrozumie dziecko - tego Państwu trzeba.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • smiki30 30.05.11, 12:52
    Bardzo dziekuje Panie Pawle. Chodziło mi o to ze u nas jest takie przekonanie ze takie intensywne katusze sa dobra rehabilitacja, ja i mój mąż jestesmy innego zdania dlatego ciągle szukamy pomocy i innych rozwiązań dla naszej pociechy. Nie chce żeby mała zablokowała sie na kontakty z ludźmi i dalsze postępy w zdobywaniu umiejętnosci poprzez takie tortury. Moim zdaniem takie dziecko sie boi i zamiast współpracować broni sie .
    Niestety nadal mało ludzi z takim podejściem jak Pan, pozdrawiam serdecznie
  • kinga.baranska 13.06.11, 07:37
    Smiki, jak tam postępy Małej? Odezwij się :)
  • maderta 14.06.11, 19:21
    Mamy podobny problem, córka nie siada, a posadzona siedzi ładnie. Nie raczkuje i nie pełza, ma 11,5 m-ca. Na rehabilitację trafiłyśmy m-c temu i na starcie nam powiedziano, że na vojtę jest już za stara. U nas wygląda to tak, że zajęcia mamy 2xtyg. i po każdych zajęciach pani rehab. tłumaczy mi, co i jak ćwiczyć w domu, mówi, że mamy ćwiczyć krótko, ale często, by Mała nauczyła się pewnych zachowań. No i tak co najmniej kilka razy dziennie ćwiczymy i już widać pierwsze efekty, Mała jest mniej spięta, bo u nas z kolei jest zbyt duże napięcie mięśni.
  • kinga.baranska 06.07.11, 12:01
    Hej!
    Jak tam postępy? Napisz, co u Was :)
    Pozdrawiam, Kinga

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka