Dodaj do ulubionych

nieodpowiedzialność czy niewiedza?

08.05.12, 21:16
Znajoma nie zwraca uwagi na prawidłowy rozwój fizyczny swojego dziecka. Proszę najlepiej Pana Pawła o krótkie podsumowanie dlaczego należy do pewnych rzeczy przywiązywać wagę i do czego może prowadzić niewiedza bądź ... nie wiem jak to nazwać....

Chodzi o to, ze dziecko - nie leży/ nie leżało na brzuszku "bo nie lubi/lubiało", potem w wieku 6 m-c jest sadzane, no bo powinno siedziec a nie siada, obecnie 11 m-cy (chwilę polezy na brzuszku, obróci się wokół siebie jak ma dobry dzień, nie pełza, nie raczkuje, siedzi bo jest cały czas sadzane, nie wstaje ale jest "uczone" chodzić, nie mogę patrzeć jak jest powyginane przy tym i jakie ma koślawe nóżki.

Naprawdę niektórzy nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, a ja jestem przewrażliwioną matką więc moje delikatne uwagi czy pytania należy ignorować. Moze pomoże jak inni się wypowiedzą w tym temacie.

Proszę was pomóżcie.
Edytor zaawansowany
  • aleksandra1357 08.05.12, 22:27
    Mam w rodzinie 11-miesięczne dziecko, które jest podobnie traktowane: nigdy nie leżało na brzuchu ("bo nie lubi"), sadzane i ciągane za rączki i wkładane w chodzik od 6 miesiąca życia. Biedne dziecko. Po delikatnych uwagach zrobiłam mniej delikatne uwagi, powiedziałam wprost, że bardzo szkodzą swojemu dziecku i poparłam argumentami, ale zostałam przez rodziców zignorowana. Stwierdzili, że nie przejmują się głupotami, że ich pediatra nie widzi nic złego w prowadzaniu za ręce i sadzanie itd. I że jak dziecko lubi chodzik, to nie będą go zmuszać do leżenia na brzuchu.
    Niestety nie da się dyskutować z takimi ludźmi i nic do nich nie dotrze.
    Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jest mnóstwo tak chowanych dzieci i że one sobie potem jakoś kompensują ten fatalny start i ruchowo nie różnią się na oko od rówieśników.
  • pawel.zawitkowski 09.05.12, 08:48
    Widzi Pani,
    to normalne, że nikt nie lubi jak zwraca się mu uwagę w temacie wychowywanie jego dziecka.
    Pytanie, czy dziecko rzeczywiście źle się rozwija, do tego stopnia, ze ktoś z zewnątrz musi w tę sprawę ingerować?
    Podejrzewam, że dziecko jest pod opieką pediatry...
    Jeśli czuje się Pani zaniepokojona rozwojem dziecka znajomej, może wystarczy, "w podstępny sposób" podsunąć Jej to forum (technik "podsunięcia" jest wiele).
    Ja osobiście nie pozwalam sobie na ingerowanie w sposób opieki i wychowywania 'nie moich" dzieci, z trzema wyjątkami:
    - kiedy ktoś oczekuje mojej porady i o nią prosi
    - kiedy mieści się to w zakresie moich obowiązków zawodowych (szpital, poradnia)
    - kiedy realizuję projekty edukacyjne (ogólne poradnictwo)
    - kiedy widzę, że to w jakikolwiek sposób zagraża dziecku
    Zbyt otwarte napieranie i piętnowanie przynosi czasem odwrotny rezultat.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • hermosilla 09.05.12, 14:15
    wczoraj bylam w winndzie i zobaczylam mala dziewczynke w spacerowce, dziewczynka miala w buzi otwarta tubke jakiejs szminki - blyszczyka - ja przerazona krzycze do matki ona zjada blyszczyk - a jej matka na to: nie ona nie potrafi wycisnac z tubki ona sie tylko maluje...... zatkalo mnie
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/jox6sg18jcyzvdez.png[/img][/url]
  • kinga.baranska 09.05.12, 17:17
    A jakby zjadła trochę tego błyszczyka to co by się stało? Też nie przesadzajmy, ludzie!
  • hermosilla 10.05.12, 19:24
    Jesli blyszczyk zawiera tluszczew ktore sa pochodnymi ropy nafotwej co jest bardzo prawdopodobne to ten zwiazek zgromadzi sie w watrobie i nigdy nie zostnie wydalony... na zjadanie szminek takie dziecko ma jeszcze czas, gdybys wiedziala ilekg pomadek zjadaja kobiety - dlatego im zacznie pozniej tym lepiej
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/jox6sg18jcyzvdez.png[/img][/url]
  • kinga.baranska 09.05.12, 17:19
    PS. Moja córka też uwielbia malować się błyszczykiem. W końcu kobietka :)
  • aleksandra1357 09.05.12, 22:34
    pawel.zawitkowski napisał:

    > - kiedy widzę, że to w jakikolwiek sposób zagraża dziecku

    No ale to jest względne. Czy jak ktoś 6-miesięczne dziecko, nie siedzące, prowadza przez pół dnia za rączki (ciągnie, bo dziecko nie stoi), a drugie pół dziecko spędza w chodziku, a położone na brzuchu nie potrafi podeprzeć się na przedramionach, to coś zagraża temu dziecku? Chyba tylko mniejsza sprawność.
    Z jednej strony lepiej się nie wtrącać, z drugiej strony przykro tak patrzeć i nic nie robić.
    A jak się widzi na placu zabaw wiotkie dziecko ciągane na siłę za ręce, to nie zwracać uwagi? Ja zawsze staram się łagodnie przekonać, że może raczkować po placu zabaw. Kilka razy otrzymała wtedy odpowiedź, że dziecko w ogóle nie raczkuje, "bo już chce chodzić" i w domu też jest prowadzane.

  • rulsanka 10.05.12, 14:35
    Ja byłam takim dzieckiem, które "nie raczkowało, od razu chodziło". A jak się dopytałam, okazało się, że do 11 miesiąca byłam trzymana w wózku, a potem "uczono mnie chodzić". Efekt: przy dużej sprawności fizycznej i aktywności sportowej mam skoliozę i płasko-koślawe stopy. Mój mąż też ma płaskostopie i też "od razu chodził", też ma niewielkie skrzywienie kręgosłupa i uskarża się na bóle. Był trzymany w kojcu, więc jak miał zacząć raczkować? Być może niektórym, sztywniejszym dzieciom udaje się rozwijać normalnie, pomimo błędów rodziców. Jednak zauważmy, że w naszym pokoleniu wady postawy to zjawisko powszechne. I jest prawdopodobnie jakaś przyczyna.
  • verycherry 12.05.12, 16:54
    Skolioza ma również podłoże genetyczne, i mimo wielkich starań - robienia wszystkiego co się da prawidowo i unikania tego, co uważane jest za szkodliwe dla postawy - często nie można jej uniknąć.
  • rulsanka 12.05.12, 17:04
    Może być i genetycznie, ale: u mnie w rodzinie (u mamy, taty, cioć, wujków) nie występuje, ja mam małą. Tak więc jak najbardziej do uniknięcia.
  • verycherry 12.05.12, 17:10
    Chodzi Ci o to, że mimo predyspozycji genetycznych można jej uniknąć?
  • rulsanka 12.05.12, 23:54
    Chodzi o to, że skoro w mojej rodzinie nie było przypadków skoliozy, to raczej nie sprawa genetyczna.
    Natomiast to, czy da się uniknąć przy istniejących predyspozycjach - to już pytanie do ortopedy lub fizjoterapeuty. Najprawdopodobniej, w wielu przypadkach - tak.
  • kaetchen 13.05.12, 00:10
    Wady genetyczne nie muszą byc dziedziczone w ten sposób, że skoro nikt w rodzinie nie miał, to ja też nie będę mieć. To, że nie występują u rodziców, nie oznacza, że jakieś geny nie połączą się w taką kombinację, że suma sumarum pojawi się widoczna wada. A dwa - środowisko, sposób żywienia, zachowania, uszkodzenia mięśni i/lub ukł. nerowowego również mają niebanalny wpływ na to, co się dzieje z naszym organizmem..
  • infantile_scoliosis 22.05.12, 17:00
    Skolioza dorastających (a prawdopodobnie o takiej tutaj mówimy) jest związana z okresem gwałtownego wzrostu w trakcie dorastania. To nie ma nic wspólnego z pielęgnacją w okresie niemowlęcym (tutaj zwykle jest to skolioza niemowlęca).

    W skoliozie niemowlęcej jest mniejsza korelacja genetyczna niż w skoliozie dorastających.
    (o ile dobrze pamiętam odpowiednio w 2,5%/niemowlęca/ i 20%/dorastających/ ktoś w rodzinie miał skoliozę).
  • infantile_scoliosis 22.05.12, 16:51
    rulsanka napisała:

    > Ja byłam takim dzieckiem, które "nie raczkowało, od razu chodziło". A jak się d
    > opytałam, okazało się, że do 11 miesiąca byłam trzymana w wózku, a potem "uczon
    > o mnie chodzić". Efekt: przy dużej sprawności fizycznej i aktywności sportowej
    > mam skoliozę i płasko-koślawe stopy.

    Akurat jeśli chodzi o skoliozę to jest trochę inaczej.

    Skolioza skoliozie nierówna. Jest niemowlęca, dziecięca i dorastających. Zapewne masz tę ostatnią (nie wiem, jakie skrzywienie). Skoliozę częściej obserwuje się u dziewcząt oraz osób uprawiających wyczynowo sport/gimnastykę (przykładem są baletnice)
    scholar.google.pl/scholar?q=ballet+scoliosis&btnG=&hl=pl&as_sdt=0%2C5
    Mówimy oczywiście o skoliozach idiopatycznych ("bez przyczyny").

    Natomiast błędy w pielęgnacji niemowląt mogą prowadzić do znacznie poważniejszej (i całkowicie uleczalnej ale nie w Polsce) progresywnej skoliozy niemowlęcej (częstsza u chłopców). Przykładowo częstym motywem pojawiającym się u rodziców dzieci z idiopatyczną skoliozą progresywną jest permanentne sypianie w foteliku samochodowym lub leżaczku (np. niemowlę ma refluks, więc zamiast spać w łóżeczku przez 3 miesiące śpi zawsze w foteliku samochodowym).

    Jednocześnie w większości wypadków nic się nie stanie i dziecko wyrośnie zdrowe (dzieci są odporne) - natomiast w pewnym procencie pojawi się właśnie skolioza niemowlęca. A stawiam, że akurat nie masz progresywnej skoliozy niemowlęcej, bo ona nieleczona zawsze kończy się skrzywieniem 80-120* i kilkoma operacjami na kręgosłupie + prawdopodobną śmiercią z przyczyn oddechowych i kardiologicznych w wieku 20-30lat.

    I jeszcze raz podkreślę - w zdecydowanej większości sytuacji nic się nie dzieje - dziecko rozwija się w miarę normalnie. Jednak zwiększa się ryzyko.

    W kwestii leżenia na brzuchu - w Wielkiej Brytanii było bardzo dużo przypadków skoliozy niemowlęcej i liczba ta zmniejszyła się, gdy wprowadzono zalecenia leżenia na brzuchu. W Stanach - po kampanii anty-SIDS - Back to sleep, zaczęto nagle obserwować zwiększoną liczbę przypadków skolioz. Dlatego tak ważne (i tutaj na forum podkreślane) jest leżenie na brzuchu w sytuacjach, kiedy mamy nad niemowlęciem kontrolę (przypadków SIDS jest statystycznie więcej niż skolioz). Informacje nt przyczyń skolioz niemowlęcych (1% wszystkich skolioz) są np. tutaj www.amjorthopedics.com/PDF/036110586.pdf

    I jeszcze jedna informacja - jakby ktoś kiedyś szukał informacji. Artykuł nt. leczenia skolioz niemowlęcych web.jbjs.org.uk/cgi/content/full/87-B/9/1237 - jedyna skuteczna metoda wczesnego leczenia.
  • panikorbka-to-ja 11.06.12, 11:04
    no miałam właśnie to pisać, też szybko zaczęłam chodzić, nie raczkowałam a kręgosłup mam mega krzywy, ale moja mama do dziś nie może przeżyć, że dziecka nie sadzałam ciągnąc za rączki tylko czekałam, aż sama usiądzie.. i nie przetłumaczysz w żaden sposób, tak samo jak i tego, że butla nie jest 8 cudem świata i wykarmienie dziecka bez butli jest możliwe,
  • klarci 10.05.12, 22:31
    hmm, moje pierwsze dziecko było kładzione na brzuszek, tylko kiedy miało ochotę, młodsze nigdy - zaczął sam, kiedy nauczył się przewracać. a nie przepraszam, kładłam go na macie jak miał może niecałe 5 miesięcy. nigdy nie spał na brzuszku. starszy pięknie raczkował (zaczął mając z pół roku), stanął przy półce mając około 7, samodzielnie bez oparcia chodził jak miał niespełna 13 miesięcy. młodszy raczkuje od 5,5 miesiąca, obecnie ma 6,5 i zaczyna przemieszczać się na nóżkach przy meblach - sam z siebie.
    to kiedy dziecko raczkuje to nie tylko kwestia rodziców. ja jestem zdania, żeby zachęcać dzieci do ważnych etapów dopiero kiedy same nie wykazują nimi zainteresowania.
  • aleksandra1357 10.05.12, 23:56
    Klarci, bardzo szanuję Twoje zdanie, ale tu wypowiadasz się jakby obok tematu. Nikt nie pisze o zmuszaniu do raczkowania niegotowego dziecka - przecież to niemożliwe. Nie kładłaś na brzuszek? OK, ale kładłaś na plecy i dziecko kombinowało. Wyobraź sobie, że są dzieci, które cały swój czas spędzają w leżaczku, wózku, chodziku, na ręku, nigdy nie leżą, nie kombinują, nie ruszają się. Jak m ają się rozwijać?

    > to kiedy dziecko raczkuje to nie tylko kwestia rodziców.

    Oczywiście. Jedno dziecko raczkuje, mając 6 miesięcy, drugie 11. Ale niektóre biedne dzieci po prostu nie mają jak raczkować, nie daje się im szansy na rozwój.
  • klarci 22.05.12, 22:58
    tak, z tym się zgodzę - leżaczek to niedobry wynalazek - młodszy go nie zna.
    do okazyjnego odkładania służył fotelik. ale też z umiarem, a tak na prawdę tylko w razie konieczności. moje dzieci są z tych na rękach a potem na podłodze i rękach ;)
  • kaetchen 13.05.12, 00:16
    Każdy wychowuje swoje dzieci jak potrafi najlepiej. Pytanie czy nie wyolbrzymiasz zanadto problemu? Koślawość nóżek u takiego malucha jest fizjologiczną sprawą, więc dopatrywanie się rzekomej koślawości może być zwyczajnym doszukiwaniem się dziury w całym.
    A skoro owa znajoma nie słucha Twoich zastrzeżeń, to jak dla mnie - jest to jednoznaczny sygnał do tego, że masz ich nie wygłaszać:)
  • majakowa 21.05.12, 22:11
    "..koślawość nóżek u takiego malucha jest fizjologiczną sprawą.." - nie mogę następna urwała się z choinki .......
  • delinka1 23.05.12, 11:00
    Jestem pewna ze zarowno matka jak i dziecko moga liczyc na opinię i porady profesjonalistow, chocby pediatry i obejdą się bez uwag i krytyki z zewnatrz. Zgadzam sie w 100% z Zawitkowskim.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/relgcwa1cp4c3nec.png[/img][/url]
  • mhajdus 23.05.12, 19:42
    Znam podobny przypadek. Niestety pediatra mówi a do matki nie dociera. Matka twierdzi że lekarze wymyślają problemy żeby nakręcać sobie robotę... Moje uwagi też nic nie dały. Stwierdziłam, ze szkoda odzywac się czasami bo to i tak nic nie daje. Są ludzie niereformowalni i trudno nic z tym nie zrobimy. Można jedynie współczuć dziecku :( i ewentualnie matce, ze ma pusto w głowie ;)
  • infantile_scoliosis 23.05.12, 23:24
    mhajdus napisała:

    > Znam podobny przypadek. Niestety pediatra mówi a do matki nie dociera.

    Niestety - tak to jest.

    Tutaj artykuł z 1959r, w którym pokazane jest czym się kończy np. idiopatyczna progresywna skolioza niemowlęca (zdjęcia są dość drastyczne).

    web.jbjs.org.uk/cgi/reprint/41-B/4/719.pdf
    Idiopatyczna - tzn. taka, która nie ma przyczyny medycznej (np. wady rozwojowe jak zakleszczony rdzeń). Nie ma nic o leczeniu, bo wtedy nie umiano jeszcze leczyć skolioz progresywnych, a ze względu na wojenne/powojenne czasy nie leczono nawet zachowawczo (leczenie zachowawcze, czyli chodzenie w gorsecie do osiągnięcia wieku, w którym można zrobić operację).

    Dzisiaj, pod warunkiem, że skoliozę wykryje się dostatecznie wcześnie, jest całkowicie uleczalna. Jednak można też uniknąć jej ryzyka stosując się do pewnych zasad (promowanych chociażby tutaj).

    Jeszcze trochę o rozpoznawaniu i leczeniu. Film New Direction (prezentowany jest przez dr Min Mehta - ortopedę, która całe życie zajmowała się skoliozami w National Orthopaedics Hospital w UK):

    www.youtube.com/watch?v=XJXlYgrZP3Y
    www.youtube.com/watch?v=Vgz6mCeOAYQ
    www.youtube.com/watch?v=YmyalkafDtY
    Film jest adresowany także (a może przede wszystkim) do personelu medycznego, bo jest pokazane, jak rozpoznać u niemowlęcia objawy, tym niemniej warto zobaczyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka