Dodaj do ulubionych

Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego

20.06.12, 10:42
Witam,

Mój syn ma siedem i pół miesiąca, ogólnie jest bardzo ruchliwym i zadowolonym z życia niemowlęciem. Niestety mamy problem z dziennymi drzemkami. Trzy tygodnie temu zastosowaliśmy metodę Tracy Hogg, poszło gładko- wystarczyły 2 dni, nie było dramatu, przez dwa tygodnie mój maluch zasypiał sam w łóżeczku i spał dobrze, od tygodnia mam w domu istny horror, nie chce zasypiać już w łóżeczku (i nigdzie indziej też nie) . Nic w domu się nie zmieniło, wszystko po staremu, zero zmian. Generalnie wygląda to tak: jakiś czas przed drzemką proponuję maluchowi spokojniejsze zabawy, później kołysanka do wyciszenia jak się już wyciszy i odpręży to odkładam go do łóżeczka, już w momencie odkładania jest straszny płacz,aż kaszle. Udaje mi się go wtedy czymś zajać, głaskam, przytulam, pokazuję różne przedmioty i jest ok, oczka zaczynają się kleić, już prawie śpi i nagle płacz który nawet gdy wezmę go na ręce nie przechodzi. Co jest zastanawiające to ze przy mnie płacze najbardziej gdy go usypiam,kaszle krzyczy zanosi się pręży, wscieka, w konsekwencji nie jestem w stanie go uśpić wcale, gdy usypia go babcia czy mąż płacze mniej, cos tam postękuje.

JUż nie wiem co o tym myśleć, dlaczego niemowle najbardziej płacze przy mamie gdy idzie spać...zastanawiam się czy nie chce mnie do usypiania??? Przeciez wszyscy -maż , ja i babcia wykonujemy te same czynnosci związane z jego zasypianiem...czuję się jak najgorsza mama pod słońcem przy której dziecko nie chce zasnac.

Dodam że w domu panuje pogodna atmosfera, więc maluch obserwuje nieprzyjemnych czy stresujących dla niego sytuacji sytuacji.

BARDZO PROSZĘ O RADĘ
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 21.06.12, 10:33
      Mój syn spał sam w łóżeczku do 9 miesiąca, a potem, olaboga co się stało... przestał.
      Dzieci się zmieniają, dzieciom rosną zęby, mają skoki rozwojowe.
      Co ja bym zrobiła - odpuściłabym, wzięła malca do swojego łóżka, przynajmniej na czas zasypiania. Może się później da odłożyć (np. mój spał jak kamień przez pierwsze 3 godziny).
      To małe dziecko. Właśnie zorientowało się, jakie czynności prowadzą do samotnego zasypiania i daje wyraz swojemu protestowi. Ty prawdopodobnie usypiasz najczęściej, więc i protest największy.
    • klarci Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 21.06.12, 14:55
      napiszę brutalnie, zaczęłabym od wyrzucenia książki Tracy Hogg.

      jak ktoś kiedyś pięknie napisał: Twoje dziecko, to Twoje dziecko, nigdy wcześniej się nie urodziło. ma swoje potrzeby i je sygnalizuje.
      maluch po prostu potrzebuje Twojej bliskości. tak jak każde dziecko - tylko każde w trochę inny sposób to okazuje i czasami potrzebuje trochę innych form. posłuchaj go, na pewno go nie rozpieścisz.
      a jak jesteś zmęczona, to poproś tatę, niech spróbuje go usypiać.
      albo znajdźcie sposób dobry dla Was wszystkich.

      wzięcie do siebie do łóżka na pewno nie zepsuje dziecka - o ile tylko Wam odpowiada.
      super pomysłem są dostawki.
    • tulia3 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 09:55
      Wydaje mi się, że sama podświadomie wiesz, o co chodzi i dlatego na wstępie postu napisałaś o metodzie Tracy Hogg... Bo na moje oko, to właśnie mierzycie się ze skutkami jej wprowadzenia. To nie jest zresztą żadna "metoda" tylko tresowanie dziecka, bez brania pod uwagę jego indywidualnych potrzeb i uwarunkowań. Nie ma żadnej uniwersalnej metody "do dzieci", do ich usypiania, karmienia, uspokajania itp. Każde dziecko jest inne. Twoje najwyraźniej jest bardzo mądre, bo zbuntowało się przeciwko wciskaniu go w jakieś sztywne ramy. To, że przez dwa tygodnie było ok, nic moim zdaniem nie oznacza, młody po prostu musiał się zmierzyć z nową sytuacją i wyrobić sobie o niej zdanie. No i wyrobił. Nie podoba mu się łóżeczko, w którym (zgodnie z teorią śp. Tracy Hogg) jest praktycznie uwięziony. Ma tam leżeć i spać, bo tak ktoś zarządził odgórnie, choć on może potrzebować innego sposobu usypiania, innego sposobu wyciszania.
      Gdyby to było moje dziecko, które znam, zrobiłabym tak: drzemki spróbowałabym załatwić w ciągu spacerów. Spacer przed i po obiedzie i wtedy spanie w wózku. A wieczorem wróciłabym do takiego sposobu usypiania, jaki był przed pomysłami Tracy Hogg lub poszukałabym czegoś, co daje dziecku spokój i powoduje, że mały odlatuje całkiem zadowolony i ukojony.
      Pozdrawiam :)
      • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 10:26
        Oczywiscie że dzieci się zmieniają, wiem coś tez o skokach rozwojowych i ząbkowaniu, ale 10 kg które trzeba kołysać żeby zasnęło to spore wyzwanie fizyczne-przynajmniej dla mnie, nie dawałam już rady więc zastosowałam metodę Tracy H.

        RUSALKA- mały nie chce spać w moim łóżku ze mna, wtedy za bardzo się rozprasza,doprowadza do skrajnego zmęczenia i w końcu płacze-byłabym szczęśliwa gdyby moje dziecko wybrało właśnie usypianie w moim łóżku.

        Nie karmię piersią od 4-mca.

        KLARCI/TULIA- ja nie jestem za wychowywaniem wg ksiązek i "tresowaniem", sama uważam ze niektóre pomysły Tracy sa lekko szokujące , ale metoda z zasypianiem wg PP sprawdza się i u mnie i w szerokim gronie znajomych. Dzwiganie 10 kg naprawdę daje w kość szczególnie jezeli trzeba kołysać z 30 min. Dla mnie PP było wybawieniem,-zresztą zajeło nam to dwa dni bez większego płaczu- i dla mojego synka też bo odkad usypiał sam w łóżeczku spał spokojniej, nie przebudzał się z płaczem a drzemki dzienne z 30 minutowych wydłużyły się do 2x1,5h i jednej2,5 h- dziecko wstawało zadowolone i wyspane. Gdy usypiało bujane- budził się co 10 min, popłakiwał wiercił- zastosowałam metodę PP nie tylko dla własnej wygody, ale też dla niego i jego samopoczucia. Niestety coś się stało ze przestał zasypiać tak jak przez te dwa cudne tygodnie. Tyle ze myślałam nad tym ze 100 razy- wszystko jest po staremu. Co do taty, wraca z pracy na 18.00 wtedy drzemki dzienne się kończą, przychodzi kąpanie i mały potem zasypia przy jedzeniu- wiec nie mam możliwosci pomocy, babcia wysiadła po pierwszym razie.

        Co do wiezienia w łożeczku- śpi tam od urodzenia, i bawi się w ciagu dnia- wiec lęk łożeczkowy odpada. On nie ma problemu ze spaniemw łóżeczku, ale z samym zasypianiem- jak pisałam ma zamknięte już oczy i wtedy się zaczyna. No a przy mnie najbardziej płacze- co sprawia ze jest mi bardzo przykro bo czuję się jak najgorsza matka.

        Na spacerach nie ma mowy o spaniu- jest zbyt zxaintersowany otoczeniem.


        A Wy jak usypiacie swoje dzieci?

        Pozdrawiam

        • rulsanka Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 10:50
          Mój łobuziak był trudny do uśpienia, szczególnie w tych gorszych okresach (za to już po zaśnięciu przynajmniej 3 godziny spał jak kamień).
          Pamiętam, że usypiałam trzymając synka na kolanach i bujając się na piłce. Były też krytyczne momenty, kiedy robił wszystko, żeby nie zasnąć. I wtedy brałam go w mandukę i szłam na długi spacer :)
        • klarci Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 11:12
          moja dwójka była/jest (teraz młodszy, też 8-miesięczny) zasypia na moich rękach przy piersi.
          jak mnie nie ma to zasypia wtulając się z babcię, czy tatę, czasami ssąc smoka, ale najczęściej wyciszając się nuceniem.
          zasypia też w chuście/nosidle, wózku, foteliku w aucie - ale to różnie, bywa, że marudzi.

          ja też zauważyłam, że dłużej śpi jak uśpi go babcia. potrafi wtedy przespać 2 godziny, co przy mnie zdarza się jedynie kiedy kładę się z nim i śpię.

          nie wiem co Ci jeszcze doradzić.
          myślę, że możesz spróbować powoli przechodzić od usypiania na bujających rękach, do usypiania np na rękach, ale na siedząco, aż do zasypiania w łóżeczku z Twoją ręką przy główce.
          ja bym posłuchała sygnałów dziecko, na co ono est w stanie przystać. może znajdziecie rozwiązanie dobre dla Was wszystkich. tego życzę
        • klarci Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 11:17
          mamamonika2, trochę sobie zaprzeczasz, bo albo działa, albo nie.
          pytanie też jakim kosztem działa.
          nie wiem co to za metoda PP, bo ja ogólnie mam złe zdanie o jakichkolwiek "metodach", bo książkę próbowałam przeczytać z ciekawości i za bardzo ciśnienie mi podnosiła :/


          znajdź metodę mamymoniki2 i jej dziecka :) własną, mającą na uwadze potrzebę bezpieczeństwa zasypiającego dziecka i uwzględniającą Twoje potrzeby :)
    • tulia3 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 12:12
      Jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Z tego co rozumiem, metoda Tracy Hogg polega głównie na tym, by dziecko "nauczyło się" niepłakania, gdy nie ma mamy lub taty i zasypiania w łóżeczku, a nie w bezpośredniej bliskości rodzica (kontakt ciało do ciała). Do tego dąży się wprowadzając ją.
      Twoje dziecko ma 7,5 miesiąca. To początek okresu lęków separacyjnych. Niemowlę zaczyna się orientować, że mama i ono są dwoma oddzielnymi organizmami i ogarnia je strach przed rozłąką.
      Wydaje mi się, że połączenie tych dwóch spraw może być mieszanką wybuchową. Okres lęku separacyjnego jest trudny dla rodziców, ale tak po prostu jest, nie da się wytłumaczyć dziecku, że nie powinno się bać. Ono się boi i już. My się musimy dopasować do niego, a nie ono do nas. Ten okres na pewno nie jest najlepszym momentem do wprowadzania metody Tracy Hogg (żaden moment nie jest moim zdaniem).

      • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 13:18
        Metoda Tr.H. polega na tym że pozostajesz z dzieckiem aż nie zaśnie. W momenciekiedy zaczyna płakać podnosisz je i tulisz aż się nie uspokoi, gdy się uspokoi odkładasz do łożeczka nadal stojąc obok, mozesz je głaskać, śpiewać itd-zależy od dziecka. Gdy ponownie płacze, znów bierzesz je na ręce, a gdy się uspokoi odkładasz, i tak w kółko aż zaśnie. Metoda ta nie polega na włożeniu dziecka do łożeczka i pójściu sobie gdzieś. Zanim dziecko wyladuje w łózeczku trzeba je wyciszyć, tuleniem i śpiewaniem badz samym tuleniem co kto woli, dopiero jak się odpręży wkładasz do łożeczka ale nie wychodzisz, i jezeli płacze podnosisz i przytulasz, uspokajasz.

        wiec myślę że nie jest ta metoda jakaś drastyczna. Nie wiem czy nie mylisz jej z metodą niejakiego Ferbera- który proponuje metodę wypłakiwania się dziecka aż nie zaśnie- to w tej metodzie rodzic zostawia dziecko samo w pokoju w łózeczku - co swoja drogą jest straszne i nie rozumiem jak ktoś to stosuje. U Tracy staramy się nie dopuścić do płaczu, tuląc malucha i będąc z nim cały czas.
      • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 13:29
        Juz ostatnio powiedziałam sobie- ok, chce być kołysany ok, będe go kołysać, wytrwam-10 kg-dam radę, jakoś to będzie, poczuje się jak na siłowni- TYLKO ZEBY ON SPAŁ DOBRZE, a nie budził się i popłakiwał, i na dodatek spi za krótko i jest nie wyspany- tak jak pisalam wcześniej chodzi mi o komfort nie tylko mój ale i mojego malucha.

        Nie wiem jaki sposób wymyśleć zeby zasypiał sam,a le wiem że to było dla niego najlepsze-spokojny długi sen, co dawało wypoczęte dziecko.

        A czy może nie chcieć zasypiać przy mnie bo boi się ze jak zaśnie to ja zniknę?Tak to jest z tym lękiem separacyjnym czy piszę głupoty?
        • tulia3 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 13:49
          Często jest tak, że dzieci przy mamie skarżą się najbardziej gdy coś je boli/przeszkadza/drażni/wkurza... Mama jest jakby katalizatorem odreagowania. Co nie oznacza, że dziecko płacze PRZEZ mamę. Tylko w jej obecności najłatwiej mu swoje emocje uzewnętrznić.
          A jak wyglądają wasze dni? Jesteś z nim w ciągu dnia? U mojej córki takie jazdy zaczęły się w jakiś czas potem, kiedy wróciłam do pracy.
          Jak wyglądały drzemki i nocne spanie wcześniej?
          • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 22.06.12, 14:07
            Nie mogę go nawet na przewijak odłożyć, bo jest istny dramat a zmiana pieluchy graniczy z cudem, w ogóle gdziekolwiek go odkładam jest dramat- oprócz maty do zabawy.

            Generalnie dom jest pełen ludzi, dom ma trzy poziomy- mam prababcię i pradziadka, moich rodziców czyli babcia i dziadek no i my-każdy na swoim poziomie, ale wiadomo wszyscy do wszystkich chodza;) Ja jestem z małym 24h- dopiero po południu włączają się mąż, babcia i dziadek, a pradziadki to zagladają raz do południa raz po południu- zależy od telenoweli hehe;)

            Dawniej nocą sypiał lepiej, teraz jest gorzej ale nie wiem czy to upały, zęby czy skok...
            A drzemki różnie, ale chyba jest teraz lepiej pomimo trudnego usypiania. Tylko ja mu chcę oszczędzić tego płaczu bo mi się serce kroi- dlatego szukam wszędzie czemu tak strasznie płacze przed zaśnięciem, albo juz zasypia prawie i nagle wybuch płaczu- nigdzie nic nie ma.
            • kaetchen Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 24.06.12, 00:05
              A to nie kwestia skoku rozwojowego, charakterystyczna dla tego wieku?:) Poza tym zdarzają się takie właśnie momenty u takich dzieciaczków - czasem to związane ze zmianą pogody, czasem wynika z jakiegoś jedzenia, mogą się też tak manifestować idące zęby.. Mniej więcej w tym wieku moja córka potrafiła spać po max 1 godzinę dziennie. Czasem było to ledwie 0.5 godziny. Po skończeniu roku - coś się zaczęło zmieniać i obecnie.. zdarzają jej się rekordy w długości drzemki okołopołudniowej - trwające nawet do 4 godzin! Akurat w kwestiach drzemek dziennych odpuszczałam, bo zwyczajnie nie chciało mi się walczyć. No chyba, że już dziecko było tak zmęczone, że drzemka była niezbędna, to wyciszałam i kładłam spać. Jeśli nie było takiej potrzeby - to po co się męczyć?


              Ogólnie odnośnie T.H. - to ja sobie bardzo chwalę jej książkę. I osobiście nie widzę w metodzie usypiania niczego złego. Złe jest rozumienie metody przez osoby, które jej zapewne nigdy nie sprawdziły...

              Istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie - i jest to z każdym nawykiem związane (dotyczy również np próby odzwyczajenia się od papierosów) - mianowicie po właśnie 2-3 dniach od wprowadzenia zmiany, mózg próbuje przeforsować stare rozwiązanie. Jeśli się poddasz i zmienisz coś - mówiąc kolokwialnie - diabli biorą dotychczasową pracę. Jeśli natomiast konsekwentnie kontynuujesz co zaczęłaś (choć nikt nie powiedział, że łatwo będzie) - to średnio po kolejnych 1-2 dniach masz spokój. U nas taka sytuacja była przy zmniejszaniu ilości nocnych karmień - bo było ich nawet 6 (średnio 3-4) w ciągu .. 6 godzin. Poszło gładko o dziwo, ale właśnie po 2 dniach, trzeciej nocy była taka afera, że już prawie się poddałam. Na szczęście utrzymałam swoje zdanie, i już 5ej nocy moje dziecię całkiem zaakceptowało decyzję i spało dość dobrze nawet.
              • klarci Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 26.06.12, 23:24
                ale błagam nie porównuje mózgu niemowlęcia i dorosłego.
                dziecko, któremu odmawia się tego o co prosi, nie uczy się sobie radzić bez tego, tylko chować w sobie frustrację, bo ta itak nikogo nie obchodzi.

                co do usypiania, metoda, którą opisała autorka jest do zaakceptowania. jednak ogólnie podejście i książka T.H. nie :/ i faktycznie nie stosowałam i nie planuje stosować jej metod. na szczęście mam większe od niej pojęcie o rozwoju dziecka niż Tracy
                • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 27.06.12, 12:35
                  No nic, dziekuję wszystkim za opinie itd-ale w konsekwencji doszliśmy do "porozumienia" :) z moim dzieckiem, fakt że jest to bardziej na jego korzyść bo postawił na swoim :)

                  Skończyło się na tym ze jakiś czas jestw łózeczku aż zaczyna prawie spać i wyedy również płakać- no i biorę go na ręce, kołysam chwilę i śpi. Chociaż nie muszę już 30 min bujać tylk chwilę- więc nie jest narazie źle. Było gorzej.

                  Metoda Tracy wiem ze działa, i zapewne powtórzenie jej i ponowne zastosowanie przyniosłoby rezultaty ale nie byłabym w stanie znieść emocjonalnie tak strasznego płaczu mojego dziecka, wiec ją sobie daruję, spróbuję przetrwać w ten sposób, aż moze kiedyś zacznie zasypiać przy czytanej bajce...zobaczymy :)
                      • klarci Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 28.06.12, 22:36
                        mam jakieś nieoparte wrażenie, że zaprzeczasz sobie w różnych postach.

                        co do opinii - bo ludzie lubią szybkie i na pozór skuteczne metody. a kiedy już je zastosują, zazwyczaj nie chcą słuchać, że one nie są skuteczne w sposób bezpieczny dla dziecka.

                        ale grunt, że się z maluchem dogadaliście.
                      • luliluli Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 02.07.12, 15:29
                        Fajnie, że udało Wam się znaleźć rozwiązanie:)
                        Ja próbowałam tej "metody" i nie mam o niej dobrego zdania. Sama Tracy proponuje zwracać uwagę na to, jakie jest dziecko, dzieli dzieci na różne charakterologiczne typy, omawia, opisuje, po czym wszystkie wrzuca do jednego wora i każe usypiać tak samo, bez względu na różnice charakterologiczne, wspomina tylko o tym, że z jednymi może pójść szybciej a z innymi wolniej. Paranoja.
                        Jej system działa tylko na dzieci szybko rezygnujące. Jestem dumna ze swojego syna, że się nie dał;) dawno dawno temu, gdy zagubieni szukaliśmy sposobu na jego spanie, tak bardzo oddalając się od tego, czego naturalnie potrzebują dzieci...
                        --
                        Mamo_sapiens
                        [url=http://lilypie.com][img]http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png[/img][/url]
                        • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 03.07.12, 11:12
                          Mój w konsekwencji też się nie dał tej metodzie. Działała u niego przez 2 tyg, a potem mowy nie było aby spał jak spał.

                          Teraz nie jest źle, fakt trochę waży, ale czego się nie robi dla swojego szkraba, prawda? :)

                          A jeżeli mogę zapytać, jak usypiasz swojego malucha?
                          • luliluli Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 04.07.12, 08:37
                            Ja mam już starego chłopa dwulatka;)
                            Usypiałam go przez większość życia przy piersi. Dopiero od niedawna usypiam go po karmieniu - zwyczajnie leżę obok i zazwyczaj udaję, że śpie:P
                            Jak był mniejszy zdarzało się też usypianie przez noszenie w chuście, czasami na rękach, albo w wersji mniej inwazyjnej dla mięśni rodzica - na kolanach podczas siedzenia na wielkiej piłce gimnastycznej (bujaliśmy się z dzieckiem).
                            Mąż pod nieobecność moją i piersi (:P) usypiał na rękach, albo leżąc obok, jeśli mały był spokojny, czasami też czytaniem książeczki.
                            Do dziś na drzemki najszybciej zasypia w wózku.
                            Wczoraj (a syn, przypominam, ma już dwa lata) Radzik zasnął sam w łóżku, ot widział mnie krzątającą się za progiem sypialni i tak też usnął. Sama jestem pod wrażeniem;):D
                            --
                            Mamo_sapiens
                            [url=http://lilypie.com][img]http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png[/img][/url]
                        • klarci Luliluli 03.07.12, 17:30
                          zajrzałam na Twojego bloga i wpis o reklamie na kolki.
                          mądry chłopak ;)

                          ale chciałam dopisać, że ta reklama wywołuje we mnie ciarki, a głosy babci i siostry są po prostu przerażające :(
                          • luliluli Re: Luliluli 04.07.12, 08:38
                            :D
                            Noo, też nie lubię tej reklamy, serce mi się kraje na samą myśl o jej nagrywaniu - scena a mamą wlewającą lekarstwo do ust czerwonego z zapłakania malucha aż mnie boli w serce, zwłaszcza, gdy pomyślę, że na pewno była nie raz powtarzana podczas nagrania, brrr:P
                            --
                            Mamo_sapiens
                            [url=http://lilypie.com][img]http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png[/img][/url]
                • kaetchen Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 06.07.12, 21:53
                  Hem.. Ależ oczywiście, że mózg człowieka dorosłego i dziecka funkcjonują na tych samych zasadach - bodźce są przekazywane tak samo, w taki sam sposób tworzą się połączenia nerwowe między neuronami, a przyzwyczajenie dokładnie z tego samego mechanizmu wynika... I nie chodzi tu o żadne chowanie frustracji, bo akurat takie dziecko, ze względu na jeszcze stosunkowo małą ilość połączeń nerwowych - nie jest w stanie przechowywać zbyt dużej ilości informacji. To dlatego nie pamiętamy z dzieciństwa mniej więcej pierwszych 2-3 lat życia. Reszta to są mechanizmy wynikające z automatyzmów (takich jak odruchy, a później wyuczone na poziomie nieświadomym umiejętności - typu chodzenie, załatwianie się na nocnik, umiejętność samodzielnego jedzenia, etc.).

                  Poznanie mechanizmów funkcjonowania mózgu mogłoby wielu ludziom ułatwić życie.

                  I wydaje mi się, że jedynie największe pojęcie o dzieciach możesz mieć tylko w kontekście swoich, od osoby, która kilkadziesiąt lat pracowała z dziećmi różnymi, zajmując się nimi... Nie mówię, że wszystko co TH napisała jest świętością, ale sporo w tym prawdy. Reszta to tylko kwestia czy się z nią zgadzasz czy nie i jedynie subiektywna opinia bez sprawdzenia metod.
                  To zupełnie jakbyś mówiła, że kurczak z ziemniakami jest niedobry, bo tak Ci to wygląda, a w wcześniej byś tego nawet nie spróbowała, bądź spróbowałaś źle przygotowane, np przesolone danie...
    • kiki1981 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 29.06.12, 00:10
      Ja bym zabrała dziecko do swojego łóżka i tyle. Dziecko wyspane i rodzice też. Sama tak zrobiłam ze starszą córką. Miała niecałe 11m jak zaczęła spać ze mną. Jak miała 1,5 roku zaczęła spać sama na tapczaniuku (bo ja już byłam w drugiej zaawansowanej ciąży i chciałam ją oduczyć spania z mamą). Druga córkai spi ze mną od noworodka. Narazie jest na piersi ale jak sie odstawi to kupię jej fotelik lub tapczan i będzie spała razem ze siostrą w pokoju.
      • 2mamabartka Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 09.07.12, 23:32
        a my nie lubimy spac z malym, maly nie lubi z nami - kiedys sprobowalismy i nastepnego dnia mielismy 3ke zombie w domu - ja nie polecam, maly spi w swoim pokoju i to jest super;
        to nie znaczy, ze maly chce zasypiac w lozeczku - sa takie dni, ze w dzien w ogole nie spi, co bym nie robiła, choc widac, ze juz sie potyka o wlasne lapki raczkujac;
        wynagradza to spiac grzecznie nocami, praktycznie od urodzenia (jedyne nocne karmienie bylo na moje zadanie - a raczej moich piersi)

        ale - chcialam sie podzielic nasza nowa metoda (nasza, bo maly wlasciwie sam ja zaproponowal, jak nauczyl sie siadac) - kiedys zasypial przy piersi, teraz, jak zje i nie spi, to "sadzam" go sobie na kolanach opartego bokiem o mnie - chociaz oboje wlasciwie półlezymy, i on sie przytula, a jak jest gotowy, to odchyla glowke, zeby sie polozyc i spi - a ja go wtedy siup, do lozeczka. nie zasypia sam, ale nie musze go dzwigac :) i jest nawet miło
        Uwaga - nie dziala w upaly :)
        • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 10.07.12, 14:12
          Kochana, metoda która opisujesz to moje marzenie:) ale w naszym przypadku każde siedzenie na kolanach równa się wielkiej ekscytacji z otaczających go rzeczy:) piszczy z radości wyciąga rączki bo zobaczył kontakt na ścianie albo lampę:>

          marzę ze nadejdzie kiedyś taki dzień że pochwalę się właśnie takim zasypianiem jak opisałaś:)

          Pozdrawiam:)
          • 2mamabartka Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 13.07.12, 21:30
            no tak, potrafie to sobie wyobrazić :) moj tak ma, jak nie usnie przy piersi w dzien i ja probuje go uspic :) ale wieczorem jest inaczej, sama jestem zaskoczona

            u nas pomaga, jak na malucha nie patrze (nie nawiazuje kontaktu wzrokowego) i nic do niego nie mowie, mozna spiewac w kolko to samo i najlepiej samej zamknac oczy; czasem tylko, ale to gdy jest niespokojny i placzliwy robie głosne szszsz...

            pomaga tez to, ze wieczorem jest ciemno, ja siedze na fotelu, on buzia do sciany i jest to jedyne miejsce do usypiania od zawsze, widzi przed soba tylko rybke-naklejke i na poczatku cos do niej mowi, albo wyciaga lapki, ale siedzi przytulony i stopniowo sie uspokaja
      • aleksandra1357 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 18.10.12, 12:56
        becia134 napisał(a):

        > Do autorki wątku:
        > Przeżywam to samo, więc proszę o kontakt. Mój synek tak daje czadu przy zasypia
        > niu, a jak go usypia mój mąż to grzecznie zasypia... Nie potrafie tego zrozumie
        > ć!

        Oj, bo Wy myślicie, że dziecko to automat. Jak dziecko będzie starsze, to jeszcze bardziej da czadu, bo okaże się, że nie chce się ubierać, nie chce jeść, nie chce siedzieć w wózku i tysiąca innych rzeczy nie chce. A spać nie chce przede wszystkim. Taki life. Kołysać i nosić i śpiewać, i tak godzinami, niestety. Nie ma co z dzieckiem walczyć. Niektórzy wsadzają do samochodu, żeby uśpić i jeżdżą dookoła domu.

        A co do słynnej metody PP (podnieś, połóż), to jest bardzo drastyczna, mimo, że się dziecka nie zostawia. Próbowałam tej metody. Dla mnie to kompletna porażka i pomyłka. Dziecko płacze, bo chce na ręce. Bierzesz, przytulasz i odkładasz, a dziecko w ryk. Bo chce na ręce. Bierzesz na chwilę, uspokaja się, odkładasz. I tak, według książki, 100 razy! To jest wymyślne, okrutne torturowanie dziecka.
      • mamamonika2 Re: Zagadka dla Pana Pawła Zawitkowskiego 26.10.12, 12:08
        Nie korzystam z GG niestety. Mój maluch ma teraz prawie rok, z perspektywy czasu mogę Ci powiedzieć że to był początek chyba tak zwanego lęku separacyjnego- dlatego przy mamie jest największy dramat jezeli chodzi o zasypianie. Miałam wrazenie ze nie chce usnąć bo się boi rozstania. Nie miałam fizycznie siły ze względu na chory kręgosłup aby go bujać aż uśnie po 20 min płaczu i bujania więc zrobiłam cos za co pewnie wszyscy mnie tu zjadą równo. Przestawiłam tak pory posiłków że karmienie butlą z mlekiem pokrywało się z czasem kiedy mały powinien iść spać, w konsekwencji zaczął usypiać przy jedzeniu zjadajac całą butlę i gapiac się na mnie tymi swoimi małymi oczkami :) przez cały czas, aż oczka same się zamknęły- czułam że jest spokojniejszy zasypiajac w ten sposób. W ten sposób zakończylismy dramat przy zasypianiu.

        Potem był etap standardowego lęku sep.- czyli mały się bawi ale mama nie moze zniknać z pola widzenia- z tym poradziłam sobie tak ze nie leciałam jak szalona i tuliłam płaczace dziecko- tyle ze zachowałam się tak ze znowu mnie tu zjadą mamy inne- tak czy siak szłam tam gdzie miałam iść np. do wc ale cały czas mówiłam żeby mnie mały słyszał" mama jest, itd, nigdzie nie znikam, mama robi siku itd" o dziwo przestawał płakać po chwili i wsłuchiwał sie w głos-przytulałam go jak wracałam i bawilismy sie dalej. najważniejsze aby nie wzmagać tego lęku- tulenie dziecka +mówienie bojaźliwiym głosem "mamusia jest, juz dobrze ojej"- wydaje mi się ze wzmaga w dziecku te jego obawy.


        A teraz jestem na etapie roczniaka, który ani myśłi iść spać :) Tyle że już nie płacze odkładany do łożeczka (nawet po karmieniu) tylko wstaje i biega , szaleje , śmieje sie itd wiec go nie usypiam, czekam do nastepnej pory popołudniowej drzemki aż się wymęczy i uśnie.

        Wszystko się zmienia, człowiek myśłi że już jest dobrze a tu znów zmiana.
        Przepraszam za błędy,a el się śpieszę:)

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka