Dodaj do ulubionych

Jak prowadzać niemowle które uczy się chodzić?

26.10.12, 12:21
Witam,

Panie Pawle i wszystkie mamy- mój synek za kilka dni kończy rok, sprawnie chodzi już przy meblach i tam gdzie może się o coś przytrzymać. Niestety:)) nie wystarcza mu już takie zwiedzanie więc raczkuje do osoby dorosłej siada przed nią wspina się po nogach do pozycji stojącej, odwraca się plecami do tej osoby i chwyta za ręce i chce chodzić trzymany za raczki.
Moja mama twierdzi że trzymając dziecko za rączki,( które ma uniesione do góry) pokrzywię mu łopatki i że tak się nie prowadza dziecka. Jeżeli chodzi o mnie wydaje mi się i widzę po dziecku ze dla niego jest to naturalna pozycja. fakt ze czasem chodzi jak "pijany zając:)) lub bardzo szybko gdzie góra wyprzedza dół:)) i wtedy te rączki się trochę do tyłu wyginają.

Proszę o opinię.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • aleksandra1357 26.10.12, 18:01
    Uprzedzę eksperta: prowadzanie za rączki jest niezdrowe i nie powinno się tego robić. To, że dziecko chodzi przy meblach absolutnie nie świadczy o gotowości do chodzenia. Nie chodzi tylko o łopatki, ale o kręgosłup, biodra, błędnik, poczucie równowagi itd. Prowadzanie za rączki zaburza naturalną naukę chodzenia.

    mamamonika2 napisał(a):

    >Niestety:)) nie wystarcza mu już takie zwiedzanie

    Owszem, wystarcza do momentu, aż zacznie sam chodzić, chyba że ktoś mu pokaże opcję prowadzania.

    > dwraca się plecami do tej osoby i chw
    > yta za ręce i chce chodzić trzymany za raczki.

    Ten opis przerzuca odpowiedzialność na dziecko - to ono tak chce. To nieprawda. Ktoś mu to pokazał. Dziecko nieprowadzane za rączki nie domaga się tego, chodzi sobie przy meblach.

    Dziwię się też, że Twoja mama jest taka uświadomiona. Zwykle to dziadkowie prowadzają, a rodzice z tym walczą.
  • mamamonika2 29.10.12, 10:30
    Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałaś- ja nie prowadzam dziecka na siłę za rączki. On sam chce, piszesz że ktoś mu to pokazał,raczej nie miał kto, po prostu któregoś dnia przyszedł do mnie raczkując i tak zrobił. Chodzi stabilnie, nie wisi na tych raczkach, zresztą w parku można zobaczyć mamy które trzymają dzieci w ten sposób i te dzieci sobie chodzą i ciagle słysze rozmowy jak mamy czekają na ten moment kiedy dziecko samo puści rączki mamy i pójdzie samoi ze to takie wzruszające itd itd itd. Dlatego moje zdziwienie wobec oporu mojej mamy, bo wszędzie widzę jak mamy tak prowadzają dzieci. Zresztą będąc na spacerze trudno jest utrzymać ruchliwego roczniaka w wózku, no chyba ze za pomocą szelek i nieustannym płaczu. Nie pozwolę mu raczkować po ziemi i drodze bo może sobie coś wbić w łapkę. I wtedy mały jak stoi przy wózku sam i chodzi wokół wózka chwyta moją rekę ( raczej palec) i prze do przodu. To mam go na siłę sadzać w wózku i nie pozwolić mu praktykować?

    A co do mojej mamy to trochę w tym hipokryzji, bo zapytałam ją jak to było ze mną- i powiedziała że mnie prowadzała za rączki a pomysł że mojemu dziecku to szkodzi wzięła od jakiejś tam znajomej. No ja łopatki mam proste i wszystko ze mną ok, więc nie wiem skąd taka nagła zmiana co do tej kwestii.
  • aleksandra1357 29.10.12, 22:32
    mamamonika2 napisał(a):

    ja nie prowadzam dziecka na siłę za rączk
    > i. On sam chce, piszesz że ktoś mu to pokazał,raczej nie miał kto, po prostu kt
    > óregoś dnia przyszedł do mnie raczkując i tak zrobił.

    Tak, tak, dziecko przyraczkowało, stanęło plecami i kazało się prowadzać. Robi tak, bo jest prowadzane. Dziecko, które nigdy nie było prowadzane, nie domaga się tego nigdy.


    > i ciagle słysze rozmowy jak mamy czekają n
    > a ten moment kiedy dziecko samo puści rączki mamy i pójdzie samoi ze to takie w
    > zruszające itd itd itd.

    To, że inne mamy robią krzywdę swoim dzieciom, to nie znaczy, że Ty też powinnaś. Ja tam ze wzruszeniem czekałam na moment, aż syn puści się ściany i do mnie przyjdzie.


    Zresztą będąc na spacerze trudno jes
    > t utrzymać ruchliwego roczniaka w wózku, no chyba ze za pomocą szelek i nieusta
    > nnym płaczu. Nie pozwolę mu raczkować po ziemi i drodze bo może sobie coś wbić
    > w łapkę.

    Raczkowanie po placu zabaw od kwietnia do października jest najbardziej wskazane i nie pojmuję, czemu rodzice ciągają te biedne dzieci za rączki, zamiast puścić.
    Niestety zima jest trochę gorsza, bo mimo rękawiczek ciężko raczkować w kombinezonie itd.
    No więc ja bym stawiała obok ławki, albo przy wózku. Umie chodzić za wózkiem? Jeśli nie, to tym bardziej nie prowadzać.
    Można sadzać roczniaka na huśtawki, na zjeżdżalnie, stawiać obok wszelkich drabinek, sadzać na śniegu i dać łopatkę, bawić się liśćmi, żołędziami albo ulubiona zabawa roczniaków: postawić przy furtce na plac zabaw i niech otwiera itd. Jest tysiąc rzeczy, które można robić na spacerze, nie prowadzając.

    > A co do mojej mamy to trochę w tym hipokryzji, bo zapytałam ją jak to było ze m
    > ną- i powiedziała że mnie prowadzała za rączki

    Twoja mama bardzo mi imponuje - idzie z czasem, z postępem, z osiągnięciami. Zwykle starsze pokolenie się zasklepia w swoim dobrym mniemaniu o sobie i nie przyjmuje do wiadomości, że robiło coś źle.

    No ja łopatki mam proste i wszystko ze mn
    > ą ok, więc nie wiem skąd taka nagła zmiana co do tej kwestii.

    Masz prosty kręgosłup? Nie garbisz się? Żadnej wady postawy? Bóle kręgosłupa?
    Może byłaś krótko prowadzana, może na starość Ci wyjdzie, czego Ci nie życzę oczywiście.
  • mamamonika2 30.10.12, 10:42
    Każde dziecko jest inne i wpada na inne pomysły, możesz mi nie wierzyć że po prostu przyraczkował do mnie, ale tak było. Mówisz że dziecko które nie jest prowadzane nie domaga się tego, to niemowlę które nie wie jak siadać, nagle pewnego dnia stara się to zrobić to co też mu to ktoś pokazał? dzieci mają pewne odruchy jedne takie inne siakie.

    Jeżeli chodzi o raczkowanie po placu zabaw to chodzi mi o dni kiedy jest mokro lub zimno, albo po prostu jest zima, wtedy to chyba logiczne że nie dasz małemu raczkować. Tyle że moje dziecko jest naprawdę specyficzne jeżeli chodzi o zachowanie bo przejawia zachowania takie jak mamusia:) czyli chcę robić to i to i koniec kropka, nie dam się niczym odciągnąć od pomysłu. Wiem ze jest milion rzeczy od pokazywania po dotykanie różnych przedmiotów czy stawianie przy wózku, ja to robię ale on chce ewidentnie chodzić- dziś chodzi już za jedną rączkę. Jak go nie chce prowadzać to po prostu puszcza się sam tyle ze się przewraca i wie że za drugim razem go złapię- to jest mały spryciarz, a ja nie chce żeby się bardziej poobdzierał niż musi.

    Kochana, niech Ci moja mama nie imponuje bo ona gdzieś coś posłyszy i leci do mnie z pretensjami czemu ja tak nie robię, dam Ci przykłady- wnuczka jej znajomej w wieku 7 mies jadła smażone na tłuszczu naleśniki, normalnie zrobiła mi awanturę że ograniczam smaki mojemu dziecku- no sorry, ale mój mały nie będzie w wieku 7 mies jadał takich rzeczy, jestem mamą i ja decyduje, a wątpię czy powoduje ograniczanie smaków dziecku tylko dlatego że nie zje smażonego naleśnika jak ma 7 mies, zje go jak będzie starszy i tyle.
    Idzie z postępem, szkoda że nie z rozumem, bo kolejna afera była jak zobaczyła zdjecie na FB mojej koleżanki, która dla dziecka 8-mc kupiła siedzący fotelik, przodem do kierunku jazdy( pisałam o tym w innym wątku) i afera że nasze dziecko świata nie widzi tylko sufit w samochodzie. Tyle że w każdym sklepie w jakim byłam sprzedawcy powiedzieli że sprzedadzą mi taki fotelik ale jak mały skończy rok, bo wcześniej to szkodzi małemu na kręgosłup, jakieś tam teksty o przeciążeniach itd- ale to na niej nie zrobiło wrażenia, bo przecież inni kupili. A co do nauki chodzenia, dostałam praktycznie nakaz zakupu chodzika, tyle że powiedziałam że jak go kupi to go wywalę. Nadal Ci moja mama imponuje? AAA i jeszcze cały czas się ze mną spiera o to że mały powinien spać przy włączonym świetle bo jak ma spać po ciemku? No kurde, maluteńka lampka mu w zupełności wystarcza i śpi prawie po ciemku- ale nie ważne że dziecko śpi, ważne ze chciałby żeby włączyć górne lampy tylko mówić nie umie, a babcia to wyczuwa.

    Wczoraj byliśmy u pediatry i weszliśmy do gabinetu za rączki, no Pani dr się zachwyciła ze tak świetnie sobie radzi, a co do rączek to powiedziała żeby pilnować żeby mały się nie wieszał a tylko podpierał. Bo ja niestety:) katuję swój kręgosłup i schylam się maksymalnie jak się da właśnie żeby "nie wyrywać mu rączek" a służyć za pomoc w oparciu. Kupiliśmy pchacz, ale kurczę te plastikowe kółka na płytkach ( nie mamy nigdzie ani skrawka dywanu) strasznie się ślizgają, jak mały się oprze o ten pchacz to leci na łeb na szyję bo te kółka jak na lodowisku. A nie chcemy kupować dywanów na jakieś 2 tyg aż sam zacznie chodzić, bo to bez sensu. szkoda że te kółka nie są gumowe...;/

    A co do mojego kręgosłupa, nie mam wad itd itd. Na starość na pewno mi wyjdzie, coś musi :)))
  • ambivalent 27.10.12, 14:24
    Nie prowadzaj. Nauczy sie sam chodzic. I brawa dla Twojej Mamy :)
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lb3f.lilypie.com/0D0ap2.png[/img][/url]
  • ambivalent 27.10.12, 14:26
    I jeszcze jedno. Takie prowadzanie jest tez zabojcze dla kregoslupa rodzica :D
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lb3f.lilypie.com/0D0ap2.png[/img][/url]
  • kriss_1 29.10.12, 10:48
    Absolutnie nie prowadzaj dziecka za raczki. Szacunek dla wiedzy Mamy!
    To , ze kolezanki prowadzaja , to nie jest argument. Mozna tez powiedziec- pale przy dziecku, przeciez kolezanki pala i nic im nie jest... Albo: moj dziadek palil 40 lat i nie ma raka- wniosek- palenie nie powoduje raka!
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007 oraz Poli i Tomka
    [img]http://lb2m.lilypie.com/Cpttp2.png" width="200" height="80[/img] [img]http://lb1m.lilypie.com/GovAp2.png" width="200" height="80[/img]
  • mamamonika2 29.10.12, 10:53
    Nie wiem czy zauważalny jest fragment o hipokryzji mojej mamy;>

    A te mamy które widzę to nie koleżanki, a obce osoby które obserwuję w sklepach, na spacerze itd. Nie sugeruję się tym że one tak robią, po prostu zauważyłam że te Panie prowadzą dzieci tak jak ja i że moje dziecko nie jest jedyne.
  • kriss_1 29.10.12, 18:03
    Moze nie hipokryzji tylko aktualizacji wiedzy? Naprawde mama nie mogla przez 20 lat zmienic zdania?
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007 oraz Poli i Tomka
    [img]http://lb2m.lilypie.com/Cpttp2.png" width="200" height="80[/img] [img]http://lb1m.lilypie.com/GovAp2.png" width="200" height="80[/img]
  • mamamonika2 30.10.12, 10:47
    Spójrz ma mój post z 30.10- tam jest wzmianka o mojej mamie :)
  • maggieeee 29.10.12, 12:45
    myślę iż zdrowy rozsądek przede wszystkim. prowadzanie dziecka rzeczywiście nie jest najzdrowsze dla postawy. to opinia znawców, ja jestem tylko mamą, która poczytała trochę na ten temat i rozmawiałam z rehabilitantką mojego syna. był rehabilitowany ze względu na asymetrię i onm.
    trzymanie za rączki tak do góry nie jest naturalną pozycją i sytuacją. z drugiej strony, wiadomo jak jest z roczniakiem, to już czas kiedy potrafi bobas pokazać swoje niezadowolenie.
    chyba powinnaś, w miarę możliwości, powstrzymywac jego zapędy do chodzenia ;) a myślałaś o pchaczu? to jeszcze zabawka/przyrząd, który prawidłowo dobrany pozwala zachować prawidłową postawę u dziecka zaczynającego chodzić.
    ale generalnie.... jeszcze się zdąrzy nachodzić w życiu ten twój synek więc przekonaj go, że raczkowanie też jest fajne ;)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/k0kd2n0atex811ct.png[/img][/url]
  • kasienka43 29.10.12, 12:52
    wydaje mi się, że gro.. rodziców tak jest nakręcone przez otoczenie że dziecko w takim wieku musi chodzić że zapomina o zdrowym rozsądku i o o tym co dla ich dziecka mogłoby być najlepsze.. mi też mówiono żebym wsadzała dziecko do chodzika , prowadziła je bo szybciej ruszy, nie robiłam tego ani razu - nie żałuję, synek zaczął chodzić mając 2 lata ale wiem że był na to gotowy i wystarczyło mu że rok posuwał się na tyłku.. Miał ONM.
  • mamamonika2 29.10.12, 18:10
    ja go cały czas odkładam do raczkowania, ale on zaraz się wspina i znów na nowo to samo, to nie jest też tak że przez cały dzień chodzi.
  • maryblade 30.10.12, 01:41
    nie prowadza się dziecka, które w ogóle nie chodzi, ale dziecko, które ciągnie rodzica za palec lub rękę można prowadzać :) moje dziecko tak chodziło przez cały dzień dopóki nie nauczyło się samo, a jak już umiało to się ani razu nie przewróciło ;) nie wyobrażam sobie żebym mu odmówiła ;) teraz musiałabym chyba go po psychologach ciągać ;)
  • mamamonika2 30.10.12, 10:48
    Dziękuję kochana ze chociaż Ty rozumiesz, że czasem dziecku nie da sie odmówic pomocy w nauce nowych umiejętności
  • ambivalent 30.10.12, 15:07
    Jezeli i tak wiesz najlepiej to po co sie pytasz o opinie? Pytasz czy mozna, mowia ci, ze nie a ty nadal swoje. Wiec po co pytasz?
  • mamamonika2 30.10.12, 15:18
    bo chce uzyskać jak najwiecej odpowiedzi, a jak widać nie wszyscy uwazaja ze to złe i czy wiadomo na 100% ze to szkodzi, czy nastała teraz taka moda ze kazda ingerencja robi z dziecka "kaleke"? zreszta od tego jest forum aby dyskutowac i wyrazac opinie. a ja chce poznac jak najwiecej opinii a nie tylko -3osób.
  • kriss_1 31.10.12, 10:17
    Wez pod uwage, ze to nie jest kwestia glosowania tylko faktu, jesli cos jest faktem, to niezaleznie ile osob zaglosuje,ze nie szkodzi , to i tak bedzie szkodzilo. na pewno nie szkodzi wszystkim dzieciom, ale naprawde chcesz przekonywac sie o tym na swoim dziecku?
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007 oraz Poli i Tomka
    [img]http://lb2m.lilypie.com/Cpttp2.png" width="200" height="80[/img] [img]http://lb1m.lilypie.com/GovAp2.png" width="200" height="80[/img]
  • mamamonika2 31.10.12, 18:47
    Nie chodzi o głosowanie.

    Tak dla uporządkowania i abym mogła sobie to wszystko uzmysłowić, czy mogę prosić Cię o napisanie tych faktów. Będę wdzieczna, bo pisze się że szkodzi na kregosłup, ale co to oznacza, ze mam dziecko zmuszać do siedzenia, i bronić mu chodzić? Naprawdę będę wdzięczna. Pozdrawiam
  • ambivalent 01.11.12, 10:51
    Nie, nie masz zmuszac dziecka do siedzenia i zabronic chodzenia. Masz mu pozwolic nauczyc sie chodzic samemu. Duza roznica.
    Rob jak chcesz, twoje dziecko. Pewnie mu to prowadzanie nie zaszkodzi. Ale pytanie takie zadalas na forum, na ktorym rodzice sa z reguly wyczuleni na takie drobne roznice. Czego sie spodziewalas?
  • mamamonika2 02.11.12, 10:17
    ambivalent napisała:
    Ale pyta
    > nie takie zadalas na forum, na ktorym rodzice sa z reguly wyczuleni na takie dr
    > obne roznice. Czego sie spodziewalas?

    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli.


    Chciałam jeszcze zapytać czy trzymanie dziecka za jedną rączkę podczas chodzenia to błąd, tak?
  • ambivalent 02.11.12, 10:56
    To forum jest specyficzne. Czytalas ksiazki Pana Z? Jest on zwolennikiem naturalnego (w moim mniemaniu) rozwoju dziecka. Podazania za nim, dawania miejsca i czasu na samodzielne odkrywania poszczegolnych mozliwosci, nie narzucania ambicji rodzicow i nie "pomagania" dziecku w sposob, ktory zaburza indywidualny rozwoj tego dziecka. Obserwowania dziecka i radosci z tego jak sie rozwija bez ingerencji. I to nie tylko dlatego, ze owe ingerencje (sadzanie, prowadzanie, uzywanie przerozonych przyrzadow itp) sa szkodliwe (czesto nie sa) ale tez dlatego, ze ingerowanie nie pozwala dziecku samodzielnie pokonywac poszczegolnych etapow, byc dumnym z faktu, ze samo usiadlo, ze samo zaczelo chodzic, ze samo podnioslo zabawke albo przypelzlo do ksiazki. Wiec masz tutaj rodzicow, ktorzy z reguly zgadzaja sie z powyzszymi zalozeniami i zgodnie z nimi beda ci odradzac prowadzania malucha za raczki.
    A odpowiedzia czesto nie bedzie: to jest szkodliwe, ale po prostu: PO CO? Co osiagniesz probujac przyspieszyc rozwoj dziecka?
    Mam nadzieje, ze teraz zrozumiesz :)
  • mamamonika2 02.11.12, 15:28
    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Teraz już rozumiem :)

    Zgadzam sie z tym co napisałaś i staram się tak postępować, mnie się nie śpieszy aby moje dziecko szybko pokonywało etapy rozwoju. Tyle ze nikt mi nie wierzy że u mnie naprawdę, mały przyraczkował, wspiął sie po mojej nodze, chwycił się za rece i zaczął śtupać- widocznie mam jakieś dziwne dziecko. Potem już tak zostało, i trudno go tego oduczyć, bo odkładany do raczkowania znów robi to samo, ale zaczęłam się nad tym zastanawiać i stąd mój post.

    Mimo wszystko dziękuję Ci za cierpliwość w tłumaczeniu:)

    Pozdrawiam
  • kriss_1 02.11.12, 21:12
    Na szybko:
    forum.gazeta.pl/forum/w,1017,76998574,,Prowadzac_za_raczki_.html?v=2
    www.google.com
    twojterapeuta.com/artykul/pierwsze-kroki-dziecka
    vojta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18&Itemid=2

    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007 oraz Poli i Tomka
    [img]http://lb2m.lilypie.com/Cpttp2.png" width="200" height="80[/img] [img]http://lb1m.lilypie.com/GovAp2.png" width="200" height="80[/img]
  • mamamonika2 02.11.12, 21:50
    Dzięki :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka