Dodaj do ulubionych

ktory rehabilitant ma racje lub jest uczciwy

25.02.13, 13:14
Witam,

Mam problem z mnogoscia diagnoz dotyczacych mojej corki.Mala miala wylew 2 stopnia (kontrolne usg nie wykazalo zadnych zmian). Ma asymetrie oraz problem z napieciem ( juz sama nie wiem jaki, bo tu diagnoz jest sporo). Jeden neurolog zalecil rehabilitacje vojta, drugi powiedzial, zeby dac malej pozyc, bo ma ladne wzorce. Podobnie z rehabilitantami,jeden prywatny zalecil konieczna rehabilitacje (na ktora sie zgodzilam, jednak nie widze specjalnych efektow po 2 miesiacach, a wydaje mi sie, ze dla malej to wielki stres). Skonsultowalismy sie prywatnie z drugim rehabilitantem, ktory stwierdzil, ze powodow do rehabilitacji nie widzi, zalecil tylko odpowiednia pielegnacje.
Mala ma 4 miesiace, skorygowane 3, nie podnosi glowy przy probie trakcji, lezenie na brzuchu srednio lubi, glowe dzwiga jak odpowiednio uloze jej raczki, sama z siebie niechetnie, czasami robi kolyske. Piastki miewala zacisniete, teraz coraz czesciej ma otwarte, ladnie siega po zabawki.
Juz sama nie wiem, kto ma racje, nie chcialabym niczego przegapic, jednak tez nie chce malej niepotrzebnie narazac na stres cwiczen ( mala zaczyna plakac na sam widok rehabilitanta).
Dodam, ze taka sytuacja strasznie mnie doluje, bo nie wiem,komu zaufac. Co jeszcze moge zrobic, isc do kolejnego lekarza/rehabilitanta-jaka mam gwarancje, ktory z nich ma racje, jest kompetentny lub po prostu uczciwy?
Edytor zaawansowany
  • pawel.zawitkowski 02.03.13, 14:47
    anoush15 napisał(a):

    > Witam,
    >
    > Mam problem z mnogoscia diagnoz dotyczacych mojej corki.Mala miala wylew 2 stop
    > nia (kontrolne usg nie wykazalo zadnych zmian).

    P.Z.: Wylewy IIst. mogą, ale nie muszą mieć konsekwencji funkcjonalnych, ani teraz, ani w przyszłości. Wiele zależy od tego kiedy miały miejsce, w jakim obszarze, ale przede wszystkim jaka była ewolucja tego stanu i jakie konsekwencje miały dla struktury mózgu. Usg nie wykazało żadnych zmian - mogę się jedynie domyślać, choć to nie moje kompetencje, że ten incydent (bo tak to należy traktować) nie ma żadnych konsekwencji dla stanu i rozwoju dziecka, tym bardziej, że jeden z lekarzy powiedział, że dziecko ma ładne wzorce ruchu i postawy, a także jeden terapeuta stwierdził, że wystarczy zmiana i "dopieszczenie" technik i sposobów opieki, pielęgnacji, zabaw itp. Żaden specjalista, przy śladzie choćby wątpliwości, nie pozwoli sobie na ignorowanie najmniejszych nawet śladów zakłóceń jakości rozwoju dziecka.

    > Ma asymetrie oraz problem z nap
    > ieciem ( juz sama nie wiem jaki, bo tu diagnoz jest sporo). Jeden neurolog zale
    > cil rehabilitacje vojta, drugi powiedzial, zeby dac malej pozyc, bo ma ladne wz
    > orce.

    P.Z.: dziecko "biologicznie" ma około 3 miesięcy. Ma prawo mieć asymetryczne preferencje pozycji i ruchu. Dokładnie tak jak Pani opisuje czasem jeszcze zaciskać, a coraz częściej swobodnie operować dłońmi, czasem się odginać i prężyć, niezbyt chętnie ciągnąć główkę w próbie trakcji, nie lubić leżenia na brzuchu (połowa dzieci tak na to reaguje), czasem robić kołyskę. Tym bardziej, ze jak Pani zauważyła młoda coraz częściej wyciąga rączki po zabawki, itp. Rozwój nie postępuje jak tramwaj jadący według rozkładu i po szynach, tylko jak Adam Małysz na rajdzie Paryż-Dakar. Tam każdy jedzie inaczej, w innym tempie, inną trasą, omijając krzaki raz z lewej, raz prawej.

    > Podobnie z rehabilitantami,jeden prywatny zalecil konieczna rehabilitacje
    > (na ktora sie zgodzilam, jednak nie widze specjalnych efektow po 2 miesiacach,
    > a wydaje mi sie, ze dla malej to wielki stres). Skonsultowalismy sie prywatnie
    > z drugim rehabilitantem, ktory stwierdzil, ze powodow do rehabilitacji nie wid
    > zi, zalecil tylko odpowiednia pielegnacje.

    P.Z.: Stopniowanie interwencji jest cnotą, którą wykazał się drugi terapeuta. Tym bardziej, jeśli inny rodzaj interwencji w konsekwencji doprowadza dziecko do płaczu i jest źródłem stresu Pani i dziecka. Odpowiednia pielęgnacja nie jest "tylko", najczęściej powinna być "aż". W większości przypadków przejściowych mechanizmów adaptacyjnych absolutnie jest skuteczna, odpowiednia, nietraumatyczna i wystarczająca.

    > Mala ma 4 miesiace, skorygowane 3, nie podnosi glowy przy probie trakcji, lezen
    > ie na brzuchu srednio lubi, glowe dzwiga jak odpowiednio uloze jej raczki, sama
    > z siebie niechetnie, czasami robi kolyske. Piastki miewala zacisniete, teraz c
    > oraz czesciej ma otwarte, ladnie siega po zabawki.
    > Juz sama nie wiem, kto ma racje, nie chcialabym niczego przegapic, jednak tez n
    > ie chce malej niepotrzebnie narazac na stres cwiczen ( mala zaczyna plakac na s
    > am widok rehabilitanta).
    > Dodam, ze taka sytuacja strasznie mnie doluje, bo nie wiem,komu zaufac. Co jesz
    > cze moge zrobic, isc do kolejnego lekarza/rehabilitanta-jaka mam gwarancje, kto
    > ry z nich ma racje, jest kompetentny lub po prostu uczciwy?

    P.Z.: Proponuję, w pierwszym etapie zastosować się do delikatnych form wspierania rozwoju - technik opieki i pielęgnacji. Po jakimś czasie udać się do lekarza, który delikatniej ocenił dziecko.
    I na koniec:
    Można zadać pytanie: "który z nich ma racje?", a logicznie prowadząc rzecz dalej, również: "Który z nich jest kompetentny?".
    Proponuję nie mieszać jednak do tego pytania: "...lub po prostu uczciwy?"
    Przy takiej kategorii oceny, bezwiednie można komuś uczynić poważną krzywdę.

    Specyficzne techniki opieki, pielęgnacji i odpowiednia aranżacja rytmu życia i otoczenia jest zaskakująco silną bronią, i skuteczną.
    Polecam na początek: www.youtube.com/mamotatocotynato

    Paweł Z.
  • anoush15 02.03.13, 21:07
    Bardzo dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Stosujemy sie pilnie do rad z Panskich ksiazek, za miesiac ruszamy na basen:-)

    Mam jeszcze jedno pytanie, ktore nie daje mi spokoju-tak jak wspominalam rehabilitowalam mloda przez 2 miesiace, ostatnio dosyc intensywnie tzn.codzienny turnus rehab. i teraz wydaje mi sie, ze z mloda jest gorzej, ma bardziej zacisniete piastki i pojawilo sie wzmozone napiecie barkow (tak stwierdzil ten bardziej "tolerancyjny" terapeuta. Czy mowiac potocznie mozna "przedobrzyc" z rehabilitacja?

    Oczywiscie nie jest moja intencja urazenie nikogo, wydaje mi sie jednak, ze rozwoj wlasnego dziecka i emocje rodzicow z tym zwiazane to bardzo delikatna materia, a nie wszyscy lekarze/terapeuci maja do swojego zawodu wlasciwe podejscie. Dla przykladu, gdy mloda miala 6 tygodni, (korygowane 2) uslyszalam w pewnej szacownej warszawskiej instytucji, ze mloda jest spastyczna oraz cos tam przebakiwano o MPdz. Mimo tego, ze wszyscy pozostali lekarze/terapeuci twierdza, ze mloda ma lekko obnizone napiecie, a spina barki, "bo sie broni" i na pewno spastyczna nie jest, to gdzies ta pierwsza diagnoza siedzi z tylu glowy i zakloca szczesliwe macierzynstwo.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za odpowiedz.
  • mattif 02.03.13, 22:45
    Dzień dobry, jestem mamą dwójki dzieci, z których jedno ma zdiagnozowane mikrouszkodzenie układu nerwowego, a drugie- niemowlę zaburzony niesymetryczny rozwój, tj. opóźnienie motoryczne i wzmożone napięcie mięśniowe. W miejscu, w którym mieszkam stwierdzono że dziecku nic nie jest, za to w Poznaniu wręcz przeciwnie. Leczę dzieci m.in metodą Vojty, n-Bobath i masażami Shantali. Dodatkowo mam pomoc ze strony rehabilitantki, która przychodzi do nas raz w tygodniu. Korzystam z pomocy i wiedzy 3 rehabilitantów, każdy z nich wyraził opinię, że lepsza jest stymulacja dziecka nawet na wszelki wypadek, niż jej zaniechanie, gdy nie mamy pewności czy dziecko jest w pełni zdrowe. Są różne metody rehabilitacyjne i można dobrać którąś, którą dziecko będzie akceptować. Osobiście jestem zwolenniczką Vojty, gdyż zawdzięczam tej metodzie zdrowie pierwszego syna i olbrzymie postępy u drugiego. Pani, która przychodzi do nas rehabilitować malucha raz w tygodniu, a pracuje z nim inną metodą, jest również zachwycona efektami Vojty. Mam kontakt do pani doktor, która prowadzi tą metodę rewelacyjnie, tak że dzieci przy niej nie płaczą, z wyczuciem i szacunkiem dla małego pacjenta. A miałam styczność rówież z innymi osobami pracującymi tą metodą i szczerze mówiąc gdybym na nie trafiła w pierwszej kolejności, to bym się nie zdecydowała pracować tą metodą. Do pracy metodą Vojty polecam panią dr Jakuszko z Wrocławia- tel dostępny w internecie. Życzę zdrowia maluszkowi. Pozdrawiam.
  • anoush15 07.03.13, 23:25
    Dziekuje za porade.
    Jesli chodzi o metode Vojty, to rozumiem, ze moze byc skuteczna,ale uwazam, ze nalezy ja uzywac tylko w uzasadnionych przypadkach. Moja cora tych cwiczen nie znosi (rehabilitantka pare razy sprobowala), poza tym, slyszalam, ze musza byc wykonywane pare razy dziennie, wiec sila rzeczy musi je wykonywac rodzic. Ja osobiscie mialabym z tym problem, zastanawiam sie tez , co by sobie myslala wtedy moja cora, pewnie by byla niezle zdezorientowana- mama, ktora jest od miziania i przytulania, wyczynia z nia rzeczy, na ktore ona zdecydowanie nie ma ochoty.
    Tak wiec zostaje przy bobatach, choc moze efekty szybciej zauwazalne sa przy vojcie
    Pozdrawiam
  • pawel.zawitkowski 08.03.13, 20:59
    Dzień dobry,
    1. Twierdzenie:"..., że lepsza jest stymulacja dziecka nawet na wszelki wypadek, niż jej zaniechanie, gdy nie mamy pewności czy dziecko jest w pełni zdrowe".
    To twierdzenie jest ewidentnym błędem medycznym, a w ustach niektórych jest po prostu naganianiem pacjentów. Pora zacząć nazywać rzeczy po imieniu.
    Jeśli nie jesteśmy pewni co do jakości rozwoju dziecka, to wykonujemy jeden z lub wszystkie poniższe kroki:
    - konsultujemy to z kimś, kto może nam rozjaśnić sytuację
    - przeprowadzamy odpowiednie, konieczne badania
    - prowadzimy obserwację w czasie - obserwujemy ewolucję dziecka, zalecając i ucząc rodziców modyfikacji technik opieki, pielęgnacji, zabaw, aranżacji otoczenia i rytmu dnia oraz wszelkich rytuałów rodzinnych (jeśli zachodzi taka konieczność) - czyli tworzymy optymalne środowisko dla prawidłowego rozwoju dziecka. Jeśli ewolucja jest niezadowalająca -->
    - wprowadzamy maksymalnie przyjazne formy stymulacji rozwojowej, a jeśli to nie przyniesie spodziewanych rezultatów lub / i
    - wprowadzamy normalny tryb terapii. Założeniem podstawowym terapii każdej, A SZCZEGÓLNIE u małych dzieci jest warunek, by terapia byłą maksymalnie przyjazna dla dziecka i jego rodziców. Tu szczególnie, można jeszcze dyskutować konieczność prowadzenia zabiegów niekomfortowych w przypadku bardzo poważnych zaburzeń rozwoju, ale w przypadku lekkiej wątpliwości, zabiegów w zasadzie kosmetycznych lub poprawiania, szlifowania jakości poprawnej funkcji dziecka tak by spełniło jakieś wirtualne ideały - dyskomfort, strach, płacz, znerwicowane mamy i dzieci, itp. SĄ NIEDOPUSZCZALNE

    2. Cytat: "Są różne metody rehabilitacyjne i można dobrać którąś, którą dziecko będzie akceptować." - TAK to podstawowy warunek - stymulację dziecko ma akceptować, dlatego terapia powinna być prowadzona w taki sposób, by była możliwa do zaakceptowania przez dziecko.

    3. "Osobiście jestem zwolenniczką Vojty, gdyż zawdzięczam tej metodzie zdrowie pierwszego syna i olbrzymie postępy u drugiego."
    Przykro mi, ze obydwoje Pani dzieci miało tak poważne zaburzenia rozwojowe, że wymagały terapii. To się prawie nie zdarza, tym bardziej mi przykro.

    4. "Moja cora tych cwiczen nie znosi (rehabilitantka pare razy sprobowala), poza tym, slyszalam, ze musza byc wykonywane pare razy dziennie, wiec sila rzeczy musi je wykonywac rodzic. Ja osobiscie mialabym z tym problem, zastanawiam sie tez , co by sobie myslala wtedy moja cora, pewnie by byla niezle zdezorientowana- mama, ktora jest od miziania i przytulania, wyczynia z nia rzeczy, na ktore ona zdecydowanie nie ma ochoty."

    Od lat psycholodzy i kadra medyczna zajmująca się problematyką dziecięcą i terapią rodziny podnoszą ogromną ilość poważnych konsekwencji behawioralnych (zachowanie, emocje, relacje z otoczeniem, parametry społeczne, inne) i kognitywnych (umiejętności i mechanizmy poznawcze, rozwój intelektualny) u dzieci narażonych na początku swego życia na przedłużające się traumatyczne doświadczenia.
    Rodzice są dla dziecka definicją bezpieczeństwa. Prawidłowy rozwój odbywa się na bazie pozytywnych relacji i tylko w relacji z innymi. Zobowiązywanie rodziców do tego by działali w sposób budzący w dzieciach lęk, strach, protest i burzenie ideału rodzica jest niedopuszczalne.

    5. "Tak wiec zostaje przy bobatach, choc moze efekty szybciej zauwazalne sa przy vojcie"
    Ze względu na złożoność, stopień skomplikowania, ilość i niejednorodność czynników mogących być branymi pod uwagę w badaniach, nie udało się dotąd dowieść w żadnym badaniu wyższości, większej skuteczności żadnej z istniejących do tej pory metod terapii. Twierdzenie, ze metoda Vojty jest bardziej skuteczna jest niepoważne. Podobnie odwrotnie. Można powoływać się jedynie na doświadczenie zawodowe i wiedzę w tej dziedzinie. Ci którzy mnie znają wiedzą, że jest to dziedzina i płaszczyzna dyskusji, po której z chęcią się poruszam, bo pracując na co dzień w Instytucie Naukowym doskonale wiem jakie są racjonalne granice badań naukowych w dziedzinie, w której możemy oceniać tylko cechy jakościowe. Nie będę zagłębiał się w temat, choć nie mam żadnych oporów, by go podejmować. Nie w internecie - na żywo tak. W internecie nie sposób prowadzić takiej dyskusji, tym bardziej, że wielu specjalistów z przeróżnych środowisk poświęciło tej tematyce całe swoje zawodowe życie. Szacunek dla nich wymaga, by dać sobie nawzajem szansę na rzeczową wymianę argumentów.
    Rodzice mają u mnie zawsze fory, co często jest wypominane przez moje środowisko. Ale właśnie dlatego mogę i będę prezentować Państwu przede wszystkim podstawowe zasady, które POWINNY BYĆ SPEŁNIANE w leczeniu i terapii dzieci, a nie usilnie szukał dziury w postępowaniu innych.

    Przekazuję Państwu zasady, a w tym wypadku trzy z tych podstawowych:
    1. Nie ma rehabilitacji na wszelki wypadek i nieprawdą jest, ze rehabilitacja przeprowadzana na wszelki wypadek nie szkodzi.
    2. Świętym obowiązkiem kadry medycznej jest takie postępowanie, by terapia i leczenie była dla dziecka i jego rodziny nietraumatyczna.
    3. Każda terapia musi być stopniowana tak by przy jak najbardziej subtelnych działaniach osiągać optymalne rezultaty. Zawsze jest na to czas, a argumenty w terapii neurorozowjowej, że stracimy szansę jeśli użyjemy maksymalnych środków nie w drugim tylko w czwartym miesiącu życia są po prostu niepoważne, tym bardziej, że zanim użyjemy tych maksymalnych środków, mamy do dyspozycji całą gamę mniej drażliwych, a poza tym często okazuje się, ze te subtelne wystarczająco pomagają.

    Te i inne ciekawostki na temat terapii i leczenia bliżej wyjaśniliśmy w 3 części książki "mamo, Tato co Ty na to", czyli wszystko, o co chcielibyście spytać specjalistów.

    anoush15 - podzielam Pani zdanie. I mogę jedynie powtórzyć to co napisałem w pierwszej odpowiedzi na Pani post.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.