kiedy można jeżdzić z dzieckiem na rowerze Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Panie Pawle mam pytanie w jakim wieku można zabierać dziecko na
    wycieczki rowerowe - oczywiście w specjalnie do tego przeznaczonym
    foteliku. Czy jest jakaś dolna granica wieku, a może zależy to od
    jego indywidualnego toku rozwoju ( samodzielne siadanie , chodzenie
    itp.). Z góry dziękuję za odpowiedż.
    • podnoszę bom i ja ciekawa.


      --
      Moja Anieleczka
    • Witam :)
      Ja ze względu na dojrzalośc aparatu kostno-stawowo-mięśniowego, nie
      wsadzałbym do fotelika rowerowago dziecka poniżej 3 roku życia.
      Prosze się zastanowić jak dorośli amortyzują wszelkie drgania i
      obciążenia wynikające z jazdy na rowerze...? Kiedy zaczyna lekko
      trząść, stajemy na pedałach i amortyzujemy wstrząsy nogami. Dziecko
      nie ma takiej możliwości. Cała ta "trzęsawka" przechodzi przez pupę
      i kręgosłup. To wszystko owszem, zależy od cech każdego dziecka z
      osobna, ale 3. rok życia to dla mnie początek. Kiedy widzę w
      fotelikach rowerowych dzieci poniżej roku, półtora, chowam się do
      podziemii i nie wychodzę przez trzy tygodnie... dlatego nie było
      mnie tak dlugo na Forum... Pozdrawiam. PZ
    • Pisze z Holandii, gdzie rower jest podstawowym srodkiem
      transportu.Na rowerach jezdzi kazdy, i maluchy(juz 3-latki zasuwaja
      same na dwoch kolkach obok mamusi czy tatusia, popychane za plecki),
      i babcie z reuma.Rowerem jezdzi sie nie tylko rekreacyjnie na
      wycieczki po lesie, miedzy i - niestety! - wyrwach w szosie, ale
      doslownie WSZEDZIE. Bardzo popularnym widokiem jest rower z dwoma
      fotelikami, jeden umocowany na kierownicy, drugi nad bagaznikiem, w
      obu dzieciaczki, a mamuska - w zaawansowanej ciazy - pedaluje
      usmiechnieta:) No tak, ale tu drozki dla rowerzystow to marzenie,
      jedzie sie jak po masle, wszedzie plasko.Nie ma mowy o wstrzasach, a
      jesli nawet, to nie sa one wieksze od tych, jakich doznaje dziecko
      jadac w spacerowce. Sa tez w sprzedazy przyczepki, koszyki, wozki
      drewniane, ktore mocuje sie do rowerow, albo rowery tak
      skonstruowane, ze maja z przodu dwa miejsca dla maluchow, cos jak
      ryksza. No i juz siadajace maluszki wozi sie w fotelikach, ale...
      mocowanych jedynie na kierownicy, z oslona przeciwwiatrowa. Jest tez
      wersja fotelika dla lezacego maluszka(?!).
      Gdy szukalismy niani dla naszego wowczas 8-miesiecznego synka,
      agentka bardzo sie zdziwila, ze nie mamy zamiaru wozic malca do
      niani rowerem. Z drugiej strony nie obserwuje sie u dzieci ani wad
      postawy, ani problemow z kosccem.Nie wiem, pewnie wplyw odpowiedniej
      diety, czyste srodowisko, duzo ruchu na swiezym powietrzu, plywanie
      od najmlodszego robi swoje.
      Swoja droga, w Polsce to balabym sie wyjsc na spacer z malcem w
      wozku innym, niz na duzych, dmuchanych oponach, a coz dopiero
      jezdzic na rowerze:)
      • A dlaczego w Polsce bałabyś się? Mieszkam w Warszawie, mam ścieżki rowerowe, las
        kabacki pod nosem. Dwa tygodnie wakacyjne przejeździłam z 2-letnią córeczką po
        Roztoczu i jakoś żyjemy. To ocenianie Polski jako kraju niecywilizowanych
        matołów to przesada i to duża.

        Co do wypowiedzi Pana Doktora... Z całym szacunkiem ale większość spacerówek
        słabiej amortyzuje wstrząsy niż nowoczesne krzesełko np. Hamaxa umieszczone na
        dwóch sprężynujących prętach i na nich lekko się kołyszące. jakby obawiać się
        wstrząsów, to należałoby unikać wszystkich urządzeń na sprężynach na placykach
        zabaw.
        • "należałoby unikać wszystkich urządzeń na sprężynach na placykach
          zabaw".... - wydaje mi się, że drgania sprzętu, który na stałe
          przytwierdzony jest do podłoża są nieporównywalne ze wstrząsem
          wehikułu jadącego po nierównym terenie. Sprężynowy konik nie wpada
          nagle w żadną dziurę, dziecko się na nim buja.
          • w wątku dot. tego samego tematu na innym forum mamy potwierdziły, ze
            lekarze nie zalecają wożenia na rowerze dzieci młodszych niż 2,5
            letnie, a ponadto dobrze jest wiedzieć, że fotelik mocowany za
            rodzicem (nie widuję w zasadzie na polskich drogach innych) jest
            znaczniej mniej bezpieczny dla dziecka niż te montowane przed
            rodzicem i posiadające osłonki. Może zresztą ktoś już je w POlsce
            sprzedaje, nie wiem. Jesli nie, a jesteśmy zdecydowani na wożenie
            malucha, to zawsze można zamówić przez internet.
            • Więc nie zgadzam się z Tobą. Dobry fotelik umieszczony z tyłu jest o tyle lepszy
              niż huśtawka na twardych sprężynach ponieważ jest umieszczony na długich,
              bujających się prętach. Kiedy wpada się w dziurę, po prostu intensywniej się
              buja, to ja odczuwam silniej uderzenie nie mając pod siodełkiem amortyzatora. To
              starego typu foteliki były umieszczane na bagażniku, współczesne wiszą na kilka
              cm nad nim i dziecko jest zawieszone jakby na huśtawce. Nie mocniej się bujają
              niż na popularnych leżaczkach dla niemowląt z opcją automatycznego bujania. Nie
              wyobrażam sobie takiego fotelika z przodu - jakby miał się bujać pomijając to,
              że dziecko przecież osobie o moim wzroście (160cm) przesłoniłoby widoczność. ?
              Poza tym dlaczego tylne są mniej bezpieczne? Tylko dlatego, że rodzic nie widzi
              dziecka? Przecież mają pasy, zabezpieczenia na nóżki, są anatomicznie
              wyprofilowane. Jeśli się nie wywrócisz, dziecku nic się nie stanie. A jak się
              wywrócisz, to czy z przodu czy z tyłu może coś się stać. Wozimy córeczkę w kasku.

              A wózek spacerowy? Jeszcze większe uderzenia zbiera jeśli podłoże jest
              nierówne? Coś ta panika rowerowa jest przesadzona. Kiedyś na wsi ludzie dzieci w
              drewnianych nieresorowanych wózkach wozili po kocich łbach lub jeszcze gorzej i
              na ogół nie miały problemów z kręgosłupem. Mniejsze niż dzisiejsze dzieci
              godzinami siedzące przed TV i kompem.
              • oczywiście z reklamą należy uważać ale to co tu przeczytałam zgadza się z moim
                doświadczeniem i przemyśleniami:
                "Sposób mocowania - zdarzają się modele mocowane przy kierownicy, ale przy takim
                obciążeniu rower trudniej się prowadzi i jest większe ryzyko wywrotki.
                Najpopularniejsze są foteliki mocowane z tyłu do bagażnika lub do ramy roweru.
                To ostatnie rozwiązanie jest prostsze dla rodziców (fotelik wpina się i wypina
                dosłownie jednym ruchem) i wygodniejsze dla dziecka - wyprofilowany metalowy
                pręt, na którym spoczywa fotelik, zapewnia dobrą amortyzację. System montowania
                pręta do ramy roweru jest w zasadzie uniwersalny, choć zdarzają się problemy z
                mocowaniem fotelika do ramy roweru damskiego. Z tego względu do sklepu lepiej
                się wybrać z rowerem."
              • Witam ponownie i mam nadzieję, na długi czas, po raz ostatni.
                Jak widzę, trudno przekonać Państwa do rzeczy oczywistych. Naprawdę
                trzeba byc bardzo ostrym fanem jazdy niemowląt na rowerze z
                rodzicami by porównywać tęże jazdę z "wstrząsami" wózka spacerowego.
                Proponuję zakończyć ten post, a na koniec, jeszcze raz...
                Szanowni rodzice. Dawno temu niemowlęta były być może wożone na
                mułach za stadem owiec, może...
                Teraz są niestety wożone w fotelikach na rowerach swoich rodziców.
                Mają Państwo prawo robić ze swoimi dizećmi co sobie Państwo życzą.
                Nie zmieni to jednak faktu, ze takie wożenie rocznego, dwuletniego,
                czasem trzyletniego dziecka, prtzekracza jego możliwości amortyzacji
                obciążeń, kórym jest poddawane jego ciało podczas takiej jazdy,
                niezaleznie od tego jak kiwa się stelaż fotelika. Przypomnę wyniki
                testów, nie dotyczących co prawda rowerów, ale jezeli sobie Państwo
                nawet podzielą na dwa te wyniki to i tak efekt będzie niezły. 25
                kilogramowe ciało dziecka, przy prędkości 50 km / h, przy gwałtownym
                hamowaniu, wyrzucane jest z punktu "0" z sią równą jednej tony.
                Oczywiście inna sytuacja jest na rowerze, mniejsza prędkość, ciało
                dziecka nie jest "wystrzeliwane" w przestrzeń... itd., ale... No
                właśnie... niech to będzie obciążenie 100kg... wszystkiego
                najlepszego.
                Pozdrawiam
                Paweł Z.
                • Szanuję Pana zdanie. Uważam też, że to nie jest prawda, że rodzic może robić ze swoim dzieckiem, co chce. To odrębny, choć mały człowiek i trzeba dać mu możliwość zdrowego, dobrego życia a nie okaleczać.

                  Wożę swoje dziecko rowerem w foteliku Hamaxa od skończenia prze nią 13 miesięcy. Nie jest to częste, chociaż w zeszłym roku, kiedy miała już 2 latka byliśmy przez tydzień na rowerowym wyjeździe po Roztoczu - 20-40 km dziennie przez 7 dni - oczywiście nie ciągiem tylko co godzinę przystanek na pobieganie itp. .
                  Zgodnie z tym, co Pan pisze - dziecko nie powinno w ogóle jeździć w foteliku, bo po 4 roku życia w zasadzie jest już za duże żeby je tak wozić. Co z krajami typu Holandia?
                  Sama byłam z córeczką u ortopedy - specjalisty od naprawdę trudnych przypadków - kiedy skończyła 1,3 roczku. Tylko po to żeby pokazać ją, jak chodzi i sprawdzić, czy wszystko OK.
                  Przyjechałam z nią rowerem. Lekarz widział jak zapinam ją w foteliku i nie zwrócił mi uwagi.
                  Skoro nie wolno, bo się robi krzywdę dlaczego w przychodniach nie ma ostrzeżeń? Dlaczego o tym nie mówią pediatrzy i inni lekarze?
                  Co więcej - kiedy kupowałam fotelik doczytałam się, że dziecko wolno wozić od kiedy samodzielnie siedzi. Najlepiej jak ma przynajmniej rok.
                  Nie jest to argument za tym, że Pan nie ma racji. Ale wychodzi na to, że krzywdzę swoje dziecko już dwa lata ale nikt mnie przed tym nie ostrzegł. Inna sprawa, że nadal nie rozumiem zagrożeń - swobodne i w sumie delikatne bujanie się w trakcie jazdy więc brak gwałtownych ruchów fotelika. Nikt nie hamuje przecież ostro żeby dziecko leciało do przodu. Normalny rower nawet takich mocnych hamulców nie posiada. Moje dziecko zasypia regularnie kołysane tym bujaniem. Na ogół wtedy stajemy żeby główka się nie kiwała bezwładnie, bo właśnie szkoda kręgosłupa. To już czasem gorzej jak samochód wpada w dziurę na naszych jezdniach, to się dopiero czuje.
                  • W życiu nie wsadziłabym dziecka 13 miesięcznego w fotelik montowany z tyłu roweru.
                    Lekarze są różni. Mój pierwszy pediatra kazał mi podawać zupki 3miesięcznemu
                    dziecku.
                    Wytrzymam jakoś dodatkowe 1,5 roku bez wycieczek rowerowych.
                    • a ja 2,5 też wytrzymam, jestem za mama_smoka:)
                      • fotelik - rozumiem, a co z przyczepkami, ktore wozi sie za rowerem?
                        od jakiego wieku?
                        dziekuje za odpowiedz
                        • Witaj:-)
                          Z tego co udało mi się prześledzić na temat wszelakich
                          fotelików,przyczepek,jazdy na rolkach z wózkiem czy biegu z wózkiem
                          ekspert tegoż wątku jest zdecydowanie przeciwny takim praktykom
                          jeśli chodzi o dzieci poniżej 3 roku życia. Jego argumenty są bardzo
                          przekonywujące i pewnie tak jest a to że czasem mamy złudne wrażenie
                          że w takiej mało amortyzowanej spacerówie na leśnej ścieżce dziecko
                          o wiele bardziej wytrzepie niż w amortyzowanej przyczepce firmy
                          chariot na przykład jest złudne bo prawa fizyki mówią że stawy są
                          wówczas zbyt obciążone czego nie jesteśmy w stanie dostrzec.Szkoda
                          że tak jest :-( Jako laik muszę zaufać ekspertowi bo nie mam
                          wystarczajacej wiedzy teoretycznej aby móc podważyć jego hipotezy.
                          Przykry jest także fakt że takie rzeczy są dopuszczane do sprzedaży
                          jako rodukty całkowicie bezpieczne dla dziecka bo rzecież mają
                          odpowiednie atesty:-((
                      • Mam fotelik rozkładany Hammaxa. Dziecko może jechać w pozycji
                        półleżącej lub leżącej i wtedy nie ma nacisku pionowego na
                        kręgosłup. Poza tym ten fotelik na nierownościach kolysze się
                        plynnie bo jest na takich długich wysięgnikach. Jeździłam z moim
                        synkiem od czasu jak mial 1,5 roku. Niestety dziecko zawsze
                        zasypialo w tym foteliku i głowa latała mu na boki bo mial kask na
                        głowie. To mnie trochę martwiło. No i inni użytkownicy drogi też są
                        niebezpieczni....
                        --
                        www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/a75e8f9076.png
      • no co do Holenderskiej diety mocno kłóciłabym się:) ścieżki-fakt bez porównanie,
        chyba, że jedziesz w ruchu ulicznym w Hadze... nie polecam z dzieckiem.
        --
        Adulkowy Blog
        "Dlatego nam jeden język i dwie uszy dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano..."
        • a co jest zlego w ruchu ulicznym w Hadze? jezdzimy i jakos zyjemy, przeciez nie
          jade ulica tylko sciezka lub wydzielonym pasem gdzie samochod nie ma prawa
          najechac - ja odradzam jedynie osobom ktore nie maja podzielnej uwagi - kierowcy
          bardzo uwazaja na rowerzystow, a zwl. na rodzicow z dziecmi
          --
          Poziomki uzyskujemy poprzez przewracanie pionków. - by marjanna1|KP|
          • Haga to spokojne, rodzinne miasto, a sciezki megabezpieczne.
            Potwierdzam zdanie przedmowczyni. Ja tez jezdze z dzieckiem i widze,
            jak kierowcy sa ostrozni wobec rowerzystow. Juz robiac prawo jazdy
            ucza sie przeciez, ze rowerzysta to swietosc;)


            --
            NINA ur.14 stycznia 2007
            • A ja właśnie zakupiłem fotelik tylny rowerowy dla swojej córki, która w tym tygodniu kończy rok i zamierzam z nią zacząć rowerowe wyprawy. Sama już od dwóch miesięcy chodzi, a teraz to już ucieka i biega. Zacznę od krótkich wycieczek po okolicy po normalnym czyli dobrym asfalcie a nie jakichś diurach. Myślę, że gorzej dla niej jak wychodzimy na miasto wózkiem spacerowym na małych twardych kółeczkach, gdzie chodniki są dziurawe i co chwilę trzeba pokonywać zjazdy/podjazdy chodnik-ulica-chodnik-krawężnik-dziura itd.

              Czekać do 3 lat na rower? Wtedy to już sama będzie jeździć rowerem. Chyba ktoś tu trochę przesadza.
              --
              jat

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.