Dodaj do ulubionych

Opozniony rozwoj ruchowy

21.08.08, 15:44
Zadreczam sie mysla ze cos jest nie tak z moim synem. Za dwa dni
skonczy 7 miesiecy a wciaz nie potrafi sie przewracac ani z brzucha
na plecy ani odwrotnie. Samodzielnie siedzi ale nie siada, nie
raczkuje ani nawet nie pelza. Trzyma sie dobrze na nogach i
gaworzy. Jest bardzo duzym dzieckiem wazy 11.5kg i ma 79cm wiec
pocieszam sie tylko mysla ze po prostu mu ciezko sie poruszac ze
wzgledu na jego wielkosc. Neurolog nie stwierdzil niczego
niepokojacego zalecil cwiczenia ..niby jest mocniejszy po nich ale
wciaz sie nie przewraca...Wciaz o tym mysle i stracilam motywacje,
juz sie z nim nie bawie jak wczesniej, nie czytam, i nie spiewam
mu...wydaje mi sie ze nie ma sensu bo bedzie niedorozwiniety. W
dodatku mieszkam w kraju w ktorym niby jest opieka lekarska dobra
ale tak naprawde nikt nie informuje a z checia nawet pozbawia cie
zludzen stwierdzajac opoznienie. Jestem z tym sama bo nawte nie smie
mezowi wyjawic moich obaw...
Edytor zaawansowany
  • mama-stefcia 21.08.08, 21:19
    ty pocieszylas mnie a teraz ja postaram się pocieszyc ciebie :)
    nie znam oczywiście dokladnie sytuacji twojego dzieciąteczka ale chcialam ci powiedziec że dokładnie wiem co czujesz... ogromny strach i lęk o niego .... bo tak bardzo pragniesz żeby byl zdrowym normalnym dzickiem... przechodzilam przez to samo bo mój maluch urodził się w zamartwicy i sama sobie się dziwię że nie popadłam w jakąś paskudną depresję bo ten temat to była moja obsesja. Tak bardzo balam sie tego że przez niedotlenieie bedzie miał jakieś porażenie mózgowe, że bedzie niedorozwiniety. Tak samo gryzlam się w sobie z tymi myslami nie mowiac wszystkiego mezowi. On nie zdawał sbie sprawy czym jest zamartwica i jakie moga byc jej konsekwencje. Ja te najczarniejsze mysli trzymaam tylko dla siebie- to mnie strasznie przytloczylo....
    Mój synek szystkie umiejętności osiąga dosyc poxno ale z perspektywy czasu widze że przez pierwsze 3 miesiące maly praktycznie tylko spał wiec nie ćwiczył i nie nabywał pewnych umiejetności tak jak inne dzieciaki , które wiercą się juz od pierwszych tygodni zycia. Neurolog badał go kilkakrotnie i nie widzi iczego niepokojącego. Mimo że byl mało ruchliwy, ja określiłabym to jako wiotki jednak lekarz nie stwierdzil zadnych nieprawidłowości. Na wizyty szłam z duszą na ramieniu. Najtrydniejsze sa własnie te pierwsze miesiące bo teraz maluch blyskawicznie nauczyl sie pełzac do przodu do tyłu, zaczyna rozumiec chyba po co sa nożki. Daj maluchowi jeszcze miesiąc lub dwa- jestem prawie pewna że bedziesz żalować wtedy że teraz w niego zwątpilaś. Sprobuj iśc do innego lekarza-porównaj ich opinie. A jeśli chcesz to idz i do trzeciego. Chyba nie jet tak źle z twoim szkrabem skoro sam umie siedziec. Fak że jest naprawde ciezki na pewno nie jest bez znaczenia! Mój maluch tez jest duzym dickiem i sam lekarz ortopeda mowil że to na pewno ma wpływ na to że jest mu ciezko robic niektóre wygibasy :) Spotkałam sie też z opinia że żaden lekarz przed ukonczeniem 1 rż nie jest w stanie zdiagnozowac porażenia mózgowego. Więc i ja sama cały czas bacznie obserwuje malca i codziennie sie zamartwiam ale na pewno duzo mniej niz jakieś 3-4 miesiące temu. Jest dzieckiem tak pogodnym i kochanym że mkazdy sie dziwi imowi na niego śmieszek lubanioleczek. moja mama mowi że nie widziała tak radosnego dzicka, gdy tylko otworzy oczka ze snu odrazu ma usmiech na twarzy, który rzadko z niej znika. Jest przekochany :)
    To żetwój maluch się nie przekrca to chyba nie jest chyba az tak baaaardzo istotne- twój maluch rozpoznaje cie i uśmiecha się do ciebie świadomie? napisz o nim coś więcej. Mamusiu niepotrzebnie zwatpiłaś w swojego synka- uwierz w niego! Ty jestes dla niego całym światem :)
  • hilushenka 21.08.08, 22:27
    Dobrze Cie rozumie. Przezywam juz to drugi raz. Moja corka
    urodzila sie w zamartwicy (20 minut pompowali w nia powietrze zanim
    zaczela oddychac sama),syn (cesarskie ciecie) nie oddychal i mial
    zatrzymana prace serca przez 4 minuty. O corke sie tez bardzo
    martwilam i niepotrzebnie bo potem byla gimnastyczka w podstawowce,
    niedawno skonczyla szkole filmowa w lodzi, mowi w 3 jezykach obcych
    i jest juz dosc znana w polsce aktorka. Niezliczona ilosc
    nieprzespanych i przeplakanych nocy spedzilam zanim dorosla. Los
    chcial zebym przezyla to jeszcze raz. Ania dawala mi znaki ze jest
    ok, Alek sie nie obraca choc socjalnie (lubi byc miedzy ludzmi) i
    emocjonalnie (okazuje przywiazanie do mnie i do meza)rozwija sie
    dobrze. Tez jest bardzo wesolym dzieciakiem, smieje sie chetnie,
    rozpoznaje mnie, tate i znajome twarze. Pomimo tego blagam go czasem
    zeby zrobil cos co by mnie raz na zawsze przekonalo ze jest z nim
    wporzadku. Dzisiaj powiedzial "daj" w sytuacji gdzie nie moglo byc
    watpliwosci co do jego rozumienia tego co mowi ale nie powiedzial
    jeszcze nigdy mama. Ja tez nie cwiczylam z Alkiem przez pierwsze 3
    miesiace, nawet rzadko go kladlam na brzuch. Moze to opoznienie jest
    tego konsekwencja plus jego wymiary.
    Tu w Kanadzie trudno znalesc jednego lekarza i trudno zalatwic sobie
    konsultacje z innym lekarzem. Ogolnie to tylko wybijaja sobie
    godziny ci lekarze tutaj. Ja wyklocilam wizyte u neurologa jak
    zauwazylam ze lewa raczka alka jest slabsza, lekarz powiedzial mi ze
    to normalne...Jest tutaj okropnie pod tym wzgledem dlatego czytam
    jaknajwiecej na polskich forach czym chyba jeszcze poglebiam swoja
    obsesje.
    Wydaje mi sie ze czasem jest lepiej nie wiedzac...nasi mezowie nie
    musza sie martwic o nic. Moj maz jest pewien ze Alek jest perfekt i
    tak chyba powinno byc wiec nic nie mowie...Ja natomiast juz mam dola
    i przeklinam los za to ze mi to zrobil drugi raz... Dziekuje Ci
    Bardzo .... Prosze pisz jak ci idzie z twoim maluchem..
    Ewa
  • betrix33 24.08.08, 22:47
    hilushenka to co piszesz jest dla mnie bardzo wazne. Mam syna z 1 pkt Apgar.
    Jest bliżniakiem z odlkejonego łożyska, drugie dziecko nie przeżyło. Bartek
    rozwija się z opóźnieniem. Już raczkuje, ma 13 miesięcy, ale zamartwiam sie jak
    Wy, czy z jego umysłem jest wszytko w porządku. Lekarze mówili, ze nei będzie
    chodził, ale neurolodzy tego nie potwierdzają. Ma niby WNM, piszę "niby" bo pan
    Zawitkowski go oglądał i tego nie potwierdził. Był rehabilitowany Bobath, na
    razie zaprzestałam z powodu sugestii neurologa i pana Pawła, oraz ostrej krytyki
    moich pediatrów.
    Jest przestymulowany. nie wiem, może ja go zamęczam, ciągle szukam zachowań u
    niego jak u starszych córek gdy były w jego wieku. Robi sroczkę, kosi kosi,
    pokazuje gdzie oko i gdzie kto jest, ale nie zawsze, jak mu się chce. Nie robi
    papa, nie robi aja, ale się uśmiecha do nas wie kto jest. Uważam jednak że w
    porównaniu z córkami jest w tyle. Miał też kłopoty z lewą nóżką i rączką. Ale to
    się wyrównało, jedynie stopę le lewą stawia. Masowałam go i masuję nadal. Nie
    wiem sama co dalej robić, kogo słuchać. Bartek zrobił się niegrzeczny, może
    wyczuwa że wiele do niego wymagam. Dziś przeszedł samego siebie. Jedząc przy
    stole wszytstko chce wziąć na swoje krzesełko. A kiedy mnie nie ma (rzadka to
    gratka) mąż mówi, że zachowuje sie zupełnie inaczej. Jets dużo spokojniejszy,
    nie krzyczy, bawi się.
    Bartek jak tylko stanę wspina sie po moich spodniach i na ręce. Nic nie mogę
    przy nim zrobić. Może jest zagubiony, boi się, a może to objawy tego o co się
    martwię jak Wy od samego początku/ To jak u Was wpędza mnie w depresje, nie
    umiem funkcjonować. Cieszę się mimo wszystko że trafiłam tu na was post. Teraz
    wiem, że takie uczucie nie targa mnie jedynie. Nie cieszę się, że Was również,
    chodzi mi o to, że nie oszalałam, że inne matki też boją się o rozwój umysłowy
    swoich dzieci. hilushenka czy pamietasz, czy możesz opisać jak Twoja
    uzdolniona córka rozwijała się w wieku Twojego syna czy mojego?
    Pozdrawiam
    Betri.
  • jago_da12 17.04.13, 14:38
    Witam serdecznie, moja córeczka urodziła się w zamartwicy 0,1,1,3 ptk jest rehabilitowana Ndt Bobath obecnie 7 miesięcy wzmożone napięcie w kończynach górnych i dolnych.
    Jak u Pani wyglądał rozwój dziecka u Pani?
  • kawusiaa 22.08.08, 07:08
    duze dzeci, a taki jest twoj synek tudniej pokonuja kolekne etapy rozwou
    ruchowego ale możesz mu pomoc właśnie ćwiczeniami, pookauj mu turlanie sie,
    przewraca go trzymajac za bioderka, motywuj do pelzania z siadu , oddalaj od
    niego ulubione zabawki by musial po nie sięgnąć; ja np by wzmocnic raczki
    robiłam z małym taczkę oczywiscie tak by pokonal raczkami z dwa ruchy to
    wysrcza, na powno podobne cwiczenia poae fizjoterapeuta lub rehabilitant
    dzeciecy i tam moze powinnas sie zglosic jeli sama sobie nie poradzisz i
    oczywiscie cierpliwosci i porozmawiaj o wszystkim z mezem - zabawy w troje sa
    ciekawsze
  • hilushenka 22.08.08, 15:45
    Dzisiaj Alek zaczal sie przewracac z brzucha na plecy bez mojej
    pomocy. Teraz wiem ze jest postep i cwiczenia pomagaja wiec juz sie
    tak bardzo nie martwie. Przynajmniej dzisiaj bo ze mna to zawsze
    jest raz ok a za pare dni znowu deprecha i strach...
  • asia4923 22.08.08, 09:40
    Mój synek za tydzień kończy 8 miesięcy od małego nie lubił leżeć na
    brzuszku, nie chciało mu się przewracać na brzuszek, ani na plecki.
    Stymulowaliśmy go z zabawkami, a on nic, a tu nagle w tym tygodniu
    (7 miesięcy i trzy tygodnie) sam przekręcił się na brzuszek, ale z
    powrotem był problem, natomiast wczoraj zaczął się turlikać tam i z
    powrotem. Nie siada, nie pełza, da, mu jeszcze czas, widocznie
    niektóre maluszki potrzebują więcej czasu.
  • edmer 05.09.08, 15:17
    Też się zadręczam czy z moją córeczką jest wszystko dobrze.Teraz ma 1 miesięcy:
    czołga się, siada sama i od tygodnia podciąga sie do klęku.Niepokoi mnie , że
    jeszcze nie wstaje nie mówiąc o chodzeniu.Poza tym martwię się rozwojem
    intelektualnym.Mała miesiąc temu umiała kosi-kosi i pa-pa a teraz już nie.Gdy
    wracam do domu nie ma jakiegoś wybuchu radości,czasami nawet się nie
    usmiechnie.Ogólnie Jest dzieckiem pogodnym,spokojnym ale nie roześmianym.Owszem
    smieje się w głos ale musimy ja rozbawić jakąś mina czy zabawą (uwielbia gdy się
    ją goni)Zadręczam się, że córka nie uczy się ,gdy pokazuje jej gdzie jest nosek
    itd.Czasami jak się zapytam gdzie jest jakąś zabawka popatrzy na ta zabawkę .Boi
    się innych ludzi, nawet u babci i dziadka nie lubi być na rekach ,wyciąga wtedy
    raczki do mnie.Nie wiem czy przesadzam,ale chyba zawsze będę przeczulona
    mamą.Córka urodziła się przez cc w 38 tyg dostała 10 punktów,ale była to ciąża
    właściwie cała przeleżana,ja byłam na diecie cukrzycowej i przytyłam tylko 5 kg.
    Czuję straszny niepokój o córkę ,jak widzę ,że jej o 2 tyg młodszy kuzyn już
    samodzielnie chodzi a ona nawet nie wstaje.Poza tym nie rozumie, że można samemu
    trzymać butelkę , łyżeczkę czy kubek.Pije ładnie z kubeczka,który ja trzymam
    (niekapka nie toleruje)Trochę chaotycznie wszystko opisałam.Nie umiem cieszyć
    się pełnia macierzyństwa bo wszystkie osiągnięcia przychodzą u nas z trudem i
    niepokoi mnie to bardzo.
  • san-na 05.09.08, 16:35
    To przykre, ale z Twojego postu przebija głównie nie niepojój, ale
    jakieś niezadowolenie z tego, że córka jest jaka jest. Przecież to
    odrębna indywidualność, a nie zaprogramowany na Twoje wyidealizowane
    wyobrażenie robocik. Przecież każdy jest inny i ma inny charakter,
    usposobienie, córka ma takie, a nie inne. Jedne dzieci boją się
    obcych, inne są "cygańskie", jedne wesołe, drugie refleksyjne.
    Chyba warto to zaakceptować, zanim jeszcze wyczuje Twoje emocje i
    myśli.

    Piszesz, że córka śmieje się w głos jedynie, gdy się ją rozbawi. I
    to ma być objaw opóźnienia intelektualnego?? Jak dla mnie to
    zupełnie normalne zachowanie. Pewnie gdyby nagle wybuchała śmiechem,
    pisałabyś posty, że dziecko się śmieje bez powodu i pewnie jest
    upośledzone... To że nie pokazuje już kosi-kosi nie znaczy, że nie
    umie, tylko, ze może jej się nie chce. Poza tym dzieci czasem
    zapominają wcześniejesze umiejętności, jak pracują nad nowymi. Jeśli
    córka pokazuje Ci wzrokiem zabawkę, o którą pytasz - bij jej brawo i
    chwal w niebogłosy, a nie się zadręczaj.
    Dla własnego dobra - kochaj swoją córkę i ciesz się nią. Massz
    zdrowe dziecko, po prostu zaakceptuj ją i tyle.
    Przecież to sie nie skończy teraz, córka zacznie chodzić, ale
    pojawią się nowe rzeczy, będziesz się zadręczać, że Bartuś umie już
    kolory, a córka myli niebieski z zielonym, Kasia jeździ już na
    rowerku, a córka się boi etc.?

    Nieobcy jest mi niepokój o dziecko, jego rozwój, zdrowie, wiem, że
    łatwo jest się nakręcać, ale to już przesada. Głowa do góry!!
  • edmer 05.09.08, 20:00
    Hej!
    Dzięki za odpowiedz i zimny prysznic...Proszę, nie oceniaj mnie zbyt
    surowo.Jestem taka nie bez przyczyny.Staraliśmy się o dziecko 4 lata,zaszłam w
    ciążę i w 20 tyg straciłam 2 córeczki.W drugiej ciąży dmuchałam juz na zimne,
    nie ufałam lekarzom, wymuszałam lepszą opiekę.Każdy dzień to była walka i lęk o
    córeczkę.Potem ten lek został już po porodzie.Zwłaszcza, że córka do 10 tyg
    życia nie uśmiechała się a nie nie wodziła wzrokiem.Pani neurolog już zapisała
    nas na rezonans magnetyczny.Było podejrzenie, że dziecko jest
    niewidome.Przeżywałam chwile niesamowitego strachu.Córka ma wyraźnie opóźniony
    rozwój ruchowy i jesteśmy pod opieką rehabilitanta.
    Cieszę się każdym osiągnięciem córki, zwykle to ja jako pierwsza widzę nowości w
    jej rozwoju, bo jesteśmy same cały dzień.Boję się po prostu, że robię coś nie
    tak, że nie pozwalam na rozwinięcie skrzydeł
    Nie dziw się ,że martwię się o dziecko.Może przesadzam, ale nie trzeba być
    psychologiem, żeby znaleźć przyczynę.Wiem, że muszę wyluzować i staram się o to
    każdego dnia.
    Dzięki za uspokojenie, że moja córeczka normalnie się zachowuje.
  • dominikam29 05.09.08, 21:05
    No właśnie, sytuacja była trudna, więc niełatwo o spokój, rozumiem.
    Ale powiem Ci, że sama wyszłam z takiego ciągłego lęku o rozwój
    psychoruchowy dziecka i teraz jest o wiele lepiej :)

    Pomyślałam sobie - w wieku, powiedzmy, 16 lat - jakie to będzie
    miało znaczenie dla mojego synka ( i dla mnie), czy zaczął raczkować
    w 7 czy 11 m-cu życia? Jakie dla mnie teraz ma znaczenie, czy sama
    jako dziecko zaczęłam się późno podciągać? Prędzej czy później
    dzieci stają się samodzielne, jakoś nie widać czterolatków, które
    ciagle się czołgają zamiast chodzić, prawda?

    Ponadto - co jakis czas na spacerze widzę starszą panią z synem, na
    oko dwudziestoparoletnim, syn ma zespół Downa. Mama prowadzi go za
    rękę, on jest nieobecny, nieporadny. Spacerują w milczeniu. Wtedy
    myślę sobie, jakie mam szczęscie, że mam zdrowego, bystrego i
    radosnego synka. Od razu z główy wypadają myśli typu - czemu jeszcze
    nie wkłada sobie nóg do buzi, nie chce raczkować...

    Ja miałam wywoływany poród w 38 tc. Indukcja porodu trwała 3 dni,
    synek urodził się zupełnie neurologicznie niedojrzały. Widać, że
    jeszcze nie był gotowy do wyjścia. Dlatego daję mu, tak jak
    wcześniakom jakieś 2-4 tyg. zapasu na planowy rozwój. W tej chwili
    ma 8 m-cy i jest pod opieką neurologa, nefrologa, okulisty,
    rehabilitanta Bobath i do niedawna jeszcze kardiologa. Często
    chodzimy po lekarzach, a ja złapałam się na tym, że mniej się
    przejmuję jego zdrowiem niż tym cholernym rozwojem ruchowym. I to
    mnie otrzeźwiło.
  • pawel.zawitkowski 07.09.08, 18:52
    Witam,
    Po pierwsze dziękuję wszystkim Paniom / Panom za wpisy w tym wątku.
    Jeżeli mam jakiś kłopot z dzieckiem, szukam najpierw najprostszych
    rozwiązań :)
    - młody siedzi, nie siada samodzielnie, to znaczy, ze jest sadzany,
    nieporzebnie, choć rozumiem, że chce - to nie da się nie pozwolić u
    na to :(
    - 7m., prawie 12 kg wagi i 79 cm - to jest zazwyczaj przyczyna
    niepokojów, które są Pąństwa udziałem. Jego waga i wzrost przy całej
    niedojrzałości młodego, to wystarczające powody by opóźnić tempo
    zdobywania przez niego róznych umiejętności
    - gdyby Pani napisała mi, że ciężko przechodził okres kolkowy, że
    miał silne ulewania lub że był tyranem i chciał by ciągle go
    noszono - dopełniłoby to obrazu i cąłkowicie wytłumaczyło poślizg w
    zdobywaniu kolejnych umiejętności.
    - nawet jezlei zdecydowanie Państwo odmówią mi podobnego opisu
    (patrz wyżej) waga i wzrost mi wystarczają, bym spojrzał na młodego
    i jego "lenisto" z przymrużeniem oka.
    Ale,
    w przypadku niemowlat nie pozwalamy sobie na ignorowanie niepokojów
    rodziców. Polecam wizytę u terapeuty w najbliższej poradni
    reahabilitacyjnej. Sory, pośpieszyłem się. Rozumiem, ze w kraju, w
    kórym pani mieszka kadra medyczna nie śpieszy się do interwencji w
    przypadku niemowląt. Zatem pozostaje Pani program własny
    uaktywnienia młodego. Dużo tarzania się po podłodze (mata), ływalnia
    co najmniej 2 razy w tygodniu, zmiana pewnych technik opieki i
    pielęgnacji (polecam książkę "Co nieco o rozwoju dziecka" -
    www.rozwojdziecka.pl...)
    Polecam tez zaufac swojej intuicji (dowiodła Pani jej słuszności
    domniemując przyczyn "opóźnień" w wadze i ługości ciała młodego).
    I proszę, żeby Pani nadal młodemu czytała i śpiewała.
    I jeszcze proszę, by nigdy nie powstrzymywała się Pani przed
    przekazywaniem swych niepokojów mężowi. On ma tez prawo niepokoic
    się i a priori nie warto mu oszczędzać lub chronić go przed takimi
    uczuciami. To z szacunku dla niego samego i jego ojcostwa. Ja gdybym
    był na jego miejscu "złoiłbym" "Pani" skórę za ukrywanie przede mną
    takich obaw. Proszę mu dać szansę i okazję do tego cudownego
    uczucia "niepokoju" o swoje własne dziecko i uczucia wpólnoty
    niepokojów i strachu. Faceci to potrafią, trzeba tylko im zaufać i
    dać parę razy szansę :)
    Nie wyobraża sobie Pani ile to znaczy.
    Mam nieprzeparte wrażenie, że Pani niepokoje skończą się za około 1 -
    2 miesiące. Młody przestanie zaraz powiększać swe rozmiary i ruszy
    do przodu.
    Czekam na Pani relacje z jego osiągnięć, a resztę gości tego wątku
    zapraszam do opisywania swoich lęków (jeżeli moderator na to
    pozwoli :) ), bo to chyba najwazniejszy wątek na tym forum :)
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • betrix33 08.09.08, 22:15
    Panie Pawle dzięki za post.
    Tak niepokój o rozwój dziecka, gdzie część lekarzy już wyrokuje, choć w si=umie
    bezpodstawnie jest ciężki do udźwignięcia. Dni wloką się powoli, postępów prawie
    nie widać. Czasem coś nowego maluszek zacznie i radość niesamowita:)
    Ja też proszę mamy aby pisały o swoich niepokojach na temat opóźnienia rozwoju
    swego dziecka. Są mamy na tym forum, które już to przerabiały i okazało się, że
    tylko na strachu się skończyło.
    Te mamy właśnie zachecam do udzielania się w tym wątku. Jak również proszę Pana
    Pawła, aby od czasu do czasu coś dorzucił od siebie. Co doświadczenie to
    doświadczenie.

  • katkapak 11.09.08, 23:48
    Witam!
    Również obawiałam się o swojego synka... i chociaż jestem bardzo blisko związana
    z medycyną po pomoc skierowałam się do fizjoterapeuty... dla pediatry Synuś był
    po prostu "silny", ja miałam wątpliwości a fizjoterapeuta stwierdził przetrwałą
    asymetrie i problemy z koordynacją... teraz ćwiczymy i w ciągu 3 tygodni
    nadrobiliśmy zaległości - piszę tak celowo, bo sama niestety tez się trochę do
    tego przyczyniłam złą pielęgnacją, ale tu z pomocą przyszła książka pana
    Zawitkowskiego i Luis...
    Poza tym chyba powinniśmy ufać swojej intuicji i osobiście wolę wyjść na
    shisteryzowaną wariatkę niż coś przegapić...poza tym im wcześniej zacznie się
    coś robić, tym lepiej...
    pozdrawiam wszystkie zestresowane mamy!
  • hilushenka 21.09.08, 03:44
    Dziekuje bardzo za odpowiedz. Dlugo na nia czekalam i rzeczywiscie
    nie potrzebnie sie martwilam. Wszystko jest tak jak pan doktor
    przewidzial. Maly obraca sie w obie strony, pelza (na razie tylko do
    tylu) ogolnie jest bardziej ruchliwy i ten ruch wydaje sie sprawiac
    mu przyjemnosc - kiedys wrzeszczal w pozycji na brzuchu. Nie rosnie
    i nie przybiera na wadze juz tak szybko jak wczesniej. Nie mial
    kolki, ani tez nie ulewal, nie byl tez tyranem i nie domagal sie
    czestego noszenia. W Kanadzie doradzane jest zeby wszystko
    przyspieszac (kramienie lyzeczka od 4 miesiaca, siedzenie od 5 bez
    wzgledu na to czy samo siada, machanie papa od 6 miesiaca..etc) a
  • ell12 08.09.08, 16:58
    Ja też jestem pewna obaw o moją córeczkę ma 16 misięcy nie chodzi sama ale
    najbardziej martwi mnie jej rozwój intelektualny ... Czasami mam doła ale kiedy
    patrze na to radosne i roześmiane dziecko zastanawiam się czy słusznie się
    zadręczam..
  • betrix33 08.09.08, 22:25
    ell12 a co Cię niepokoi w córce? Nic nie napisałaś. Jak mam też takie lęki , a
    synek ma 14 miesięcy. Też nie chodzi i jeszcze daleko mu do tego, chociaż część
    lekarzy twierdzi, że chodzić nie bedzie. Jednak neurolodzy nie podzielają tego
    zdania i pan Paweł zresztą też, który oglądał Bartka osobiście.
    Jego rozwój intelektualny też wydaje mi się jest w tyle. To że nie mówi to nic,
    gdyż ja miałam 3 lata gdy wypowiedziałam pierwsze słowo. Składa za to sylaby,
    bawi się nimi, uśmiecha słodko, droczy się ze mną, nie słucha, robi na odwrót.
    Czasem pokaże jaki jest duży a czasem nie. Sroczki robić uwielbia. Ma jednak
    problemy z koordynacją ruchów. Je sam, ale najlepiej rączkami, wiec zupki
    odpadają. Ziemniaki czy kasza z sosem to standard u nas teraz:))
    Jednak klocka nie umie jeszcze złożyć nie układa zabawek w piętrowo, woli je
    rozrzucić po całym pokoju. Podciąga się do stania, ćwiczy to namiętnie. Kroczków
    na boki nie robi, woli się opuścić i przeraczkować na miejsce gdzie chce
    dotrzeć. Uwielbia też gotować ze mną obiad na rękach. Opanowałam więc gotowanie
    i mycie naczyń jedną ręką do perfekcji. Ale widzę, że go to bardzo interesuje,
    jest ożywiony i opowiada potem po swojemu mężowi, gdy ten wraca do pracy. Umie
    co nie co, ale widzę że ma tyły. I oby to opóźnienie kiedyś się wyrównało.

  • ell12 11.09.08, 17:33
    berix33 genaralnie zachowania mojej córki wskazują na autyzm.. idę w najbliższym
    czasie z nią do specjalistów .. ale czuje że życie mi się załamało
  • betrix33 12.09.08, 00:30
    Niedawno czytałam, że dzieci z autyzmem nie patrzą w oczy, gdyż widzą zagrożenie
    nawet w swoich opiekunach, a jest to związane z wadą mózgu. Ty piszesz, że Twoja
    córka jest pogodna. Hmmm... Jest mi przykro, mam tylko nadzieję, że psycholodzy,
    neurolog nie potwierdzą autyzmu.
    Bo ten autyzm to chyba Ty sama zdiagnozowałaś?
    Mam nadzieję, że jednak to nei to, chociaż sama nie wiem co jest lepsze, oprócz
    zdrowego dziecka. Pamiętam jak moja pierwsza córka przed roczkiem zaczęła
    chodzić. Moja koleżanka, ze służby zdrowia z zazdrością patrzyła i mówiła że jej
    synek - miał 16 miesięcy- tylko tyłkiem się przesuwa. A teraz biega i nic mu nie
    jest.
    Ell12 skąd ten autyzm u Ciebie się wziął? Skoro u specjalistów nie byłaś, to nie
    możesz ani sama diagnozować, ani pozwolić to robić nie-fachowcom. Ja już wiem,
    co oni potrafią wydumać. Przez te ich z kapelusza wzięte diagnozy omal z
    Bartkiem nie zginęliśmy w wypadku z mojej winy. Spokojnie tylko i czekaj na
    termin ze specjalistami. Jeśli oni to potwierdzą, to wówczas dopiero świat Twój
    na kawalki się rozbije i wtedy Elle12 będziesz musiała go na nowo ułożyć.
  • pawel.zawitkowski 13.09.08, 18:07
    Witam,
    trudno rodzicowi na podstawie doniesień i lektur internetowych (tak
    jest najczęsciej) obiektywnie ocenić jakość rozwoju dziecka. Wielu
    rodziców - gości tego forum przekonało się, ze nawet kadrze
    medycznej trudno czasem zinterpretować zachowania i stan naszych
    pacjentów :)
    Tu z pomocą rodzicom przychodzi intuicja, ale krucha ona jest i nie
    wytrzymuje próby czasu kiedy zaczynamy się bać. Strach paraliżuje
    racjonalne myślenie.
    Kadrze medycznej z pomocą przychodzi podstawowa zasada w pediatrii -
    domniemania niewinności :) i wiedza, ale wiedza zespołowa.
    Z reguły (to tajemnica) najmniej ufamy sami sobie, zbyt wielka jest
    waga naszych obserwacji i komuniatów przekazywanych rodzicom. jedni
    sobie z tego zdają sprawę, inni nie... Niektórzy z nas nauczyli się
    tego na własnych błędach.
    Pani "nie wolno" popełnić błędu niewiary we własne dziecko,
    niezależnie od jego aktualnego stanu i Pani emocji.
    Diagnoza autyzmu to ciężkie działo. My wyciągamy je na światlo
    dzienne dopiero kiedy nie ma żadnych wątpliwości. A przynajmniej tak
    powinniśmy robić.
    Trudno czekać na wyniki obserwacji, ale proszę nie oczekiwać, ze
    otrzyma Pani diagnoze od razu. U tak małych dzieci diagnoza jest
    wiarygodna dopiero po pewnym czasie obserwacji diecka.
    Proszę nie skazywać się na "samotność" w tym okresie i naprawdę
    polecam wizyty u psychologa rodzinnego. Superzakład jest w
    Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Może to nie tylko problem
    (jezeli w ogóle) Pani pociechy. Często bywa tak (i nie jest to powód
    do wstydu) że znękani rodzicielstwem, sytuacją, hormonami, balem
    prezydenckim z okazji rocznicy odzyskania niepodległości :) to MY
    nie zauważamy "dobrych" rzeczy u naszych dzieci. Wystarczy pomocna
    dłoń i chwila spokoju, ktoś kto da nam komfort dojrzenia w dziecku
    tych lepszych cech, jego kompetencji i umiejętności. Nie wyobrażam
    sobie zycia bez takiego wsparcia. Niezaleznie od tego, czy jest Pani
    już na to gotowa, czy nie proszę by włąśnie takiego wsparcia Pani
    poszukała.
    A dzieciaki zachowują sie podobnie jak można się domyślać z Pani
    opisu nawet wiele miesięcy, a potem okazuje się, że to po prostu
    zadziwiające koleje dojrzewania oun i wszystko w pewnym momencie się
    prostuje. Trzeba koniecznie udać się do specjalistów, ale tak jak
    napisałem z domniemaniem niewinności :)
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • melory_nox 12.09.08, 14:37
    Tak na pocieszenie ... Mój synek zacząl sie obracać na brzuch jak
    mial ponad 5 mies. Z brzucha na plecy jak miał ponad 7. Zaczął
    pełzać jak mial 9-10, siadać jak miał 12, chodzić jak miał 17 mies.
    Też się martwiliśmy, ale nie przesadnie. Byliśmy kilka razy u
    neurologa, rehabilitanta, mówili że jest OK. Na ostatniej wizycie,
    przed skończeniem 17 mies., wyszlo, że ma niedostymulowany błędnik,
    ale to wszystko. Teraz ma 19 mies. i zadziwiająco szybko biega.
    Ostatnio, w ciagu 2 tyg. bardzo rozwinąl sie werbalnie i uzywa już
    ok. 30 słów. Każdego dnia jest jakies nowe. Dziś był: kaj, czyli
    kask:)) A motywacji nie trać, bo nie możesz sobie na to pozwolić.
    Dziecko musi czuć się uwielbiane. Powodzenia.
  • manialub 13.09.08, 08:46
    Też dla pocieszenia, synek 84cm, waga 11kg, na tą chwile 1 rok
    skończony dwa dni temu. Zaczął się przewracać z pleców na brzuch pod
    koniec 8go miesiąca, koniec 9go pierwsze próby pełzania na jedną
    noge, bardzo asymetrycznie, spręzynowanie 10ty m, pierwszy raz sam
    usiadł z pozycji czworaczej koniec 11go miesiąca, 12ty miesiąc
    zaczął raczkować i śmiga po całym domu. Rehabilitujemy się raz w
    tygodniu od kiedy skończył 7miesięcy, ale raczej stawiam na jego
    własny rozwój niż jakikolwiek wpływ ćwiczeń bo mały ich bardzo nie
    lubi, zgodnie z zaleceniami Pana Pawła na tym forum dużo bawiliśmy
    się z dzieckiem na podłodze, turlanie, obracanie, ćwiczyliśmy
    pozycje czworaczą, żeby wiedział że taka istnieje, nic na siłe,
    wszystko w zabawie, zero sadzania, noszenie ograniczone do minimum
    (z tą wagą to nie takie trudne), absolutnie nie uczymy dziecka stać
    i nie prowadzamy go za rączki, przede wszystkim dużo swobody i wiary
    w malucha. Aha! moje dziecko nie jest opóźnione, gada jak najęte -
    po swojemu oczywiście, śpiewa, tańczy, bije brawo, je samo łyżeczką,
    pije z kubka i sika do nocnika, po prostu rozwinął najpierw te
    umiejętności które innym dzieciaką udaje się zdobyć nieraz i dopiero
    w 3cim roku życia. Pozdrawiam i głowa do góry jeszcze się maluch
    nasiedzi i nachodzi.
  • 2nati 14.09.08, 12:13
    Opisze ci mój przypadek gdyz jest pdobny do twojego.
    Moj synek jak mial 6 m-cy zostal skierowany do fizjoterapeuty na
    cwiczenia gdyz lekaz stwierdzil lekkie opoznienie rozwoju ruchowego.
    Bartek nie umial sie terlac i ogolnie mial bardzo slabe raczki, gdyz
    malo lezal na brzuchu bo tego nie lubil. Na cwiczeniach bylam 5 razy
    bo tyle zalecil lekarz i 3 razy dziennie cwiczylam z synem w domu to
    co pokazal nam fizjoterapeuta, ogolnie cwiczenia trwaly ok 3
    miesiace.Niektore cwiczenia niestety musialam robic z synem na sile
    ale cwiczenia daly efekty, z tyg na tydz bylo widzac postepy. Bartek
    jak skonczyl 7 m-cy nauczyl sie przewracac z brzucha na plecy, mając
    9 m-cy pierwszy raz samodzielnie usiadl, miesiac pozniej przewrocil
    sie z plecow na brzuch (co dziecko wg ksiązek powinno umiec duzo
    wczesniej), po 11 m-cu zacząl raczkowac, a jak mial 14,5 m-ca to
    nauczyl sie chodzic, obecnie Bartek ma 15,5 m-ca i trzeba za nim
    biegac. Roznica jest taka ze moj synek obecnie wazy 10 kg a jest raz
    tyle starszy od twojego synka.
    Mysle ze systematyczne cwiczenie z dzieckiem i konsekwenja powinny
    dac efekty.
  • mama-stefcia 21.09.08, 22:41
    zastanawiam sie czy autorka temetu jeszcze tu zagląda :)
    niedawno byłam z moim malym u neurologa- co prada stwierdził ze moglby juz zacząć raczkować i wspinac sie po meblach ale w zasadzie ma jeszcze na to czas. Sa dzieci w jego wieku duzo bardziej sprawne fizycznie ale to nie znaczy że moj jest jakis niedorozwinięty.
    Lekarka stwierdziła że ćwiczenia nie są mu potrzebne chyba że my sami chcemy go ,,podgonic,, z raczkowaniem-oboje z mężem doszlismy do wniosku że nic na siłe i bardoz dobrze bo w dwa dni po wizycie maluch zaczyna przyjmowac pozycje do raczkowania ale jeszce nie umie ,,wystartowac,,. doszedl do tego sam a gdybyśmy byli z nim na rehabilitacji wyszłoby ze to dzięki ćwiczeniom :)


    Te 4 apgar chyba nie zostawiłą po sobie śladu... modlę się o to...
    Nie ma żadnej asymetrii ani niedowładów czy innych porażeń. Pani doktor badała go ponad poł godziny- wszystko jest ok :)
    nie znaczy to że jednak nie martwie sie o niego... Widze że rozwija sie prawidłowo jest bardzo radosnym dzieckiem, taim aniolkiem kochanym :) Od dłuzszego czasu robi ślicznie pa pa i pokazuje czasmi (jak mu sie chce) gdzie mis ma oczko- jest bardzo towarzyszki wiec tym bartdziej sie ciesze że i w tej sferze zamartwica nie zostawiła po sobie śladu.

    Co mnie najbardziej martwi to to że mały ma lekko odstająze żeberka i kręgosłup wygiety w łuk w pozycji siedzącej... moze to kwestia niedoboru witaminy d3 bo w czasie wakacji troche z nią odpuścilam bo (mając to szczeście ze mieszkamy na wsi) maluch był praktycznie 8-9 godzin na zewnątrz więc ma bardzo opalona buźke rączki i nożki.
    Teraz oczywiście panikuje że zrobilam mu krzywde i ze ma początki krzywicy ale wszystko sie wyjaśni bo za kilka dni wizyta u ortopedy.

    Hilushenka konieczbnie napisz co u was slychac? jak mały? czy daje ci znaki tak jak chcialas że wszytsko z nim ok?
    Wiele dziewczyn opisuje swoje przypadki, które daja wielką nadzieje i dodaja otuchy :)
    Napisz co się u was dzieje KONIECZNIE
    pozdrawiam serdecznie
  • hilushenka 22.09.08, 15:41
    Dziekuje za wiadomosc. Zagladalam i zagladalam az stracilam nadzieje
    ze dostane profesjonalna odpowiedz. W ten weekend jeszcze raz
    zerknelam a tu i odpowiedzi dwie i pare innych wiadomosci. Nie wiem
    czy je czytalas...polecam bo tam jest wszystko ladnie wyjasnione.

    Tak, widze postepy. Maly obraca sie z brzucha i z pleckow. Pelza w
    tyl i probuje przyjmowac pozycje do raczkowania (podciaga biodra).
    Trzyma sie mebli jak stoi ale sam sie nie podciaga chociaz probuje i
    chce stac.

    Masz racje ze zrezygnowalas z cwiczen. Mecza one dziecko a i tak
    samo do wszystkiego dojedzie w swoim czasie. Moja terapeutka
    stwierdzila ze nie ma po co przychodzic (przyszla inna ktora
    przestala uzywac zwrotow jak "opozniony" co mnie dolowalo po kazdej
    wizycie). Jej zdaniem nie ma wskazan do cwiczen.

    Jesli chodzi o inne "znaki" :o) Alek zaczyna ukladac pojedyncze
    slowa w zdania jak "daj mi" albo "daj to" czy "daj this" (slyszy w
    domu angielski bo maz nie jest polakiem a ja na sile staram sie
    mowic do niego po polsku chociaz mi juz trudno - 25 lat tutaj).
    Dzisiaj powiedzial "dobrze." Nie macha papa ale ja mu czesto nie
    pokazywalam. Nie dawno zaczal mowic mama ale juz od dawna mowil
    dadda - daddy. Protestuje tez mowiac "nie."

    Troche mnie martwi ze nie lubi nowych zabawek a nawet czesto sie ich
    boi. Nie wiem czy to normalne. Martwilam sie wczesniej ze nie
    okazuje do mnie zbytnio przywiazania ale nie mialam racji. Niedawno
    byl troche chory a wtedy chcial byc tylko przy mnie, nie przy mezu
    jak wczesniej.

    Nie napisalas ile miesiecy ma twoje malenstwo?

    Alek mial tez takie plecki w luk wygiete - pozniej sie wyprostowaly.

    dziekuje i pozdrawiam
  • mama-stefcia 22.09.08, 21:15
    ojejjjj jestem pod ogromnym wrażeniem postępow jakie zrobil twoj synek :) jestem wręcz w szoku!!1 tak trzymac oby tak dalej!! na pewno czujesz ogromna ulgę- niepotrzebne były te wcześniejsze wielkie stresy :) sssuuperrr!!! No jak mały zaczyna stac przy mebelkach i mowi tyle rzeczy to nie pozostawil ci tym samym najmniejszych wątpliwości że jest zdrowiutki i o zadnym opoxnieniu nie może byc mowy. Naprawde jestem pod wrażeniem :) Najgorszy czas juz za wami - teraz nie pozostaje ci nic innego jak wyzbyc sie lekow i cieszyc sie swoim slicznym anioleczkiem. Piszesz że martwi cie to ze mały boi sie zbawek... kazde dziecko ma jakieś swoje ,,dziwactwa,,.. moj np nie interesuje się w najmniejszym nawet stopniu telewizja a pamietam ze syn mojego brata uwielbiał szczegolnie reklamy - ciezko było przy nim cokolwiek oglądac bo strasznie sie wgapial w ekran a moj maluch zupelnie go ignoruje.. żadne kreskowki reklamy nic! Troche mnie to zastanawia dlaczego tak jest ale ostatecznie chyba jednak lepiej że nie lubi tv :)

    Widzisz... moj szymonek skończył kilka dni temu 9 miesięcy i dopiero od kilku dni zaczyna przyjmowac pozycje do raczkowania twoj o ile dobrze pamietam jest o miesiąc mlodszy a umie więcej bo stoi przy mebelkach artysta jeden ;)
    Szymus urodzil się dokładnie 12 grudnai a twoj maluszek?

    Ja niestety muszę chodzic do pracy i mam straszne wyrzuty sumienia bo wydaje mi sie że wyrządzam mu tym wielka krzywdę... mały zostaje po części z babcia ii po części z tatusiem.... tez mam wrażenie że nie jest do mnie tak strasznie przywiązany ale z drugiej strony przy mnie najladniej zasypia. Uwielbiama gdy się tak razem przytulimy - najlepszy moment calego dnia :) nie cieszy się z jakąś szaleńczą przesada na mój widok gdy wracam do domu :( ale może to i lepiej ze nie jest ode mnie az tak bardzo uzależniony bo wtedy bardziej by cierpial i tęsknil a może jest jeszcze za malutki zeby to wszystko zrozumiec...

    zastanawiam sie tez czy nadejdzie taki dzien, w którym to nie bede sie juz o niego tak bardzo martwila i kiedy pozbede sie lęku, który mam caly czas w sobie... zreszta sama dobrze wiesz co czuję...

    chetnie zobaczylabym jakies zdjęcie twojego synusia - naprawde chciałabym go zobaczyc :) wiem że to bardzo śmiała prośba ale jeśli bedziesz miala taka ochote to prześlij na maila slw.nrdk@gmail.com
    :)



  • asta79 22.09.08, 22:59
    ...jednak napiszę, wyżalę się, to może poczuję sie lepiej.
    Przeczytałam wątek, wszystkie wypowiedzi, które pomogły mi trochę
    ukoić żal.
    Synek skonczył własnie 7 miesięcy, niespełna 2 tyg. temu zaczął
    obracac sie z plecków na brzuszek, w tym tygodniu powoli udaje mu
    się na odwrót. Pełza bardzo szybko, ale tylko okrężnie, pare razy
    zdarzyło się do tyłu. O raczkowaniu, siadaniu, czy choćby o
    siedzeniu nawet nie myślę, bo to dla mnie za odległa sprawa ( w
    przypływie najwiekszej chandry, myśle nawet, że to się nigdy nie
    wydarzy, że Mały skończy na wózku) Mamy dyskretne WNM i dokładnie
    tydzien temu ruszylismy z rehabilitacja (NDT Bobath). Oprócz tego
    ruchowego "opóźnienia" (czy jak to nazwała nasza pani neurolog-
    pewnych dysfunkcji), martwi mnie rozwój emocjonalny Małego. Cięzko
    tu byc obiektywnym, zwłaszcza jako matka, która chciałby zawsze
    uśmiechu na twarzy swojego dziecka, ale jednak niepokoją mnie
    zachowania podobne do tych, które opisała w swoim poście edmer-Synek
    zdaje się być mało przywiązanym do nas tj. do mnie i męza. Nie wita
    nas rano uśmiechem, nie reaguje jakąś radością na nasz widok, kiedy
    pojawiamy się po krótkiej nieobecności. Nie boi się obcych, ale nie
    widze różnicy w jego reakcji na nich własnie i na nas. Dużo by
    opisywac, ale to co mnie najbardziej w tym wszystkim boli, to...ta
    bezsilnosć. Czasem mam wrażenie, że im bardziej się angazuję, im
    bardziej sie staram, im więcej cwicze z Małym, spiewam, opowiadam,
    tym bardziej Mały "kpi" sobie ze mnie. Płaczę już prawie codziennie,
    z każdym dniem ucieka ze mnie chęc do działania. Czy będę kiedys
    umiała cieszyc się (jeszcze zyciem i) swoim dzieckiem?
    Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali jeszcze ten post.
    --
    ania
    +
    Rafałek 14.02.08
  • betrix33 23.09.08, 00:07
    Asta79 j czytam ten wątek codziennie,
    Powiem Ci że cierpliwośc tylko pozwoli coś dostrzec.
    Mój synek jest z odklejonego łożyska. z 1 pkt Apgar.
    Miał 10 miesięcy gdy usiadł samodzielnie. Po miesiącu zaczął pełzać. Dziś ma 14
    miesięcy i raczkuje.
    Mimo to norm nie przekracza. Jest spóźniony ale nadzieja w przyszłości.
    Jak Twój nei bał sie obcych. Jednak to się zmieniło. Płacze gdy ktoś nieznany
    się zbliża, wyraźnie boi się, więc nie stwarzam okazji do pogłębiania jego lęku,
    znajomych zaś się wstydzi i chowa główkę.
    Fajnie to wygląda ale wolałbym aby już się oswoił.
    Tak jak Ty jestem pełna niepokoju, gdyż emocjonalnie reaguje inaczej niż moje
    córki w jego wieku. Wydaje się jednak, że nie dostrzegamy pewnych niuansów, może
    ktoś obiektywny zwróci Twoją uwagę na synka reakcje?
    U nas był tak, że kiedy zbliżał się lekarz do niego, Bartek zawsze badawczo
    patrzył na mnie. Lekarze mówili, że to dobry znak, gdyż synek patrząc na mnie
    oceniał czy ta osoba niesie za sobą zagrożenie dla niego.
    Moje spokojne zachowanie uspakajało go.Pewnie bym tego nie zauwazyła, ale na tę
    reakcję zwracali uwagę właśnie lekarze.
    Jeśli chodzi o emocjonalność, to dziś wydaje mi się, że ciągle patrzę na niego z
    podejrzliwością, wymagam od niego sprawności ruchowej, przyśpieszam jego rozwój.
    Sądzę że tu lezy problem.
    Ale nie jestem do końca pewna.

    A skoro Twój synek pełza okrężnie i do tyłu już poszedł, to niebawem zacznie na
    całą parę. To co robi to preludium. Tylko potrzeba więcej czasu i cierpliwości.
    Jak Ty bałam sie wózka inwalidzkiego a jeszcze do teraz nei wiem jak to będzie.
    Lekarze powiedzieli mi, że on nigdy nei będzie siedział samodzielnie a on siedzi
    i wspina się i raczkuje.
    wszystko idzie u niego powoli, ale widzę postępy.
    To że nie siedzi w 7 miesiącu to nei wyrok, do 10-tego miesiaca ma czas. Nasz
    usiadł samodzielnie dokładnie w ostatni dzień 10-tego miesiąca. Zmieścił się w
    kalendarzu.
    Natomiast poczucie że mały kpi może oznaczać że ma za dużo tego typu bodźców. A
    weź g zostaw samemu sobie jakiś czas. Zobaczysz jak będzie się zachowywał. Może
    on potrzebuje trochę samotności i samodzielności? Ćwiczenia nie zaszkodzą, na
    pewno po nich ruszy. Zobaczysz, że zaraz zacznie sprawnie pełzac, a to wzmocni
    odpowiednie partie jego ciała i usiądzie ku Twej i swojej też zresztą radości.
    I pisz jakie mały postępy ma.
  • edmer 07.10.08, 12:26
    Witam ponownie!Minął miesiac odkąd ostatnio pisałam.Córka ma teraz
    12 miesięcy i tydzień i nadal nie wstaje:((Nie wiem co robić..Czy
    nadal czekać czy udać sie do specjalisty.Tylko,że wiem ,jak sie
    skonczy jak pojdę do naszej pani dr-powie że dzieci tak mają ,że
    róznie sie rozwijaja.Córka zawzięcie raczkuje i jest w tym coraz
    lepsza,podciąga sie do klęku i od niedawna prostuje nogi i opiera
    sie na rękach (rzadko tak robi).Intelektualnie rozwija sie według
    mnie super (rozumie proste polecenia ,pokazuje gdzie sa zabawki,sama
    inicjuje zabawy)Prosze o radę,co mam zrobic:((
  • aniap_77 07.10.08, 22:15
    Przestac sie zadreczac i cieszyc sie kazda chwila z maluszkiem :).
    --
    Ania
  • betrix33 07.10.08, 23:11
    aniap_77 napisała:

    > Przestac sie zadreczac i cieszyc sie kazda chwila z maluszkiem :).
    Łatwo powiedzieć. Chyba najwiekszy strach to przegapienie niepokojących
    syndromów i lęk, że pomoc nadeszła za późno. Tego boję się do dziś i trudno jest
    cieszyć się szkrabkiem, lecz gdy spojrzę wstecz, to aż żal mi tych jego
    miesiecy, bo lek nie pozwalał mi się rozluźnić i cieszyć się maluszkiem:)
  • edmer 08.10.08, 20:33
    Panie Pawle dziekuję bardzo za szybka i fachowa odpowiedz:)Pana
    słowa poprawiły mi humor i juz uzbrajam sie w cierpliwośc w
    oczekiwaniu na samodzielne wstanie!

    betrix33- dzięki za wsparcie!!Z ust wyjęłaś mi te słowa:))Przeżywam
    to samo co Ty:((

    aniap_77-niekoniecznie oczekiwałam takiego "pocieszenia". Wierz
    mi,że każdego dnia staram sie nie zadręczać i cieszyć sie każda
    chwilą...
  • pawel.zawitkowski 08.10.08, 08:26
    Witam,
    nie wstaje, ale...
    - "zawzięcie raczkuje" - to świadczy o braku problemów z koordynacją
    nerwowo-mięśniową, reakcjami równowaznymi, koordynacją ruchu
    - "podciąga się do klęku" - swiadczy o dobrej motywacji i chęci
    ruchu, do tego o dobrej koordynacji i jakości ruchu...
    - "prostuje nogi i opiera się na rekach" - to tzw. "niedźwiadek" -
    poprzedzający samodzielne wstawanie bez podpórki
    - "intelektualnie rozwija się super" - bez komentarzqa :)
    - "inicjuje zabawy" - bez komentarza :)
    - "co mam robić" - :) cieszyć się :) bo wszystko jest tak jak być
    powinno. Tylko 35-40 % dzieci europejskich zaczyna chodzić w wieku
    12 m. :)
    Niemniej, polecam za miesiąc, dwa miesiące wizyte u fizjoterapeuty
    NDT-Bobath. To miałaby być taka "kontrola jakości" :)
    Proszę pozdrowić młodą
    Paweł Z. :)
  • aniap_77 08.10.08, 16:45
    Widze jestesmy na tym samym wozku..Gdzie mieszkasz w Kanadzie?Ja
    okolice Toronto.A z ta sluzba zdrowia w tym kraju,to rzeczywiscie,
    pozal sie Boze :(...Mam nadzieje,ze z maluszkiem juz wszystko
    dobrze.Pozdrawiam i zycze powodzenia :)))
    --
    Ania
  • martini_a 27.11.08, 22:23
    witam, najpierw podziękowanie do Pana za cudowne rady i wspaniałą książkę, mój 10-miesięczny synek pięknie się rozwija, myślę, że wiele zawdzięczamy Panu, ale ja nie o tym chciałam :) Siostrzenica męża ma 18 miesięcy, urodziła się ze zwiększonym napięciem mięśniowym, była rehabilitowana, późno siadała, raczkowała, dopiero teraz stawia pierwsze kroczki, okej, rozumiem, że to napięcie mogło tak wpływać na nią. Ale mnie - w przeciwieństwie do jej rodziców - którzy nie widzą w tym nic złego, niepokoi fakt, że Mała nic nie rozumie (poleceń typu gdzie mama? daj piłkę), w zasadzie nie reaguje na imię, nic nie mówi, nie potrafi jeść stałych pokarmów, dławi się. Wiem, że odwiedzają rehabilitanta i twierdzą, że wszystko jest w porządku. Dziewczynka jest 10 godzin dziennie z nianią,(bo jej rodzice dużo pracują), i winią za to małomówną opiekunkę. Nie chcę wtrącać się w wychowanie ich dziecka, czy może powinnam im doradzić wizytę u neurologa? Czy jest możliwe że półtoraroczne dziecko jest na takim etapie rozwoju emocjonalnego i umysłowego?
  • pawel.zawitkowski 27.11.08, 23:10
    Witam,
    musiałbym znbać więcej szczegółów, ale ten motyw z nianią, która
    podobno niewiele mówi nie jest nierealny. Dzieci rozwijają się w
    relacjach z otoczeniem.
    Dzieci od początku swego życia aktywnie organizują swój rozwój, od
    początku również aktywnie uczestniczą w regulacji swoich interakcji
    z otoczeniem, tym fizycznym i społecznym. I najważniejsze: Rozwój
    człowieka odbywa się zawsze w kontekście relacji z innymi osobami
    (H.Als, 1999, H.Als i Gilkerson, 1997). Bez tych relacji nie ma
    odniesienia, wzorców, porównania, autokontroli, partnera,
    przeciwnika itd. Bez relacji z innymi przestajemy po częsci być
    ludźmi.
    Daleko pojechałem, ale jezeli rzeczywiście dziecko wychowuje
    się "samo" - niania zajmuje się na przykład sobą, a dziecko
    pozostawia same sobie, to nie dziwię się, ze młoda nie ma
    odpowiedniej motywacji do rozwoju. Nie reaguje na imie, bo nikt do
    niej przez cały prawie dzień się nie odzywa. Nie znam sytuacji tej
    rodziny, ale dziecko wcale nie musi być "uposledzone", chore w
    jakimkolwiek wymiarze. Może być po prostu samotne.
    Natomiast, "wtrącanie się" lub "nie wtrącanie" to njatrudniejszy
    problem. Sprawa jest nader delikatna, poza tym z jakiegoś powodu
    trafili do fizjoterapeuty. jest tu wiele szczegółów, bez ktorych
    dobrego rozpoznania wszyscy, i Pani i Ja ingerując w sprawę będziemy
    poruszali się jak słoń w składzie porcelany.
    Proponuję parę rozmów z mężem i rozważenie w jaki spoósb mogliby
    Państwo rozwikłać ten problem nie rozpalając przy okazji jakichs
    niezdrowych emocji. Na tym zawsze będzie najgorzej wychodziło
    dziecko.
    Może kiedys przy okazji odwiedzić małą kiedy zajmuje się nią niania?
    Nie wiem. Wiem, że musi Pani postępować w sposób bardzo wyważony, bo
    przecież może się okazać, zę z powodu przesżłości młodej, zdobywa
    pewne umiejętności - na razie - później niż inne dzieci i za dwa,
    cztery miesiące nadgoni resztę... Może tak być,...? Może. I co
    wtedy. W takich przypadkach zanim interweniujemy, obserwujemy
    dokładnie rodzinę i wszelkie uwarunkowania środowiskowe, społeczne,
    osobnicze.
    To odpowiedź bardziej pod rozwagę i ku przestrodze.
    B.ważne:
    Jezeli chodzi o dławienie się, to sprawa nie dla fizjoterapeuty,
    tylko dla laryngologa lub logopedy. I tam powinni się udać rodzice
    dziecka z nią samą włącznie.
    Neurolog na końcu jezeli w ogóle będzie potrzebny.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • martini_a 28.11.08, 07:35
    dziękuję bardzo za odpowiedź, pozdrawiam
  • jpuz 03.12.08, 13:51
    Dziękuję wszystkim za super wątek.
    Mam pytanie czy powinnam się niepokoić jeżeli 14 miesięczna córka
    nie wstaje sama i oczywiście nie chodzi?
    Dziecko urodzone o czasie, sn, 10 pkt, do tej pory bez jakichkolwiek
    chorób, 90 centyl wagowo i 97 wzrostowo. Super rozwija się
    intelektualnie: mówi już bardzo dużo słów, wiele rozumie, tylko
    ruchowo zawsze była o te 2 miesiące do tyłu. Dodam jeszcze że nie
    raczkuje tylko przesuwa się na pupie. Robiliśmy wszystko źeby
    raczkowała, cały czas praktycznie na podłodze, od 6 miesiąca
    chodzimy na basen itp. Nigdy nie stwierdzono u niej problemów z
    napięciem mięsniowym, przez 2 miesiące byla szeroko pieluchowana ze
    względu na biodra (II a) ale po kontroli niby wszysko ok.
    Czy mogę gdzies poczytać o jakiś ćwiczeniach żeby pomóc jej stawać?
    trochę próbuje na kolanka ale dalej nie wie co robić ze stopami i
    jak podnieść tyłek
    Aha dodam że ona ma dosyć małe stópki (po mężu ;-) )może to jest
    jakiś problem żeby pewnie trzymać równowagę?
    z góry dziękuję za zainteresowanie
  • hilushenka 28.11.08, 18:29
    Aniu, zagladnelam tutaj po dwoch miesiacach...Mieszkam w Etobicoke
    okolice Royal York/Eglinton. Z malym dobrze (wstaje, stara sie
    chodzic sam juz) ale to nie znaczy ze sie nie martwie...teraz znowu
    nie robi papa - trudno go tego naczyc bo nie nasladuje gestow...tez
    nie klapie raczkami...wiec znowu mam problem...gesty sa wazne i ich
    imitowanie jeszcze wazniejsze a on na to nie ma najmniejszej
    ochoty...naprawde juz mam dosc...nie moge z tego dziecka sie cieszyc
    wciaz tylko zmartwienie jedno za drugim...

    Pozdrowienia

    Ewa
  • betrix33 28.11.08, 22:17
    hilushenka jesli dobrze liczę, to Twój mały ma skończone 10 miesiecy?
    Mój też z tym "papa" zwlekał. A teraz macha ze hej! Moja sąsiadka ma syna już
    podrostka.
    Pampers nosił do 4-tego roku życia. Nie mówił też do tego okresu. Wogóle jakiś
    mało kontaktowy był. A teraz szóstki i piątki przynosi.
    Wszystko z nim oki:)
    Ja też o mojego synka sie martwię, ale nadzieja trzyam mnie jak nic innego w
    pionie. Sił i cierpliwości Ci życzę,
    Beata.
  • pawel.zawitkowski 29.11.08, 07:59
    Witam,
    zz tonu Pani listu wynika, ze Pani dziecko jest jedynym skarbem, z
    którego spokojnie może się Pani ciesztć :) Nie wiem co poza tym się
    dzieje, ale z Pani opisu wynika, ze młody jest superchłopakiem.
    - ma podobno 10 miesięcy
    - samodzielnie wstaje i próbuje chodzić, niektóre dizeci robią to po
    ukończeniu 12 miesięcy, aż do 18...
    - Pani syn najprawdopodobniej nie śpieszy się do naśladowania gestów
    pnieważ zajął się powazniejszymi sprawami (wstawanie i chodzenie).
    Tak jest ze wszystkim: w okresie dynamicznego rozwoju mowy, dzieci
    tak jakby przestają się angażować ruchowo, czasem wydaje sie, zę
    zapominają tego co nauczyły się wcześniej :) I odwrotnie, kiedy
    zaczynają dynamicznie rozwijać umiejętności ruchowe, przestają się
    odzywać, zajmować drobnymi przedmiotami, gestami itd.
    To nie pocieszamnie, to prawda :)
    Marceli szpak zaczął machać papa tuż przed ukończeniem pierwszego
    roku i były to jego pierwsze naśladowania, nikt się tym nie przejął
    ponieważ zawzięcie próbował w tym czasie innych umiejętności.
    Ma Pani na głowie inne zmartwienia, Pani syn takim zmartwieniem na
    szczęście nie jest
    Pozdrawaim
    Paweł Z.
  • mikas73 09.12.08, 08:16
    Dziękuję Panie Pawle za te pełne empatii odpowiedzi.Przyznam się,że
    trochę ostatnio zaczęłam synka (8 i 3/4) męczyć o te papa,które
    wcześniej słabo robił a teraz zupełnie mnie lekceważy :-). Gdzieś
    tam w sercu trochę się gryzłam.Przykład Marcelego rozbroił mnie i
    uspokoił zupełnie.Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka