Dodaj do ulubionych

"chodzi" ale nie siedzi - ruchowe losy Obrotowca

20.10.08, 11:00
Panie Pawle,

ten mój mały pershing zasuwa pełzaniem i raczkowaniem (zaznaczam, ze
pełzanie jako "szybsza" metoda wybierana jest gdy cos go interesuje -
ot, takie pójście na łatwiznę, raczkowanie jest wtedym gdy nic go
nie goni = w sumie wychodzi pół na pół), potrafi stać podtrzymując
się przez godzinę bez przerwy albo i dłużej, trzymając się za moje
ręce stawia kroczki (ma taki "chód modelki" - albo zabawa w "tip-
top" = nóżki idą w jednej linii) ALE ZA BOGA OJCA NIE SIADA!

Sadzam go sporadycznie np. żeby poprawic mu zjedżające skarpety,
żeby ubrac mu spodenki itp. bo leżenie na przewijaku kończy się
obrotami, no bo czym innym w jego przypadku? Przypadek ów jest z
całą pewnością nietuzinkowy...

Cały dzień praktycznie spędza na podłodze, kojca nienawidzi (wcale
mu się nie dziwię, skoro tyle fajnych rzeczy do odkrycia a on musi w
kiciu siedzieć..), do tego kojca wkładam go rzadko, gdy wybitnie
muszę coś zrobić a to jedyna opcja. Ma więc mozliwości rozwoju
ruchowego przeogromne.

Więc dlaczego nie siedzi? Próbuje, owszem tym półdupkiem usiąść na
bok z pozycji raczkowania ale bardziej od półdupka woli używać
stópek, o które woli się podeprzeć by np. coś sięgnąć. Wykonuje
skłony, ot co. Wygląda to tak, jakby siedzenie nie było mu do
szczęścia potrzebne.

No i "pedałuje" nózkam w powietrzu przy każdj mozliwej okazji -
karmienie, przewijanie, zasypianie (może byc totalnie niewyspany, on
i tak "jedzie"). Widziałam sporo niemoląt w swoim zyciu ale
takiego "egzemplarza" jak mój własny to jeszcze nie widziałam!
Zaczynam się zastanawiać, czy on neurologicznie jest ok - te obroty,
niechęc do spani na plecach, "rowerki", stópki zamiast siadania...
Może te wszystkie objawy mają jakiś związek ze sobą?

Pomyślałam, ze skoro unika spania na plecach, siadania, to może coś
z tymi pleckami (kręgosłupem) jest nie tak ale przeciez nie stałby
tyle czasu na nóżkach, nie przemieszczałby się w takim tempie... A
może się mylę?

Moja mama zasugerowała by "podac mu meliskę na uspokojenie" (brr! -
niech babka sobie sama golnie meliskę!)

Czy miał Pan takie przypadki w swojej karierze? Czy to naprawdę
tylko taki temperament i te "niesamowite rzeczy", które się dzieją w
OUN? Jeśli tak, to BŁAGAM(!), niech mi Pan podpowie, kiedy to się
może skończyć (te obroty i przebudzanie)! No i co z tym siadaniem...
Edytor zaawansowany
  • betty-226 20.10.08, 12:00
    Napisałaś gdzieś w jakim wiekku jest Twoje dziecko?
    --
    ****Bogacz rozdziera szaty, ubogi wychodzi ze skóry.****
  • m_zonka 20.10.08, 14:32
    uups! &,5 m-ca dokładnie
  • pawel.zawitkowski 20.10.08, 15:54
    Witam,
    nie tylko "znam" takie egzemplarze, ale od dłuższego czasu z jednym takim się
    zmagam, ku superradości nas obu i uciesze reszty :)
    Jeżeli mieszka Pani na Pradze (miasto po przeciwległej stronie Wisły, niż
    Warszawa), to tłumaczy wszystko :)
    Jeżeli chodzi o melisę, rzeczywiście bardziej się ona przyda otoczeniu.
    Niestety często tego typu "temperamenty" i "niesamowite rzeczy, które dzieją się
    w oun" w tym wieku, bo tak należy interpretować przyczynę zachowania młodego,
    mylone są z zapowiedziami późniejszych zespołów związanych z nadpobudliwością,
    dysfunkcjami integracji sensorycznej. W wieku 8,5 miesiąca wyciąganie tego typu
    wniosków, jest nie tylko nieporozumieniem, ale w zasadzie błędem.
    Państwa młody zacznie siadać "za chwilę", Marcyś zaczął to robić w wieku 9
    miesięcy, a i tak robił to niewprawnie. Ale i wtedy i dzisiaj promień i siła
    rażenia Marcelego jest porównywalna z bombami kasetowymi. Jeżeli Państwo wiedzą
    co to jest przyśpieszacz wiązki neutronów, to proszę efekty jego działania
    pomnożyć razy 100 i to mniej więcej będzie Marceli B. vel "Marceli Szpak"... :)
    No i jak go nie kochać...? Czego i Państwu życzę.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • betty-226 20.10.08, 16:09
    A że dzieć zwany pershingiem ma chyba 7,5 miesiąca, nie 8,5 (tak się domyślam,
    bo m_zonce się coś paluszki dziś plączą ;)), to dzieć ów ma jeszcze duuużo czasu
    na siadanie. I fajnie że już pupą na bok się kieruje, znaczy, że zaczyna kumać,
    o co w tym chodzi.
    --
    ****Bogacz rozdziera szaty, ubogi wychodzi ze skóry.****
  • m_zonka 20.10.08, 17:32
    dziękuję serdecznie za odpowiedzi...
    faktycznie, dzisiaj plączą mi się paluchy (teraz wiadomo, po kim to
    wszystko ma ;-), koleżka ma 7,5 m-ca.

    Z Pragi nie jestem, ha! nie mam nawet nikogo w rodzinie z tych
    rejonów.. - przynajmniej byłoby na kogo zwalić. Jam wszak zachodnia
    Polska ;-)

    Właśnie nadpobudliwości się obawiałam choć zdaję sobie sprawę, że na
    takim etapie się tego nie stwierdza.

    Proszę mi tylko powiedzieć, kiedy potencjalnie skończą się te
    nieszczęsne obroty? Czy on już będzie tak się kręcił przez resztę
    życia (współczuję jego przyszłej partnerce)...??????????????
    Dolewam oliwy do posiłków, co by ten oun posilić tłuszczami, w nocy
    mu piersi wysysa mi do cna (przecież w nocy w ten tłuszcz mózg tez
    trzeba zaopatrzyć), w ciągu dnia porcje zywieniowe są 2 razy norma..

    ... a tu ciągle karuzela!

    Błagam, niech mi Pan powie, czy to miesiąc, dwa, czy 2 lata, czy nie
    daj Boże jeszcze dłużej....




    p.s. Mój juz chodzi na basen - rośnie więc następca Phelpsa więc
    gdyby nadpobudliwość, ADHD, to to - jak w przypadku mistrza -
    doskonałe intro ;-) Niech się więc strzeże Marceli Szpak!*

    *(musiałam się jakoś pocieszyć ;-)
  • betty-226 20.10.08, 18:05
    Mogę? ;)
    Na podstawie obserwacji moich dwóch, wysnuwam wniosek, że obroty mijają wraz z
    fascynacją nimi i wraz ze znalezieniem innych sposobów na... wyrwanie się oprawcy :D
    Mój młodszy ma rok i 4 m-ce i już nie pamiętam, kiedy ostatni raz mi się
    próbował obrotami wyrwać podczas przewijania. Teraz sporadycznie, w zabawie, bo
    mistrzostwo w tej dziedzinie pozostało.
    A na plecach nie śpi ani młodszy ani starszy, ani ja, ani mąż :D To chyba nic
    groźnego ;)
    --
    ****Bogacz rozdziera szaty, ubogi wychodzi ze skóry.****
  • m_zonka 20.10.08, 17:40
    codziennie dziękuję Bogu, że mój syn ma wysportowanego ojca pływaka,
    biegacza, piłkarza itd. Gdybym miała męża - kapciarza kanapowca
    telewizyjnego... aż boję się insynuować, co by było! Ot, tak na
    marginesie ;-)
  • akino-m1978 24.10.08, 15:30
    Wszystko to brzmi super. Tylko dla dlaczego pediatrzy wysyłają nas
    od razu na rehabilitację?
    Tak sie złożyło, że kilka godzin temu wróciłam od lekarza ze swoim
    synkiem (7m i jeden tydzień) z werdyktem lekkie opóźnienie w rozwoju
    ruchowym i skierowanie na rehabilitację.
    Z jakiego powodu? Synek nie siedzi, nie próbuje siadać, zupełnie go
    to nie interesuje.
    Cała reszta jak u m_zonki.
    Oczywiście pójdę z tym skierowaniem, ale i tak weekend mam zepsuty.
  • pawel.zawitkowski 25.10.08, 19:10
    Siedmiomiesięczne dziecko nie ma obowiązku siadać i siedzieć, jeżlei wszystkie
    inne aktywności (turlanie się, przemieszczanie są na poziomie wieku lub nieco w
    tyle).
    Podstawą oceny rozwojowej jest ocena jakościowa, nie ilościowa. Dziecko może
    zacząć siadać i siedzieć w wieku 9 -10 m., pod warunkiem, ze inne umiejętności,
    przynależne wcześniejszemu okresowi rozwoju wykonuje z dobrą jakością.
    Nora na siadanie i czworakowanie mieści się między 6 i 10 miesiącem życia, a
    dlaczego wszystkie dzieci są teraz kierowane na rehabilitację, nie wiem.
    Pozdrawiam
    Paweł Zawitkowski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka