Dodaj do ulubionych

porazenie mózgowe u 2-miesiecznego chlopca?

10.01.09, 19:57
Witam. Moj syn urodzil sie w 39 tyg. ciazy. porod byl bardzo ciezki,
maly dostal w pierwszej minucie 5 punktow. Za kolor skóry bylo 0,
byl owiniety na szyi pepowina i lekko przyduszony. W ksiazeczce
zdrowia napisano ze byla to zamartwica okoloporodowa. oczywiscie
nikt z lekarzy nie wytlumaczyl mi o co chodzi. teraz synek ma
skonczone dwa miesiace. pierwsze usg ciemiaczkowe wykonane w 4
tygodniu zycia bylo poprawne. pani neurolog skierowala malego na
rehabilitacje metoda bobath stwierdzajac ze ma wzmozone napiecie
miesniowe i asymetrie. maly caly czas uklada glowe na lewa strone,
srednio reaguje na to gdy do niego mowie, bardzo sporadycznie sie
usmiecha, czasem wydaje mi sie jakby sie "zawieszał", tzn wpatruje w
jeden punkt i jest jakby myslami( jelsi taki maluch moze) gdzie
indziej. ogolnie jest dzeckiem troche nerwowym, za co jestem
obwiniana przez rodzine, bo podobno mam zbyt przewrazliwione i
histeryczne usposobienie( wyraza sie ti tym ze martwie sie o zdrowie
mojego dziecka i wykonuje raczej wskazane badania, typu usg).
podnoszony za barki maly bardzo slabo dzwiga glowe. piastki ma
zacisniete ale latwo je otworzyc. waga i wzrost na 50 centylu, jak
sie zdenerwuje to bardzo sie prezy, nie krzyzuje nozek.
ostatnio jedna "uprzejma" znajoma powiedziala mi ze to na pewno
objawy dzieciecego porazenia mozgowego albo autyzmu. czy
rzeczywiscie tak moze byc? czy mozna te dwie choroby stwierdzic u
tak maleo dziecka. neurolog oprocz rehabilitacji ni sugerowala
niczego powaznego ale przecoez widziala malego tylko pare minut.
bardzo prosze o odpowiedz bo odchodze od zmyslow a kolejna wizyte u
neurologa mamy dopiero na poczatek lutego. staram sie dawac synkowi
maksymalnie tyle uczucia ile moge: przytulam, caluje, mowie
spokojnym i milym tonem ale czasem bardzo trudno go uspokoic.
najgorsze jest gdy prezy sie przy jedzeniu, boje sie ze moze sie
wtedy zakrztusic. po jakim czasie nalezy spodziewac sie rezultatow
rehabilitacji ( dopiero raz bylismy u terapeuty)? jesli to mozliwe
prosze o udzielenie odpowiedzi.
Edytor zaawansowany
  • madzikadzik 10.01.09, 20:05
    dodam jeszcze kilka chyba wznych informacji: maly jak sie urodzil
    wayl 3,5kg i mial 54 cm dlugosci. na brzuchu lezy nie rpotestujac,
    nawet dzwiga glowe ale zawsze na jedna strone. kiedy spi wygina sie
    jak ksiezyc, glowka do tylu, kiedy jest trzymany do odbica przez
    ramie rowniez odgina glowe do tylu. glosno nie zasmial sie jeszcze
    ani razu. lubi ssac swoje paluszki, nawet gdy nie jest glodny. usg
    stawow biodrowych prawidlowe.
  • monika_maz7 10.01.09, 20:22
    Ci znajomi to naprawdę potrafią pomóc człowiekowi:(. O ile wiem to u takiego
    małego dziecka nie można chyba zdiagnozować autyzmu, a jeśli byłaś u neurologa i
    nie mówił nic o mózgowym porażeniu to też raczej trzeba mu zaufać. Twoje dziecko
    jest jeszcze malutkie i moim zdaniem zachowuje się zupełnie normalnie. Ma
    asymetrię więc raczej od tego przechyla się na brzuszku w jedną stronę. A tak
    małe dzieci raczej nie śmieją się jeszcze w głos. Najwyżej zaczynają się
    uśmiechać. Moja mała ma 10 miesięcy i jeszcze do tej pory zdarza jej się wyginać
    głowę do tyłu podczas snu, a wcześniej robiła to znacznie częściej. I nie
    słuchaj beznadziejnych komentarzy znajomych.
    Pozdrawiam
  • madzikadzik 10.01.09, 20:26
    dzieki. bo juz zaczynam myslec ze moze nie jestem dobra mama dla
    mojego dziecka. a ci "dobrzy" znjaomi kaza mi sie leczyc twierdzac
    ze przesadzam, wychodze jednak z zalozenia ze lepiej duzo pytac niz
    mialo by sie cos przeoczyc. martwi mnie jednak zbyt male
    zainteresowanie malego grzechotkami, ktorymi mu przed oczami
    potrzasam. zaczelam nawet podejrzewac ze moze ma jakas wade wzroku,
    ale gdy naprawde go cos zainteresuje to sie patrzy.
  • rulsanka 10.01.09, 21:01
    Jakbym słyszała siebie sprzed 5 miesięcy. U mnie takie stresy były objawem
    depresji poporodowej (skończyło się u psychiatry - wizyta to nic strasznego - a
    potem samo przeszło, po pół roku). Dopatrywanie się problemów. Nastrój miałam
    ok, ale zamartwiałam się o synka. Wiele objawów miał podobnych do twojego. Też
    był asymetryczny, głowa w jedną stronę, na brzuszku i plecach. Były i prężenia,
    i nie odwracał głowy itp. I sto innych stresów. Neurolog mówił, że ok, ale ja
    się i tak stresowałam. Dziecko nie musi zawsze odwracać głowy, dorośli też tego
    nie robią. 2 mc to okres, kiedy dzieci preferują którąś stronę i to norma. Na
    grzechotki też przyjdzie czas. Dzieci prężą się z różnych powodów, np. jak im
    się w brzuszku przelewa, kupa idzie, zimno jest, beknąć chcą itp.
    Mój synek ma teraz prawie 7 miesięcy i raczkuje jak szalony, asymetria
    praktycznie nie istnieje (i to bez rehabilitacji - tylko techniki pielęgnacji,
    polecam też masaż i chustowanie). Śmieje się na głos od dawna, odwraca głowę na
    najmniejszy szelest, gra na keyboardzie od 5 mc (uwielbia i śmieje się). Lada
    dzień twoje dziecko też na pewno ruszy z kopyta. Tak naprawdę wszyscy się
    martwimy o swoje dzieci (ja nadal się martwię, ale znalazłam w tym umiar, staram
    się nie szkodzić stresem synkowi sobie i rodzinie), ale my rodzice jesteśmy od
    kochania, a nie świrowania. Jesteście pod kontrolą lekarza i rehabilitanta,
    zaufaj im. Powodzenia :).
  • orto_nie_orto 10.01.09, 21:09
    > ostatnio jedna "uprzejma" znajoma powiedziala mi ze to na pewno
    > objawy dzieciecego porazenia mozgowego albo autyzmu

    Czy ta znajoma to lekarz? Skoro lekarz neurolog, który w swoim życiu widział
    setki czy tysiące małych dzieci, w tym wiele z porażeniem, nie stwierdza niczego
    złego, to jakie podstawy do tego ma ta "znajoma". Ile dzieci z porażeniem
    widziała ta "znajoma"?


  • madzikadzik 10.01.09, 21:16
    ta "znajoma" to tesciowa, ktora w ogole uwielba wszelkie porady.
    stwierdzila, ze maly byl dlatego okrecony pepowina bo nosilam w
    ciazy korale, a ona przeciez mowila zeby nie nosic...
    uwaza tez ze noszenie dziecka na rekach, kolysanie, tulenie, czyli
    to,co kazda matka wedlug mnie uwaza za wyraz milosci, to nic innego
    jak tylko rozpieszczanie i to ze maly sie prezy to po prostu jego
    fochy. oczywiscie informacje o WNM zignorowala mowiac ze dawniej
    tego nie bylo i dzieci jakos zyly.
    moze ja rzeczywiscie troche fiksuje ale to moje pierwsze, tak dlugo
    wyczekiwane dziecko i strasznie sie martwie o jego rozwoj. tak
    bardzo bym chciala zeby byl zupelnie zdrowym i zadowolonym bobaskiem.
  • mama28-1 10.01.09, 22:01
    teściową się kochana nie przejmuj nie bierz do głowy to są jakieś
    zabobony nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, słuchaj własnej
    intuicji. Dziecko się rzadko uśmiecha? przecież dzieci zacznają się
    świadomie uśmiechać ok 6 tygodnia wcześniej to są tylko jakeś
    nieświadome grymasy, o głośnym śmiechu też jeszcze za wcześnie
    myślisz- polecam tygodnie-kalendarz pierwszego roku na edziecko tam
    masz tydzień po tygodniu opisane jak rozwija się twoje dziecko czego
    możesz oczekiwać wystarczy wpisać tylko datę urodzin.
    Jeśli chodzi o odginanie się do tyłu czy prężenie to jeśli dziecko
    ma wzmożone napięcie mięśniowe to takie są objawy-wczesna
    rehabilitacja powinna to szybko zniwelować- tak było z moim synkiem.
    Mój synek urodzony przez cc z wagą 2300 po trudnej ciąży, miał
    wylewiki I stopnia rozwija się b. dobrze, też martwiłam się okropnie
    też preferował jedną stronę ale odpowiednia pielęgnacja i noszenie
    pomogły bardzo szybko, ćwiczyliśmy małego w domy metodą vojty na
    napięcie trzy razy dziennie, główkę też na początku słabo dźwigał,
    ale kochana kocyk na podłodze i podłogowe życie. Pani neurolog i
    rehabilitantka powiedziały nam "dowidzenia i powodzenia" jak mały
    miał 4 miesiące.
    Teraz nie mogę go utrzymać w miejscu(ma 7 miesięcy i 3 tygodnie):
    zaczął pełzać jak miał 6,5 miesiąca, ładnie siedzi, próbuje się
    wspinać na nogi, robi papa, podaje smoka itp. jest bystry i szybki
    mi czasami brakuje sił:)
    Piszę to zeby ci dodać otuchy trochę pracy, ćwiczeń, podłogowy tryb
    życia-mały na brzuch, nie słuchać idiotycznych porad i pretensji.
    Głowa do góry:)
  • orto_nie_orto 10.01.09, 22:17
    > ta "znajoma" to tesciowa,

    Olej to i się nie przejmuj.

    > stwierdzila, ze maly byl dlatego okrecony pepowina bo nosilam w
    > ciazy korale

    ROTFL.

    > wyczekiwane dziecko i strasznie sie martwie o jego rozwoj.

    To nie słuchaj rad osób o IQ poniżej 50. Zaufaj sobie, teściowa już dowiodła
    swojej nieuświadomionej niekompetencji.

    Jakąś szansą byłoby wysłanie teściowej do szkoły podstawowej, może jakby
    nauczyła się co nieco, to wstydziłaby się gadać takich bzdur.
  • pawel.zawitkowski 11.01.09, 14:41
    Witam,
    1. Proponuję zmienić teściową lub wykupić Jej wakacje na wybrzeżu
    Somalii lub w Kongo. W najgorszym wypadku proszę Ją ode mnie
    pozdrowić i podziękować za tak bezinteresowne i pełne troski
    przywalanie żonie swojego syna. Ten motyw z koralami jest doprawdy
    cudny.
    2. Neurolog nie stwierdził poważnych zaburzeń, usg w nromie. Ze
    względu na obserwowane cechy dziecka, a przede wszystkim trudny
    poród skierował na rehabilitację. To standardowa procedura i nie
    oznacza diagnozy mpdz.
    3. Kiedy mamy trudną, męczącą podróż, jesteśmy po wyczerpującej
    sesji na studiach, nie tryskamy dobrym humorem, wyglądamy nieco
    wczorajszo i na pewno nie jesteśmy idealnym kompanem do rozmów i
    zabawy. Jakim cudem zatem wymagamy od dopiero co urodzonego dziecka
    po strasznie trudnym porodzie, który i tak jest ogromnym stresem dla
    jego organizmu i psychiki, aby zachowywał się "normalnie". Zresztą
    to "normalnie" u kazdego noworodka znaczy zupełnie cos innego.
    Mozemy po tak trudnym porodzie spodziewać się, że dziecko będzie
    ciągle spało, będzie spięte, wyprężone, a kiedy nosimy je pionowo
    lub kładziemy w pozycji, kótra jest dla niego trudna (leżenie na
    brzuchu) - będzie odginał się i prężył całe swoje ciało.
    Kiedy uczymy się jeździć na nartach i łyżwach też mamy zciśnięte lub
    sztywne dłonie, spięte barki, sztywne nogi i tułów, nasze ruchy są
    niezgrabne, gwałtowne, nieskoordynowane. Czy to oznacza, ze mamy
    mpdz. - NIE.
    To oznacza, ze jesteśmy zestresowani i nie potrafimy skoordynować
    pracy naszego ciała i nie potrafimy nad nim zapanować.
    Proszę się nie śpieszyć do diagnoz mpdz itp.
    Pierwsze tygodnie i miesiące życia dziecka to okres to okres
    adaptacyjny w rozwoju i młody ma prawo wyprawiać najróżniejsze
    brewerie.
    Jest pod opieką neurologa, kóry postąpił tak jak trzeba. Jeżeli są
    powody by objąć opieką dziecko - trzeba się nim zająć, ale nie
    oznacza to domniemania uszkodzenia oun, tylko prewencję, a naprawdę
    to jest najlepszy przykład "asystowania w rozwoju dziecka i nadzoru
    (brzydkie słowo) terapeutycznego". Uzasadnione? - TAK. Oznacza
    zaburzenie rozwoju dziecka? - NIE.
    W takich wypadkach bardzo pomagają tzw. techniki opieki i
    pielęgnacji małego dziecka. Jest Pani pod opieka terapeuty, prosze
    się od niego ich nauczyć. Dodatkowo znajdzie je Pani w Poradniku
    Opieki i Pielęgnacji Małego Dziecka lub w książce "Co nieco o
    rozwoju dziecka" - www.rozwojdziecka.pl
    Korci mnie by coś jeszcze napsiać o teściowej (tej znajomej), ale
    muszę zachować pozory człowieka wyważonego, uprzejmego i nie
    dającego się wyprowadzić z równowagi. To czysty PR
    Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • sloooneczko 11.01.09, 14:14
    co niektóre osoby to powinny miec zastzrzony dostęp do matki z
    dzieckiem po ukończeniu przez owego co najmniej 18-stki...

    zaufaj lekarzom:) naturalne że sie martwisz i napewno nie jesteś złą
    mamą, a wręcz PRZECIWNIE.

    --
    mój Mały Cały Świat - Olgunia 26.06.2008 - 3100/55cm :)

    www.suwaczek.pl/cache/d012e6b645.png[/img][/url]
  • mruwa9 11.01.09, 23:57
    na tym etapie i tak nie sposob ocenic, jak sie bedzie dziecko
    rozwijalo w przyszlosci, czesto konczy sie dobrze, czasem nie :-(( i
    moje dziecko jest tego przykladem...ruchowo sie jakos wyzbieralo,
    intelektualnie zupelnie nie. Jestem troche cieta na takie
    uspokajanie, ze wszystko bedzie dobrze..choc od poczatku
    widzielismy, ze dzieje sie nie tak, jak powinno, choc mamy medyczne
    wyksztalcenie, choc rehabilitowalismy dziecko niemal od urodzenia,
    to ostateczna diagnoza zostala postawiona wyjatkowo pozno, a ja sie
    czuje jak bardzo glupia matka, ktora nie widziala oczywistych
    nieprawidlowosci, abo robila niewspolmiernie malo w stosunku do
    potrzeb....
    A co do rozpieszzania i noszenia, to IMHo dzieciom po trudnym
    starcie jest ono potrzebne, jak malo ktoremu dziecku. I ja
    rozpieszczalam z premedytacja, nosilam, tulilam, stymulowalam ,
    rozmawialam, nie pozwalalam tak po prostu bezczynnie lezec...
    okazywalam dziecku , jak bardzo jest dla mnie wazne i jak bardzo je
    kocham. A kochane dzieci rozwijaja sie lepiej, bo wiedza, ze maja
    dla kogo :-)
    Tak wiec nos i tul ile wlezie, niech Twoje dziecko wie, ze jest dla
    Ciebie najwazniejsze na swiecie :-)
  • pawel.zawitkowski 12.01.09, 00:57
    Dokładnie tak,
    A teraz generalna refleksja. Wiem, że kadra medyczna popełnia błędy,
    Ja też. Nikt z nas nie ma szans ich nie popełnić przynajmniej kilka
    razy w swoim zawodowym życiu.
    Niemniej, najlepiej kiedy rozpoznawaniem zaburzeń rozwojowych dzieci
    zajmą się kompetentni specjaliści, którzy na dodatek chcą i umieją
    słuchac rodziców, a dziadkowie przestaną uzalezniać jakośc rozwoju
    wnuka od tego, czy mama w ciąży nosiła korale, czy nie.
    Co by się przydało by ten sen się ziścił?
    Kompetentni specjaliści, raz. Mądrzy rodzice i dziadkowie, dwa.
    Zazwyczaj trafiają do nas "zdewastowani" nieprzytomnymi diagnozami
    rodzice, których dzieci są, albo zdrowe jak przysłowiowe rydze, albo
    prezentują przejściowe, adaptacyjne zmiany rozwojowe, które przy
    odpowiednim prowadzeniu znikają jak bańki mydlane.
    Czasem, owszem zdarza się, odwrotnie. Te dzieci, kóre wymagają
    pomocy, jej nie znajdują.
    Duzo łatwiej rozpoznać deficyty ruchowe. Czasem dramatycznie trudno
    w pierwszych miesiacach życia rozpoznać deficyty poznawcze,
    emocjonalne, intelektualne.
    Jezeli ktoś twierdzi (mówię o specjalistach), że każdy rodzaj
    deficytu rozwojowego można byłoby rozpoznać w pierwszych miesiącach
    życia dziecka (zazwyczaj kończy się to stwierdzeniem: "szkoda, ze
    Pani do nas nie trafiła wcześniej. Dziecko byłoby zdrowe...", to
    powinien powaznie zastanowić się nad dalszym wykonywaniem swego
    zawodu.
    Pocieszam, bo po to jestem i takie mam doświadczenia zawodowe.
    Polecam i namawiam do konsultacji ze specjalistami bo po to jestem,
    takie mam doświadczenia i tak widzę zadanie jakie spełniamy na tym
    Forum.
    Przykro mi z powodu Państwa historii, ale moim zadaniem również jest
    wspieranie rodziców, którym ktoś niepotrzebnie miesza w głowie i w
    przeróżne sposoby zniesmacza njapiękniejsze chwile w ich zyciu.
    Pozdrawiam gorąco
    Paweł Z.
  • azzurrina 13.01.09, 08:27
    A ja dodam od siebie - w miarę możliwości posłuchaj rad Pana Zawitkowskiego w
    sprawie teściowej.
    Tak wredną - i głupią - osobę należy od siebie separować. Dla dobra dziecka - bo
    zdenerwowana mama mu szkodzi.
    Nie rób tego może teraz, gdy jesteś jeszcze słaba, podrażniona (wezmą Cię za
    "wariatkę"), ale gdy tylko poczujesz się silniejsza.


    --
    Jaś 14.02.2008
  • madzikadzik 23.01.09, 22:35
    Witam. jescze jedno pytanie: dlaczego maly prezy sie przy jedzeniu,
    jest tak sztywny ze nie mozna go posadzic. trwa to kilka minut i
    potem zazwyczaj sie uspokaja. czy moze to miec zwiazek z porodem i
    jego niedotlenieniem? nazwalabym malego "nerwowym" bo gdy np. nie
    dostaje jedzenia od razu to strasznie krzyczy i wlasnie sie prezy.
    czy sa jakies techniki wyciszania malenstw, uspokajania ich? i
    jeszcze jedno: zauwazylam ze kiedy spi na boku to czasem tak
    bardzo "wpycha " sie w podloze ze az potrafi uniesc glowe w tej
    bocznej pozycji, a czasem nosem silnie wlasnie w podloze wciska. czy
    to zwykle krecenie sie czy tez jakies echo porodu i wzmozonego
    napiecia miesniowego? bede wdzieczna za odpowiedz
  • mruwa9 23.01.09, 23:09
    az takie prezenia czy zawieszania sie, o czym pisalas wyzej,
    wymagaja IMHO diagnostyki w kierunku padaczki :-(
    Moze tu na forum przejmuje role Twojej tesciowej, ale moim zdaniem
    przy tak obciazonym wywiadzie lepiej zachowac bardzo duza czujnosc,
    bacznie obserwowac rozwoj dziecka, skontrolowac podejrzenia na
    zapas, , niz cos zaniedbac. Mnie w takich sytuacjach bardziej
    wkurzaja nieuzasadnione pocieszenia, ze "wszystko bedzie dobrze" ,
    niz brutalne rabniecie prawda miedzy oczy.
    Odzywaj sie o czasu do czasu, co u was. Powodzenia!
  • madzikadzik 23.01.09, 23:27
    no troche sie wystraszylam. przepraszam za niewiedze ale co oznacza
    skrót IMHO? i czy dwoch rehabilitantow, ktorzy ogladali malego nie
    zwrociliby mi na to uwagi. oni twierdza ze z malym jest calkiem ok,
    ale widza go gdy jest odprezony. a potem jak sobie ida to maly robi
    takie "numery" i ja sie boje. i na przyklad gdzies tu na forum
    przeczytalam, ze ciagniety za raczki z pozycji na pleckach powinien
    dzwigac glowe. a jeden z tych rehabilitantow mi powiedzial ze nie
    musi. wiec jak to jest? ze mna jest coraz gorzej. z dnia na dzien
    wzrasta stres i lek o zdrowie i rozwoj malego. kompletnie sobie z
    tym nie radze. on chyba odczwa moj strach i moze dlatego tez tak
    reaguje. ale zewszad slysze rozne opinie i juz sama nie wiem co jest
    norma w rozwoju taiego malucha a co nie jest. podobno ma juz
    utrzymywac grzechoke w raczce a on tego nie robi( teraz ma 10
    tygodni). na brzuchu dzwiga te glowe ale cy jest to pod katem 45
    stopni to nie wiem. i wcale ne wysuwa raczek do przodu tylko ma je
    tak przy szyjce.
  • mruwa9 23.01.09, 23:41
    ja sie nie znam na szczegolach rozwoju ruchowego dzieci, nie
    pamietam juz, jak to bylo z moimi dziecmi na poszczegolnych etapach
    (pamietam tylko , gdy bylismy nad morzem, gdy nasze srednie dziecko
    mialo pol roku: na plazy obok nas rowiesnik naszego dziecka
    dzwigal sie do pozycji foki na brzuszku, prawie raczkowal, podczas,
    gdy ja cwiczylam z nasza mala na kocu, bo mala wowczas jeszcze nawet
    glowki nie trzymala..). Natomiast twoje dziecko jest jeszcze
    malutkie i pewnie pewne cechy zachowania sa jeszcze dopuszczalne w
    tym wieku, stad niejednoznaczne opinie rehabilitantow. Swoja droga,
    tak sie zdarzac moze (calkiem czesto), gdy sie konsultuje ten sam
    problem u roznych specjalistow, dlatego IMHO (in my humble opinion -
    moim skromnym zdaniem ;-) czasem lepiej zdecydowac sie na pomoc
    jednego rehabilitanta i na nim polegac, niz wprowadzac sobie w
    glowie zamieszanie roznymi opiniami.
  • madzikadzik 23.01.09, 23:47
    dzieki bardzo za zainteresowanie. to mile wiedziec z nie jest sie
    samemu z problemami, bo rodzina moja choc i tak wyrozumiala( nie
    mowie o tesciowej) uwaza ze histeryzuje. poczekam jescze co odpowie
    pan Pawel. stosuje jego techniki, ksiazke przeczytalam juz ze sto
    razy a plyte obejrzalam z milion. ale jak tu turlac malego przy
    przewijaniu pieluszki jak on juz sie "domaga" butli:))
  • mruwa9 24.01.09, 00:21
    tak jeszcze z wlasnego doswiadczenia: nie czytalam zadnych madrych
    ksiazek, gdy moje dziecko ( jedno z trojki, ale chodzi mi w tym
    momencie o to niepelnosprawne) bylo niemowleciem. Intuicyjnie za to
    czulam, ze nie moge mu pozwolic lezec bezczynnie, ze musze je
    maksymalnie stymulowac , dotykiem (masaz, noszenie, tulenie,
    turlanie, glaskanie, zabawy z prostowaniem i zginaniem konczyn),
    oraz reszte zmyslow (mowiac, spiewajac, swiczac kontakt wzrokowy),
    rowniez- dajac piers na zadanie, czy spiac wspolnie z dzieckiem
    (balam sie smierci lozeczkowej- gdy probowalam raz przenocowac ja w
    lozeczku, siedzialam obok czuwajac cala noc, bo balam sie, ze
    przestanie oddychac; zwazywszy na wspolistniejaca wade serca rozne
    sytuacje mogly sie zdarzyc). No i okazywalam na kazdym kroku, jak
    bardzo ja kocham, a dzieci kochane rozwijaja sie lepiej :-)
    Rozumiem, jak ciezko jest byc rodzicem, gdy rodzi sie dziecko z
    problemami zdrowotnymi. Ja moze jestem wystarczajaco silna, zeby
    swoj stres przekuc w czyn, zeby nie skupiac sie na naszym
    nieszczesciu, ale aby przejsc do porzadku dziennego z tymi
    problemami, na ktore nie mamy juz wplywu , a skupic sie na tym, co
    mozna zrobic, zeby bylo dobrze. mam swiadomosc, ze nie kazdemu
    przychodzi taka postawa z rowna latwoscia (inna rzecz, ze my sie z
    problematyka bujamy juz 8 lat, dla Ciebie to wszystko jest jeszcze
    bardzo swieze) i ze czasem warto miec odwage poprosic o fachowa
    pomoc- pomoc psychoterapeutyczna, lekarska, aby umiec stawic czolo
    zyciu. I mimo wszystko nie trac nadziei, robisz wszystko , co w
    Twojej mocy, zeby stworzyc dziecku jak najlepsze warunki rozwoju,
    wiecej juz zrobic nie jestes w stanie. A co bedzie, czas pokaze,
    sporo jest zapisane tam, u gory (jesli jestes wierzaca).
    Przypomniala mi sie taka historia: moja kolezanka urodzila
    kilogramowego wczesniaka. Oczywiscie dziecko pierwsze
    tygodnie/miesiace spedzilo w inkubatorze. W sasiednim inkubatorze
    lezalo drugie dziecko, w tym samym wieku, z podobna waga. I oba
    niemowleta , leb w leb, zalcizaly te same problemy typowe dla
    wczesniactwa: infekcje, zapalenia pluc, problemy okulistyczne,
    problemy z przewodem pokarmowym, etc etc. Dziecko kolezanki jest
    zupelnie zdrowym i w pelni sprawnym kilkulatkiem, jego kolega z
    inkubatora ma ciezkie MPD, nawet nie potrafi siedziec... Obaj
    jechali na tym samym wozku i teoretycznie mieli identyczne szanse na
    zdrowie czy niepelnosprawnosc. To musi byc zapisane gdzies
    wyzej...Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, robisz wszystko co w Twojej
    mocy, a czas pokaze, co bedzie.
    Mam nadzieje, ze nie odbierasz mojego postu jako kopania lezacego...
  • madzikadzik 24.01.09, 11:47
    wrecz przeciwnie, bardzo co dziekuje. chociaz nie jestem wcale az
    taka mloda mama bo mam 29 lat to czuje sie jak niedoswiadczona
    nastolatka, ktora nie potrafi sobie poradzic z problemami. dlatego
    tak wazne jest dla mnie zrozumienie i swiadomosc ze ktos takjak ja
    mial lub ma podobne problemy. nie zrozum mnie zle, nie ciesze sie ze
    ty masz problem a nie ja jedna, ale chodzi o to ze ty mnie
    zrozumiesz i nie stwierdzisz wlasnie ze "przesadzam". nienawidze
    ostatnio tego slowa. chociaz jestem nauczycielem i widzialam tysiace
    dzieci z roznymi problemami i wiele razy tlumaczylam rodzicom rozne
    rzezcy, to tak ciezko wytlumaczyc cos samej sobie. ale masz racje ze
    wszystko jest gdzies zapisane, a jedyne na co mam naprawde wplyw to
    sila milosci do mojego dziecka. mam nadzieje, ze ono wie ze jest dla
    mnie najwazniejsze na swiecie, chore czy nie zawsze najwazniejsze.
    pozdrawiam ciebie i twoje maluchy:)) i bardzo Ci dziekuje
  • alpe 24.01.09, 12:17
    Odkąd urodziłam synka cały czas coś wymyślam i się zamartwiam. Do
    tego stopnia,
    że wmówiłam sobie, że moje dziecko ma porażenie mózgowe. Naczytałam
    się różnych
    bzdur w internecie i tak sobie dobrałam do głowy, że o mało nie
    chciałam
    zwariować. Mój synek kiedy był w wieku 2,5 miesięcy zachowywał sie
    dokładnie jak Twoje dziecko.
    Dzięki Bogu mam rozsądnego męża, który mi wypersfadował głupoty z
    głowy i chcąc mnie uspokoić zorganizował wizytę u neurologa (bardzo
    dobry lekarz, dr Malinowska przyjmująca w Wojewódzkiej
    Konsultacyjnej Przychodni Specjalistycznej dla dzieci i młodzieży w
    Warszawie-polecam!) ale bardziej w
    ramach mojego zdrowia psychicznego niż chorego dziecka. Jak się
    okazało synek to okaz zdrowia.
    Przyznam, że od tamtej pory "ostrożniej" podchodzę do oceniania
    sytuacji.
    Piszę to dlatego aby Ci uzmysłowić, że nie zawsze najgorsze obawy
    mogą sie okazać prawdziwe, ale z drugiej stony nie można niczego
    przegabić.
    pozdrawiam
  • asiaimaja 30.01.09, 22:56
    pani mrówo,
    skoro nie zna się pani na "szczegolach rozwoju ruchowego dzieci",jak pani sama
    pisze, i nie czytała pani mądrych książek jak pani dzieci były niemowlętami, to
    niech pani nie wypisuje bzdur na forum, ani najlepiej proszę się nie wypowiadać.
    Krzywdzi pani nie tylko młodą matkę i wpędza w poczucie beznadziei i winy, ale
    także hańbi pani zawody medyczne sugerując,że jesteśmy niedouczeni, a jak widać
    to pani ma braki w wiedzy. Zanim pani wypowie się tak kategorycznie na jakiś
    temat proszę się douczyć.
  • mruwa9 30.01.09, 23:27
    mozesz jasniej? gdzie kwestionuje czyjekolwiek kompetencje? I gdzie
    sugeruje, ze ktos jest niedouczony? I gdzie krzywdze matke? Bo jakos
    nie widze. A ze zycie jest okrutne? Czasem okrutniejsze jest
    poklepywanie po ramieniu i uspokajanie haslami z serii: wszystko
    bedzie dobrze.
    Co do szczeglow rozwoju ruchowego niemowlat, mialam na mysli to, ze
    nie pamietam szczegolowo, kiedy niemowle powinno otwierac dlonie czy
    podpierac sie na otwartych dloniach w pozycji na brzuszku, etc, etc,
    bo odkad moje dzieci wyrosly z niemowlectwa, ta wiedza w sposob
    naturalny ze mnie uciekla i nie mam potrzeby, ani rodzicielskiej,
    ani zawodowej, aby ja sobie szczegolowo, w detalach, przypominac i
    utrwalac. Zostawiam, to pediatrom i rehabilitantom, ktorzy zajmuja
    sie rozwojem ruchowym dziecka na codzien w swojej pracy.
    Asiuimaju, zanim zaczniesz mnie strofowac, wez kilka glebokich
    wdechow, policz do dziesieciu, przeczytaj moj post ZE ZROZUMIENIEM i
    sprecyzuj zarzuty na spokojnie, wtedy mozemy dyskutowac, ok?
  • asiaimaja 31.01.09, 20:49
    po prostu nie mając do tego żadnych podstaw nastraszyła Pani młodą mamę, Pan
    Zawitkowski słusznie skomentował Pani posty.On na tym forum nie tylko pociesza,
    ale rzeczowo wyjaśnia zawiłości rozwoju dzieci.
  • pawel.zawitkowski 29.01.09, 01:27
    Szanowna Pani mruwa9,
    stwierdzenie, ze "takie prezenia, czy zawieszenia sie, ... wymagaja
    diagnostyki w kierunku padaczki, sa najgorsza rzecza jaka mozna
    zrobic w takiej sytuacji.
    Z lektury Pani postow domniemuje, ze miala Pani koszmarne
    doswiadczenia z kadra medyczna, rozumiem - ja tez, ale nie upowaznia
    lnie to do ferowania nieuzasadnionych wyrokow!!!!. Z drugiej strony
    komunikuje Pani, ze z mezem naleza Panstwo do kadry medycznej.
    Zatem - to podstawowa edukacja medyczna - powinni sobie Panstwo
    zdawac sprawe z konsekwencji takich, rzuconych mimochodem stwierdzen.
    Przykro mi to stwierdzic, ale komentarze tego typu sa kompletnie
    nieprofesjonalne i nie maja zadnego uzasadnienia. Pytanie, na jakiej
    podstawie raczyla Pani stwierdzic, domniemywac rozpoznanie w
    kierunku padaczki. Panstwa doswiadczenia nie sa w tej sytuacji
    zadnym usprawiedliwieniem.
    To najwiekszy blad w sztuce lekarskiej - domniemywac, bez zadnej
    podstawy tego typu zaburzenia. I epatowac tym - bez zadnej podstawy
    rodzicow. Zostala w tym momencie przekroczona granica, ktorej kadrze
    medycznej przekroczyc nie wolno.
    Bede wdzieczny za skontaktowanie sie ze mna bezposrednio:
    pawel@zawitkowski.pl
    W innym prwzypadku bede zmuszony prosic moderatora Forum o
    zablokowanie Pani postow.
    To co raczyla Pani napisac jest niedopuszczalne.
    Pawel Z.
  • mruwa9 31.01.09, 00:16
    prosze Pana. Ja nie feruje wyrokow i nie stawiam diagnoz. Nie
    poklepuje rowniez po ramieniu z tekstem "wszystko bedzie dobrze" ani
    nie mam zamiaru nikogo bezpodstawnie straszyc. Nie wypowiadam sie na
    tematy , na ktorych po prostu sie nie znam, pozostawiajac je osobom
    madrzejszym, wyksztalconym w danym kierunku i bardziej doswiadczonym
    ode mnie. Jesli chodzi o o przyklad owej padaczki ze wspomnianego
    przez Pana postu, to mialam na mysli diagnostyke roznicowa, ktore to
    pojecie z pewnoscia swietnie jest Panu znane. Pewne choroby, pewne
    zaburzenia czasem trzeba wziac pod uwage nie dlatego, zeby nimi
    straszyc, ale aby w trakcie procesu diagnostycznego moc je WYKLUCZYC
    i z listy podejrzen kolejno je skreslac, dochodzac do
    ostatecznego rozpoznania droga eliminacji chorob, ktorych obecnosc
    nie zostala potwierdzona w trakcie diagnostyki. Podam przyklad z
    wlasnego podworka: moje dziecko, ze znaczna asymetria, obnizonym
    napieciem miesniowym i calym szeregiem innych problemow, mialo
    miedzy innymi takie objawy: zwieszalo glowe w jedna strone, rotujac
    jednoczesnie glowe do gory, jakby patrzylo "spode lba". Do tego
    mialo spore zaburzenia rownowagi, wiec w ramach diagnostyki
    roznicowej zaliczalismy po kolei konsultacje neurologiczne,
    radiologiczne (NMR, ale tu podstawowe wskazania byly inne),
    konsultacje u rehabilitantow i rehabilitacje, konsultacje
    okulistyczne, czy takie zwieszanie glowy i zaburzenia rownowagi sa
    spowodowane np. wada wzroku i brakiem widzenia przestrzennego, czy
    maja podloze neurologiczne, czy problem tkwi w napieciu
    miesniowym... swoja droga prawdy nie doszlismy do dzis, choc
    symetria sie znacznie poprawila. Chodzi mi tylko o zobrazowanie toku
    postepowania w ramach diagnostyki roznicowej. A nie o stawianie
    diagnoz czy straszenie kogokolwiek.
  • orto_nie_orto 01.02.09, 21:15
    mruwa9 napisała:

    > ode mnie. Jesli chodzi o o przyklad owej padaczki ze wspomnianego
    > przez Pana postu, to mialam na mysli diagnostyke roznicowa, ktore to
    > pojecie z pewnoscia swietnie jest Panu znane

    dziewczyno - bredzisz. Z przykrością stwierdzam, że pojęcie diagnostyki
    różnicowej jest tobie zupełnie nieznane. Palnęłaś głupstwo - każdemu się zdarza
    - jednak kontynuowaniem pokazujesz tylko swoją niekompetencję.

    Diagnostyka różnicowa polega na różnicowaniu CO NAJMNIEJ dwóch chorób o
    podobnych objawach. W tym wypadku podałaś JEDNĄ i nie napisałaś z CZYM chcesz ją
    różnicować. To, co prezentujesz, to nie jest diagnostyka różnicowa a
    niepotrzebne straszenie w sytuacji, w której nie masz podstaw do jakiegokolwiek
    diagnozowania.

    Zamilcz i nie kompromituj się więcej.
  • birka87 28.01.09, 21:06
    Po pierwsze u tak małych dzieci można zdefiniować jedynie zaburzenia ośrodkowej
    koordynacji nerwowej :) Więc teściowej bym nie słuchała :) zresztą znając mój
    temperament to na takie hasło pewnie odrzciłabym czymś w stylu, że sama ma
    MPD... wredna małpa swoją drogą... proponuję odseparowanie się od tego typu
    informatorów :)

    Po drugie wiele z nas jest niedoświadczonych w sprawie rodzicielstwa, chyba, że
    właśnie na świat przyszło nasze n-te dziecko :) W każdym razie mamy prawo, by
    zastanawiać się czy rozwój naszego malca przebiega prawidłowo :) Moja mała też
    do 3 miesiąca nie dźwigała główki, układała się asymetrycznie, prężyła, wyginała
    itp, a teraz ma 4 miesiące i turla się, ślicznie rozgląda leżąc na brzuchu,
    obraca, próbuje pełzać... A i poradziłyśmy sobie bez terapii, ze względu na
    przerwę świąteczną :) dużo rzeczy robiłam w domu :) nosiłam, głaskałam, tuliłam,
    masowałam :) Powiem tyle, że książka pana Pawła wiele pomogła :) pozycje,
    zabawy, sposoby pilęgnacji są rewelacyjne i na pewno pomagają dzieciom odnaleźć
    się w świecie :)
    sama widzisz pierwsze 3 miesiące są jakby próbą przystosowania się do tego co
    nas otacza, przynajmniej tak mi się wydaje z doświadczenia :)

    Po 3 terapia, tak jak pisze p. Paweł została przypisana jako środek
    zapobiegliwy, który pomoże właściwie ukierunkować dziecko :)

    A
  • madzikadzik 29.01.09, 08:15
    ojejku, ciesze sie ze mnie Pan Pawel uspokoil bo od kilku dni tylko
    czytam na temat padaczki i sie denerwuje. a wlasnie chcialam
    radosnie oznajmic ze synek pieknie sie juz do mamy usmiecha i
    slicznie dzwiga glowke na brzuszku. te cwiczenia p. Pawla, a w
    zasadzie techniki opieki sie sprawdzaja, bo maly doslownie z dnia na
    dzien cos nowego robi. odkryl wlasnie swoje raczki:) mozna je jesc,
    wkladac do buzi, mozna nimi pacnąc w zabawke wiszaca nad nim. jest
    swietnie. jedyne co mnie jeszcze niepokoi to wkrecanie sie w podloze
    gdy zasypia, ale moze to po prostu odpowiednie ukaladanie sie do snu
    i szukanie dobrego miejsca. tak czy siak uspokajam sie. a wczoraj
    kiedy laskotalam go po nozce jego wlasna raczka pierwszy raz zasmial
    sie w glos. to chyba jedna z najmilszych chwil dla mamy.
    Dziekuje za dobre porady p.Pawlowi i innym i pozdrawiam
  • kratka5 31.01.09, 00:04
    Moja 4miesieczna(3 korygowane) Milena identycznie sie wkreca:)
    jaklezy na boczku to glowe potrafi uniesci obrocic ja buzia w
    przescieradlo:)ja nie widze w tym nic strasznego:)
    --
    [img]http://img35.glitterfy.com/14/glitterfy064030810D33.gif[/img]
    [/url]
  • madzikadzik 03.02.09, 20:07
    Dzis bylismy na kontrolnej wizycie u neurologa i... wszystko jest w
    porzadku. oczywiscie caly czas mamy cwiczyc poprzez odpowiednia
    pielegnacje ale przyszlosc jawi sie w jasnych barwach. na temat
    tego "wciskania" sie w materacyk oani doktor powiedziala ze u dzieci
    ze wzmozonym napieciem miesniowym sa takie troche pobudzone i
    bardziej wrazliwe i reaguja tak na calodniowe przezycia. stad taka
    ich czasem nerwowosc. mam nadzieje ze pan Pawel ma podobne zdanie.
    no ale ogolnie uspokoilismy sie. bardzo wszystkim dziekuje za
    zainteresownaie naszym problemem. pozdrawiam
  • karro80 04.02.09, 10:52
    No i super!
    A moja też się wkręca i wykręca, też z powodu napięcia.Też trudny
    start. Nawet bardzo, bo 600 gram wagi, wylewy 1 i 2 stopnia i inne
    ciężkie przeżycia. Jest rehabilitowana i są postępy, neurologicznie
    oki, mamy fajnych lekarzy. Jakiś super opóźnień nie ma, a fakt ten
    początkowy czas w domu, to w zasadzie takie dochodzenie do siebie.
    A i pewnie sama też znajdziesz pozycje, zabawy, które pomagają. Ja
    jak widziałam, że jakac czynność rozluźnia, to robiłam to też oprócz
    ćwiczeń, a na kontroli meldowałam co tam wymyśliłam i nawet
    chwalili;)
    Pozdrawiam serdecznie.
  • jajki-ewicz 05.02.09, 13:55
    > maly caly czas uklada glowe na lewa strone,
    > srednio reaguje na to gdy do niego mowie, bardzo sporadycznie sie
    > usmiecha, czasem wydaje mi sie jakby sie "zawieszał", tzn wpatruje > w jeden punkt i jest jakby myslami( jelsi taki maluch moze) gdzie
    > indziej.

    Mój synek w wieku dwóch miesięcy był taki sam. Moze nie cały czas, ale preferował jedna strone układania głowy, mało sie uśmiechał, a to "zawieszanie" zdarza mu sie do dzisiaj - ma 5 miesięcy.

    > ogolnie jest dzeckiem troche nerwowym, za co jestem
    > obwiniana przez rodzine, bo podobno mam zbyt przewrazliwione i
    > histeryczne usposobienie( wyraza sie ti tym ze martwie sie o zdrowie
    > mojego dziecka i wykonuje raczej wskazane badania, typu usg).


    Nie słuchaj takiego głupiego gadania. Niech sie martwia o swoje dzieci. To TY jestes matka swojego dziecka i to TY dbasz o niego cały czas, a fakt, że wykonujesz wszytskie zalecona badania tylko dobrze o Tobie swiadczy.
    > jak sie zdenerwuje to bardzo sie prezy, nie krzyzuje nozek.

    Kazde dziecko jak sie zdenerwuje to zaczyna sie prężyć


    > ostatnio jedna "uprzejma" znajoma powiedziala mi ze to na pewno
    > objawy dzieciecego porazenia mozgowego albo autyzmu. czy
    > rzeczywiscie tak moze byc?

    Chyba ta znajoma ma porażenie mózgowe albo autyzm. Nigdy więcej nie słuchaj takich "uprzejmych" rad
    --
    Magdusia mamusia Bartusia :)
  • soniiia 07.02.09, 00:20
    moim zdaniem Twój maluch jest zupełnie normalny i zachowuje się
    normalnie. On ma 2 miesiące dopiero , to normalne że jeszcze nie
    reaguje na Twój głos, nie uśmiecha się na głos i nie interesuje się
    jeszcze grzechotkami. dziewczyno weź wyluzuj, bo twój maluch odczuwa
    że ty jesteś nerwowa i dlatego jest
    rozdrażniony.

    --
    [img]http://s1.fothost.pl/out.php/i1307260_glitterfy161018248D31.gif
    [/img]

    [url=http://lilypie.com][img]http://my.lilypie.com/QtfSp2/.png[/img]
    [/url]
  • madzikadzik 27.02.09, 13:56
    witam.Panie Pawle obecnie syn ma juz 3,5 miesiaca.przypomne tylko,
    ze urodzil sie z 5 pkt apgar, byl niedotleniony i siny. stwierdzono
    u niego wzmozone napiecie miesniowe.cwiczylismy pod okiem
    rehabilitanta metoda bobath. pani neurolog na kontrolnej wizyie 3
    lutego stwierdila ze napiecia juz nie ma ale dziecko jest "nerwowe".
    wciaz cwicze z nim sama w domu, w zasadzie te cwiczenia to
    pielegnacja jaka pan pokazuje w swoim filmie. tak naprawde innych
    cwiczen rehabilitant nam nie pokazywal,.chociaz maly, moim zdaniem
    rozwija sie ladnie( dzwiga wysoko glowke z pozycji brzusznej, chwyta
    zabawki -te lzejsze utrzymuje w raczce, smieje sie glosno i "gada",
    zaczepia glosem,kilka razy przekrecil sie juz z brzucha na
    plecy,waga i wzrost na 50 centylu), to jednak niepokoja mnie pewne
    objawy:
    -mały czesto podczas jedzenia, prezy sie i wypycha butelke jezykiem
    lub raczkami, nawet jak jest bardzo glodny.po parunastu minutach se
    uspokaja choc do konca posilku jest tak niespokojny-ciagle rusza
    raczkami, kreci glowka ,jakbychcial wszystko wokol zobaczyc.zawsz je
    bardzo lapczywie i czesto sie krztusi
    -stawiany na nozkach nie ugina ich w stawach kolanowych ale trzyma
    badzo sztywno
    -jest tez ogolnie taki sztywny, kiedy siedzi na kolanach u mnie czy
    meza, albo jest noszony, najchetniej juz by stal, usztywnia sie
    -jest ogolnie taki niespokojny, ciagle sie kreci( bardzo trudno go
    ubrac), macha raczkami, nozkami.ja sama nazwalabym go nerwowym.
    poniewaz od czasu kiedy uslyszalam o mozliwosci wystapienia DPM
    bardzo sie o niego martwie i wciaz go obserwuje stad moje pytania,
    szczegolnie o to jedzenie, bo przeczytalam, ze moze to byc jeden z
    pierwszych objawow DPM. czy martwic sie tym? czy moze byc tak, ze
    dwa wyniki usg prez ciemiaczko prawidlowe, a choroba jednak jest?
    czy sa jakis cwiczenia, ktore "wyciszaja" dzieci, uspokajaja? nie
    chce wyjsc na histeryczke ale nie chce tez niczego przegapic, wiec
    prosze sie nie gniewac na przewrazliwiona mame, ktora byc moze
    zadaje glupie pytania.pozdrawiam
  • betrix33 27.02.09, 23:24
    Jakbym czytała własne słowa:)
    Też bałam się przegapić i nie chciałam uchodzić za histeryczkę, a na dodatek
    niezwykel rzadko odzywały się mamy dzieci, które wyszły z tych wszytskich anomalii.
    madzikadzik ABSOLUTNIE NIE STAWIAJ GO NA NOGI. To pogorszy sprawę. Mój syn też
    był sztywny ale teraz ma 19 miesięcy. Chodzi i broi nieludzko. Niektórzy lekarze
    mówili, że ma MPDZ ale to bzdura. Mówli "walczcie o to aby chociaż siedział" ja
    od zmysłów odchodziłam Syn zaś siedzi, chodzi, biega a Pan Paweł powiedział że
    bedzie w swoim czasie panienki wyrywał.
    Nie obserwuj go tak. Ja tak bardzo żałuję, że przegapiłam synka zwyczajny okres
    dojrzewania. Ale lęk, że coś przeoczę, że powiedzą co tak późno, nie pozwalał mi
    normalnie patzreć na moje dziecko.
    teraz nadal sie lękam ale nie sprawdziło sie na razie nic z prognoz lekarskich.
    Lęk zmalał a dziecku pozwalam sie spokojnie rozwijać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka