17.01.09, 11:20
Witam.
Wiem,że poruszał Pan juz ten temat wielokrotnie w Tv ale wtedy nie
byłam matką i cóż.... nie zapamiętałam tych ważnych informacji.
Moje pytanie brzmi: jeśli decydujemy się na użycie smoczka to jaki
kształt wybrac i od kiedy mozna go wmiarę bezpiecznie stosowac.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam.
Lena
Edytor zaawansowany
  • mruwa9 17.01.09, 12:12
    chcesz karmic piersia czy butelka? przypadku karmienia sztucznego
    nie ma znaczenia, kazdy smoczek jest tyle samo wart, metoda prob i
    bledow mozesz znalezc taki, jaki przypasuje dziecku. W przypadku
    karmienia piersia nie ma dobrych smoczkow, jest tylko dobry
    marketing. Kazdy smoczek ma bardzo duze szanse namieszac w
    mechanizmie ssania piersi i bardzo czesto przyczynia sie do
    wczesnefgo zakonczenia karmienia piersia. Wejdz na forum Karmienie
    piersia (jesli jestes zainteresowana) , tam az roi sie od takich
    historii (smoczek -> szarpanie sie przy piersi, slabe przyrosty
    wagi -> wprowadzanie dokarmiania -> dziecko odmawia ssania piersi -
    > udzial mieszanki w diecie dziecka zwieksza sie , az do calkowitego
    przejscia na butle).
  • olgamy 17.01.09, 14:24
    Szkoda,że nie byłaś ze mną wczorajszej nocy.
    Chcę karmic piersią ale chcę też miec na podoredziu coś na krytyczne
    syruacje. Nie zamierzam naduzywac smoczka.Międzyinnymi dlatego nie
    zaopatrzyłam się w niego przed porodem.
  • mruwa9 17.01.09, 14:39
    problem w tym, ze w przypadku niektorych dzieci, kazde, nawet
    pojedyncze i sporadyczne uzycie smoczna to moze byc za duzo i moze
    wciagnac w bledne kolo, krotka sciezke do zakonczenia karmienia
    piersia w ogole. Moze sprecyzujesz, w czym problem, moze uda sie
    znalezc jakies lepsze rozwiazanie? Jesli jestes mama karmiaca
    piersia i zalezy Ci na karmieniu, to moze zajrzysz na forum
    Karmienie piersia i tam opiszesz problem?
    A wracajac do zasadniczego pytania, to chyba nie ma jednej,
    wlasciwej odpowiedzi, ktory smoczek jest najlepszy czy odpowieni.
    Kazdy moze byc rownie dobry i rownie zly. To tylko kwestia
    marketingu producenta.
  • elzbieta_1983 17.01.09, 15:17
    Ma rację kobieta (mruwa9), ja podałam smoczek prawie od początku. Byłam z
    dzieckiem prawie 2 tyg. po porodzie w szpitalu i pielęgniarki kazały kupić (w
    innym wypadku zrobiłyby tak jak z innymi dziećmi- podały podczas naświetlań
    "szpitalne" smoki). Te same pielęgniarki, które potem kazały do znudzenia
    przystawiać dziecko do piersi! Owszem mała darła się dosć porządnie, ale może
    gdybym wtedy nie podała smoka (wiem że można kota dostać, znajdź sobie jakąś
    pomoc jeśli to możliwe mamę, teściową czy kogokolwiek jeśli chcesz karmić
    piersią, dopóki maleństwo porządnie nie nauczy się ssać). Nie łatwo mi pisać,
    ale takie mam doświadczenie, mała skończyła marne i tak ssanie po 1 miesiącu,
    potem kolejne 3 miesiąca ściągałam jej laktatorem a teraz na modyfikowanym. A
    myślę, że mogłabym spokojnie karmić gdyby nie smok od prawie pierwszych chwil.
    Bo ja sama nastawiona byłam na karmienie naturalne, ale na wstępie schrzaniłam
    sprawę. Młoda i głupia byłam, a teraz bogatsza o to doświadczenie, przy
    następnym dzieciątku będę mądrzejsza..
    --
    img35.glitterfy.com/14/glitterfy050037981D36.gif
  • amelia85 17.01.09, 17:24
    zaczęłam stosować po 1 miesiącu smoczek, nie zaburzyło to ssania, karmię
    wyłącznie piersią, a córeczka ma 4,5 miesiąca. Miałam w planach nie stosować
    smoczka, ale wymiękłam, teraz dostaje smoczek do usypiania, a i to nie zawsze.
    pozdrawiam
  • pawel.zawitkowski 17.01.09, 17:43
    Witam,
    nie zrozumiałem o jaki smoczek pani chodzi, czy do karmienia, czy do
    uspokajania...?
    PZ
  • olgamy 18.01.09, 17:06
    Witam ponownie
    Chodzi mi o smoczek uspokajający
  • dask77 19.01.09, 00:37
    to chyba naprawdę dużo zależy od dziecka. my podaliśmy smoczka w pierwszym
    tygodniu życia, początki karmienia były naprawdę trudne (ja miałam płaskie
    brodawki, mimo nawału pokarmu małemu podano butle w 1 dobie bo położne
    stwierdziły że dziecko musi być głodne skoro płacze, później przez 2 miesiące
    karmiłam przez osłonki, ale też butelką ze ściągniętym mlekiem) wszystko to
    mogło zakończyć laktację bardzo szybko. ja jednak karmię nadal, to już ponad 9.5
    miesiąca, przyrost wagi był aż za dobry, a pierś służyła tylko do jedzenia
  • kamisa7 19.01.09, 13:37
    Przy pierwszym dziecku się cykałam. Podawałam do spania w dzień i na spacerkach,
    o kształcie anatomicznym Nuka, lateksowego. Mała ssała 11 miesięcy, pulpet z
    niej wyrósł i gdyby nie kolejna ciąż pewnie karmiłabym do tej pory. Z drugim sie
    nie cykam, bo taka jest czasem koniecznośc, żeby mniejszy paszczak sie
    przymknął, bo większy musi pospać. No i z usypianiem nie mam problemu, bo
    młodszej daję smoka i wychodze z pokoju bawic sie ze starszą. A! Starsza w
    okolicach roku oddała mi któregoś dnia smoka sama, przy usypianiu. Pozdrawiam i
    radzę nie bać się.
    --
    suwaczek Basi
    suwaczek Gabi
  • id.kulka 21.01.09, 17:03
    Zgadzam się, wszystko zależy od dziecka. U jednego być moze
    rzeczywiscie zakłóca mechanizm ssania, ja nie mam takich doświadczeń
    z moimi dziećmi. Obydwaj dostawali smoki od początku niemal,
    przyrosty wagi aż za dobre trochę, a dzięki smokowi ja nie byłam
    smoczkiem, co jest dość uciążliwe na dłuższą metę - choć to też
    zależy pewnie od dziecka, jedno ma większą potrzebę ssania,
    silniejszy odruch, inne mniejszą.
    Położne na "moim" oddziale odradzały stosowanie smoczka na początku,
    mówiły natomiast, że jak dziecko już opanuje dobrą technikę ssania,
    to smoczek można podać.

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • maagda224 21.01.09, 16:58
    Stosowałam smoka do usypiania / uspokajania odkąd mała skończyła miesiąc. Z
    karmieniem piersią NIGDY nie było żadnych problemów;-)
    Używamy tych o anatomicznym kształcie (nie płaskich) - NUK lub Canpol
  • marusia-13 21.01.09, 22:06
    a jak nie chce smoka tylko palec? Polozna nauczyła w szpitalu ssac
    palec na uspokojenie i teraz klops... nie moze sie inaczej uspokoic.
    Co robic?!! Mala ma 5 tygodni
  • mruwa9 22.01.09, 00:02
    wyciagac palec z buzi i zastapic go piersia.
  • pawel.zawitkowski 22.01.09, 09:20
    Pierś nie służy do uspokajania :)
    Trudno ja tak traktować przez 24 godziny na dobę.
    Dlatego nic się dizecku nie stanie jeżeli dostanie od czasu do czasu
    smoczek uspokajacz :)
    Smoczek nie jest wrogiem dziecka. Tylko sposób w jaki go używamy, a
    w zasadzie nadużywamy. Jezeli traktujemy go jak "zapchajdziurę"
    będzie szkodził. Jezlei ma słuzyć sporadycznie do uspokojenia
    dziecka, a przy tym wczesneij skorzystamy z innych technik
    usopokajania, nie ma prawa zaszkodzić.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • mruwa9 22.01.09, 14:18
    ale 5-tygodniowe niemowle MA PRAWO domagac sie piersi kilkanascie
    godzin na dobe, I to smoczek zastepuje piers, nie odwotnie, choc to
    wlasnie tak sie utarlo w naszej kulturze. A piers sluzy noworodkowi
    i malutkiemu niemowlakowi nie tylko jako zrodlo pozywienia, ale
    wlasnie rowniez do uspokajania. Wprowadzenie smoczka-uspokajacza u
    5-tygodniowego dziecka moze skutkowac wygenerowaniem (na wlasne
    zycenie) szeregu niepotrzebnych (bo latwych do unikniecia)
    problemow, od szarpaniny przy piersi i odmowy ssania piersi
    poczawszym, a na slabych przyrostach wagi skonczywszy i bardzo
    czesto jest poczatkiem konca karmienia piersia.
    Moze pan podac zrodlo swoich informacji na temat ograniczenia
    niemowleciu dostepu do piersi? Czy to tylko kwestia subiektywnego
    przeswiadczenia?
  • pawel.zawitkowski 22.01.09, 18:05
    Witam
    Polecam jeszcze raz przeczytać, ze zrozumieniem, to co napisałem:
    - "Pierś nie służy do uspokajania :) Trudno ja tak traktować przez
    24 godziny na dobę." - Czy jest tu coś z czym można się nie
    zgadzać? Do Poradni przychodzą dziesiątki mam, nakłanianych do
    karmienia 24 h na dobę. Skutki dla mamy, dziecka i piersi są
    opłakane. Proponuję dać trochę odpocząć piersiom wszelakim. Nie
    mówiłem by ich nie używać :)...
    - "Dlatego nic się dziecku nie stanie jeżeli dostanie od czasu do
    czasu smoczek uspokajacz :)" - nie napisałem, że pierś zastępuje
    smoczek. Napisałem, że można "od czasu do czasu" podać dziecku
    smoczek uspokajacz, by nie "wykończył" piersi, by nie przyzwyczaił
    sie do ssania palca...
    - "szarpanina przy piersi, słabe przyrosty" - z mojego
    doświadczenia - wynikają z wielu innych przyczyn, a nie z podawania
    smoczka uspokajacza, chyba, ze ktoś w jego użyciu "przegina". Na
    smoczek uspokajacz zwala sie mnóstwo winy ponieważ, nikomu na myśl
    nie przyjdzie, że dziecko krzyczy i odrywa sie od piersi - bo boli
    je brzuch (może nie tolerować np. mleka mamy - ale do tego przecież
    trudno się przyznać), albo pokarmu jest mało...
    To dyskusja na długie zimowe wieczory, nie na forum internetowe :)
    - "Smoczek nie jest wrogiem dziecka. Tylko sposób w jaki go używamy,
    a w zasadzie nadużywamy. Jezeli traktujemy go jak "zapchajdziurę"
    będzie szkodził. Jezlei ma słuzyć sporadycznie do uspokojenia
    dziecka, a przy tym wczesneij skorzystamy z innych technik
    usopokajania, nie ma prawa zaszkodzić." To jest mój komentarz do
    Pani twierdzenia o szkodliwości smoczka uspokajacza.
    Polecam następujące fragmenty: "nadużywać', "zapchajdziura", "bedzie
    szkodził", "sporadycznie", no ten na temat "innych technik"
    uspokajania, kóre polecamy. Żeby uprzedzić Państwa pytania: zanim
    wtym przypadku coś polecimy, zbieramy pełen wywiad, obserwujemy
    dziecko i to jak je :)
    - Z przykrością muszę odmówić Pani dostępu do źródeł "moich
    informacji" na temat ograniczania dziecku dostępu do piersi,
    ponieważ nie przypominam sobie bym kiedykolwiek twierdził, że
    niemowlęciu należy ograniczyć do piersi owej dostęp :) Albo czytała
    Pani wypowiedź kogoś innego, albo nieco niedokładnie to co pisałem
    tu, i w wielu innych miejscach. Poelcam również książkę "Co nieco o
    rozwoju dziecka" :)
    Zawsze jednak będę, pomny swoich zawodowych doświadczeń, bronił mamy
    przed traktowaniem ich jak cysterny, które - nie zważając na to czy
    słaniają sie z nóg, są chore , senne, zmęczone, przygnębione, mają
    pogryzione, krwawiące sutki i tyle co nic pokarmu - mają przystawiać
    dziecko do piersi przez 24 h na dobę, z kategorycznym zakazem
    korzystania z dokarmiania smoczkiem i uspokajania smoczkiem dziecka.
    Jesteśmy ssakami i dziecko chce ssać. Nie mamy futerka, tylko palce,
    ale uzależnienei się od ssania palców jest dopiero tragiczne w
    skutkach. Trzeba pomyśleć zatem co zrobić by dziecko nie uzależniło
    się ani od tego, ani od tamtego. Fajnie jeżeli wszystko jest w
    porządku. Gorzej jeżeli trzeba znaleźć rzeczywistą przyczynę.
    A zazwyczaj w trakcie konsultacji w poradni okazuje się, że problemy
    nie wynikają z uzycia smoczka, tylko np. z niewystarczającej ilości
    pokarmu, nietolerancji na pokarm mamy (rzadko), zakłóceń w nappięciu
    mięsniowym u dziecka, nierozpoznany rozszczep podniebienia, problemy
    emocjonalne, silny refluks żołądkowo-przełykowy, kolki, itp.
    O ile sobie dobrze przypominam, w kazdej publikacji na temat
    karmienia, do któej przyłożyłem ręki pisałem, ze dobrodziejstwo
    karmienia piersią nie podlega dyskusji i należy zrobić wszystko by
    mamy mogły karmić piersią. Co z tą możliwością zrobią to jest
    kwestia ich swiadomego wyboru. Wiedzą co jest lepsze.

    Z natury swojej nie jestem ortodoksem i dopuszczam inne zdania na
    każdy temat, z małymi wyjątkami :) Karmienie piersią nie należy do
    tych wyjątków. Zakaz uzywania smoczków uspokajaczy jest strzelaniem
    z armaty do mrówki.
    A propos mojego subiektywnego przeświadczenia - sam jestem
    zagorzałym fanem piersi, dlatego nie śmiałbym ograniczać niemowlat w
    tym temacie.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • mruwa9 22.01.09, 20:37
    ale nie ma Pan pojecia o mechanizmie laktacji, a dwukrotnie
    powtorzone stwierdzenie o tym, ze mama moze miec za malo pokarmu
    tylko to potwierdza. Nie wiem, jak oplakane moga byc skutki
    wielogodzinnego karmienia piersia dla dziecka czy mamy i jej
    bioustu, bo oplakane skutki, moim zdaniem, czesciej wywoluje wojna z
    wlasnym dzieckiem i walka z podstawowymi potrzebami
    noworodka/niemowlecia, jak potrzeba bliskosci, potrzeba ssania (i to
    nie gumowego zamiennika, ale piersi, do czego tak naprawde natura ja
    stworzyla). Natomiast akceptacja tych potrzeb sprawia, ze zarono
    matka, jak i dziecko z czasem spokojnieja, a w sposob zupelnie
    naturalny z czasem przerwy miedzy karmieniami wydluzaja sie, a czas
    karmienia skraca. Bez walki, bez smoczka.Prosze mi napisac, skad Pan
    czerpie wiedze na temat laktacji, karmienia piersia i smoczkow? Bo
    chyba nie wylacznie ze swojej wlasnej ksiazki?

    Co oznacza, wedlug Pana, sporadyczne, od czasu do czasu, uzywanie
    smoczka? Raz na dobe? 3 razy na dobe? 6 godzin na dobe?


    Tak sie sklada, ze wiekszosc ssakow, zwlaszcza naczelne, pozwalaja
    swojemu potomstwu w pierwszych tygodniach-miesiacach (zalezy od
    szybkosci dojrzewania) ssac sutek bez ogranoczen, spac przy matce,
    ssac przez sen i jakos nei slyszaly o smoczkach..a samice zeruja,
    wedruja i cale doby spedzaja z mlodymi przytulonymi do siebie.Coz
    takiego niezwyklego jest w czlowieku, ze ta sama regula nie mailaby
    zastosowania u naszego gatunku? Dlaczego nagle czlowiekowi nadmiar
    piersi mialby zaszkodzic?
    Poza tym widzi Pan problem zero-jedynkowo:_ albo smoczek, albo kciuk
    (nieprawda, nei musi byc ani jedno, ani drugie). Albo: albo smoczek,
    albo pogryzione do krwi brodawki umeczonej mamy.
    A oprocz czerni i bieli jest jeszcze, jak to w radiologii wiadomo,
    sporo odcieni szarosci. Mozna pierwsze tygodnie zycia dziecka, gdy
    jest tak bardzo uwiazane do piersi, sprobowac przeorganizowac w taki
    sposob, aby te maratony przy piersi byly jak najmniej obciazajace
    dla mlodej mamy. Da sie, pisalam o tym wielokrotnie na forum
    Karmienie piersia czy Niemowle . I przetestowalam na trojce wlasnych
    dzieci.
    Pisze pan:
    w kazdej publikacji na temat
    > karmienia, do któej przyłożyłem ręki pisałem, ze dobrodziejstwo
    > karmienia piersią nie podlega dyskusji i należy zrobić wszystko by
    > mamy mogły karmić piersią. Co z tą możliwością zrobią to jest
    > kwestia ich swiadomego wyboru. Wiedzą co jest lepsze.

    Tak, ale takimi tekstami, jak powyzszy, nie dostarcza pan
    czytelniczkom rzetelnej wiedzy, ale wprowadza w blad , w zwiazku z
    czym nie ma mowy o swiadomym wyborze, ale raczej wyborze opartym na
    nieprawdziwych przeslankach.

    Zachecam do doszkolenia sie z fizjologii i mechanizmu laktacji,
    zanim zacznie Pan udzielac porad na ten temat. A idealnie byloby
    przyznac sie, ze to nie jest Pana dziedzina i zachecic do
    skorzystania z pomocy bardziej kompetentnych w tej materii osob. Na
    pewno nie przyniesie to Panu ujmy, a moze wprost przeciwnie...
    Pozdrawiam ( jako matka trojki bezsmoczkowych dzieci)
  • pawel.zawitkowski 23.01.09, 01:09
    Droga Mamo trójki dzieci,
    to "niemanie pojęcia" to jest mój zawód. W moim pojęciu "wykonywanie
    zawodu" obliguje do tego by wiedzieć wystarczająco wiele na temat,
    na który się wypowiadam.
    Korespondencja internetowa nie jest miejscem, gdzie jest Pani w
    stanie ocenić moje kompetencje.
    Ma Pani prawo mieć na ten temat swoje zdanie, ale wolałbym by nie
    wprowadzała Pani na TO akurat Forum zwrotów typu: "Nie ma Pan
    pojęcia".
    Wiem, że Fora są pełne podobnego tonu (Pani jest i tak
    delikatny :)... ), ale na tym Forum dawno już tego tonu się
    pozbyliśmy. Tu ma się najwyżej inne zdanie.
    Kilka uwag:
    - człowiek jest niezwykły i nie można porównywać jego zachowań
    (chociażby społecznych) i potrzeb do kangura. Pzrykro mi,
    najwyraźniej nie zauważyła Pani niezwykłych osiągnięć ewolucji. Ja
    przynajmniej się staram.
    - Ponawiam swoją sugestię, by choć przez chwilę Pani spokojnie
    przeczytała to co piszę. Nie piszę albo, albo. Zawsze piszę by
    dziecko miało wiele różnych bodźców. Wtedy wielość różnych
    doświadczeń pozwala wypracować lepszą jakość, a i dzieciak się nie
    zaperza... i nie fiksuje na palcu, czy na smoczku tylko :)
    - jeżeli nie wie Pani jak opłakane mogą być skutki wielogodzinnego
    przystawiania przy piersi, wystarczy z gotowością wysłuchania,
    poczytać relacje mam, nie moje..., popracować na oddziałach
    neonatologicznych i w Poradniach.
    - "sporadycznie" oznacza, "wtedy kiedy trzeba", a nie wtedy kiedy
    nam wygodnie :)
    - Na Forum, które nas gości pisałem, że nie jestem superspecjalistą
    od laktacji, ale jestem specjalistą od dzieci.
    Dzieci ssą mleko z piersi.
    Czasem mają kłopoty.
    Ponieważ karmienie piersią to nie tylko laktacja :)
    Ja się takimi kłopotami zajmuję.
    Wraz z zespołem :)
    Jest wśród nas wielu lepszych, albo takich którzy naocznie mogą
    ocenić problem specjalistów i zawsze zachęcam do korzystania z ich
    pomocy. Polecam lekturę Forum.
    Smoczek jest i będzie zaspokajaczem określonych potrzeb niemowlęcia.
    I nie jest wrogiem dziecka. Powtarzam, na podstawie mojego
    ZAWODOWEGO doświadczenia: wrogiem może być tylko sposób w jaki z
    niego korzystamy.
    I jeszczze raz: nic nie jest w stanie podważyć wagi karmienia
    piersią.
    Smoczek z butelką może służyć jako forma przejściowa karmienia
    (karmienie alkternatywne) lub zastępcza, kiedy mama nie może, nie
    chce w ogóle lub już (mimo wiedzy o znaczeniu karmienia piersią)
    karmić naturalnie. Mówimy oczywiście o smoczkach "nowej generacji"
    Smoczek uspokajacz służy do zaspokojenia potrzeby ssania lub
    wygaszenia emocji. Przypominam, to co napisałem na początku, że mamy
    cały arsenał innych sposobów wygaszania emocji...
    Na koniec, dwie uwagi:
    - żeby dyskutować warto chcieć przynajmniej wysłuchać i zrozumieć co
    ma do powiedzenia druga osoba,
    - zawsze, kiedy ludzie sięgają po półinwektywy czas dyskusję
    skończyć.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Książka "Co nieco o rozwoju dziecka" jest rzeczywiście pełna
    informacji o potrzebach i uwarunkowaniach rozwoju niemowląt. Ale
    przyznam się, że nie przeczytałem z niej ani linijki od czasu
    pojawienia się drugiego nakładu.
    Nie będę mógł kontynuować tego wątku, ponieważ wyjeżdżam na tydzień
    właśnie zajmować się podobnymi tematami.
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • mruwa9 24.01.09, 10:22
    Tak sie rowniez sklada, ze zagadnienia zwiazane z fizjologia narzadu
    zucia to jest rowniez moj zawod. Poza tym bardzo cenie sobie
    merytoryczna dyskusje, oparta na argumentach, a nie na osobistych
    wycieczkach i mam nadzieje, ze taka ona pozostanie.
    Szczerze powiedziawszy, nadal nie wiem, jakie moga byc oplakane
    skutki wielogodzinnego przystawiania do piersi, za to wiem, ze owe
    obgryzione do krwi sutki sa najczesciej przyczyna zlej techniki
    karmienia i podanie smoczka w takiej sytuacji nie tylko nie rozwiaze
    problemu, ale jeszcze moze go nasilic, bo ,jak pan pewnie wie,
    mechanizm ssania smoczka a mechanizm ssania piersi to dwie zupelnie
    rozne sprawy. A smoczek to bomba z opoznionym zaplonem, na poczatku
    moze byc poprawa, a po kilku-kilkunastu tygodniach niemowle nagle
    obraza sie na piers, zaczynaja sie szarpaniny i placze przy piersi,
    pogarszaja przyrosty wagi i pediatra najczesciej, bez dociekania
    przyczyny, zleca dokarmianie mieszanka i zwykle w krotkim czasie
    onczy sie to calkowitym zaniechaiem karmienia piesia "bo bylo za
    malo pokarmu". Z mojego matczynego i zawodowego dowswiadczenia
    wynika, ze matki, ktore sa uspokojone przez personel medyczny, maja
    wsparcie w rodzinie i wiedza o tym, ze takie wielogodzinne maratony
    przy piersi to norma i fizjologia i ze wkrotce minie, traktuja ten
    etap jako naturalna urode okresu noworodkowo-wczesnoniemowlecego,
    latwiej to akceptuja, a przez to ten czas staje sie latwiejszy do
    przetrwania. Co zaleca pan mamom, ktore twierdza, ze maja za malo
    pokarmu? Na jakiej podstawie ocenia pan ilosc pokarmu? Czy informuje
    pan pacjentki, ze najsilniejszym bodzcem pobudzajacym laktacje jest
    ssanie piersi i ze najlepsze, co mloda mama moze zrobic dla
    pobudzenia laktacji, to karmic dziecko jeszcze czesciej i jeszcze
    dluzej, pozbywszy sie wczesniej smoczkow, jako czestej przyczyny
    zbyt krotkiego ssania piersi (bo smoczek w sposob naturalny
    ogranicza dziecku czas dostepu do piersi, nie mowiac o zaburzeniu
    techniki ssania piersi)?Jesli konieczne jest dokarmianie, to jaka
    technike dokarmiania uwaza pan za wskazana?
    Oczywiscie wiadomo, ze najpierw trzeba zapytac mloda mame, czy w
    ogole zalezy jej na utrzymaniu karmienia piersia. Jakkolwiek
    jestem wielka zwolenniczka karmienia naturalnego, to mam
    swiadomosc, ze jesli mama nie chce karmic, to i tak nie bedzie, wiec
    wowczas zalecenia smoczkowo-butelkowe sa jak najbardziej na miejscu.
    Natomiast w przypadku mam, ktore deklaruja chec utrzymania karmienia
    piersia, wypadaloby, aby teoretyczne deklaracje i zalecenia szly w
    parze z realnym, praktycznym , rzetelnym wsparciem i poradnictwem z
    zakresu laktacji. A z tym, niestety, w calym srodowisku medycznym,
    bywa bardzo roznie, bardzo czesty scenariusz to teoretyczne pranie
    mozgu o wyzszosci karmienia naturalnego nad sztucznym, z
    praktycznie powszechnym dokarmianiem i dopajaniem noworodkow z
    butelki na oddzialach polozniczych, z czestymi zaleceniami podania
    smoczka, dokarmiania mieszanka , gdy przyrosty sa za slabe (bez
    zebrania wywiadu, jak sie ma sprawa ze smoczkami i karmieniem
    naturalnym), czy zaleceniami ograniczenia dostepu do piersi przy
    zbyt duzych przyrostach wagi. nie wspominajac o praktycznie
    niedostepnej dla wiekszosci mam pomocy ze strony doradcow
    laktacyjnych.
  • midla 25.01.09, 19:50
    Panie Pawle
    Tak się składa, że wiedza na temat laktacji wśród personelu
    medycznego w Polsce LEŻY. Nie miejsce tu, żeby tłumaczyć tego
    przyczyny, ale wciąż nie uczą was tego dobrze. Dlatego radziłabym -
    dla spokoju sumienia - w przypadku pytań o karmienie piersią odsyłać
    na forum eksperckie do tego przeznaczone.
    Pozostając z wielkim szacunkiem co do Pana wiedzy w kwestii rozwoju
    i rehabilitacji niemowląt, pozdrawiam serdecznie :)

    --
    Kalinosia
  • atenette 26.01.09, 22:41
    Ja rownież z całym szacunkiem do Pana wiedzy napisze, że w sprawach
    laktacji lepiej dla wszytkich byłoby jeżeli odsyłałby Pan na forum
    gdzie wypowiadają się specjaliści od LAKTACJI. Niestety, ale mruwa
    ma racje i to co Pan pisze w swoich postach świadczy o braku
    podstawowej wiedzy o procesie laktacji i karmieniu noworodkow.
  • pawel.zawitkowski 28.01.09, 00:12
    Jezeli przeczytaja Panie jeszcz raz to co napisalem, z pewnoscia
    zauwaza Panie, ze nie mam ambicji stac sie specjalista od laktacji :)
    Natomiast, owszem, nie czuje sie niekompetentny w sprawach
    dotyczacych fizjolgii, patofizjologii, neurobomechaniki, itp
    jedzenia niemowlat.
    Zatem, w sprawach dotyczacych laktacji odsylam tam, gdzie moge. W
    sprawach jakosci rozwoju kompetencji jedzenia u niemowlat odsylam do
    specjalistow (neurologopeda) jezeli stopien patologii przerasta
    nasze kompetencje.
    3/4 kadry medycznej (w tym tlum logopedow), takze rodzicow podziela
    to co pisze i ma dosyc "swietych wojen" ze smoczkami i mamami, ktore
    musza rezygnowac w karmienia naturalnego.
    Podobnie jak to bylo z szrokim pieluchowaniem, pozycja zabki,
    wysokimi, twardymi butami, fizjologia nie zalezy na szczescie od
    tego, kto wyzej uniesie sztandar karmienia naturalnego.
    Wszyscy, ktorzy znaja prace naszych zespolow wiedza, ze mamy
    superrezultaty w promocji karmienia naturalnego i profilaktyce
    zaburzen funkcji jedzenia, w przyszlosci mowy. Wystarczy przesledzic
    wyniki badan PREMATURITAS - jedynych tego typu w Polsce -
    realizowanych rowniez w naszej Klinice.
    Zapraszam do dyskusji, na szkolenia i na konferencje; Podaje mail:
    pawel@zawitkowski.pl Wydaje mi sie, ze to najlepsze miejsce do tego
    typu dyskusji :)
    Wydaje mi sie ponadto, ze nie ma sensu powtarzac, ze smoczek nie
    jest wrogiem dziecka... Klopoty wynikaja z regoly z naduzywania lub
    zlego uzycia smoczkow, zlej jakosci smoczkow lub przyczyn, ktore ze
    smoczkami nie maja nic wspolnego (emocjonalne, zla dystrybucja
    napiecia mm., zaklocenia w dojrzewaniu kompetencji orofacjalnych,
    zla tolerancja pokarmu, refluks i setki innych...)
    Zle uzycie smoczka, podobnie jak prowadzenie samochodu po uzyciu
    alkoholu czesto konczy sie zle. Co nie znaczy, ze samochod zabija.
    Zabija czlowiek, ktory spowodowal wypadek.
    Propozycja nie do odrzucenia :)
    Pozwola Panstwo, ze na tym Forum bede sie dzielil wiedza, ktora
    posiadlem, posilkujac sie wiedza zaprzyjaznionych specjalistow :)
    Jezeli maja Panstwo inne zdanie, wezme je pod uwage. Jednak to Ja
    odpowiadam za jakosc udzielanych tu odpowiedzi.
    Z gory dziekuje za zrozumienie :)
    Bede wdzieczny jezeli dyskusje na tematy sporne, po osiagnieciu, jak
    wyzej, pewnego poziomu braku zrozumienia istoty sporu, przeniesiemy
    na inna plaszczyzne.
    Pozdrawiam
    Pawel Zawitkowski
  • kama_mama_olka 17.02.09, 11:13
    Ja w ogóle nie dałam dziecku smoczka,nigdy.Paluszka zaczął próbować jak miał
    około 3 mcy.Później zainteresował się grzechotką,gryzakiem i zajął się nimi. W
    międzyczasie pociągnął palucha od czasu do czasu.Później ssał palce u stóp.Teraz
    ma 8 mcy i ssie palec tylko i wyłącznie,kiedy:
    jest głodny
    chce mu się pic
    chce spać.
    Martwiłam się,że wychowany bezsmoczkowo natrętnie będzie ssał palec,ale na
    szczęście tak się nie stało,
    pozdrawiam
  • olgamy 22.01.09, 15:08
    Ale jaki kształt???
    Kupiłam juz dwa rózne. leżą i czekają.
    Moje dziecko jest jeszcze bardzo małe (3 tyg)ale ma bardzo silny
    odruch ssania. Ssie rączki, paluszki, piąstki czasem kciuk lub swoje
    ubranko i podkreślam ,że nie robi tego tylko gdy jest głodne.
    Oczywiście nie byłoby problemu gdyby to mu przynosiło ulgę- ale
    niestety nie przynosi.potrafi tak sie uspokajac zaeaz po jedzeniu
    (powtórne próby przystawiania do piersi koncza sie obfitym
    ulewaniem i 1,5h marudzeniem i rykiem- stad wiem, że na pewno nie
    jest głodne).
    Strasznie też "wytrąca go z równowagi" zbyt długie robienie
    kupy.Często wybudza sie wtedy ze snu i strasznie ryczy. Za to dobrze
    robi mu się kupę przy piersi. Myślę,że np tutaj przydałby sie
    smoczek.
    Jeszcze raz proszę o radę.
  • marusia-13 22.01.09, 16:21
    O...to tak jak u mnie. Mała od urodzenia ma poteżną potrzebe ssania.
    Tak jak pisałam wczesniej połozna nauczyła ssac MOJ palec i teraz
    mamy powazny problem (który nasila sie przed nocnym zasnięciem).
    Mała w ciagu dnia jakos spi bez "usypiacza" ale na noc nie chce
    choćby nie wiem co :(
  • os-a 22.01.09, 18:00
    misiu ma 11 miesięcy i wciąż chce pierś. od urodzenia dostawał smoka(wisienkę)
    do ssania, nie zaburzyło to karmienia. od smoka sam się odzwyczaił jak miał
    mniej więcej 6 mies. spróbuj który smok przypadnie dogustu maleństwu. p;ozdrawiam
    --
    href="http://www.maluchy.pl">
    <img src="<a href="suwaczki.maluchy.pl/li-13094.png""
    target="_blank">suwaczki.maluchy.pl/li-13094.png"</a> border="0">
    </a>
  • pawel.zawitkowski 22.01.09, 18:06
    Walcowaty kształt, bez przewężeń, ewentualnie walcowaty, ale
    spąłszcozny - jak ogon bobra.
    pozdrawiam
    Paweł Z.
  • marusia-13 22.01.09, 21:46
    Czyli jednak probowac podawać smoczek? Mam 3 rodzaje smoczków.
    Żaden "nie podchodzi" :( Wypluwany jest daleeeko...
    Może mój palec wystarczy i wkrótce malutkiej nie bedzie potrzebny?
    Pediatra na smoczka zareagowała na NIE ale na palec nic nie
    powiedziala...Wiem,że to pójście na łatwizne ale jak pomaga...
  • gioseppe 22.01.09, 22:23
    bobrowi utne ogon, pojde do sklepu szukac podobienstwa w smoczkach :D
  • pawel.zawitkowski 23.01.09, 01:14
    Może zeskanować ogon Bobrowi wystarczy :)
    Jak młode wypluwa smoczek, to na siłę raczej proszę nie wsuwać... :)
    Są smoczki walcowate z małym "bąblem" na końcu. Stosuje się je u
    niektórych dzieci.
    No i to chyba tyle :)
    Dobranoc
    Paweł Z.
  • atena12345 15.02.09, 16:18
    mruwa9 napisała:

    > wyciagac palec z buzi i zastapic go piersia.


    Ale sie uśmiałam :-)))))))))))
    szkoda, że cyca nie można odpiąć, byłoby łatwiej...
  • id.kulka 17.02.09, 10:25
    atena12345 napisała:

    > mruwa9 napisała:
    >
    > > wyciagac palec z buzi i zastapic go piersia.
    >
    >
    > Ale sie uśmiałam :-)))))))))))
    > szkoda, że cyca nie można odpiąć, byłoby łatwiej...

    Otóż to :-) Na przykład w czasie awantury przewijakowej, gdy mama
    chce rozbroić biologiczną bombę, a dziecię ma inne plany na daną
    chwilę... Albo w czasie spaceru (mroźną zimą) ...
    Chylę czoło przed mamą, która w takich sytuacjach daje radę
    przystwić do piersi :-D

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • anaveronika 24.01.09, 20:24
    synek ma 6 tygodni i od początku jest karmiony mieszanka. Do butelek uzywam smoczków okrągłych podobnych do piersi. Ale smoczek uspokajacz jest zwyczajny tzn to chyba ten ortodontyczny (da sie go włozyc tylko w jeden sposob). Czy dla dziecka to ma jeskies znaczenie, ze sa rozne? czy kupic mu ten "wisienke"?
  • lipki77 25.01.09, 21:38
    ja mam NUK-a Genius, jest spłaszczony i lekko rozszerzony na końcu.
    mała dostaje go tylko do zasypiania, w nocy sama wypluwa. karmię
    piersią bez problemów, maluch ma 6 miesięcy.
  • memphis90 27.01.09, 15:07
    Ja bez smoczka nie przeżyłabym pierwszych dni na porodówce... Mała chciała ssać,
    ssać i jeszcze raz ssać- a ja w nocy już nie miałam siły. Dzieci karmiło się na
    siedząco na łóżku, nie wolno było spać z malcem przy boku- jednym słowem
    hardcore;) Przeprosiłam się ze smokiem i mogłam zasnąć na te 2-3h. W domu,
    oczywiście, karmiłam na żądanie, mała śpi z nami w nocy i ssie pierś do woli.
    Lila ma teraz 5 m-cy, smoczek jest w użyciu nadal- np. do usypiania podczas
    dnia, jeśli akurat nie zaśnie przy jedzeniu. Problemów ze ssaniem, przybieraniem
    nie było i nie ma. Od początku używam silikonowego anatomicznego Nuk'a.
  • atena12345 15.02.09, 14:01
    ...któara na każdy problem ma jedną radę: proszę karmić piersią,
    dowoli i najlepiej 24 godz. na dobę.
    Przy mojej starsze córce tak robilam właśnie i jak patrze na zdjęcia
    swoje z tamtego okresu to cień mnie. Efekt był taki, że mala rzygała
    i jadła non stop. Bo przecież refluks - niech je ile chce. Nie
    mogłam wyjść znia nigdzie i efekt był taki, że praktycznie przez 5
    miesięcy nie wychodzilyśmy zdomu: ona przy cycu, ja - dystrybutor
    mleka czynny całą dobę...
    Gdy w końcu okazało się, że mała ma nietolerancję białka krowiego i
    dlatego wymiotuje, dlatego ciagle płacze.
    Odetchnęłam, gdy przeszła na mieszankę, a ja mogłam się w końcu
    wyspać i moje dziecko odzyskało szczęśliwą mamę.
    Teraz mam synka i na szczęście mądra położna w szpitalu powiedziała
    do mnie: prosze spróbować dać mu troche smoczka, przecież nie będzie
    pani cały czas karmić.
    I tak robie. Gdy mały sie naje i zaczyna szarpać cyca niewiedząc
    czego chce i wzreszcząc - smoczek świetnie sie sprawdza. On po
    prostu płacze, bo chce ssać, ale nie chce by mu już mleko leciało.
    Jestem wyspaną, szczęsliwą mamą, ktora karmi piersią i używa
    smoczka !!!!
  • pawel.zawitkowski 15.02.09, 15:43
    Dziękuję za ten post,
    Nikt przy zdrowych zmysłach nie podważa wagi karmienia piersią.
    Wiąże się z tym czasami wiele problemów. I warto je w porę zauważyć.
    Chociażby fakt, że oprócz dziecka jest jeszcze mama. Wtrącę jak
    zwykle, że jeszcze tata... :)
    Na szczęście z roku na rok coraz więcej specjalistów zauważa ten
    magiczny układ i uczy się go szanować :)
    Pozdrawiam
    Paweł Z.
  • kochasia6 16.02.09, 22:26
    hmmm... to ja jeszcze tylko cos "wtrące". Dzis mój pediatra powiedział bardzo mądre zdanie- z reszta najczesciej mowi mądre;-)- "My nie mamy nerwowych dzieci, my mamy nerwowe,zmęczone MAMY " ... I tak sobie myślę- z całym szacunkiem do karmienia piersią, bo sama karmię i używam w razie potrzeby uspokajacza-ze czasem brak zdrowego rozsądku.MAtka tez człowiek:-).A nie wierze, za matka z dzieckiem wiszącym przy cycu 24/dobe nie jest nerwowa.
    To nie przez pomyłke w samolotach w razie niebezpieczenstwa matka ma zapewnic bezpieczenswto najpierw sobie a pozniej dziecku... Przeciez tylko wtedy moze sie dzieckiem zaopiekowac gdy z nia jest wszystko OK.
    Pozdrawiam i mysle ze smoczki sa OK :-) ( oczywiscie w ramach rozszadku )

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.