Dodaj do ulubionych

Grodzone osiedla - co sądzicie?

03.04.11, 11:52
Do założenia wątku skłoniła mnie sytuacja, jaka spotkała mnie dziś w okolicach Wrzeciono-Marymoncka. Otóż praktycznie cały pas, między Wrzecionem a Marymoncką (prawie że od Przy Agorze do Lindego), jest ogrodzony! Jedynie parę bloków PRL-owskich przy Przy Agorze i przy Lindego stoi poza płotem, a poza tym jedno wielkie płotowisko, przez które nie da się przejść w poprzek, trzeba nadkładac kaaaawał drogi naokoło. Wszystko dlatego, że kolejne ogrodzone mini-osiedla przylegają do siebie, nie ma przejść ogólnodostępnych w poprzek tego płotowiska.

Ja wiem, że niektórzy koniecznie chcą mieszkać za płotem (bo może czują się bezpieczniej, może dla niektórych "prestiż" większy), ale uważam, że dzielnica powinna zadbać chociaż oto, aby między płotami były jakieś ogólnodostępne przejścia zamiast ogrodzonych całych kwartałów. To naprawdę nie jest przyjemność nadkładać kilkaset metrów.

A Wy co sądzicie o domach za płotem? A może mieszkacie w takim? Czy ma to dla Was wady czy zalety?

Ja mieszkam w domu za płotem, bo kiedyś sąsiedzi się uparli, żeby grodzic. Zalet nie widzę, wadą jest wiecznie psujący się domofon, co w połączeniu z notorycznie zepsutym zamkiem (nie sposób otworzyć kluczem) powoduje, ze czasem mam duże trudności w dostaniu się do swojego własnego domu. Ot "zysk"...
Edytor zaawansowany
  • slonce_bielan 03.04.11, 12:29


    I ja mieszkam na takim osiedlu, grodzone, są ochroniarze przy wejściach i kamery na osiedlu.
    Z tym, że u nas nie ma kluczy tylko karty zblizeniowe, którymi otwiera się furtki czy szlabany, no i bramy do parkingu podziemnego. Karty sie nie psują, ani nie zacinają.

    Co do grodzenia, to od początku było ogrodzone. Natomiast po jakimś czasie wspólnota mieszkaniowa wpadła na pomysł ustawienia budek z ochroniarzami, zamknięcia osiedla i zamontowanie kamer. Ja na początku byłam na nie. Ale zostało zrobione głosowanie i wygrała większość.

    Teraz jestem zadowolona. Wydaje mi się, że jest bezpieczniej. Na przykład zostawić mieszkanie na czas urlopu.
    Wiem, że nic nie daje stuprocentowej gwarancji, ale jednak ta swiadomość, że złodziej jak ma okraść, to raczej nie pójdzie tam, gdzie są kamery i ochroniarze, tylko pójdzie do niezabezpieczonego budynku, jest bardzo ważna i pozwala spać spokojnie.

    Następny plus to że na klatkach jest czysto.
    Nie ma też podejrzanego towarzystwa przesiadującego na klatkach i spożywającego różnego rodzaju trunki.

    Plac zabaw ogrodzony i nie można wchodzić z psami, i to jest RZECZYWIŚCIE przestrzegane. właściciele z psami tam nie wchodzą, a na innych placach wieczorami widzę, co się dzieje - młodzież, dorośli siedzą na ławkach, hustawkach, piją piwo, a psy biegają dookoła. Zostawiają swoje odchody, a rano przychodzą tam się bawić dzieci.

    Następny plus to że mogę wyjść z psem nawet o pólnocy, bo wiem, że nie natrafię na jakieś podejrzane towarzystwo.

    Minusem (dla mnie to taki mały minus) jest to, że niektórzy ochroniarze są nadgorliwi i lubią się "wykazać" i legitymują gości przychodzących do kogoś, łącznie z podaniem nr bloku i mieszkania, do którego się idzie i zapisują to.

    No i to jest minus, no bo kurczę jak bym chciała sobie zaprosić kochanka :D to po cholerę on ma podawać, że idzie do mnie :D :D
  • lukasz.1978 03.04.11, 14:59
    > No i to jest minus, no bo kurczę jak bym chciała sobie zaprosić kochanka :D to
    > po cholerę on ma podawać, że idzie do mnie :D :D

    Hehe, no jest to argument :))

    A co do grodzonych osiedli, to zaznaczam jeszcze raz - nie jestem wrogiem grodzenia jako takiego bo jestem w stanie zrozumiec potrzeby ludzkie w tym zakresie (taka jest rzeczywistośc i nie ma co na siłę z rzeczywistością walczyć), natomiast należałoby działać w ten sposób, zeby pomiędzy poszczególnymi ogrodzonymi jednostkami dało się przejśc - to znaczy, aby ogrodzone mini-osiedla nie przylegały jedno do drugiego, jak to się czesto w Warszawie dzieje, wydatnie utrudniając pieszym poruszanie się po swoim bądź co bądź mieście.
    --
    To my, NARÓD BIELAŃSKI!
  • slonce_bielan 03.04.11, 15:57


    to jest BARDZO WAŻNY argument, bo mam zazdrosnego męża więc muszę być ostrożna ;) :D :D
  • gwiazdka_89 04.04.11, 21:03
    Dzisiaj ktoś mi powiedział, aby robić to co się chce (i chyba muszę
    zacząć się do tego stosować). Wydaje mi się że w tym przypadku też to pasuje.
    Dla osób które mieszkają w domkach jednorodzinnych płot jest "zasłoną" od ciekawskich spojrzeń i przede wszystkim bezpiecznym elementem i tutaj zgadzam się z osobą
    pod nicem słońce_bielan.
  • arturwrzeciono 21.04.11, 08:58
    Ja jestem przeciwny.

    Duże plusy jak pisałeś to, to że na klatkach jest czysto i nie ma też podejrzanego towarzystwa, plac zabaw ogrodzony i nie można wchodzić z psami, i że możesz wyjść z psem nawet o północy, bo wiem, że nie natrafię na jakieś podejrzane towarzystwo.

    To jest jak leczenie nieuleczalnie chorego pacjenta, albo odchudzanie osoby która wazy 300kg. Zamiast leczyć powinno stosować się profilaktykę by do tego nie doprowadzać. To się przekłada na nasze życie. Po co się odgradzać? Lepiej sam/sama daj przykład i zachęcaj do tego znajomych - "zarażaj ich dobrem". Ja np. nie mam bzika na punkcie ekologii ale staram się dbać o środowisko - segregacja odpadów, świadoma energia w domu (do tego są spore oszczędności) i brak marnowania żywności. Teraz mogę śmiało powiedzieć że kilku moich znajomych bierze postępuje podobnie. Jak więcej osób zobaczy, że ty tak robisz to może reszta pójdzie po rozum do głowy i stworzymy wreszcie NORMALNE społeczeństwo bez potrzeby wydzielania getta - to nie jest dobre!
  • grodek75 03.04.11, 20:10
    Co sądzę?
    Nasuwają mi się na myśl takie określenia jak "Trzeci Świat", "RPA", ...
    W żadnym cywilizowanym kraju nie widziałem tak pogrodzonych miast.
    Ale z drugiej strony częściowo to rozumiem - dziś pod moim blokiem buras wjechał samochodem na trawnik, a na zwróconą uwagę był oburzony, bo jak powiedział "on tylko odkurzyć samochód chce, a dalej mu przedlużacz nie sięga".
    Jesteśmy niestety narodem chamów, dzikusów, brudasów i wandali.
    I w niektórych sytuacjach jedynie płot, pała, ochroniarz, etc. jest nas w stanie trzymać w ryzach.
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
    Mark Twain
    www.panoramio.com/user/2266955
  • amoniak2 04.04.11, 09:34
    Przez kilka lat mieszkałam na takim grodzonym osiedlu i było świetnie: czysto, bez bazgrołów na ścianach, dzieciaki biegające po terenie bez nadzoru, dużo zieleni (nikt nie bał się że w nocy przyjdzie jakiś pijaczek i powyrywa krzewy). Gdyby teraz ktoś zapytał czy chcę żeby ogrodzono moje osiedle to powiedziałabym: TAK!
    Mieszkanie na takim zamkniętym osiedlu pełni funcje edukacyjną o czym się zapomina np. nie wypada na za przeproszeniem "srać psem" na własny trawnik i po nim nie posprzątać co się przekłada na sprzątanie po spacerach z psem w innych miejscach. PRL nas jako społeczeństwo skrzywił - wspólne często znaczy niczyje więc często-gęsto "tumiwisizm stosowany" kwitnie - takie zamknięcie może być więc dobrą okazją do przedefiniowania tego "wspólnego" które może stać się z "niczyjego" w "nasze".

    Minusy: większe koszty - zwłaszcza przy opcji z ochroną na portierniach no i to co ktoś wspomniał - tworzą się zamkniete kwartały które trzeba obchodzić co jest szalenie uciążliwe.


    --
    War-sza-wa! Bie-la-ny!
  • lukasz.1978 04.04.11, 09:36
    > Minusy: większe koszty - zwłaszcza przy opcji z ochroną na portierniach no i to
    > co ktoś wspomniał - tworzą się zamkniete kwartały które trzeba obchodzić co je
    > st szalenie uciążliwe.

    Co do tego ostatniego, to u mnie na Chomiczówce w okolicach Aspekt jest pod tym względem dobrze rozwiązane - jest sporo domów grodzonych, ale po między jednym grodzonym domem a drugim grodzonym domem są ogólnodostępne przejścia. Więc problem chodzenia naokoło odpada. Tak powinno być wszędzie.
    --
    To my, NARÓD BIELAŃSKI!
  • edyta95 04.04.11, 09:45
    z jednej strony faktycznie można czuć się bezpieczniej, z drugiej strony duże przestrzenie są zagrodzone, jadąc w odwiedziny do koleżanki "ogrodzonej" nie mam gdzie postawić samochodu, jeśli poruszam się pieszo to biegam dookoła, trawniki tam faktycznie ładne i bez psich odchodów, bo tamtejsze pieski załatwiają swoje potrzeby na trawnikach nieogrodzonych. a samochody są parkowane pod oknami tych nieogrodzonych. Generalnie nezbyt mnie to dotyczy, ale wizerunkowo nie podobają mi się takie getta.
  • lukasz.1978 04.04.11, 09:48
    Mi tez nie podoba się widok płotowisk, to fakt. Ale rozumiejac ludzkiep otrzeby w zakresie mieszkania w osiedlu ogrodzonym, nie domagam się likwidacji płotów lecz takiego zorganizowania przestrzeni, aby były te płoty jak najmniej uciążliwe.

    Fajnie też by było, jakby te płoty były obsadzane jakąś roslinnością, wyglądałoby to dużo lepiej w sensie estetyki.

    Co do załatwiania się piesków przyprowadzanych z grodzonych osiedli... No fakt, to jest problem, ludzie z osiedli nieogrodzonych często się na to skarżą.
    --
    To my, NARÓD BIELAŃSKI!
  • slonce_bielan 04.04.11, 12:45


    Grodek, bardzo trafnie to ująłes i to niestety jest prawda.


    odnośnie grodzenia nie rozumiem "fenomenu" postawienia płotu dookoła Chomiczówki - chodzi mi tutaj o tą starszą częśc, te wieżowce. Od strony ul. Boguslawskiego (częściowo) i Conrada jest paskudne, brązowe ogrodzenie. I żeby było śmieszniej, są w nim furtki, ogólnodostępne, zawsze otwarte.
    To na cholerę ten płot???
    Ja tego nie rozumiem. I to nie całe osiedle jest ogrodzone, ale tylko wzdłuż tych właśnie dwóch ulic. Co to daje? Dlaczego nie ogrodzili się całkiem dookoła?

    Może jest tu jakis mieszkaniec, który potrafiłby wytłumaczyć to zjawisko?
  • lukasz.1978 04.04.11, 14:14
    Hehe, mnie też zawsze zastanawiał ten płot przy Conrada tylko z jednej strony, Może się chcieli odgrodzić całkowicie, tylko fundusze się skończyły, a potem pomysł zarzucono?
    --
    To my, NARÓD BIELAŃSKI!
  • slonce_bielan 04.04.11, 14:23


    ten pomysł jest jak dla mnie CHORY, i te furtki zawsze na oścież otwarte, po co to? i tak każdy może wejść
    ono nie pełni żadnej funkcji, oszpeca tylko

    no i to ogrodzenie - nie oszukujmy się - jest po prostu paskudne, mogliby przynajmniej obsadzić je jakimiś winoroślami, bluszczami całorocznymi, czy jakimiś innymi pnączami, żeby je zasłoniło
  • grodek75 04.04.11, 22:00
    Z tym płotem na Chomiczówce to jaja były od początku.
    Temat płotu zaczął się jakiś czas po wybudowaniu nowych osiedli na Bogusławskiego.
    Oczywiście są one ogrodzone. Jakiś czas po oddaniu ich do użytku zaczął narastać konflikt pomiędzy mieszkancami starych bloków i nowych osiedli. Poszło konkretnie o parkowanie samochodów nowych mieszkańców w starej części osiedla i wyprowadzanie psów przez "nowych" na teren "starych". Konflikt narastał, a spółdzielnia Chomiczówka wpadła na "genialny" pomysł ogrodzenia starej części osiedla. I jak pomyślała tak zrobiła. Tyle tylko, że jak to w spółdzielni gdzie nikt z pracowników nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny, a pieniądze lokatorów traktuje się jak papier toaletowy decyzja była kretynska. Bo po pierwsze tak dużego osiedla nie da się zamknąć skutecznie (zbyt wielka ilość mieszkańców), a po drugie 30 lat temu nikt nie projektował zabudowy pod kątem jej grodzenia. W związku z czym ciągi komunikacyjne są zaprojektowane tak, że należałoby ustawić ze 20 bram wjazdowych i kolejne 100 furtek wejściowych. Oczywiście rzecz abstrakcyjna, a nawet gdyby ją ktoś zrealizował to teren jest nie do upilnowania.
    I w związku z tym wybudowano ładnych parę kilometrów płotu (i to zaczynając nie od strony nowych osiedli, a od Conrada gdzie problemu nie było), ktory nie chroni nikogo przed niczym i niczemu nie służy. Kasa poszła, ktoś zapewne wziął za to wszystko niezłą "działę", mieszkańcy nie mają zwyczaju protestować i wszystko jest "git".
    Ot, taka typowa polska spółdzielczość...
    Choć przyznaję, że powody które kierowały "tfórcą" są ważne.
    Mnie również do szału doprowadza gdy z "mojej" części osiedla przy Kwitnącej chamstwo z ogrodzonego osiedla u zbiegu Kwitnącej i Brązowniczej urządziło sobie sralnik dla kundli.
    Tyle tylko, że według mnie sprawa powinna zostać załatwiona inaczej - monitoring osiedla i patrole ochrony załatwiłyby temat. Ale takie rozwiązanie to abstrakcja dla administracji "Chomiczówki", a ponadto mieszkańcy starej części osiedla lepsi nie są niestety...
    --
    ----------------------------------------------------------------
    Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
    Mark Twain
    www.panoramio.com/user/2266955
  • azyli 04.04.11, 13:20
    Mieszkałam przez jakis czas na Nowodworach i tam grodzenie osiedli jedno obok 2-giego było koszmarem dla pieszych. Kazde osiedle mialo swoje zamykane przejscie na wał Wislany, ale zeby zejsc oglnodostepnym zejsciem trzyba było pokonywac kilkaset metrów. Podobnie z przejciem do petli autobusowej itp. Standardem było wymienianie sie kodami do furtek wsród znajomych i korzystanie z przejsc przez inne osiedla.
    Ciesze sie ze tu tak nie jest. Mam tez nadzieje ze powstanie jakis przepis wymuszający pozostawienie miejsca dla pieszych miedzy ogrodzeniami. Ostatnio obserwuję tendencje do grodzenia osiedli sie nawet w rejonach miasta, gdzie wczesniej zupełnie tego nie było. Na Pradze Pónoc w okolicach bazarku/basenu przy Namysłowskiej grodzą sie pojedyncze bloki.
    --
    Pozdrawiam
    Azyli
  • lukasz.1978 04.04.11, 14:18
    > Mieszkałam przez jakis czas na Nowodworach i tam grodzenie osiedli jedno obok 2
    > -giego było koszmarem dla pieszych. Kazde osiedle mialo swoje zamykane przejsci
    > e na wał Wislany, ale zeby zejsc oglnodostepnym zejsciem trzyba było pokonywac
    > kilkaset metrów.

    Podobne klimaty są też przy Osmańczyka/Obrońców Tobruku na Bemowie. Jedne odgrodzone enklawy przylegają bezpośrednio do innych odgrodzonych enklaw, a czlowiek postronny zaiwania naokoło. Absurd.

    > Ostatnio obser
    > wuję tendencje do grodzenia osiedli sie nawet w rejonach miasta, gdzie wczesnie
    > j zupełnie tego nie było. Na Pradze Pónoc w okolicach bazarku/basenu przy Namys
    > łowskiej grodzą sie pojedyncze bloki.

    Dla mnie przykład najgorszy to osiedle Inflancka - kawał miasta odcięty potem.

    Czytałem, że często grodzą się stare bloki położone w sąsiedztwie nowych, odgrodzonych. Przyczyny: 1. mieszkańcy starych bloków nie chcą być "gorsi" 2. psie kupy - ludzie z nowych bloków wyprowadzają pieski pośród stare bloki, no to te stare się odgradzają, żeby tego zjawiska uniknąć.
    --
    To my, NARÓD BIELAŃSKI!
  • bomamcoco 04.04.11, 13:29
    Przy ulicy Wolumen zbudowano taki grodzony apartamentowiec.I od razu dwie rzeczy wypłyneły:prawdopodobnie cześć i to znaczna lokatorów tego luksusu nie wykupiła miejsc parkingowych w podziemnym garażu bo "za drogo".Rezultat-stawianie samochodów gdzie się da,na trawnikach i pod okolicznymi,niezagrodzonymi blokami.
    I druga sprawa:wewnątrz ogrodzenia czysto,na zewnątr,w okolicy źródełka z oligocenką,wokół Stawów Brustmana,ba-nawet na placu zabaw ZASRANE wszystko.
    Bo to nie "ich",tylko "wszystkich" więc tam wolno.
    Bliżej bazaru buduja kolejny taki...strach się bać,co będzie.
    --
    Albo My Ich
    Albo Oni Was
  • ryk.pat 04.04.11, 21:35
    lukasz.1978 napisał:

    > Do założenia wątku skłoniła mnie sytuacja, jaka spotkała mnie dziś w okolicach
    > Wrzeciono-Marymoncka. Otóż praktycznie cały pas, między Wrzecionem a Marymoncką
    > (prawie że od Przy Agorze do Lindego), jest ogrodzony! Jedynie parę bloków PRL
    > -owskich przy Przy Agorze i przy Lindego stoi poza płotem, a poza tym jedno wie
    > lkie płotowisko, przez które nie da się przejść w poprzek, trzeba nadkładac kaa
    > aawał drogi naokoło. Wszystko dlatego, że kolejne ogrodzone mini-osiedla przyle
    > gają do siebie, nie ma przejść ogólnodostępnych w poprzek tego płotowiska.

    Gdyby nie wspomniany przez Ciebie płot, za każdym razem byłbym w domu kilka razy szybciej. Przywykłem...

    Problem często daje się we znaki kiedy jeżdżę na wycieczki rowerowe po nieznanych terenach. Ostatnio załatwiłem się tak w Józefosławiu. No bo po co znak, że uliczka, w którą akurat wjeżdżam jest ślepa i pocałuję piękną bramę. Zawsze można zawrócić.

    Przez rok miałem okazję mieszkać w jednej z kabackich, grodzonych oaz spokoju. Nie mam jakichś wyjątkowo entuzjastycznych wspomnień z tamtego okresu. Najbardziej upierdliwa była konieczność sforsowania dwóch domofonów, następnie dwóch zamków w drzwiach aby dostać się do własnych drzwi.

    Zupełnie też nie mogłem przywyknąć do widoku za oknem. Z kuchni - okna sąsiadów, z jednego pokoju - okna sąsiadów, z drugiego pokoju - okna sąsiadów. Dobrze, że kawałek nieba było widać.

    Domofony to dziś standard i jestem na tak. Płotom dziękuję.
  • aprilis7 05.04.11, 21:56
    Ja tez co do zasady nie jestem przeciwna plotom pod warunkiem, ze sa przejscia pomiedzy jednym plotem a drugim i, ze plotemnie jest ogrodzonecale osiedle tylko pojedyncze bloki lub np jakos zgrupowane nie zajmujace zbyt duzej powierzchni.
    np Na wrzecionie na przeciw ul Balcerzaka stoi blok, ktory zostal ogrodzony ale ogrodzenie jest postawione w taki sposob, ze nie koliduje z zadnymi chodnikami i nikomu nie przeszkadza a mieszkancy maja swoj kawalek ogrody w ktorym moga sadzic krzewy i dbac o estetyke takie ogrodzenia mi sie podobaja ale plot taki jak na inflanckiej lub na chomiczowce zupelnie mi sie nie podobaja.
    Nie jestem tez zachwycona zagospodarowaniem Rudy wprawdzie nie ma plotow ale taki duzy obszar nie powienien byc bez ulic ogolnodostepnych przynajmniej jedna przez srodek osiedla powinna byc tak by nie bylo koniecznosci objezdzac na okolo.
  • lukasz.1978 21.04.11, 07:49
    Tym razem obszar między Literacką a Maczka - z Literackiej do Maczka po prostu nie da się przejść, choć obie ulice leżą tuż obok siebie. Najpierw ciągnący się długi wąski pas grodzonych osiedli, potem szczelnie przytulony do niego teren martwej budowy Europolgazu, też ogrodzony (co akurat oczywiste, bo to plac budowy, choć wygasłej). Efekt? Z Literackiej na Maczka dostać się nie sposób, trzeba biec kawał drogi do Trasy AK lub w drugą stronę do Rudnickiego.

    Stworzyliśmy sobie miasto, po którym nie możemy się swobodnie poruszać :(

    Jak się ludzie chcą grodzić, no to cóż, niech się grodzą, ale czemu nikt nie dba o to, aby między jednym a drugim ogrodzonym mikroosiedlem były jakies przejścia?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka