Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

   

Rysy, czy trudne do wejścia? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Marzy mi się wejście na Rysy, ale nie jestem taternikiem. Po prostu
    popatrzyłam na Rysy z nad Czarnego Stawu i tak ciągle mam je w
    oczach. Dziś nawet mi sie śniły. Czy wejście jest trudne? Oczywiście
    myślę o wejściu w warunkach letnich. Czytałam w przewodnikach, że
    łatwiej jest wejść od strony Słowacji. Co robić, żeby w ciągu zimy
    przygotować się do chodzenia po Tatrach? Czy wystarczy sama
    kondycja, czy potrzebne są jeszcze jakieś umiejętności?
    • Cześć:) marzenia sie spełniaja, ja tez marzyłam i teraz juz wiem ze Twoje
      marzenie jest super, a gdy już tam będziesz...naprawde warto marzyćżeby później
      sie zachłysnac...Tak jak piszą w przewodnikach wejscie nie jest najtrudniejsze
      aczkolwiek nie pozbawione ekspozycji i myślę sobie że każda forma uprawiania
      sportu i o każdej porze roku jest wskazana i zpewnoscia ułatwi wejście na rysy,
      widoki sa przepyszne...wejscie ze strony słowackiej raczej pozbawione
      jakichkolwiek trudności, ale trzeba pamietac żeby sie ubezpieczyc na wypadek np
      urazu, bo usługi HZS sa płatne i że tam sa warunki alpejskie i obowiązuje pare
      uniwersalnych zasad typu ubezpieczenie na kazda ewentualność: zbyt dużo słońca,
      zbyt dużo deszczu, burza,mozna sie poslizgnąć, chce sie jeść i chce sie pić, gdy
      sie wchodzi pod góre jest goraco jak sie stoi na szczycie jmoze byc zdecydoanie
      zimno itd,itd, najlepiej oprócz przygotowania fizycznego , warto sobie poczytac
      o zachowaniach w górach...i nie trzeba być taternikiem żebywejść na rysy.Ja
      basen, rower, narty i tak wchodzę na górę, przełęcz powoli i skutecznie ale
      sapanie mnie nie omija:)pzdr
      • dzięki. Twoja odpowiedź dodała mi otuchy. Mam o czym marzyć przez
        zimę. Już biegam na areobik, żeby złapać formę. Poza tym
        uzmysłowiłaś mi konieczność ubezpieczenia, gdybym zdecydowała sie na
        słowacką stronę. To istotne.
        pozdro
        • witam,

          mówi się że rysy są ciężkie, ale to głównnie dlatego że jest to po
          prostu długa trasa,miejscami dość męcząca fizycznie. Z samego
          schroniska w Morskim Oku na szczyt idzie się według znaków4 1/4
          godziny, oczywiście da się wejść szybciej, to zależy od kondycji ale
          lepiej zostawić sobie trochę czasu w zapasie.
          Pierwsza część szlaku nie nastręcza żadnych trudności technicznych,
          nie ma tam żadnych łańcuchów czy klamer, jedyne o czym trzeba
          pamiętać to to, że praktycznie tuż za Czarnym Stawem rozpoczyna się
          mozolne podejście w górę o sporym nachyleniu (coś jak strome
          schody). I tak aż do Buli pod Rysami czyli na wysokość ok 2 0000
          m.n.p.m.
          I tam właśnie wchodzimy na grań, zaczyna się najciekawszy odcinek z
          łańcuchami, miejscami eksponowanymi i przepięknymi widokami. Stamtąd
          na szczyt ok godziny, może ciut dłużej.
          Jeśli o trudności techniczne chodzi, to są tam może ze dwa miejsca
          bardziej trudne niż pozostałe, ale generalnie szlak jest prostszy
          niż inne wysokogórskie w Tatrach (jak dla mnie przynajmniej:) )
          Na prawdę warto i to od polskiej strony bo podejście jest po prostu
          dużo ciekawsze.
          Pozdrawiam i powodzenia życzę
          • Dzięki za kolejne wskazówki i wsparcie. Kiedy zadawałam to pytanie,
            to byłam przekonana, że ludzie mnie wyśmieją lub mocno skrytykują. A
            teraz zaczynam wierzyć, że moje marzenie jest realne. Z czasowych
            wyliczeń wynika mi, że warto spać w schronisku w Morskim Oku i rano
            wybrać się na Rysy.

            • Cześc:) dla usmiechu: gdy wchodziłam pierwszy raz od strony słowackiej miałam
              nastepujaca wiedze od kkolezanki, wszystko cacy cacy, ale jest ...jedno...takie
              ...miejsce..prawie nad przepaścia i w mojej wyobraxni wyrysowała sie taka deska
              łaczaca dwie skały prełożona nad ogromna przepaścią...lazłam, lazłam az wlazłam
              i...nie było zadnej deski,a na sama myśl mojego wyobrażenia dostaje napadu
              smiechu...to dla zachety:na rysach jest widok na jedna z najpiekniejszych dla
              mnie gór tatrzańskich-ganek:)(może zdecydowanie lepiej ganek wyglada z przełeczy
              waga, ale rysów tez:)i były takie chmurki które przepływały pokazujac raz po
              raz..morskie oko, czarny staw i wiele wiele róznych cudeniek...dobra zacheta,
              juz nic nie stanie na przeszkodzie, prawda?pzdr:)
              • Owszem, można spać w schronisku, jest to nawet wskazane jeśli nie
                masz pewności jak sobie poradzisz na tym szlaku. Ja osobiście nigdy
                nie nocowałem, a chodząc tempem bardzo wolnym zawsze docierałem
                spowotem na palenicę jak już było ciemnawo.

                Co do tej "przepaści" o której pisze autor poprzedniego postu to
                myślę raczej, że chodzi o końcowy etap podejścia od strony polskiej,
                w którym trzeba przejść z grzędy którą wiedzie szlak przez "rysę" na
                stronę wierzchołka - strasznie to to może dla niektórych wyglądać,
                ale na prawdę jest proste do przejśia:
                Pozdrawiam
                --
                ...w górach jest wszystko co kocham.....
              • 07.07.08, 18:30
                tak, zgadzam się: to jedna z najpiękniejszych gór
    • Na Rysach byłem 2 razy od słowackiej strony. Od Czarnego Stawu podchodziłem też 2 razy,ale zawsze przy pierwszych łańcuchach na Buli musiałem zawracać z powodu pogorszenia pogody.Mimo tego nie rezygnuję z wejścia tym szlakiem. Widoki z Rysów przy dobrej pogodzie są warte wysiłku włożonego w ich zdobycie.
      • rysy mają opinię jednego z najlepszych w Tatrach punktów widokowych -
        i chyba nie bez kozery:).
        Warto też zauważyć że jest to najwyżej położony szczyt tatrzański,
        który jest udostępniony turystycznie:)
        Warto...potwierdzam...:)
        --
        ...w górach jest wszystko co kocham.....
        • Cześć Wszystkim! Cieszę sie, że mój wątek o Rysach tak się rozrasta.
          A na dodatek znaleźli się sami zwolennicy. Co mi radzicie - planować
          wejście od strony Słowacji, czy od Czarnego Stawu?
          Tak miło piszecie o wejściu, że boję sie odwrotnego efektu niz u
          jednej z Forumowiczek. Nastawię się, że jest lekko, łatwo i
          przyjemnie, a potem ....Może już lepiej bać sie jakiejś przpaści?
          pozdrawiam,
          piszczie o Rysach jak najwiecej, bo to mnie pozytywnie nastawia.
          • Cześć,

            mówimy o najwyższym szcycie w Polsce, zatem spacerek to nie jest na
            pewno. Tyle, że w czasie wędrówki różne i na różnych etapach szlaku
            jest zmęczenie. Najpierw szlak polski przypomina mozolne wchodzenie
            po schodach - żadnych przepaści tam nie ma, no ale na końcu (nieco
            ponad godzina drogi) są łańcuchy (powiedziałbym że nawet w
            nadmiarze) i trochę ekspozycji.
            Generalnie jednak szlak od polskiej strony jest dużo ciekawszy i
            bardziej efektowny widokowo. Zależy też co już przeszłaś i jak
            czujesz się w wysokich górach.
            Z pewnością też jest to szlak do przejścia bo przecież gdyby było
            inaczej nikt by tam nie wytyczył szlaku turystycznego:)
            pozdrawiam
            --
            ...w górach jest wszystko co kocham.....
            • Cześć,
              nie będę ściemniać, że chodzę po górach od lat i przeszłam je od
              końca do końca. Moja fascynacja Tatrami jest świeża i nie jestem
              zaprawionym w bojach "wspinaczem". W tym roku byłam nad Czarnym
              Stawem i na Giewoncie(chwilami mocno się zasapałam), i trochę
              chodziłam po dolinach. Ale wolę te górne partie. Stąd mój pomysł z
              Rysami, ale ponieważ jestem nowicjuszem, to mam spore obawy.
              pozdrawiam
              • No wiesz....zawsze musi być ten pierwszy raz, bo tak na prawdę nie
                będziesz wiedzieć jak czujesz się na łańcuchach i ekspozycji dopóki
                się tam ne znajdziesz.
                W tej sytuacji może rzeczywiście wejście na rysy od słowackiej
                strony byłoby lepszym pomysłem, ale to tak na prawdę nie odda skali
                trudności tego szlaku po prostu dlatego że od południa to jest
                spacer tyle że pod górę.
                Myślę, że spróbować od polskiej strony możesz, pamiętając że zawsze
                w razie problemów możesz zawrócić - jeśli chcesz trochę zakosztować
                wysokich Tatr to proponuję także wycieczkę na Kozi Wierch, ale od
                strony doliny 5 stawów i powrót tą samą drogą. Kozi jest elementem
                Orlej Perci, czyli szlaku graniowego, czasem ekstremalnie trudnego,
                a szlak od piątki jest banalnie prosty - za to sam pobyt na
                wierzchołku daje trochę poobcować z na prawdę trudnymi technicznie
                górami:)
                Pozdrawiam
                --
                ...w górach jest wszystko co kocham.....
                • Na każdy szczyt tatrzański prowadzi łatwa droga nie wymagjąca
                  praktyki taternickiej. Scieżka na Rysy jest wyznakowana i
                  ubezpieczona. Jedyne eksponowane miejsce-tuż przed wierzchołkiem.
                  Zimą należy szczególnie śledzić pogody na najbliższe godziny.
                  Generalnie nie należy chodzić w ciągu godzin przedpołudniowych i
                  popołudniowych
                  • Nie zgodziłbym się z kolegą przedmówcą. Weźmy chociażby szlak na
                    Kozi Wierch od Koziej Dolinki, albo chociażby Rysy czy różne inne
                    fragmenty Orlej. Załóżmy że chodzimy po Tatrach od lat i
                    przechodizmy te szlaki po raz enty - zgoda dla nas one sa proste.
                    Ale możesz wyobrazić sobie człowieka,który nigdy wcześniej nie
                    zdobywał wyższych szczytów i postanawia przejść Preć? Dla niego to
                    już proste by z pewnością nie było.
                    Co do godzin....ja mam zasadę wyruszać bladym świtem, bo to jedyna
                    szansa żeby ominąć korki w bardziej newralgicznych miejscach
                    --
                    ...w górach jest wszystko co kocham.....
                  • czeryko napisał:

                    > Na każdy szczyt tatrzański prowadzi łatwa droga nie wymagjąca
                    > praktyki taternickiej.

                    Nie zgadzam się z Tobą. Na kilka szczytów w Tatrach zostały
                    poprowadzone szlaki turystyczne i te nie wymagają praktyki
                    taternickiej. Reszta szczytów, a tych jest zdecydowanie więcej, jest
                    dostepna tylko wspinaczom. Wśród ścieżek turystycznych jest wiele
                    bardzo trudnych, niedostepnych lub bardzo trudnych nawet dla średnio
                    zaawansowanego turysty. Przykład?: fragmenty Orlej, Pod Chłopka,
                    Rochacze, Czerwona Ławka. To nie są łatwe wejścia. Tu juz jest
                    potrzebne doświadczenie.


                    > Generalnie nie należy chodzić w ciągu godzin przedpołudniowych i
                    > popołudniowych

                    To kiedy? bo nie rozumiem... w nocy?

                    --
                    W górach jest wszystko co kocham!
                    • Co tak zamilkliście forumowicze? Ja od tygodnia myślę o słowach,
                      które przeczytałam w Dużum Formacie w materiale o tym, jak spią
                      Polacy.Otóż 82-letnia pani przynała się: "Śni mi się często, że
                      wędruję po górach. Orla Perć, wspinam się po łańcuchach, coś
                      niebywałego, jaka jestem bohaterska. To pewnie tęsknota. Teraz
                      człowiek się już nie nadaje, a chciałby jeszcze..."
                      To niesamowite. Co te Tatry mają w sobie? A swoją droga, to w wieku
                      tej pani, też chciałabym mieć takie sny. Chyba.
                      Tylko muszę wejść na te Rysy, a może potem dalej... kto to wie.
                      Trzeba o czymś śnić.
                      • mogłeś z tego zrobić nowy wątek. Fajny tekst :)

                        A Ty nie myśl Kocie tylko śmiało! na Rysy i wyżej! marzenia trzeba
                        realizować. Koniecznie! Po to sie żyje :)
                        --
                        W górach jest wszystko co kocham!
                      • Nie wiem w jakim jestes wieku, ale niezaleznie od tego zawsze jest o
                        czym snic. Tylko od nas zalezy jakie to beda sny. Jak bedziesz
                        siedziec i pisac posty na forum to nie bedzie o czym snic.
                        Jest takie powiedzenie: Prawdziwy podroznik wyrusza po to by
                        wyruszyc... i nie ma znaczenia czy idziesz na szczyt i czy go
                        zdobedziesz. Warto poprostu ruszyc sie z miejsca, wowczas bedziemy
                        wiedzieli na co nas stac. Inni na pewno nam o tym nie powidza. Tyle
                        wiemy o sobie na ile nas sprawdzono, od siebie dodam ze tyle wiemy o
                        sobie na ile sami sie sprawdzimy.
                        • o! i tym optymistycznym informuję, że znów jadę w Tatry :) piąty raz
                          w tym roku :))) Nie da sie tu siedzieć... w asfalcie znaczy...

                          --
                          W górach jest wszystko co kocham!
                        • mefisto, twoje powiedzenie o Podróżniku brzmi niczym przesłanie
                          z "Alchemika". Sny, to magia wyobraźni i fantazji, pisanie na
                          formum, to magia... rozmowy.
                          Zobacz jak dość ograniczony wątek dotyczący wejścia na Rysy pomału
                          się rozrasta z fachowych rad do wymiany poglądów, do fajnej rozmowy.
                          Ja niestety nic nie wiem o Tatrach, moi znajomi też nie są w tym
                          dobrzy. Obczytałam się przewodników, ale brakuje mi takich ludzkich
                          wskazówek. To tak jakbysmy się spotkali w schronisku, wy
                          opowiadacie, ja słucham i zadaję pytania. Na forum jest to
                          łatwiejsze, bo w realu pewnie byście krzywo patrzyli na takiego
                          ciekawskiego natręta.
                          Ale sie rozpisałam. To wszystko z zazdrości weedendzie, która jedzie
                          w góry. Gdzie wejdziesz?
                          • "kocie"....pomyśl sobie, że po kolejnych wakacjach to Ty będziesz
                            udzielać rad innym - zdobądź poprostu Rysy, każdy z nas kiedyś to
                            robił po raz pierwszy, a teraz szlak jest na prawdę lepiej
                            ubezpieczony niż np 6-7 lat temu, więc będzie prościej:-)

                            I nie ma najmniejszej różnicy czy będziesz nocować w MOku czy nie, w
                            pierwszym przypadku będziesz mieć okazjęobejrzećblady świt w tej
                            okolicy cojest piękne, a w drugim satysfakcję że weszłaś tam bez
                            noclegu.
                            Powodzenia życzę i....w górę.....:)
                            --
                            ...w górach jest wszystko co kocham.....
                            • Super opisane jest wejscie na rysy w wydaniu specjalnym nr 2 kwartalnika tatry:)
                              • A gdzie go zdobyć. ten kwartalnik?
                                A tak swoją drogą, to może ktoś z forumowiczów wdrapałby się ze mną
                                na te Rysy?
                                Piszecie, że jest super...
                                • www.tpn.pl, chyba taki adres i tam mozna bezposrednio zamówić ten kwartalnik i
                                  wszystkie dotychczas wydane , gdy nakład nie wyczerpany:)
                                  Ja się wybieram dopiero w czerwcu ok 18-20.06, taki mam plan, co prawda zwykle
                                  chodze sama, ale zawsze kogos do chodzenia przygarne:)pzdr
                                  • dzięki za adres, gdzie szukac kwartalnika. Co do przygarnięcia, to
                                    byłoby miło. Nie bardzo wyobrażam sobie siebie samą w górach. Jeśli
                                    czytałaś forum od poczatku, to wiesz, że nie mam dużych
                                    umiejętności. Termin czerwcowy też mi sie wydaje sympatyczny. Nie
                                    planowałam wcześniejszego wyjazdu, że wzgledu na pogodę w górach.
                                    Gdybym Ci nie przeszkadzała, to ja jestem chętna:)pzdr
                                    • No to kotku wstepnie jestesmy umówione:)teraz powolutku możemy się szykować:)na
                                      drugim forum górowym taki jeden mefisto,pokazuje zdjecia z 1.11...wzmogło to
                                      moja tesknote i chocby sie waliło i paliło to tatry -czerwiec :)

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=197&w=71480197&v=2&s=0
                                      • Cześć
                                        Nie odzywałam się kilka dni, ponieważ byłam bardzo zajęta.
                                        Oczywiście nasze plany wejścia na Rysy dalej aktualne. Bardzo się,
                                        cieszę z Twojej propozycji. Jest trochę czasu, to możemy się
                                        przygotować.Liczę na Twoje wskazówki, ponieważ znasz sie na
                                        gorach.Na razie biegam na fitness i walcze o kondycje. Co mam
                                        jeszcze robic.
                                        Pozdrawiam
                                        • Cześć:)nie wiem czy sie znam na górach, napewno je kocham i przed kazdym
                                          wyjazdem troche wiecej sie przygotowuje na tzw "wszelka ewentualność "staram sie
                                          uprawiać sport cały rok wiec narazie wchodzę tam gdzie planuje, powoli ale
                                          skutecznie, oprócz sytuacji,nieprzewidywalnych zbyt duzy deszcz, snieg, burza
                                          wtedy nie wchodzę....ale wracam po ustaniu według mnie zagrożenia z uporem maniaka:)
                                          W kazdym przewodniku, na stronach górowych też mozna znaleźć kilka rad
                                          dotyczacych gór o których mysle warto wiedziec:)
                                          kiedys poczytywałam m.in. taka strone netową(teraz jest z wiadomych przyczyn nie
                                          aktualizowana)
                                          www.ceper.com.pl/przyroda/higiena.html
                                          Wieczorami poczytuje sobie lektury w stylu: w strone pysznej...nakrę cam sie
                                          pozytywnie i "łapie klimat"pozdrawiam :)
                                          • troszkę się wtrącę :)
                                            uważajcie.
                                            w czerwcu bywa jeszcze ślisko.

                                            miałem okazję wchodzić na Rysy parę razy od strony zarówno polskiej, jak i
                                            słowackiej. właśnie w czerwcu, schodząc ze szczytu do Moka byłem świadkiem
                                            nieprzyjemnego zdarzenia: dwójka turystów spadła/zjechała 'rysą' (z tej
                                            miniprzełączki tuż pod szczytem) aż do wysokości Buli Pod Rysami (a więc ponad
                                            300 m). zjechaliby może i niżej, ale tam się kończył śnieg, a zaczynały kamienie
                                            na których się w rozpędzie zatrzymali...
                                            akcja śmigło; na wielkie ich szczęście skończyło się na mocnych potłuczeniach.
                                            niebezpieczny (ze względu na śnieg) bywa też płat śniegu na odcinku wzdłuż
                                            Czarnego Stawu. pod spodem podtopiony, może się załamać. a zwykle jest jego o
                                            tej porze roku ładnych parę metrów grubości. można wlecieć pod spód.
                                            widziałem coś takiego kiedyś z kolei z Kościelca - turyści schodzący Żlebem
                                            Kulczyńskiego w miejscu wypłaszczenia, a jednocześnie zalegania śniegu (powyżej
                                            już nie było) po prostu nagle jakby się zapadli pod ziemię. i znowu śmigło...

                                            --
                                            alegoria victis
                      • kot1963 napisała:

                        > Trzeba o czymś śnić.

                        a kiedyś miałem okazję (trochę przez przypadek) nocować pod chmurką na Rysach.
                        na wierzchołku słowackim (są dwa: 'polski' - czyli graniczny - i słowacki
                        właśnie) jest na samym dosłownie 'czubku' wgłębienie jakieś pół metra w skale,
                        ze dwa metry długie i metr szerokie. w sam raz na karimatę i śpiwór, a plecak
                        pod głowę.
                        historia wynikła z tego, że idąc od Popradskiego Plesa zapragnąłem przenocować w
                        Chacie pod Rysami, a następnego dnia zejść sobie na obiadek do M.Oka. niestety,
                        jak dotarłem do chaty koło 16.00 (wcześniej zahaczyłem jeszcze o Koprowski
                        Szczyt), to powiedzieli, że nie ma miejsc. nawet podłogi. i żebym sobie schodził
                        do... Popradskiego Plesa.
                        albo do Moka jeszcze dziś. albo spał na schodkach przed chatą.
                        z plesa przyszedłem, do moka bym nie zdążył przed nocą (był koniec września),
                        'chrzanić schodkową gościnność' - pomyślałem i wlazłem na Rysy. a tam taka fajna
                        wanta skalna :)))

                        pogoda była rewelacyjna - wiał halny i chmury zaczepiały się o główną grań Tatr
                        - co chwila było biało, niebiesko, buro, o zachodzie słońca pomarańczowo,
                        czerwono, wreszcie czarno...

                        nad ranem niestety zaczęła padać mżawka i w tej mżawce i mgle zlazłem do Moka,
                        tyle, że na... drugie śniadanie :)


                        co nie znaczy, że zachęcam do spania na Rysach ;)


                        --
                        alegoria victis
                        • przygoda fajna, ale raczej z tych niebezpiecznych. Dzięki za
                          wskazówki ze śniegiem w czerwcu. Będziemy pilnie wygladały na
                          pogodę. W końcu mamy ocieplenie i to globalne. Będzie dobrze, jak
                          nie to wrócimy następnym razem. Przecież Rysy sobie nigdzie nie
                          pójdą.
                          • Bardzo fajna nauka :) dzieki:) ja dlatego nie weszłam w czerwcu tego roku ani na
                            rysy od strony polskiej (spadł zakopiańczyk młody na smierc i sie
                            wystraszyłam)ani n pod chłopka mimo ze byłam juz tuz tuż(wracali młodzi ludzie i
                            mi odradzili:( i dzielnie zeszłam w dół ale tam wróce:))
                            Wiem że czerwiec niejestłatwy , ale jak mówiła moja "83 -letnia kolezanka": dni
                            dłuzsze..i mało ludzi bo jeszcze wakacje sie nie rozpoczęły :0 pozdrawiam Kocie
                            : rysy:)?jak da rade o course?
                            • jak da rade, o course. Moja koleżnka mawia: "Nic na siłę". Mysle, że
                              z naszym wejściem na Rysy też tak jest. Z tego, co napisałaś
                              wnioskuję, że też realnie do tego podchodzisz i rezygnujesz(choc
                              pewnie jest ci bardzo żal), kiedy jest to niebezpieczne. Fajnie, że
                              mamy o czym myslec w zimowe wieczory. To pisanie na forum tez nas
                              pewnie troche napędza. A i inni swoje racje dorzucą.
                              pozdrawiam
                              • jeszcze a propos Rysów taka oto historyjka - kiedyś, będąc zdesperowanym
                                pracownikiem 1,5 roku bez urlopu, a pracując od poniedziałku (od godz. 10.00) do
                                soboty (do godz. 15.00), parę razy pojechałem góry.
                                konkretnie w Tatry. a raz konkretniej na Rysy. na niedzielę.


                                wyglądało to +/- tak:
                                sobota, 15.00 - poleciałem z pracy do domu, spakowałem się na 20.00 na nocny
                                pociąg z Łodzi do Zakopca
                                niedziela:
                                6.00 - byłem z Zakopcu, złapałem pierwszy busik na Palenicę
                                7.00 - z Palenicy jakimś marszobiegiem do M.Oka
                                9.00 - śniadanko w Moku
                                9.30-13.30 - drapanie się na Rysy
                                13.30-14.30 - siedzenie na czubku, wypisywanie (zakupionych i podstemplowanych
                                schroniskową pieczątką w Moku) pocztówek do pracy:> oraz kontemplacja tłumów ;)
                                14.30-17.00 - zejście do Moka
                                17.30-18.00 - obiadek :]]]
                                18.00-19.30 - na Palenicę na busik
                                20:00 - Zakopiec, PKP do domu nocny
                                Poniedziałek - 6.00 - miasto Łódź
                                dom, wypakowywanie - i do roboty na 10.00

                                pocztówka do roboty przyszła chyba w czwartek, póki nie przyszła, koledzy
                                (zapalone górołazęgi) z pracy (branża turystyczna!) mieli oficjalną wersję
                                niedzieli z mojej strony pt. 'pieliłem marchewki u cioci na działce,
                                beznadziejna niedziela mówię wam!' ;)))

                                potem nie wierzyli, że to ja wysłałem pocztówkę twierdząc, że dałem ją komuś ze
                                znajomych, kto akurat w niedziele był w Tatrach i za mnie wysłał.
                                dopiero przy fotkach uwierzyli, ponadto pokazałem jeszcze zużyte bilety kolejowe.

                                plusy takiej wycieczki: nie płacimy za generalnie nie najtańsze noclegi w górach
                                typu Tatry ;)

                                minusy: odsypianie do piątku.

                                bo w sobotę o 15.00... ;)))))



                                --
                                alegoria victis
                                • Kotku, przeczytaj i zapomnij, my tak nie bedziemy..nawet gdby sniegu nie
                                  było:)...huann młodośc ma swoje granice...moge tylko pozazdroscic, ja znam
                                  granice mojej młodosci:)czasami gdy sobie tak dzielnie ide pod
                                  góre...nagle...mija mnie biegusiem jakis młodzian , nawet nie zauważam kto zacz
                                  i czy sapie...myślałam że to ratownicy topr lub jacys sportowcy...teraz juz wiem
                                  to huann mnie mija:)
                                  owszem zdarza mi sie jechac na sobote, niedziele : łódź, kuxnice,
                                  murowaniec,zawrat, dol.5,roztoka palenica. zakopane, i na drugi dzień jakis
                                  giewont i ok 17 wyjazd i w domu ok 22-23, ale nie takie szaleństwo? pozdrawiam
                                  • oj no przecież nie namawiam. teraz też już by mi się nie chciało. nie mam już
                                    zniżek na pekap, a i połączenia nocne zeszły na psy (pociągowe;)

                                    pozdrawiam rozleniony
                                    --
                                    alegoria victis
                                    • nie wytrzymałabym do czwartku....nie dałabym rady żeby moim przyjaciołom nie
                                      powiedzieć co robiłam np w niedzielę...musiałabym podzielic sie radością
                                      wchodzenia, złażenia, widzenia i dotykanie tego wszystkiego co w drodze na rysy
                                      , na rysach i wogóle...wiem natomiast ze w górach wiecej mogę:)...zbiegłam z
                                      polskiego grzebienia w znacznie krótszym czasie niz przewidziany, bo bałam sie
                                      ze nie zdazę na ostatni autobus ze starego smokovca na łysa polane...zdazyłam na
                                      przedostatni..a z łysej polany do schroniska w roztoce droga boczna przebiegłam
                                      w 30 min, bo myslałm ze za kazdym krzakiem czai sie niedxwiedź, a w plecaku
                                      miałam kandyzowne ananasy slowackie...myślałm ze poczuje i mnie zje razem z
                                      ananasami:)
                                      ludzie w schronisku mieli ubaw po pachy...
                                      • ratunku. Ja sie nie zapisałam na wbieganie na Rysy. huan, ty chyba
                                        włączyłes turbo doładowanie. Mnie ostatnio jak wchodziłam na
                                        Giewont, to nawet starsze panie mijały, a ja tylko sapałam i
                                        sapałam. Aż mi wstyd było. Teraz biegam na fitness, to może lepiej
                                        będzie. Ale może powinnam jeszcze coś? Jakieś biegi? Podnoszenie
                                        cięzarów? Siłownia.
                                        Mam nadzieję, że bardziej dostojnie na te Rysy wejdziemy.
                                        Ananasy kandyzowane- brzmi nieźle, to tez dają na Rysach? Jesli tak
                                        to ja nawet oko w oko z misiem mogę stanąć.
                                        • kot1963 napisała:

                                          > ratunku. Ja sie nie zapisałam na wbieganie na Rysy. huan, ty chyba
                                          > włączyłes turbo doładowanie. Mnie ostatnio jak wchodziłam na
                                          > Giewont, to nawet starsze panie mijały, a ja tylko sapałam i
                                          > sapałam. Aż mi wstyd było. Teraz biegam na fitness, to może lepiej
                                          > będzie. Ale może powinnam jeszcze coś? Jakieś biegi? Podnoszenie
                                          > cięzarów? Siłownia.
                                          > Mam nadzieję, że bardziej dostojnie na te Rysy wejdziemy.
                                          > Ananasy kandyzowane- brzmi nieźle, to tez dają na Rysach? Jesli
                                          tak
                                          > to ja nawet oko w oko z misiem mogę stanąć.
                                          >
                                          giewont chyba tak ma, ja nawet będąc w dobrej formie bez problemu
                                          łażę po rysach, perci czy zawracie, a na gieoncie zawsze zadyszka
                                          mnie dopada:P
                                          --
                                          ...w górach jest wszystko co kocham.....
                                      • taka_sobie1 napisała:

                                        > nie wytrzymałabym do czwartku....nie dałabym rady żeby moim
                                        przyjaciołom nie
                                        > powiedzieć co robiłam np w niedzielę...musiałabym podzielic sie
                                        radością
                                        > wchodzenia, złażenia, widzenia i dotykanie tego wszystkiego co w
                                        drodze na rysy
                                        > , na rysach i wogóle...wiem natomiast ze w górach wiecej
                                        mogę:)...zbiegłam z
                                        > polskiego grzebienia w znacznie krótszym czasie niz przewidziany,
                                        bo bałam sie
                                        > ze nie zdazę na ostatni autobus ze starego smokovca na łysa
                                        polane...zdazyłam n
                                        > a
                                        > przedostatni..a z łysej polany do schroniska w roztoce droga
                                        boczna przebiegłam
                                        > w 30 min, bo myslałm ze za kazdym krzakiem czai sie niedxwiedź, a
                                        w plecaku
                                        > miałam kandyzowne ananasy slowackie...myślałm ze poczuje i mnie
                                        zje razem z
                                        > ananasami:)
                                        > ludzie w schronisku mieli ubaw po pachy...
                                        ja z polskiego grzebienia schodziłem 2 x dłużej niż powinienem bo
                                        wpatrywałem się w masyw gerlachu:)

                                        --
                                        ...w górach jest wszystko co kocham.....
                                        • ja kiedyś pół dnia przesiedziałem w celach obserwacyjnych na Małej Wysokiej... w
                                          końcu już po ciemku prawie znalazłem nocleg w Śląskim Domie (szedłem od Pięciu
                                          Stawów Spiskich - przez Czerwoną Ławkę i Chatę Zbójnicką - pięknie, polecam!)


                                          --
                                          alegoria victis
                                          • a jak wygląda ten szlak od stawów spiskich przez czerowną ławkę?
                                            Jakoś nigdy nie dane mi było tamtędy przejść:)
                                            --
                                            ...w górach jest wszystko co kocham.....
                                            • najpierw po kamykach, potem 45 minut na jednym łańcuchu, ale jakichś wielkich
                                              ekspozycji nie ma. łańcuch kończy się tuż przed samą przełęczą (wąska, mało
                                              miejsca na odpoczynek), po drugiej stronie stosunkowo łagodne zejście do
                                              Zbójnickiej Chaty też po kamykach :)

                                              uwaga - szlak, ze względu na niemożność minięcia się na łańcuchu
                                              jednokierunkowy! (w kierunku opisanym powyżej).
                                              co nie przeszkodziło mi spotkać na przełęczy dwóch gości, oczywiście z Polski
                                              (ach ten nasz narodowy szacunek dla przepisów...), którzy, gdybym szedł
                                              wolniej/oni szybciej - mieliby kłopot wielki z zawróceniem na łańcuchu. bo szli
                                              do Chaty Teri'ego niestety. opieprzyłem oczywiście.
                                              nawet się posłuchali (zełgałem, że poniżej cała wycieczka będzie zaraz wchodzić
                                              na łańcuch i z pewnościa to nie ona będzie musiała zawrócić) - i zeszli z
                                              powrotem do Zbójnickiej Chaty.

                                              szlak (jak na szlaki ubezpieczone łańcuchami) generalnie łatwy - szedłem z dużym
                                              plecakiem z zewnętrznym stelażem i nawet jakoś nie miałem kłopotów (np. w
                                              przeciwieństwie do bodaj Szpiglasowej, albo Zawratu - nie pomnę) z manewrami pt.
                                              'zaczepianie się stelaża, wiszenie na jednej ręce z 20 kg na plecach i odczepianie'.


                                              --
                                              alegoria victis
                                  • skoro tak,to proponuję któregoś razu zamiast przez zawrat przejść do
                                    piątki przez kozią przełęcz- szlak równie piękny zwłaszcza po
                                    drugiej stronie perci:)
                                    --
                                    ...w górach jest wszystko co kocham.....
                                    • cześć:) zgadzam sie z Wami panowie, widoki w dolinie wilelickiej sa uwazane za
                                      jedne z najpiekniejszych i rzeczywiscie trudno sie oprzeć miejscom szczególnycm
                                      jak np kvetnica czy mieszkajacym tam swistakom, ale jeszcze trudniej gdy byłam
                                      tam juz wiele razy...ból okrutny tym bardziej ze ostatnio nie miałam mozliwosci
                                      sprawdzic czy nadal obserwuje świsty "opiekun " swistaków podobny do
                                      krasnoluda:)Najpiekniejsze zdjecia ze słowacji to własnie udało mi sie stworzyc
                                      z rohatki...a wejscie na czerwona ławke planuję w nowym roku....
                                      Kotku najpierw oczywiscie Rysy z Toba , a potem zobaczymy co to bedzie ze
                                      sniegiem i czerwona ławka np nie zostanie na jakis weekend letni-jesienny?Bo na
                                      te czerwona ławke to wszyscy ida i tam straszny tłok i jeszcze wasko:(ale widoki
                                      ponoc przepyszne...rzuciłam tylko spojrzeniem schodzac z przełeczy lodowej i
                                      wiem ze bardzo chcę tam wejść....pozdrawiam
                                      Masyw gerlachu chyba najpiekniej sie eksponuje według mnie z batyzowieckiego
                                      plesa, sam szczyt jest tak bliziutko ...
                                      natomisat na czerwoną ławke wybieram sie
                                      • popatrzcie jak tam dzisiaj cudnie:)
                                        www.zakopaneonline.pl/webcam/
                                        • :)

                                          zawsze można połączyć Rysy z Czerwoną Ławką.
                                          wystarczy pojechać do Żdżaru, pierwszego dnia dojść przez Bielskie do Zielonego
                                          Plesa (w pobliżu polecam Jagnięcy Szczyt).

                                          drugiego dnia 'ceprostradą' przez pośrednią stację kolejki na Łomnicę (można
                                          sobie wjechać na 2632:) do Chaty Tery'ego.

                                          trzeciego dnia przez Czerwoną Ławkę i Zbójnicką do Śląskiego Domu.

                                          czwartego do Popradskiego, a piątego - przez Rysy - na naszą stronę :)

                                          oczywiście - można posiedzieć w Śląskim Domu dwa dni - wtedy w grę wchodzi
                                          Krywań, można Jagnięcy zrobić osobnego dnia. pamiętać tylko musimy, że przejście
                                          przez Rysy czynne jest do 30.09.

                                          pozdrawiam
                                          --
                                          alegoria victis
                                          • Cześć Wszystkim. Tylko dzień nie zaglądałam na forum, a tu okazuje
                                            się że nie tylko mam wdrapać się na Rysy, to jeszcze na Czerwoną
                                            Ławkę. Żebym chociaż wiedziała "kto zacz". Mam nadzieję, że mi
                                            wybaczycie moja niewiedzę, poniewaz już na poczatku przyznałam się
                                            do swojej górskiej ignorancji. Bardzo się kajam i aż mi głupio. Ale
                                            chyba lepiej późno polubić/pochochać góry niz w ogóle.
                                            Huann bardzo mi się podoba twój zapał do biegania po górach. Mam
                                            jednak nadzieję, że Taka_sobie1 będzie dla mnie bardziej
                                            wyrozumiała.
                                            • Nie martw sie Kotku to co opisał ,Huann oczywiscie jest do zrobienia i wszystko
                                              sie uda ale bedziemy dawkowac...może darujemy sobie tylko te łomnice, bodrogo
                                              wjazd... i ja na krywan póki co drugi raz nie idę mimo ze widoki mniam
                                              mniam...Kotku poczytaj sobie troszeczke o górach, niech przewodniki czy
                                              literatura bedzie dal ciebie cudowna lektura tuz przed zasnieciem... i to +
                                              Twoje sny= pierwszy krok przed nie byciem ignorantka górską. POzdrawiam:)
                                              • spoko, nie mówię, żeby od razu wszystko naraz!
                                                przez ostatnie dni byłem takim tam oglądająco-słuchającym (częściowo z racji
                                                zawodowych, nie ukrywam) szaraczkiem o, tu:

                                                miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,4683877.html

                                                no to wspomnienia same się cisną na klawiaturę :)
                                                wszystko w swoim czasie - a na Tatry zarówno nasze, jak słowackie polecam
                                                przewodniki pana Nyki (z tym, że patrząc na czasy przejść w nich zawarte,
                                                prawdziwe jest powiedzenie: "Kazimierz Nyka - po górach myka!')

                                                --
                                                alegoria victis
                                                • siedze sobie z przyjacielem w herbaciarni popijam oczywiscie herbate a tu nagle
                                                  wchodzi...kto..? sam pan Piotr,no i co juz nie słucham co mówi przyjaciel tylko
                                                  głowa mi sie sama odwraca w strone pana piotra i tak do konca spotkania....na
                                                  szczęscie nie dostałam kręczu szyi,przyjaciel sie nie obraził, ale nie pozwolił
                                                  mi wziac autografu:(
                                                  a p.P znowu ucieka tam gdzie najwyżej....pzdr
                                                  • p. Piotr to miły człowiek. :)
                                                    kiedyś kupował w pewnej niewielkiej, niszowej księgarni, w której miałem okazję
                                                    pracować 'Góry' i 'Góry i Alpinizm'. a mógł w pierwszym z brzegu kiosku, albo
                                                    empiku. zawsze sympatycznie się z nim parę słów zamieniło. :)


                                                    --
                                                    alegoria victis
                                                • Huann czyżbyś był gryzipiórkiem? To żaden zarzut. Mam wrażenie, że
                                                  wszyscy z tego "Rysowego" forum lubią, a co więcej potrafią pisać.
                                                  To miłe. Jak juz sobie poczytałam o tych waszych Czerwonych Ławkach
                                                  i ekspozycjach, to mi trochę straszno. I te łańcuchy. No dobra juz
                                                  nie marudzę.
                                                  Jak poleciła Taka_sobie1 do poduszki przewodnik(Nykę posiadam na
                                                  wyłączność) i marzenia.
                                                  Będzie dobrze.
                                                  A tak w ogóle , to jeszcze kiedyś pisała tu Weekenda, a potem
                                                  pojechała w góry i przestała pisać. To podejrzane.
                                                  • kot1963 napisała:

                                                    > Huann czyżbyś był gryzipiórkiem? To żaden zarzut. Mam wrażenie, że
                                                    > wszyscy z tego "Rysowego" forum lubią, a co więcej potrafią pisać.

                                                    jestem pracownikiem branży turystycznej, od jakiegoś czasu przedstawicielem
                                                    jednego ze sponsorów festiwalu. przedstawicielem szeregowym, nie żadnym ważniakiem:)
                                                    jeśli to ma jakieś znaczenie - przez 4 lata uczęszczałem do klasy humanistycznej.

                                                    > To miłe. Jak juz sobie poczytałam o tych waszych Czerwonych Ławkach
                                                    > i ekspozycjach, to mi trochę straszno. I te łańcuchy. No dobra juz
                                                    > nie marudzę.

                                                    łańcuchy są po to, by ułatwić, a nie utrudnić życie w górach:)
                                                    zawsze (a zwłaszcza podczas wdrapywania się) tylko pamiętajmy o zasadzie, że
                                                    łatwiej jest się wdrapać, niż zejść (vide: częsty casus Kota;)na drzewie i
                                                    straży pożarnej)

                                                    > Jak poleciła Taka_sobie1 do poduszki przewodnik(Nykę posiadam na
                                                    > wyłączność) i marzenia.

                                                    to już 'większa połowa' sukcesu!

                                                    > Będzie dobrze.
                                                    > A tak w ogóle , to jeszcze kiedyś pisała tu Weekenda, a potem
                                                    > pojechała w góry i przestała pisać. To podejrzane.

                                                    jak jestem w górach - to nie mam doła.
                                                    a na górskim forum bywam zazwyczaj wtedy, kiedy nic lepszego (w sensie górskim)
                                                    chwilowo mi się w życiu nie zdarza.
                                                    jeśli Weekenda ma tak samo - to znaczy, że jest tam, gdzie właśnie chciałbym być
                                                    :)))


                                                    --
                                                    alegoria victis
                                                  • Huann, nie chciałam cię wypytywać co robisz- zawodowo, ale tak samo
                                                    mi się nasunęło z tym pisaniem, bo rzeczywiści piszesz barwnie o
                                                    górach. Może warto gdzieś popisać? Choć branża turystyczna wydaje
                                                    się być ciekawa.
                                                    Moje nastawienie do wejścia na Rysy wygląda jak wielka sinusoida i
                                                    własnie jest w dolnych partiach. Rano obudziłam sie z taką myśla, że
                                                    to moje wejście na Rysy, to jest takie, jak kogoś, kto nie umie
                                                    pływać, a stanął na słupku pływalni olimpijskiej i mówi, że skoczy i
                                                    przepłynie od razu całą długość. Ja wiem, że piszecie, aby nie
                                                    myslała tyle o wejściu, tylko po prostu weszła. Ale człowiek tak w
                                                    głowie ma, że myśli same przychodzą. I trzeba się z nimi zmagać.
                                                  • kot1963 napisała:

                                                    > Huann, nie chciałam cię wypytywać co robisz- zawodowo, ale tak samo
                                                    > mi się nasunęło z tym pisaniem, bo rzeczywiści piszesz barwnie o
                                                    > górach. Może warto gdzieś popisać?

                                                    zawodowo? niezbyt. to już nie byłaby przyjemność. wolę to robić dla siebie i
                                                    tych, co szukają informacji / inspiracji do wypraw.

                                                    do poczytania w wolnej chwili o Mt Blanc:

                                                    www.nieobliczalny.prv.pl/ ->relacje z wypraw.
                                                    ostrzegam: długie ;p


                                                    > Choć branża turystyczna wydaje
                                                    > się być ciekawa.

                                                    owszem, a przede wszystkim zaś daje kontakt z ludźmi, którzy lubią robić w
                                                    wolnych chwilach to samo :)

                                                    > Moje nastawienie do wejścia na Rysy wygląda jak wielka sinusoida i
                                                    > własnie jest w dolnych partiach. Rano obudziłam sie z taką myśla, że
                                                    > to moje wejście na Rysy, to jest takie, jak kogoś, kto nie umie
                                                    > pływać, a stanął na słupku pływalni olimpijskiej i mówi, że skoczy i
                                                    > przepłynie od razu całą długość. Ja wiem, że piszecie, aby nie
                                                    > myslała tyle o wejściu, tylko po prostu weszła. Ale człowiek tak w
                                                    > głowie ma, że myśli same przychodzą. I trzeba się z nimi zmagać.

                                                    myśl bardziej o stronie praktycznej wejścia po prostu, a nie o tym, czy dasz
                                                    radę etc. bardziej bez emocji, a konkretnie. i zawsze miej z tyłu głowy, że:
                                                    1. Rysy nie uciekną, nie są daleko i w każdej chwili można na nie pojechać znów
                                                    2. zawsze można już na miejscu zrobić wycof. i że nie jest to wyprawa na koniec
                                                    świata, która z pewnością się nie powtórzy

                                                    pokombinuj raczej jak się ubrać, co wziąć ze sobą - jakiś spis - ja zawsze,
                                                    nawet przed jednodniówką taki robię - po pierwsze o niczym nie zapomnę wtedy, co
                                                    dotąd się sprawdzało, po drugie pozwala mi to poczuć sie jak na początku
                                                    Wielkiej Wyprawy ;)


                                                    --
                                                    alegoria victis
                                                  • Stronka huann super, jestem w trakcie czytania...ach młodość:)
                                                    moje wycieczki górskie to chyba taka amatorszczyzna w porównaniu z takimi
                                                    wyprawami, ale miło poczytac i mimo wszystko chyba fajnie w jakis sposób nalezeć
                                                    do grona ludzi którzy góry kochaja..
                                                    Kotku ode mnie nie oczekuj takiego profesjonalizmu ja po prostu chodze po
                                                    taterkach bo lubie najbardziej na swiecie, zawsze sie przygotowuje dośc
                                                    solidnie,listy nie robie ale plecak pakuje na każdą ewentualnośc pogodowa,
                                                    zywieniową, i latarka na wszelki wypadek...zawsze wyobrazam sobie co może sie
                                                    wydarzyc i wrzucam, potem weryfikuje i zwykle chodze w tym samym co na kazdej
                                                    wyprawie i jak narzazie chyba tylko tych raków mi brakuje, ale planujemy rysy i
                                                    to bez sniegu jak sie uda...i tak j.w zawsze można zawrócić zeby mozna było
                                                    wrócić:)pzdr
                                                  • stronka kolegi, ja tylko dołożyłem się z kroniką :)
                                                    kiedyś jeszcze będą fotki (jak mi się zechce je wreszcie odskanować).
                                                    co do (niby!) amatorszczyzny /(niby!)profesjonalizmu, to jest tak, że po prostu
                                                    kiedyś ma się ochotę pojechać gdzieś dalej /wyżej.
                                                    i wyjazd wychodzi, lub nie.
                                                    wychodzi, bo biorąc pod uwagę rady osób bardziej doświadczonych /biorąc ich ze
                                                    sobą (a raczej oni - nas;), albo mając szczęście - cośtam się zdobywa.
                                                    nie wychodzi, bo coś się zlekceważy, bo splot pewnych drobnych na pozór, ale
                                                    wielu okoliczności stwarza sytuację problemową.
                                                    tak było z Blankiem.
                                                    ale doświadczenie jakie się nabywa nawet na z pozoru nieudanych wyjazdach, albo
                                                    chodząc po Beskidach i próbując wejść na Rysy, następnie procentuje w
                                                    trudniejszych górach. i tak, krok po kroczku możemy dojść Naprawdę Dokądś (choć
                                                    dla jednych będą to Rysy, a dla drugich MtEverest - i jest to RÓWNIE WAŻNE!:)

                                                    przykład mojego kolegi Aarda, którego poznałem na zwykłym rajdzie SKPB w
                                                    Beskidzie Sądeckim, a który 7 lat później stanął na najwyższym szczycie obu
                                                    Ameryk (a przy okazji całej półkuli południowej!) - na blisko siedmiotysięcznej
                                                    Aconcagui jest tego przykładem.
                                                    i nie zależy to od wieku, a w każdym razie bardzo mało.
                                                    jak myślę - najbaardziej liczy się determinacja połączona z rozwagą. czyli
                                                    podejście do sprawy.
                                                    zresztą - w górach jak w życiu - nawet zejście zależy od podejścia;)
                                                    sorry za przynudzanie:p

                                                    pozdrowerek!(bo tym się teraz param bardziej w wolnych chwilach:)


                                                    --
                                                    dobra strona ślimaka
                                                  • Jakie raki? Żadnego śniegu mam nadzieję nie będzie. Co do listy
                                                    rzeczy potrzebnych i niezbędnych, to nasuwa mi sie tylko czekolada,
                                                    żeby ją schrupać i dostraczyć dużo kalorii, jak już wejdziemy na
                                                    Rysy. Stronka o wyprawie raczej trochę odstraszająca, choć napisana
                                                    z dużą swadą. Całe szczęście, że Huann mi uświadomił, że Rysy nie
                                                    uciekną i jak będzie źle zawsze można wrócić i wejśc innym razem.
                                                    Takie to proste.
                                                  • w czerwcu śnieg będzie w tzw. rysie.
                                                    ale szlak leci łańcuchami po jej lewej stronie (wchodząc na szczyt) grzędą
                                                    skalną. i tam śniegu (raczej) nie będzie. co najwyżej miejsca lekko oblodzone /
                                                    mokre z błotkiem. też ślisko.
                                                    więc sprawa pierwszorzędna: obuwie.
                                                    nie adidasy, nie trampelówki. szkoda kostek. z drugiej strony - nie glany, nie
                                                    martensy - zamęczysz się. choć z dwojga złego już lepsze glany - przynajmniej
                                                    kostka jest usztywniona.
                                                    najlepszy oczywiście but trekkingowy, czyli skórzany, nubukowy lub łączony z
                                                    materiałem typu cordura - byle ponad kostkę. wcześniej rozchodzony, bo przecież
                                                    nie nikt nie lubi bąbli już na początku wymarzonego wyjazdu, prawda? :)
                                                    kupując takie buty (jeśli będziesz kupować, bo może już masz?) pamiętaj o
                                                    wzięciu do sklepu grubszej, 'górskiej' skarpetki - chodzi o to, aby nie kupić
                                                    buta dopasowanego na skarpetkę cienką, bo po całym dniu chodzenia noga nieco
                                                    puchnie, a wieczorem (zazwyczaj) schodzimy z gór -> nacisk na palce!
                                                    dobrze dopasowany but to podczas mierzenia na grubą skarpetkę
                                                    a. lekki luz na palcach
                                                    b. brak luzu na pięcie (przy luzie na pięcie raz-dwa obtarcie gotowe!)

                                                    pamiętaj, że but się nieco rozbije/dopasuje na szerokość, natomiast na długość -
                                                    nie!
                                                    i najważniejsza rzecz w górskich butach: mają być wygodne, a kwestia wyglądu ma
                                                    znaczenie zdecydowanie drugorzędne - przecież po pierwszym błocie i tak
                                                    wyglądają wszystkie tak samo! :)

                                                    co do śniegu - kiedyś w czerwcu na Czerwonych Wierchach miałem całodzienną
                                                    śnieżycę aż miło :) i Wierchy się zrobiły Białe :) na Kasprowym -2 st. C było.
                                                    ale wtedy akurat musiałem przewędrować z Ornaku do Murowańca, więc nie miałem
                                                    (teoretycznie) wyjścia.

                                                    w każdym razie zabierz coś poza czekoladą.
                                                    czapkę, rękawiczkę jedna i drugą :)
                                                    polar i kurtkę przeciwdeszczową.
                                                    kompas, mapę.
                                                    termos z herbatą, albo co tam lubisz.
                                                    apteczkę z podstawowymi sprawami (bandaż, plastry, painkillery, coś na żołądek
                                                    etc.).
                                                    latarka! - nigdy nie wiadomo, o której nam się zejdzie do schroniska.

                                                    koniecznie komórkę - koniecznie naładowaną!

                                                    wklep sobie nr do TOPR-u (601 100 300) - przecież ktoś (nie Ty;) może
                                                    potrzebować pomocy na szlaku, bo np. sobie nogę skręcił, albo źle się poczuł.
                                                    zdarza się w mieście - zdarza się i w górach.
                                                    niby drobiazg - a komórka pomaga jak nic innego!

                                                    to tak w dużym skrócie :)


                                                    --
                                                    dobra strona ślimaka
                                                  • Huann, jestem pod wrażeniem. Skąd ty się taki wziąłeś. Czy ci, co
                                                    chodzą po górach, tak wszyscy mają? Opis butów mnie rozłożył na
                                                    łopatki. Zwłaszcza jak wyobraziłam sobie, jak się wspinam w takich
                                                    wypasionych glanach na Rysy. I reszta listy też jest świetna. Zaraz
                                                    pomyślałam o tych foliowych skarpetkach( historia ze stronki, którą
                                                    podałeś wczesniej). Rozwiałes tez moje watpliwości, co do herbaty.
                                                    Wieczór wcześniej mysląc o polecanej liście zastanawiałam się, czy
                                                    termos się na nią załapuje. Bo przecież czerwiec i raczej cos z
                                                    napojów chłodzacych. Ale wynika z tego co piszesz, że może być
                                                    sniegowato i zimno.
                                                    No Taka_sobie1 dzięki wsparciu Huanna będziesz mieć ze sobą w drodze
                                                    na Rysy dobrze zapakowanego współdrapacza.
                                                    jeszcze raz wielkie dzięki Huann
                                                  • Cześć wszystkim:)
                                                    Dzieki za te buty po troche chodzeniu po górach wiem jak to bardzo istotne dla
                                                    sprawy , wiec nic dodać nic ujac...ja mam takie kilkuletnie i niestety guma
                                                    vibram nie zawsze jest antypoślizgowa....
                                                    I tak sobie mysle że te nasze rozmowy beda bardzo konstruktywne i my nprawde
                                                    Kotku na te rysy wejdziemy...powoli , ale uparcie do przodu..co ze sniegiem to
                                                    zobaczymy ja w czerwcu nie weszłam bo miałam cykora ze wzgledu na
                                                    zakopiańczyka:( mimo ze pani w roztoce mówiła "ze bez problemu"...bedziemy
                                                    zobaczymy, narazie plany mamy super..:) a marzenia ..mam mniejsze: czerwona
                                                    ławka , rohacze...i wieksze dardanele...alpy...może kiedys moze gdzies ..dzieki
                                                    huann..moze się uda kiedyś...
                                                  • taka_sobie1 napisała:

                                                    > Cześć wszystkim:)
                                                    > Dzieki za te buty po troche chodzeniu po górach wiem jak to bardzo istotne dla
                                                    > sprawy , wiec nic dodać nic ujac...ja mam takie kilkuletnie i niestety guma
                                                    > vibram nie zawsze jest antypoślizgowa....

                                                    Vibram ma tę zaletę, że póki nowy jest bardziej antypoślizgowy od 'zwyklej'
                                                    podeszwy. niestety, jednocześnie ma tendencje do szybszego zdzierania. z zalet
                                                    vibramu należy jeszcze wspomnieć o jego większej sprężystości, a co za tym
                                                    amortyzacji. ma to niebagatelne znaczenie przy dłuższym chodzeniu, zwłaszcza po
                                                    odłamkach skalnych.

                                                    > czerwona ławka , rohacze...i wieksze dardanele...alpy...może kiedys > moze
                                                    gdzies ..dzieki
                                                    > huann..moze się uda kiedyś...

                                                    jeśli chodzi o góry, to wszystko zależy tak naprawdę tylko od nas. zarówno
                                                    porażki, jak i sukcesy.

                                                    piszcie też na maila gazetowego jeśli jeszcze mogę w czymś pomóc. oczywiście,
                                                    też wszystkiego nie wiem i nigdy nie będę wiedzieć. chociażby w porównaniu z
                                                    ratownikami górskimi moja wiedza jest mikra; kursów taternickich /
                                                    wspinaczkowych ani przewodnickich choćby nigdy nie robiłem. tyle, że pojeździłem
                                                    tu i tam, gdzieś pochodziłem, spotkałem mądrzejszych od siebie i po prostu
                                                    sprawia mi przyjemność, że mogę sie nimi podzielić z Wami, jeśli tylko jest
                                                    takie zapotrzebowanie.

                                                    szczegółowy spis rzeczy, które zazwyczaj zabieram w góry jakby co mogę przesłać.
                                                    polecam też wszelkie poradniki typu trapersko-survivalowego - nie to, żeby od
                                                    razu się zamieniać w Rambo, ale czasem pewne drobiazgi przydają się na codzień.

                                                    acha - dobrze jest mieć zapałki/zapalniczkę i jakiś ogarek (i tak to jest -
                                                    zawsze coś się jeszcze przypomni)


                                                    --
                                                    dobra strona ślimaka
                                                  • kot1963 napisała:

                                                    > Huann, jestem pod wrażeniem. Skąd ty się taki wziąłeś. Czy ci, co
                                                    > chodzą po górach, tak wszyscy mają?

                                                    trochę doświadczeń własnych z wyjazdów + praca w branży jak wspominałem
                                                    wcześniej :) b. mi miło tak w ogóle, jeśli mogę w czymś pomóc. staram się nie
                                                    wymądrzać, jeśli czasem takie wrażenie moja pisanina może sprawiać to z góry
                                                    sorki :)

                                                    Opis butów mnie rozłożył na
                                                    > łopatki. Zwłaszcza jak wyobraziłam sobie, jak się wspinam w takich
                                                    > wypasionych glanach na Rysy. I reszta listy też jest świetna. Zaraz
                                                    > pomyślałam o tych foliowych skarpetkach( historia ze stronki, którą
                                                    > podałeś wczesniej). Rozwiałes tez moje watpliwości, co do herbaty.
                                                    > Wieczór wcześniej mysląc o polecanej liście zastanawiałam się, czy
                                                    > termos się na nią załapuje. Bo przecież czerwiec i raczej cos z
                                                    > napojów chłodzacych. Ale wynika z tego co piszesz, że może być
                                                    > sniegowato i zimno.

                                                    najlepiej (oczywiście w rozsądnych ilościach, żeby sie nie nadźwigać, ale też i
                                                    nie za mało jak na, powiedzmy 6-8h) mieć 0,5-1l czegoś ciepłego i jakąś
                                                    mineralkę (najlepiej gasi pragnienie) - przynajmniej z litr.
                                                    mogą to być też różniste isostary - równoważą poziom elektrolitów w organizmie.
                                                    pamiętajmy, że czym wyżej, tym szybciej się odwadniamy, choć na wysokościach
                                                    tatrzańskich nie jest to jeszcze tak bardzo odczuwalne.

                                                    > No Taka_sobie1 dzięki wsparciu Huanna będziesz mieć ze sobą w drodze
                                                    > na Rysy dobrze zapakowanego współdrapacza.
                                                    > jeszcze raz wielkie dzięki Huann

                                                    nie ma za co, naprawdę :) przecież wyjazd w góry ma być dla przyjemności, a
                                                    takie różne drobiazgi tylko mogą ułatwić życie na szlaku.

                                                    a, zapomniałem - scyzoryk się przydaje. choćby do zrobienia kanapek.

                                                    --
                                                    dobra strona ślimaka
                                                  • :) i proszę :) a jak mnie się tacy różni pytają co ja takiego
                                                    dźwigam jak sobie na codzienny spacerek po Graniach wychodzę to
                                                    mówię tylko: "takie tam szpargały, szminkę i lusterko tez mam" :)
                                                    Widać nie tylko ja lubię "mieć wszystko" w razie jakby ktoś
                                                    potrzebował ofkors! :)

                                                    --
                                                    W górach jest wszystko co kocham!
                                                  • Cześć Weekenda fajnie, że sie pojawiłas na tym forum. Już sie
                                                    martwuiłam, że się "zagubiłaś", bo pojechałas w listopadzie w góry i
                                                    przestałas pisać.Ale jak piszes, jestes przygotowana na wszelakie
                                                    okoliczności w górach. Mam do Ciebie i Huanna pytanie, dotyczace
                                                    plecaka. Jak juz przygtowuje tę "rysową" listę, to pomyślałam sobie,
                                                    że nie mam plecaka. Bo to coś co słuzy mi do pakowania stroju na
                                                    gimnastykę i biegania po książki do biblioteki, to trudno nazwać
                                                    plecakiem górskim. Pewnie, wdrapując sie na Rysy, będę potrzebowała
                                                    cos bardziej profesjonalnego. Ale co? Nie myśle o czymś wielkim, bo
                                                    raczej nie wybieram sie na dłuże, piesze wycieczki. To ma byc coś, w
                                                    co wpakuję rzeczy z POKAŹNEJ listy Huanna. Doradźcie. I gdzie kupić,
                                                    i w jakim sklepie, i za ile.
                                                    To gorąco wszystkich pozdrawiam. A i spadł śnieg. Może udadzą się
                                                    wkrótce jakieś narty.
                                                  • co do plecaka, to trzeba się zastanowić, czy rzeczywiście z czasem nie będziemy
                                                    jeździć na coraz dłuższe wypady, i, czy w związku z tym nie przydałby nam się
                                                    plecak większy, niż 'jednodniowy'.
                                                    plecak, w porównaniu z butami jest sprawą mimo wszystko drugorzędną, jednak
                                                    ważne jest, aby był wygodny i miał pas biodrowy.
                                                    po spakowaniu wielu, z pozoru nic nieważących drobiazgów + kurtki, polaru i paru
                                                    innych rzeczy nagle się może okazać, że waga plecaka dochodzi np. do 10 kg. a to
                                                    już coś.
                                                    średniej wielkości plecaki mają zazwyczaj 25-50 litrów pojemności (bo w litrach
                                                    mierzy się ich pojemność:)
                                                    te powyżej 30l zazwyczaj (choć nie zawsze) mają regulację wysokości systemu
                                                    nośnego - sprawa niekonieczna, ale przydatna - dzięki temu możemy 'zawiesić'
                                                    plecak na takiej wysokości pleców, żeby było nam wygodnie. co więcej, dzięki
                                                    możliwości regulacji pas biodrowy (istotna sprawa! - czemu, za chwilkę) układa
                                                    się tam, gdzie powinien, to jest na biodrach, a nie gdzieś nad pępkiem, albo w
                                                    połowie uda.
                                                    istotność pasa biodrowego sprowadza się zaś do dwóch kwestii:
                                                    1. możliwości odciążenia ramion przy większym ciężarze plecaka - ciężar opiera
                                                    się na biodrach, a my, mając poluzowane szelki plecaka na ramionach odczuwamy go
                                                    o połowę mniej
                                                    2. stabilizuje nas - rzecz szczególnie istotna, gdy plecak ciężki, a idziemy po
                                                    łańcuchach - chodzi o to, żeby np. plecak nie przekręcił się nagle i nas nie
                                                    pociągnął w tył/bok

                                                    dobry plecak, to taki, który ma wiele przydatnych rozwiązań, takich jak
                                                    chociażby boczne kieszenie (najlepiej kompresowane paskami) - są również modele
                                                    z bocznymi kieszeniami odczepianymi (na troki) i wszywanymi - te ostatnie
                                                    jednak, niezależnie od tego, czy coś w nich mamy - odstają niepotrzebnie.
                                                    w plecaku o tym litrażu (25-50) niemal zawsze występuje też już klapa górna -
                                                    przydatna rzecz - nie musimy wszystkiego chować do jednej komory. w klapie
                                                    zazwyczaj są dwa 'schowki' - właściwy, zewnętrzny - i wewnętrzny, nie widoczny
                                                    przed jej odpięciem. warto tam chować rzeczy typu pieniądze, dokumenty etc.

                                                    między klapą, a główną komorą fajnie jak jest tzw. komin - dodatkowe miejsce na
                                                    to, co bierzemy ze sobą - z dwoma ściągaczami. dolny ściągacz służy do
                                                    zamknięcia komory głównej, gdy komin nie jest wypchany; górny - gdy jest.

                                                    przydatną rzeczą jest pokrowiec - jeśli nas złapie deszcz na szlaku, dzięki
                                                    niemu mamy suchy plecak. oczywiście, zawsze najlepiej i tak wszystko zawinąć w
                                                    zwykłą folię śmieciową, ale dzięki pokrowcowi sam plecak pozostanie także
                                                    niezamoczony. dodatkowym atutem pokrowca bywa to, że zazwyczaj jest w
                                                    odblaskowych barwach - jeśli plecak będziemy używać np. podczas wycieczek
                                                    rowerowych - jesteśmy przy gorszej pogodzie z daleka widoczni na drodze!

                                                    komora główna plecaka może być jednoprzestrzenna, albo dzielona ściągaczem
                                                    (podobnym jak ten od komina). przydatną rzeczą przy podziale jest wtedy
                                                    możliwość rozpięcia plecaka (express) w jego dolnej części - dzięki temu mamy
                                                    niezależny dostęp do samego dna plecaka, gdzie możemy schować rzeczy, które
                                                    nagle mogą się przydać (choćby kurtkę przeciwdeszczową) - a dzięki expressowi
                                                    dostaniemy się do nich bez konieczności rozbebeszania całości plecaka. :)

                                                    przydatne w plecaku są również wszelkiego rodzaju gumki, troczki, klamerki -
                                                    jeśli kiedyś wybierzemy się na dłużej w góry, możemy poprzyczepiać do nich różne
                                                    przydatne drobiazgi, które do środka nam się nie mieszczą (typu kubek, klapki
                                                    etc.). są również specjalne zaczepy np. do kijków trekkingowych, czy czekana.
                                                    sam stosuję tę metodę, bo kiedyś kupiłem plecak 40 l + 10 l komin. miał być na
                                                    kilkudniowe wypady, a pakuję się doń i na wyjazdy dwutygodniowe, co prawda
                                                    niemiłosiernie wszystko upychając i będąc obwieszonym jak wielbłąd:)

                                                    ale tak naprawdę ważne jest przede wszystkim jedno: żeby plecak był wygodny!
                                                    jak to sprawdzić? kupując w renomowanym sklepie turystycznym (a nie w jakimś
                                                    markecie).
                                                    oczywiście - może być drożej, ale fachowy sprzedawca zawsze poradzi w doborze;
                                                    pomoże przymierzyć i podregulować pod wzrost. na życzenie klienta obciąży np.
                                                    pudełkami z butami, czy namiotem. i już wstępnie będziemy wiedzieć, czy nam
                                                    wygodnie nie tylko na pusto, ale również pod obciążeniem.

                                                    ceny plecaków są głównie uzależnione od litrażu i firmy - ale popularne modele z
                                                    większością powyższych rozwiązań zaczynają się gdzieś od 200-250 zł.

                                                    a co do obwieszania się wszystkim - foto mojego plecaka (i drugiego, mniejszego)
                                                    spakowanego na tydzień w Alpach:
                                                    picasaweb.google.com/huann.gory/AlpySzwajcarskieFotyMoje/photo#5080686321014716114

                                                    pozdrawiam :)


                                                    --
                                                    dobra strona ślimaka
      • Jak zwykle jestem pod wrażeniem , tym razem opisu plecaka. Druknę
        sobie i wyruszę z karteczką po sklepach. Jak coś znajdę, to zanim
        kupię,zapytam Cię na forum, czy warto.
        O butach tez pocztałam, tamto forum. Trochę mam daleko do sklepów w
        Łodzi, choć znowu nie tak bardzo.
        W sumie mam dośc dobre jakościowo buty z goretexu, ale skubańce co
        jakiś czas mnie obcierają. Kilka dni temu włożyłam je po mieście i
        znowu zrobił się pęcherz. Nie chcę kupować nowych, bo ja ciągle mam
        jakieś problemy z obtarciami.
        Obejrzałam sobie tez Twoje fotki. Nie tylko plecak, ale wszystkie.
        Zzdrość łapie za serce. Nic dziwnego, że tak śmigasz po górach.
        Młodość Cię niesie. Raczej mogłabym być Twoją mamą. Ale chyba też
        mam prawo marzyć o wejściu na Rysy. Co tam marzyć, wejść na Rysy.
        Jak tam Taka_sobie1? Szlifujesz formę? Ja w tym tygodni leczę katar.
        Huann, kiedy ty to wzystko piszes? Czy też masz w pisaniu
        turbodoładowanie.
        Pozdrawiam wszystkich
        zapomniałam, że miałam rysować buźki, to do roboty:)))
        • kot1963 napisała:

          > Jak zwykle jestem pod wrażeniem , tym razem opisu plecaka. Druknę
          > sobie i wyruszę z karteczką po sklepach. Jak coś znajdę, to zanim
          > kupię,zapytam Cię na forum, czy warto.

          spoko, pytaj :) też wszystkiego nie wiem, a raczej wiem tyle, ile wiem, ale
          postaram się coś doradzić w miarę swoich możliwości

          > O butach tez pocztałam, tamto forum. Trochę mam daleko do sklepów w
          > Łodzi, choć znowu nie tak bardzo.
          > W sumie mam dośc dobre jakościowo buty z goretexu, ale skubańce co
          > jakiś czas mnie obcierają. Kilka dni temu włożyłam je po mieście i
          > znowu zrobił się pęcherz. Nie chcę kupować nowych, bo ja ciągle mam
          > jakieś problemy z obtarciami.

          może spróbuj podłożyć jakieś filcowe koreczki pod wkładki na piętach? czasem
          pomaga (pięta idzie wyżej)

          > Obejrzałam sobie tez Twoje fotki. Nie tylko plecak, ale wszystkie.
          > Zzdrość łapie za serce. Nic dziwnego, że tak śmigasz po górach.
          > Młodość Cię niesie. Raczej mogłabym być Twoją mamą.

          jaka tam młodość... dawno po trzydziestce ;)
          konserwują mnie góry! :D

          Ale chyba też
          > mam prawo marzyć o wejściu na Rysy. Co tam marzyć, wejść na Rysy.

          KAŻDY ma!

          > Jak tam Taka_sobie1? Szlifujesz formę? Ja w tym tygodni leczę katar.
          > Huann, kiedy ty to wzystko piszes? Czy też masz w pisaniu
          > turbodoładowanie.

          po nocach przeważnie :)
          po 12 h pracy człowieka po prostu roznosi energia by... porobić wreszcie coś
          (nieco) innego ;)

          > Pozdrawiam wszystkich
          > zapomniałam, że miałam rysować buźki, to do roboty:)))


          --
          dobra strona ślimaka
          • Cześc :)
            Jak zwykle tu jest miejsce gdzie naprawde po przeczytaniu mam usmiech od ucha do
            ucha, wasze dysputy z huanem:):D Kocie oczywiscie ze dbam o forme choc troche
            mniej niz zwyklenie nie 4xw tyg, tylko 2x w tyg na basen, chodzenie po miescie i
            po sklepach czasem, bieganie w 3 pracach i jakos mam nadzieje że forma rosnie, i
            jeszcze mam nadzieje na jakies narty:)
            w górach jest wszystko co kochama teraz jeszcze w dodatku: "konserwują mnie
            góry! :D" licze na te konserwę:D
            Huann Twój plecak godny podziwu...mój też zawsze tez bardzo dokładnie
            zapakowany, ale nie taki okazały, mam taki 35l i jakos wystarcza, nawet gdy mam
            spac w schronisku. Obowiazkowo scyzoryk, i latarka i jakies trzewiczki jakby co:D
            pzdr
            • taka_sobie1 napisała:

              > Cześc :)
              > Jak zwykle tu jest miejsce gdzie naprawde po przeczytaniu mam usmiech od ucha
              do ucha, wasze dysputy z huanem:)

              jednym słowem: uchacha :)

              teraz jeszcze w dodatku: "konserwują mnie
              > góry! :D" licze na te konserwę:D

              jak również 'w doliny mam zawsze pod... górkę' :)

              > Huann Twój plecak godny podziwu...mój też zawsze tez bardzo dokładnie
              > zapakowany, ale nie taki okazały, mam taki 35l i jakos wystarcza, nawet gdy mam
              > spac w schronisku. Obowiazkowo scyzoryk, i latarka i jakies trzewiczki jakby co
              > :D
              > pzdr

              no tak, ale ja tam jeszcze upchnąłem żarcia na tydzień górskiej akcji!

              a tu foto wcześniejsze - przed zapakowaniem:
              picasaweb.google.com/huann.gory/AlpySzwajcarskieFotyMoje/photo#5080686278065043138

              to większe z lewej od plecaka to śpiwór :D


              a tu już w terenie:

              picasaweb.google.com/huann.gory/AlpySzwajcarskieFotyMoje/photo#5080688034706668290
              --
              dobra strona ślimaka
            • Cieszę się, że nasze dysputy napawają cię radością.O tę radość i
              trochę uśmiechu właśnie chodzi. Teraz to Ty mi zaimponowałaś. Trzy
              prace i jeszcze 4x w tygodniu na basen(i bieganie po sklepach, a po
              co tak biegasz?). zazdroszczę dyscypliny. Ja też lubie pływać, ale
              ostatnio byłam na basenie we wrześniu. Najbliższy mam na drugim
              końcu miasta i jakos tak nie moge się zebrać. Poza tym marznę. Nie w
              wodzie, bo pływanie mnie grzeje, tylko przed i po. Może bliżej
              wiosny się zmobilizuję. Zwiększe też częstotliwość odwiedzin w
              fitness clubie. Teraz ten katar nie napawa mnie optymizmem.
              Jeśli TY masz plecak 35l, to pewnie dla mnie tez byłby taki
              odpowiedni bardziej niż 50l. Jak wydobrzeje, to wybiorę się do
              sklepów.
              Pytanie do Huanna - czy sklepy sportowe też mają obniżki? Bo juz
              wkrótce sezon i może będzie taniej, i warto poczekać. Mnie się nie
              spieszy z kupnem plecaka( czas mam do czerwca).Nie zebym też była
              tak strasznie napalona na obniżki, ale nie lubię wejśc do sklepu po
              tygodniu i zobaczyc, że cos co kupiam, jest tańsze.
              Scyzoryk posiadam, latarkę też. Termos, zapałki. Można nie chodzić
              po górach i też mieć.
              pozdrowionka:)))
              • cześć, tak miło jest tu wejść i troszke poczytac o tym co bliskie sercu z ludxmi
                z tym samym nastawieniem do gór:)

                i bieganie po sklepach, a po
                > co tak biegasz?)Kocie gdy mam tak mało czasu to żeby cokolwiek to biegiem
                ..rozumiesz...:D
                zazdroszczę dyscypliny....co do tego to jest jeden punkt do wypełnienia :
                wystarczy chcieć i zacząć a potem to samo sie udaje...:)szczególnie wtedy gdy
                "plan pracy jest napiety"
                Huann, z przyjamnoscia naprawde przejrzałam te zdjecia do konca i pewnie wróce
                do nich jeszcze nie raz tak jak ciagle wracam do swoich....ciekawe jak Ci sie
                zmiesciło to wszystko do plecaka, taka sterta puszek i jeszcze kot?:D
                co do bycia "bez rysy i na rysy"....pewnie dlatego gdy nie mogłam wejść od
                strony polskiej (śnieg, wypadek) to przejechałam do popradskiego i wlazłam po
                słowackiej....pzdr
                • taka_sobie1 napisała:

                  > Huann, z przyjamnoscia naprawde przejrzałam te zdjecia do konca i pewnie wróce
                  do nich jeszcze nie raz tak jak ciagle wracam do swoich....

                  miło mi niezmiernie :)

                  ciekawe jak Ci sie
                  > zmiesciło to wszystko do plecaka, taka sterta puszek i jeszcze kot?:D

                  kot jest łaciaty, a więc od krowy Milki ;)
                  trochę kolor co prawda klasycznie polsko-krowi, ale to może na nasze powitanie
                  specjalnie się zamaskował?

                  a poważnie rzecz biorąc, to przyszedł wyrazić dezaprobatę, że mu jego własny
                  parking zasypujemy stertą niekociego żarcia ;]


                  --
                  dobra strona ślimaka
              • kot1963 napisała:

                > Pytanie do Huanna - czy sklepy sportowe też mają obniżki? Bo juz
                > wkrótce sezon i może będzie taniej, i warto poczekać.

                generalnie rzecz biorąc plecak to artykuł całoroczny. jeśli się zdarzają jakieś
                obniżki, to zazwyczaj po wakacjach (wrzesień-październik). ale zawsze można
                trafić na coś fajnego przypadkiem, jeśli np. dłużej zalega. wtedy będzie taniej :)

                więc warto pochodzić trochę, nawet poprosić o odłożenie na dzień-dwa, celem
                porównania z innymi ofertami gdzie indziej.


                --
                dobra strona ślimaka
          • Huann,to ty mi tak pisz o tej "górskiej konserwacji". Tak trzeba
            było od razu. Nie żadne tam krajobrazy, widoki, ekspozycje. Trzeba
            było rzucić hasło " Kocie wdrap się na Rysy, a odmłodnieją ci rysy"
            To bym już te Rysy przeszła w górę i w dół( ze trzy razy). Nie
            wiesz, że kobiety sa gotowe zrobic wszystko, aby ubyło im trochę lat.
            No jeśli jesteś po trzydziestce, to jednak Twoją mamą bym być nie
            mogła.
            Mówisz filcowe koreczki? Brzmi ciekawie.
            • kot1963 napisała:

              > Huann,to ty mi tak pisz o tej "górskiej konserwacji". Tak trzeba
              > było od razu. Nie żadne tam krajobrazy, widoki, ekspozycje. Trzeba
              > było rzucić hasło " Kocie wdrap się na Rysy, a odmłodnieją ci rysy"
              > To bym już te Rysy przeszła w górę i w dół( ze trzy razy). Nie
              > wiesz, że kobiety sa gotowe zrobic wszystko, aby ubyło im trochę lat.

              nie ważne ile rys w naszych rysach - ważne ile Rysów jeszcze nam się na
              przyszłość rysuje! :D


              > No jeśli jesteś po trzydziestce, to jednak Twoją mamą bym być nie
              > mogła.

              nieważna metryka - mentalnie co roku obchodzę kolejne te same naście ;)

              > Mówisz filcowe koreczki? Brzmi ciekawie.

              tylko najpierw wypróbuj na mieście na wszelki wypadek!


              --
              dobra strona ślimaka
              • Ja to tak bardzo tęskanie za górami ze tez mi sie ostatnio zaczeły snić,
                niestety mimo ze pieknie nie potrafiłam zlokalizowac miejsca:(
                Koniecznie chce sobie kupić kurtke , przciwdeszczowa, nieprzemakalna ,
                oddychajaca, lekką i nie mocno drogą....Huann jak myslisz w łodzi jest to
                dostepne? ten sklepik na przeciw teatru wielkiego?
                Pzdr
                • No w końcu Taka_sobie sie odezwałaś. Mnie juz głupio było, bo ile
                  sie mogę wypytywac Was o wszystkie górskie sprawy. Tylko zagladałam
                  na forum i patrzyłam, że cisza. To tez nie pisałam. No pewnie, że
                  ciągle śnię. Troche boje się o tę swoja kondycję. ostatnio
                  odpuściałam fitness, ale pocieszam się, że do czerwca jest jeszcze
                  troche czasu. Plecaka jeszcze też nie kupowałam. nawet nie zrobiłam
                  rekonensansu po sklepach. Co do kurtki, to moja jest straszny
                  staroć, ale jakiś taki porządny i nie chce sie rozlecieć. To jej na
                  razie nie bedę zmieniać.Ale z ogromna przyjemnościa( juz na to
                  czekam) przeczytam co tez Huann poleci Ci i jakie wyda zalecenia ,
                  co do kurtki.
                  pozdrawiam serdecznie i z radością
                  • Witam wszystkich noworocznie i życzę szczerze by marzenia sie spełniły:)
                    TRoche Kocie martwie sie i o swoja kondycje, ale w postanowieniu noworocznym
                    założyła ze zintensyfikuje swoje poczynania sportowe, bo teraz tez sie
                    "zapusciłam"A jeszcze wczesniej narty i wypadaoby czerpac radość garsicami a nie
                    leczyc zakwasy:)
                    czytuje sobie literaturę górska, powoli zdejmuje z kompa zdjecia górskie i
                    zaczynam uzupełniac albumy...zawsze cos zwiazane z górami to blizej gór:)Tęsknie
                    i czekam dzielnie na czerwiec :)
                    Co do orlej to chyba jak do tej pory nic sie nie zmieniło...oprócz ruchu
                    jednokierunkowego , który został wprowadzony w hmm zeszłym roku...
                    Orla perć to najtrudniejsze miejsce w polskich tatrach, dużo ekspozycji,
                    ułatwienia typu łańcuchy i klamry...ale i tak trzeba uważać, bo niestety nadal
                    zdarza sie duzo ilość smiertelnych wypadków, z różnych powodów...czasmi z powodu
                    zwyczajnego pecha....
                    Kocie po to jest forum zeby pytac także, bo tu jak zauwazyłaś na naszym topiku
                    sa sympatyczni ludzie i zakochani tak jak my w górach , a to ludzi łaczy:)
                    • Wszystkim życzę WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W 2008 ROKU.
                      Żeby marzenia się spełniały. I żeby chciało nam sie marzyć. I żeby
                      chciało nam sie chcieć.
                    • Forumowicze!? Co się dzieje. Taka cisza. Od ponad 2 tygodni nikt się
                      nie wpisał. Czekałam na rady Huanna dotyczące kurtki. A tu nic.
                      Taka_sobie tez milczy.Ja się niepokoje. Co z naszym wejściem na Rysy?
                      Trzeba się wspierać.
                      pozdrawiam
    • Ależ przyjemnie czyta się to wasze forum!Zamiast uczyć się na
      egzaminy i pisać pracę magisterską, przez godzinę przeczytałam
      wszystkie posty:)
      A korzystając z nagromadzenia profesjonalistów chciałabym zapytać
      się o to jak naprawdę jest na Orlej...Trochę zbiły mnie z tropu
      tablice przy schroniskach mówiące (ostrzegające?!) o via
      ferratach.Szukałam informacji na ten temat i znalazłam tylko tyle,
      że w Polsce takowe nie występują.To jak to jest?
      Noworoczne pozdrowienia dla wszystkich miłośników gór:)
    • A nie jakiś chętnych na nocleg "na dziko" najlepiej gdzieś wysoko? Ja już Tatry
      mam obchodzone, na wędrówki wolę jeździć w Alpy, bo tam są normalne schroniska
      (tzn. w górach, a nie w dolinach). natomiast Tatry są idealne, aby spędzać noc
      pod gwiazdami na grani. Mam już jedną chętną na nocleg na Krywaniu, ale im
      więcej tym lepiej, tym bardziej że potrzebna jest pewna elastyczność - trzeba
      utrafić w pogodę, terminu nie da się zaplanować z wyprzedzeniem. Za to wrażenia
      są niezapomniane - tylko my, góry i gwiazdy. NP. chętnie zostałbym na Krzyżnem,
      aby o świcie spenetrować dalszą (obecnie nieczynną) część Orlej Perci
      (Wołoszyny). W grę wchodzi tez wiele miejsc w Zachodnich Tatrach Słowackich (tam
      akurat dużo Słowaków nocuje w ten sposób, to już nie jest park narodowy).
przejdź do: 1-100 101-118
(101-118)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.