Ja takich rodziców z nosidełkami w których siedza niemowlaki widuje
w Tatrach równiez sporo. Pisałam juz, ze kiedys na Velkiej Svistówce
widziałam tatusia z niemowleciem w nosidełku, czy jak mnie
przeraziło wnoszenie na reku dziecka lat moze 3 po drabinkach w
Suchej Beli w Słowackim Raju...mnie zmroziło. Było po deszczu,
wilgotno, a rodzice nie mieli nawet nosidełka. Wiem, wiem to nie sa
wysokie góry, ale ciekawe jakby sie skończył lot z takiej wysokosci
jakby sie zachwiał tatus czy mamusia?
W tym roku dziecko w plastikowych (nawet nie wiem jak to
nazwac) "pantofelkach" szło na Wołowiec. Z poobcieranych nóg lała
sie krew, Mała szła z wyciem, a rodzice co chwila dostawali
opiernicz co zrobili od ludzi których mijali po drodze. Jak można
było do tego dopuscic? Oczywiscie ze ten przypadek w TOPR nie
figuruje, ale co sie dziecko nacierpiało to jego.
Mysle jak Weekenda, ze wysokie góry nie sa dla małych dzieci i ze to
kwestia czasu kiedy zginie w górach jakies dziecko. Takich sytuacji
jakie opisywała Weekenda widze tez sporo i wiem, ze nie kłamie, bo
sama moge o kilku sytuacjach opowiedzieć.
--
"-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
-Tak, skończył się rozwodem"
sygnaturka wykradziona :-)
www.pajacyk.pl
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.