Nietypowy prezent slubny zamiast kwiatow Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

  • Mialam okazje brac udzial w kilku slubach w duzym ponad 500 tys. polskim
    miescie i zaobserwowalam kilka 'dziwnych' upominkow dla Panstwa mlodych
    wreczonych po ceremonii (czyli publicznie przy wszystkich):
    - ksiazka typu 'Wszystko co nalezy wiedziec o dzieciach ...' (dokladnego
    tytulu nie pamietam)
    - pluszowa maskotka-bocian

    Ja nie wiem - mnie sie to wydaje nie na miejscu - nawet jesli dobrze znamy
    pare mloda - w sumie nigdy nie wiadomo, kto ma jakie poglady, plany zyciowe,
    ewentualnie przezycia za soba (przypomina mi sie moja przyjaciolka, ktora slub
    brala tydzien po poronieniu - przeciez jej taki prezent zepsulby caly dzien).

    Nie wiem ... czy to ja jestem dziwna?
    Czy dalibyscie komus takie prezent?
    Czy chcielibyscie otrzymac?
    Czy to jest na miejscu?
    • Czy rzeczywiście to takie "dziwne" prezenty?
      Nie na miejscu byłoby wręczanie takich upominków parze 60-latków
      biorących ślub. Wiadomo przecież że dzieci już mieć nie będą i taki
      prezent mógłby być odczytany jako drwina ze starości.
      Ale dla 20/30-latki pluszowy bocian, czemu nie?
      Jeśli kobieta poroniła tydzień przed ślubem, to w dzień wesela i tak
      nie będzie tryskać humorem. Wątpię,żeby pluszowy bocian, mógł tu coś
      zepsuć czy pogorszyć.
    • Nie jesteś dziwna. Dla mnie tego rodzaju prezenty również są nie na miejscu, nie
      wręczyłabym ich nikomu przy okazji ślubu i poczułabym się dziwnie, otrzymawszy.
    • Lubię jasne zasady współżycia społecznego, ale... ludzie! Trochę
      poczucia humoru! Gdybym od znajomych dostała pluszowego bociana -
      serdecznie bym się uśmiała. Akuratność w każdej chwili życia, bez
      żadnego wyjątku sprawia, że stajemy się niewolnikami zasad, które to
      życie miały przecież ułatwić. Ślub jest obwieszczeniem
      społeczeństwu, że oto zakładamy rodzinę. Pytanie wprost o plany
      prokreacyjne jest nietaktem, ale nie wpadajmy w paranoję i nie bójmy
      się tematu w ogóle. Śmiertelna powaga i obrażanie się na śmierć za
      żart to nie jest to o co chodzi w savoir vivre.
      --
      <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
      f=86481" target="_blank">Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta</a>
      • Nie wiem, czy jesteś dziwna, ale MZ jesteś bardzo przewrażliwiona.
        Czy każdy żartobliwy gest traktujesz z taką śmiertelną powagą?

        Nie, nie miałabym nic przeciwko otrzymaniu takiego prezentu w dniu
        ślubu. A cóż jest takiego okropnego i nietaktownego w podarowaniu
        młodym, świeżo poślubionym małżonkom pluszowego symbolu płodności?
        Miły i zabawny gest, nie widzę w nim nic złego.

        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
        materialnych

        • Ja bym chciala. jesli ktos jest taki Ą i Ę to niech wesela nie organizuje.
          Zreszta chyba nie poszlabym na wesele takich sztywniakow.
          --
          W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
          podejrzane i niebezpieczne.
          Compendium Medicum Actum (1789)
    • A ja trzymam z Toba. Prezent nie na miejscu. W dzisiejszych czasach o dziecko
      jest trudno. Z roznych przyczyn. Bardzo czesto ludzie juz wiedza ze moga miec
      problemy i dlugie lata moga sie starac o dziecko.

      I kto tu jest sztywniara ?
      • Ja na pewno nie .Na tej zasadzie to mozna nigdzie sie nie odzywac albo niczego
        nie kupowac (ksiazka-wielu ludzi nosi okulary , cD wielu ludzi ma problemy ze
        sluchem -przez sluchawki,wazon-alez alergie na kwiaty ma co drugi obywatel).
        Taki prezent jak bocian dostaje sie od przyjaciol i raczej bliskiej rodziny. A
        cos wiedza kiedy cos jest nie tak.
        --
        W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
        podejrzane i niebezpieczne.
        Compendium Medicum Actum (1789)
        • Tlumaczenie jest dla mnie troche dziwne. Wystarczy troche wyobrazni i empatii.
          Nie wszyscy maja podobna wrazliwosc.
          Chcialabym widziec Twoja mine kiedy ktos zaczyna plakac na widok prezentu.
          Gwarantuje Ci niezrecznosc sytuacji.
          I nie widze analogii z krotkowidzami albo gluchymi.


          • > I nie widze analogii z krotkowidzami albo gluchymi.

            a co, myślisz, że osoba tracąca wzrok nie rozpłacze się, gdy
            dostanie książkę? Bo co, nie dostrzeże jej?
            --
            <href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33434">Kryminały i
            sensacje</a>
            • Napisalam o krotkowidzu. Nie sadzisz ze jest lekka roznica miedzy osob slepnaca
              a krotkowidzem ?
              To jest wlasnie sztuka SV. Nie widzisz tego ?
              Chcesz komus dac prezent ? Mozna sie wysilic i wypytac co ktos lubi .


            • Specjalnie dla Ciebie drogi/a N. czytam co pisza w ksiazce SV na temat prezentow slubnych. Bo to jest naszym tematem.

              Niestety dysponuje tylko ksiazkami francuskimi i ang. Tam wspomniane jest jak wazny jest prezent slubny i co zrobic zeby byl trafiony. Dlatego wymyslono listy z prezentami.

              Opisane jest ze lista powinna byc dostepna dla zamoznych i mniej zamoznych krewnych. W ten sposob unikamy niezrecznych prezentow.
              Itp. Jakos ten pomysl przypada mi do gustu.
          • Alez ja rozumiem Twoj tok rozumowania.. Takich prezentow nie dostaje sie na
            ogol od ludzi ktorych ostatnio widzielismy w dziecinstwie, to raczej przyjaciele
            daja cos takiego.
            Nie sugeruj ze co druga panna mloda ma problemy z zajsciem. Sam prezent jest OK
            , nier widze w nim niczego niekulturalnego. Jesli mialabym problem z zajsciem i
            leczylabym sie, to taki prezent bylby dla mnie dobra wrozba.Nie napisalam o
            gluchych tylko o osobach z niedoslyszeniem(a to rzeczywiscie jest problem wsrod
            mlodziezy)
            --
            W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
            podejrzane i niebezpieczne.
            Compendium Medicum Actum (1789)
            • Dalej sie krecimy wokol jednego zagadnienia. Ty nie widzisz problemu - ja widze.
              Bo jest podtekst w tym prezencie. Po to sa inne rozwiazania zeby uniknac
              niezrecznosci. W moim poradniku poleca sie przedmioty uzytkowe albo dekoracyjne
              w ramach prezentu. I to najlepiej z listy, zeby uniknac innych problemow.

              Po co robic nowy problem skoro ktos znalazl idealne rozwiazanie ?


              • Przygladam sie Waszej duskusji z zainteresowaniem.
                Z zainteresowaniem tez spotykaja sie rozne epitety typu sztywniaczka etc. smile

                Moze dwie rzeczy wyjasnienia:
                - mieszkam juz od jakiegos czasu za granica i obserwuje ze wlasnie polskie
                podejscie do tematow 'prokreacyjnych' czesto odbieram jako nietakt albo
                przygladam sie co najmniej z zainteresowaniem. Za granica (mowie o Zach Europie
                bo Wlochy, Hiszpania i Balkany to troche inna bajka) nikomu nie przyszloby
                raczej do glowy dawanie tego typu prezentow. Dlaczego? Ano nie dlatego ze
                niechcacy moga trafic kula w plot (bo moze para ma jakis problem - w ktorym to
                kierunku poszly Wasze podejrzenia) - raczej dlatego, ze tutaj nikt automatycznie
                nie przyjmuje zalozenia slub = szybka prokreacja. Slub to oswiadczenie woli
                bycia razem i tyle. A co potem? To sie okaze.

                - druga rzecz: nie chodzilo mi o prezenty slubne - czyli te, dla ktorych z
                reaguly tworzy sie liste i ktore dostaje sie od wybranej grupy gosci
                zaproszonych na wesele. Tutaj rzeczywiscie problem niejako znika, bo mozna
                podpytac, mozna wybrac z listy etc. Chodzilo mi o takie drobiazgi wreczane pod
                kosciolem / USC po zakonczonej ceremonii zamiast kwiatow przez rozne ciotki,
                ktore mamy okazje widziec na spedach rodzinnych raz na 3 lata.

                Co do kwestii - czy taki prezent w przypadku rzeczywiscie istnienia problemow
                medycznych zostalby odebrany jako dobra wrozba? W 99% przypadkow NIE. Sprawilby
                duzo bolu i zostal wepchniety na dno szafy dopoki problem nie zostanie rozwiazany.
                • Czyli swietnie sie rozumiemy bo mam podobne odczucia.
                  Przebywam tez w bardzo miedzynarodowym srodowisku i gdyby nie takie reguly to
                  wlasnie pozabijalibysmy sie nawzajem. Dlatego to chyba tak bardzo razi
                  postronnych - przekonywanie ze to nietakt.

                  Tak samo bylo z nasza ostatnia dyskusja o wypytywanie mlodego czlowieka o
                  studia. Za takie teksty nikt by mnie ponownie nie zaprosil.
                  • Co kraj to obyczaj...to ze ktos jest z innego kraju , ma inne obyczaje , ktore
                    akurat Tobie pasuja, to nie znaczy ze Polacy sa narodem burakow ktorzy jak
                    najszybciej powinni sie ucywilizowac, a Tobie nie daje prawa do patrzenia na
                    innych z gory bo taki swiatowy jestes.
                    Moze do Turcji pojedziesz i zaczniesz ludzi przekonywac ze bekanie przy stole
                    jet okropne, albo pojedz na misje do Japonii i zrob cos w sprawie siorbania?

                    --
                    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
                    podejrzane i niebezpieczne.
                    Compendium Medicum Actum (1789)
                • A widzisz-u nas funkcjonuja-mamy widac taka chamska kulture...
                  Dla mnie ludzie ktorzy dostaja bociana i sie nadymaja sa sztywniakami i juz.
                  Jednakze nie dalabym tego typu prezentow ludziom ktorych nie znam-tylko
                  przyjaciolom i bliskiej rodzinie, Jesli bylabym mlodsza. Wizja cioci lat 60
                  dajacej pluszowa maskotke jest nieco dziwaczna.
                  Malzenstwo jesli sie je zawuiera w obrzadku katolickim o dzieciach
                  wspomina-ksiadza zapewnie tez jest bardzo nietaktowny...nie wie biedak ze sa
                  problemy. Zwykly cham i tyle.
                  --
                  W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
                  podejrzane i niebezpieczne.
                  Compendium Medicum Actum (1789)
                  • Ślub jest uroczystością towarzyską, na której pojawiają się różni goście, nie
                    tylko ci zaprzyjaźnieni. Zwłaszcza przy okazji życzeń większość gości gromadzi
                    się przy młodej parze. W towarzystwie nie porusza się niektórych tematów i nie
                    daje dwuznacznych prezentów. Takie, a także odbiegające wielkością czy wartością
                    wręcza się jedynie w cztery oczy (albo w wąskim gronie zaprzyjaźnionych osób).
                    Przecież nie chodzi o to, że ktoś się nadyma, bo dostał pluszowego bociana - to
                    byłoby śmieszne, tylko o to, żeby nie robić takich prezentów, bo są niestosowne.

                    Zresztą - to już wyłącznie moje zdanie - są w złym guście, ale być może tak
                    właśnie objawia się sztywniactwo i brak poczucia humoru. Trudno.
                    --
                    ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
                  • Popełniłam bład i szkoda że go nie wyłapałaś.
                    Miałam na myśli przekonywanie kogoś że coś jest taktowne.
                    Nie zamierzam się z Tobą kłócić. Mam po prostu swoje zdanie.

                    • A ja nie widze w bocianie niczego niewlasciwego. Jesli ludzie sa przeczuleni na
                      punkcie wlasnej osoby i oczekiwan innych to moze im taki prezent nie sprawi
                      przyjemnosci, rzeczywiscie. Na szczescie nie znam takich i nie chce znac.
                      Nie wydaje mi sie zeby pluszowa zabawka byla forma nacisku tak samo jak ksiazka
                      dana na slubie jest dziwnym prezentem, to z zalozeniem ze kiedys sie przyda,
                      nekoniecznie zaraz. Ksiazki bym jednak nie dawala, bo ksiazek sie jako prezentu
                      slubnego raczej nie daje.
                      Jesli ktos wyprawia tradycyjne wesele z orkiestra to i pojawiaja sie rozne hity
                      weselne w ktorych tez jest mowa o dzieciach. Taka tradycja-czy to oznacza ze
                      orkiestra naciska na mlodych zeby od razu mieli dzieci? Dzieci kojarza sie ze
                      slubem,po prostu, przynajmniej u nas.

                      --
                      W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
                      podejrzane i niebezpieczne.
                      Compendium Medicum Actum (1789)
                  • baba67 napisała:

                    > A widzisz-u nas funkcjonuja-mamy widac taka chamska kulture...

                    Nie, u nas funkcjonują tylko wśród określonych osób, pozbawionych wyobraźni. Co nie znaczy, że jest to ogólnie akceptowane. Żarty mogą kogoś zaboleć, być niestosowne. To jeden z nich.

                    > Dla mnie ludzie ktorzy dostaja bociana i sie nadymaja sa sztywniakami i juz.

                    Dla mnie to prezent nie na miejscu - chyba że zna się te osoby na tyle dobrze (i ich sytuację i plany), że ma się przekonanie, że będzie to dla nich miły gest. W przeciwnym razie można walnąć jak kulą w płot. Było mi kiedyś potwornie głupio, kiedy się okazało, że para, której z całego serca życzyłam gromadki dzieci leczy się na bezpłodność.
                    • Toz ja o niczym innym nie pisze-takie prezenty daja przyjaciele, osoby z najblizszego otoczenia ktore o ew problemach wiedza. Nie wyobrazam sobie podarowania czegos takiego osobie zwyklej kolezance z pracy na przyklad.
                      I nadal uwazam ze osoby nie majace zadnych problemow a nadymajace sie na bociana to sztywniaki.
                      --
                      Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

                      Henryk Sienkiewicz
                • Warto zauważyć, że nawet tu, na forach Gazety, znaleźc można regularnie
                  utyskiwanie młodych osób na powtarzające się pytania "kiedy dzieci?" ("kiedy",
                  nie "czy")
                  (forum.gazeta.pl/forum/w,29,77670682,77670682,kiedy_postaracie_sie_o_dziecko_glupie_pytanie_.html,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,93678937,93678937,Sasiadka_kiedy_beda_dzieci_.html,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,100450667,100450667,O_to_dlaczego_pytaja_kiedy_slub_i_dzieci_.html,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15267,97294711,97294711,Pytania_o_dziecko_bywaja_nietaktowne.html,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16556,14012098,14012098,Ciagle_pytania_Kiedy_dziecko_.html,
                  forum.gazeta.pl/forum/w,10226,113669946,113669946,pytanie_kiedy_dzieci_.html
                  ).

                  Prezent w rodzaju bociana czy poradnika o wychowaniu dzieci nie jest pytaniem.
                  Ale tak samo jak obcesowe "kiedy dzieci" daje osobom obdarowanym sygnał, że
                  otoczenie uważa, że powinny w najbliższym czasie mieć dzieci. Oczywiście
                  wiadomo, że nikt nie podejmie (a przynajmniej nie powinien podjąć) ważnej
                  życiowej decyzji kierując się takimi wpływami. Jest jednak możliwe (jeśli akurat
                  dzieci na razie lub w ogóle nie planuje), że poczuje, że jest to jeden z
                  elementów presji środowiska, które chce wpasować wszystkich w ten sam schemat.

                  Z takiej presji można się śmiać, ale w sumie nie jest przyjemne, kiedy otoczenie
                  stale sugeruje, że jest się nie w porządku (skoro nie ma się w planach czegoś
                  "normalnego i oczywistego"), oczekuje tłumaczeń, stosuje namowy i perswazje.
                  Można poczuć się wyobcowanym, niedopasowanym, mieć wrażenie, że mimo pozorów
                  (pytania, namowy i "życzliwe kibicowanie" mają być wyrazem troski i ciepłych
                  uczuć) tak naprawdę nie interesujemy otoczenia (w każdym razie nie na tyle, by
                  poznało i zaakceptowało nasze poglądy, wybory życiowe itd.).

                  Taka długa wypowiedź przeciwko pluszowemu bociankowi może się wydać przesadą
                  ^_^, jednak chodzi mi o ukazanie pewnego tła i powodów, dla których warto
                  zrezygnować z dwuznacznych symboli w dniu, który ma być radosny. Zapewne dobrze
                  wychowna para młoda, której prezent wyda się nie na miejscu, nie "nadmie się" i
                  nie obrazi za taki prezent, przyjmując założenie, że gość "chciał dobrze, tylko
                  nie pomyślał / nie wiedział / wziął nas za kogoś innego". Ale chyba reakcją
                  bardziej pożądaną byłaby autentyczna radość z upominku niż tylko "nieobrażenie się".

                  Poradnik na temat wychowania dzieci swobodnie można wręczyć parze kiedy indziej
                  - gdy będzie się już spodziewać dziecka.
        • 26.07.10, 14:10
          "A cos wiedza kiedy cos jest nie tak."

          Uwierz mi ze czesto nie wiedza - szczegolnie rodzina, bo bliscy
          przyjaciele od tego czasem sa, zeby im sie zwierzyc.
          • 26.07.10, 18:52
            W mojej rodzinie wiedza-tak mam. I nie demonizujmy problemu -ile takich mlodych
            osob jest , ktore w dzniu zawierania sluby WIEDZA -1-2 % gora. To nie jest powod
            zeby takie prezenty banowac.Moze troche ostrozniej dawac co najwyzej,
            --
            W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
            podejrzane i niebezpieczne.
            Compendium Medicum Actum (1789)
    • Na pewno jeżeli nie bardzo znacie Parę Młodych to pewnie Oni by wolały otrzymać pieniądze którymi sami zagospodarują w jaki sposób ich wydać- wakacje, ..../ Natomiast jeżeli dobrze się znacie z Parą Młodą i chcecie zrobić jakąś śmieszna i sympatyczną niespodziankę, to polecam wykonanie fajnych karykatur ze zdjęć na prezent ślubny -www.na-prezent.webpark.pl
    • Jakiekolwiek nawiązywanie do prokreacji jest nietaktowne. Tu nie chodzi o to" czy mogą" czy "nie mogą" czy "chcą" czy "nie chcą" tylko, że jest to tych ludzi głęboko prywatna sprawa, która nikogo w ogóle nie powinna interesować. Robić prezenty, które pokazują" interesuje mnie twoja dzietność" pokazuje sie tylko swoje wścibstwo i chęć narzucania swoich poglądów innym. Pluszak pasuje do oficjalnej uroczystości tak samo jak strój pingwina (kolorystycznie wszystko w porządku) dla pana młodego a strój bałwana (kolorystycznie j.w.) do stroju panny młodej. Jesli młodzi postanowili nadać swojej uroczystości sztywniacką oprawę z welonem itp. to robienie prezentu w stylu "18-tka w pubie" to jest to nie na miejscu- nie można demonstrować swojego rubasznego poczucia humoru ignorując "sztywniactwo uroczystości", które jest wyborem państwa młodych. Jak jest to ślub na wrotkach lub inna odjazdowa forma to co innego.
      • Ksiadz jest nietaktowny-nawiazuje. Na kursach przedmalzenskich tez sie o tym mowi. No kurde masakra. Oczywiscie pluszaki nie pasuja do pary mlodej takiej juz po 30 tce i raczej nikt im takich prezentow nie robi uroczystosc jest elegancka, ale dla pary radosnych 20 -latkow? Jak najbardziej. Zdarza sie ze taka para zamawia sobie tez wesole pielgrzymkowe piesni i na pewno ich slub nie jest na rowno sztywno z bukietem w reku. Sztywniacy szukaja sztywniakow, luzacy luzakow, tak sie zapraszaja i zadna krzywda sie nikomu nie dzieje.
        --
        Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

        Henryk Sienkiewicz
        • Wiesz bubo, za takt księdza to tylko on sam odpowiada i jego ew. wścibstwo i zainteresowania prokreacyjne też. Jego kultura jest jego sprawą i nikogo nie zwalnia z zachowania swojej. Maniery są jak higiena, albo masz potrzebę dbania o nie albo nie.
          Wielość wpisów "ślubno-weselnych" na tym forum pokazuje jaką wagę ludzie, myślę, że niezależnie od wieku, przywiązują do tego momentu. To zobowiązuje gości do czegoś takiego jak delikatność i starania by im tego nie zepsuć swoimi demonstracjami "nowoczesności", "luzu" czy czego tam jeszcze. Jak WIEMY, że to nie jest namaszczona celebracja to możemy sobie pozwolić na śmieszny prezent czy np. odśpiewanie jakiejś zabawnej piosenki.
          Natomiast jeśli nie wiemy nic, poza tym, że jest to kościelny ślub więc jakby "na poważnie" to lepiej zachować tradycyjne formy, neutralne. Jest wiele innych okazji do autoprezentacji "jacy jesteśmy cool". O ile ktoś w ogóle odczuwa potrzebę takiego lansu.
          Choć oczywiście dla innych gości obserwowanie takich oryginałów prezentowych czy modowych może być fajną rozrywką, ludzie w ogóle lubią jak ktoś się ośmiesza.
          Do tej pory wspominam z rozrzewnieniem świadka w krawacie w świnki na ślubie celebrowanym przez biskupa. Młodym pewnie było trochę wstyd za to jego pajacowanie, ale publika miała radochę (duże te świnki były). Również strój pewnej świadkowej (mini ledwo zakrywające pupę w kolorze krwistej purpury i takiego samego koloru kozaki na szpilce) na bardzo tradycyjnym ślubie bardzo tradycyję szanującej pary. Tu pikanterii dodawał fakt bliskości trasy przelotowej i duża liczba tirówek tamże.
          • Zgodze sie e wszystkim co piszesz, na kazda forme krochmalu ktora tu zaproponujesz pod warunkiem ze nie bedziesz nazywac mnie BUBA :}}}}}}}
            --
            Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

            Henryk Sienkiewicz
          • claratrueba napisała:

            > Wiesz bubo, za takt księdza to tylko on sam odpowiada i jego ew. wścibstwo i za
            > interesowania prokreacyjne też. Jego kultura jest jego sprawą

            Na (niemal) każdym ślubie kościelnym księża wspominają o potomstwie, prokreacji etc. Ślub kościelny nakłada na małżonków obowiązek posiadania potomstwa (oczywiście, nie bezwzględny, bo są rożne sytuacje zdrowotne) - stworzenia rodziny. Czy wobec tego dalej uważasz, że nietaktem jest wspominanie przez księdza dającego ślub o dzieciach?
            Od wiek wieków pamiętam, ze po ślubach, goście składając życzenia nowożeńcom mówią o gromadce dzieci, że za 9 m-cy chrzciny etc. W naszej kulturze ślub jest jednoznaczny z założeniem rodziny i chęcią posiadania dzieci. Na weselach często bywają zabawy wróżby kiedy będą dzieci, jakiej płci etc.
            I jeszcze jedna kwestia, o tym, ze może być to przykre dla tych, którzy nie mogą mieć dzieci. Jaki odsetek par już na etapie ślubu wie, że są bezpłodni? Nie ta kolej rzeczy chyba.

            Sama bym może nie wręczyła niestandardowego prezentu, ale otrzymawszy takowy byłabym ucieszona.
            • W sumie masz dużo racji. Małżeństwo katolickie= posiadanie potomstwa w ilości "którym Bóg obdarzy". I mieszczące się w kanonie nauczania religii słowa księdza na ten temat są OK-. Nietaktem jest nachalność, z którą wielu księży podchodzi do tematu.
              Tylko, że ślub katolicki w Polsce wcale nie oznacza, że akceptuje się zasady małżeństwa katolickiego. I to chyba jest powszechnie znany "twórczy stosunek do religii" od wielu lat. I nie sądzę by goście mieli jakiekolwiek złudzenia, że para faktycznie ma zamiar stosować katolickie zasady w kwestii potomstwa czy wielu innych, tylko dlatego, że ślub kościelny. I ta wiedza powinna powstrzymać przed nawiązywaniem do dzietności.
              Co do życzeń, "które od wieków pamiętasz" (nie wiem czy bardziej gratulować matuzalemowego wieku czy pamięcismile - zupełnie inny był stosunek do posiadania dzieci jeszcze 50 lat temu, inny jest dzisiaj. Tu nie chodzi o problemy płodności a stosunek generalnie. W syt. kiedy bardzo wiele par nie traktuje posiadania potomstwa jako życiowej konieczności, warunku szczęścia, niektórzy w ogóle zakładaja bezdzietność itd. nie powinno sie im składać życzeń ani robić prezentowych sugestii, które daja im do zrozumienia, że nie podoba nam sie ten wybór życiowy. A ponieważ nie wiemy, jaki stosunek dana para ma- lepiej po prostu unikać takich sytuacji.

        • baba67 napisała:

          > Ksiadz jest nietaktowny-nawiazuje. Na kursach przedmalzenskich tez sie o tym mo
          > wi. No kurde masakra

          Nie każdy bierze ślub kościelny. Tak tylko mówię.
          • Do cywilnego mi ten bocian tez nie pasuje. A wiekszosc bierze koscielny bardzo duza czesc z powodow wizualnych.Nie mam zadnych zludzen co do religijnosci mlodych ludzi.
            --
            Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

            Henryk Sienkiewicz
    • Pluszowa maskotka bociana niezależnie od tego czy para ma problem z prokreacją czy nie ma to zwykły kicz i wiocha....
    • no ja bym takich prezentów na ślub nie dała ale cóż.. osobiście jak już tak wole coś oryginalnego i coś co nazwac można prezentem.. dosłownie
      --
      PREZENTY, GADŻETY i UPOMINKI w najbardziej oryginalnym wydaniu:
      gadzeteo.pl/pl/p/Lancuchowy-stojak-na-butelki/4
      gadzeteo.pl/pl/p/Szpilkowa-tablica/20

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.