Dodaj do ulubionych

"Koperta"... na urodzinach?

09.11.10, 21:05
Znalazłam się w bardzo dziwnej sytuacji. Dość bliska znajoma zaprosiła nas na swoje przyjecie urodzinowe. Po moim potwierdzeniu przyjścia i wymianie kilku smsów na temat przyjęcia, zostałam poinformowana, że na przyjęciu koleżanka "postawi skarbonkę, żebyśmy sobie nie robili kłopotu". Zapytałam, czy chodzi o to, że ona zakupi alkohole (jesteśmy młodymi ludźmi, więc nie widziałabym nic złego w tym, że na kilkudziesięcioosobowej imprezie każdy będzie miał jakiś wkład w tej kwestii). Koleżanka odparła, że chodzi o prezent! Zatkało mnie totalnie. Miałyśmy się spotkać wcześniej, więc już jej kupiłam upominek, o czym napisałam. Zostałam poinformowana, że: "Jesteście zwolnieni ze skarbonkiwink" .
Przez chwilę się wahałam, czy koleżance czegoś nie powiedzieć, ale po chwili namysłu stwierdziłam, że to jej sprawa i jej poziom poczucia obciachu. Ja nawet gdybym nie miała prezentu, to bym w czymś takim nie uczestniczyła. Chyba po prostu nie przyjęłabym zaproszenia.
Często w dyskusjach na temat "kopert" ślubnych i zwracania za talerzyk podaje się takie porównanie, że przed przyjęciem urodzinowym przecież nie dzwoni się i nie pyta o menu. Śmiałam się z tego trafnego porównania, ale teraz do śmiechu mi nie jest. Osoba, którą uważałam za kobietę z klasą, zachowała się moim zdaniem w sposób, który nie przystoi nikomu, zwłaszcza, że koleżanka jest dumną młodą mężatką, która jest dobrze sytuowana, ma w pełni wyposażone mieszkanie itd.
Spotkaliście się kiedyś z czymś takim? W czasach licealnych raz tylko moja bliska przyjaciółka marzyła o jakimś ciuchu i po moim wyraźnym zapytaniu, co by chciała na urodziny, poprosiła, czy nie dołożyłabym się w ramach prezentu do niego. Wtedy - no problem, nawet skrzyknęłam kilka osób, żeby to faktycznie był prezent, a nie tylko mój częściowy wkład. Dziś nie zadałam tego pytania, bo kupiłam już spontanicznie prezent od serca. Gdyby koleżanka chociaż napisała: "Wiesz strasznie marzę o sprawieniu sobie XYZ, może jeśli nie masz pomysłu na prezent, to strasznie byłoby mi miło, gdybyś mi się dołożyła do skarbonki." Nic z tych rzeczy - skarbonka po prostu jest, prezentów sobie nie życzę. Teraz czuję się, jakby wszystkie podarunki, które kupiłam znajomej przez ponad 10 lat znajomości były nieudane i pożałowania godne.
Jeszcze się łudzę, że może koleżanka zbiera na jakiś szczytny cel (na zasadzie "zamiast kwiatów" jeśli trzymać się tego porównania", bo woli tak, niż dostać 15 błyszczyków i 10 płynów do kąpieli. Ale powinna to chyba w takim przypadku zaznaczyć? Wtedy chętnie kupiłabym i prezent, i chętnie dalibyśmy pieniądze do skarbonki.
A może przesadzam? W sumie jak sobie to na szybko obliczyłam, to pewnie spokojnie koleżanka dostanie zwrot za imprezę, a jeszcze sobie coś fajnego kupi potem. Czyli generalnie w dość powszechnie obowiązującym kanonie strategii weselnej, który też jest mi daleki...
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: "Koperta"... na urodzinach? 10.11.10, 09:55
      Nie przesadzasz.

      U nas wśród przyjaciół jest zwyczaj, że próbujemy wybadać, co też jubilata / solenizanta ucieszyłoby najbardziej i najczęściej to właśnie dostaje, ale żeby sobie "zamawiać" prezenty lub wręcz domagać się gotówki - o tym jeszcze nie słyszałam.

      --
      From 0 to bitch in less than 5 seconds!
      chez alma
      • bobralus Re: "Koperta"... na urodzinach? 10.11.10, 17:06
        Dziękuję za wsparcie.
        Oczywiście nigdy nie zakładam, że mam "jedyny słuszny" pomysł na prezent dla kogoś i jeśli nie jest to jakiś drobny upominek dla dalszej znajomej lub nie wpadnie mi w oko coś co po prostu wiem, że się spodoba, to zawsze chętnie kupię coś, co się naprawdę przyda. W końcu lepiej wydać kilkadziesiąt czy więcej złotych z pożytkiem, a nie na siłę szukać czegoś bez pomysłu. Jednak tutaj forma domagania się właśnie mnie powaliła, pierwszy szok mi już przeszedł, teraz będę z ciekawością przyglądać się całej sytuacji już na samym przyjęciu (czy jubilatka będzie obserwować, kto jakie kwoty wrzuca do skarbonki, jak inni podchwycą taką ideę itd.), bo to wszystko jest dla mnie jakimś wyższym poziomem abstrakcji.
        Mimo wszystko nadal mam nadzieję, że koleżanka uznała, że ma już wszystko i stwierdziła, że woli zebrać kasę na jakiś cel charytatywny.
    • matylda1001 Re: "Koperta"... na urodzinach? 12.11.10, 13:29
      Nie wystawiłabym skarbonki na własnej uroczystości. Pytanie tylko, dlaczego? Wiem, że moge zostać "zakrzyczana" ale może wreszcie dobrze byłoby skończyć z hipokryzją, tak ogólnie. Nikt nie pójdzie na imieniny/urodziny/wesele/rocznicę/czytamwszystkojednoco bez upominku. Nawet nie dlatego, ze ktos na to czeka, że nie wypada inaczej, ale chyba każdy chce podmiot uroczystości czyms obdarować, z serca. Skoro sami tak robimy, to wiemy, że inni tez tak zrobią, i do nas też nikt z pusta reką nie przyjdzie. Po każdej takiej imprezie pojawia się w domu sporo niepotrzebnych drobiazgów. Czy naprawdę nie jest lepiej zebrac pieniądze i niech sobie zainteresowany kupi to, na co na ochotę? Czy jezeli komuś potrzebny jest np. serwis obiadowy za kilkaset złotych, na który nie może się zdobyć bez okazji, nie może wykorzystac okazji i mieć na długie lata pamiątkę z pewnych urodzin? Oczywiście można nie urządzać imprezy i za te pieniądze kupić sobie serwis, ale co szkodzi miec i serwis i zabawę w gronie przyjaciół? Na zasadzie: "dziś ja, jutro ty".
      Do Autorki.
      Myślę, że jednak przesadzasz. Piszesz, że to dość bliska znajoma, a dobrzy znajomi moga sobie w swoim gronie śmiało pozwolić na więcej swobody w wyrażaniu oczekiwań. Poza tym, z jednej strony oburzasz sie na jasno postawioną kwestie prezentu, o którym obie z góry wiecie, że będzie, bo być musi. Z drugiej strony nie miałabys nic przeciwko wniesieniu swojego wkładu finansowego w koszty przyjęcia. Nie pomyslałaś o tym, że chęć dokładania się do cudzego przyjęcia to dopiero jest nietakt !!
      • hanna26 Re: "Koperta"... na urodzinach? 12.11.10, 14:48
        Ja, podobnie jak autorka wątku też nie wystawiłabym sakarbonki. Uważam, że domaganie się prezentów - w tym wypadku prezentu w postaci gotówki - mało ma wspólnego z kulturą i dobrym wychowaniem. Co innego odpowiedzieć na wyraźne pytanie, a co innego samemu od razu sugerować, że "jakbyście mieli głupi pomysł pojawienia się z pustymi rękami, to ja was szybko sprowadzę na ziemię".


        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

        • matylda1001 Re: "Koperta"... na urodzinach? 12.11.10, 18:11
          Kto wie, czy taka skarbonka nie jest lepszym wyjsciem dla gości, którzy nie bardzo moga sobie pozwolić na konkretny prezent. Przecież jubilatka nie będzie stała przy skarbonce i nie będzie sprawdzała kto, i ile do niej wrzuca. Nigdy nie spotkalam sie z takim obyczajem ale może nawet jako gość bym wolała? Przez kilkanascie lat znajomości podarowałam swoim znajomym chyba już wszystko, co przyszło mi do głowy. Coraz trudniej coś wybrać i trzeba pamiętać czym obdarowałam kogoś rok temu, żeby się nie powtórzyc. Taka skarbonka rozwiązuje sprawę. Nawet mi się taki pomysł podoba. Co do domagania się prezentu... no cóż... lepiej udawać, że jak co roku nasi goście nas zaskoczyli tym, że w ogóle coś nam podarowaliwink
          • bobralus Re: "Koperta"... na urodzinach? 12.11.10, 19:28
            Naprawdę uważasz, że w gronie znajomych nietaktem jest zaproponowanie przyniesienia jakiegos trunku? Większym niż oświadczanie, że chcę się pieniędzy na urodziny? Naprawdę osoba przed 30. nie może spytać koleżanki z liceum, czy nie kupić czegoś do picia? Nasz znajomy ma kolegę barmana i często robimy imprezę na zasadzie, że każdy przynosi jakiś rodzaj alkoholu i potem robione są z tego pyszne drinki albo składamy się po jakiejś sumie a kolega robi zakupy. Co w tym złego, wszyscy mają z tego korzyść i jest świetna zabawa, a kolega gości nas fajnymi przekąskami, czymś na ciepło, ale nie stać go na kupowanie alkoholu za kilkaset złotych.
            Oczywiście, że prezent być musi i że fajniej jest dać coś się przyda, ale chyba mimo wszystko obowiązują jakieś formy? Przecież napisałam, że gdyby koleżanka inaczej to ujęła, napisała to w formie propozycji lub luźnej prośby, uchyliła rąbka tajemnicy, na co chce przeznaczyć pieniądze. Zaraz ktoś powie, że nie musi się tłumaczyć, ale chodzi zwyczajnie o to, że byłoby mi milej, gdybym wiedziała, że będzie miała wymarzoną torebkę, zastawę, cokolwiek, a nie że po prostu wręczam jej banknot, bo chce ode mnie pieniądze i tyle. Zresztą na ślubie siostry patrzyła, kto jaką kopertę dawał, na wypadek, gdyby się nie podpisał, więc takie ciągoty są i nie wierzę, że skarbonka będzie w takim miejscu, żeby można było komfortowo wcisnąć do niej banknot tak, żeby nikt nie zobaczył.
            Na takiej zasadzie można uznać, że po co komu randki, skoro wiadomo, że i tak skończą się w łóżku? Nie lepiej zamówić kupić sobie wino do domu i zamówić pizzę, zamiast wydawać kasę za drogie wino w restauracji? Skoro wiem, że moja przyjaciółka pomoże mi w wyborze kurtki zimowej, to po co mam ją prosić, od razu napiszę jej gdzie i o której ma się stawić, bo idzie ze mną na zakupy? Po co kogoś chwalić, że zrobił smaczny obiad, skoro wiadomo, że dobrze gotuje?
            Po co te wszystkie ceregiele, skoro i tak wszyscy wiedzą, jak to się skończy??? Mnie się wydaje, że nie można dawać sobie prawa do kontrolowania w taki sposób innych tylko dlatego, że są naszymi przyjaciółmi i wiemy, że chcą nam sprawić przyjemność.
            I na koniec, czemu z jednej strony mówicie, że to lepszy pomysł, a z drugiej zaznaczacie, że wy byście czegoś takiego nie zrobili? Czemu nie? Ja na poziomie pragmatyzmu rozumiem, że fajniej jest mieć 1500pln na wydanie na własne przyjemności niż kilkanaście prezentów, które pewnie nie będą szczególnie pożyteczne. Jednak zwyczajnie czuję, że jest to nieeleganckie i nigdy nie postawiłabym swoich przyjaciół w takiej sytuacji, w której mogliby się czuć do czegoś zmuszani i to bez słowa wyjaśnienia.
            • matylda1001 Re: "Koperta"... na urodzinach? 12.11.10, 21:55
              bobralus napisała:

              > Naprawdę uważasz, że w gronie znajomych nietaktem jest zaproponowanie przyniesienia jakiegos trunku?<

              Moim zdaniem wszystko zalezy od charakteru spotkania. Czymś innym jest spotkanie towarzyskie w gronie przyjaciół, bez okazji, takie o jakim wspominasz a czymś innym proszone przyjęcie. Tu już wypada się zadowolić tym, co podano na stół. Nawet jeśli mało i nie bardzo smakuje. Wiek nie ma nic do rzeczy.

              > Oczywiście, że prezent być musi i że fajniej jest dać coś się przyda, ale chyba
              mimo wszystko obowiązują jakieś formy?<

              Mam nadzieję, że koleżanka powie w jaki sposób wykorzystała te pieniądzesmile Tak przynajmniej by wypadało.

              >Zresztą na ślubie siostry patrzyła, kto jaką kopertę dawał, na wypadek, gdyby się nie podpisał, więc takie ciągoty są i nie wierzę, że skarbonka będzie w takim miejscu, żeby można było komfortowo wcisnąć do niej banknot tak, żeby nikt nie zobaczył.<

              smile) Po imprezie napisz nam, proszę, jak się to wszystko odbyło. Może akurat rodzi się nowa tradycja?

              > I na koniec, czemu z jednej strony mówicie, że to lepszy pomysł, a z drugiej zaznaczacie, że wy byście czegoś takiego nie zrobili? Czemu nie? <

              Chyba tylko mnie się spodobał ten pomysłsmile Sama nie zrobiłabym tak dlatego, że chociaz nie jestem niewolnicą konwenansów to jednak zabrakłoby mi odwagi. Jako gość byłabym zadowolona. Uważam, że to ma przyszłość. Ludzie są coraz bardziej zabiegani, w sklepach wszystkiego pełno, brak pomysłów na prezenty. Być może jeśli taki zwyczaj chociaz trochę wejdzie w zycie, to spróbujęsmile

              >Jednak zwyczajnie czuję, że jest to nieeleganckie<

              Jasne, że nieeleganckie. W świetle panujących obyczajów, rzecz jasna, ale czy na przyklad składanie życzeń za pomoca smsa jest eleganckie? NIE, a przeciez już się wszyscy zdążyliśmy do tego przyzwyczaić.



              • hanna26 Re: "Koperta"... na urodzinach? 13.11.10, 12:49
                Uważam, że to ma przyszłość. Ludzie są coraz bardziej
                > zabiegani, w sklepach wszystkiego pełno, brak pomysłów na prezenty.

                No niestety, z tym muszę się zgodzić. Rzeczywiście ludzie są coraz bardziej zabiegani, coraz wygodniejsi, coraz mniej zwracają uwagę na różne sprawy. Żeby kupić prezent, trzeba się wysilić. Trzeba ruszyć głową. Ale też tak wyraźna sugestia: "Nie wysilajcie się kochani, mam już dosyć waszych wysiłków przez ostatnie lata. Wystarczy mi, że sypniecie kasą, a ja już ją odpowiednio zagospodaruję. Jak? Nie wasz interes" - do eleganckich nie należy. I mam nadzieję, że przynajmniej ja nie doczekam tych lat, gdzie takie zachowanie będzie uznawane ogólnie za grzeczne, miłe i eleganckie.



                --
                Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

                  • salanderr Re: "Koperta"... na urodzinach? 17.11.10, 17:37
                    Byłabym bardzo niemiło zaskoczona gdyby mnie spotkała sytuacja ze skarbonką . Byłam zszokowana kilka lat temu gdy na zaproszeniu od koleżanki na wesele przeczytałam wierszyk ,że chce pieniądze . Dla mnie jest to w bardzo złym guście...Wychodzę z założenia , że jeśli chcę świętować ważne dla mnie wydarzenie w gronie bliskich mi osób to po prostu chcę i sugestia że ma mi się to zwrócić( szczególnie wesele ) jest po prostu niesmaczne . To jak chcieć mieć ciastko i zjeść ciastko...Czym innym jest przy weselnym przyjęciu na konkretne pytanie: czy wolicie prezent czy pieniądze (bo może na coś konkretnego i kosztownego zbieracie ) powiedzieć ok wolimy kasę niż stawianie kogoś w sytuacji ,że musi zapłacić za zaproszenie . Może jestem z innej bajki ale ja swoich gości nie stawiałam w takiej sytuacji gdy wyprawiałam wesele , a już na pewno nie wyobrażam sobie tego w stosunku do przyjaciół . Kilka osób z rodziny spytało czy przyjmę pieniądze zamiast prezentu bo ich zdaniem kupimy sobie coś co nam się przyda a oni będą mieli "problem" z głowy i sprawa jasna .
      • croyance Re: "Koperta"... na urodzinach? 01.12.10, 18:08
        'Czy naprawdę nie jest lepiej zebrac pieniądze i niech sobie zainteresowany kupi to, na co na ochotę?'

        Nie, nie lepiej. Mylisz sie zupelnie co do roli prezentow. Jesli jeszcze podczas slubu mozna jakos, powiedzmy, zrozumiec, kupienie mlodej parze rzeczy praktycznych na rozpoczenie wspolnego, nowego zycia, tak generalnie rzecz biorac prezenty spelniaja role symboliczna. Chodzi nie o to, co sie dostaje, ale o to, ze ktos wybieral cos dla Ciebie, ze zapakowal, ze przyniosl. Sam akt kupowania i intencja sa tu clou sprawy, a przydatnosc czy tez nie takiego prezentu jest sprawa drugorzedna.

        Dawanie prezentow to taki rytual spoleczny, i jego znaczenie daleko wykracza poza wreczanie komus pieniedzy, zeby sam sobie cos potrzebnego kupil. Jest to straszne splycenie; porownalabym to do wreczenie kobiecie 200 zl, zeby kupila sobie cos do jedzenia, zamiast zaproszenia ja na kolacje do restauracji.

        --

        Sprawdz, co slychac w Narnii
        • claratrueba Re: "Koperta"... na urodzinach? 02.12.10, 10:33
          Pomysł ze skarbonką lekko szokujący. Do zaakceptowania gdyby była jakas dowcipna forma, ale tak na zasadzie "podatku" to nie. Porównanie z weselem nie jest dobre, bo "ślubna koperta" weszła do obyczaju dawno temu i jest uzasadniona- skąd jakąs ciotka, która widuje sie tylko na weselach i pogrzebach ma wiedzieć czego młodzi potrzebują, jaki mają gust itd? Natomiast w gronie przyjaciół takie "zbieranie na tacę" jest dla mnie jednoznaczne- zapraszam was bo chcę kasę. Można przecież delikatnie zasugerować jakis pożądany zbiorowy prezent. Co na ogół jest bardzo dobrze widziane przez towarzystwo bo rozwiazuje problem wymyślenia. I wcale go nie dostać, bo prezent jest zawsze czyjąs inicjatywą a nie zamówieniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka