Dodaj do ulubionych

studniówka z niepelnosprawna

IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.10, 01:29
Drodzy forumowicze, mam dziwny moze problem ale...napiszcie co o tym sadzicie.
Od razu napisze ze nie mam nic do niepelnosprawnych, dla mnie to normalni ludzie, i nie jestem trollem.
Moim sasiadem jest malzenstwo z dwojka dzieci w tym corka niepelnosprawna, ktora teraz w styczniu ma miec studniowke. Otoz ta dziewczyna nie ma partnera do zabawy, tak w ogole nigdy nie miala chlopaka,mysle ze dlatego ze jest chora. Justyna (bo tak ma na imie) choruje na porazenie mozgowe - jej chorobe widac, bo niewyraznie mowi, ma asymetrie twarzy i nideorozwoj prawej reki (krotsza reka mniej wiecej o 10 cm). Studniowka sie zbliza i rodzice uparli sie by znalezc dziewczynie partnera na ta impreze, zreszta z tego co wiem to ona chce zaimponowac kolezankom, ze moze miec faceta. No i jej rodzice na sile szukaja faceta na ta jedna noc, chetnych nie ma jak narazie no i ostatnio moja mama , ktora jest bardzo wrazliwa osoba, rozmawiala z mama Justyny i zadeklarowala, ze moge isc z nia na ta studniowke, bo akurat wtedy mam wolne - nie ide do pracy. Powiedzialem mamie, ze nie ma mowy! Po pierwszenie lubieimprez masowych mimo iz mam dopiero 23 lata,po drugie, ta dziewczyna mnie nie "kreci" a mowiac szczerze nie wyobrazam sobie byc z dziewczyna niepelnosprawna w zwiazku czy nawet na zabawie - po trzecie nie zamierzam udawac faceta Justyny,bo zwyczajnie nie lubie udawania czegokolwiek. Z Justyna tez rozmawialem, przeprosilem, ze nie pojde z nia bo nie cierpie takich zabaw no i teraz jej rodzice i moi starzy sa na mnie strasznie obrazeni i oburzeni, ze biedna dziewczyna jest chora i ze nawet z litosci nikt nie chce z nia na studniowke isc....Co mam teraz zrobic?! Nie chce robic czegos wbrew sobie- a szczerze mowiac, to mysle, ze nawet gdybym z nia poszedl na ta impreze,to jej znajomi stwierdziliby ,ze podplacila kolesia na jedna noci mogliby ja wysmiac.
Co robic, by rodzinka i sasiedzi przestali mnie wytykac palcami jako "nietolerancyjnego"?
Obserwuj wątek
    • Gość: x nic nie zrobisz, dorosłym nie wytłumaczysz. IP: *.unitymediagroup.de 30.12.10, 06:19
      Dziwi mnie tylko, że podobnie myślą rodzice dziewczyny.
      Swoją drogą, nie musisz udawać jej chłopaka, tylko iść jako osoba towarzysząca. To całkiem normalne takie "wynajmowanie" partnera/ki na zabawę karnawałową, bal maturalny czy wesele. No, ale skoro nie lubisz masowych imprez, to jest to Twoja suwerenna decyzja i nikomu nic do niej. Jeżeli dziewczyna zrozumiała powód odmowy, to wszystko OK i nie przejmuj się.
    • Gość: triste studniówka z Justyną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 10:56
      "Nie chce robic czegos wbrew sobie". Nie no, oczywiście... jakżeby w dzisiejszych czasach młody mężczyzna mógł zrobić coś, co choć w najmniejszym stopniu naruszy jego własną wygodę? Nie do pomyślenia!
      Proponuję sprawdzić termin "osoba towarzysząca" (i czy takowa musi nas "kręcić").
      "to jej znajomi stwierdziliby ,ze podplacila kolesia na jedna noci mogliby ja wysmiac" - cóż za szlachetna troska. Prawdziwy dżentelmen i życzliwy sąsiad wie jak zadbać o kruchą psychikę młodej dziewczyny z fizycznym niedomaganiem. Rzeczywiście, słuszna decyzja - najgorsze, co mogłoby ją spotkać, to towarzysz motywowany litością, skupiony na własnym dyskomforcie.
      "Co robic, by rodzinka i sasiedzi przestali mnie wytykac palcami jako "nietolerancyjnego"? " Za późno. Jedyne co można zrobić, to poradzić mamie, żeby nie angażowała syna towarzysko bez porozumienia z nim i nie poddawała go spontanicznie próbom, które obnażają to, co obnażają.
        • Gość: zażenowany Re: myślę, że psychika tej dziewczyna nie jest IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.10, 17:33
          Już pisałem, że nie mam do niepełnosprawnych zupełnie nic, po prostu nie muszę robić tego czego nie chcę. Justyna jest miłą dziewczyną, ale nie w moim typie.
          Naskoczyliście na mnie, że kieruję się niepełnosprawnością Justyny, tak nie jest, po prostu dla mnie jest nieatrakcyjna, jej choroba trochę razi i nie tylko mnie skoro jak do tej pory nie miała faceta i z tego co widzę znajomych też nie ma,nigdy nikt do niej nie przychodził, a ona sama siedzi w domu i poza szkołą czy zakupami nigdzie nie bywa - pytanie dlaczego?Skoro ma super charakter i osobowość - a możliwe że ma bo nie znam jej dobrze - to czemu ciągle jest sama?Sorry ale porażenie mózgowe to poważna choroba neurologiczna i rozumiem, że nie wszyscy pragną przebywać w towarzystwie osób na nią chorych.
          • Gość: triste Re: myślę, że psychika tej dziewczyna nie jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 18:22
            Oczywiście twój dyskomfort jest dużo bardziej istotny niż fakt, że Justyna "znajomych też nie
            ma,nigdy nikt do niej nie przychodził, a ona sama siedzi w domu i poza szkołą czy zakupami nigdzie nie bywa". Kilka godzin poświęconych na towarzyszenie samotnej i odrzuconej osobie to przecież taka męka w porównaniu z latami jej cierpień. Nie można od nikogo żądać takiej ofiary. Ktoś mógłby zachichotać za twoimi plecami.

            Nikt ci nie mówił, że w życiu przy różnych okazjach towarzyszymy ludziom, z którymi nie mamy zamiaru uprawiać seksu? Zmień sobie, chłopie, nick z "zażenowany" na "żenujący". I już nie szukaj na forum usprawiedliwienia faktu, że ty też wypiąłeś się na kogoś, kto bardzo potrzebował czyjejś uprzejmości i życzliwości. Mamie powiedz, żeby już cię nie zgłaszała do towarzyskich zadań.
    • stara_dominikowa Re: studniówka z niepelnosprawna 30.12.10, 13:18
      Nie wiem dlaczego naskoczono na autora wątku. Matka rozporządza czasem i wolą dorosłego syna - cała niezręczna sytuacja to jej wina i powinna na siebie wziąć jej konsekwencje. Nawet jeżeli miała pomysł, powinna była najpierw uzgodnić to z z nim.
      Uważam, że zachował się dobrze, przeprosił Justynę nie dotykając kwestii niepełnosprawności.
      --
      Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
    • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 30.12.10, 23:33
      Myslę,że teraz juz nic nie musisz robić. Powiedziałes dziewczynie, że na takich zabaw nie lubisz i na nie nie chadzasz i przeprosiłeś.
      Moim zdaniem słusznie.
      Jesli nie macie za sobą kontaktów na codzień, nie przejawiacie wobec siebie takiej zwykłej koleżeńskiej sympatii, nie macie o czym rozmawiać i ta studniówka byłaby w zasadzie poznawaniem siebie, to odradzam. Mogłoby się tak stać, i to całkiem realne, że po poznawaniu (bo spędzilibyście razem kilka godzin, musiałbys się nią zajmować i okazywać jej zwykłą grzeczność i uprzejmość, co nakazuje dobre wychowanie) ona chciałaby kontynuować znajomość i wyobrażała sobie dużo więcej niż przypuszczałbyś ... i co wtedy? Tym bardziej, że to twoja sąsiadka i unikanie spotkań byłoby niemożliwe.
      Przedstaw to swojej mamie.
      Ona powinna iść na studniówkę z kimś kogo zna, lubi, kto ją zna i też lubi.
        • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 13:42
          Czyli uważasz,że jeśli przez 18 -19 lat nie znalazła nikogo kto ją zna i lubi, to rodzice powinni "ubierać" syna sąsiadów w bycie "osobą towarzyszącą" czy też "chłopakiem" na studniówce? Po co?
          To krótkie myślenie jej rodziców i jego mamy. "Dobre uczynki" robi się z własnej woli i nie narażając siebie ani drugiej strony na jeszcez większe nieprzyjemności niż pójście samemu na studniówkę.
            • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 16:37
              To odwrócę pytanie - z iloma osobami niepełnosprawnymi mieszkającymi w twoim "pobliżu" starasz się utrzymywać i podtrzymywać kontakty?
              I jak zareagowałabys gdyby poproszono cię o wyjście z taką osobą np. sąsiadem (z którym mówiłabyś sobie "dzień dobry") w charakterze "dziewczyny" ...np. na wesele w jego rodzinie ?
              Uważam,ze każdy nastolatek ma sporo kontaktów towarzyskich w szkole, na zajęciach pozaszkolnych i możliwości poznania się i polubienia. Bez względnu na to czy jest sprawny/atrakcyjny czy też nie. Poznawanie się i odszukiwanie atrakcyjności z przymusu ale też mimochoodem i znienacka np. na wymuszonym balu ... a potem żyli długo i szczęśliwie ... (tak, w twoim podtekście pobrzmiewa, i czego właśnie się obawiałam) to tylko w "harlekinach" i starych romansach. Oczywiście jak on ją pocałuje to z niej zrobi się księżniczka....nastoletnie wielkie miłości do któych nawet nie ma się powodu są znane...
              Największym problemem dla chłopaka "po balu" mogłoby się okazać to,że on poszedł z litości a ona uznała to za coś zupełnie innego...
              • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 16:53
                lena575 napisała:

                > To odwrócę pytanie - z iloma osobami niepełnosprawnymi mieszkającymi w twoim "p
                > obliżu" starasz się utrzymywać i podtrzymywać kontakty?

                Rozumiem, że chodzi o wykazanie mi, że sama zachowuję się jak autor?

                W pobliżu nie stwierdzam takowych.

                A jeszcze powinny być w podobnym do mojego wieku?

                Gdyby mnie poproszono o pójście jako OT z osobą niepełnosprawną, którą znam? Ależ ja tej osobie wściekle zazdroszczę umiejętności społecznych i zawodowych! I ze względu na MOJĄ ZAZDROŚĆ wobec niego nie kontynuowałam przemile rozpoczętej znajomości!

                Na campingu francuskim w półsezonie było takich osób od groma, część przesympatyczna. Chętnie bym z nimi poutrzymywała, ale tam nikt nie szukał nowych znajomości, ani pełnosprawni, ani niepełno-. Nad czym zresztą bardzo bolałam.
                  • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 17:30
                    kol.3 napisała:

                    > Nie ma łatwiejszej rzeczy niż wskazywanie komuś co powinien zrobić z obowiązku
                    > moralnego. To nic nie kosztuje, a jak szlachetnie się wypada.

                    Wskazałam coś komuś? Oceniać autora mi chyba wolno?


                    > Zwłaszcza że samemu zwykle się nic podobnego nie robi.

                    zwłaszcza że wiesz doskonale (przez monitor?) co kto robi
                    • kol.3 Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 18:42
                      Oceniając autora jako egocentryczną świnię sugerujesz, że odmawiając, zachowuje się niewłaściwie. Natomiast - na słuszne zapytanie forumki - sama nie potrafiłaś podać przykładu, że cokolwiek zrobiłaś dla niepełnosprawnych, mimo że gdzieś tam poznałaś ich cały tłum.
                      • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 21:30
                        kol.3 napisała:

                        > Oceniając autora jako egocentryczną świnię sugerujesz, że odmawiając, zachowuje
                        > się niewłaściwie. Natomiast - na słuszne zapytanie forumki - sama nie potrafi
                        > łaś podać przykładu, że cokolwiek zrobiłaś dla niepełnosprawnych, mimo że gdzie
                        > ś tam poznałaś ich cały tłum.

                        Nie "gdzieś tam" tylko na wakacjach, więc po 2 tygodniach nasze drogi się rozeszły.

                        I nie byli chętni, żeby dla nich robić cokolwiek. Trzymali się własnego towarzystwa, podobnie jak pełnosprawni.
                    • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 21:32
                      Gość portalu: tossingthecookies napisał(a):

                      > "Zwłaszcza że samemu zwykle się nic podobnego nie robi." Rozumiem, że ta konsta
                      > tacja wynika z twojego osobistego doświadczenia?

                      Kto go tam wie.

                      Niemniej "kol.3" życzy sobie, żebym z wywieszonym ozorem udowadniała, czego to nie zrobiłam dla niepełnosprawnych (a zrobiłam).

                      Następnie zamierza zapewne czepić się, że zrobiłam za mało/nie tak/za kiepsko/bez sensu.
              • Gość: tossingthecookies Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.10, 21:25
                Najwyraźniej lena575 uważa, że Justyna oprócz niepełnosprawności fizycznej cierpi również na niepełnosprawność umysłową. Tak chętnie nam lena575 opowiada/zapowiada co by sobie Justyna pomyślała i co by czuła gdyby uprzejmy człowiek towarzyszył jej na imprezie, że chyba rozpoznała u Justyny jakąś typową jednostkę chorobową. Typowy objaw to natychmiastowe zakochanie się w owym dżentelmenie i kompletna niezdolność do oceny sytuacji towarzyskiej. Tak, tak... tak to już z tymi niepełnosprawnymi jest. Sami wiecie. uncertain
                • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 01.01.11, 14:20
                  Obawiam się,że się mylisz.
                  Jedna z moich przyjaciółek jest po chorobie Heinego Medina i z biegiem lat trudniej jej chodzić (ma krószą nogę i but ortopedyczny). Poznałyśmy się w piaskownicy przy zabawach naszych córek i zaprzyjaźniłyśmy się "na zawsze". Mieszkałam kiedyś na osiedlu gdzie na parterach bloków były mieszkania dla osób niepełnosprawnych i od tego czasu przyjeźnimy się z rodziną na wózkach. Jako pełnosprawni pomagamy obydwoje z mężem i przyjaciółce (bo nie dość, ze sama to opiekuje się schorowanym ojcem) i małżeństwu na wózkach, choć radzą sobie na ogół super. U nich właśnie na imprezach czasem jesteśmy jedynymi pełnosprawnymi fizycznie (choć można się zdziwć jak sprawni bywają ludzie na wózkach). Jednego z ich znajomych zabieramy czasem na narty ! Dla mnie niepełnosprawność nie jest czymś ani dziwnym ani jakąkolwiek barierą w kontakktach międzyludzkich.
                  Jednak jestem przeciwna aranżowanym przymusowym wyjściom "z litości". Albo człowiek chce i nie widzi problemu albo nie chce i niech tego nie robi, bo wyjdą większe przykrości niż odmowa. Chłopak który nie zna i nie lubi Justyny, któremu jej niepełnosprawność przeszkadza nie jest dobrym pomysłem na wspólną zabawę.
                  Każdy kto ma robić coś dla kogoś, kto go odpycha, z litości i pod presją, niech sobie daruje. Osoba niepełosprawna ma swoje uczucie i doskonale to odczuje. Nie traktujmy jej jak manekina którego zabiera się ze sobą. Może wydaje się jej rodzicom, ze jak ktoś pójdzie z ich córką na bal i ona choć raz zaszaleje to poczuje się jak księzniczka. My wszyscy wiemy, ze z tym chłopakiem nie poczuje się jak księzniczka, ani z żadnym "złapanym" przez rodziców na litość. I nie jest winny ani chłopak ani ona. Powinna pójść z bratem i nie starać się pokazywać czegokolwiek komukolwiek.






                    • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 01.01.11, 20:56
                      A ja nie uważam chłopaka za egocentryczną świnie. A nawet za zwykłą świnię.

                      Dlaczego dziewczyna ma czuć się na maturalnym balu jak księżniczka? I czy każdej się to "należy" ?
                      Każda która nie ma chłopaka ma prawo wymagać od poproszonego prawie obcego towarzyszenia sobie na balach? Czy tylko niepełnosprawna ma taki "przywilej".

                      Czy na bal matruralny nie można pójść samej? Zabronione? Nie wpuszczają? Czy trzeba szukać wręcz na siłę kogoś by tylko pokazać się z kimś?
                      To jakaś paranoja studniuówkowa?

                      Można do absurdu prowadzic taka rozmowę za pomocą pytań ...
                      • Gość: basta Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.11, 21:09
                        Rzeczywiście stawiasz absurdalne, żeby nie powiedzieć idiotyczne pytania. Z prostej towarzyskiej sytuacji układasz łzawy dramat. Współbrzmi to z wyolbrzymieniem całej sprawy przez autora wątku. Jego matka popełniła poważny błąd (zarówno towarzyski jak w ocenie swojego syna), a on zamiast w kulturalny sposób wybrnąć z sytuacji i użyczyć sąsiadce ramienia na kilka godzin, zachował się jak dupek i tu się rozpisał o swojej żenującej motywacji. Fakt, że sąsiadka jest osobą niepełnosprawną w ogóle nie powinien być dyskutowany, bo tu z założenia rozmawia się o zasadach etykiety, a nie o ludzkich uprzedzeniach wobec osób z niepełnosprawnością. Czas kończyć tę żenującą dyskusję.
                        • irex22 Re: studniówka z niepelnosprawna 02.01.11, 09:27
                          Lena nie stawia absurdalnych pytań, stara się klarownie i taktownie przedstawić swoje zdanie. Zgadzam się z tym, co napisała w poprzednim poście. Dodam jeszcze, że dobrze świadczy o chłopaku iż przeżywa rozterkę z powodu zaistniałej sytuacji, znaczy to iż nie jest mu ona obojętna i nie do końca wie, jak powinien się zachować.
                          Nie jestem pewna czy masz rację twierdząc, ze temat osób niepełnosprawnych powinien być przemilczany. Jeżeli niepełnosprawni mają brać czynny udział w życiu społecznym to ta społeczność musi nauczyć się odnajdywać w sytuacjach jej nieznanych. Wydaje mi się to dość trudne dla osoby, która z problemem niepełnosprawności nie miała nigdy do czynienia.
                      • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 02.01.11, 17:14

                        >
                        > Dlaczego dziewczyna ma czuć się na maturalnym balu jak księżniczka?

                        To ty wspomniałaś o "czuciu się jak księżniczka".


                        > Każda która nie ma chłopaka ma prawo wymagać od poproszonego prawie obcego towa
                        > rzyszenia sobie na balach? Czy tylko niepełnosprawna ma taki "przywilej".

                        Ma prawo poprosić, zaproponować. Każda i każdy, tak.
                        >
                        > Czy na bal matruralny nie można pójść samej? Zabronione? Nie wpuszczają? Czy
                        > trzeba szukać wręcz na siłę kogoś by tylko pokazać się z kimś?
                        > To jakaś paranoja studniuówkowa?

                        Mnie się pytasz? Ja miałam studniówkę 20 lat temu, nie znam obecnych obyczajów. I nie bądź taka agresywna.
                        • madzioreck Re: studniówka z niepelnosprawna 05.01.11, 04:25
                          > Ma prawo poprosić, zaproponować. Każda i każdy, tak.

                          A zaproszony ma prawo odmówic, czy nie?

                          > I nie bądź taka agresywna.

                          ...powiedziała osoba nazywająca kogoś egocentryczną świnią, bo ten ktoś nie chce komuś towarzyszyc na imprezie :]
                          • madzioreck Re: studniówka z niepelnosprawna 05.01.11, 16:59
                            I dobrze byłoby w końcu zdecydować się, czy traktować niepełnosprawnych "inaczej", czy tak samo jak pełnosprawnych. Bo jeśli to drugie, a ku temu się skłaniam, ku traktowaniu normalnemu, to nie rozumiem, dlaczego nie byłoby takie podłe odmówic zdrowej dziewczynie, a wobec osoby niepełnosprawnej obowiązują jakieś inne "procedury" i odmawiający jest egocentryczną świnią. Zgodnie z tym każdy, kto odmawia komuś proszącemu o coś, jest egocentryczną świnią.
                      • firlefanz z paranoją studniówkową to akurat prawda 04.01.11, 14:10
                        Słuszna uwaga, bo ten problem jest tak naprawdę szerzy. Paranoja studniówkowa w tym zakresie rzeczywiście istnieje i wiele osób wstydzi się iść samotnie na studniówkę, bo "nie wypada".

                        Byłam sama na studniówce (czy na weselu, na które byłam zaproszona), ale nigdy nie widziałam sensu w werbowaniu kogoś na siłę.
                  • Gość: zażenowany Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.11, 20:40
                    Widze, ze wiekszosc forumowiczow obrzucila mnie blotem...szkoda bo ja wcale nie uwazam ze Justyna ze wzgledu na swoja chorobe jest gorsza. Opisalem jej niepelnosprawnosc, tylko po to by naswietlic cala sytuacje,nie po to by ja uwypuklic.
                    Uwazam,ze zachowalem sie dobrze, przeprosilem dziewczyne, ze z nia nie pojde bo nie lubie masowych imprez, nie dlatego, ze jest chora. Owszem, ta dziewczyna mi sie nie podoba fixzycznie, ale to nie ma nic z tym wspolnego.
                    Gdybymnawet chcial isc z jakas kobieta na impreze, to musialbym ja wczesniej znac, nie ukrywam,ze latwiej polubic kogos kto jest atrakcyjny, prawda?
                    Zirytowala mnie postawa mojej mamy i jej rodzicow, ze bez uzgodnienia ze mna chcieli cos takiego zaaranzowac,nie zamierzam czegos robic wbrew sobie, a tym bardziej isc na zabawe z litosci - Justyna nie jest glupia i odczuje,ze sie zle czuje na jej studniowce,a przeciez kobieta ma sie dobrze bawic, prawda?Wg mnie powinna jako osobe towarzyszaca wziac brata - z nim bedzie czuc sie swobodnie,on z nia tez.
                    • ekspert_ewa.sawicka Re: studniówka z niepelnosprawna 07.01.11, 16:56
                      Szanowny Panie,
                      kilkakrotnie z uwagą przeczytałam Pana wpisy i po głębokim namyśle uznałam, że choć z zasady nie omawiam sposobu w jaki prezentowane są poglądy na tym forum, w Pana wypadku powinnam zrobić wyjątek. Otóż za Pana sprawą po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni (temu m.in. służy mój wpis) doszło do publicznego obmówienia konkretnej osoby, która – nie mam co do tego wątpliwości – raczej nie życzyłaby sobie, by jej bardzo osobiste sprawy były tematem publicznej debaty.

                      Opisując własny dyskomfort, popełnił Pan kilka rażących uchybień wobec swojej sąsiadki:
                      1. na ogólnodostępnym forum internetowym podał Pan bez jej wiedzy i zgody wystarczającą ilość informacji ułatwiających jej identyfikację: dość rzadkie imię, szczegółowy opis jej charakterystycznego wyglądu, stan rodzinny. Zapewne nie wziął Pan pod uwagę (a powinien), że ona sama lub osoby z jej otoczenia, np. koledzy i koleżanki ze szkoły (niekoniecznie życzliwie do niej nastawieni) mogą bez problemu zapoznać się z tym o czym tu dyskutujemy.

                      Gdyby ograniczył się Pan do stwierdzenia „to dziewczyna o widocznym stopniu niepełnosprawności, nazwijmy ją X.”, nie było by problemu. A tak, wyszedł Pan na kogoś, kto „chlapie językiem” nieświadom szkód jakie jego paplanina może wyrządzić.

                      2. Pańskie stwierdzenie:

                      >Nie chce robic czegos wbrew sobie- a szczerze mowiac, to mysle, ze nawet gdybym z nia poszedl na ta impreze,to jej znajomi stwierdziliby ,ze podplacila kolesia na jedna noci mogliby ja wysmiac.

                      nie przynosi Panu zaszczytu. Fachowo nazywa się to insynuacją, co wg Słownika Władysława Kopalińskiego znaczy: „podsuwać myśli krzywdzące kogoś; umyślnie budzić podejrzenia; imputować, wmawiać, sugerować“.

                      Znów, gdyby Pan napisał „ nie chciałbym, żeby ktoś pomyślał, że jestem jej chłopakiem“, wszystko było by w porządku. Ma Pan prawo nie chcieć być branym za kogoś, kim nie jest. Mam nadzieję, że wyczuwa Pan różnicę między oboma stwierdzeniami. Na wszelki wypadek jednak wyjaśniam, że o ile w swojej faktycznej wypowiedzi zasugerował Pan, że dziewczyna jest tak bardzo nieatrakcyjna towarzysko, że każdy – nie tylko Pan – nigdy nie uwierzy, że jakikolwiek chłopak dobrowolnie chciałby pójść z nią na zabawę, o tyle drugie stwierdzenie ogranicza się do tego, że to konkretnie Pan nie życzy sobie być wziętym za kogoś takiego.


                      3. Deklarowanie, że tak naprawdę Pan „nic do niej nie ma" i nie chodzi o jej niepełnosprawność nie ma pokrycia w faktach, o czym świadczy następujące Pańskie stwierdzenie:

                      >jej choroba trochę razi i nie tylko mnie skoro jak do tej pory nie miała faceta i z tego co widzę znajomych też nie ma,nigdy nikt do niej nie przychodził, a ona sama siedzi w domu i poza szkołą czy zakupami nigdzie nie bywa - pytanie dlaczego?

                      To dość obrzydliwa, nie waham się użyć tak mocnego słowa, forma obmowy, bo łączy ze sobą donos (znów podaje Pan informacje z jej życia osobistego) z sugestią, że obmawiana osoba nie zasługuje na pomoc, o którą został Pan poproszony.
                      Jeśli chciał się Pan zachować godnie, wystarczyło poprzestać na „jej choroba mnie razi”. Więcej wyjaśniać nie trzeba, bo to jest faktyczna przyczyna Pana odmowy. Co więcej dla Pana sąsiadki to tłumaczenie jest najmniej obraźliwe, nie ma ona bowiem wpływu ani na to, że jest chora, ani na to jak Pan jej niepełnosprawność postrzega.

                      Nawiasem mówiąc, od wspólnego pójścia na studniówkę do zostania parą droga jest dość daleka, a "nie mienie faceta" przez dziewiętnastolatkę nie jest aż takim rzadkim zjawiskiem. Pan sam, mając za sobą już takie doświadczenie, powinien wiedzieć, że wiele studniówkowych "par" bywa kojarzonych tylko na tę jedną okazję. Niektóre bawią się tak dobrze, że zacieśniają potem znajomość i zostają faktycznie parą, większość jednak pozostaje na stopie koleżeńskiej lub przestaje się widywać.


                      Powtórzę za moją pierwszą odpowiedzią – mam nadzieję, że Pana postawa w tej sprawie wynika z Pańskiego braku dojrzałości, a nie wad charakteru. I że z czasem zrozumie Pan popełnione błędy. Największym nie jest bowiem brak odwagi, by stawić czoła wyzwaniu przerastającym Pana siły (czyli pójście nie z litości, ale z ogólnoludzkiej życzliwości na studniówkę z mało znaną sąsiadką, która ze względu na chorobę ma problem ze znalezieniem odpowiedniego towarzysza zabawy), ale to w jaki sposób stara się Pan swoją postawę uzasadnić.
                      Jeśli mogę coś Panu radzić, to proponuję zacząć naprawiać sytuację od powiedzenia swojej mamie „Wiem, że cię zawiodłem. Bardzo przepraszam”. Na co niewykluczone, że usłyszy Pan jej przeprosiny, że bez konsultacji z Panem zadeklarowała Pana towarzystwo. Musi być jej bardzo przykro, że przeceniła Pana i nie przewidziała tak zdecydowanie odmownej reakcji.
                      Co do sąsiadki to nie sądzę, by był Pan gotów przeprosić ją za to, co tu napisał o niej. Ale może się mylę...

    • firlefanz Twoja mama namieszała... 31.12.10, 10:15
      nie dziwię się, że cała sytuacja jest dla Ciebie przykra. Twoja mama nie powinna proponować Cię jako osoby towarzyszącej na studniówkę bez Twojej zgody.
      Z drugiej strony nie wiem czy jeśli mleko się już rozlało, nie byłoby lepiej dla stosunków sąsiedzkich i rodzinnych, żebyś się "poświęcił" i poszedł. (Chociaż rozumiem Twoją niechęć do pójścia na studniówkę "z litości", z osobą, z którą nie masz bliskiego kontaktu i z którą nie chcesz się zaprzyjaźniać)
    • marycha1433 Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 16:14
      Wg mnie nie należy robić czegoś wbrew sobie - jeśli autor wątku nie chce mieć nic wspólnego z Justyna należy to uszanować.
      Justyna na studniówkę lepiej niech idzie sama lub nie idzie wcale - aranżowanie partnera na siłę może przynieść więcej problemów niz korzyści - facet może będąc zmuszony na imprezę pójdzie ale nie powiedziane, że będzie chciał tańczyć z dziewczyną - wtedy będzie się czuła fatalnie albo co gorsza będzie uciekać do innych dziewczyn.
      Poza tym osoby niepełnosprawne mają to do siebie, że szybko zakochują się w pierwszej lepszej osobie - więc problem mógłby być gdyby ta Justyna w swoim partnerze do tańca się zadurzyła, w jakiej niezręcznej sytuacji znalazł by się ten facet?
      BTW sam mam syna i nie chciałbym dostać niepełnosprawnej synowej tym bardziej z porażeniem mózgowym więc rozumiem jej kolegów, że nie chcą z nia się zadawać.
      • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 16:55

        > Poza tym osoby niepełnosprawne mają to do siebie, że szybko zakochują się w pie
        > rwszej lepszej osobie

        A skąd ta wiedza?


        > BTW sam mam syna i nie chciałbym dostać niepełnosprawnej synowej tym bardziej z
        > porażeniem mózgowym
        więc rozumiem jej kolegów, że nie chcą z nia się zadawać.

        A gdyby Twój syn, nie daj Boże, pewnego dnia się uniepełnosprawnił? To chciałbyś, żeby synowa wokół niego skakała, nie?
      • Gość: tossingthecookies Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.10, 21:36
        "Poza tym osoby niepełnosprawne mają to do siebie, że szybko zakochują się w pierwszej lepszej osobie - więc problem mógłby być gdyby ta Justyna w swoim partnerze do tańca się zadurzyła, w jakiej niezręcznej sytuacji znalazł by się ten facet?" O Boże, widzisz i nie grzmisz.... "Osoby niepełnosprawne mają to do siebie..." A ja głupia myślałam, że osoby niepełnosprawne mają osobowość, rozum, rozmaite doświadczenia.... Okazuje się, że mają głownie niepełnosprawność.

        "BTW sam mam syna i nie chciałbym dostać niepełnosprawnej synowej tym bardziej z porażeniem mózgowym więc rozumiem jej kolegów, że nie chcą z nia się zadawać." Poza tym, że lektura podobnych wynurzeń przyprawia o mdłości, absolutnie fascynująca jest obserwacja umysłu, który w nanosekundę łączy uprzejmość towarzyską z dzwonami weselnymi. Ręce opadają do samej ziemi. Proszę powiedzieć synowi, żeby się przypadkiem w nikim nie zadurzył, bo postawi tę osobę w jakże niezręcznej sytuacji.
        • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 21:53
          Gość portalu: tossingthecookies napisał(a):

          > "Poza tym osoby niepełnosprawne mają to do siebie, że szybko zakochują się w pi
          > erwszej lepszej osobie - więc problem mógłby być gdyby ta Justyna w swoim partn
          > erze do tańca się zadurzyła, w jakiej niezręcznej sytuacji znalazł by się ten f
          > acet?" O Boże, widzisz i nie grzmisz.... "Osoby niepełnosprawne mają to do sieb
          > ie..." A ja głupia myślałam, że osoby niepełnosprawne mają osobowość, rozum, ro
          > zmaite doświadczenia.... Okazuje się, że mają głownie niepełnosprawność.

          no nie wiesz? wedle marychopodobnych one są takie sfrustrowane, że natychmiast kleją się do każdego, kto zechce się do nich odezwać

          zakładając, że marychopodobnych jest więcej, nie dziwię się frustracjom CZĘŚCI z nich (niepełnosprawnych, nie marychopodobnych).

    • marycha1433 Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 17:17
      Do tych pseudotolerancyjnych - naprawdęnie mielibyście nic przeciwko temu by Wasze dzieci związały się np z osobami z porażeniem mózgowym?Poczytajcie troche o tej chorobie - to choroba która powstaje z uszkodzenia mózgu w okresie płodowym i chorzy na nia są często upośledzeni umysłowo....i jak taka osoba miałaby się zajmować moim synem gdyby jak to ktos napisał by się uniepełnosprawnił? i jak z takimi osobami zakładać rodziny, skoro nie są całkiem zdrowe pod względem intelektualnym?
      Uważacie się za takich tolerancyjnych to powiedzcie skoro tak wszystkich akceptujecie to dlaczego przeważnie wszystkie osoby niepełnosprawne są same. hm?
      • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 31.12.10, 17:35
        marycha1433 napisał:

        > Do tych pseudotolerancyjnych - naprawdęnie mielibyście nic przeciwko temu by Wa
        > sze dzieci związały się np z osobami z porażeniem mózgowym?Poczytajcie troche o
        > tej chorobie - to choroba która powstaje z uszkodzenia mózgu w okresie pło
        > dowym


        No i co z tego?

        i chorzy na nia są często

        ale nie zawsze, jak widać na załączonym obrazku

        upośledzeni umysłowo....i jak taka osoba mi
        > ałaby się zajmować moim synem

        są różne stopnie upośledzenia umysłowego

        poza tym mnie chodzi o sytuację : Twój syn niepełnosprawny, a Ty chciałbyś zapewne, żeby synowa się nim zajmowała? No jaka synowa? Taka z porażeniem ci się nie podoba, więc pewnie ma być pełnosprawna?
        I oczywiście byłbyś wtedy ciężko obrażony, że kobity wolą się wiązać z pełnosprawnymi mężczyznami.



        gdyby jak to ktos napisał by się uniepełnosprawni
        > ł? i jak z takimi osobami zakładać rodziny, skoro nie są całkiem zdrowe pod wzg
        > lędem intelektualnym?

        Często nie są, tak? Czasem są?


        > Uważacie się za takich tolerancyjnych to powiedzcie skoro tak wszystkich akcept
        > ujecie to dlaczego przeważnie wszystkie osoby niepełnosprawne są same. hm?

        przepraszam, ale skąd mamy to wiedzieć?
      • Gość: = Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.10, 22:08
        Również polecamy nieco szerszą lekturę, z której można się dowiedzieć, że uszkodzenie mózgu nie oznacza automatycznie niepełnosprawności intelektualnej. Warto też wiedzieć, że mózg - zwłaszcza mózg dziecka - jest tak plastycznym organem, że pewne jego ośrodki potrafią przejmować funkcję innych - uszkodzonych - ośrodków. Miłego zgłębiania wiedzy.
      • lena575 Re: studniówka z niepelnosprawna 01.01.11, 14:28
        "...i jak taka osoba miałaby się zajmować moimi synem "

        Jednego nie rozumiem ... dlaczego ktoś miałby zajmować się twoim synem? Od zajmowania się dziećmi są chyba rodzice? W twoim wypadku jest inaczej? pytasz o zatrudnienie takiej osoby jako niańki do dziecka?
    • Gość: irena smutna prawda... IP: *.lodz.msk.pl 02.01.11, 00:26
      Zgadzam się, że matka popełniła błąd umawiając syna na studniówkę bez jego zgody. Ale smutna prawda jest taka, że gdyby go umówiła z długonogą blondynką, to by mu to umawianie poza jego plecami pewnie nie przeszkadzało - jeszcze by jej za to podziękował. A że umówiła go z osobą niepełnosprawną, to jego reakcja jest diametralnie różna. Taka fikcja tolerancji i równouprawnienia.

      Ten wątek niechcący nasuwa pytanie: Co byście zrobili, gdyby wasz mąż/żona, narzeczony/-a, partner/-ka życiowy/-a pewnego dnia zachorował na jakąś ciężką chorobę powodującą znaczną niepełnosprawność?! Albo uległ wypadkowi?! Co byście zrobili, gdyby urodziły się wam niepełnosprawne dzieci/wnuki?! Albo gdybyście wy sami zachorowali czy ulegli wypadkowi?!

      O ile bohaterka tego wątku pewnie nigdy nie znajdzie się na waszym miejscu, bo nie odzyska pełnej sprawności, o tyle wy w każdej chwili możecie znaleźć się na jej miejscu. Trochę pokory wobec życia.

      Stwierdzenie jednej z kobiet, że "nie chce mieć niepełnosprawnej synowej" mnie doszczętnie rozwaliło. Możesz ożenić syna ze zdrową i inteligentną kobietą, która dzień po ślubie stanie się niepełnosprawną kobietą wymagającą całodobowej opieki. I co - każesz wtedy synowi się rozwieść?
      • maitresse.d.un.francais Re: smutna prawda... 02.01.11, 17:16
        Gość portalu: irena napisał(a):

        > Zgadzam się, że matka popełniła błąd umawiając syna na studniówkę bez jego zgod
        > y.

        Bez wątpienia!

        Ale smutna prawda jest taka, że gdyby go umówiła z długonogą blondynką, to b
        > y mu to umawianie poza jego plecami pewnie nie przeszkadzało - jeszcze by jej z
        > a to podziękował.

        tjaaaaa


        A że umówiła go z osobą niepełnosprawną, to jego reakcja jest
        > diametralnie różna. Taka fikcja tolerancji i równouprawnienia.
        >
        > Ten wątek niechcący nasuwa pytanie: Co byście zrobili, gdyby wasz mąż/żona, nar
        > zeczony/-a, partner/-ka życiowy/-a pewnego dnia zachorował na jakąś ciężką chor
        > obę powodującą znaczną niepełnosprawność?! Albo uległ wypadkowi?! Co byście zro
        > bili, gdyby urodziły się wam niepełnosprawne dzieci/wnuki?! Albo gdybyście wy s
        > ami zachorowali czy ulegli wypadkowi?!
        >
        > O ile bohaterka tego wątku pewnie nigdy nie znajdzie się na waszym miejscu, bo
        > nie odzyska pełnej sprawności, o tyle wy w każdej chwili możecie znaleźć się na
        > jej miejscu. Trochę pokory wobec życia.
        >
        > Stwierdzenie jednej z kobiet,

        to chyba chłop jest, wbrew nickowi...
      • firlefanz czy miał iść z litości? 02.01.11, 23:12
        Chyba każdy człowiek woli, żeby jego synowa, zięć, dziecko etc. było zdrowe a nie chore/niepełnosprawne. To jest całkiem naturalne.

        Sytuacja rzeczywiście jest bardzo przykra i niezręczna.
        Ale co to ma do tolerancji? Czy człowiek ma moralny obowiązek umawiać się na studniówkę z każdą osobą, która tego zechce?
        Istota sprawy jest taka, że mama umówiła go z osobą dla niego nieatrakcyjną. Równie dobrze mogłaby to być ładna dziewczyna, której on nie lubi. Zresztą młodego człowieka nastraja buntowniczo sam fakt, że rodzice ustalają coś za jego plecami.

        Czy gdybyś Ty się dowiedziała, że ktoś poszedł z Tobą na studniówkę z litości, mimo że nie budzisz jego sympatii, nie czułabyś się upokorzona? To chyba już lepiej iść samemu.
    • Gość: W. Chodzi o coś zupełnie innego! IP: *.3s.pl 02.01.11, 19:30
      Myslę, że zupełnie niepotrzebnie wątek te przerodził się w dyskusję nad sprawą podejścia osób zdrowych do osób niepełnosprawnych, a nie o to tutaj chodzi.

      Autor nie musiał wcale wspominać, że chodzi o niepełnosprawną dziewczynę - ciekawe, w która stronę zwróciłaby się dyskusja?

      Problemem s-v jest moim zdaniem to, że ktoś zachowuje się wobec nas wbrew zasadom s-v - tutaj matka chłopaka, a na nas skupiają się negatywne skutki tego zdarzenia. Chciałabym poznać odpowiedź, jak taktownie wybrnąć z takiej sytuacji. Bo to, że chłopak nie powinien iść na studniówkę z ową dziewczyną (czy też ze zdrową pięknością - obojętnie), jesli nie ma na to ochoty - jest oczywiste i nie musi się z tego nikomu tlumaczyć. To matka powinna ponieść konsekwencje swojego niewłaściwego zachowania, a nie mieć pretensje do syna.

      Analogiczna sytuacja z mojej odległej przeszłości:
      Na kolacji w grupie znajomych, bliższych i dalszych, jeden z biesiadników (starszy pan, jeśli ma to znaczenie) oznajmił, że dziwi go, dlaczego taka fajna dziewczyna jak ja jest w życiu sama i spytał dlaczego. Na moją odpowiedź, że krępuje mnie wypytywanie obcych o moje sprawy osobiste i nie mam ochoty się zwierzać, zareagowal on i ktoś z mojej rodziny zdziwieniem - dlaczego jestem obcesowa, przecież powinam odpowiedzieć ładnie i wyczerpująco, jak ktoś pyta.

      Nietakt popełnił ktoś inny, a gromy spadły na mnie. I to jest moim zdaniem sedno owego problemu - jak u autora wątku (a nie podejście do niepełnosprawnych czy zasadność bycia singlem)!
      • maitresse.d.un.francais Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 02.01.11, 20:38

        > Autor nie musiał wcale wspominać, że chodzi o niepełnosprawną dziewczynę

        Ale wspomniał, widać czuł potrzebę. A nawet, jak sądzę, było to dla niego kluczowe.


        - ciek
        > awe, w która stronę zwróciłaby się dyskusja?

        "Mamusia niesłusznie rozporządza synem". Tego zdania zresztą sama jestem.
        >
        >sytuacja z mojej odległej przeszłości (...)
        >


        Widzę tu aspekty gender, czyli myślenie w rodzaju: Mężczyzna ma prawo wp...ać się z butami w życie kobiety (a nawet bywa to postrzegane jako troska!), zaś kobieta ma być grzeczna i uległa(czyli jak pytają - grzecznie odpowiedzieć).

        Słusznie podkreślasz wiek pana, bo mężczyźni z tego pokolenia często tak rozumują.

        >
        > Nietakt popełnił ktoś inny, a gromy spadły na mnie.

        To niewątpliwie, mamusia autora wyrwała się jak filip z konopi.

        Jednak nikt autorowi nie kazał wspominać o stanie dziewczyny - niemniej to uczynił, opisując dokładnie jej stan i mocno podkreślając, jaka jest dla niego nieatrakcyjna - a finalne pytanie posta brzmi "Co zrobić, żeby nie wytykali mnie palcami jako nietolerancyjnego".

        No wrąbał się chłopina. Żeby napisał był, że nie znosi masowych imprez, że nie lubi robić za osobę towarzyszącą - ale z posta niezbicie wynika, że decydująca była niepełnosprawność dziewczyny.

        Mamusia niech teraz odkręca, ale chłopca będą wytykać. Trudno.
        • lena575 Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 02.01.11, 21:50
          Przykro mi ale widzę u ciebie silną tendencję do uogólnień, szybkich (i niesłusznych ocen) i szukania drugich den. I to z a agresją, którą oskarżasz innych.
          Nie ma znaczenia czy tatuś czy mamusia wkręca syna (czy córkę). Dorosłe dziecko nie musi być towarzystwem dla kogoś innego bez wczesniejszych z nim uzgodnień. Ja sama powiedziałabym,że przepraszam, nie tańczę i nie lubię masowych imprez. Jeśli sąsiadzi mają takie same tendencje jak ty - chłopak jest z pewnością "szczególną świnią". Więc nie pisz "niestety"....
          Gdyby chłopaka poprosiła o towarzystwo w pełni sprawna sąsiadka, to on nie miałby najmniejszych wątpliwości - gdyby chciał to by poszedł, gdyby nie chciał to by odmówił ( przepraszam ale nie tańczę i nie lubię takich imprez). I na pewno nie pisałby o tym na forum.
          Tu ma dylemat, bo ma "bawić się" z kimś z kim bawic się nie chce, a odmowa traktowana jest dokładnie tak ja ty to robisz.
          Tak zaaranżowana wspólna "zabawa" to coś innego niz zwykła pomoc sąsiadce - odwieźć do szpitala, do lekarza, pomoc przy przeprowadzce. Ma przymusowo wystąpić w obcym towarzystwie z dziewczyną do której nie czuje sympatii i jeszcze udawać,zę się dobrze bawi, a jakże, pzrecież gdyby tego nie okazywał to byłby jeszcze większą "świnią" bo jej byłoby przykro.
          Znam wiele osób które odmówiły wyjść z kimś na "imprezę" (studniówki też), pełnosprawnym atrakcyjnym osobom. Bo to,że ktos mnie o coś prosi nie oznacza,że ja to MUSZĘ spełnić. Mogę kulturalnie odmówić.
          • maitresse.d.un.francais Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 02.01.11, 23:40

            >
            > Tu ma dylemat, bo ma "bawić się" z kimś z kim bawic się nie chce, a odmowa trak
            > towana jest dokładnie tak ja ty to robisz.

            No cóż, sam chłopak podkreślił, że niepełnosprawność dziewczyny była decydująca w podjęciu decyzji.

            Gdyby ktoś nie chciał ze mną pójść, bo mam wredny charakter - OK.

            Gdyby zaś nie chciał pójść, bo mam nerwicę i "on z wariatką się bawił nie będzie" - aaaa, to zupełnie inna historia.

            Autor odrzucił dziewczynę ze względu na niepełnosprawność, nie z innych powodów.

            Natomiast masz rację, że nikt nie powinien umawiać go za jego plecami.
      • Gość: tłumaczę to i ja Re: Chodzi o coś zupełnie innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 00:40
        Źle zachowała się matka, bo nie uzgodniła sprawy z synem. Gdyby syn chciał zachować się kulturalnie, to zminimalizowałby "straty towarzyskie" ograniczając je do własnego domu. Postanowił zrobić inaczej, czyli 1) pogrążyć matkę w oczach sąsiadów, 2) zrobić przykrość dziewczynie, tłumacząc się dość pokrętnie, czego i tak nikt nie "kupił". Czasami zdarzy sie tak, ze ktoś (tu matka) postawi nas w niekomfortowej sytuacji. Człowiek szlachetny i kulturalny w takich razach bierze się w garść i zachowuje najlepiej jak może, a nie demonstruje światu jak go wkopano, jaki on biedny, jak nikt nie ma prawa żądać od niego poświęceń. Otóż, Szanowni Państwo, etykieta to właśnie sztuka małych poświęceń. Poświęcamy swoją wygodę dla harmonii współżycia z innymi. Tu wiele osób wydaje się forsować postawę "nic nie musi, nikt nie ma obowiązku, to nie jego sprawa". Można i tak, ale to nie ma nic wspólnego ze szlachetnością, kulturą i dobrym wychowaniem. Autor dla własnej wygody (ja nic nie muszę skoro nie chcę) z wewnątrzrodzinnej wpadki uczynił duży ambaras i wielką przykrość dla wielu osób. I rzeczywiście, z punktu widzenia etykiety niepełnosprawność sąsiadki nie ma tu nic do rzeczy, choć niewątpliwie powinna być czynnikiem skłaniającym autora do szczególnej wrażliwości i subtelnego zachowania. Zamiast tego biedak narzeka jak go ciężko życie doświadczyło.
        • kol.3 Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 03.01.11, 21:53
          Można do tego tak podejść, ale niekoniecznie, gdyż sprawa wykracza poza sv. Autor jest człowiekiem dorosłym, natomiast jak widać dla mamy nie wyszedł jeszcze z okresu dziecięcego i dysponuje ona nim jak chce, nawet w delikatnych sprawach osobistych, co jest nie do przyjęcia. Autor ma prawo być wyposażony w niezbędną do przeżycia w tych warunkach dozę egoizmu. Dorosłość m.in. polega na tym, że człowiek nie stara się wszystkich zadowolić swoim kosztem.
          Dodatkowo obie starsze panie wyszukując na siłę partnera dla dziewczyny w sumie, robią z braku partnera wielki problem (sama sobie partnera nie znajdzie więc one muszą jej znaleźć), pogłębiają jej kompleksy. Lepiej by było nie robić wielkiego szumu i poprosić brata dziewczyny o towarzyszenie. Sporo zupełnie sprawnych dziewczyn w wieku studniówkowym nie ma chłopaka i bracia nieraz bywali kołem ratunkowym.
          Niepełnosprawne osoby nierzadko, wbrew wyobrażeniom otoczenia, znajdują partnerów życiowych.
          • krolik_na_rabacie Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 04.01.11, 00:59
            Myślę, że spaliłabym się ze wstydu i zażenowania, gdybym w okresie studniówkowym (który minął już lata temu) dowiedziała się, że moi rodzice wspólnie z sąsiadami starają się zapewnić mi na siłę towarzystwo na balu. I że proszą niespecjalnie zainteresowanych mną młodzieńców o towarzyszenie mi na studniówce. Czego bym oczekiwała od znajomego chłopaka? Na pewno nie zapewnienia, że pójdzie z przyjemnością, w momencie, gdy ja wiem, że wcale za mną specjalnie nie przepada.
            Nie sądzę, żeby osoba niepełnosprawna myślała zupełnie inaczej niż ja. Niestety, rodzice i dziewczyny, i chłopaka zachowali się idiotycznie. Chłopak MZ zachował się zupełnie w porządku. Wytłumaczył w czym rzecz, cóż miał wiecej robić? Ja też nie poszłabym na zabawę z osobą, którą nie jestem zainteresowana, a idę tylko dlatego, że jest mi jej żal, bo jest niepełnosprawna.
            Ja akurat mam wśród swoich znajomych chłopaka z porażeniem mózgowym. Lubię go, jest ciepłym, miłym człowiekiem, chociaż często ciężko się z nim rozmawia (ma kłopoty z wymową, ale na pewno nie jest upośledzony umysłowo). Ale nie sądzę, żebym poszła z nim jako towarzyszka na studniówkę. Po prostu dlatego, że mnie nigdy absolutnie nie pociągał fizycznie. Czy dlatego, że jest niepełnosprawny? Na pewno miało to również znaczenie, bo przecież człowieka istnieje dla nas jako całość, a więc wszystkie jego cechy mają znaczenie. Ale przecież nie to było decydujące. Człowiek jest całością, no i może nas po prostu nie pociągać. To chyba powinno być zrozumiałe.
            • Gość: załamka Re: Chodzi o coś zupełnie innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 10:55
              "Ale nie sądzę, żebym poszła z nim jako towarzyszka na studniówkę. Po prostu dlatego, że mnie nigdy absolutnie nie pociągał fizycznie."
              JEEEZUUUU! Co się porobiło z ludźmi, że wszystko im się z łóżkiem kojarzy? Każdego z kim wychodzicie do miasta oceniacie pod względem atrakcyjności seksualnej? No tak, podobno teraz studniówki kończą się wynajęciem pokoju w hotelu i zaplanowaną defloracją uczennic. Era "Bravo Girl" zbiera żniwa.
              • firlefanz to nie takie proste 04.01.11, 16:03
                Nie chodzi przecież o to, że autorka poprzedniego postu spodziewa się łóżkowego finału studniówki.

                Wbrew pozorom z umawiania się z osobą, z którą związku absolutnie sobie nie wyobrażamy albo z którą nawet nie chcemy kontynuować relacji koleżeńskiej, mogą wyniknąć niezręczne sytuacje.
                I nie chodzi o seks! Po prostu może pojawić się nieodwzajemnione zaangażowanie uczuciowe albo o nieodwzajemniona chęć rozwijania znajomości na stopie przyjacielskiej.

                Na studniówkę zwykle zaprasza się chłopaka/dziewczynę albo osobę, którą się bardzo lubi. Jeśli pójdzie się z kimś "z litości" to zawsze istnieje ryzyko, że druga strona zinterpretuje to "wyróżnienie" jako dowód sympatii i potem jej uczucia zostaną tym silniej zranione.
              • krolik_na_rabacie Re: Chodzi o coś zupełnie innego! 04.01.11, 19:10
                > JEEEZUUUU! Co się porobiło z ludźmi, że wszystko im się z łóżkiem kojarzy?

                Rozumiem, że Tobie wszystko się z łóżkiem kojarzy, bo ja nie wspomniałam ani słowem o seksie czy łóżku. Dlaczego i co się z Tobą porobiło? Nie mam pojęcia i prawdę mówiąc niewiele mnie to interesuje.

                Każd
                > ego z kim wychodzicie do miasta oceniacie pod względem atrakcyjności seksualnej
                > ?

                Do miasta, do biblioteki, na zakupy - nie. Natomiast na bal jako para - tak, jak najbardziej oceniam pod względem atrakcyjności fizycznej. Nie seksualnej, bo nie każda atrakcyjność fizyczna musi kończyć się w łóżku. Jeżeli dla Ciebie musi - nic ci już na to nie poradzę.

    • ekspert_ewa.sawicka Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 13:06
      Podjął Pan decyzję, poinformował o niej osobę bezpośrednio tym zainteresowaną i teraz nie pozostaje Panu nic innego jak godnie (ludzie starej daty powiedzieliby "po męsku") znieść konsekwencje sytuacji w jakiej się Pan - nie do końca z własnej winy - znalazł.
      Oburzenie rodziców można tłumaczyć przywiązaniem do wizji, że młoda kobieta nie powinna pojawić się na takiej imprezie bez asysty mężczyzny. Mają do Pana pretensje o to, że nie spełnił Pan - dość podstawowego - towarzyskiego obowiązku wybawienia panny z kłopotliwej dla niej sytuacji, nawet kosztem własnego kilkugodzinnego dyskomfortu (takie zachowanie dawniej nazywano rycerskością wobec dam). Kiedyś sytuację ratował starszy brat lub kuzyn, obecnie gdy rodziny są mniej liczne a obyczaje znacznie swobodniejsze, pojawienie się na balu w asyście krewnego też uchodzi za "obciach". Znalezienie partnera do zabawy staje się tym bardziej kłopotliwe, że młodzi mężczyźni wpadają w panikę na myśl, że ktoś mógłby pomyśleć, że stanowią parę z nieatrakcyjną towarzysko dziewczyną (i vive versa), nawet jeśli takie podejrzenie jest bezpodstawne i wysnute przez zupełnie im obce osoby.

      Co tu dużo mówić, nie zachował się Pan zbyt dojrzale i to jest główna przyczyna tak demonstracyjnie okazywanego przez rodziców niezadowolenia. Na pociechę mogę dodać, że bardziej kompromitujące było by skorzystanie z zaproszenia i siedzenie na studniówce z naburmuszoną miną lub oddalenie się, by spędzić wieczór w towarzystwie nowo poznanych, bardziej towarzysko dla Pana atrakcyjnych osób.

      Może w uporaniu się z tą sytuacją pomoże Panu przeczytanie lub obejrzenie "Szklanej menażerii" Tennesse Williamsa. To sztuka teatralna (istnieją też wersje filmowe, w tym jedna z Johnem Malkovichem), której bohater znalazł się w bardzo podobnej do Pańskiej sytuacji i też nie od razu wiedział, jak się powinien zachować.


      • Gość: CYA anegdota na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.11, 14:37
        Mądry wpis Pani Ekspert na temat rycerskości wobec dam przypomniał mi zachowanie mojego znajomego, które wywarło na mnie ogromne wrażenie. Rzecz działa się na jednej z karaibskich wysp, skąd pochodził mój partner. Bawiliśmy się w kafejce przy drinkach, muzycy pięknie grali, było miło, romantycznie i leniwie. W pewnym momencie pojawiła się staruszka ewidentnie cierpiąca na jakieś zaburzenie psychiczne, biedna, potargana, niezbyt czysta, groteskowo ubrana. Zagadała do nas, ale porozumieć się było trudno, bo mówiła nieskładnie, niewyraźnie. Nagle dała się porwać muzyce i na środku kafejki ruszyła w tan. Co zrobił mój partner? Ten niezwykle przystojny, trzydziestoletni mężczyzna powiedział do mnie: "Pozwól, że z nią zatańczę. Kobieta nie powinna tańczyć sama." Podał jej ramię, zatańczyli, a ja pękałam z dumy, że towarzyszy mi dżentelmen takiej klasy. Anegdotkę dedykuję autorowi wątku.
        • irex22 Re: anegdota na temat 04.01.11, 20:03
          To, co napisałaś jest fantastyczne i gratuluję drugiej polówki. Z zazdrością patrzę na ludzi, którzy potrafią wejść w czyjąś radość i bez skrepowania w niej uczestniczyć. Można przejść obojętnie, można też zniszczyć to, co w człowieku spontaniczne, jednak niewielu potrafi wkomponować się w uczucia wyrażane przez innych ludzi. Formą takiego wyrazu był taniec. Dla mnie to jednak zupełnie inna sytuacja niż ta, którą opisuje autor wątku.
      • stara_dominikowa Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 15:57
        ekspert_ewa.sawicka napisała:
        > Co tu dużo mówić, nie zachował się Pan zbyt dojrzale i to jest główna przyczyna
        > tak demonstracyjnie okazywanego przez rodziców niezadowolenia.

        Widzę, że wystarczy łzawa historia o samotnej, niepełnosprawnej sąsiadce i większość osób, w tym Pani ekspert, natychmiast staje się jej rzecznikami.
        Tymczasem brakiem delikatności wykazali się rodzice i sąsiedzi. Bez uzgodnienia z dziewczyną oraz nie pytając o zgodę dorosłego mężczyzny zaaranżowali ich spotkanie. Poniżyli dziewczynę, bez pytania znaleźli jej kawalera, czym sami obnażyli jej niepełnosprawność w nawiązywaniu relacji międzyludzkich. Egzaltowana matka chciała zrobić z syna coś na kształt bohatera i wybawiciela. Paradoksalnie, chcąc pomóc dziewczynie - wręcz wyeksponowali jej niepełnosprawność.

        Moim zdaniem autor wątku nie zrobił niczego niezgodnie z s-v.
        --
        Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
          • stara_dominikowa Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 17:35
            Gość portalu: . napisał(a):
            >I dlatego to Pani Ewa Sawicka jest tu ekspertem, a nie Ty, stara_dominikowo.

            Nie mam takich ambicji. Staram się natomiast, w przeciwieństwie do Ciebie, kropko, mieć zdanie na dany temat i uzasadnić je.
            --
            Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
              • nm.buba011 Re: studniówka z niepelnosprawna 05.01.11, 19:23
                Gość portalu: . napisał(a):

                > Zastanawiam się po co komu porada
                > eksperta, skoro nie ma chęci się uczyć? Kontestowanie bywa wartościowe, ale cz
                > asami naprawdę warto przyjąć racje osoby bieglejszej w temacie.

                Pani Ewa Sawicka jest Ekspertem, a co ważniejsze uzasadnia swoje poglądy.
                Nie rozumiem jaki zgłaszasz problem?

                Dużo gorszym zjawiskiem jest przyjmowanie czegokolwiek bezrefleksyjnie, z samego jedynie faktu, że tak powiedział autorytet.
                --
                pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • nm.buba011 Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 17:47
            Gość portalu: . napisał(a):

            > I dlatego to Pani Ewa Sawicka jest tu ekspertem, a nie Ty, stara_dominikowo.

            - to jest raczej widoczne i oczywiste, ale Dominikowa paparła swój pogląd trafnym argumentem, który jest dla Ciebie wystarczająco paraliżujący.
            "Szklana menażeria" to porażka tych co próbowali pomóc. Mama bohaterki ma pretensje do syna, że przyprowadził siostrze zajętego kolegę.
            Jest różnica między poprawnym zachowaniem a rycerskością i poświęceniem, inaczej te ostatnie cechy byłyby czymś naturalnym a nie... wyjątkowym.
            --
            pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

            so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • ekspert_ewa.sawicka Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 20:33

              nm.buba011 napisał:

              > Gość portalu: . napisał(a):

              > - to jest raczej widoczne i oczywiste, ale Dominikowa paparła swój pogląd trafn
              > ym argumentem, który jest dla Ciebie wystarczająco paraliżujący.

              Wbrew temu co pisze stara_dominikowa nie uległam presji łzawej historyjki, a jedynie trzymałam się zasad. Po prostu albo się jest dżentelmenem wobec każdej kobiety, bez względu na wiek i stopień sprawności, albo rezerwując miłe zachowania tylko dla atrakcyjnych kobiet, nie. I ta kwestia z punktu widzenia savoir-vivre’u nie podlega dyskusji.

              Dla porządku - to że ktoś z (w tym wypadku rodzice zbyt gorliwie zabiegający o wspólne wyjście swoich dzieci na studniówkę) zachował się nietaktownie nie powinno skłaniać nas od podobnej reakcji, a wręcz - o czym pisałam już wielokrotnie - raczej do wykazania się większą niż zazwyczaj delikatnością. To oczywiste, że rodzice nie powinni decydować ani wywierać nacisku na swoje dorosłe już dzieci, trudno im jednak odebrać prawo do oczekiwania, że dziecko zachowa się z klasą. W tym wypadku - by nie pogłębiać i tak już trudnej sytuacji dziewczyny - przyjścia jej z sąsiedzką/koleżeńską pomocą na ten jeden wieczór. Z życzliwością, ale bez udawania większej zażyłości niż faktyczna. Jednorazowe wspólne wyjście nie jest obecnie żadnym zobowiązaniem. Czasy, gdy to rodzice decydowali o tym, kogo poślubi ich dziecko, dawno minęły.

              > "Szklana menażeria" to porażka tych co próbowali pomóc. Mama bohaterki ma prete
              > nsje do syna, że przyprowadził siostrze zajętego kolegę.
              >

              Można i tak tę sztukę interpretować (np. kwestię, czy bohater jest faktycznie zajęty czy jest to tzw. białe kłamstwo, mające wybawić go z kłopotliwej sytuacji Autor sztuki pozostawia ocenie widza). Dla mnie jest to rzecz opresji jaką wywiera na nas społeczeństwo działając poprzez rodzinę oraz o przełamywaniu własnych obaw i oporów. To spotkanie, choć nie ma dalszego ciągu, zmienia oboje bohaterów. Beztroskiemu Jimowi pozwala odkryć własną wrażliwość, delikatnej, chowanej pod kloszem utykającej Laurze daje siłę, by jednak - mimo niepełnosprawności i apodyktyczności matki - wyjść do ludzi.
              • nm.buba011 Re: studniówka z niepelnosprawna 04.01.11, 22:46
                ekspert_ewa.sawicka napisała:

                > Wbrew temu co pisze stara_dominikowa nie uległam presji łzawej historyjki, a j
                > edynie trzymałam się zasad.

                -odniosłem się do trafności argumentu Dominikowej, nie wypowiadając się o wpływie postu początkowego na Panią.

                > Po prostu albo się jest dżentelmenem wobec każdej
                > kobiety, bez względu na wiek i stopień sprawności, albo rezerwując miłe zachow
                > ania tylko dla atrakcyjnych kobiet, nie. I ta kwestia z punktu widzenia savoir
                > -vivre’u nie podlega dyskusji.

                Zgadzam się z Panią.

                Atrakcyjność jest dość, jak wiadomo, względna. Do dzisiejszego dnia nie mogę zrozumieć poczucia estetyki mojego syna. Dziewczyna którą uważałem za ideał pod każdym względem, jego w ogóle nie kręciła. Wkurzał się na moje przekonywania.

                Co by było, gdybym go "zapisał" na wyjście z tą, jakże atrakcyjną dziewczyną?

                > Można i tak tę sztukę interpretować (np. kwestię, czy bohater jest faktycznie z
                > ajęty czy jest to tzw. białe kłamstwo, mające wybawić go z kłopotliwej sytuacji
                > Autor sztuki pozostawia ocenie widza).

                - własnie, oglądałem sztukę jako wczesny nastolatek i zapamiętałem minę Toma po "podziękowaniu" mamy. Teraz może inaczej spojrzę, ale to będą inni aktorzy i reżyser, a i ja trochę już inny.
                --
                pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • madzioreck Re: studniówka z niepelnosprawna 05.01.11, 04:41
                Po prostu albo się jest dżentelmenem wobec każdej
                > kobiety, bez względu na wiek i stopień sprawności, albo rezerwując miłe zachow
                > ania tylko dla atrakcyjnych kobiet, nie.

                A czy autor wątku napisał gdziekolwiek, że gdyby sąsiadka była wystrzałową lasencją, to chętnie by poszedł? Wydawało mi sie, że wyraźnie zaznaczył, że nie chadza na imprezy z osobami, z którymi nic go nie łączy...
                Czy w ogóle człowiek ma obowiązek być osobą towarzyszącą dla każdego, kto o to poprosi? Czy tu w kwestii s-v nie obowiązuje prawo do kulturalnej odmowy zrobienia tego, czego zrobić nie chcemy?
                I wreszcie, wszyscy skupili się na tym, jak paskudnie chłopak się zachował wobec niepełnosprawnej dziewczyny. Nikt nie pomyślał o tym, jak w ogóle czuje się ta dziewczyna, kiedy ktoś za jej plecami szuka jej na siłę partnera do zabawy, ja chyba w podobnej sytuacji czułabym się upokorzona.
              • krolik_na_rabacie Re: studniówka z niepelnosprawna 05.01.11, 18:51
                W tym wypadku - by nie pogłębiać i tak już trudnej sytuacji dziewczyny - pr
                > zyjścia jej z sąsiedzką/koleżeńską pomocą na ten jeden wieczór. Z życzliwością,
                > ale bez udawania większej zażyłości niż faktyczna. Jednorazowe wspólne wyjście
                > nie jest obecnie żadnym zobowiązaniem.

                A więc po "dżentelmeńsku" i "z klasą" jest chodzenie na imprezy w towarzystwie obcych dla nas osób, z którymi nic nas nie łączy i nie czujemy potrzeby zawierania z nimi bliższej znajomości - jeśli tylko ta osoba, lub ktoś inny z jej otoczenia poprosi nas o to. big_grin big_grin big_grin
                Bo jakakolwiek odmowa to już przecież brak klasy i postawa niegodna dżentelmena. big_grin

                Jednorazowe wspólne wyjście
                > nie jest obecnie żadnym zobowiązaniem.

                Zobowiązaniem do czego? Bo do natychmiastowego ślubu z pewnością rzeczywiście nie jest. Natomiast do kontynuowania znajomości i dalszych wspólnych wyjść... ? Już widzę, te pełne oburzenia posty: "Jak mogłeś ty.........., i ty .......... odmówić biednej dziewczynie pójścia z nią na bal maturalny, bal integracyjny w nowej pracy, christmast party... itd. itd! Ona się tak świetnie czuła w twoim towarzystwie, a nie ma z kim iść na następną imprezę - tak przecież dla niej ważną (pomyślmy - np. nowa praca). Poświęć jej te parę godzin raz w tygodniu, bo inaczej dojdziemy do wniosku, że nie jesteś dżentelmenem."
    • Gość: kasia Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.internetia.net.pl 06.01.11, 13:36
      A ja się zastanawiam, jakie jest zdanie tej dziewczyny w tej kwestii. Byc może też jest zażenowana sytuacja i wystrzałem swojej mamy. Lub byc może przywykła do nadopiekuńczości matki i jest to dla niej normalne. Nie wiem, czy matka zdaje sobie sprawę, że przy takim podejściu, trudniej będzie jej córce zmagać sie z niepełnosprawnością w życiu.
      Zastanawiam sie też, jak naprawdę chcą byc traktowani ludzie niepełnosprawni - specjalnie czy tak jak wszyscy? Pewnie nie można generalizować, bo zapewne wszystko zależy od konkretnej osoby.
      Zażenowany, ty sam najlepiej wiesz, dlaczego nie poszedłeś na studniówkę z Justyną. Czy dlatego, że jest niepełnosprawna, czy dlatego że nie poszedłbyś z nikim, kogo nie znasz. I musisz sobie jakoś poradzic sam ze soba w tej kwestii.
      Moim zdaniem zrobiłeś dobrze, że poszdłeś z tym do Justyny i przed nia wyjasniłeś, ze nie pójdziesz na studniówkę. Ty i ona jesteście stronami, a obie mamy powinny czuc się zażenowane, a nie ty czy Justyna.
      I naprawde nie rozumiem, dlaczego brat nie może isc na tę studniówkę? Może wstydzi sie siostry, a mamusia chroni także jego?
    • altariel2 Re: studniówka z niepelnosprawna 06.01.11, 18:06
      Moim zdaniem matka postawiła Cię w sytuacji z której nie było dobrego wyjścia. Gdybyś się zgodził wbrew sobie to przecież tylko z litości, a żadna niepełnosprawna osoba nie chce by się nad nią litowano (przynajmniej ja i znane mi osoby tego nie chcą), więc byłoby to niezręczne dla obu stron, zaś rezultat decyzji odmownej już znasz.
      W czasach wczesnolicealnych (jeszcze przed chorobą) dałam się rodzicom namówić na kino z pewnym studentem, własnie dlatego, że ojcowie się znali (my nie bardzo) a on 'taki biedny, nie może sobie dziewczyny znaleźć ma tyle nauki itp.itd. Był to kardynalny błąd. Oboje czuliśmy się wmanewrowani w jakies niezreczne przedstawianie, w którym nie znamy ról. No bo kim my dla siebie jestesmy? Nawet nie kolegami...Poszłam z nim tylko dlatego, że bałam się gadania ojca. Koniec kropka. Gdyby nie to, to by mi nawet do głowy nie przyszło. Na imprezę 'po koleżeńsku', to ja moge pójść z kimś kogo dobrze znam, a nie z zupełnie obca osobą. To kim w takim razie? Wypożyczoną dziewczyną do towarzystwa? (troche niesmaczne)

      To, że dziewczyna jest niepełnosprawna NICZEGO nie powinno zmieniać. Nie podoba mu się i już. Czy naprawdę uważacie, że powinien iść z nią z litości?! Jakby ona NIE była niepełnosprawna a tylko 'wyjątkowo mało urodziwa' i pozbawiona znajomych, to nikomu z Was nie przyszłoby do głowy naskakiwać na chłopaka, że odmówił, prawda? Jako osoba niepełnosprawna (o niepełnosprawności widocznej niestety) powiem, że TO WŁAŚNIE jest dla mnie nierówne traktowanie. Ja chcę, żeby mnie ludzie lubili 'bo Al to fajna babka' a nie 'bo Al taka biedna jest'
      Moim zdaniem wybrałeś najmniejsze możliwe zło/najlepszą z dostępnych opcji.
      --
      Flowers in the gardens of the gods
      • Gość: taki jeden Re: studniówka z niepelnosprawna IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 18:18
        Takk, dla młodego,może atrakcyjnego faceta dziewczyna z krótką ręką, zdeformowaną twarzą i z jakąś wadą wymowy jest wymarzoną partnerką do pójścia na imprezę, czy bycia partnerem jaasneeesmile
        Wcale mu się nie dziwię, że nie ma ochoty na kontakty z taka osobą - też bym nie chciał.
        A rodzice dziewczyny to co chcą udowodnić? Że ich córka jest całkiem normalnie funkcjonującą dziewczyną jak każda inna? Nie, nie jest i nie będzie i nie ma co tego udowadniać. Jej chorobę widać i nie ma co robić cyrku z szukaniem partnera dla niej.
        Myślicie, że nawet jeśli któryś facet się zgodzi będzie czuł się dobrze w jej towarzystwie przez kilka godzin?Niech idzie na zabawę z bratem bo sama będzie się nudzić siedząc przy stole na zabawie.
        • maitresse.d.un.francais Re: studniówka z niepelnosprawna 06.01.11, 20:50
          Gość portalu: taki jeden napisał(a):

          > Takk, dla młodego,może atrakcyjnego faceta dziewczyna z krótką ręką, zdeformowa
          > ną twarzą i z jakąś wadą wymowy jest wymarzoną partnerką

          aleś walnął

          bo młody facet to tylko powinien robić to, o czym marzy? (to do ciebie, nie do autora)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka