habilitacja, prezent Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Znajomy (mój dawny wykładowca) zaprosił mnie na spotkanie w klubie pracowniczym z okazji jego habilitacji. Znam go słabo (rozmawiamy raz na kilka miesięcy na korytarzu). Czy przynieść mu kwiaty (cięte, doniczkowe), czy coś innego? Nie mam kontaktu z innymi zaproszonymi, żeby kupić coś składkowego.
    • Kwiaty (cięte) albo czekoladki - będą jak najbardziej oksmile
    • Może książka?
    • Wyluzujcie. Znam dobrze środowisko akademickie i takie upominki jak wymieniłam, są z różnych okazji - doktorat, habilitacja, profesura, jubileusz etc. - przyjęte i najczęstsze. Książka to też b. dobry pomysł, ale ciężko trafić bez konsultacji, bo pewnie obdarowywany jest na bieżąco z tym, co go interesuje.
      Z tego co zrozumiałam, chodzi o nieobowiązujący upominek dla znajomego, którego ewa_2009 słabo zna. Nie ma zatem powodu kupować czegoś droższego, byłoby to pewnie nawet krępujące dla świeżego habilitowanego.
      • Z okazji habilitacji ani doktoratu nie daje się innych prezentów niż kwiaty (cięte), a i to nie obowiązkowo, chyba że coś zabawnego w formie żartu dla bliskiego kolegi, albo przyjaciela habilitowanego, jubileusz, to coś zupełnie innego.
        • aqua48 napisała:

          > Z okazji habilitacji ani doktoratu nie daje się innych prezentów niż kwiaty (ci
          > ęte), a i to nie obowiązkowo, chyba że coś zabawnego w formie żartu dla bliskie
          > go kolegi, albo przyjaciela habilitowanego, jubileusz, to coś zupełnie innego.

          To zdecyduj się, bo wyżej piszesz, że kwiatów ciętych się nie daje.
          Poza tym nie masz racji w tej sprawie.
          Pozdrawiam
        • zgadzam sie z Niebo, tez znam to srodowisko i wino lub czekoladki sa na porzadku dziennym i sa mile przyjmowane.

          --
          jak narysowac sowe
          • Pewnie zależy od środowiska akademickiego. Na tych imprezach tego typu na których ja byłam, jeśli w ogóle coś dawano to kwiaty. Cięte. Plus dowcipne prezenty od bliskich typu tabliczka na drzwi z mocno wyeksponowanym nowym tytułem. Oczywiście jako żart, nie do zawieszenia.
            Nie wyobrażam sobie, żeby wino, czy czekoladki były przyjmowane niemile, ale nie są konieczne, nie mówiąc o tym, że czasami zaprasza się ścisłe grono profesorów na obiad po obronie i lampce wina dla wszystkich obecnych (promotor, recenzenci, współmałżonek) i wtedy z prezentami może być kłopot.
            • No to idąc tym tokiem rozumowania: kwiatki cięte też nie są koniecznesmile I mogą sprawić kłopot jeśli idzie się po obronie na obiad. Zresztą, obdarowany może mieć uczulenie na pyłkismile

              A tak na marginiesie: co s-v mówi na temat dawania kwiatów mężczyźnie przez kobietę? Pytam z ciekawości
              --
              jak narysowac sowe
            • aqua48 napisała:

              > Nie wyobrażam sobie, żeby wino, czy czekoladki były przyjmowane niemile, ale ni
              > e są konieczne

              W zasadzie żaden prezent nie jest z tej okazji konieczny. Uważam jednak, że uzyskanie habilitacji jest naprawdę wyjątkową okazją i warto dać odczuć bohaterowi dnia, że doceniamy jego naprawdę duży i wymagający wielu długoletnich wysiłków sukces. Na przykład dając mu coś drobnegosmile
              • niebo.nad.berlinem napisała:
                > W zasadzie żaden prezent nie jest z tej okazji konieczny. Uważam jednak, że uzy
                > skanie habilitacji jest naprawdę wyjątkową okazją i warto dać odczuć bohaterowi
                > dnia, że doceniamy jego naprawdę duży i wymagający wielu długoletnich wysiłków
                > sukces. Na przykład dając mu coś drobnegosmile

                Nie musimy doceniać kogoś kupując mu coś! Możemy pogratulować, wyrazić zachwyt osiągnięciami, zainteresowanie pracą, to cenniejsze niż czekoladki.
                Jestem generalnie przeciwna dawaniu prezentów przy wszystkich okazjach, bo w Polsce bardzo łatwo przechodzi to w spiralę zobowiązań - on mi dał taki prezent, to ja mu jeszcze większy, no to on nie może gorszego, no to ja już się wysadzę... Zobaczcie jak łatwo w ciągu niecałej połowy wieku przeszło się od zegarków z okazji komunii przez rowery do komórek, komputerów i quadów. Jeśli są jeszcze jakieś okazje, w których sama obecność zaproszonych gości wystarczy, to może nie psujmy ich prezentami, prezencikami itp.
                • aqua48 napisała:

                  > niebo.nad.berlinem napisała:
                  > > W zasadzie żaden prezent nie jest z tej okazji konieczny. Uważam jednak,
                  > że uzy
                  > > skanie habilitacji jest naprawdę wyjątkową okazją i warto dać odczuć boha
                  > terowi
                  > > dnia, że doceniamy jego naprawdę duży i wymagający wielu długoletnich wy
                  > siłków
                  > > sukces. Na przykład dając mu coś drobnegosmile
                  >
                  > Nie musimy doceniać kogoś kupując mu coś! Możemy pogratulować, wyrazić zachwyt
                  > osiągnięciami, zainteresowanie pracą, to cenniejsze niż czekoladki.
                  > Jestem generalnie przeciwna dawaniu prezentów przy wszystkich okazjach, bo w Po
                  > lsce bardzo łatwo przechodzi to w spiralę zobowiązań - on mi dał taki prezent,
                  > to ja mu jeszcze większy, no to on nie może gorszego, no to ja już się wysadzę.
                  > .. Zobaczcie jak łatwo w ciągu niecałej połowy wieku przeszło się od zegarków z
                  > okazji komunii przez rowery do komórek, komputerów i quadów. Jeśli są jeszcze
                  > jakieś okazje, w których sama obecność zaproszonych gości wystarczy, to może n
                  > ie psujmy ich prezentami, prezencikami itp.


                  Ogólnie masz rację (z komunią), ale strasznie przesadzasz (co do reszty).
                  smile

                  W drobiazgach nie ma niczego złego (z okazji ślubu, habilitacji, narodzin dziecka czy innych przełomowych życiowych okazji).
                  Nie prowadzą imho do "spirali nienawiści" prezentowej.
                  Są wyrazem sympatii oraz tego, że ktoś włożył troszkę wysiłku w pójście do sklepu (kwiaciarni etc.), w zastanowienie się, co sprawiło by radość.
                  Drobiazg do niczego nie zobowiązuje, a już na pewno nie do przebijania się prezentami.

                  A habilitacja (wg mnie) nie jest ogólnie pojmowana jako okazja do dawania prezentów tylko dlatego, że mało kto do niej dociera (bo z okazji obrony mgr daje się drobne upominki, prawda? Z okazji doktoratu także). Mało kto kojarzy w ogóle co to takiego - to jakim cudem miały się wykształcić - (poza środowiskiem akademickim) jakieś zwyczaje co do tej okazji?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.