Proszę mi odpowiedzieć kto miał rację, bo pogubiłam się w całej sytucji, która miała miejsce w świeta.
Zaprosiłam na święta moich rodziców (mieszkam w innym kraju). W pierwszy dzień świąt poszłam z nimi rano do kościoła, mąż został w domu. Kiedy wróciliśmy okazało się, że nie możemy przygotować śniadania świątecznego (było po godzinie 11), gdyż mój mąż był w trakcie robienia wielkich porządków w kuchni, które trwały jeszcze ponad godzinę i dopiero około 13 mogliśmy zasiąść do stołu. Moi rodzice byli w szoku, ja z resztą też, zwrócili mu uwagę, że takich porządków nie robi się w święta, a zwłaszcza w czasie, kiedy rodzina powinna zasiąść do świątecznego śniadania (rano przed wyjściem do kościoła zjedliśmy tylko po małej kromce chleba). On odpowiedział, że to jest jego dom i ma prawo do robienia tego na co ma ochotę, a oni są gośćmi i powinni uszanować jego zachowanie. Oczywiście doszło do wymiany poglądów, ja stanęłam po stronie rodziców, bo uważam, że goście są najważniejsi i jeżeli zaprasza się kogoś na świeta to należy stworzyć miłą i przyjazną atmosferę, tak aby wszyscy czuli sie dobrze i chciani oraz szanowani. Bo według mnie w tym przypadku było brak okazania szacunku moim rodzicom.
Jak to jest, proszę mi odpowiedzieć- Kto miał rację? Czy mój mąż zachował się normalnie?