Dodaj do ulubionych

Sesja portretowa

05.01.12, 17:05
Witam pięknie.
Krótkie wprowadzenie. Poza pracą zawodową mam "na boku" mały biznesik fotograficzny.
Któregos pięknego dnia zostałem zaproszony na party kostiumowe, gdzie w większosci goscmi byli koledzy/koleżanki z pracy (oczywiscie, nie z branży fotograficznej). Umówilismy się, że zrobią każdemu, kto będzie chciał małą sesję portretową.
Dzień nadszedł. Dla mnie to nie było party - to była ciężka noc pracy. Od godzinnego montowania studia, próbnych zdjęć, poprzez całą noc "strzelania" do rozmontowania studia. Następnie opracowywanie tych zdjęć, PS (PhotoShop), CD, wypalanie obrazków na CD, wydruki zdjęć (8x10 cali i 8x11.5 cali). Wreszcie dostarczałem. Tylko kilka osób zapytało mnie "Ile Ci jestem winnien/winna?" Kilka osób powiedziało tylko "Dziękuję" a większosć, niestety, NIC.
Teraz pytanie: Czy powinienem każdemu dawać natychmiast rachunek i mówić - "Cena tyle i tyle" (zazanaczam, że wyliczałem bardzo niskie ceny) czy po prostu czekać (jak robiłem). Pierwszy, n.b. dał mi 2.5 raza więcej niż na rachunku. Problem - to koledzy/koleżanki z pracy.
Jedno, co zrobiłem zawczasu, to natychmaistowa zgoda na publikację w moim portfolio. Jeszcze tego tam nie ma, ale chyba w najbliższych dniach dołączę.
Z góry dziękuję za pomoc.
--
www.afprofessionalphoto.com
Edytor zaawansowany
  • aqua48 05.01.12, 17:32
    af_professional_photo napisał:

    > Witam pięknie.
    > Krótkie wprowadzenie. Poza pracą zawodową mam "na boku" mały biznesik fotografi
    > czny.
    > Któregos pięknego dnia zostałem zaproszony na party kostiumowe, gdzie w większo
    > sci goscmi byli koledzy/koleżanki z pracy (oczywiscie, nie z branży fotograficz
    > nej). Umówilismy się, że zrobią każdemu, kto będzie chciał małą sesję portretow
    > ą.
    > A czy umawialiście się na odpłatność za te sesje od razu z organizatorami? I czy uczestnicy zostali podczas odbierania zaproszeń poinformowani, że za zdjęcia trzeba będzie dodatkowo zapłacić i w jakiej kwocie? Czy liczyłeś na to że sprawa się rozwiąże sama?
    Być może pozostają w przekonaniu, że sesja fotograficzna wchodziła w skład darmowych atrakcji? Jeśli tak, to już trudno, trzeba było przynajmniej PRZED zrobieniem pierwszych zdjęć ogłosić, że będą one płatne i w jakiej wysokości.
    Teraz to już trochę musztarda po obiedzie, mógłbyś poprosić organizatorów party, lub ewentualnie osobę która już zapłaciła, jeśli jesteś z nią w dobrych stosunkach, o dyskretne poinformowanie innych, że jednak czekasz na zwrot kosztów i liczyć na dobrą wolę pozostałych uczestników.

  • aiczka 05.01.12, 17:37
    W takiej sytuacji o tym, że oczekujesz zapłaty za sesję należało uprzedzić przed przystąpieniem do zdjęć. Najlepiej już podczas rozmowy z organizatorami/gospodarzami, aby mogli w naturalny sposób poinformować gości przy zaproszeniu. Informowanie o istnieniu opłaty dopiero po fakcie jest niewłaściwe. Najlepiej jasno oddzielać imprezy, na których jesteś dla przyjemności od tych, na których wykonujesz usługi.

    Gdy przychodzimy na przyjęcie, raczej nie spodziewamy się, że jakakolwiek oferowana nam rozrywka (a za taką należy uznać sesję fotograficzną organizowaną przez jednego z gości) ma być odpłatna. To sytuacja inna niż np. na otwartym festynie, gdzie płacimy po kilka złotych a to za chleb ze smalcem, a to za karykaturę, a to za karuzelę.

    Asystuję czasem w sesjach zdjęciowych, więc wiem, że przeprowadzenie takiej sesji to pewien wysiłek (o którym piszesz). Jednak w opisanej przez Ciebie sytuacji założyłabym, że najwyraźniej lubisz robić zdjęcia i zestawienie studia, fotografowanie, obrabianie daje Ci rozrywkę i satysfakcję, że ćwiczysz sobie pracę z niedoświadczonymi modelami itp. (zwł. że byłoby to zgodne z moimi dotychczasowymi doświadczeniami). Nie spodziewałabym się tylko wydruków zdjęć i zaproponowałabym pewnie zwrot kosztów tychże.
  • roseanne 05.01.12, 18:06
    ceny powinny byc podawana przed wykonaniem uslugi
    --
    Inny Swiat - Zespół Aspergera
  • pustynnedrzewo 05.01.12, 18:38
    Z opisu wynika, że nie ustaliłeś wcześniej z zainteresowanymi osobami, że sesja jest odpłatna. W związku z tym należy Ci się jedynie "dziękuję" a jakiekolwiek wynagrodzenie pieniężne zależy tylko od dobrej woli tych osób. Proszenie o zapłatę po fakcie to bardzo duży nietakt z Twojej strony.
  • af_professional_photo 05.01.12, 22:00
    Dziękuję wszystkim za rady.
    Kilka wyjasnień:
    1. Goscie-modele to koledzy/koleżanki z pracy, więc głupio tu pytać o forsę.
    2. Niektórzy pytali w trakcie - ja na to - "Wyliczę, cena praktycznie zwrot kosztów + czas".
    3. Nigdy NIE dawałem rachunku razem ze zdjęciami (CD + wydruki), czekałem aż KLIENT zapyta (raz jeszcze, to nie relacja: klient/model - fotograf, ale współpracownik - kolega).
    4. Niektórzy pytali przy doręczaniu "Ile" , WTEDY wręczałem przygotowany wczesniej rachunek (w przeliczeniu ok. 30-35 PLN za CD z 5-20 zdjęciami, wypalone zdjęcie na CD + 3-4 dużych wydruków).
    5. Niektórzy z tych co pytali - płacili, "rekordzista" zapłacił mi ok. 2.5 raza więcej niż pytałem w rachunku.
    6. Niektórzy (większosć) ograniczała się do "Dziękuję" (chwała im i za to).
    7. Niektórzy to nawet nie raczyli "pocałuj mnie......" i to mnie boli.
    Gdyby to była sesja OBCYCH - byłoby ustalone, ew. tzw. TFP (Time For Picture/Portfolio), co jest stosowane w układach z aspirującymi modelami.
    Raz jeszcze dzięki za rady. Myslę, że chyba teraz rozjasniłem dlaczego TAK postępowałem.
    --
    www.afprofessionalphoto.com
  • aqua48 05.01.12, 22:15
    af_professional_photo napisał:

    > Kilka wyjasnień:
    > 1. Goscie-modele to koledzy/koleżanki z pracy, więc głupio tu pytać o forsę.

    To musisz się zdecydować. Albo głupio i wobec tego robisz usługę darmową, albo podchodzisz do sprawy profesjonalnie, liczysz czas i materiały i życzysz sobie zapłaty. Wcześniej.
    Z Podejściem typu: czekam czy ktoś zapyta ile ma zapłacić, zawsze narażasz się na to, że część osób pomyśli, że usługa jest darmowa, zwłaszcza na party.

    > 6. Niektórzy (większosć) ograniczała się do "Dziękuję" (chwała im i za to).
    > 7. Niektórzy to nawet nie raczyli "pocałuj mnie......" i to mnie boli.

    Być może uznali, że organizator party zapłacił Ci z góry, a atrakcja jest wliczona w koszt imprezy tak jak np. drinki.


  • minniemouse 05.01.12, 23:33
    > Dziękuję wszystkim za rady.
    > Kilka wyjasnień:
    > 1. Goscie-modele to koledzy/koleżanki z pracy, więc głupio tu pytać o forsę.
    > 2. Niektórzy pytali w trakcie - ja na to - "Wyliczę, cena praktycznie zwrot kos
    > ztów + czas".
    > 3. Nigdy NIE dawałem rachunku razem ze zdjęciami (CD + wydruki), czekałem aż KL
    > IENT zapyta (raz jeszcze, to nie relacja: klient/model - fotograf, ale współpra
    > cownik - kolega).
    > 4. Niektórzy pytali przy doręczaniu "Ile" , WTEDY wręczałem przygotowany wczesn
    > iej rachunek (w przeliczeniu ok. 30-35 PLN za CD z 5-20 zdjęciami, wypalone zdj
    > ęcie na CD + 3-4 dużych wydruków).
    > 5. Niektórzy z tych co pytali - płacili, "rekordzista" zapłacił mi ok. 2.5 raza
    > więcej niż pytałem w rachunku.
    > 6. Niektórzy (większosć) ograniczała się do "Dziękuję" (chwała im i za to).
    > 7. Niektórzy to nawet nie raczyli "pocałuj mnie......" i to mnie boli.
    > Gdyby to była sesja OBCYCH - byłoby ustalone, ew. tzw. TFP (Time For Picture/Po
    > rtfolio), co jest stosowane w układach z aspirującymi modelami.
    > Raz jeszcze dzięki za rady. Myslę, że chyba teraz rozjasniłem dlaczego TAK post
    > ępowałem.

    ......................................

    Podejscie troche dziecinne, i nieprofesjonalnie.

    Slusznie ktos zauwazyl ze albo glupio albo nieglupio oczekiwac zaplaty, to raz
    dwa ludzie sa dokladnie tacy jacy sa- i oczekiwanie od nich jakies wdziecznosci
    zawsze konczy sie rozczarowaniem, wiec w przyszlosci nie spdoziewaj sie podziekowan
    a bedziesz mile zdziwiony jesli takowe dostaniesz
    zamiast smutny jak ich zabraknie.
    takie jest zycie.


    nawiasem mowiac, moja rada na przyszlosc jest taka:
    """1. Goscie-modele to koledzy/koleżanki z pracy, więc głupio tu pytać o forsę. """"

    W bzinesie nie ma czegos takiego jak "kolega/kolezanka" i "glupio" pytac o forse
    bo jak sam widzisz konsekwencje sa jeszcze gorsze .
    W bizensie trzeba stac na twardym gruncie.

    jasno ustalaj sytuacje finansowa ZANIM wykonasz jakakolwiek prace.

    jesli masz problemy z bezposrednia komunikacja to proponuje zainwestuj w atrakcyjna plansze
    na ktorej bedziesz oglaszal cennik.
    taka, wystawiona lub wydrukowana w widocznym miesjcu na kazdej imprezie (nie zapomnij dodac o jakiejs atrakcyjnej propozycji np przy trzech zdjeciach czwarte za darmo itp)
    z gory uprzedzi co i jak.

    Teraz juz nie wypada wymagac oplat, za pozno. ja np wkurzylabym sie bo moze nie robilabym zadnych zdjec gdyby okazalo sie ze mam za nie zaplacic.
    Oddalabym ci je raczej.

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • squirrel9 05.01.12, 21:59
    Za publikowanie w twoim portfolio ludzie mają zdjęcia. Mogłeś to przynajmniej uzależnić - nie publikuję, nie robię.
  • claratrueba 06.01.12, 06:43
    No cóż, typowy błąd "pracy koleżeńskiej"- liczenie na to, że "ludzie się poczują" bo każdy średnio rozgarnięty pojmie, że masz koszty i trochę wysiłku to wymaga. Nie w dzisiejszych czasach, gdy zdecydowana większość ludzi kieruje się moralnością Kalego. Ale zasugerować odpłatność znajomym jest bardzo trudno. Przynajmniej mi jest trudno i nie robię tego. Jak się poczują, co przyznam, zdecydowana ich większość robi dostają stawkę niemalże symboliczną, na ogół sami ja podwyższają. Bo ludzie doskonale wiedzą ile za jakąś przysługę zapłaciliby na normalnych warunkach a nie chcą mieć poczucia, że wykorzystali znajomego. Ale są i tacy za "Bóg zapłać dobra kobieto". Przyjmuję to spokojnie jak chłop gradobicie. Po prostu uważam, że są mi winni przysługę nieodpłatną. A na kolejną przysługę dla nich (o ile nie zrewanżowali się inną) nie mam czasu.
    Polecam tak do tego podejść. Kto "się poczuł"- jesteście kwita. Ten, który uznał, że Twoja praca jest warta dużo więcej niż przez grzeczność podałeś- wart zapamiętania jako człowiek honorowy (gatunek na wymarciu). Reszta ma u Ciebie dług i nie powinieneś mieć oporów by skorzystać z przysług tych osób.
    A generalna rada- nie szafuj propozycjami przysług o ile nie chcesz zamienić swojej pracy w działalność charytatywną. Bo tak to jest, że jak ktoś poprosi i zobaczy, że nie skaczesz z radości by mu "zrobić dobrze" to jest duża szansa, że doceni czymś więcej niż "dziękuję". Natomiast jeśli zaproponujesz przysługę sam, a potem przyjmiesz zapłatę, to nawet jeśli stanowić będzie ułamek normalnej ceny to i tak znajdą się tacy, którzy uznają, że zaproponowałeś, żeby na nich zarobić.
  • nabakier 06.01.12, 11:45
    Podpinam się pod Twoją wypowiedź Clatruebo w całości.
    Dodam, że uważam, iż są sytuacje- z bliższymi znajomymi, kiedy nie trzeba wspominać o zapłacie, bo domyślnie się przyjmuje, że choć zwrot kosztów cudzej pracy się z ich strony dokona. Ale ceną za tę domyślność jest niestety, możliwość, że ten zwrot się nie dokona, i że...nie będziemy na to reagować.
  • kol.3 06.01.12, 11:24
    Nie łącz układów towarzyskich z biznesowymi. Za chwilę wszyscy będą Cię traktować jak zaprzyjaźnionego bezpłatnego fotografa (jelenia). Ktoś Cię prosi o zdjęcia, od razu podawaj cenę.
  • baba67 06.01.12, 11:35
    Zgadzam sie ze wszystkimi przedmowcami.Teraz jest po ptakach.Zyciowe lekcje sa drogie.
    Ta kosztowala kilka godzin pracy, za to byla bardzo efektywna.W miare jak biznesik sie bedzie rozwijal czego Ci zycze w Nowym , docenisz ja.
    Mozna tez pomyslec o tym doswiadczeniu w kategoriach reklamy, promocji, przeciez Ci ludzie maja znajomych, znajomi moga szukac solidnego fotografa za rozsadne pieniadze.Nie sa to Twoi znajomi wiec nikt nie bedzie oczekiwal darmochy.
  • af_professional_photo 06.01.12, 18:28
    Raz jeszcze wszystkim dziękuję. Szczególnie cenna była odpowiedź "claretreuba" (jesli źle podałem nicka - przepraszam). Nie mogłem, po prostu nie mogłem mówić "Zapłacicie mi tyle i tyle" do człowieka, z którym pracuję co dzień (a 50% ludzi z mojego działu, reszta sąsiedzkie). Rachunki miałem przygotowane, w pełni profesjonalne, wyliczone jak trzeba z podatkiem etc. I, jako już się rzekło, niewiele więcej niż zwrot kosztów. Jedno jest dobre - teraz już nie mam wątpliwwosci, opublikuję. KAŻDY podpisał zgodę na publikację zdjęć. Oczywiscie że nie będę podawał nazwisk, kto się rozpozna, jegom sprawa. Ich podpisyb są u mnie. Może ktos i kupi z mojej strony (tam oczywiscie jest cennik). A taka ciekawostka, pierwszym, który kupił zdjęcie z mojej strony www był człowiek z mojej okolicy, nawet nie wiedząc o tym, że kupił od "sąsiada".
    No, raz jeszcze dzięki. I Do Siego Roku wszystkim.
    --
    www.afprofessionalphoto.com
  • minniemouse 07.01.12, 01:18
    """"Dodam, że uważam, iż są sytuacje- z bliższymi znajomymi, kiedy nie trzeba wspominać o zapłacie, bo domyślnie się przyjmuje, że choć zwrot kosztów cudzej pracy się z ich strony dokona. Ale ceną za tę domyślność jest niestety, możliwość, że ten zwrot się nie dokona, i że...nie będziemy na to reagować.""""

    To jest bardzo ryzkowne myslenie, prowadzace do zlamania dlugoletnich przyjazni
    i do rozpadu wielu zwiazkow rodzinnych.

    Nic tak nie skloca ludzi jak pieniadze, i nie bez powodu powstalo przyslowie
    "kochajmy sie jak bracia... " (teraz niepoprawne polityczne ale innego takiego
    stosownego nie znam)
    i jest to swieta prawda.

    ZAWSZE a juz szczegolnie z bliskimi czy to rodzina czy przyjaciolmi czy bliskimi znajomymi nalezy bardzo dokladnie ustalac co i jak finansowo,
    bo nic tak nie psuje atmosfery jak tkwiaca w swiadomosci uraza ze ktos komus nie zaplacil, nie oddal a ta druga strona uwaza bo nie musial, bo nie bylo o tym mowy, lub ze nie tyle.

    Takie przypadki ze znajomi lub rodzina lub dwoch przyjaciol przestali ze soba rozmawiac wlasnie przez brak ustalenia co i jak przed transakcja na zasadzie "jakos sie dogadamy"
    albo
    bo jedna strona myslala ze to oczywiste ze druga poczuje sie w obowiazku aby zaplacic
    a ta druga ze ta pierwsza "nie bedzie reagowac" - to znam z wlasnego zycia.

    takze ci co lubia ogladac rozprawy sadowe w TV chyba wiedza o czym mowie.

    Zawsze, ale to zawsze trzeba sie dobrze rozliczyc - ZWLASZCZA z bliskimi.

    Co najlepiej widac po tym watku.

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • kol.3 07.01.12, 10:03
    Les bons comptes font les bons amis - dobre rachunki czynią dobrych przyjaciół.smile
  • minniemouse 07.01.12, 10:10
    ""Les bons comptes font les bons amis - dobre rachunki czynią dobrych przyjaciół.smile""

    tez dobre- dziekuje smile


    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • claratrueba 08.01.12, 05:58
    Minniu, pozostaje kwestia do której ze stron należy inicjatywa rozliczania się. Tym przyjacielskie czy koleżeńskie przysługi różnią się od sklepu czy zakładu usługowego. Nie bardzo wyobrażam sobie syt. "zrobię to dla ciebie za tyle i tyle" wychodzącą od przysługodawcy. Osoba korzystająca z owej przysługi powinna tę kwestię podjąć czy przed czy po fakcie nie ma znaczenia. Natomiast tylko do tego, kto wyświadczył przysługę należy inicjatywa czy jakąś gratyfikację przyjąć czy nie.
    To, że związek pochopnie zwany przyjaźnią kończy się z powodu braku rewanżu jest wyłącznie winą strony, która skorzystała na czyjejś uprzejmości a potem "rżnie głupa" nie poczuwając się do rewanżu lub gdy rewanż jest rażąco nieadekwatny.
  • minniemouse 09.01.12, 02:17
    """> Minniu, pozostaje kwestia do której ze stron należy inicjatywa rozliczania się.
    > Tym przyjacielskie czy koleżeńskie przysługi różnią się od sklepu czy zakładu
    > usługowego."""

    Clara, dokladnie wlasnie z powodu takiego myslenia, 20 letnie przyjaznie legaja w gruzach,
    rodziny kloca sie na smierc i zycie.

    """Nie bardzo wyobrażam sobie syt. "zrobię to dla ciebie za tyle i tyl
    > e" wychodzącą od przysługodawcy. """

    Niestety ale sprawy TRZEBA stawiac jasno, poniewaz ZAWSZE po fakcie okazuje sie ze obie strony mialy zupelnie rozne wyobrazenie co do gratyfikacji lub obwarunkowania.
    Wiem ze nie jest to ani latwe ani przyjemne, ale konieczne, i to bardzo,
    bo zaoszczedzi masy nieprzyjemnosci potem. nieraz na cale zycie.

    jedynie w przypadku kiedy ofiarodawca rzeczywscie nie zamierza przyjac zadnej gratyfikacji,
    mozna odpuscic takie rozmowy,
    Ale wtedy to moze otrzymac co najwyzej "napiwek".

    """Natomiast tylko do te
    > go, kto wyświadczył przysługę należy inicjatywa czy jakąś gratyfikację przyjąć
    > czy nie."""

    Zalezy co masz na mysli. jesli zamierza, to nadal musi poinformowac PRZED faktem.

    """> To, że związek pochopnie zwany przyjaźnią kończy się z powodu braku rewanżu jes
    > t wyłącznie winą strony, która skorzystała na czyjejś uprzejmości a potem "rżni
    > e głupa" nie poczuwając się do rewanżu lub gdy rewanż jest rażąco nieadekwatny."""

    Nie,
    bo osoba ktora skorzystala z cudzej uprzejmosci mogla wcale nie wiedziec ze ktos bedzie oczekiwal rewanzu.
    Tak jak w tym watku smile


    Minnie



    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • claratrueba 09.01.12, 06:15
    > bo osoba ktora skorzystala z cudzej uprzejmosci mogla wcale nie wiedziec ze kt
    > os bedzie oczekiwal rewanzu.
    > Tak jak w tym watku smile

    I na tym polega kwestia "bycia w porządku", "bycia osobą dobrze wychowaną" czy, w końcu, "bycia przyjacielem", że nie jest ważne czy TA OSOBA OCZEKIWAŁA a czy MY POCZUWAMY SIĘ do takiego traktowania drugiego człowieka by on, Boże broń, nie poczuł się źle.
    Jeśli jakiś związek polega na tym, by rewanżować się, rekompensowac jakieś koszty czy poświęcony czas tylko dlatego, że ktoś oczekuje albo poda cenę jak mechanik przed naprawą to z pewnością nie jest to przyjaźń a i nazwanie tego koleżeństwem wydaje mi się przesadą.
  • minniemouse 09.01.12, 07:39
    Clara, twoje podejscie jest ladne i z punktu idealistycznego to ja z toba sie zgadzam
    ale niepraktyczne i nierealistyczne w prawdziwym zyciu.
    Tak, tacy wlasnie ludzie powinni byc miedzy soba- eleganccy, uprzejmi i uczciwi ale nie zawsze sa.

    Poza tym, przede wszystkim sa subiektywni co ma zasadnicze znaczenie.
    Dla ciebie cos moze nie byc warte zwrotow kosztu, dla innej osoby jak najbardziej.

    Kiedys niemile sie zdziwilam kiedy dobra kolezanka w calkiem mily sposob upomniala sie
    o 10 centow ktorych jej nie zwrocilam z reszty dolara jaki dala mi aby jej cos tam kupic przy okazji. Bo ja, widzisz, nie spytalabym sie nawet o 50.
    Nawet chcialam sie o to rozmowic, przypomniec jej ile to razy ja nie wymagalm reszty
    - ktore ona zawsze mi chciala oddac, co prawda, to ja mowilam ze nie trzeba, no ale..


    Ale pomyslaam sobie wlasciwie z jakiej racji? ona jest po prostu INNA.
    Ona uwaza ze to jej pieniadze, jej reszta, nie bylo mowy o tym ze moge sobie reszte zatrzymac, wiec o co chodzi? tak samo nie bylo mowy o tym ze ja mam jej te reszte DAC.
    to ja zalozylam ze nie wypada brac drobniakow z reszty, ona z kolei nie widziala nic niestosownego w tym ze skoro jak tak czy tak musze byc w sklepie to przy okazji moge jej tez co kupic, drobna rzecz, i tak i tak tam jestem wiec niby dlaczego mam z tego tytulu dostawac "tipa"?

    Z tipami jest wlasnie tak , jedni uwazaja ze nalezy dawac drudzy ze nie.

    Zwiazki nie polegaja na tym aby sie rewanzowac, to jest blad w mysleniu.
    Zwiazki polegaja na jaki kto ma charakter, i podejscie do zycia, spraw.
    I dlatego lepiej jest skrupulatnie sie rozliczac PRZED zeby nie bylo rozczarowan.

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • claratrueba 09.01.12, 12:03
    Minniu, ja to widzę inaczej. To, co Ty nazywasz idealizmem, ja nazywam zasadami. MOIMI ZASADAMI. Czyli takimi, którymi kieruję się ja, kwestia oczekiwania takiego samego postępowania od innych to jest coś zupełnie innego. Po prostu nie uzależniam swoich zasad od postawy innych.
    To bardzo wygodne i praktyczne, nie idealistyczne. Przez analogię do Twojego przykładu: ja zawsze oddaję najmniejsze nawet sumy i nigdy nie muszę "niemile się dziwić". Choć podobny mam stosunek do nieoddanej reszty jak Ty. Nieoddanej przez kogoś, bo nie każdy taka zasadę wyznaje w stos. do groszowych kwot i mi to nie przeszkadza. Ale mojej zasady nie zmienia.
    To chyba nie jest popularna postawa skoro znajomi mówią "jesteś taka- przedwojenna". Ale mi pasuje.
  • baba67 09.01.12, 13:05
    Kiedys to sie nazywalo ze czlowiek ma klase. Jednak osobiscie nie widze sprzecznosci miedzy posiadaniem klasy a uczciwymi zasadami rozliczania sie.Oddawanie 10 gr reszty jest mi znajome-sama oddaje, od innych sie specjalnie nie spodziewam.Jesli zarabiam w taki a nie w inny sposob nie wykonuje swojej pracy na poldarmo albo za Bogzaplac, bo to moze naprawde wprowadzic w kontakty towarzyskie zamet. Nigdy natomiast nie biore kasy za cos co nie jest moim zawodem i tu jest miejsce na odwzajemnianie przyslug.Tak robi wiekszosc ludzi z mojego otoczenia. W wypadku Watkodawcy sytuacja byla naprawde specyficzna-no bo koledzy z pracy zakwalifikowali jego pstryki jako hobbystyczne podczas gdy fotograf wcale tak nie uwaza.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • squirrel9 09.01.12, 17:32
    A ja jakoś zgadzam się z elizabeth7. Próbowanie dorobienia sobie w małym biznesiku na boku na imprezie towarzyskiej, na którą zostaliśmy zaproszeni jako gość, samo w sobie jest bez klasy. To wygląda na naciągactwo. Zaproszony towarzysko gość wciska się ze swoim biznesikiem i stawia organizoatorów i gości w kłopotliwej sytuacji. I to on powinien o tej biznesik zadbać. Ludziom, którym robi zdjęcia podsuwać nie tylko cyrografiki z adnotacją o prawie do publikacji, ale, podstawowo - cennik. Gdyby podsunął im cennik to prawo do wykorzystania zdjęć musiałby negocjować. A tu, człowiek chciał mieć wszystko - prawo do wykorzystania zdjęć, pieniądze za te zdjęcia i sympatię towarzyską. I dziwi go,że nie ma nic. Bo to nie ta metoda.
    Nie ma to nic wspólnego z byciem "przedwojennym". To współczesny biznes.
    Jak proponuję znajomemu (bardziej lub mniej) podwiezienie, bo mam mniej więcej po drodze lub też dlatego, że ktoś jest ok i gdy ktoś mi coś takiego oferuje, to nie oczekuję od razu (ani nawet potem) rewanżu ani nie podejrzewam, że ktoś coś takiego oczekuje. I zaskoczyłoby mnie, gdyby okazało się, że ktoś zaoferował mi podwiezienie po imprezie i liczył na to,ze zaproponuję zapłatę bo on na boku dorabia sobie jako taksówkarz.
  • claratrueba 09.01.12, 18:51
    Muszę przyznać, że zachwiałaś moją pewnością "w kwestii zasad", choć tylko częściowo tzn. za fotkę zapłaciłabym (choćbym jak wiedźma wyglądała) tak czy tak jako efekt czyjejś pracy. Natomiast jeśli czułabym w tym naciągactwo, które sugerujesz to z żadnej innej oferty tego pana już bym nie skorzystała, nawet głupiego zdjęcia do paszportu.
  • baba67 09.01.12, 21:19
    Totez on sie nie narzucal,oczekiwal tylko ze ludzie sie poczuja i chociaz podziekuja.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • minniemouse 10.01.12, 03:43
    """Totez on sie nie narzucal,oczekiwal tylko ze ludzie sie poczuja i chociaz podziekuja."""

    1. a na jakiej podstawie oczekiwal?
    2. dlaczego teraz jest zawiedziony?
    3. czy ma prawo byc?
    4. dlaczego wiec narzeka?

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • baba67 10.01.12, 07:53
    Ja tez uwazam ze sam sobie winien ze nie sam sobie nie odpowiedzial na te pytania, a nastepnie nie ustalil z gospodarzami imprezy na jakiej zasadzie to bedzie.Jednak ja bym nie nazwala tego narzucaniem sie, tylko oczekiwaniem ze ludzie zachowaja sie honorowo, zapytaja o koszty, dostana rachunek ze ukryta znizka i uiszcza.A przynajmniej ze docenia w sensie podziekuja co chyba nie jest wygorowanym oczekiwaniem.
    Zalozenie za wiekszosc ludzi zaplaci kiedy jest okolicznosci sa niejasne jest naiwne, niestety i dlatego uwazam tak jak Ty ze miedzy znajomymi, rodzina i przyjaciolmi sprawy stawia sie jasno w dziedzinach dzialalnosci zarobkowej.Jednakowoz jesli np lubie piec ciasta i dobra kolezanka prosi mnie o upieczenie tortu, to przyjmuje jedynie zwrot pieniedzy za skladniki, ale w przyszlosci wiem ze moge na nia liczyc w sprawie np podszycia zaslon choc krawcowa nie jest.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • squirrel9 10.01.12, 13:12
    Różnicą własnie jest to "jak ją poproszę". Gdyby twoja znajoma powiedziała ci, ze upiecze tort, poczęstowałaby nim twoich gości i oczekiwała, że każdy zapłaci za zjedzony kawałek to już byłaby inna bajka.
    Czym innymi są wzajemne przysługi znajomych (niekoniecznie symetryczne, ale jeśli im to odpowiada, to jest ok) a czym innym zarabienie pod pozorem towarzyskiej przysługi.
  • baba67 10.01.12, 13:21
    No wlasnie.To nie bylo dogadane i nosilo znamiona dzialalnosci hobbystycznej.Wciaz jednak nie widze tu naciagactwa.Moze nasze definicje zjawiska sie roznia.Facet wszak nie upominal sie o kase, gdyby sie upomnial zgoda, naciaganie mialoby miejsce.On jedynie myslal ze uda sie zarobic bo ludzie maja swoj honor(hehe). Dla mnie jest roznica.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • pavvka 10.01.12, 15:13
    baba67 napisała:

    > No wlasnie.To nie bylo dogadane i nosilo znamiona dzialalnosci hobbystycznej.Wc
    > iaz jednak nie widze tu naciagactwa.Moze nasze definicje zjawiska sie roznia.Fa
    > cet wszak nie upominal sie o kase, gdyby sie upomnial zgoda, naciaganie mialoby
    > miejsce.

    Zgoda, naciąganie to nie jest najodpowiedniejsze słowo, ale IMO nie zachował się w porządku. Stworzył sytuację, w której całkiem naturalne było uważać, że usługa była darmowa, a teraz ma do ludzi pretensje. Analogia Squirrel z oczekiwaniem zapłaty za tort na przyjęciu jest b. adekwatna.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • falka_85 10.01.12, 10:06
    Zgodzę się z tą opinią, przede wszystkim z tym, że to wygląda na naciągactwo ze strony af_professionalphoto.
    Co to niby znaczy "umówiliśmy się, że zrobię każdemu, kto będzie chciał sesję zdjęciową"? Trzeba było podczas tego umawiania zaznaczyć, że:
    1. Na imprezie uczestniczysz nie jako gość ale w celach zarobkowych. Fotki na imprezach cyka wiele osób, często posiadających bardzo profesjonalny (a przynajmniej profesjonalnie wyglądający) sprzęt.
    2. Sesja fotograficzna nie jest opłacona przez gospodarzy / wliczona w cenę biletu. Na większości imprez, na których byłam (wesela, studniówki, bale na zakończenie studiów, jakieś pracowe imprezy itp.), a na których był zawodowy fotograf, tak właśnie było.
    3. Ile u Ciebie taka usługa kosztuje, bo ceny mogą być bardzo różne od kilkunastu do kilkuset złotych za kilka zdjęć. Ja akurat wolałabym znać cenę usługi oraz jej zakres i jakość zanim się na nią zdecyduję. Wydaje mi się, że część osób zrezygnowałaby z tych fotek, gdyby mieli świadomość, że są one dodatkowo płatne.
    O tym, że należałoby też ustalić z gospodarzami / organizatorami przyjęcia jak oni widzą to, że korzystając z ich lokalu, na ich imprezie prowadzisz działalność zarobkową, nawet nie wspominam, bo pewnie af_professionalphoto to zrobił, ale może lepiej dogadać się z organizatorami o kompleksowym świadczeniu usług fotograficznych?
  • minniemouse 10.01.12, 04:16
    """> Minniu, ja to widzę inaczej. To, co Ty nazywasz idealizmem, ja nazywam zasadami
    > . MOIMI ZASADAMI. Czyli takimi, którymi kieruję się ja, kwestia oczekiwania tak
    > iego samego postępowania od innych to jest coś zupełnie innego."""

    Clarus smile a ja cie bardzo dobrze rozumiem, uwierz mi, i ogolnie to ja sie jeszcze nawet z toba w pewnym sensie zgadzam smile

    ale ty widze mnie jeszcze nie rozumiesz smile

    a mnie juz zycie nauczylo co i jak smile


    zobacz, WLASNIE dlatego ze moga byc dwa rozne poglady na te sama sprawe,
    nie nalezy w zyciu kierowac sie swoja ani czyjas zasada. czyja by nie byla ta lepsza, wlasciwa,
    czy tez nie.

    Trzeba sie kierowac po prostu JASNYMI zasadami.

    po prostu dlatego ze NIE MA dwoch takich samych pogladow, jest wykluczone
    oczekiwanie ze nawet dwoch najlepszych przyjaciol, braci, siostr, rodzic z dzieckim
    "jakos dogada sie" bo moze, a nawet na pewno, kiedys skonczyc sie to katastrofa.

    Mam na to dowody z wlasnego zycia, tzn mnie osobiscie to nie spotkalo ale moich bliskich tak.
    A zaczelo sie tak niewinnie, od wlasnie takiej przyslugi gdzie jedna strona myslala
    ze to bedzie za darmo,
    a druga zdziwila sie bo "w zyciu by nie przypuszczala" ze to nie bedzie odplatne.

    Taki drobny przyklad - ktos mnie poprosil zebym z nim poszla do sklepu na ciuchy jak mialam male dziecko. I mowi "wiesz co, wez zapytaj te mala od sasiadki czy z nami nie pojdzie,
    to sie przyda, nie bedziemy musialy malutkiej ciagle pilnowac". ja mowie "swietny pomysl".

    Po dwoch godzinach wracamy, i w drodze do domu nagle slysze "no to chyba dasz tej malej z piec dolarow za to ze pilnowala, co ?"
    dobre, co? big_grin co bys zrobila na moim miejscu? oprocz tego ze sie vq...a smile

    To naprawde nie jest wazne kto jakie ma zasady i poglady. wazne jest zeby jasno ustalac PRZED co i jak.
    I ZAWSZE. Wierz starej babie z zyciowym doswiadczeniem smile

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • claratrueba 10.01.12, 07:09
    Ad. twój przykład: ja bym dała i pewnie głupio by mi było, ze sama na to nie wpadłam albo, że nie kupiłam dziewczynce jakiegoś drobiazgu za pomoc.
    To nie pieniądze powinny mieć jakąś naklejkę "Uwaga! Produkt niebezpieczny!" tylko niektórzy ludzie w kwestii kasy.
    Specjalnie poruszyłam tu kwestię "naciągactwa". Choć, oczywiście, nie wiem czy ma to zastosowanie w tym przypadku. Spotykam się, rzadko ale i tak jest to dla mnie przykre, z takimi ofertami "pomocy", czy "przysług" które nimi nie są. Mimo to czy to płacenie czy inna forma odwdzięczania się są dla mnie kwestią oczywistą. Przyjęłam coś, płacę, nawet jeśli padłam ofiara podstępu. trzeba było nie przyjmować, głupota czy naiwność jest kosztowna. A potem szlus. Stosunki z taką osobą nie mogą zawierać żadnego elementu korzystania z jej usług.
    "Moje doświadczenie życiowe" a też do młódek nie należę mówi mi co innego- kasa często doskonale pokazuje z jakim człowiekiem mamy do czynienia. A za to warto zapłacić. Wiedza to bezcenna, której często nie uzyska się inną drogą.
    Ja Ciebie Minniu doskonale rozumiem i wcale by mi nie przeszkadzało (i nie przeszkadza) jeśli ktoś z góry ustali "tyle i tyle za to wezmę". Natomiast nie potrafię tak "handlowo stawiać sprawy" w stos. koleżeńskich czy rodzinnych. A raczej nie chcę, bo chcę mieć wiedzę czy ten człowiek szanuje moją pracę (czy jakiś tam trud) czy możliwość przyoszczędzenia jest dla niego ważniejsza.
  • squirrel9 10.01.12, 13:58
    Może to rzeczywiście "przedwojenna cecha" ale i ... upierdliwa. Mam i miałam w rodzinie kilka starszych osób + zaprzyjaźnionych, którym pomagałam i pomagam (bezinteresownie) i szczerze powiedziawszy nie ma nic gorszego niż człowiek lubiący być rozliczony z innymi. Czasem niedostatek (albo zwykły brak dostatku) i niesprawność czyni te osoby wrogami samych siebie. Na "dno" spycha ich świadomość niemozności wyrównania rachunków. Pomoc takim osobom jest niezwykle trudna i uciązliwa. Zachowania takich osób bywają niegrzeczne "w obronie" (kiedys ciocia mojego męża, taka "akuratna przedwojennie", którą musiałam zawieść do szpitala bo nie mogła chodzić, pomóc jej w badaniach i odwieść, wziąć na to urlop koniecznie chciał mi zwrócić za paliwo - to ok.15 km tam i z powrotem i dać czekoladę bo ona musi być rozliczona. Ja ją lubię i z konieczności poczucia "rozliczenia" mogę usmiechnąć się pod nosem ale takim zachowaniem zraziła sobie różne osoby. Gdy za czas, fatygę i sympatię dostajesz batonika (bo nic więcej nie masz) i słowa o byciu rozliczonym to już jest niesympatycznie.
    Pomoc, sympatię i najzwyklejsze przysługi trzeba umieć i dawać i brać.
  • minniemouse 11.01.12, 05:50
    """> Pomoc, sympatię i najzwyklejsze przysługi trzeba umieć i dawać i brać."""

    Pomoc , sympatia jest co innego, nieumiejetnosc otrzymywania lub dawania takowych co innego,
    a skrupulatne rozliczanie przed jeszcze ci innego.

    Nie mieszaj wszystkich pojec i sytuacji, Squirrel, bo w kazdej mowa o czym innym.

    Minnie



    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • minniemouse 11.01.12, 04:57
    """Ad. twój przykład: ja bym dała i pewnie głupio by mi było, ze sama na to nie wpadłam albo, że nie kupiłam dziewczynce jakiegoś drobiazgu za pomoc."""

    Nie wiem czy zwrocilas uwage ze "ktos mnie poprosil abym z nim poszla do sklepu" - ale to moja wina, nie wyjasnilam sprawy dostatecznie.

    I tak przy okazji, to bedzie perfekt przyklad ze w zyciu rzeczy nie sa czarne i biale
    a okropnie szare, i dlatego to rozliczanie a szczegolnie w kwestii pieniedzy i biznesu jest tak wazne przed.

    otoz Clara, ta osoba bardzo nie lubila chodzic nigdzie sama, zawsze szukala towarzystwa.
    tak sie zlozylo ze padlo na mnie, ja bardzo nie mialam ochoty nigdzie isc a zwlaszcza z malym dzieckiem jeszcze w wozku, zima, mokro, plucha, torby z butelkami, smoczkami, majtko-pieluchami, itd ale dziecko juz lata takie dwa -trzy latka.
    bardzo ale to bardzo nie mialam ochoty isc i poszlam wylacznie jako usluga dla tej osoby bo bardzo nalegala
    i takze dlatego ze wlasnie miala byc ta dziewczynka do towarzystwa, ktora zreszta chetnie doczepiala sie do takich wypraw sama z siebie dla wlasnej rozrywki.
    no fakt wtedy byla zapytana "chesz z nami isc?" co oczywscie mozna rowniez dowolnie interpretowac tym bardziej ze nie ja z nia rozmawialam wiec tak naprawde nie wiem JAK
    ja zapytano.
    (ale sadze ze nie proponowano jej opieki nad dzieckiem bo wtedy sprawa oplaty bylaby postawiona z gory, nie na koncu wycieczki,i pytanie nie byloby postawione w formie
    "no to wypada jej cos $ dac?")

    I teraz sie pytam, skoro to ja zrobilam komus przysluge ze poszlam dla towarzystwa mimo
    ze wcale nie mialam w tym ani interesu ani ochoty, tylko zostalam namolnie namowiona,
    to dlaczego mam jeszcze dokladac do interesu?
    ale nawet nie to mnie rozzloscilo tylko sposob w jaki sprawa zostala mi przedstawiona-
    na koniec calej tej imprezy, PO FAKCIE, kiedy nie mialam juz zadnej opcji jak tylko zaplacic.

    I wlasnie o to chodzi, o ten brak opcji. bo widzisz, gdybym wiedziala przed ze towarzystwo
    do dziecka bedzie sie liczylo jako babysitting, to moze bym jednka nie poszla.
    w kazdym razie, mialabym czas aby sie zastanowic. a tak, zostalam postawiona przed faktem dokonanym i to jeszcze przez osobe ktora caly czas tak kombinowala aby miec dobrze dla siebie.

    Ona z kolei uwazala ze to bylo oczywiste ze towarzystwo do dziecka bedzie sie liczylo jako "babysitting", bo co innego jest jak ktos doczepia sie z wlasnej woli a co innego jak sie go
    o to prosi. Niby racja,ogolnie nawet moge sie z tym zgodzic,
    ale z kolei uwazam ze moge o tym nie pomyslec skoro jest to ktos kto chetnie korzysta z takich okazji zeby sie doczepic z wlasnej woli,
    wiec niby dlaczego tym razem mialoby byc inaczej? tym bardziej ze nie ja te sprawe zalatwialam.
    I tez tu zaczyna sie sprawa - na jakiej podstawie ona zaklada ze ja o tym pomyslalam?
    (ze teraz odplatne)

    Dlaczego ona zaklada ze ja mam za to placic skoro to ona chciala mnie do towarzystwa?
    Dla mnie to byla niewygoda, poszlam zeby zrobic jej przysluge.
    Ona uwazala ze owszem ale dziecko jest moje i jak sie decyduje z nia isc to moja sprawa co zrobic z dzieckiem, nie musialam brac "babysitter" i actualnie ona myslala ze ona robi mi przysluge dzwoniac po babysitter! smile

    Chaos, co ?

    I kto naprawde ma racje? kto zachowal sie nieuczciwie? czy ktos w ogole zachowal sie nieuczciwie?
    O ile prosciej byloby gdyby ta sprawa byla ustalona jasno zaraz na poczatku.....

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • claratrueba 11.01.12, 05:57
    Sorry, Minniu, to sporo zmienia (myślałam, że inicjatywa zakupowa była Twoja). Po mojemu to tak- pani sobie Ciebie wzięła jako damę do towarzystwa, dziewczynkę jako towarzystwo dla was a potem Ty miałaś ponieść koszt dodatkowy zakupowej wyprawy owej pani. To bym się wqu.. faktycznie bo to Ciebie potraktowała jak "pierwszą naiwną" i jeszcze dobrotę struga przed swoją sąsiadką. Oj, znam to, znam. W dużo drastyczniejszej formie i droższej. W przypadku TEJ OSOBY zasadę "wszystko jasne przed" stosowałabym bez wątpienia, o ile byłaby okazja, w co wątpię.
  • minniemouse 12.01.12, 05:45
    Eeee, przepraszac to nie masz za co smile
    a mi jest milo ze nareszcie znalazlysmy wspolny punkt widzenia smile


    Dodam tylko tyle ze poniewaz nigdy nie wiadomo kiedy i z kim taka sytuacja wyskoczy,
    jak z ta znajoma,
    to ja obstaje przy swoim ze lepiej jednak stosowac te zasade z kazdym big_grin
    stara i uparta jestem smile

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • agulha 14.01.12, 02:25
    Rozpaliłaś moją ciekawość...Wiem, że to mocno off-topic, ale czy mogłabyś opowiedzieć nam swoją wersję, tę drastyczniejszą i droższą?
    Czynienie dobra cudzym kosztem w istocie jest mi niestety także znane i nieodmiennie mnie irytuje.
  • ewaewa123 10.01.12, 17:12
    > To naprawde nie jest wazne kto jakie ma zasady i poglady. wazne jest zeby jasno
    > ustalac PRZED co i jak.
    jeste> To naprawde nie jest wazne kto jakie ma zasady i poglady. wazne jest zeby jasno
    > ustalac PRZED co i jak
    Jesteś wielka, na drzwiach sobie to nakleję, będzie moim credo życiowym. Poieram w 100%.
    Pozdrawiam
  • minniemouse 11.01.12, 04:59
    """> Jesteś wielka, na drzwiach sobie to nakleję, będzie moim credo życiowym. Poier
    > am w 100%.
    > Pozdrawiam""""

    Jestes bardzo mila, dziekuje i rowniez pozdrawiam smile

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • nabakier 09.01.12, 14:23
    Claratruebo (przepraszam za wcześniejsze przekręcenie nicka), znowu w całości się z Tobą zgadzam. Z przyjacielem czy inną osobą w miarę bliską nie łącza nas zasadniczo stosunki handlowe (choć oczywiście mogą), zatem takie sprawy są materią delikatniejszą. To po stronie biorącej leży zatroszczyć się choćby o koszta i rewanż- w tej czy innej postaci. A jeśli to nie nastąpi, to...trudno, Autorowi pozostaje gorzka świadomość stanu rzeczy, ale nie powinien się moim zdaniem domagać zwrotu kosztów- zresztą, jak widać, nie zamierza smile
  • elizabeth7 09.01.12, 02:02
    Mieszanie układów towarzyskich z biznesowymi jest śliskie. Najlepiej widac to po twojej reakcji - obcemu klientowi podyktowałbyś cenę, od znajomych oczekujesz,że sie domyślą i zapłacą. Czemu przed robieniem zdjęć nie ustaliłeś z zapraszającym/-mi, że informują wszystkich o kosztach takiej sesji ? Było niezręcznie? Wszędzie, gdzie niezręcznie jest mówić o pieniądzach nie ma co liczyć na to,że będą. Pewnie spora ich część gości tego party uznała,że jest to atrakcja przyjęcia zafundowana przez organizatorów.
  • mocno.zdziwiona 12.08.19, 23:29
    Bardzo mnie dziwi ten wątek. Po to mamy struny głosowe, żeby ich używać. Przecież wystarczyło powiedzieć coś w stylu "jeśli ktoś chce zdjęcia, to będzie okazja. Policzę po znajomości, 1/3 ceny - tylko żeby się materiały zwróciły". Albo mogłeś zaproponować fotki na mejla za darmo, a drukowane odpłatnie. Ogólnie dałeś ciała, ale może wyciągniesz z tego lekcję asertywności i umiejętność wykładania sprawy jasno, czego Ci życzę.
  • koronka2012 13.08.19, 15:03
    Niestety autor przejechał się na braku ustaleń, bo albo przyjął zaproszenie jako usługodawca - wówczas profesjonalista ustala szczegóły, niezależnie czy to znajomi czy nie - albo miał być gościem, i w miarę chęci - towarzysko pstryknąć fotki znajomym, ale bez przesadnego spięcia.

    A w tym wariancie, dalsza ich pracochłonna obróbka była najzupełniej zbędna, w szczególności płyty CD i wydruki - wystarczyło wrzucić je na dysk google i porozsyłać ludziom linki. Autor padł ofiarą własnej nadgorliwości.
  • triismegistos 16.08.19, 05:54
    Albo cwaniactwa.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • triismegistos 14.08.19, 09:49
    Nie rozumiem. Nie podaeś ceny usługi z góry tylko czekaeś aż ludzie się domyślą?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • droch 14.08.19, 14:51
    Ba, nie tylko nie podał konkretnej ceny, ale nawet nie poinformował, że to usługa płatna...
  • triismegistos 14.08.19, 15:29
    Ciekawe czy jak go koleżanka w pracy poczęstuje ciasteczkiem poczuwa się do płacenia?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka