Hej,
Moja koleżanka po dłuższym bezrobociu znalazła pracę jako "doradca finansowy". Nie bardzo wiem, jak koreluje to z jej wykształceniem polonistki, ale to inny temat... W każdym razie teraz wkoło wydzwania do znajomych i proponuje im "analizy finansowe". Umówiła się też ze mną, choć jej tłumaczyłam przez telefon, że nie mam środków do inwestowania, a ubezpiezenie potrzebne mam.
Nie wiem, jak kulturalnie odmówić...? By było skuteczne, ale nie chamskie? Poza tym szkoda mi dziewczyny. Mąż słabo zarabia, ona długo bez pracy była. Co doradzacie?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.