Nie odopowadanie na smsy i zrzucanie połączeń. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie ciałam zapytac się co o tym sądzicie bo może jest druga strona medalu takiego zachowania której nie widze lub nie rozumiem. Bliska koleżanka myslałam że przyjaciólka potrafi nie odpisywać na moje smsy, zdarzyło się to już kilka razy. Potem po jakiś czasie odzywała się z smsem co słychać? W jednym nawet przepraszała że się tak długo nie odzywała bo była zajęta. Ale ostatnio przegieła. Dzwoniłam do niej wieczorem, nioe odbrała ok też mi się zdarza ale najwzwyczajniej w świecie zrzuciała mnie. Po tym wydarzeniu cisza. Jestem maksymalnie wkurzona bo sama jak miała problemy to wydzwaniała do mnie non stop wisiała na słuchawce. Teraz się zakochała znalazła faceta i podjeła studia no jest pracocholiczką. Ale zaczyna mnie to wkurzać czuje się totalnire lekaceważona i olewana. Dobra byłam jak miała problemy. Ciężko mi to zrozumieć bo sama ze zwykłego szacunku dla drugiej osoby, odpisuje na smsy i a jesli nie moge odebrać to oddzwaniam jak tylko mogę. Mam zamiar jej to powiedzieć przy najbliżej okazji jak się odezwie z pytaniem co słychać? Szkoda sądziłam że jest między nami przyjaźń, lubiłam ją ale chyba nie do końca.
    • Sama mówisz, że jest zaangażowana w tej chwili bardzo mocno... Widać to przesłoniło jej "resztę świata" - głupio, bo właśnie traci bliską osobę. Ale nie poradzisz. Przy okazji powiedz, co o tym myślisz, ale nie rwij się z inicjatywą.
      Nie zachowuje się w porządku i tyle.

      --
      Nigdy...!

      wink
      • Powiem jej to przy najbliżej okazji tylko to boli bo stała mi się bardzo bliska, myslałam że łączy nas przyjaźń. Jak widać facet jest ważniejszy.
        • Zawsze boli, jak dajesz "całą" siebie, a w zamian otrzymujesz mniej albo jeszcze mniej... Zasada wzajemności, wydawałoby się oczywista, niestety nie zawsze ma pokrycie w rzeczywistości. Osoba otwarta i ufna, co i rusz się od tego odbija.
          Trzymaj się! smile


          --
          Nigdy...!

          wink
    • Słusznie czujesz się olana. Po prostu to osoba, która "nie przywiązuje się do ludzi"- są nowi znajomi, jest jakiś związek, to starych znajomych się odstawia. Odzywa, kiedy nagle staną się potrzebni. Nie ma co z nią o tym dyskutować- usłyszysz tylko, że jest bardzo zajęta.
      Polecam samemu "być bardzo zajętym". Tylko to daje jakąś szansę. Prawdę mówiąc- niewielką. Osobom egocentrycznym, którzy innych traktują tylko w kategoriach "potrzebny- niepotrzebny" żadne wypomnienia nie dają zbyt wiele do myślenia.
      • Tu sa dwie sprawy.

        Zawsze partner jest wazniejszy od przyjaciolki czy przyjaciela, to chyba normalne
        bo to jest osoba z ktora potencjalnie w przyszlosci bedziemy dzielic zycie,
        ktora bedzie z nami wtedy wlasnie kiedy przyjaciele nawet ci wyjatkowo bliscy beda kiedys
        tez mieli wazniejsze sprawy na glowie czyli swoje dzieci, swoich mezow i tak dalej.

        To w ogole nie podlega dyskusji ze w momencie kiedy wsrod przyjaciol pojawia sie partner, przyjaciele ida w odstawke.
        I to trzeba zrozumiec i uszanowac bo my to samo zrobimy gdy kogos poznamy i sie z nim zwiazemy.

        To bylo a porpos "myslalam ze jestemy bliskie przyjaciolki a ona poznala faceta i mnie olewa" -
        coz tak wlasnie powinno byc ze partner jest priorytetem. niestety.

        Ale, numer dwa,
        to nie znaczy oczywscie ze poznanie potencjalnego przyszlego partnera
        automatycznie zwalnia z kultury,
        no nie, oczywscie ze nie, i pod tym wzgledem kolezanka zachowuje sie bardzo niegrzecznie,
        po prostu fatalnie,
        bo na sms-y oczywscie powinno sie odpowiadac, telefony odbierac jesli nie od razu to pozniej,

        bo tez bez przesady,
        priorytety priorytetami ale poznanie kogos waznego to tez nie popadanie z jednego kranca w drugi,
        dla przyjaciolki jest teraz czasu mniej ale JEST, tylko mniej.


        Tak ze autorka postu z jednej strony musi sie pohamowac w swoich wymaganiach,
        nie moze oczekiwac od przyjaciolki ze bedzie jej poswiecac dokladnie tyle samo czasu
        co przedtem, z drugiej
        powinna jak najbardziej NA SPOKOJNIE porozmawiac ze nie podoba sie jej sposob
        w jaki ja kolezanka teraz traktuje.

        Minnie

        --
        Warto przeczytac na forum Migrena:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
        • Tylko że oni nie przebywają ze sobą non stop z uwagi na fakt że on mieszka za granicą. Przyjeżdza na tydzień w miesiącu, wtedy się jak jest w Polsce staram się nie odzywać by nie przeszkadzać. Przecież jak go nie ma moja koleżanka też nie wisi na słuchawce non stop z uwagi na koszty.Gdy jej problemy z samotnością się skończyły przestałam być potrzebna. Rozumiem z facet ważniejszy ale dziwi mnie że nie odpisywanie na smsy i zrzucanie połączeń. Czuje się już jej nie potrzebna. Wykorzystana i wyrzucona jak śmieć.
          • I to nie jest tak że piszę, dzwonie codzinnie. Zdarzało mi się to raz na tydzień, np. nie dzwoniłam do niej od miesiąca. Bo wcześniej też nie maiłysmy kontaktu bo olała mojego sms więć czekałam kiedy zadzwoni. Zadzwoniła po miesiącu. Zażartowałam że nie odpisuła na mojego smsa. Przeprosiła. Teraz znów po kolejnym miesiącu robi to samo i tyllo że też zrzuciła moje połączenie. Już nie będe się odzywać by się nie narzucać. Przykro mi poprostu bo się do niej przyzwycziłam jak do przyjaciółki a nie dalekiej znajomej. Mam inny przykład z własnego otoczenia że moja znajoma z pracy ma 2 małych dzieci, jedno ma chyba z rok a drugie z 3 lata, mąż. Pracuje zawodowo, dojazdy zabierają jej mnóstwo czasu, do tego działa w harcerstwie, dzieci non stop chorują a pomimo to znajduje czas by do mnie napisać, odpisać, sama zagaduje, ostatnio zaprosiła mnie do siebie do domu z noclegiem!!!!! Z chęcią skorzystam gdy skończą się mrozy. I co dla chcącego nic trudnego, widać że jej zależy na tej znajomości.
            • """Rozumiem z facet ważniejszy ale dziwi mnie że nie odpisywanie na smsy i zrzucanie połączeń"""
              ..............................................................................................................................

              Totez na ten temat napisalam, ze od tej strony zachowuje sie fatalnie i okazuje ci kompletne lekcewazenie.
              Dlatego na twoim miejscu pogrzebalabym taka przyjazn, bo kolezanka jak widac jest nie tylko
              bez kultury ale bardzo egocentrycznie nastawiona..
              Rozumiem ze w tej chwili cierpisz, bo przyzwyczailas sie do niej, lubilas ja,
              byla ci bliska, prawdopodobnie zalicza sie do tych ludzi ktorzy jak juz sa to sa fajni i dlatego
              tak milo sie z nimi przebywa, i teraz ci tego brakuje.

              Ale nie ludz sie, to sa w koncu egoisci, i lepiej ci bedzie to uciac niz tak co chwila sie denerwowac.
              Warta jestes lepszej przyjaciolki. Naprawde !

              Minnie
        • To w ogole nie podlega dyskusji ze w momencie kiedy wsrod przyjaciol pojawia sie partner, przyjaciele ida w odstawke.

          Wybacz, minniu, chyba u Talibów.

          I to trzeba zrozumiec i uszanowac bo my to samo zrobimy gdy kogos poznamy i sie z nim zwiazemy.

          Żartujesz? Nikt z moim przyjaciół, bliskich znajomych nie został tak potraktowany. Przez żadnego z nich nie zostałam tak potraktowana. Nasi partnerzy po prostu dołączyli do grona.
          Make new friends but keep the old
          one is silver but the other- gold.
          • Porównuje sobie 2 sytuacje- znjaoma z pracy i była przyjaciólka. Obie widziały że miałam egzmin w piątek do tego byłam/ nadal jestem chora, cięzko mi było dotrzec na egzamin z powodu choroby.
            Zachowanie znajomej z pracy: dopytuje się o moje zdrowie, motywuje, dopinguje w egzminie, pyta się o wynik ,gratuluje zdanego egzaminu.
            Była przyjaciólka: do tej pory cisza.
            • Myślę, że ta "przyjaźń" była tyko z Twojej strony. Koleżanka najwyraźniej nie podeszła do tego związku tak samo mocno jak Ty. Tak bywa. Musisz przetrawić tę relację i dać sobie spokój. Twoja wartość wcale nie zależy od tego jak ktoś na kim Ci zależało Cię traktuje. Więcej wiary w siebie i ograniczonego zaufania w stosunku do bliźnich!
            • astra - moim zdaniem chęć do zaprzyjaźnienia się jest jednostronna, z Twojej tylko strony. Zasady sv w tym wypadku mają Ci unaocznić, że ona postępuje nie fair? Przecież daje Ci znać, że o Tobie jako o przyjaciółce nie myśli, więc daj sobie spokój.
              Zdarza się nietrafnie ulokowanie uczucie, zdarza się też oferowanie przyjaźni komuś, komu na nas nie zależy. Kobieta wyraźnie nie ma ochoty na bliski kontakt z Tobą, a że czasem w wolnej chwili oddzwoni - dla podtrzymania kontaktu z osobą, która gotowa jej swoją ostatnią koszulę oddać - to już nie temat na sv.
              Moim zdaniem w małżeństwie i przyjaźni zasady sv nie rozstrzygają, emocje są czytelniejsze.

              --
              Skoro już wyglądasz jak człowiek, postaraj się nim być.
              Podobieństwo do małpy czy świni nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
          • """> Żartujesz? Nikt z moim przyjaciół, bliskich znajomych nie został tak potraktowa
            > ny. Przez żadnego z nich nie zostałam tak potraktowana. Nasi partnerzy po prost
            > u dołączyli do grona.
            > Make new friends but keep the old
            > one is silver but the other- gold. """

            Alez ja nie pisze zeby sie od przyjaciol odizolowac i zerwac z nimi calkiem kontakty.

            Pisze ze w momencie kiedy poznajemy te dla nas wazna osobe to po prostu automatycznie nie mamy juz tyle czasu co przedtem dla przyjaciolki czy przyjaciela.

            Czas ktory przedtem dzielilismy pomiedzy np szkola czy praca, domem a przyjaciol/ki,
            dzielimy teraz z jeszcze jedna osoba,
            osoba ktora dla nas ma w tej chwili najwazniejszy status emocjonalnie.

            Normalne chyba jest ze sa dni w tyodniu kiedy bedac "singlami" typowo zadzownilibysmy
            po przyjaciolke zeby np isc do kina, tym razem musimy wybrac -albo przyjaciolka albo partner.
            Nie zawsze mamy ochote na wspolny wypad, zwlaszcza na poczatku znajomosci.

            I tu zaczynaja sie problemy, bo przyjaciele przyzwyczajeni ze dotad byslimy dostepni 7 dni
            w tygodniu, a teraz nagle nie jestesmy,
            nie potrafia zrozumiec ze nie jestesmy w stanie sie rozdwoic.
            I tez chca z nami sami pogadac, "we dwoje, jak dawniej", nie zawsze im wystarcza
            "wypad razem".

            Minnie



            --
            Warto przeczytac na forum Migrena:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • Ja nie traktuję odrzucania połączeń jako zachowania niekulturalnego - może ona po prostu najzwyczajniej w świecie nie mogła odebrać? [bo np. byli u niej goście/chłopak, bo sama była w gościach, bo była w kinie/teatrze, zapomniała wyłączyć komórkę i w pośpiechu odrzuciła połączenie?] Są takie sytuacje, gdy nie możesz odebrać komórki i jednocześnie nie możesz pozwolić, żeby dzwoniła bez przerwy - wtedy wyjściem jest właśnie odrzucenie połączenia.

      Natomiast ty się zachowałaś trochę nieodpowiednio - kiedy ona odrzuciła pierwsze połączenie, to powinnaś przyjąć do wiadomości, że ona nie może/nie chce rozmawiać w danej chwili - i nie ponawiać telefonu.
    • Koleżanka najwyraźniej Cie olewa. Jest rzeczą oczywistą, że nie zawsze ma się czas na rozmowę bądź nie zawsze słyszy się dzwonek telefounu. Natopiast nieodpisywanie czy nieoddzwanianie jest niegrzeczne i jest oznaką lekceważenia.

      Na Twoim miejscu nie zaprzątałabym sobie głowy taką koleżanką bo najwyraźnej pamięta o tobie tylko wtedy gdy ma na na to ochotę alb gdy coś potrzebuje.
    • astra21 napisała:

      > bo może jest druga strona medalu
      > takiego zachowania której nie widze lub nie rozumiem. Bliska koleżanka myslałam
      > że przyjaciólka potrafi nie odpisywać na moje smsy, zdarzyło się to już kilka
      > razy.

      - nie wnikając w Twoją relację, to według s-v inicjujący rozmowę nie powinien narażać na koszty lub zakłopotanie osobę do której telefonuje.
      Taki sms nie powinien więc obligować do odpowiedzi, a jedynie może być wiadomością potwierdzającą fakty czy życzenia. Inaczej powinna to być wiadomość typu - bez odbioru.

      > Potem po jakiś czasie odzywała się z smsem co słychać?

      - tak właśnie nie należy.

      > najwzwyczajniej w świecie zrzuciała mnie. Po tym wydarzeniu cisza.

      - odrzucenie połączenia, mimo takiej funkcji w telefonie jest niedopuszczalne. Kiedy to mimo wszystko się przydarzy, to należy bezzwłocznie oddzwonić i przeprosić.

      Odrzucenie może być także eleganckie, kiedy to odrzucamy połączenie od osoby, która nie odebrała połączenia, a następnie nie czekając na następną próbę, sama oddzwania.
      Odrzucamy i oczywiście, bezzwłocznie sami dzwonimy. Powód niebudzący wątpliwości.

      >jesli nie moge odebrać to oddzwaniam jak tylko mogę.

      - tego obowiązku nie ma. Dzwoni do skutku, ten kto ma sprawę, interes czy chęć.


      --
      pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • Mimo wszystko czuje się zlekceważona i nie zamierzam dzwonić do skutku i się narzucać. Jeśli się odezwie to powiem co o tym myśle poprostu. Już raz jej zwróciłam uwagę że mnie olała co z tego że przeprosiła skoro znów to zrobiła zrzucając połączenie.
        • stra21 napisała:

          > Mimo wszystko czuje się zlekceważona i nie zamierzam dzwonić do skutku i się na
          > rzucać. Jeśli się odezwie to powiem co o tym myśle poprostu.

          - znam nie mało osób, które poczuły się zlekceważone, a ów nieoddzwaniający, już nigdy nie zadzwoni, bo się ostatecznie "rozłączył" z tym światem. To bardzo ciężkie doświadczenie.

          > Już raz jej zwróci
          > łam uwagę że mnie olała co z tego że przeprosiła skoro znów to zrobiła zrzucają
          > c połączenie.

          - to (odrzucanie) jest bezdyskusyjne.
          --
          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793

      • > >jesli nie moge odebrać to oddzwaniam jak tylko mogę.
        >
        > - tego obowiązku nie ma. Dzwoni do skutku, ten kto ma sprawę, interes czy chęć.


        Do skutku to się dzwoni do urzędu czy innej instytucji jako petent, ewentualnie do osoby, ktora nie posiada naszego numeru w komórce.
        Natomiast do przyjaciół i znajomych się nie wydzwania. Jeśli nie mogą odebrać telefonu to z szacunku powinni oddzwonić.
        • kolorowa_meduza napisała:

          > Do skutku to się dzwoni do urzędu czy innej instytucji jako petent, ewentualnie
          > do osoby, ktora nie posiada naszego numeru w komórce.
          > Natomiast do przyjaciół i znajomych się nie wydzwania. Jeśli nie mogą odebrać t
          > elefonu to z szacunku powinni oddzwonić.

          - s-v zwraca nacisk na aspekt ekonomiczny. Mogą mieć puste konto, a za to próby nawiązania połączenia są bezpłatne. Wiele innych powodów nieodbierania rozmów: depresja, szczęście, zguba telefony, upojenie alkoholowe, seksualne, prowadzenie auta czy rozmowy, potrzeby fizjologiczne.

          --
          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • nm.buba011 napisał:

            > - s-v zwraca nacisk na aspekt ekonomiczny. Mogą mieć puste konto, a za to próby
            > nawiązania połączenia są bezpłatne. Wiele innych powodów nieodbierania rozmów:
            > depresja, szczęście, zguba telefony, upojenie alkoholowe, seksualne, prowadzen
            > ie auta czy rozmowy, potrzeby fizjologiczne.

            To Ty chyba mowisz o s-v wśród dzieci i nastolatkówsmile Takie tłumaczenie uważam, za żałosne. Jak się ma puste konto to się doładowuje i oddzwania choćby następnego dnia. No chyba, że ma się przyjaciółkę głęboko w poważaniu wtedy szkoda pewnie wydać te parę groszy na oddzwonienie. Powody nieodbierania są zrozumiałe ale nie mają one nic wspólnego z nieoddzwanianiem. Chyba, że koleżanka Autorki gubi telefeon za każdym razem jak Autorka do niej dzwoni albo od trzech miesięcy jest non stop upojona alkoholemsmile
            • kolorowa_meduza napisała:

              > To Ty chyba mowisz o s-v wśród dzieci i nastolatkówsmile Takie tłumaczenie uważam,
              > za żałosne. Jak się ma puste konto to się doładowuje i oddzwania choćby następ
              > nego dnia.

              - s-v jest jednakowy dla każdego wieku.
              Koszty ponosi inicjujący rozmowę. Taka zasada, choć powszechnie łamana.

              > No chyba, że ma się przyjaciółkę głęboko w poważaniu wtedy szkoda pe
              > wnie wydać te parę groszy na oddzwonienie.

              - faktem jest ponoszenie kosztów, a nie ich wysokość.

              > Powody nieodbierania są zrozumiałe a
              > le nie mają one nic wspólnego z nieoddzwanianiem. Chyba, że koleżanka Autorki g
              > ubi telefeon za każdym razem jak Autorka do niej dzwoni albo od trzech miesięcy
              > jest non stop upojona alkoholemsmile

              - właśnie, s-v to nie wnikanie w powody.
              A jak wcześniej napisałem, każdemu raz w życiu, przydarza się jego koniec. To jest ostateczny argument, na niesłuszne obrażanie się i czekanie na oddzwonienie.
              Urządzenie techniczne może zresetować statystyki, a i powodów nie ma, aby nieodbierający tłumaczył się chcącemu nawiązać kontakt.

              Nie wnikam co zaistniało między autorką wątku a jej koleżanką, przyjaciółką, a jedynie zwracam uwagę co mówi s-v w kwestii posługiwania się telefonami i ponoszeniem kosztów.
              --
              pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • Mam podstawy by sądzić iż moja znajoma poprostu nie dorosła do pewnych rzeczy chociasz za bardzo dojrzałą się uważa. To samo było gdy musiałam siedzieć w domu bo byłam chora do tego nie miałam tv i neta. Wyszła z propozycją pożyczenia mi książęk. Tak pożyczała że za kazdym razem jak miałam do niej jechać po odbiór książek była zmęczona i przekładała spotkanie. Raz jak już umówiłysmy się na spotkanie na piwo na mieście to nawet wysłałam jej sms z przypomnieniem o tych książkach i co? Oczywoiście zapomniala. Po tym przestałam się upominać bo zrozumiałam że ona poprostu nie chce mi pożyczyć tych książek. Bez sensu.
              • Masz jakieś źródłó c-v czy sam sobie wymyślasz te zasady? Bo jeśli korzystasz z jakichś profesjonalnych źródeł to chętnie je poznam.
                • kolorowa_meduza napisała:

                  > Masz jakieś źródłó c-v

                  - c-v (Curriculum Vitae), za pewne moje, ze zdjęciem czy może być bez?

                  > czy sam sobie wymyślasz te zasady? Bo jeśli korzystasz z
                  > jakichś profesjonalnych źródeł to chętnie je poznam.

                  - podałem Ci coś więcej, a mianowicie argumentację.
                  Nie mając szansy jej zbić, prosisz o źródło, jeszcze wzmacniając przymiotnikiem... profesjonalne.

                  Następny argument
                  Wiele osób dzwoniąc, sam tego doświadczam, dzwoni jednym sygnałem, aby "wyłudzić" oddzwonienie, niby zgodne z ich rozumieniem s-v (savoir-vivre).

                  Natomiast należy oddzwaniać na "nagranie się" na poczty głosowe i auto-sektretarki. W tym wypadku dzwoniący poniósł koszt, a w samym zainicjowaniu połączenia, nie.
                  Tym samym zasady s-v eliminują tzw. sprytków.

                  --
                  pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • nm.buba011 napisał:

                    > kolorowa_meduza napisała:
                    >
                    > > Masz jakieś źródłó c-v
                    >
                    > - c-v (Curriculum Vitae), za pewne moje, ze zdjęciem czy może być bez?

                    Nabijanie się z czyjejś pomyłki nie jest w dobym tonie, przynajmniej tym oficjalnie uznawanym. Chyba, że Ty masz argumentację udowadniającą, że jednak jest zgodne z s-vsmile

                    > > czy sam sobie wymyślasz te zasady? Bo jeśli korzystasz z
                    > > jakichś profesjonalnych źródeł to chętnie je poznam.

                    > - podałem Ci coś więcej, a mianowicie argumentację.
                    > Nie mając szansy jej zbić, prosisz o źródło, jeszcze wzmacniając przymiotnikiem
                    > ... profesjonalne.

                    Nie bardzo rozumiem. Przecież to Ty cały czas się powołujesz na s-v, więc pomyślałam, że widocznie musisz mieć jakieś profesjonalne (to jakieś słowo tabu?) źródło i o nie poprosiłam. Tu nie chodzi o żadne "zbicie" argumentacji, chociaż tutaj, moim zdaniem, nie ma nawet czego "zbijać".
                    "podałem Ci coś więcej, a mianowicie argumentację" - Czyli uważasz się za guru s-v? Bo nie dosyć, że podałeś zasady s-v to i nawet argumentację. Zapominasz, że to jest tylko Twoja argumentacja.

                    > Tym samym zasady s-v eliminują tzw. sprytków.
                    Nie sądzę, że s-v jest ustanawiane w celu eliminacji "sprytków".
                    • """Nie bardzo rozumiem. Przecież to Ty cały czas się powołujesz na s-v, więc pomyślałam, że widocznie musisz mieć jakieś profesjonalne (to jakieś słowo tabu?) źródło i o nie poprosiłam. Tu nie chodzi o żadne "zbicie" argumentacji, chociaż tutaj, moim zdaniem, nie ma nawet czego "zbijać".
                      "podałem Ci coś więcej, a mianowicie argumentację" - Czyli uważasz się za guru s-v? Bo nie dosyć, że podałeś zasady s-v to i nawet argumentację. Zapominasz, że to jest tylko Twoja argumentacja."""
                      ...........................................................................................................................

                      Daj spokoj Meduza,
                      Buba to znany tu wypelniony ciezkim, goracym gazem nadety balon ktory tak naprawde pojecia nie ma o s-v,
                      i do tego czasem walnie rozkosznego byka ortograficznego lub gramatycznego
                      co bardzo zgrabnie zgrzyta z tymi jego wypocinami.

                      Z nim argumetowac to strata czasu, no chyba ze chcesz sie podroczyc.

                      Poczytaj inne watki z nim to bedziesz wiedziec o co chodzi.

                      Minnie

                      --
                      Warto przeczytac na forum Migrena:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                      • Co nie zmienia faktu, że z tym oddzwanianiem to prawdopodobnie ma rację. Nie rozumiem dlaczego miałbym poczuwać się do obowiązku odpowiadania na SMS/nieudane albo nieodebrane połączenie, to przecież kosztuje. Co innego e-mail.
                        • ""> Co nie zmienia faktu, że z tym oddzwanianiem to prawdopodobnie ma rację. Nie ro
                          > zumiem dlaczego miałbym poczuwać się do obowiązku odpowiadania na SMS/nieudane
                          > albo nieodebrane połączenie, to przecież kosztuje. Co innego e-mail.""

                          No wiesz - bedac w PL na wakacjach mialam okazje byc swiadkiem komunikacji komorkowej,
                          i jakos nie zauwazylam wiekszych problemowz tymi sms-ami i oddzwanianiem,
                          Umowy byly typu "moj kontrakt jest taki ze moge dzwonic tylko od-do, wysylac tylko od-do" albo jeszcze inaczej i szafa grala.

                          A zatem w tym ukladzie przyjacielskim cos nie tak, mimo wszystko.To jedna sprawa.
                          Druga, dlaczego mialbys sie poczuwac, skoro to kosztuje?
                          No zlotko, kazdego kosztuje, przeciez jakby wszyscy tak mysleli to w rezultacie nikt z nikim by sie nie komunikowal.
                          Nie mowie zeby koniecznie reagowac na kazdy jeden sms od jednej osoby ktora ich wysyla dziesiec na pol godziny albo cos takiego,
                          moze rzeczywscie jesli telefonem da sie wyslac email to jak najbardziej od razu,

                          ale jakis kompromis musi byc.

                          Minnie

                          --
                          Warto przeczytac na forum Migrena:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                          • Sorry, ale mam wrażenie, że kosztuje więcej niż sms czy połączenie telefoniczne.
                            Poza tym - nie przesadzajmy, może w początkach telefonii komórkowej połączenie było relatywnie drogie, ale nie taraz.

                            1. Zrzucenie połączenia - dwie opcje: jestem TAK zajęta (spotkanie, praca, teatr, lekarz itp sytuacje), że muszę zastopować dzwonienie... no zapomniałam wyłączyć telefon albo nie mogę go wyłączyć, bo muszę być dostępna służbowo np - oddzwaniam albo sms-uję natychmiast, kiedy tylko mogę, chociaż to dzwoniący teoretycznie miał do mnie "interes".
                            2. Ponawianie dzwonienia w takiej sytuacji, gdy odrzucono moje połączenie - ryzykowne, ze względu na brak wiedzy w jakim momencie "łapiemy" odbiorcę, chociaż zwykle ponawiam próbę po dłuższym czasie
                            3. W sytuacji, kiedy to moje połączenie odrzucono, oczekuję sygnału (sms, telefon), że mogę zadzwonić. Nie czekam, że przprowadzę rozmowę na cudzy koszt - chcę tylko WIEDZIEĆ, że już mogę zadzwonić. Praktycznie wygląda to tak, że przyjmując taki telefon zwrotny, dziękuję za odzew i mówię, że oddzwonię, skoro to już możliwe. Nie naciągam na koszty, bo to JA chciałam porozmawiać i biorę na siebie koszt całej późniejszej rozmowy.

                            Uważam, że to ma sens. A szermowanie konwencją s-v, która mówi o kosztach jest nieco przesadzone. W ten sposób, to sobie obie strony mogą czekać na kontakt do sądnego dnia smile
                            Jeśli dzwonię raz, drugi, trzeci w odstępach dłuższych niż godzina np i za każdym razem zostaję "zrzucona", to powtórzę - oczekuję właściwego, że mogę albo nie oczekuję już niczego, bo sprawa jest jasna i nie ma sensu się dobijać.

                            ps
                            wszystko oczywiścia zależy od sytuacji, stopnia zażyłości, znajomości realiów "po stronie" mojego rozmówcy in spe i wielu jeszcze rzeczy... stąd wniosek, że samo s-v, to za mało czasem
                            --
                            Nigdy...!

                            wink
                      • Zauważyłam, że jest tak jak mówiszsmile
                      • minniemouse napisała:

                        > Daj spokoj Meduza,
                        > Buba to znany tu wypelniony ciezkim, goracym gazem nadety balon

                        - to owe Twoje meritum w temacie.
                        Na poziomie gimnazjum można się dowiedzieć czy jest... projekcja.
                        Opinie o innych konstruujemy w oparciu o własne przeżycia, doświadczenia, wyniesione z domu wychowanie, przebywanie w określonym środowisku, czy także przez odżywianie się i z tym faktem związene, niedomagania... gastryczne.

                        > ktory tak nap
                        > rawde pojecia nie ma o s-v,> i do tego czasem walnie rozkosznego byka ortograficznego
                        > lub gramatycznego

                        - każdemu jestem wdzięczny za korekty, to uczy mnie i... innych.


                        --
                        pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                    • kolorowa_meduza napisała:

                      > Nie bardzo rozumiem.

                      - zgadza się. Nie rozumiesz fundamentalnych zasad s-v czy współżycia społecznego.

                      > Przecież to Ty cały czas się powołujesz na s-v,

                      - w prawie każdej publikacji (s-v) w częściach poświęconej komunikacji, w tym telefonicznej, obowiązuje odwieczna zasada, że koszty ponosi osoba mająca w tym interes. Nieważne czy to telefon, poczta, transport czy pozew sądowy.

                      > więc pomyś
                      > lałam, że widocznie musisz mieć jakieś profesjonalne (to jakieś słowo tabu?) źr
                      > ódło i o nie poprosiłam.

                      - jako oczytana, podaj więc, gdzie Ty znalazłaś "profesjonalne dzieło", traktujące odwrotnie niż napisałem powyżej.
                      O ile Ty podasz takowe, natychmiast ja podam swoje, choć uważam, że każdy powinien sam wyprowadzić wniosek, znając powyższą zasadę, szacunku dla drugiej osoby.

                      > Tu nie chodzi o żadne "zbicie" argumentacji, chociaż t
                      > utaj, moim zdaniem, nie ma nawet czego "zbijać".

                      - o ile je (argumenty) pomijasz i ich nie widzisz?

                      > "podałem Ci coś więcej, a mianowicie argumentację" - Czyli uważasz się za guru
                      > s-v? Bo nie dosyć, że podałeś zasady s-v to i nawet argumentację. Zapominasz, ż
                      > e to jest tylko Twoja argumentacja.

                      - znaczy, że "moją" (argumentację) odrzucasz ze względu pochodzenie, czyli że nie umiesz myśleć samodzielnie i potrzebujesz źródła uznanego i profesjonalnego.
                      Nie spotkałem się z podziałem na s-v jako taki i ten... profesjonalny, ale liczne wpadki "ekspertów", to owszem.
                      Nie jesteś pierwszą osobą na tym forum, że nie mając nic merytorycznego do powiedzenia, sięgasz do chwytów poniżej pasa, snując dywagacje czy ja jestem guru s-v.

                      > Nie sądzę, że s-v jest ustanawiane w celu eliminacji "sprytków".

                      - tak tego nie sformułowałem, ale przerzucanie kosztów, nawet tych minimalnych jest domeną sprytków czy drobnych cwaniaczków, a nie dam czy dżentelmenów.
                      --
                      pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                      • Buba, szkoda słów i energii, żeby w ogóle odpisywać na Twoje brednie. Jesteś zwykłym, kłótliwym trolem foumowym. Agresywnie odpowiadasz na zdania wyrwane z kontekstu, Twoje wypowiedzi nie mają sensu ale pewnie lepiej się z tym czujesz jeśli komuś dowalisz.

                        Zostałeś niedawno trafnie opisany przez Minnie a także innych. Widziałam nawet negatywne wątki na Twój temat. To chyba o czymś świadczy ale oczywiście do osoby takiej jak Ty to nie dociera. Nawet jak zmienisz nicka to Cię tu rozpoznają. Myślę, że wszystkim by ulżyło gdybyś przestał zaśmiecać to forum.
                        • kolorowa_meduza napisała:

                          > Buba, szkoda słów i energii,

                          - brak argumentów. Jedynie.

                          > ... żeby w ogóle odpisywać na Twoje brednie. Jesteś zw
                          > ykłym, kłótliwym trolem foumowym. Agresywnie odpowiadasz na zdania wyrwane z ko
                          > ntekstu, Twoje wypowiedzi nie mają sensu ale pewnie lepiej się z tym czujesz je
                          > śli komuś dowalisz.

                          - to jedynie Twoja opinia. Ignoranci brak siły argumentacji, zastępują argumentami, w postaci wyzwisk. O Twoim wyczuciu kontekstu, to trudno mówić.

                          > Zostałeś niedawno trafnie opisany przez Minnie a także innych. Widziałam nawet
                          > negatywne wątki na Twój temat. To chyba o czymś świadczy ale oczywiście do osob
                          > y takiej jak Ty to nie dociera.

                          - dołączasz do osób stosujących z braku argumentów... wyzwiska.

                          > Nawet jak zmienisz nicka to Cię tu rozpoznają.

                          - insynuacja. Należałoby czymś ją poprzeć.

                          > Myślę, że wszystkim by ulżyło gdybyś przestał zaśmiecać to forum.

                          - jedną z zasad dobrego wychowania jest wypowiadanie się za siebie.
                          Czy czujesz się być upoważniona, wypowiadać się w imieniu innych.
                          --
                          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                          • """to jedynie Twoja opinia. Ignoranci brak siły argumentacji, zastępują argumentami, w postaci wyzwisk. O Twoim wyczuciu kontekstu, to trudno mówić. """"
                            .............................................................................................................................

                            A nienienie, to takze moja, Baby i jakby tak poszukac to by sie znalazlo pewnie wiecej osob
                            o podobnym zdaniu na twoj temat, Bubo.
                            I zadnych tu wyzwisk nie widze, nazwanie ciebie nadetym balonem albo trollem jest tylko
                            w tutejszym kontekscie stwierdzeniem GOLEJ prawdy.



                            .
                            ""O Twoim wyczuciu kontekstu, to trudno mówić.""
                            ............................................................................................

                            Twoje natomiast Bubo wyczycie kontekstu lezy chyba pomiedzy kubizmem a surrealizmem.
                            a moze tylko..... w umysle niemowlaka?....



                            .
                            """- dołączasz do osób stosujących z braku argumentów... wyzwiska. """
                            .......................................................................................................................
                            .
                            Nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem.
                            Ponawiam moja opinie ze czasem trzeba otwarcie powiedziec:
                            "cesarz jest nagi" - troll i nadety balon = BUBA011
                            - inaczej sie nie da.



                            .
                            """> - jedną z zasad dobrego wychowania jest wypowiadanie się za siebie.
                            > Czy czujesz się być upoważniona, wypowiadać się w imieniu innych.""

                            Nie bylabym tego taka pewna czy nie ma podstaw aby i za "w innych",
                            wiec radzilabym zrezygnowac z tego wynioslego tonu.

                            A tak a propos, czy taki wyniosly ton jest zgodny z zasadami s-v, Bubo?

                            Minnie



                            --
                            Warto przeczytac na forum Migrena:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                      • - w prawie każdej publikacji (s-v) w częściach poświęconej komunikacji, w tym telefonicznej, obowiązuje odwieczna zasada, że koszty ponosi osoba mająca w tym interes.



                        No właśnie, i tu moim zdaniem pojawia się problem. Zakładamy bowiem, że osoba dzwoniąca = osoba mająca "interes". Tak się często zdarza, np. do mnie, jako osoby udzielającej korepetycji czasem dzwonią uczniowie bądź ich rodzice. Wówczas mam pewność, że chodzi o kwestie związane z zajęciami (zmiana terminu itd.). Co innego kwestie osobiste/przyjacielskie. Czy jeśli dzwoni do mnie koleżanka, a ja akurat nie mogę odebrać (kino, wizyta lekarska itd.), to czy mam prawo zakładać, że to ONA ma sprawę i czekać aż zadzwoni jeszcze raz? A jeśli znam ją parę ładnych lat i wiem, że dzwoni po prostu pogadać, zapytać, co u mnie słychać? Ktoś może powiedzieć, no dobrze, to jej chęć, jej inicjatywa, może zadzwonić jeszcze raz. Ale czy ludzka natura nie podpowiedziałaby wielu z nam, że skoro ktoś nie odbiera, to znaczy że nie ma ochoty z nami rozmawiać, lekceważy nas, a mówiąc potocznie, ma nas gdzieś? Sztywne zasady SV to jedno, a nasze REALNE odczucia to drugie. Co jest ważniejsze? Zwłaszcza w bliskiej relacji?

                        Wracając do korepetycji, o których wspominałam, miałam ostatnio sytuację, że dzwoniła mama jednej z moich uczennic. Nie odebrałam telefonu, ale też nie oddzwaniałam, pomyślałam, że jeśli to coś pilnego dla niej, to zadzwoni jeszcze raz. Jednak nie zadzwoniła. Gdy jej córka przyszła na lekcję, zapytałam w jakiej sprawie mama dzwoniła i wyjaśniłam, że nie mogłam odebrać telefonu, na co dziecko powiedziało, że owszem, mama dzwoniła, chciała zmienić godzinę zajęć z powodu tego i tego, ale "pani nie odbierała, to mama myślała, że pani jest zajęta i nie chciała już później przeszkadzać".
                        --
                        "If you make friends with yourself you will never be alone."
                  • *ZAPEWNE
                    --
                    "If you make friends with yourself you will never be alone."
      • nm.buba011 napisał:

        > astra21 napisała:
        >
        > > bo może jest druga strona medalu
        > > takiego zachowania której nie widze lub nie rozumiem. Bliska koleżanka my
        > slałam
        > > że przyjaciólka potrafi nie odpisywać na moje smsy, zdarzyło się to już
        > kilka
        > > razy.
        >
        > - nie wnikając w Twoją relację, to według s-v inicjujący rozmowę nie powinien n
        > arażać na koszty lub zakłopotanie osobę do której telefonuje.
        > Taki sms nie powinien więc obligować do odpowiedzi, a jedynie może być wiadomoś
        > cią potwierdzającą fakty czy życzenia. Inaczej powinna to być wiadomość typu -
        > bez odbioru.

        Myślę, że to kolejny przykład kiedy literalne stosowanie zasad sv wprowadza więcej zamieszania niż pożytku. A powodem jest właśnie nienadążanie sv za zmianami. Ale do rzeczy: czym innym jest rozmowa na koszt osoby do której się dzwoni, a zupełnie czym innym jest komunikacja smsowa w której koszt smsa jest NIEISTOTNY. W dzisiejszych czasach stety lub niestety komunikacja smsowa zastępuje normalna rozmowę.
        O zakłopotaniu tez tu nie może byc mowy, ponieważ sms charakteryzuje się tym, że można na niego odpowiedzieć minutę, godzinę, kilka kilkanaście godzin później w dogodnej dla siebie chwili.

        Istotą tego problemu nie jest narażanie się na koszt kilku smsów, istotą tu jest lekceważnie kogoś z kimś się do tej pory tak wlasnie często pisało rozmawiało.


        > > najwzwyczajniej w świecie zrzuciała mnie. Po tym wydarzeniu cisza.
        >
        > - odrzucenie połączenia, mimo takiej funkcji w telefonie jest niedopuszczalne.
        > Kiedy to mimo wszystko się przydarzy, to należy bezzwłocznie oddzwonić i przepr
        > osić.

        Jest dopuszczalne w wielu przypadkach. SV nie nadąża za specyfiką telefonii komórkowej.

        > >jesli nie moge odebrać to oddzwaniam jak tylko mogę.
        >
        > - tego obowiązku nie ma. Dzwoni do skutku, ten kto ma sprawę, interes czy chęć.

        Tak, miałem sprawę powiedzieć Ci, ze nie będę mógł odebrać Twojego dziecka z przedszkola tak jak się umawialiśmy. Trzy razy dzwoniłem, nie raczyłeś oddzwonić, trudno dziecko Twoje dziecko siedziało do wieczora.

        --
        Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
    • Jeżeli moi znajomi i przyjaciele nie oddzwanialiby do mnie ze względu na koszty połączenia telefonicznego to nasze stosunki by się zdecydowanie oziębiły bo nie trawię przesadnie skąpych ludzi.

      Moim zdaniem, przeliczanie kosztów oddzwoniania jest żałosne bo są to drobne sumy. Nie mówię jeśli ktoś żyje na skraju ubóstwa ale chyba nikt z Was tak nie żyje. Jeszcze w czasach studenckich, kiedy już sama się utrzymywalam (a telefony komórkowe już zaczęły być powszechnie używane) i żyłam od wypłaty do wyplaty nawet nie przyszło mi do głowy, żeby nie oddzwonić do koleżanki czy nawet dalszej znajomej, jeśli nie odebralam połączenia. Robię to i zawsze robiłam ze zwykłego szacunku.

      Ale wiem, że innym przychodzą takie rzeczy do głowy, niestetysad

      Niedawno, całkiem zamożna (była) znajoma wybrała się na wakacje za granicę. Nie wiedząc gdzie jest zadzwoniłam do niej w dosyć ważnej dla niej sprawie (gdybym wiedziala, że jest za granicą to napisałabym smsa bo nie chcę narażać ludzi na koszty bo te są już wyższe, choć sama odbieram telefon będąc za granicą). Nie odebrała ani nie napisala smsa. Odezwała się dopiero po powrocie tłumacząc, że smsy są drogie a ona musi spłacać samochód. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Wiedziałam, że ma węża kieszeni ale nie wiedziałam, że aż takiego długiego.....

      Tym, którzy chcą oszczędzać na połączeniach telefonicznych proponuję, żeby nie zapraszali gości do domu bo samo zrobienie herbaty to już jakieś 0,50 -1zł na głowę, nie mówiąc już o innym poczęstunku. Według toku rozumowania niektórych, jak znajomi mają "sprawę" to niech Was zaproszą na herbatę.
      • No wlasnie, ja nie jestem jakas rozrzutna osoba, wrecz przeciwnie jestem raczej praktyczna,
        ale przeliczanie wszystkiego na pieniadze?

        Jak kogos nie stac na telofon komorkowy to niech go nie uzywa.

        Minnie

        --
        Warto przeczytac na forum Migrena:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
        • Niepotrzebnie odwracacie kota ogonem. Nie wysokość kosztów ani tym bardziej skąpstwo (to już bardzo dziwne przypuszczenie) są tu problemem, a same zasady dzwonienia i oddzwaniania.
          • Zasady, skądinąd słuszne, nie zawsze przystają do życia...
            Pisałam wyżej o tym, jaką ja stosuję praktykę - i guzik mnie obchodzi np., że wg zasad nie powinnam oddzwaniać, bo nie ja miałam "interes". Daję znak, że można się już ze mną skomunikować i tyle.

            Nie wyobrażam też sobie, żebym nie oddzwoniła do swojego szefa, którego telefon zastał mnie np. na fotelu dentystycznym, w chwilę PO zejściu z tegoż fotela. I nieważne, że dzwonił po godzinach pracy... Nie, żebym była jakoś niezdrowo "poddana"... uważam tylko, że skoro dzwonił o dziwnej porze, to miał do mnie ważną sprawę i sensownym będzie dać mu znać, że mogę już rozmawiać. I zawsze jest wtedy tak, że nie wyłuszcza sprawy kiedy ja dzwonię, tylko za chwilę on oddzwania. Jak zresztą wszyscy inni, ilekroć stosuję tę swoją "zasadę" smile
            Uważam, że nie ma w tym nic nagannego, a ułatwia życie bardziej niż bezwzględne trzymanie się zasad s-v. I o ile w sytacji, kiedy nie odebrałam jakiegoś telefonu, bo nie słyszałam czy coś w tym rodzaju, poczekanie na drugą łączność (zgodnie z s-v) nie wydaje mi się problemem, o tyle kiedy odrzucam połączenie - zawsze oddzwaniam.
            Noooo, chyba że odrzuciłam telefon byłego narzeczonego, z którym nie chcę mieć żadnego kontaktu i w ten drastyczny sposób daję mu to do zrozumienia smile)

            --
            Nigdy...!

            wink
            • beata_ napisała:

              > Zasady, skądinąd słuszne, nie zawsze przystają do życia...

              - przystają, ale nie każdy je rozumie.

              > Pisałam wyżej o tym, jaką ja stosuję praktykę - i guzik mnie obchodzi np., że w
              > g zasad nie powinnam oddzwaniać, bo nie ja miałam "interes".

              - świetny, wymowny przykład. Kolosalne różnica między - nie powinnaś, a możesz - nie oddzwonić.

              > Daję znak, że można się już ze mną skomunikować i tyle.

              - niepotrzebnie.

              > Nie wyobrażam też sobie, żebym nie oddzwoniła do swojego szefa, którego telefon
              > zastał mnie np. na fotelu dentystycznym, w chwilę PO zejściu z tegoż fotela. I
              > nieważne, że dzwonił po godzinach pracy... Nie, żebym była jakoś niezdrowo "po
              > ddana"... uważam tylko, że skoro dzwonił o dziwnej porze, to miał do mnie ważną
              > sprawę i sensownym będzie dać mu znać, że mogę już rozmawiać.

              - szef mający wyobraźnię i szacunek do podwładnego dzwoni dalej, według zasad s-v.
              Może oczywiście, zaprowadzić swoje instrukcje i te będą wiążące, wszak zasady s-v, jako dobrowolne (honorowe), nie mogą kolidować z prawem (Kodeks Drogowy) i regulaminami (krawat do koszuli z krótkim rękawem - policja). Także z poleceniami służbowymi.

              > I zawsze jest wt
              > edy tak, że nie wyłuszcza sprawy kiedy ja dzwonię, tylko za chwilę on oddzwania
              > .

              - w tym przypadku, o czym pisałem, dopuszczalne jest odrzucenie połączenia i natychmiastowe wybranie numeru rozmówcy. Niemniej zachowanie szefa właściwe.

              > Jak zresztą wszyscy inni, ilekroć stosuję tę swoją "zasadę" smile

              - jesteśmy więc tego samego zdania. Oddzwonienie takie jest jedynie powiadomieniem o gotowości i "inicjator" powinien się rozłączyć, a następnie ponowić połączenie na swój koszt.
              Pełna zgoda - między nami.

              > Uważam, że nie ma w tym nic nagannego, a ułatwia życie bardziej niż bezwzględne
              > trzymanie się zasad s-v. I o ile w sytacji, kiedy nie odebrałam jakiegoś telef
              > onu, bo nie słyszałam czy coś w tym rodzaju, poczekanie na drugą łączność (zgod
              > nie z s-v) nie wydaje mi się problemem, o tyle kiedy odrzucam połączenie - zaws
              > ze oddzwaniam.

              - to właśnie co opisujesz jest zgodne z s-v.
              Niezgodne jest natomiast, po wykonaniu połączenia inicjującego, poprzestanie na tym, a następnie oczekiwanie oddzwonienia i referowania swoich "interesów" na koszt tej drugiej osoby. Cieszę się, że podzielasz mój punkt widzenia.

              Czekam na następnych.
              smile

              > Noooo, chyba że odrzuciłam telefon byłego narzeczonego, z którym nie chcę mieć
              > żadnego kontaktu i w ten drastyczny sposób daję mu to do zrozumienia smile)

              - to wyjątkowo indywidualna sprawa, jednak w zależności od zmiennych, mogąca się mieścić w konwencji s-v.
              smile
              --
              pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • Czym innym jest puszczenie tzw. "sygnała" i czekanie na odzew w nadziei na załatwienie sprawy na czyjś koszt, a czym innym jest oczekiwanie na oddzwonienie, jeśli ktoś ODRZUCIŁ połączenie.

                O ile nie umawiałam się na "sygnała", bo i takie sytuacje się zdarzają, to NIE oddzwaniam.
                Jeśli ja odrzucam połączenie - ZAWSZE oddzwaniam - bo dzwoniący to nie wróżka ani Duch Święty, żeby wiedzieć, kiedy w takim przypadku może zadzwonić jeszcze raz. Tak samo oczekuję oddzwonienia, jeśli moje połączenie zostało odrzucone.

                Co do mojego szefa - to akurat nie zarządzenie (w życiu by nawet nie pomyślał o wprowadzeniu czegoś takiego) tylko zwykła życzliwość i szacunek, bo:
                1. mam świadomość, że to MUSIAŁO być coś ważnego, skoro zdecydował się dzwonić po godzinach pracy
                2. wiem, że dzień ma wypełniony po brzegi do samego wieczora i niekoniecznie w nawale ważnych zajęć i spraw będzie pamiętał o tym jeszcze jednym WAŻNYM - paradoksalne, ale taka jest akurat rzeczywistość smile


                --
                Nigdy...!

                wink
              • ""- to właśnie co opisujesz jest zgodne z s-v.
                Niezgodne jest natomiast, po wykonaniu połączenia inicjującego, poprzestanie na tym, a następnie oczekiwanie oddzwonienia i referowania swoich "interesów" na koszt tej drugiej osoby. Cieszę się, że podzielasz mój punkt widzenia."""
                ................................................................................................................................

                Widze tutaj za wielkie wymagania, i oczekiwania wrecz jak od jasnowidza.

                Po to sa telefony komorkowe aby moc sie kontaktowac w kazdej chwili.
                Ogolnie tez telefoniczny s-v podpowiada, aby telefon odebrac jak dzwoni,
                i oddzwonic jesli sie nie bylo w stanie go odebrac.

                Jesli dzwonie do kogos, to nie jestem w stanie przewidziec w jakim momencie te osobe zastane.
                Tak ze nie jest to moja wina jesli zostane "zrzucona".

                Nie jest tez trudno zawczasu telefon wylaczyc osobie, ktora wie ze nie bedzie mogla odbierac
                polaczen w najblizszym czasie.
                To jest JEJ wina jesli polaczenia "zrzuca".
                zazwyczaj "zrzucenie" nastepuje w przypadku kiedy telefonu NIE CHCE sie odebrac.

                A zatem, kultura wymaga aby telefon zapobiegawczo wylaczyc, lub odebrac, lub oddzwonic.
                Pieniadze maja tu drugorzedne znaczenie.


                Twoje "sprytki", o ktorych ty Bubo tu wspominasz, musza miec jakies zaiste cudowne psychiczne zdolnosci skoro wiedza dokladnie w ktorym momencie ich "zrzucisz"
                aby naciagac cie na kosztowne "rozmowy zwrotne".
                Z daleka mi to zawiewa jakims takim.. tanim skunksem.

                Pomijajac jednak to wszystko, to autorka pisala wyraznie ze nie chodzi tu o natychmiastowe oddzwanianie, tylko o kompletny brak reakcji przez dluzszy czas:
                ....................................................................................................................................
                """Bo wcześniej też nie maiłysmy kontaktu bo olała mojego sms więć czekałam kiedy zadzwoni. Zadzwoniła po miesiącu.""
                ....................................................................................................................................

                a zatem to nie jest kwestia unikania "sprytka",
                tylko ogolny brak zainteresowania ze strony kolezanki.


                Minnie

                --
                Warto przeczytac na forum Migrena:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
      • to mi przypomniało historię z 1, roku studiów
        komórki dopiero się pojawiały, chyba były tylko dwie sieci
        koleżanka kupiła sobie telefon i namówiła mnie na zakup

        kiedyś napisałam do niej sms - czekałam na odpowiedź, więc musiało to być jakieś pytanie
        po kilku godzinach napisałam pomownie - znowu nic
        dałam spokój

        dodam, że koleżanka pochodziła z zamożnej rodziny - własne mieszkanie, auto, dobre kosmetyki... no widać było, że nie musi oszczędzać

        gdy się na drugi dzień spotkałyśmy usłyszałam, że smsy są bardzo drogie

        niecałe 10 min później spotkałyśmy drugą koleżankę i byłam świadkiem, gdy pierwsza zaczęła robić tej drugiej wyrzuty, że dzień wcześniej wysłała chyba ze 4 smsy z jakimś pytaniem a tamta nie odpowiedziała!!!



        --
        Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
        • kanapony napisała:

          > po kilku godzinach napisałam pomownie - znowu nic
          > dałam spokój
          >
          > dodam, że koleżanka pochodziła z zamożnej rodziny - własne mieszkanie, auto, do
          > bre kosmetyki... no widać było, że nie musi oszczędzać
          >
          > gdy się na drugi dzień spotkałyśmy usłyszałam, że smsy są bardzo drogie

          - poruszyłaś bardzo ciekawy aspekt telefoniczny.
          Sms "wymuszajacy" odpowiedź jest niedelikatny i nietaktowny.
          Adresat, choćby najbogatszy może być oszczędny i nie powinno się oczekiwać przenoszenia kosztów na odbierającego.
          Wysłany sms przez osobę inicjującą, powinien zawierać treść informacyjną czy potwierdzającą. Nigdy z pytaniem. Pytający powinien zadzwonić.

          Telefoniczny adresat mógł przed chwilą wyczerpać impulsy. Jest stawiany w niemiłej sytuacji, co w konwencji s-v należy uwzględniać.
          --
          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • masz rację oczywiście

            my jednak byłyśmy w zupełnie innej sytuacji:
            koleżanki z roku, codzienne kontakty na uczelni a poza nią - właśnie smsowo
            i to kontakty po kilka smsów dziennie - wychodzących z obu stron z pytaniami czy tylko poinformowywaniem
            i jeszcze z maksymalnym skracaniem słów, gdzie to możliwe smile

            --
            Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
    • mainhg.demotywatory.pl/uploads/201102/1328919044_by_qutaz_500.jpg
      --
      "If you make friends with yourself you will never be alone."
    • 17.02.12, 09:21
      nie należy wymagać, ze ktoś natychmiast odpisze na nasz smys, albo zawsze odbierze telefon. Mnie też się zradza "zrzucać" połączenia, np. gdy rozmawiam przez drugi telefon i nie tylko nie mogę odebrać, ale jeszcze dzwonek mi przeszkadza. Najbardziej wqrza mnie, jak "zrzucona" osoba ponownie dzwoni za 5 sekund. No qrde, jak odrzucam to znaczy, ze nie mogę odebrać, ale WIDZIAŁAM, ze ktoś dzwoni. Dodam, ze zawsze oddzwaniam do "zrzuconych" gdy tylko mogę. Co to sms-ów - cóż nie lubię ich pisać, a też uwazam, że jesli ktoś ma coś pilnego, to lepiej zadzwonić, bo sms łatwo przeoczyć (mnie sie zdarza), nie usłyszec delikatnego dzwoneczka i co tam jeszcze. To tak ogólnie. A co do Twej kolezanki, sama sobie już odpowiedziałaś - potrzebna jej byłąś, gdy miała kłopoty - teraz ma Cię raczej gdzieś. Wnioskuje z tego, że sytuacja z milczeniem z jej strony po nieudanych próbach połączenia z Twej strony i smysowania, trwa. Odzywa się kiedy JEJ pasuje. Szkaradne zachowanie, takze ze strony SV.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
      • Witajcie ponownie po 2 miesiącach mojej nieobecności. Nie zerwałam stosunków z koleżanką ale jak tylko zadzwoniła to wypomniałam jej że zrzuca moje połączenia, nie oddzwania lub nie odpowiada na smsy. Na co stwierdziła ze ma problemy z telefonem- już nie pamiętam czy jej sie psuje czy nie umie go obsługiwać. Nie zmienia to faktu że po 2 miesiącach odzywa się sama z siebie może raz na miesiąc, odpowiada na co drugiego smsa, nie odbiera połączeń ale już nie zrzuca. Ponieważ to się powtarza non stop ciężko mi wierzyć w zepsuty telefon. Efekt jest taki że po prostu zaczynam ją traktować jak daleką znajomą co jest ciężkie bo są momenty gdzie chciałabym z nią pogadać a się powstrzymujesad bo ile można się odbijać od słuchawkisad Rzeczywiście dzwoni jak ma jakiś problemsad
        • druga strona medalu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,10226,139287043,139287043,Kolezanka_za_dlugo_rozmawia_ze_mna_przez_telefon.html
          --
          Jesteśmy tylko szczególnie zaawansowaną w rozwoju odmianą małp na niezbyt ważnej planecie, krążącej wokół całkiem przeciętnego Słońca. (Stephen Hawking)
        • Ja też nie wierzę w zepsuty telefon. moze jej sie narzucasz? albo robisz wymowki ze nie ma ochoty codziennie na dlugie rozmowy z Toba? ja tak mam. i oczywiscie wypominanie, ze jestem ta niedobra. w wg. mnie to kolezanka nie ma za grosz kultury. najpierw delikatnie probowalam zaknczac rozmowe - godzina to dla mnie za duzo. dzwoni tak codziennie lub co 2, 3, 4 dni. i mowi o jednym i tym samym. juz wole komunikowac sie esemesami - choc i nawet na ie przestalam odpisywac, bo od razu byl telefon - godzinny. i jeszcze wymaganie zebym to ja odzwonila, bo mam niestety darmowe minuty. coz, ja zyje a nie mam czasu tylko na gadanie o niczym godzinami. dziewczyna NIE PRACUJE i nic nie robi, nawet nie ma zamiaru szukac pracy, nie ma zadnych obowiazkow w domu. az trudno w to uwierzyc. rozkazuje mi podac godzine codziennej rozmowy tel!!!!! BO COTYGODNIOWY DLUGI TELEFON JEJ NIE WYSTARCZA!!!!!!! to chore. grozi ze zerwie ze mna kontakt a jakos nie zrywa, tylko mnie meczy ciaglymi wymowkami, a JA JEJ MOWILAM ZE TERAZ MAM MNIEJ CZASU, to nie ravzy przyjac tego do swiadomosci. pierwszy raz sie spotykam z taka ignorancja. piszecie ze nieodbieranie i nieodpisywanie jst chamskie. a ja opisuje to ze swojej strony.
          Autorko przemysl to, czy przypadkiem tak sie nie zachowujesz...
          --
          Jesteśmy tylko szczególnie zaawansowaną w rozwoju odmianą małp na niezbyt ważnej planecie, krążącej wokół całkiem przeciętnego Słońca. (Stephen Hawking)
          • powiedziałam jej ze czuje sie lekcewazona, przeprosiła mnie, powiedziała ze to z braku czasu przez moment było lepiej a teraz juz nawet nie odpowiada na mejle, wysyła 1, 2 zdania z pytaniem co u mni słychac ja jej odpisuje i pytam co u niej i cisza, nie odpisała od miesiaca, druga sytuacja akurat ja napisałam bo pierszy raz kupiłam sobie mieszkanie, odpisala ze gratuluje i ze nie wiem jak je urzadzic, ona zebym przesłala zdjecia , wysłałałam i znów cisza, frustruje mnie to bardzo
            • astra21 napisała:

              > teraz juz nawet nie odpowiada na mejle
              > , wysyła 1, 2 zdania z pytaniem co u mni słychac ja jej odpisuje i pytam co u n
              > iej i cisza, nie odpisała od miesiaca, druga sytuacja akurat ja napisałam bo pi
              > erszy raz kupiłam sobie mieszkanie, odpisala ze gratuluje i ze nie wiem jak je
              > urzadzic, ona zebym przesłala zdjecia , wysłałałam i znów cisza, frustruje mnie
              > to bardzo

              Przestań na nią liczyć, pisać, odpisywać opowiadając szczegółowo o tym co u Ciebie. Jeśli napisze pierwsza odpisz krótko: "u mnie wszystko w porządku, pozdrawiam" i koniec.
              Koleżanka najwidoczniej nie ma dla Ciebie czasu.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.