Dodaj do ulubionych

Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak dalej!

12.04.12, 21:20
Bardzo proszę o pomoc.

Sytuacja wygląda tak. W okazji "służbowej" poznałam mężczyznę dokładnie 9 lat ode mnie starszego. On jest pracownikiem innej firmy, ale w sytuacji w której go poznałam, był osobą "wizytującą" moje miejsce pracy. Było to jednorazowo w celu sporządzenia artykułu prasowego. Dla mnie oczywistym było, że w takiej sytuacji mówić powinno się na Pan/Pani, prawda? Niestety, na tym się nasze kontakty nie zakończyły i są dość częste, jednak nigdy nie doszło do przejścia na "Ty".

Ja wyznaję w takiej sytuacji zasadę starszeństwa, uznaję również jego wyższą pozycję zawodową, on z kolei wyznaje zasadę, że kobieta proponuje przejście na "Ty". Nie ośmieliłabym się zaproponować tej człowiekowi przejścia na "Ty", a byłoby mi głupio, gdyby odmówił, bo w istocie nie jestem pewna czy sobie tego życzy.

Sytuacja robi się kuriozalna. Wszyscy moi starsi znajomi są starsi ode mnie o min. 3 lata i związek nadrzędności nie zachodzi, więc mówią mu na "Ty", a ja dalej na "Pan" (od kilku lat już), co jest jeszcze dziwniejsze przy spotkaniach towarzyskich.

Co mam robić? Czekać dalej czy zaproponować przejście na "Ty"? (musiałabym chyba być mocno wypita, żeby się ośmielić).
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 12.04.12, 22:22
      gnome2008 napisała:

      > a ja dalej na "Pan" (od kilku lat już), co jest jeszcze dziwniejsze przy
      > spotkaniach towarzyskich
      .

      - rzeczywiście kuriozalne oczekiwać, aby to (przejście na Ty) w takiej sytuacji zaproponował mężczyzna.
      --
      pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • claratrueba Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 13.04.12, 11:40
      on z kolei wyznaje zasadę, że kobieta proponuje przejście na "
      > Ty".

      Powiedział to czy to Twój wniosek bo nie zaproponował takiej formy? Nie musiał przecież, po prostu woli bardziej formalny zwrot, co może wynikać z wielu powodów np. obawy przed plotkami.
      W zwracaniu się per Pan do człowieka, z którym wiążą Cię bardziej służbowe relacje (czyli zasada starszeństwa wiekiem jest bardzo ograniczona, zasada płci nie obowiązuje wcale) niż prywatne nie ma nic kuriozalnego, ani tym bardziej nic czego "nie można tak dłużej" jest to zupełnie normalne. Fakt, że twoi znajomi są" na Ty" z ta osobą nie oznacza że Ty musisz czy powinnaś. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że jedni- związani inną relacja z człowiekiem mówią "ty" a inni "Pan" w różnych sytuacjach, nawet towarzyskich.
      • aqua48 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 13.04.12, 13:02
        Nie rozumiem dlaczego nie chcesz panu zaproponować przejścia na "ty" w jakiejś sytuacji mniej formalnej. Jeśli tak bardzo obawiasz się odmowy, to możesz poprosić koleżankę, która już jest z nim w bardziej poufałych stosunkach żeby go zagadnęła wcześniej czy byłby skłonny przyjąć od Ciebie taką propozycję, choć wydaje mi się, że on właśnie czeka na jakiś ruch z Twojej strony.
      • gnome2008 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 15.04.12, 00:15
        Chciałabym podkreślić, że sytuacja zaczęła się robić dziwna, ponieważ zapoznanie nastąpiło w sytuacji służbowej, natomiast dalsza znajomość przybrała charakter prywatno-służbowy.

        W obecnej sytuacji bywa tak, że znajdując się w jednym pomieszczeniu moi znajomi, którzy znają go dużo krócej i słabo tykają mu, a ja dalej "Pan"...
    • kornel-1 W czym problem? 13.04.12, 17:36
      > Co mam robić? Czekać dalej czy zaproponować przejście na "Ty"? (musiałabym chyb
      > a być mocno wypita, żeby się ośmielić).


      No przecież rozwiązanie sama podałaś. Nie wiesz, jak się naciąga faceta na kilka drinków?!

      Kornel
      --
      "Kornel: moje podróże"
    • elle-joan Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 14.04.12, 20:35
      Przy takiej długiej znajomości ludzie zazwyczaj nie trzymają się tak kurczowo zasad: kto starszy, kto jest kobietą itd. tylko po prostu ten kto śmielszy i bardziej pewny siebie (nie boi się odmowy) to proponuje. Może jemu ta sytuacja odpowiada albo jest mu to obojętne. Nie zrozumiałam skąd wiesz, że on uznaje, że to kobieta pierwsza proponuje skoro jednocześnie obwiasz się odmowy. Chyba jednak zakładasz, że milczenie z jego strony może mieć inny powód. I czemu ta sytuacja aż tak Cię męczy, jak to wynika z tematu Twojego wątku? Czy to takie ważne?
      • gnome2008 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 15.04.12, 00:09
        Dlaczego?
        Kiedyś znajomi na domówce zagadnęli go, żeby przeszedł ze mną na "Ty" i stwierdził, że to nie od niego zależy. Czyli od kogo? Wychodzi na to, że ode mnie? Dwa, wydaje mi się, że zasugerował coś takiego kiedyś w rozmowie, ale nie zrozumiałam. Dopiero później zorientowałam się, że w ogóle istnieje taka zasada, że kobieta powinna proponować.

        Po kilku latach sytuacja zrobiła się bardzo dziwna IMHO.
        • minniemouse Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 15.04.12, 01:36
          . Czyli od kogo? Wychodzi na to, że ode mnie? Dwa, wydaje mi się, że zasugerował coś takiego kiedyś w rozmowie, ale nie zrozumiałam. Dopiero później zorientowałam się, że w ogóle istnieje taka zasada, że kobieta powinna proponować.

          To jest, moim zdaniem krysztalowo jasna wielokrotna sugestia,
          ze pan nie czuje sie upowazniony do tykania ani do proponowania do tykania,
          a zatem przy stosownej okazji napomnij ze z twojej strony nie masz nic przeciwko
          obopolnym przjsciu na ty.

          Cos mi sie wydaje ze to ty ciagniesz na sile te 'dziwna' sytuacje.


          Minnie


          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
        • nm.buba011 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 15.04.12, 08:30
          gnome2008 napisała:

          > Dopiero później zorientowałam się, że w ogóle istnieje taka zasada, że kob
          > ieta powinna proponować.

          - w pracy proponuje przełożony, a po za nią kobieta, dalej starszy, osobie młodszej (wiek odczuwalny, nigdy nie należy pytać o rocznik, jak to uczynili poseł Dorn i prof. Ćwiąkalski, kiedy nie mogli ustalić który z nich ma pierwszeństwo wejścia do windy).

          > Po kilku latach sytuacja zrobiła się bardzo dziwna IMHO.

          - nastąpiło okopanie swoich pozycji, każdy z was uważa, że ma rację, panicznie boi się ewentualnej odmowy, którą potraktowałby, nie jako coś normalnego (proponując cokolwiek należy brać pod uwagę odmowę przyjęcia), ale osobistą klęskę.

          W tym miejscu, też widać, że znajomość zasad s-v zdecydowanie ułatwiłaby komunikację.
          --
          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • gnome2008 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 15.04.12, 22:55
            "wiek odczuwalny" - chyba w tym tkwi szkopuł

            > - nastąpiło okopanie swoich pozycji, każdy z was uważa, że ma rację, panicznie
            > boi się ewentualnej odmowy, którą potraktowałby, nie jako coś normalnego (propo
            > nując cokolwiek należy brać pod uwagę odmowę przyjęcia), ale osobistą klęskę.
            >
            > W tym miejscu, też widać, że znajomość zasad s-v zdecydowanie ułatwiłaby komuni
            > kację.

            Mam nadzieję, że masz rację. Zgadzam się - znajomość zasad s-v ułatwiłaby mi życie, niestety, nie miał mnie kto ich nauczyć, a podręczniki nie odpowiedzą na wszystkie pytania.
            • majaa Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 16.04.12, 16:51
              Z tego, co piszesz dla mnie jasno wynika, że pan nie miałby nic przeciwko przejściu na Ty, ale oddaje (słusznie zresztą) inicjatywę w Twoje ręce. Do Ciebie zatem należy wybór, czy przy najbliższej stosownej okazji zmienisz ten stan rzeczy, czy dalej będziesz prezentować przed panem swój "kompleks gimnazjalistki"wink
            • elle-joan Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 16.04.12, 22:34
              gnome2008 napisała:
              Zgadzam się - znajomość zasad s-v ułatwiłaby mi ży
              > cie, niestety, nie miał mnie kto ich nauczyć, a podręczniki nie odpowiedzą na w
              > szystkie pytania.

              Myślę, że wielu ludzi nie studiuje zasad s-v z podręczników, ale zachowuje się po prostu zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, wyczuciem itp. Co z tego, że już się dowiedziałas, że jako kobieta powinnaś pierwwsza zaproponowac "przejście na ty", skoro nadal obawiasz się, że on odmówi, bo któż może wiedzieć, czy tak się nie stanie? A gdyby on wbrew zasadom s-v mając na uwadze swój wiek i sytuację zawodową i zorientowawszy się już chyba po wieloletniej znajomości, jak nieśmiałą osobą jesteś, pierwszy wyszedł z inicjatywą, to też byś się nie pogniewała, prawda? Zatem widzisz, że znajomość s-v nie roziwązuje wszystkich problemów i nie jest wyrocznią. Swoją drogą nie musisz czuć się niekomfortowo, że inni mu "tykają", a Ty nie. Nie powinno to wpływać na Twoją samoocenę.
                • claratrueba Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 17.04.12, 07:06
                  gnome, "Pan" czy "Ty" to tylko forma. Wydaje mi się, że męczy Cię jakieś poczucie wstydu, że Ty nie potrafisz się ośmielić i wydaje Ci się, że inni uważają te sytuację za śmieszną. Ludzie naprawdę maja dużo zrozumienia dla nieśmiałości. Zdecydowanie więcej niż dla bezczelności i nadmiernej pewności siebie.
                  Tak z marszu to trudno jest nagle zaproponować przejście na Ty i myślę, że to jest Twój problem. Nie panikuj, a przede wszystkim nie wmawiaj sobie, że otoczenie jakoś to śledzi- ludzie maja większe problemy niż Twoje tytułowanie jakiegoś pana. Wyolbrzymiasz sprawę. Przyjdzie taki moment "luźniejszy"- w drzwiach się zderzycie albo coś w tym rodzaju (impreza byłaby najlepsza) i wtedy łatwiej Ci będzie zaproponować "Ty".
                  Natomiast nie liczyłabym na to, że pan wyjdzie z inicjatywą,
    • gnome2008 Re: Przejście na "Ty"? Pomocy, już nie mogę tak d 18.04.12, 23:00
      Jest git.
      Zapytałam się sama, czy mógłby już mi nie mówić "Pani". Był zażenowany, ale nie tak jak ja. Troszku się ze ze mnie pośmiał, że tak długo mi to zajęło, ale jak mi się broda zatrzęsła to przestał. Stanęło na "Ty" i jest okej.

      Gdyby nie Wy, w życiu bym się nie zdecydowała na takie pytanie! Dziękuję! Dziękuję!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka