Dodaj do ulubionych

Nieoczekiwana zmiana planow...

19.09.12, 08:20
jak uwazacie, czy to upadek obyczajow czy nie,

jesli dzisiejsza mlodziez uwaza ze umowienie sie na np konkretna impreze (np,
takie europejskie [rzecz dzieje sie w USA] kino) na konretny dzien i konkretna godzine kilka dni wczesniej, co wiaze sie z kupieniem biletu takze kilka dni wczesniej,
ustalenie kto kogo wiezie do domu po bo jedna z uczestniczek mieszka daleko, nie ma samochodu ani kasy na takxi (biedna studentka) -przez trzy osoby,
a dniu imprezy na dwie godziny - stop!, wielkie zmiany, bo dolaczaja sie jeszcze inne osoby ktore wymyslily ze przed kinem ida na drinki, po kinie rowniez a zeby nie bylo jezdzenia pod wplywem, nagle nie ma jak wrocic do domu ta jedna co miala byc zawieziona.

Ta ostatnia w zwiazku z czym zostala wrobiona w kupno biletu na seans na ktory nie pojdzie bo poniewaz nie ma jak wrocic, w ogole nigdzie nie pojdzie.

krotko mowiac, w trakcie szykowania sie na mile spotkanie, zostala na lodzie. niemilym.

zarzucono jej "nieelastycznosc" i "nietowarzyskosc" (niechec do spania w cudzym domu).

Ja uwazam, ze towarzystwo nie ma racji - bo gdyby ta osoba wiedziala wczesniej ze nie ma jak wrocic, to w ogole by sie nie pisala na to od razu.

uwazam wiec, ze nie dano jej wyboru a postawiono przed faktem dokonanym ktory jej nie pasowal z roznych jej tam znanych wzgledow - nie nasza sprawa,
i uwazam ze pewne zobowiazania i ustalenia zobowiazuja, nawet juz takie dopiero co 'dorosle'. (grupa 22 lata i powyzej)
tym bardziej, ze ten wspolny wypad planowany byl wczesniej.

a wy jak myslicie?

Minnie


--
Minniemouse to ja smile

Zapraszam na forum MIGRENA
forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
Edytor zaawansowany
  • deszcz.ryb 19.09.12, 09:35
    > Ja uwazam, ze towarzystwo nie ma racji - bo gdyby ta osoba wiedziala wczesniej
    > ze nie ma jak wrocic, to w ogole by sie nie pisala na to od razu.

    Ogólnie to masz rację oczywiście, niefajnie wyszło i ta dziewczyna ma prawo być zła.

    Tylko może towarzystwo nie wiedziało, że tej jednej dziewczynie będzie przeszkadzać nocleg u obcej osoby? Takie nagłe zmiany planów są częste wśród młodzieży i - jeżeli towarzystwo się zna - nikt nie ma z tym problemów, także z tym, że nagle trzeba będzie gdzieś nocować. Może organizatorzy nie przewidzieli, że taka zmiana nie będzie pasować tej jednej dziewczynie do tego stopnia, że aż nie weźmie udziału w imprezie?

    W każdym razie ja bym im to ten pierwszy raz wybaczyła, gorzej jakby takie sytuacje zaczęły się powtarzać [ale teraz należy przypominać, że ta osoba nie ma jak wrócić nocą do domu i nie chce nocować w obcym miejscu].
  • aqua48 19.09.12, 10:16
    Bardzo niemiła sytuacja. Ale również nauczka na przyszłość dla dziewczyny, że towarzystwo należy sobie starannie dobierać. Nie widzę powodu dla ktorego jedna osoba nie moglaby się poświęcić (być elastyczną?), nie pić drinków z alkoholem i jednak odwieźć dziewczynę zgodnie z wcześniejszą umową?
  • venus22 20.09.12, 01:09
    to jest towarzystwo ktore zna sie od lat.

    I to nie byla jakas luzna sytuacja, to byla konkretna umowa na konkretna impreze na konkretnych warunkach zawarta o kilka dni wczesniej pomiedzy dwiema dobrze znajacymi sie osobami plus pare towarzyszacych.

    to prawda ze wsrod mlodziezy moga nastepowac nagle zmiany, ale mimo wszystko uwazam ze jakies granice sa,
    zwlaszcza ze wlasnie nocowanie u kogos nie kazdy lubi, szczegolnie ze w wiekszej grupie gdzie nie kazdy kazdego dobrze zna. lub w ogole nie zna.
    zreszta, co to kogo obchodzi - mozna sobie zwyczajnie nie lubiec, prawda?
    skoro umowa byla taka ze powrot do domu jest zapewniony to zapewniony.

    zupelnie inaczej by bylo gdyby sprawa nocowania byla wiadoma z gory.
    to juz sobie osoba nie chcaca u kogos spac rozwaza sama- idzie, nie idzie,
    a jak idzie to jak wraca wlasnym sumptem.

    w dalszym ciagu uwazam ze postawienie kogos przed faktem dokonanym za piec dwunasta
    w szczegolnie w sytuacji kiedy to temu komus sie zaproponowalo cala impreze,
    to brak kultury,
    nawet wsrod mlodziezy.

    Minnie


    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • nchyb 20.09.12, 06:48
    Minnie chodzi o Twoją córkę?

    Dla mnie to nie jest upadek obyczajów a proza życia, o ile nie chodzi o wczesną nastolatkę, która sama nie da rady wrócić, to jakaś trochę pierdołowata ta młodzież, co nie da rady wrócić do domciu po kinie. Kino 200 km od domu na środku pustyni w Nevadzie? No bez jaj...
  • venus22 20.09.12, 07:12
    nchyb napisała:

    > Dla mnie to nie jest upadek obyczajów a proza życia, o ile nie chodzi o wczesn
    > ą nastolatkę, która sama nie da rady wrócić, to jakaś trochę pierdołowata ta mł
    > odzież, co nie da rady wrócić do domciu po kinie. Kino 200 km od domu na środku
    > pustyni w Nevadzie? No bez jaj...


    wybacz, ale kompletnie nie znasz tutejszych warunkow.

    tutaj naprawde nie jest bezpiecznie wracac po ciemku gdziekolwiek komunikacja miejska
    a zwlaszcza mlodej kobiecie, a juz zwlaszcza jesli niektore z przystankow znajduja sie w niezbyt najlepszych dzielnicach.
    nie znam zadnej dziewczyny ktora odwazylaby sie wrocic sama w nocy z imprezy,
    nawet jesli byloby to pol godziny od domu. musialaby to byc jakas naprawde wyjatkowa sytuacja, wrecz gardlowa. co innego w grupie, chociaz we dwie.
    W Kanadzie i USA, jak zdazylam sie zorientowac podczas ostatniego pobytu w PL, sa zupelnie inen warunki i obyczaje. u nas jest jednak i naczej.

    zreszta, pierdolowata, niepierdolowata - jakie to ma znaczenie? fakt jest taki ze zawarta byla jakas umowa, i ta osoba myslala ze moze na to liczyc... ba, pewna byla.

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 20.09.12, 09:58
    Minniu, grupa to grupa. Decyduje większość i gdyby to owa dziewczyna była w większościowej grupie osób zadowolonych, że kino zmieni się w fajną imprezę a jakaś inna osoba domagałaby się egzekwowania warunków umowy bo nie może dokonać tego straszliwego aktu poświecenia przenocowania w cudzym domu. użyłaby dokładnie takich samych określeń- nieelestyczna i nietowarzyska. Może jeszcze jakichś innych.
    Niestety, ceną posiadania towarzystwa jest umiejętność pójścia na kompromis., zniesienia drobnej niedogodności w imię dobrej zabawy wszystkich. Myślę, że towarzystwo nie uprzedziło wcześniej bo po prostu nie spodziewało się, że dziewczyna nie jest do tego kompromisu zdolna.
  • nchyb 20.09.12, 10:09
    w pełni podpisuję się pod Claratrueba...

    i powtarzam raz jeszcze - kompletnie nie widzę tu upadku obyczajów, jedynie ewentualnie niezrozumienie dla zachowania dziewczyny, która je jest nobliwą staruszką, ani wymagającą opieki malutką dziewczynką, tylko młodą zdrową dziewczyną...
  • venus22 21.09.12, 00:47
    no zaraz zaraz - czyli w/g was mozna dowolnie i w kazdej chwili olewac kazdego i kazde plany,
    nawet takie ustalone kilka dni wczesniej, oplacone, bo "to mlodziez, nie staruszki"?

    Niewazne ze ktos liczy na wywiazanie sie z zobowiazan jakich ktos sie podjal - ba, sam zaproponowal - owej dziewczynie. Dziewczyna propozycje przemyslala, przedyskutowala, uprzedzila ze jakby co to nie ma czym wracac a potrzebuje o ktorejs tam,
    zostala zapewnioniona ze z tym nie bedzie problemu,
    po czym jak pisalam - w ostatniej chwili mile wyjscie zamienilo sie w totalny zawod.

    Czy nie potraficie zrozumiec ze nie ma znaczenia ze "mloda zdrowa dziewczyna"?
    Jakies powody musialy byc skoro jej nie pasowalo.
    Grupa (i plany) przez kilkla dni byla solidnie trzy-osobowa. Zrobila sie wieksza w ostatnim momencie,
    bo tak sobie tego zazyczyly te "doszle" dodatkowe osoby..

    Ja jestem mama tej co plany pozmieniala, do ktorej kolezanka ma pretensje.
    ale znam glebiej cala historie ( z tym ze nie bede wchodzic w szczegoly bo w koncy to czyjes prywatne sprawy) i uwazam ze jak sie cos komus obiecuje, to sie z tego wywiazuje.
    no ale dobrze dodam jedno - ta 'zawiedziona' i ta 'co zawiodla' to sa poza tym dawne b. dobre kolezanki ktore z braku czasu (studia, praca) maja teraz w sumie inne kolka towarzyskie, malo czasu, i przez to okazje zeby sie spotkac sa rowniez rzadkie.
    to takze powod ze skoro propozycja spotkania wyszla od tej 'co zawiodla' tym bardziej powinna byla trzymac sie obietnicy wreszcie spotkania? ale nawet gdyby tak nie bylo, umowa to umowa.

    I w sumie- do tego sie przeciez sprowadza, ze wlasnie - gadka gadka, ale takim umawianiem obiecalo sie - dojazd do domu itd.


    Czyli jak wychowujemy nasze dzieci polityka "mlode, to wszystkie chwyty dozwolone"?
    ze ok jest zostawic kogos na lodzie bo neca nas lepsze rozrywki z ostatniej sekundy???
    a co z wczesniejszymi obligacjami?
    mnie sie to nie podoba.
    rozumiem jeszcze, gdyby charatker spotkania rzeczywscie byl jakis luzny:
    " to moze spotkamy sie gdzies, polazimy, moze wstapimy do kina lub na jakas wystawe,
    i moze razem wrocimy samochodem" - to to co innego.

    Ale umowienie sie po dluzszym niewidzeniu, ustalanie co i jak przez kilka dni, zapewnienie dojazdu z powrotem - na koniec tuz przed wyjsciem oswiadaczyc- dopasuje sie teraz lub spadaj - o nie,
    w/ g mnie to ani moralne ani kulturalne.

    Minnie


    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 21.09.12, 06:08
    Minniu, nie chodzi o "młodość i zdrowie". Chociaż nasze towarzystwo "nartowe" ani młode ani okazy zdrowia to wygrywa takie miejsce i termin, które jest kompromisem miedzy potrzebami wszystkich a kto nie może lub nie chce zaakceptować - nie jedzie. Na takiej zasadzie musiałam zrezygnowac z jednego wyjazdu kiedy ostateczna wersja okazała się dla mnie niemożliwa do zaakceptowania. Te, niezupełnie mi pasujące ale pasujące większości akceptuję i nie oczekuję, że kilka osób dostosuje się do mnie. Na takiej zasadzi koleżanka, która uznała, że musi być tak jak umówione z nią było choć prawie 10 osób wolało inne rozwiązanie nie jeździ od lat. Bo nikt jej tego już nie proponuje. W kwestii umawiania się grupowego wygrywa to rozwiązanie, które pasuje większości. "Pierwszeństwo pomysłu" nie oznacza, że jest on wiążący. To, że "nowe osoby" przyczyniły się do zmiany planów też nie, skoro reszcie to pasowało. Obietnice i wywiązywanie- tak, należy się wywiązywać ale z własnych. Przy grupie to można jedynie przekonywać, żeby ileś tam osób dostosowało się do jednej albo zrezygnować z tow. grupy na tę okazje i spotkać się z osobą, która nie może dostosować się do ostatecznych ustaleń.
    Ale właśnie- nie może. Bo jeśli nie chce, jeśli chce wyegzekwować pierwotną wersję umowy tylko dlatego, że tak jej wygodniej, że to sytuacja, w której ona ma z niczego nie rezygnować a mają rezygnować inni, to na pewno zrezygnowałabym ze spotkania z osobą, która stawia sprawę "albo po mojemu albo wcale". Czyli istotne jest nie samo istnienie "jakichś powodów" ale na ile są to powody ważne.
    Uważam, Minniu, że osoba, która używając argumentu "bo tak było umawiane i koniec" używa tej "umowy" dla własnej wygody. Dokładnie tak jak człowiek, który kupił bilet na miejscówkę w pociągu (jak najbardziej jest to forma zawarcia umowy) i on będzie siedział a towarzystwo, które kupiło bilety zwykłe niech sobie stoi bo on się nie posunie, nie postoi na zmianę, bo on miejscówkę ma.
  • venus22 21.09.12, 09:20
    Kiedy ja niezupelnie uwazam ze kolezanka ktora nie miala jak wrocic postepowala na zasadzie "albo bedzie tak ja ja chce, albo wcale", bo rzecz rozbila sie w sumie jedynie o ten powrot.

    Byla gotowa dostosowac sie o tyle, zeby pojsc jak sobie wieksza grupa zyczyla- wczesniej i wrocic pozniej, ale jednak samochodem albo przynajmniej gdyby i mala grupa jakos wracac chociaz do miejsca skad mogliby ja rodzice/rodzenstwo odebrac.

    Tutaj nie jest tak jak w PL ze sa tramwaje, autobusy, taksowki, ewentualnie dojdzie sie piechota. Powrot po polnocy zaczyna byc problematyczny, skytrain (metro) po polnocy przestaje jezdzic, ostatnic kurs jest chyba gdzies po pierwszej.
    autobusy kursuja bardziej, ale bardziej w centrum, tam co pol godziny po polnocy
    a jak na przedmiesciu to nawet nie mam pojecia co ile co jezdzi i czy w ogole cos jezdzi.

    kolezanka od miesjca zamieszkania nawet nie ma autobusu tylko taki lokalny "busik" ktory ja dopiero do wlasciwego dowiezie. poza tym, nawet nie wiem jak daleko ma do przystanku, moze dwie ulice? w nocy, po ciemku - zadna przyjemnosc, nawet jak sie jest blisko domu.
    zreszta, mieszka dobre minimum 60 km od miejsca imprezy i baletow.
    miala sie samotnie przedzierac bog wie iloma autobusami o drugiej w nocy, sama?
    petac po przystankach, ryzykowac ze cos jej sie moze stac?
    tu "freakow" nie brakuje.

    z kolei wziac swoj samochod - w centrum nie ma gdzie zaparkowac. placic 60 a moze wiecej za taksowke? alez dlaczego i po co. az tyle ta impreza warta nie byla.

    dlatego po prostu zrezygnowala. ja uwazam, ze jednak trzeba bylo wywiazac sie z obietnicy ze sie wspolnie wroci.

    Minnie




    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 21.09.12, 10:39
    Musiałabym poznać dokładnie syt. jakie rozmowy były.
    Z wcześniejszych wpisów wynika, że nie została w syt. konieczności uciążliwego powrotu a zaproponowano jej nocleg czyli jej trudności komunikacyjne zostały jak najbardziej uwzględnione.
    Wybacz Minniu, dla mnie ta osoba jeśli niechęć do spania w gościach wynika z ważnego powodu i grupa o tym wiedziała- może czuć się potraktowana źle. Natomiast jeśli niechęć do noclegu jest jedynie podyktowana wygodą to oznacza, że tylko jej interes się liczy dla niej a w postaci "pierwotnej umowy" ma jedynie pretekst do demonstrowania swojego egoizmu.
  • baba67 21.09.12, 10:53
    Wlasnie -wazne jest dlaczego nie chciala -jesli powod by istotny i grupa wiedziala o nim to absolutnie ma prawo miec zal i czuc sie zawiedziona.Tyle tylko ze da kazdego istotny powod oznacza co innego. Dla corki Minnie mogl byc to fakt ze gospodarze sa palacy co dla reszty towarzystwa moze byc powodem egzotycznym a moze miec problemy z kregoslupem kiedy to spanie na innym materacu niz wlasny skutkuje calodziennymi dolegliwosciami a takie problemy maja nie tylko starsze panie. Moze miec problemy z pecherzem o czym sie nikomu specjalnie nie trabi.Trudno tu ocenic.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • venus22 21.09.12, 23:39
    claratrueba napisała:
    Wybacz Minniu, dla mnie ta osoba jeśli niechęć do spania w gościach wynika z ważnego powodu i grupa o tym wiedziała- może czuć się potraktowana źle. Natomiast jeśli niechęć do noclegu jest jedynie podyktowana wygodą to oznacza, że tylko jej interes się liczy dla niej a w postaci "pierwotnej umowy" ma jedynie pretekst do demonstrowania swojego egoizmu.

    1. spanie w gosciach - dlaczego nie chciala - tego nie wiemy. moze musiala rano wczesnie wstac na zajecia/do pracy i znowu problem z dojazdem, moze ma jakies problemy zdrowotne np lunatykuje, glosno chrapie itp, i nie chce zeby ktos o tym wiedzial, a moze jest germofobem i sie brzydzi cudzej poscieli?
    a moze po prostu lubi tylko wlasne lozko.
    jeszczeraz powtarzam, to NIE MA najmniejszego znaczenia, to byly jej prywatne sprawy dlaczego. ma prawo wyboru - spac u kogos lub nie, czy to wazny powod dlaczego czy nie.

    2. O ile sie w koncu orientuje, to kolezanka sie pytala jak wroca do domu. nie zaznaczala wprawdzie ze skoro jej powiedziano ze jak wroca samochodem o tej i o tej TO na mur beton,
    ale jednak z konwersacji moglo wyniknac ze dla niej to bylo zapewnienie ze wracaja razem samochodem.

    3. jaki egoizm? kolezanka zwyczajnie WSPOLNIE ustalila co i jak, jak maja wygladac plany
    na wieczor, gdzie sie spotkaja, gdzie pojda, jak wroca i o ktorej. plany byly niezmienne
    przez kilka dni przez ktore to sie komunikowaly ze wszystko jest OK.
    dopiero w ostatnim dniu sie pozmienialo na dwie godziny przed planowanym spotkaniem.

    Wyobraz sobie Clara ze proponujesz dawnej przyjaciolce spotkanie po dluzszym niewidzeniu.
    Przez powiedzmy piec dni szykujecie sie na wyjscie do kina wraz z jeszcze dwiema osobami. dniu wyjscia dzwonia do ciebie dwie aktualne psiapsiolki (ktorych tamta za dobrze nie zna) i
    i dowiedziawszy sie co i jak chca sie dolaczyc ale maja ochote jeszcze wyskoczyc sie zabawic.
    a ze to daleko, to bedzie nocleg u znajomych.
    ty bez pytania tej pierwszej, natychmiast zgadzasz sie, a ja stawiasz przed faktem dokonanym.
    No i?
    Wszystlo w porzadku bo to tylko mlodziez?

    Minnie




    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • felisdomestica 21.09.12, 13:12
    Ale gdybyś zainwestowała w ten wyjazd pieniądze, i twoi towarzysze nagle zmienili zdanie, to chyba nie byłabyś zadowolona, zostając na lodzie z oplaconym pobytem, na który nie możesz wyjechać? Co innego zgadzać się na określone warunki, które ci nie do końca pasują, a co innego, kiedy warunki nagle się zmieniają, bo dochodzi ktoś, kto ma inne potrzeby. Niby dlaczego jego potrzeby są ważniejsze? Bo jest bardziej atrakcyjny dla towarzystwa? To on się powinien dostosować. Kluczem jest to, że była umowa i że byly koszty.
  • nchyb 21.09.12, 14:30
    koszty? bilet do kina? zwyczajnie można było oddać reszcie bilet ze słowami - nie mogę/nie chcę jechać, oddajcie mi za bilet, ktoś inny niech jedzie z wami...
  • baba67 21.09.12, 10:07
    JA nic nie rozumiem-jestes mama tej dziewczyny ktorej obiecano podwiezienie czy tej ktora sie nie wywiazala z obietnicy podwiezienia
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • matylda1001 21.09.12, 13:26
    baba67 napisała:

    > JA nic nie rozumiem-jestes mama tej dziewczyny ktorej obiecano podwiezienie czy tej ktora sie nie wywiazala z obietnicy podwiezienia<

    Tej, która się nie wywiązała.

    Moim zdaniem nic wielkiego się nie stało. Zwyczajna zmiana planów, jaka nie tylko młodym się zdarza. Zupełnie inaczej byłoby, gdyby w tych nowych planach dziewczyna nie została uwzględniona, no, gdyby córka Minnie powiedziala: spotkamy się innym razem, bo jednak pójdę z XY. Wtedy byłoby bardzo nieładnie, lub gdyby po całej imprezie dziewczyna została pozostawina sama na ulicy. W tej konkretnej sytuacji koleżanka nie powinna się czuć ani odrzucona, ani zlekceważona. W nowych planach została uwzględniona tak ona, jak i jej skomplikowana (komunikacyjnie) sytuacja. Nie wiem skąd ta wyjątkowa awersja do nocowania w domu przyjaciółki, zakładam, że dziewczyna ma ważne powody, bo jeśli ich nie ma, to się zwyczajnie czepia.
  • venus22 21.09.12, 23:43
    Nie wiem skąd ta wyjątkowa awersja do nocowania w domu przyjaciółki,

    nie, spanie nie bylo w domu przyjaciolki, spanie bylo nie wiadomo u kogo - znajomy znajomych. nie wiadomo w jakich warunkach.

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 22.09.12, 05:52
    Musze przyznać Minniu, że te wpisy to trochę jak powieść wiktoriańska, gdzie ktoś okazuje się zawsze kim innym i generalnie nie jest tym, co się na początku wydawało.
    Już mamy towarzystwo, które nie jest towarzystwem owej wystawionej dziewczyny, co bardzo wiele zmienia.
    Reasumując Twoje wpisy:
    1. Twoja córka umawia się z dawną koleżanką oraz jakąś osobą, której tamta dziewczyna nie zna.
    2. W międzyczasie dołączają nowe, nieznane dawnej przyjaciółce osoby i zmieniają plany.
    3. Twoja córka olewa dawną przyjaciółkę i wybiera towarzystwo nowych ludzi.
    4.Dawna przyjaciółka nie chce nocować u obcych ludzi.
    Tylko, że do pierwszego i drugiego wpisu, gdzie fakt nie bycia członkiem tego towarzystwa kompletnie się nie pojawił to to ma się nijak.
    Jeśli się umawiam ja, nie grupa, do tego z osobą, która jest moją znajomą a nie grupy to w razie jakiejkolwiek zmiany terminu, miejsca, okazji informuję ową moją znajomą osobę. I od jej akceptacji uzależniam SWOJĄ decyzję. Jesli ta osoba mówi, że w takiej formie czy składzie spotkanie jej nie odpowiada to wtedy grupie odmawiam i spotykam się z osobą, z którą się umówiłam. To jest zupełnie inna syt. niż gdy jedna osoba z grupy nie chce się dostosować. Bo po prostu ona członkiem tej grupy nie jest a koleżanką jednej osoby, która do tej grupy należy aktualnie. To jest wybór między olaniem starej znajomości i własnych zobowiązań w imię bycia w nowej grupie.
    Jeśli Twoja córka dokonała takiego wyboru czyli wybrała zabawę z nowymi znajomymi a nie lojalność wobec starej przyjaciółki to postąpiła źle. Tu nie ma zastosowania zasada kompromisu jednostki wobec grupy, bo jest osoba, która do grupy nie należy i nie grupa się z nią umawiała tylko indywidualna osoba.
    Córce polecam przysłowie "Make new friends but keep the old, one is silver but the other -gold".


  • venus22 22.09.12, 07:13
    ja sie sama dowiaduje szczegolow po trochu i co dzien smile

    jest jak napisalam na wstepie i od poczatku - ze wpierw umowily sie trzy osoby,
    a plany przez kilka dni trwaly w stanie niezmienionym.
    jedna nich (moja corka, od ktorej cala propozycja imprezy wyszla) powiedziala ze zalatwi powrot do domu.
    w ostatnim dniu tuz przed wyjsciem dolaczyly sie nowe osoby, znaja sie z owa kolezanka slabo z przypadkowych spotkan,
    ktore plany pozmienialy jak im pasowalo i zadecydowaly nocleg
    u kogos tam gdzies tam, o czym tylko poinformowaly owa kolezanke i oczywscie jej tez zaproponowaly nocleg. ale jej to nie pasowalo. jest juz "za piec dwunasta".
    kolezanka w takim ukladzie poprosila zeby sprzedac jej bilet,
    ale jak nie sprzedadza to oczywscie straci kase.

    I w sumie to ze tamte osoby to nie 'towarzystwo tamtej" to nawet malo wazne, bo gdyby powrot przebieglby jak byl planowany, to dziewczyna poszlaby ze wszystkimi.
    pisalam przeciez wczesniej ze nawet juz nie musialby to byc powrot koniecznie samochodem
    i wczesniej, jak mialo byc,
    ale po prostu jakos w grupie - byle nie samej. byle mogla wrocic do domu.

    Minnie




    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • elle-joan 22.09.12, 11:57
    Zgadzam się z Tobą Venus. Nie można zakładać, że dla każdego jakaś zmiana będzie do przyjęcia: bo co to takiego nocleg. Może być coś, o czymś dziewczyna nie chce mówić nawet zaprzyjaźnionym osobom. Co to za argument, czy grupa wiedziała, czy nie wiedziała o jakimś powodzie, że ona nie może nocować? Oczywiśćie, że nie wiemy wszystkiego o innych. Oni zmienili plan a pod adresem tej która się go trzymała padło w tej dyskusji okreslenie: egoizm. Jedyna rada- lepiej dobierać towarzystwo i nie ufać za bardzo. Niestety. Trzeba trzymać się umowy albo przed planowaną zmianą uzgodnić ze wszystkimi uczestnikami. Co za podsuwanie pomysłów żeby wracać samotnie. A gdyby coś sie jej stało, to byłoby: ale głupia wraca sama w nocy. Nawet w Polsce po zmroku tramwajem może się bać. Jej sprawa, uzgodniła, że będzie bezpieczny powrót i tyle.
  • baba67 22.09.12, 13:10
    Najgorzej to sie zachowaly te pindzie co do sie przylaczaja do grupy i zaczynaja rzadzic, a Twoja corka jest cielatko (zeby nie bylo ze sobie humor poprawiam -takiego cielaka jak moj syn nie ma na trzy wioski) i dala sie zabajerowac.Bo pomijajac powody kierujace niechecia do przenocowania, a moga byc istotne, to sie nie zmienia planow w ostatniej chwili chyba ze rzeczywiscie cos sie niezwyklego wydarzylo.Zmieniac plany w ostatniej chwili w wiekszej grupie niz 2 osoby po prostu nie wypada. i tu jest zrodlo tej sytuacji.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • venus22 23.09.12, 00:58
    baba67 napisała:
    > Najgorzej to sie zachowaly te pindzie co do sie przylaczaja do grupy i zaczynaj
    > a rzadzic, a Twoja corka jest cielatko (zeby nie bylo ze sobie humor poprawiam
    > -takiego cielaka jak moj syn nie ma na trzy wioski) i dala sie zabajerowac.


    Ona wlasnie nie jest cielatko, ona wygodnie a lekko wybrala to co jej najlepiej pasowalo
    czyli lepsza zabawe w ostaniej chwili kosztem pierwotnej, poszkodowanej kolezanki i to wlasnie bardzo mi sie nie podobalo,
    przyznam sie tez szczerze ze kiedys sama znalazlam sie w takiej sytuacji ze w ostatnim momencie zostalam olana kosztem czegos lepszego.
    bardzo mi bylo przykro bo caly dzien cieszylam sie na wspolne wyjscie,
    spotkanie po dluzszym niewidzeniu itd i swiadomosc ze dla kogos w gruncie rzeczy nic nie znacze uderzyla mnie wyjatkowo nieprzyjemnie.
    latwo wiec bylo mi sie wczuc w w sytuacje dziewczyny, i stwierdzilam ze tak sie nie robi,

    stwierdzilam tez ze w dzisiejszych czasach ten luz obyczajow i wszelki brak odpowiedzialnosci za czudze samopoczucie i na to, ze ktos liczy ze osoba z ktora sie umawia wywiaze sie
    ze wspolnych planow i nie dotrzymuje - idzie chyba za daleko, duzo za daleko.

    wlasciwie to ten kompletny brak troski o druga osobe a wlasna wygode przenosi sie na
    wszelki dziedziny zycia. zaczyna sie bowiem od wychowania w domu a konczy na braku odpowiedzialnosci za np wady nowo kupionego samochodu za powiedzmy 60 tysiecy dolarow
    w sklepie. czlowiek idzie z reklamacja a w odpowiedzi slyszy ze ma sie udac tam i tam.
    tam i tam rozkladaja rece ze wlasciwie to ne ich dzialka. w koncu okazuje sie ze nikt wlasciwie nie jest winien.. nie fabryka, nie producent, nie sklep, nie praccownik -a samochod - dziewiczo nowy - jest popsuty, tylko klient wywalil w bloto 60 paczek.
    tak samo np gina dzieci w opiece spolecznej - np pobite na smierc. i znowu po kolei,
    rozkladanie rak - kazdy zrobil co trzeba, tylko dziecko jakos zmarlo brutalnie pobite.


    Gdzies zabraklo tej granicy - gdzie nalezy przyznac - a jednak rozsadek mowi ze slowko sie rzeklo. bo dzis jak sie upomnisz ze no ale, ale przeciez ... to jest- nieelastycznosc...

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • matylda1001 23.09.12, 01:06
    venus22 napisała:

    > nie, spanie nie bylo w domu przyjaciolki, spanie bylo nie wiadomo u kogo - znajomy znajomych. nie wiadomo w jakich warunkach.<

    A bo też dawkujesz tę wiedzę...wink No, nie, w świetle najnowszych faktów masz oczywiście rację.
  • baba67 23.09.12, 07:09
    Masz racje, icowanie nie wiedomo gdzie jest wystarczajacym powodem rezygnacji.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • totorotot 24.09.12, 19:45
    Sądzę, ze miłym gestem z Twojej strony byłoby odebranie dziewczyny z kina ii podwiezienie jej do domu. Bez moralizowania córki, z uśmiechem, ii z wyjaśnieniem, ze tak jest Twoim zdaniem fair.


    --
    There's a place in the sun where there is love for everyone
  • venus22 25.09.12, 05:07
    totorotot napisała:
    > Sądzę, ze miłym gestem z Twojej strony byłoby odebranie dziewczyny z kina ii po
    > dwiezienie jej do domu.


    Z mojej strony????
    tzn. nie wiem czy dobrze zozumialam - ja, matka, mialabym sterczec przy telefonie i czekac bog wie do ktorej, moze do 3 nocy aby po kogos jechac 45 minut do kina czy knajpy,
    a potem nie wiadomo ile do tej osoby do domu - niewykluczone ze co najmniej tyle samo, i wreszcie do wlasnego domu trzecie tyle??

    przepraszam, ale nie zdajesz sobie sprawy z odleglosci tutaj.

    Do tego jak sie tutaj nie zna miejsca, to mozna niezle pobladzic.
    ja np takiego downtown (centrum) nie znam, a tam ulice sa jednokierunkowe.
    jak nie wiesz gdzie jechac to krazysz w kolko, a nie kazda ulica biegnie po katem prostym.
    b. latwo sie zgubic. gdziekolwiek zreszta mozna.

    I do tego podwozic kogos kogo ledwo znam?
    no tak, owszem byloby nawet BARDZO milo z mojej strony, ale sorry, taksowka nie jestem...

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • totorotot 25.09.12, 13:19
    > tzn. nie wiem czy dobrze zozumialam - ja, matka, mialabym sterczec przy telefo
    > nie i czekac bog wie do ktorej, moze do 3 nocy aby po kogos jechac 45 minut do
    > kina czy knajpy,
    > a potem nie wiadomo ile do tej osoby do domu - niewykluczone ze co [u]najmniej[
    > /u] tyle samo, i wreszcie do wlasnego domu trzecie tyle??
    >
    > przepraszam, ale nie zdajesz sobie sprawy z odleglosci tutaj.
    >
    > Do tego jak sie tutaj nie zna miejsca, to mozna niezle pobladzic.
    > ja np takiego downtown (centrum) nie znam, a tam ulice sa jednokierunkowe.
    > jak nie wiesz gdzie jechac to krazysz w kolko, a nie kazda ulica biegnie po kat
    > em prostym.
    > b. latwo sie zgubic. gdziekolwiek zreszta mozna.
    > no tak, owszem byloby nawet BARDZO milo z mojej strony, ale sorry, taksowka ni
    > e jestem...
    >

    No to sama widzisz, że Twojej córce też się to może nie uśmiechać.

    ps. sprawe z odlegosci doskonale sobie zdaje. Wiem rowniez, ze w usa mozna kupic auto za niemalze koszt sukienki, ze naprawde niemal wszyscy je maja, bo komunikacja publiczna poza miastami praktycznie nie istnieje. A jak ktos nie ma auta to sie dostosowuje do wiekszosci, a wzajemne noclegi zwazywszy na obszernosc amerykanskich domow sa na porzadku dziennym smile Daj spokoj corce smile
    --
    A.D.I.D.A.S.
  • venus22 26.09.12, 01:48
    totorotot napisała:

    No to sama widzisz, że Twojej córce też się to może nie uśmiechać.

    oczywscie, nie musi - ale niech sie wobec tego nie wychyla z takimi propozycjami.

    A jak ktos nie ma auta
    > to sie dostosowuje do wiekszosci, a wzajemne noclegi zwazywszy na obszernosc a
    > merykanskich domow sa na porzadku dziennym


    auto wszyscy maja, nawet niektorzy dwa (ustawieni rodzice), ale zapomnialas moze o dwoch rzeczach -
    1.ze o ile z powrotem nie ma problemu to w tamta strone, zwlaszcza w trafiku - "nie ma" parkingu (tzn - bol glowy z parkingiem)
    przez ten 'maly' problem, zeby auto za darmo bylo, bierze sie 'public transit'.
    2. alkohol. w Kanadzie w niektorych prowincjach drastycznie zaostrzyli przepisy dotyczace prowadzenia pod wplywem -w BC mozna od razu stracic prawo jazdy i samochod.
    do tego nie wiem dokladnie kto, ale kilka z nich ma stastus nowego kierowcy,
    co wiaze sie z pewnymi ograniczeniami a bycie pod wplywem wlasnie tak.

    I tak, wszyscy maja 21 lat i wzwyz.

    Minnie


    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • totorotot 26.09.12, 09:28
    > totorotot napisała:
    >
    > No to sama widzisz, że Twojej córce też się to może nie uśmiechać.
    >
    > oczywscie, nie musi - ale niech sie wobec tego nie wychyla z takimi propozycjam
    > i.


    Corka zmieniła zdanie, ma do tego pelne prawo, powiadomila o tym kolezanke wczesniej,nie postawila jej przed faktem dokonanym. Nie zosttawila tez na lodzie, gdyz zaproponowala nocleg. Kolezanka nie wyrazila checi-jej prawo. Twoja corka nie jest nianka doroslej kobiety. Nie kaz jej byc odpowiedzialna za caly swiat. Kolezanka biedna, owszem, ale nie przysluguja jej z tej racji szczegolne przywieje.
  • venus22 27.09.12, 00:27
    totorotot napisała:
    > Corka zmieniła zdanie, ma do tego pelne prawo, powiadomila o tym kolezanke wcze
    > sniej,nie postawila jej przed faktem dokonanym. Nie zosttawila tez na lodzie, g
    > dyz zaproponowala nocleg.


    Przepraszam, czy do ciebie dociera okreslenie "za piec dwunasta" ????

    Oswiadczenie komus po kilku dniach o zmianie planow i postawienie przed faktem ze MUSI jak chce isc zanocowac u kogos - to nie jest zatroszczenie sie o niego!
    To jest wymuszenie swojej woli na kims.
    Na kims, komu sie zaproponowalo to wyjscie.
    Co innego jakby zmiana planow nastapila chociazby o dzien wczesniej.

    Ale nie dwie -trzy godziny przed wyjsciem.
    albo czytaj uwaznie, albo nie manipuluj postami.

    Minnie



    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • totorotot 27.09.12, 00:46
    > Przepraszam, czy do ciebie dociera okreslenie "za piec dwunasta"
    > ????
    >
    > Oswiadczenie komus po kilku dniach o zmianie planow i postawienie przed faktem
    > ze MUSI jak chce isc zanocowac u kogos - to nie jest zatroszczeni
    > e sie o niego!
    > To jest wymuszenie swojej woli na kims.
    > Na kims, komu sie zaproponowalo to wyjscie.
    > Co innego jakby zmiana planow nastapila chociazby o dzien wczesniej.
    >
    > Ale nie dwie -trzy godziny przed wyjsciem.
    > albo czytaj uwaznie, albo nie manipuluj postami.
    >
    > Minnie

    Po tonie i emocjach zawartych w tym poście zastanawiam się, skąd właściwie Twoja córka miała czerpać nauki?
  • nchyb 23.09.12, 09:09
    Minnie, tak z ciekawości zapytam,
    czy Twoją córkę gryzie sumienie? Wyrzuty spać jej po nocach nie dają?
    Bo jeżeli nie - to skąd te jej opowieści? Mam wrażenie, ze ona w piersi się bije i na matczynym łonie opowiada, jakąż to krzywdę koleżance wyrządziła. Wybrała tak czy inaczej, czasu nie cofnie, można się zastanowić, czy w przyszłości jak ta chorągiewka zmieniać zdanie i znajomych czy nie, ale czy normalna zdrowa studentka tak codziennie mamie opowiada szczegółowo każdy swój postępek wobec koleżanek? Czy Ty z niej po kawałku wyciągasz?

    Bo szczególnie na te zwyczaje amerykańsko-kanadyjskie takie zwyczaje mi coś nie pasują, szczególnie u dziewczyn mieszkających na campusach itp ...
  • venus22 23.09.12, 10:29
    nchyb napisała:
    Bo szczególnie na te zwyczaje amerykańsko-kanadyjskie takie zwyczaje mi coś nie
    > pasują, szczególnie u dziewczyn mieszkających na campusach itp


    naprawde nie mozna stereotypowac. mam wiele znajomych forumowych z usa i canada forumow
    i wiem od nich ze wiekszosc ma zupelnie normalne, czesto bliskie uklady ze swoimi dziecmi.
    wszystko zalezy, jak i zreszta w PL, jaka rodzina, czyli jacy sa sami rodzice - czy szanuja i respektuja swoje dzieci, odnosza sie do nich z szacunkiem, uznaja ze i dzieci maja jakies granice prywatnosci czy wychowanie odbywa sie na zasadzie "zamknij ryja gowniarzu" a jak ma 18 lat to albo ma sie uczyc albo isc do pracy albo ma sie wyprowadzic z domu.

    e tam zaraz opowiesci smile
    my nie mamy najgorszego ukladu. ze wszystkim wprawdzie do mnie nie leci no i te historie owszem wyciagac wyciagalam codziennie cos nowego
    a zapytala co mysle bo byla zdziwiona ze kolezanka na wiadomosc ze jak nie chce spac to 'sorry, ale..." miala migawy,
    wiec z nadmiaru wrazen zwierzyla mi sie "jaka dziwna".

    taktownie ale stanowczo zwrocilam uwage no ale jak musiala sie poczuc kolezanka ktora liczyla, szykowala sie na spotkanie po dluzszym niewidzeniu, a tu gu..zik,
    i ze propozycja przeciez od niej samej wyszla ,
    a skoro plany byly konkretne to sie ich w ostatniej chwili ot tak nie zmienia bo cos lepszego JEJ wpadlo do gara.
    itd itp.


    Minnie
    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 24.09.12, 07:56
    Minniu, dobrze zrobiłaś uświadamiając córce, że jej postępowanie było nie fair w stos. do starej znajomej. Podejrzewam, że po prostu na tyle była podekscytowana perspektywą tej nowej wersji zabawy, że opory dziewczyny odebrała jako focha, nie rozumiejąc, że taka wersja wyjścia, które jej się bardzo spodobała wcale nie musi spodobać się komu innemu. Każdy z nas ma taką skłonność by swoje odczucia uważać za tak oczywiste, że podobne przypisuje innym. Szczególnie, jeśli przez jakąś grupę są podzielane a zapewne tak tu było.
    To nie ma znaczenia, że to córka, że młoda. I wśród ludzi dojrzałych wiekiem i tylko znajomych zdarzają się syt, w ktorych czyjeś zachowanie odbierzemy jako nie fair. I tu pojawia się kwestia- czy potrafimy powiedzieć, że nam sie to nie podoba w imię wyznawanych zasad czy milczymy albo mówimy "zrobiłeś dobrze" w imię wygody i obawy, że "nie będzie nas lubił" . Ludzie bez zasad "elastyczni" są często bardzo lubiani, ludzie wierni zasadom- szanowani. Pierwsi maja tłumy znajomych, drudzy garstkę ale przyjaciół.
    Kwestia wyboru.
  • venus22 25.09.12, 05:26
    claratrueba napisała:
    I tu pojawia się kwestia- czy potrafimy powiedzieć, że nam sie to nie
    > podoba w imię wyznawanych zasad czy milczymy albo mówimy "zrobiłeś dobrze" w im
    > ię wygody i obawy, że "nie będzie nas lubił" . Ludzie bez zasad "elastyczni" są
    > często bardzo lubiani, ludzie wierni zasadom- szanowani. Pierwsi maja tłumy zn
    > ajomych, drudzy garstkę ale przyjaciół


    Dzieki Clara :]
    Wlasnie o to mi chodzi - ze kazdy wolalby lepsza zabawe jaka sie ukrecila w ostatniej chwili,
    to prawda, zwlaszcza ze rzeczywscie zdawac by sie moglo - co za problem u kogos sie przespac,
    dobro grupy a dobro jednostki itd.
    ale jak sie zacznie to analizowac to jednak pojawiaja sie watpliwosci - no dobrze, ale w koncu
    to po sie komus zawraca glowe "spotkajmy sie, chodzmy do kina, bedzie fajnie, tyle czasu sie nie widzialysmy, nareszcie okazja" - zeby potem dac prztyczka w nos bo pojawila sie lepsza zabawa? nie z winy kolezanki?

    I tak wlasnie jest jak napisalas pierwsi maja tlumy ale znajomych, jak przyjdzie co do czego,
    to w/g przyslowia- prawdziwych przyjaciol.....

    Minnie

  • dmuchawcelatawce 24.09.12, 23:45
    W gronie mlodych ludzi taka postawa jest ok. Sa mlodzi i maja prawo zmienic plany. O dziewczyne sie zatroszczyli tj. zaproponowali nocleg.
  • venus22 25.09.12, 05:16
    dmuchawcelatawce napisała:
    W gronie mlodych ludzi taka postawa jest ok. Sa mlodzi i maja prawo zmienic plany. O dziewczyne sie zatroszczyli tj. zaproponowali nocleg.

    W gronie mlodych ludzi to jest przyjete, ale wcale nie jestem zdania ze to jest OK.
    Wrecz przeciwnie, po ang jest odpowiednie slowo okreslajace takie porzucenie kogos w ostantniej chwili:
    "to ditch".
    "Ditching someone" znaczy wlasnie kogos porzucic, opuscic, zostawic na lodzie, itp
    a oswiadczenie o naglej zmianie planow i postawienie przed faktem ze ma do wyboru
    albo isc z nimi i u kogos sie przespac albo INACZEJ wcale nie isc skoro nie pasuje jej taki uklad
    to nie jest zadne "zatroszczenie sie" - to jest zadbanie o wlasne interesy do ktorych ta osoba
    z ktora PIERWSZA plany byl ustalone DUZO wczesniej- ma sie dostosowac,
    bo jak nie to niech spada.

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 25.09.12, 05:57
    Absolutnie nie zgadzam się że "w gronie młodych ludzi to jest przyjęte". Zgodzę się, że może się zdarzać częściej niż osobom dojrzalszym, z większym doświadczeniem co oznacza po prostu, że i same doświadczyły nielojalności bądź nielojalnie się zachowały i zobaczyły, że zrobiły komuś przykrość. Ale fakt, że coś zdarza się często wcale nie oznacza, że to norma czy wzór zachowania wart zaakceptowania. Szczególnie jeśli wynika z egoizmu i wygodnictwa. Choć wszechobecny kult młodości na pewno sprzyja gloryfikowaniu zachowań ludzi młodych wszystko jedno z czego wynikają. Co najbardziej szkodzi młodym ludziom- powierzchowne znajomości, nietrwałe związki.
    Mój syn zapytał mnie kiedyś czy będzie miał takich przyjaciół na śmierć i życie jak ja. Odpowiedziałam mu "jeśli zasłużysz".
    Nie uważam, że winne są" nasze czasy"- to też wygodne wytłumaczenie, które ma drobne dwa tysiące lat: "O tempora, o mores!". W każdych czasach ludzie zachowywali się albo przezwoicie albo wygodnie.
  • dmuchawcelatawce 25.09.12, 10:36
    Czasem nie rozumiemy (nie pamietamy) jak to bylo z nami.
    Kazdy wiek czlowieka od urodzenia po smierc ma pewne swoje wady i zalety.
    A my jako dorosli-dojrzali i jeszcze nie w wieku demencyjnym powinnismy to najbardziej rozumiec, a tymczasem mam wrazenie, ze od ludzi w kazdym wieku najchetniej oczekiwalibysmy tego, o co nie raz trudno nawet ludziom dojrzalym.
    To nei chodzi o uznanie, ze jakies zachowanie jest dobre, jesli nie jest.
    Tu chodzi o zrozumienie, ze na pewnych etapach zycia czlowiek mysli i zachowuje sie inaczej niz czlowiek dojrzaly.
    Dlatego dziecko nei usiedzi spokojnie na pupie na waznej konferencji/w kosciele czy na imieninach tylko bedzie biegac, skakac, spiewac, bawic sie. Takie zachowanie jest niedopusczalne u doroslego prawda? A u dziecka owszem.
    Mlody czlowiek, to juz co prawda nie dziecko, ale tez jeszcze nie calkiem dojrzaly czlowiek, wiec my jako dojrzali powinnismy rozumiec, ze osoby w innych kategoriach wiekowych po prostu moga zachowywac sie inaczej niz my, a ich zachowanie dla nas jest niedopuszczalne, bo jestesmy dojrzali, ale oni jeszcze nie zupelnie i nalezy im naturalnie tlumaczyc blad, ale nie oczekiwac cudow.
    Mlodosc ma to do siebie, ze charakteryzuje sie nietrwaloscia planow, przyjazni czy zwiazkow. Mlodosc dopiero ksztaltuje czlowieka dojrzalego, wiec wszelkich form zachowania wymaganych od nas dojrzalych (dotrzymywania obietnic) powinnismy mlodych uczyc, ale nie zalamywac rak i wolac o laboga zdziczenie obyczajow to to zczyajnie nie prawda. To nei prawda, po prostu nasze oczekiwania sa skierowane do niewlasciwej grupy wiekowej.
  • baba67 25.09.12, 10:52
    Nielojalnosc to zawsze nielojanosc. Nawet w przedszkolu.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • dmuchawcelatawce 25.09.12, 11:00
    "Nielojalnosc to zawsze nielojanosc. Nawet w przedszkolu"

    To prawda.
    W tym przypadku nie ma mowy o nielojalnosci tylko o beztroskiej zmianie planow, a betroskosc, nietrwalosc to dosc pospolita cecha u b. mlodych ludzi.
    Ta zmiana planow nie zostala zaakceptowana przez jedna osobe. Mimo to, nie zostawili dziewczyny zupelnie na lodzie. Nie byli nielojalni. Zatroszczyli sie o lokum dla niej, czego ona nie zaakceptowala, i do czego zreszta miala pelne prawo.
    Oczekiwanie stalosci w planach i decyzjach od b. mlodych ludzi jest tak samo niemadre jak oczekiwanie , ze male dziecko bedzie siedziec spokojnie przez godzine na imienianch u cioci Zosi.











    UstawieniaWyloguj

    dmuchawcelatawce

    Ulubione fora
    Ulubione wątki




    + dodaj zdjęciaTwojetongue_outostyZdjęcia

    Postytongue_outrzyjaciółNieprzyjaciół




    ForumEdukacja


    Doktorat - nauka - uczelnia
    Savoir vivre
    O języku
    Słownictwo gwarowe
    Nauczycielki Przedszkola
    Podrzutek Judasza - Jezus.
    kursy, szkolenia, warszaty
    DOKTORANCI
    Studia i studenci
    Szkolenia i Trenerzy

    więcej »Załóż forum














    reklama
  • claratrueba 25.09.12, 11:09
    jest wiele cech pospolitych u młodych ludzi, na które jeśli nie zwróci uwagi, nie wyrazi dezaprobaty same się nie wykorzenią.
    Zrozumienie, że coś wynika z wieku, obyczajów danej grupy nie oznacza, że trzeba to akceptować jeśli dla innych jest przykre. Bez oczekiwań, bez wymagań otoczenia nic się samo nie naprawi z powodu upływu czasu jedynie. Tak to dojrzewają pomidory, nie ludzie.
  • dmuchawcelatawce 25.09.12, 11:33
    Dlatego napisalam, ze nalezy dziecku/mlodemu tlumaczyc jak nalezy sie zachowac w okreslonych sytuacjach.
    Ale oczekiwanie, ze tak wlasnie sie stanie, ze czlowiek zacznie nagle zacowywac sie nieadekwatnie do wieku (dziecko siedziec spokojnie, a mlody dotrzymywac wszystkich obietnic z uwzglednieniem tych o dozgonnej milosci) jest oczekiwaniem po pierwsze nierealnym a po drugie troche nas jako doroslych-dojrzalych osmieszajce. Bo w koncu my powinnismy zdawac sobie sprawe z tych roznic i dojrzale na nie reagowac a nie wolac o zdziczeniu obyczajow ... bo mlody nie dotrzymal obietnicy a dziecko nie usiedzialo spokojnie na pupie przez godzine.
  • baba67 25.09.12, 15:22
    Nie jest juz taka moda mam co najmniej 16 lat , czegos jednak naezaloby tam od niej oczekiwac.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • dmuchawcelatawce 25.09.12, 15:53
    Jesli dorosli ludzie nie sa w stanie zrozumiec podstawowych roznic pomiedzy czlowiekiem dojrzalym a czlowiekiem niedojrzalym na roznych poziomach swojego dojrzewania to czego oczekiwac od dziecka czy nastolatka?
    My dorosli czasem oczekujemy wiecej od naszych dzieci niz od samych siebie.
  • baba67 25.09.12, 16:02
    No jest niedojrzala-tu pelna zgoda.Zreszta ona ma co najmniej 21 bo inaczej alkoholu by jej nie sprzedali a zachowuje sie jak 14 latka.Czy to powod zeby nie reagowac na miejscu matki?
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • dmuchawcelatawce 26.09.12, 23:11
    baba6 napisala:
    Czy to powod zeby nie
    > reagowac na miejscu matki?

    Po raz bodajze trzeci powtorze:
    "Dlatego napisalam, ze nalezy dziecku/mlodemu tlumaczyc jak nalezy sie zachowac w okreslonych sytuacjach".
  • madzioreck 25.09.12, 21:26
    > goriach wiekowych po prostu moga zachowywac sie inaczej niz my, a ich zachowani
    > e dla nas jest niedopuszczalne, bo jestesmy dojrzali, ale oni jeszcze nie zupel
    > nie i nalezy im naturalnie tlumaczyc blad

    Twój poprzedni post nie wskazuje, abyś widziała tu jakikolwiek błąd:

    > W gronie mlodych ludzi taka postawa jest ok. Sa mlodzi i maja prawo zmienic pla
    > ny. O dziewczyne sie zatroszczyli tj. zaproponowali nocleg.

    Dla mnie taki komentarz oznacza, że takie zachowanie jest...ok, czyli nie wymaga korygowania, pouczenia, że tak się nie robi itd.
  • dmuchawcelatawce 26.09.12, 23:12
    Madziorku:
    To juz ja bede decydowac co uwazam a co nie.
    A to co ty sobie chcesz widziec to juz nie moj problem.
  • madzioreck 27.09.12, 15:58
    > Madziorku:
    > To juz ja bede decydowac co uwazam a co nie.
    > A to co ty sobie chcesz widziec to juz nie moj problem.

    Mój też nie. Pokazałam tylko sprzeczność w tym, co piszesz, uważaj sobie, jak chcesz.
  • venus22 26.09.12, 01:19
    dmuchawcelatawce napisała:
    Dlatego dziecko nei usiedzi spokojnie na pupie na waznej konferencji/w kosciele
    > czy na imieninach tylko bedzie biegac, skakac, spiewac, bawic sie. Takie zacho
    > wanie jest niedopusczalne u doroslego prawda? A u dziecka owszem.


    Nie calkiem prawda. ogladajac, czytajac stare filmy/ ksiazki mozna zauwazyc jakie maniery mialy dzieci powiedzmy z 19-tego wieku kiedy etykieta byla sztywno przestrzegana,
    a jakie maja dzisiaj.
    czyli patrzac z punktu nauczenia dzieci, da sie je nauczyc wlasciwego zachowania we wlasciwym miejscu. trzeba tylko tego CHCIEC.
    trzeba tylko widziec zasadnosc takiej potrzeby.

    zgdazam sie w tym ze dziecko, w zaleznosci od wieku, temperamentu, WYCHOWANIA,
    moze nie usiedziec spokojnie w kosciele - na przyklad. (bo na konferencje za bardzo nie widze sensu je brac?)
    wprawdzie widywalam rozne dzieci w kosciele - i take ktore potrafia grzecznie i cicho wysiedziec, i take co nie,
    to jak sie ma akurat dziecko wiercace i halasliwe to nie powod zeby sie tylko poblazliwie wokol usmiechac do zirytowanych parafian "toz to tylko dziecko przeciez, normalne" - wrecz przeciwnie, nalezy wyjsc z takim dzieckiem aby nie przeszkadzac w partycypowaniu w badz co badz powaznej mszy innym.

    I tak wlasnie widzialam - kobiety z placzacymy niemowletami wychodzace z kosciola zeby innym nie przeszkadac, lub z wrzeszczacymi maluchami.

    To ze ktos teoretycznie "zachowuje sie stosownie do wieku" nie jest jednoznaczne z przyzwoleniem na jego niestosowne zachowanie.

    te dwie rzeczy, brzmiace podobnie, roznia sie bardzo miedzy soba.

    Minnie




    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • dmuchawcelatawce 26.09.12, 23:16
    Venus przepraszam, ale to Twoja corka sie tak a nie inaczej zachowala? Jakie dostala wychowanie.
    Wg mnie wszystko z jej wychowaniem jest w porzadku, ale rozumie, ze wg Ciebie nie. Zatem sama jestes odpowiedzialna za ow jak to nazwalas "upadek obyczajow".
  • venus22 27.09.12, 00:30
    dmuchawcelatawce napisała:
    > Venus przepraszam, ale to Twoja corka sie tak a nie inaczej zachowala? Jakie do
    > stala wychowanie.
    > Wg mnie wszystko z jej wychowaniem jest w porzadku, ale rozumie, ze wg Ciebie n
    > ie. Zatem sama jestes odpowiedzialna za ow jak to nazwalas "upadek obyczajow".


    zaraz zaraz. wczesniej o takich przypadkach nie slyszalam, a teraz jak sie dowiedzialam zareagowalam od razu.

    nie twierdzie ze jako matka nie zrobilam nigdy zadnych pomylek bo to jest po prostu niemozliwe,
    ale robie jak moge najlepiej. i w tym wypadku uwazam ze jak sie komus cos proponuje to sie go w ostatniej chwili nie zostawia na lodzie, fakt.

    Minnie
    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • venus22 26.09.12, 01:05
    claratrueba napisała:
    > Absolutnie nie zgadzam się że "w gronie młodych ludzi to jest przyjęte". Zgodzę
    > się, że może się zdarzać częściej niż osobom dojrzalszym, z większym doświadcz
    > eniem co oznacza po prostu, że i same doświadczyły nielojalności bądź nielojaln
    > ie się zachowały i zobaczyły, że zrobiły komuś przykrość. Ale fakt, że coś zdar
    > za się często wcale nie oznacza, że to norma czy wzór zachowania wart zaakcepto
    > wania.


    mam nadzieje ze to nie jest norma.
    Kiedy moja corka chodzila jeszcze do szkoly sredniej to zmiany polanow nastepowaly nieraz naprawde blyskawicznie.

    ja ze swojej strony zawsze bardzo dbalam o to zeby dzieci mialy zapewniony dojazd w te i wewte z kazdej imprezy, kazdego domu. zawsze z mezem dzwonilismy do innych rodzicow i dokladnie ustalalismy kto gdzie kogo zawiezie/przywiezie.
    dla mnie nie mogla istniec taka sytuacja ze dzieci a zwlaszcza dziewczynki
    (mam oczywscie, corke) w wieku 12- 16 lat moglyby wracac po polnocy autobusem.
    wolelismy jechac o 2-giej w nocy godzine po dziecko i wracac godzine niz ryzykowac ze cos jej i jej kolezankom sie stanie, a zwlaszcza nie chcialabym byc odpowiedzialna za cudze dziecko.

    to wiaze sie z tym, ze jak dzieci robily plany, to mowialm corce, pamietaj jak sie umawiasz,
    to bierz pod uwage jak ktos liczy ze z toba wroci, to jak odmowisz to zeby mial/a jak wrocic -
    zrob to odpowiednio wczesniej. i zawsze jakos bylo bez problemow.


    Minnie



    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • claratrueba 26.09.12, 05:40
    Twoja postawa Minniu to jest "wychowanie". W opozycji do "nowoczesnego wychowania", które jest wg mnie po prostu jego brakiem. Bo przyjęcie założenia "nie można wymagać od dziecka..", "nie można wymagać od młodego człowieka..." to po prostu odpuszczanie sobie swojej roli KSZTAŁTOWANIA postaw dziecka, nastolatka. To jest postawa wygodnicka rodziców. Bo żeby coś wpoić trzeba sobie trochę trudu zadać, przy czym znacznie mniej kiedy dziecko jest dzieckiem i mamy na nie wpływ, jesteśmy dla dziecka wyrocznią i autorytetem niż kiedy znaczący i potem dominujący wpływ ma grupa rówieśnicza. Dobrana wg zasady podobieństwa- dzieci z wpojonymi zasadami znajda podobnych kolegów, dzieci bez zasad dokładnie takie same towarzystwo jak one. A wtedy wpływ rodziców już jest bardzo, bardzo mały.
    Nie miałam żadnych problemów z tym by mój syn jako małe dziecko gdzieś tam wysiedział. Temperament jest do pohamowania o ile to nie jest ADHD. Wystarczy wiedzieć, że jest to oczekiwane, że będzie kara za psucie komuś imprezy. Wystarczy by rodzic zadał sobie trud wzięcia zabawki, kredek itp. zamiast uznać, że za zachowanie dziecka nie odpowiada, z przywołania do porządku jest zwolniony. Zdarzały się syt. złego zachowania w stos. do kolegów- opowiedzenia się po stronie jakiejś grupy przeciwko koledze. Natychmiast piętnowane, tłumaczone. To było gdzieś na poziomie przedszkola. Potem nie, bo nie było potrzeby. Była za to potrzeba bym wytłumaczyła pani "nowoczesnej nauczycielce", że fakt podjęcia walki z grupą "nowocześnie wychowanych" dzieci, które uznały, że szarpanie chłopca o kulach jest słuszne i że nikogo przepraszać nie będzie. I, że jeśli zajdzie taka potrzeba zrobi to jeszcze raz z moim całkowitym przyzwoleniem i pochwałą.
    Ja się zawsze czułam i pewnie zawsze będę odpowiedzialna za moje dziecko choć to już dorosły chłop (18 lat to jest dorosłość i odpowiedzialność,koniec, prawo tak stanowi)Dla mnie sprawa rodzicielstwa jest prosta- jeśli czego nie umie oznacza, że rodzice nie nauczyli, zawalili sprawę, odpuścili sobie.
    Kiedyś pani pedagog szkolny oceniła moje postępowanie cyt. "pani chce go wychować na jakiegoś rycerza bez skazy". Moja odpowiedź byłą prosta "tak, bo jak takich cenię i podziwiam i chyba to nie tylko moje odczucia więc właśnie tego chcę"
    Minniu, czy Twoja córka już przeprosiła koleżankę za swoje zachowanie? Błąd to tylko błąd, błąd nienaprawiony to błąd podwójny.
  • totorotot 26.09.12, 09:42
    Caterubo, ale córka Minnie ma juz powyzej 20 lat i za pozno na "wychowywanie".
    Jako osoba pamietajaca niezle jeszcze swoje lata wczesno-dwudzieste uwazam, ze dziewczyna zachowala sie przyzwoicie. Co do tego zdania:

    "Dla mnie sprawa rodzicielstwa jest prosta- jeśli czego nie umie oznacza, że rodzice nie nauczyli, zawalili sprawę, odpuścili sobie."

    To sie, niestety, nie zgadzam. Obarcza ono poniekad rodzicow wszystkimi postepkami, takze doroslych juz, dzieci.

    --
    There's a place in the sun where there is love for everyone
  • venus22 27.09.12, 00:47
    totorotot napisała:
    > Caterubo, ale córka Minnie ma juz powyzej 20 lat i za pozno na "wychowywanie".
    > Jako osoba pamietajaca niezle jeszcze swoje lata wczesno-dwudzieste uwazam, ze
    > dziewczyna zachowala sie przyzwoicie.


    Co to za "dorosly" w wieku 20, 21, 22, 25 a nawt 30 i 35 lat.
    zalezy do czego. Mozna zyc samodzielnie a nawet w parze a ciagle byc niedojrzalym, ciagle uczyc sie zycia. mozna pracowac zawodowo, mozna nawet miec juz swoje dzieci w tym wieku, i dalej byc niedojrzalym psychicznie i uczuciowo, moralnie i zyciowo.
    Rodzice nigdy nie przestaja wychowywac swoich dzieci,
    czego moja historia jest najlepszym przykladem.

    Zmienily sie tylko okolicznosci - jak dzieci sa male to mozna im cos zabronic albo nie, powiedziec 'tak nie mozna, a tak trzeba bo beda konsekwencje',
    dziewczynie ktora ma 20, 22, 24 lata konsewkencji juz tak latwo nie wyciagniesz bo jak,
    jest juz samodzielna, zechce to sie wyprowadzi na swoje i bedzie robic cokolwiek zechce
    - nie zawsze madrego, mozesz tylko sluzyc rada i opinia, i modlic sie ze poslucha.

    i oby twoja rada i opinia byla madra, bo niektore tutaj nie za bardzo mi sie podobaja uncertain

    Co do tego zdania:
    >
    > "Dla mnie sprawa rodzicielstwa jest prosta- jeśli czego nie umie oznacza, że ro
    > dzice nie nauczyli, zawalili sprawę, odpuścili sobie."


    w tym jest niestety bardzo duzo prawdy. to rodzice daja fundacje jakie sa dzieci.
    dlatego jesli ja widze ze moje dziecko zrobilo cos nie tak, to reaguje bez wzgledu na wiek.
    na wychowywanie nigdy nie jest za pozno, lub jest tego jakis koniec.


    > To sie, niestety, nie zgadzam. Obarcza ono poniekad rodzicow wszystkimi postepk
    > ami, takze doroslych juz, dzieci.


    Bo rzadko sie zdarza aby doszlo to tak dysfunkcyjnej sytuacji gdzie rodzice traca wszelki kontakt z dziecmi - do tego stopnia, ze wychowuje je 'ulica' .
    najczesciej bywa tak gdy rodzice sa albo szczegolnie despotyczni, kontrolujacy i dziecko ucieka od takich albo odwrotnie - bardzo slabi, nie umieja dyscyplinowac, z latwoscia ulegaja
    i wtedy dzieci robia co chca a szukaja autorytetu gdzie indziej.
    ale przewaznie dziec sa takie, jak ich rodzice.
    czyli jednak rodzice w pewien sposob sa odpowiedzialni za postepki doroslych juz dzieci. mowi sie:
    "niedaleko pada jablko od jabloni" ...

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • dmuchawcelatawce 26.09.12, 23:57
    Claratruebo:
    Podalas przyklad obrony kolegi o kulach, ktory jest tak oczywistym przykladem, ze wlasciwie nie jest zadnym przykladem. Bo fakt, ze tak wlasnie zachowac sie nalezy jest oczywisty.
    Takze z tej postawy trudno mi wnioskowac jak na prawde wyglada wychowanie Twojego syna. Wnioskuje raczej po (jak sama piszesz) nie zawsze entuzjastycznej postawie grona pegadogicznego.
    Mam nadzieje, ze taka pryncypialna postawa nigdy nie wplynie negatywnie na Twoja relacje z synem - w jego odczuciu oczywiscie.
  • claratrueba 27.09.12, 05:21
    > Podalas przyklad obrony kolegi o kulach, ktory jest tak oczywistym przykladem,
    > ze wlasciwie nie jest zadnym przykladem. Bo fakt, ze tak wlasnie zachowac sie n
    > alezy jest oczywisty.

    Jasne. Dziwnym trafem nie był oczywisty dla prawie dwadzieściorga dzieci.
    Dlaczego? Bo nikt nie powiedział im, że tak zachować się należy. "Bo za małe...", "bo nie można oczekiwać..." to sobie słodkie dzieciaczki zrobiły "Króla Much". Po prostu jakiś młody bandzior rzucił hasło, zaczął. I poszły za nim bo reprezentował jakąś siłę, dla kŧórej nie było przeciwwagi w postaci przekazanej zasady.
    > Mam nadzieje, ze taka pryncypialna postawa nigdy nie wplynie negatywnie na Twoj
    > a relacje z synem - w jego odczuciu oczywiscie
    Bardzo Ci dziękuję za troskę. Oczywiście, że wielokrotnie wpłynęła na nasze relacje w sposób, który wiele osób uznałoby za negatywny, oczywiście, że wielokrotnie tak będzie. W poszczególnych sytuacjach. To jest zupełnie co innego niż relacje ogólne. Tu dziwnym trafem rodzice tacy jak ja czyli zapewne "surowi rodzice", "pryncypialni" (co obecnie jest negatywnie zabarwione) maja relacje bardzo dobre niezależnie od wieku. Bo to są relacje stron wyznających takie same zasady. Relacje ludzi bez zasad są złe niezależnie od wieku i stopnia pokrewieństwa.
  • dmuchawcelatawce 27.09.12, 19:38
    Wiesz, kwestia znecania sie nad slabszymi jest znana jak swiat dlugi, szeroki i stary. Za moich mlodych czasow (dawno) tez dzieciaki znecaly sie nad niektorymi. Nawet tego nei pamietam, ale gdy pojawila sie Nasza Klasa dostalam pare listow z podziekowaniami za ich obrone. W ogole tego nie pamietalam. Nikt mi nigdy nie powiedzial, ze tak nalezy sie zachowac. Takie rzeczy sie wie sercem, albo nie, i wtedy zadna wiedza praktyczna tudziez wlasciwe wychowanie nie pomoze. Jesli komus sie serce nie krzyczy na widok cudzej krzywdy to wychowanie nawet najdoskonalsze nie pomoze.
    Jednym slowem: reakcja sprzeciwu na krzywde innych to nie wychowanie tylko serce.
  • beata_ 27.09.12, 21:32
    dmuchawcelatawce napisała:

    > Wiesz, kwestia znecania sie nad slabszymi jest znana jak swiat dlugi, szeroki i
    > stary. Za moich mlodych czasow (dawno) tez dzieciaki znecaly sie nad niektorymi.
    > Nawet tego nei pamietam, ale gdy pojawila sie Nasza Klasa dostalam pare listow
    > z podziekowaniami za ich obrone. W ogole tego nie pamietalam. Nikt mi nigdy
    > nie powiedzial, ze tak nalezy sie zachowac. Takie rzeczy sie wie sercem, albo nie
    > i wtedy zadna wiedza praktyczna tudziez wlasciwe wychowanie nie pomoze. Jesli
    > komus sie serce nie krzyczy na widok cudzej krzywdy to wychowanie nawet
    > najdoskonalsze nie pomoze.
    > Jednym slowem: reakcja sprzeciwu na krzywde innych to nie wychowanie tylko serce.

    Delikatnie mówiąc, pleciesz głupstwa smile
    To właściwe wychowanie sprawiło, że tak właśnie odczuwałaś - sercem. Najwyraźniej wychowanie też było "z sercem", niezauważalne dla Ciebie jako jednostki wychowywanej.
    Należy pogratulować z całego serca Twoim Bardzo Mądrym Rodzicom.


    --
    Nigdy...!
  • dmuchawcelatawce 27.09.12, 22:03
    Delikatnie mówiąc, pleciesz głupstwa smile
    > To właściwe wychowanie sprawiło, że tak właśnie odczuwałaś - sercem. Najwyraźni
    > ej wychowanie też było "z sercem", niezauważalne dla Ciebie jako jednostki wych
    > owywanej.
    > Należy pogratulować z całego serca Twoim Bardzo Mądrym Rodzicom.

    Hm ...
    Z moim ojcem nie mam kontaktu od jakis 12 lat. Z moja matka owszem, telefoniczny, staly, ale dosc urzedowy, grzeczny, bez cienia cieplejszych uczuc.
    Nie bez powodu tak sie dzieje ... a tym powodem nie jest madrosc ani jednej ze stron.
  • beata_ 27.09.12, 23:48
    dmuchawcelatawce napisała:

    > Hm ...
    > Z moim ojcem nie mam kontaktu od jakis 12 lat. Z moja matka owszem, telefoniczny,
    > staly, ale dosc urzedowy, grzeczny, bez cienia cieplejszych uczuc.
    > Nie bez powodu tak sie dzieje ... a tym powodem nie jest madrosc ani jednej ze
    > stron.

    Hmmm... kiedyś jednak musieli być "mądrzejsi" smile
    Wierz mi - nic się "samo z siebie" nie bierze, nie w wychowaniu czy inaczej mówiąc - kształtowaniu "nowego" człowieka.


    --
    Nigdy...!
  • dmuchawcelatawce 28.09.12, 00:20
    Tak to dziala chyba tylko w basniach, ze madry i dobrze wychowujacy potomstwo rodzic nagle z dnia na dzien jak pod wplywem czarodziejskiej rozdzki zmienia sie w 'niedobrego".

    Raczej rzadko udaje sie znecajacemu sie nad dzieckiem ojcu oraz niereagujacej na to matce wychowac dziecko wrazliwe na krzywde drugiego.
    Jesli poddane takiemu "wychowaniu"dziecko jest jednak wrazliwe to twierdzenie, ze to zasluga rodzicow jest jednak dosc ryzykowne. Co najwyzej jest to uboczny skutek ich dzialania. Choc ten nigdy by sie nie pojawil gdyby nie podstawowa predyspozycja osobnicza. Jak wiadomo, rownie niemalo dzieci poddanych takiemu "wychowaniu" staje sie okrutnikami, ktore same znecaja sie nad innymi.
    Reasumujac: wrazliwosc na krzywde ludzka nie wynika z wychowania. Niestety nie masz racji.
    Pozdrawiam
  • beata_ 28.09.12, 00:52
    Może i nie mam racji w tym konkretnym przypadku, niemniej nie wierzę, że wrażliwość na krzywdę wzięła się znikąd, bez jakichkolwiek pozytywnych wzorców i tylko jako "negacja" doznawanej rzeczywistości. TAKIE cuda zdarzają się tylko w bajkach właśnie...

    ps
    Jak rozumiem pomyliłam się, co do roli rodziców i tyle.



    --
    Nigdy...!
  • baba67 28.09.12, 09:32
    Byc moze to nie rodzice byi wzorami ale kto inny, pojawiaja ie madre babcie ciocie, wychowawczynie w przedszkolu.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • dmuchawcelatawce 28.09.12, 11:18
    Pozwolilam sobie siegnac pamiecia do przeszlosci.
    Nie pojawily sie w moim zyciu zadne madre babcie (jedna poznalam jako dorosla, bo tyle jej zajelo zaakceptowanie zwiazku moich rodzicow, a druga stracilam jako nawet jeszcze nie roczne dziecko), zadne ciocie nigdy nie braly udzialu w moim zyciu, a do przedszkola malo co chodzilam ze wzg. na stan zdrowia.
    Rownie dobrze moge powiedziec, ze "wychowala"mnie TV albo np. szlachetne bajki.

    Niestety rola wychowania w indywidualnej wrazliwosci na problemy innych jest w istocie minimalna, wrazliwosc jest kwestia osobnicza. Ktos moze zachowywac sie "wlasciwie" bo tak go nauczono, ale jesli tego nie czuje sam od siebie, to wystarczy , ze zniknie karcacy wzrok z pola widzenia a zachowanie takiego niewatpliwie dobrze chowanego dziecka ulega zmianie.
  • totorotot 28.09.12, 11:24
    wrażliwość na krzywdę
    wzięła się znikąd, bez
    jakichkolwiek pozytywnych
    wzorców
    > i tylko jako "negacja"
    doznawanej rzeczywistości.
    TAKIE cuda zdarzają się tylk
    > o w bajkach właśnie...
    >


    czasem bierze się jedynie z rozumienia , jak to jest'. Mam podobnie jak Dmuchawce i ją rozumiem. Dodam też, ze nie trafiłam na przedszkolanki, które mnie ukształtowały, tylko po prostu bunt we mnie wzbudza samo działanie agresora.



    Jeszcze w kwestii wychowywania dorosłej kobiety, to matce może się wydawać, ze powinna wychowywać starą konicę smile Ale w obecnym pokoleniu nie jest to już dobrze widziane, nadmierne doradzanie też- zapraszam na forum ematka w celu przekonania się, jak odbierane jest takie działanie matek smile


    Najlepiej jest świecić przykładem, to z mojego krótkiego doświadczenia matczynego smile Same słowa niewiele dają, zwłaszcza gdy stoją w opozycji do zachowań osoby je wyglaszajacej.

    --
    There's a place in the sun where there is love for everyone
  • dmuchawcelatawce 28.09.12, 11:49
    "Najlepiej jest świecić przykładem, to z mojego krótkiego doświadczenia matczynego Same słowa niewiele dają, zwłaszcza gdy stoją w opozycji do zachowań osoby je wyglaszajacej"

    Ooo, swiete slowa, nalezy je gruba krecha podkreslic.
  • totorotot 28.09.12, 11:13
    Claterubo, cóż za zbieg okoliczności! Opisana przez Ciebie sytuacja nasmiewania się z chłopaka o kulach przez grupę studentów, przerwanie tego przez jednego z nich, nawiązanie przez autora do Władcy Much miała miejsce w czytanej przeze mnie ostatnio powieści S. Kinga pt. Serca Atlantydów.
    A to heca smile

    --
    Should I stay or should I go
  • venus22 27.09.12, 00:51
    > Minniu, czy Twoja córka już przeprosiła koleżankę za swoje zachowanie? Błąd to
    > tylko błąd, błąd nienaprawiony to błąd podwójny.


    wyslala do niej message zeby sie spotkac, zlagodzic sprawe ale tamta sie na razie nie odzywa.. w kazdym razie ma zamiar to jakis naprawic..

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • dmuchawcelatawce 28.09.12, 13:31
    do pan, ktore uwazaja, ze wrazliwosc na drugiego to kwestai wychowania.
    Tak z ciekawosci, czy to oznacza, ze gdyby ktos Wam kiedys nie powiedzial, co dobre a co zle, jakas wazna osoba w Waszym zyciu, to np. widok zeszklonych oczow napastowanej kolezanki nie zrobilby na Was wrazenia i nie zareagowalybyscie wlasciwie? Nie macie jakiegos takiego wewnatrznego imperatywnu, ktory Wam mowi co jest wlasciwe?
  • nchyb 29.09.12, 15:25
    tylko jak sprawdzić, czy ów wewnętrzny imperatyw to m.in. efekt takiego czy innego wychowania, czy tez może geny, a może sumienie, które niezależnie od wychowania działa? jak sprawdzić?
  • dmuchawcelatawce 30.09.12, 11:51
    "tylko jak sprawdzić".

    Mozna sprawdzic. Przez przypadek, bez intencji zostalo sprawdzone ostatnimi wpisami.

    Opowiedzialam nieopatrznie, sprowokaowana tematem dyskusji oraz nawiazywaniem od mojej rodziny, o moim trudnym dziecinstwie. Jedna z dyskutantek o ktorej juz wiemy, ze jej obecnosc na forum jest jak chwastek do kozucha, agresywnie zareagowala no ta moja co tu duzo kryc ciagle przykra dla mnie sytuacje.

    Ile osob zareagowalo w obronie?
    Czy byly posrod nich te, ktore twierdza, ze wychowuja (nie watpie, ze i same byly dobre wychowane) swoje dzieci do wrazliwosci na innych, te ktore opowiadaja, ze w przeciwienstwie do innych bronia kalekich, slabych, skrzywdzonych ... oraz tych, ktorym znajomi zamiast odwiezienia do domu zaproponowali nocleg.

    Nawet najdoskonalsze wychowanie jak widac nie pomoze, a nawet najlepsze intencje w tej kwestii, jesli cos w srodku nie mowi czlowiekowi co moze byc przykre dla innych.
    Jesli nie ma tego czegos w srodku, to moze i czlowiek wie sie zachowac,bo jakas dobra przedszkolanka albo rodzic to wyluszczyl ... ale nie wie kiedy. Chyba, ze dotyczy to jakiejs oczywistej sytuacji jak ta ksiazkowa z inwalida o kulach. Jesli zas pojawi sie cos mnie oczywistego to pojawia sie problem.

  • baba67 30.09.12, 12:01
    Bo moze nie wszyscy uwazaja ze jestem jak kwiatek do kozucha? Moze Twoj ekshibicjonizm tu nie pasuje i razi bardziej niz moja reakcja ktora nie byla na poczatku wroga czego nie raczylac zauwazyc?
    Moze opowiadanie o wlasnej cudownosci i niezwyklosci w sposob niezbyt umiejetnie zawoalowany po prostu niektorych drazni ze jakos nie leca Ci na pomoc i nie zachwycaja sie Toba nalezycie?
    Wiesz, na tym forum sie dyskutuje a nie leczy wlasne kompleksy.Nie zamierzam z Toba dyskutowac . Jestes tyem bierno agresywnymm. Nuuuuda.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • nchyb 30.09.12, 12:08
    > "tylko jak sprawdzić".
    >
    > Mozna sprawdzic. Przez przypadek, bez intencji zostalo sprawdzone ostatnimi wpi
    > sami.

    nie sprawdzisz i nic nie zostało sprawdzone.
    Nie wiesz, czy obrona wynika z he he wewnętrznego imperatywu, który niektórzy mają w sobie, czy z powodu wychowania i uczenia że tak właśnie trzeba.
    Nie wiesz też, czy ewentualny brak obrony wcale nie jest brakiem obrony, której na forum wcale nie trzeba - czy też po prostu nie mieszaniem się w pyskówki forumowe itp itd...

  • aqua48 30.09.12, 13:04
    Ja uważam, że agresywnymi i obraźliwymi wpisami powinni zająć się moderatorzy. Jedna osoba uzurpuje sobie tu bycie alfą i omegą w sprawach s-v, a sama go nie przestrzega w najmniejszym stopniu.
  • nchyb 30.09.12, 13:56
    jedna alfa i omega już tu była, a raczej alf i omeg i na pewno to nie jest baba.
    poradziłam sobie wpisując tamtego osobnika na listę nieprzyjaciół i już nie mam problemu, jego postów nie widzę...
  • beata_ 02.10.12, 14:07
    aqua48 napisała:

    > Ja uważam, że agresywnymi i obraźliwymi wpisami powinni zająć się moderatorzy.
    > [...]

    Chciałam wkroczyć, ale w tym momencie wszystkie trzy Panie zamilkły - w samą porę...
    Jeśli uważacie, że cały ten fragment "dyskusji" ma zniknąć, to tak będzie.


    --
    Nigdy...!
  • baba67 02.10.12, 16:31
    Ja sie kajam, ale zostalam sprowokowana. Wpisy powinny zniknac.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • totorotot 02.10.12, 20:19
    Wpisy powinny moim zdaniem pozostać. Moje można ciąć, jesli ktoś uzna je za niepotrzebne, reszta niech pozostanie.


    --
    Should I stay or should I go
  • beata_ 02.10.12, 22:47
    ... akwarium smile

    Jakby ciąć wybiórczo, to się robi niezłe zamieszanie - coś tam zostanie "w powietrzu", nie wiadomo do kogo i do czego - po co to komu?
    Zamknijmy ten niefortunny rozdział i na przyszłość pamiętajmy, żeby się zastanowić zanim napiszemy coś w emocjach...

    Moje odczucia, jako osoby patrzącej z boku - Dmuchawce otworzyła się, czując się tu bezpiecznie, Baba skomentowała dość obcesowo, ale też raczej (według mnie) w konwencji "wśród swoich", bez złej woli... no i nieporozumienie gotowe sad

    Zostawmy to może jednak tak, jak jest w tej chwili...


    --
    Nigdy...!
  • totorotot 03.10.12, 00:01
    Sądzę, ze masz rację smile ok, to lecę czytać Minnie, bo się rozpisala smile

    --
    no alarms and no surprises
  • beata_ 03.10.12, 00:30
    Mam nadzieję, że nie jesteś odosobniona w swoich sądach smile


    --
    Nigdy...!
  • venus22 02.10.12, 23:58
    dmuchawcelatawce napisała:
    Nawet najdoskonalsze wychowanie jak widac nie pomoze, a nawet najlepsze intencje w tej kwestii, jesli cos w srodku nie mowi czlowiekowi co moze byc przykre dla innych.
    Jesli nie ma tego czegos w srodku, to moze i czlowiek wie sie zachowac,bo jakas dobra przedszkolanka albo rodzic to wyluszczyl ... ale nie wie kiedy. Chyba, ze dotyczy to jakiejs oczywistej sytuacji jak ta ksiazkowa z inwalida o kulach. Jesli zas pojawi sie cos mnie oczywistego to pojawia sie problem.


    Kiedy widzisz, nie ma czegos takiego jak "cos w srodku".
    to samo znikad sie nie bierze.
    Dzieci uczone sa tego przez rodzicow, przez dziadkow, przez dalsza rodzine, przez inne autorytety, przez wychowawcow w szkole, przez rowiesnikow, -krotko mowiac - przez kogokolwiek kto w ich zyciu wywarl taki wplyw.
    Najczesciej sa to rodzice.

    Rodzice maja jednak bardzo trudna role - wychowywanie, a zwlaszcza w dzisiejszych czasach gdy komputer jest czesto dla "zacofanych" rodzicow bardzo podstepnym wrogiem majajcym wielki wplyw na dzieci,
    i w obliczu wielu innych wplywow - wplyw mediow, wplyw rowiesnikow, wplyw reklam itd.
    rodzice dzisiaj ledwo trzymaja autorytet.
    bo jak przekonac dziecko ze warto byc skromym i pomagac innym i nie zazdroscic pieniedzy
    jak polki sklepowe zalane sa image'ami pieknych kobiet i mezczyzn ubranych w ciuchy od designera, oplecionych bizuteria po kilkanascie tysiecy dolarow, siedzacych w samochodach drozszych od naszych domow??

    dzieci zawsze chcialy, chca i beda chciec 'pasowac' do swojego towarzystwa bardziej niz w domu do rodziny, i to wiaze sie z pewnym starciem pomiedzy tym co rodzice ucza w domu a co dzieci robia poza domem - powszechna rzecz.
    np, pospolita rzecza jest ze dzieci ktore w domu nie odwazylyby sie powiedziec "cholera" i "doopa" poza domem swobodnie rzucaja qrvmi aby byc 'cool' - jak wszyscy.

    Praca rodzica nigdy sie nie konczy, jak juz pisalam ....


    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • totorotot 03.10.12, 00:10
    Sądzę, ze spory wpływ na kształtowanie człowieka wywiera też literatura, telewizja i rówieśnicy.

    Upieram się, ze dorosłych ludzi się nie wychowuje. Można podzielić się z dorosłym dzieckiem swoimi poglądami na daną sprawę, jednak punkt ciężkości takiej rozmowy znajdować się powinien gdzie indziej niż w dyskusji np. z nastolatkiem.

    --
    no alarms and no surprises
  • venus22 03.10.12, 10:39
    totorotot napisała:

    > Sądzę, ze spory wpływ na kształtowanie człowieka wywiera też literatura, telewi
    > zja i rówieśnicy.


    zdaje sie, ze o wplywie mediow, towarzystwa itd cos tam wspominalam :]



    > Upieram się, ze dorosłych ludzi się nie wychowuje. Można podzielić się z dorosł
    > ym dzieckiem swoimi poglądami na daną sprawę, jednak punkt ciężkości takiej roz
    > mowy znajdować się powinien gdzie indziej niż w dyskusji np. z nastolatkiem.


    a ja sie upieram ze wlasne dziecko sie wychowuje do konca zycia,
    (zreszta, czasem i cudze)
    tylko forma wychowywania zmienia sie stosownie do wieku smile

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • totorotot 03.10.12, 12:02
    Cały wątek się w takim razie produkujemy by odkryć, że mamy takie samo zdanie smile


    > tylko forma wychowywania zmienia sie stosownie do wieku smile

    Ot co, nie dociera to niestety np. do moich ukochanych rodzicieli czasami big_grin big_grin
    Pozdrawiam smile

    --
    There's a place in the sun where there is love for everyone
  • venus22 04.10.12, 02:05
    hehe smile
    rowniez pozdrawiam smile

    Minnie

    --
    Minniemouse to ja smile

    Zapraszam na forum MIGRENA
    forum.gazeta.pl/forum/f,12154,Migrena.html
  • bene_gesserit 30.09.12, 13:07
    baba67 napisała:

    > Bo to co opisujesz to jakas patologia emocjonalna,jakies dramaty rodzinne j
    > ak z ponurej powiesci, nieczuli rodzice, porabana babcia brak jakiejkolwiek poz
    > ytywnej postaci w Twoim zyciu, ja na Twoim miejcu tobym w psychiatryku wyladowa
    > la jak nic.

    I zrobiło się jak w maglu. Ble.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • baba67 30.09.12, 13:30
    No wlasnie-nie opisujmy zadnych patologicznych koszmarow na tym forum pliiz.Ani rodzinnych ani w ogole. Prowokuje do nazwania rzeczy po imieniu i robi sie magiel. Niby czemu to ma sluzyc?
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • bene_gesserit 30.09.12, 14:57
    Babo, bez obrazy, autorka krytykowanej przez ciebie wypowiedzi się otworzyła, zeby zilustrować swoje stanowisko, a ty zachowałaś się bardzo niegrzecznie. To nie było 'po imieniu', ale brutalnie i obcesowo. Nie tłumacz teraz, ze to jej wina, no żesz.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.