Dodaj do ulubionych

Przychodzenie bez zapowiedzi i pretensje

12.02.13, 11:01
Para znajomych - kolezanka i kolega (nikt wiecej dla siebie). Znają się, ale nie spotykają zbyt czesto, jednakowoż wiedzą, gdzie każde z nich mieszka. Ostatnio widzieli się z pół roku temu, przypadkowo spotkali się "na mieście". Kolezanka ma krewnych w tym samym bloku, w którym mieszka kolega. KOlega od 3 tygodni ma nogę w gispie po powaznym zlamaniu.

Tyle wstępu. A teraz meritum. Wspomniana kolezanka jest OBURZONA, bo w minioną sobotę zastukala do drzwi kolegi, a ten jej nie otworzył. Z mieszkania dobiegały ją głosy, wiec wie, ze ktoś był (kolega mieszka sam) ponadto usłyszała, jak ktoś podszedł pod drzwi i podejrzewa, że to kolega poszedł zobaczyć kto dzwoni.

Kolega to potwierdza: był w domu z parą przyjaciół, którzy przyszli umowieni wraz z zakupami dla niego (on raczej nie wyłazi z tą nogą). Słysząc dzwonek sądził, ze to moze ktoś z sąsiadów, ale w wizjerze zobaczył niezbyt bliską kolezankę. Wiedzial on, że ma ona krewnych w jego bloku i domyślał się, że "tak wpadla", ale zdecydowanie nie był przygotowany na wizyte niezbyt vliskiej znajomej - w domu rozgardiasz, bo slabo chodząc trudno sprzątać na bieząco itd. Toteż nie otworzył drzwi i nie widzi w tym nic złego: koleżanka się nie umawiała z nim, że przyjdzie, a stopień ich znajomości nie upoważnia do wizyt bez uprzedzenia. Tyle jego zdania.

Znajoma natomiast uważa, że kolega jest chamski, bo skoro nie chciał jej wpuścić, mial jej to oznajmić. Ona byla z wizytą u krewnych i dowiedziawszy sie od nich, że kolega chory, postanowiła wpaść i sprawdzić co u niego. Poczuła się głęboko dotknięta tym, że jej nie otworzył drzwi.

Ja uważam, że koleżanka nie ma racji i przemawiają do mnie argumenty kolegi: nie są bliskimi przyjaciołmi, którzy "wpadają" do siebie bez zapowiedzi, wiec nic dziwnego, że kolega nie chciał jej niezapowiedzianej wizyty w sytuacji dlań dyskomfortowej.
Skoro chciała doń zajrzeć - powinna zadzwonić i zorientować się, czy będzie zainteresowany wizytą, a nie iśc pod drzwi bez uprzedzenia.
Mam mieszane natomiast uczucia co do tego, że nie otworzył. Moze faktycznie powinien otworzyć i jej nie wpuścić. Z tym, że to byłoby raczej nieeleganckie także. No bo co jej miał powiedzieć: " Wybacz, ale nie jestem przygotowany na wizytę kogoś z dalszych znajomych. Nie umawialiśmy się"? - też głupio, choć szczera prawdasmile

A Wy jak sądzicie?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • deszcz.ryb 12.02.13, 11:09
    Jasne, że kolega ma rację. Uświadom koleżance, że w dobie tanich połączeń telefonicznych nie wypada "wpadać" bez wcześniejszego umówienia się. I że sama jest sobie winna.
  • kora3 12.02.13, 11:28
    nie wypada "nawiedzać" ludzi w domu bez zapowiedzi! Nieważne, że się jest blisko akurat. WPRASZAC się też nie wypada, takze telefonicznie.
    Ktoś może mieć plany, gości do którego grona niekoniecznie z DOWOLNEJ przyczyny chce jeszcze kogoś dołączyć, czy zwyczajnie jakieś zajęcie.

    Skoro dowiedzialą się znienacka, ze kolega chory - było zadzownić i zapytać o stan zdrowia oraz czy może mu jakoś pomóc, ale jeśliby zaprzeczał - nie nalegać na odwiedziny go.

    Niemniej - nie dociera. Zapytałam ją, czy jakby do jej drzwi ktoś załomotał, a ona byłaby akurat w trakcie miłosnych igraszek z mezem, albo kimś innymsmile tez by ochoczo otwierała oburzyła isę, że ona tylko z mezem - ale nawet na pytanie w wersji "z mezem" nie odpowiedziała smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 12:36
    Oboje zachowali się niewłaściwie, ale zachowanie kolegi dla mnie jest skandaliczne.
  • kora3 12.02.13, 13:04
    otworzyć kolezance, zapytać w progu o cel wizyty i jeśli byłby on towarzyski (a nie np. krewna wyslala ją pożyczyć szklankę soli) powiedzieć, że przykro mu, ale nie czuje się na siłach przyjmować teraz gości?

    Serio pytam i bez złośliwości.
    No bo chyba nie optujesz za tym, by wpuszczać do mieszkania osoby niezaproszone, ba - niezapowiedziane, jesli się nie ma na to z DOWOLNEJ PRZYCZYNY ochoty?

    Swoją drogą - moja kuzynka "idziedziczyła" kiedyś po poprzednim właścicielu mieszkania taką sąsiadkę. Z poprzednia wlascicielką była ona bardzo "zaprzyjaźniona" w tym sensie, że przychodziła sobie ona do niej kiedy jej się podobało na kawki i pogaduszki. NByeł właścicielce mieszkania nie było to w smak, bo sąsiadka przychodziła, gdy miała gości, sprzątala itd. ale nie była dośc asertywna, by panią spławiać, a potem to sie wrecz utarło, że przesiaduje ona u niej.

    Z moją kuzynką było inaczej smile Kiedy pani sasiadla zapukala otworzyła jej i zapytała o cel wizyty. PAni się chciała poznać, przyniosła nawet ciasto smile Kuzynka podziękowała, przedstawiła się i powiedziala, ze to b. miło, ale teraz nie ma warunków na przyjmowanie gości (przeprowadzka przecież). Pani jeszcze kilka razy próbowała. "Na pożyczkę" - przyszla niby pożyczyć soli, cukru, herbaty - dostawała co chciała, ale bez zapraszania dalej, niż do przedpokoju, potem chodziła "oddawać" - tak samo.

    Można to uważać za niegrzeczne, ale wcale nie jest. Zasady SV mowią, że jesli ktoś nie wykazuje chęci do zacieśniania znajomości to nietaktem jest nadal do tego dążyć.
    To tak na marginesie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 16:03
    Koro, ja zupełnie poważnie smile Może z moją asertywnością jest coś "nie tak", a może ja inaczej pojmuję gościnność, ale wprost nie wyobrażam sobie, że mogłabym będąc w domu nie otworzyć drzwi i nie przyjąć gościa. Może gdybym akurat była sama, w mieszkaniu panowałaby idealna cisza i nie paliłoby się światło, czyli gość mógłby przypuszczać, że nikogo nie ma w domu... może (mając naprawdę ważny powód) zdobyłabym się na taki czyn (z którym sama czułabym się bardzo źle), ale przecież nie wtedy, gdy gość jest pewien, że go nie wpuszczono! Takie zachowanie jest wyrazem bardzo daleko posuniętego lekceważenia. Trzeba się postawić na miejscu tego niewpuszczonego i pomyśleć, co by się czuło w takiej sytuacji. To wystarczy, żeby ludziom tego nie robić. To, że ktoś zachował się niewłaściwie jeszcze nie daje nam prawa do odpłacania pięknym za nadobne. Trzeba zacisnąć zęby i zachować się jak człowiek.
    Co by się stało złego gdyby kolega otworzył drzwi i zaprosił troskliwą koleżankę na szklankę herbaty? Moim zdaniem nic, przecież i tak innych gości już miał, jeden gość więcej chyba nie robi różnicy. Że w mieszkaniu nie panował idealny porządek? no cóż, przeciez wszyscy wiedzą, że dom to nie muzeum.

    > Można to uważać za niegrzeczne, ale wcale nie jest. Zasady SV mowią, że jesli ktoś nie wykazuje chęci do zacieśniania znajomości to nietaktem jest nadal do tego dążyć. <

    A to, to jest już zupełnie inna sprawa i podzielam ten pogląd.

  • deszcz.ryb 12.02.13, 16:25
    Rzeczywiście z twoją asertywnością jest coś nie tak. Czy przyjęłabyś niezapowiedzianego gościa w samym tylko szlafroku? Albo jeżeli by przyszedł podczas,kiedy ty uprawiasz seks? Albo wtedy, kiedy wybieracie się do wyjścia, wszyscy w domu są spóźnieni, w pośpiechu szukają kurtek, a tu wpada radośnie sąsiadka czy koleżanka, chcąc pogadać? Albo kiedy pracujesz i musisz coś skończyć na jutro? Albo kiedy robisz generalne porządki, masz niesamowity bałagan w mieszkaniu a sama chodzisz w dziurawych dresach? Albo kiedy siedzisz rozbawiona z gośćmi-przyjaciółmi? Albo kiedy wreszcie NIE CHCESZ nikogo widzieć, bo chcesz posiedzieć w ciszy i spokoju?

    Jeżeli przyjmujesz gości w tych wypadkach, to ja ci bardzo współczuję. Może zapisz się na jakiś kurs asertywności?

    >Trzeba się postaw
    > ić na miejscu tego niewpuszczonego i pomyśleć, co by się czuło w takiej sytuacj
    > i.

    Nic bym nie czuła. A wiesz, dlaczego? Bo ja JESTEM DOBRZE WYCHOWANA i do głowy by mi nie przyszło, żeby "wpaść" do kogoś z tak "uroczą", niezapowiedzianą wizytą! To koleżanka najpierw zachowała się jak burak, więc to, co zrobił kolega, jest tylko konsekwencją JEJ zachowania. Niech ma sama do siebie pretensje.

    > Co by się stało złego gdyby kolega otworzył drzwi i zaprosił troskliwą koleżank
    > ę na szklankę herbaty? Moim zdaniem nic, przecież i tak innych gości już miał,
    > jeden gość więcej chyba nie robi różnicy.

    Widocznie gospodarz pomyślał o komforcie swoich INNYCH gości, którzy wszak nie mieli obowiązku zapoznawania się z tą koleżanką i może wcale nie mieli ochoty z nią siedzieć.
  • kora3 12.02.13, 16:40
    deszcz.ryb napisała:

    > Widocznie gospodarz pomyślał o komforcie swoich INNYCH gości, którzy wszak nie
    > mieli obowiązku zapoznawania się z tą koleżanką i może wcale nie mieli ochoty z
    > nią siedzieć.


    Nie wiem czy oni te kolezankę znają, ale pewnie nic by im się nie stało, gdyby poznali.

    Rzecz w tym, ze ta para przyszła MU POMOC - ugotować coś, ogarnąć trochę mieszkanie, a PRZY OKAZJI pogawędzić. Trudno, żeby mieli jeszcze "obskakiwać" jego niezapowiedzianą daleką znajomą, której się zachciało przyjść. Przecież wypadałoby podać kawę, herbate, drinka, jakieś ciasteczko, czy paluszki, usiąśc chwilę z nią, pogawedzić. Trudno przy OBCEJ osobie np. skladać pranie, czy odkurzać, trudno poczestowac ją kanapką z serem albo powiedzieć, zeby sama sobie wzięla (gospodarz jest znacznie upośledzony smile ruchowo).



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • deszcz.ryb 12.02.13, 17:02
    > Rzecz w tym, ze ta para przyszła MU POMOC - ugotować coś, ogarnąć trochę mieszk
    > anie, a PRZY OKAZJI pogawędzić. Trudno, żeby mieli jeszcze "obskakiwać" jego ni
    > ezapowiedzianą daleką znajomą, której się zachciało przyjść. Przecież wypadałob
    > y podać kawę, herbate, drinka, jakieś ciasteczko, czy paluszki, usiąśc chwilę z
    > nią, pogawedzić. Trudno przy OBCEJ osobie np. skladać pranie, czy odkurzać, tr
    > udno poczestowac ją kanapką z serem albo powiedzieć, zeby sama sobie wzięla (go
    > spodarz jest znacznie upośledzony smile ruchowo).

    Zgadzam się, tylko wiesz: nawet, gdyby nie trzeba było nic przygotowywać a gospodarz był jak najbardziej sprawny ruchowo, to i tak nie ma obowiązku otwierać niezapowiedzianej osobie. smile Nieważne, dlaczego - jak najbardziej ma do tego prawo.
  • kora3 12.02.13, 17:08
    ja tylko a propos "komfortu innych gości" to napisałam smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 22:28
    deszcz.ryb napisała:

    >Czy przyjęłabyś niezapowiedzianego gościa w samym tylko szlafroku?<

    Na szlafroki to ja się napatrzę w pracy, to jedyne miejsce, gdzie szlafrok jest dopuszczalny jako strój dzienny smile W porze, gdy mam szlafrok na sobie już goście nie przychodzą.

    > Albo wtedy, kiedy wybieracie się do wyjścia<

    W takiej sytuacji gość sam by zauważył, że przyszedł nie w porę, a wtedy by odmaszerował.

    > Albo kiedy robisz generalne porządki, masz niesamowity bałagan w mieszkaniu a sama
    chodzisz w dziurawych dresach?<

    Nie chodzę w dziurawych dresach. Sama dla siebie też lubię dobrze wyglądać, a i mąż też nie zasłużył żeby musiał patrzeć na ślubne czupiradło wink Jeśli sprzątam, to trudno, każdy kiedyś sprząta. Gość pije kawę w takich warunkach, jakie sobie wybrał.

    > Albo kiedy siedzisz rozbawiona z gośćmi-przyjaciółmi?<

    Dostawiam jeszcze jedno krzesło.

    > Albo kiedy wreszcie NIE CHCESZ nikogo widzieć, bo chcesz posiedzieć w ciszy i spokoju?<

    Posiedzę innym razem.

    > Jeżeli przyjmujesz gości w tych wypadkach, to ja ci bardzo współczuję. Może zapisz się na jakiś kurs asertywności?<

    To wszystko sytuacje ewentualne, w rzeczywistości nie zdarzają się, albo sporadycznie, ale tak bym się zachowała. I chyba jednak nie jest to problem braku asertywności. Gdyby o to chodziło, to byłabym zła na siebie, że nie potrafię pozbyć się gościa, a ja nie chcę go lekceważyć.

    > To koleżanka najpierw zachowała się jak burak, więc to, co zrobił kolega, jest tylko konsekwencją JEJ zachowania. Niech ma sama do siebie pretensje.<

    Kilka dni temu, przy innej okazji, ktoś tu napisał, że to, iż ktoś zachowuje się źle, nie usprawiedliwia naszego złego zachowania. Każde z nich zachowało się źle, i każde powinno sobie z tego zdawać sprawę.

    > Widocznie gospodarz pomyślał o komforcie swoich INNYCH gości, którzy wszak nie mieli obowiązku zapoznawania się z tą koleżanką i może wcale nie mieli ochoty z nią siedzieć.<

    Nie... no... to już za dużo.

  • kora3 12.02.13, 22:37
    Pytam serio - kiedy jesteś chora siedzisz w domu ubrana tip top w starannym makijażu i pantoflach na obcasie? Jakoś nie wierzę - wybacz.
    A jesli się własnie kochasz, to wstajesz z łozka i ubierasz się w elegancką suknię i pędzisz do drzwi?
    Też nie wierzę ...

    A co do tej odpowiedzi na post Deszczu
    Widocznie gospodarz pomyślał o komforcie swoich INNYCH gości, którzy wsza
    > k nie mieli obowiązku zapoznawania się z tą koleżanką i może wcale nie mieli oc
    > hoty z nią siedzieć.<
    >

    > Nie... no... to już za dużo

    Akurat w sam raz - nie wiesz, że na małe przyjęcia, wizyty nie powinno się zapraszać osób skonfliktowanych, nielubiących się, niechcących zawierać znajomości z sobą? To raczej podstawowa zasada SV.
    Ru raczej taka sytuacja nie zachodziła, ale Deszcz napisała OGOLNIE. Niemile widziana przez zaproszonych gości osoba pojawiająca się nieproszona mogłąby wszystkich postawić w trudnej i niezrecznej sytuacji.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • deszcz.ryb 12.02.13, 22:57
    Jasne, jesteś idealna, zawsze chodzisz pięknie ubrana i uczesana, a dla nieproszonych gości jesteś łagodna i nie wyrzucasz ich za drzwi, tylko przyjmujesz czym chata bogata. Oczywiście, że tak. wink)) Twój problem, twoja sprawa, twoje nerwy. Ale inni jak najbardziej mogą nie otwierać - to jest stanowczo zgodne z sv.

    A co byś zrobiła, gdybyś miała właśnie rozmowę kwalifikacyjną przez skajpa czy przez telefon?
  • kora3 12.02.13, 23:01
    albo gołego faceta w lozku? smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 23:26
    deszcz.ryb napisała:

    > Jasne, jesteś idealna, zawsze chodzisz pięknie ubrana i uczesana, a dla nieproszonych gości jesteś łagodna i nie wyrzucasz ich za drzwi, tylko przyjmujesz czym chata bogata. Oczywiście, że tak. wink)) Twój problem, twoja sprawa, twoje nerwy.<

    A gdzie mi tam do ideału smile Przeciez nie potrzeba być pięknie ubranym ani pięknie uczesanym, żeby ludzi wyglądem nie straszyć. Po co mi porwany dres jeśli moge założyć cały? a gości rzeczywiście nie wyrzucam i przyjmuję czym chata bogata, i powiem Ci jeszcze, że nie mam z tym najmniejszego problemu, za to przyjaciół sporo smile

    > Ale inni jak najbardziej mogą nie otwierać - to jest stanowczo zgodne z sv.<

    Pewności nie mam, ale nie sądze, żeby było zgodne. Każdy niech sobie robi jak mu pasuje.

  • kora3 12.02.13, 23:42
    w tym rzeczsmile
    Sądzę, że Deszcz pisząc o porwanym dresie przekoloryzowałasmile Chodzi o to, że pewnym ludziom wg naszych odczuć mozemy pokazac się "po chorobowemu", "na sprzątająco" - a pewnym nie mamy ochoty.
    Może Tobie nie sprawia to rożnicy w ogole, albo niezależnie od kondycji, stanu zdrowia, zmeczenia zawsze wygladasz wspaniale (wierzę), ale może inni "tak nie mają"smile

    Napisalaś, ze pracujesz w miejscu, gdzie szlafrok może być strojem dziennym smile - wnoszę więc, że moze to być szpital, palium, ZOL. Tam zdarzają sie nocne zmiany. Co zrobiłabyć, gdybyś skonana położyła sie po takim dyżurze nocnym, a tu pukanie do drzwi a za nimi paru dalszych znajomków, ot tak wpadli na kawę, bo akurat byli w poblizu Ciebie w sklepie, w ZOO, w parku?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 13.02.13, 00:38
    kora3 napisała:

    > Sądzę, że Deszcz pisząc o porwanym dresie przekoloryzowałasmile <

    I ja tak myślę, ale miał to być synonim stroju niedbałego, a w domu też człowiek powinien wyglądać schludnie. Dla własnej i domowników przyjemności.

    >Napisalaś, ze pracujesz w miejscu, gdzie szlafrok może być strojem dziennym smile
    - wnoszę więc, że moze to być szpital, palium, ZOL. Tam zdarzają sie nocne zmiany. Co zrobiłabyć, gdybyś skonana położyła sie po takim dyżurze nocnym, a tu pukanie do drzwi a za nimi paru dalszych znajomków, ot tak wpadli na kawę, bo akurat byli w poblizu Ciebie w sklepie, w ZOO, w parku? <

    Tak, to szpital. Nocny dyżur od 20 do 8. Potem prysznic, a od 8.30 przychodnia albo oddziałsmile Samopoczucie mniej więcej takie, jak u tego prokuratora z sąsiedniego wątku wink Gości po nocnym dyżurze przerabiałam nie raz, właśnie niezapowiedzianych, bo przecież się wtedy nie umawiam.
  • kora3 13.02.13, 10:35

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 13.02.13, 16:46
    W następną noc smile Na szczęście dyżur jest 2-4 razy w miesiącu, ale my tu przecież na inny temat...
  • kora3 13.02.13, 17:22
    ja nie smile jak byłam studentką to mogłam nie spać calą noc, iśc na egzamin, zdać i potem imprezować do białego rana smile i dopiero spać. Teraz już nie - zdarza mi się pracować w nocy i jesli muszę potem wstac rano, to wstanę, ale nie czuję się dobrze. smile

    Tak czy owak - Matyldo my cały czas rozmawiamy o tym CO WYPADA, a czego nie, a nie o tym, że ktoś tak ma, że zawsze jest tip top, albo mu lata jak wygląda (np.), nie potrzebuje snu, nigdy nie ma nic do zrobienia w domu takiego, żeby mu na to mogli wpaść jacyś dalsi znajomi itp. Ja naprawdę wierze, ze takie osoby istnieją wink, tylko pewnie nie stanowią większosci.

    Wiekszośc jednak nie chciałaby podejmować gości zlożona chorobą, nieprzygotowana na ich przyjście, niewyglądając najlepiej, robiąc porzadki, pracując w domu, czy np. podejmując gościa, z którym chce się z dowolnej przyczyny być samemu.

    Rozmawiamy o tym CO WYPADA. Na pewno NIE WYPADA przychodzić do kogoś niezapowiedzianym - chyba tu się wszyscy zgadzamy.

    Ale na zachowanie innych mamy ograniczony wpływ, pytanie brzmi wiec: jak WYPADA się zachować wobec nachała wyłączając wpuszczenie go do domu? smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 13.02.13, 01:15
    Albo jeżeli by przyszedł podczas,kiedy ty uprawiasz seks?

    Mysmy to z Matylda juz wyjasniali- Matylda jest tak goscinna, ze jeszcze by sie z mezem
    goscia spytali jaka pozycja im najlepiej odpowiada wink

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 12.02.13, 16:32
    Ja uważam, że z Twoją asertywnościa cos "nie tak".
    I bardzo Cię prosze, nie gniewaj się, to nie jakaś kalumnia zarazsmile po prostu tak uważam.

    Każdy ma prawo do swej prywatności i dopuszczania do niej innych w stopniu, który sam uwaza za stosowny. Nieuleganie ludzkiej nachalności, gdy ktoś usiłuje granice tej prywatności przekraczac bez zachęty to nie jest żadne "odplacanie się" tylko niepozwalanie na wchodzenie sobie na głowę przez innych.

    Wybacz, ale tekst "co koledze za rożnica" jest co najmniej hmm dziwny. OGROMNA różnica.
    Ja jestem teraz w domu łożona grypą i odwiedzają mnie bliskie osoby, które też mi pomagają (bo mój facet pracuje w tygodniu daleko i nie ma go): przyjaciołka, bliska kolezanka, mój eksfacet, bliski kumpel.
    To sa ludzie, przy których nie czuję się dyskomfortowo będąc w dresach, piżamie i szlafroku i kapciach, bez makijażu i kaszląco - smarkająca.

    NIE WYOBRAZAM sobie natomiast wizyty jakiegoś ZNAJOMEGO, na szczescie nie mam takich znajomych, którzy by sobie do mnie przychodzili bez uprzedzenia smile A jakby się taki trafił, pocałowałby klamkę. Wcale by mnie nie obeszło, czy słyszał ze jestem w domu, czy domyślał się - chora jestem, wizyt nie przyjmuję i się na nie na bank nie umawiałam - proste.

    Przyznam się, że mnie by do głowy nie przyszło przyjśc do KOGOKOLWIEK bez zapowiedzenia. Do bliskich znajomych, przyjacioł TEZ. Do nich jesli przyjdziemi myśl będac koło ich domu wpaśc, to dzwonię. Choćby dlatego, że ktoś może np. mieć innego gościa wink, pilne zajęcie jakieś domowe, czy zawodowe itd.

    Ty piszesz, że zawsze bys otworzyła - no możesmile A jakby ci zastukał ktoś kiedy byłabyś z kimś w łozku też? A jesli nie chciałabyś, żeby tę osobę z którą jesteś w łozku ktoś zobaczył, TEŻ byś otworzyła?smile Jakoś nie wierzę ... To był oczywiscie tylko przyklad - nie bierz do siebie i calkiem na serio
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 23:01
    kora3 napisała:

    > Ja uważam, że z Twoją asertywnościa cos "nie tak". I bardzo Cię prosze, nie gniewaj się, to nie jakaś kalumnia zarazsmile po prostu tak uważam. <

    Nie gniewam się... to tak na teraz i na później smile Przyjmuję krytyczne uwagi i staram się wyciągać wnioski. Tak sobie teraz zajrzałam do własnej duszy i myślę, że gdybym chciała się tych niezapowiedzianych pozbyć, to nie miałabym z tym problemu. Sęk w tym, że uważam to za zachowanie niewłaściwe z kilku powodów. Gdyby takie niespodzianki miały się stać moją codziennością, to może zmieniłabym zdanie, ale jeśli zdarzają się sporadycznie? Nie przeszkadza mi. Sama też nie robię znajomym nalotów.

    > Ty piszesz, że zawsze bys otworzyła - no możesmile A jakby ci zastukał ktoś kiedy
    byłabyś z kimś w łozku też? A jesli nie chciałabyś, żeby tę osobę z którą jesteś w łozku ktoś zobaczył, TEŻ byś otworzyła?smile Jakoś nie wierzę ... To był oczywiscie tylko przyklad - nie bierz do siebie i calkiem na serio <

    smile No cóż, nie byłam w takiej sytuacji. Od prawie trzydziestu lat w moim łóżku leży wciąż ten sam facet, i może trudno uwierzyć, ale jeszcze nikt nas nie zaskoczył.

  • kora3 12.02.13, 23:06
    matylda1001 napisała:

    > kora3 napisała:

    Sęk w tym, że uważam to za zachowanie niewłaściwe z kilku powodów. Gdy
    > by takie niespodzianki miały się stać moją codziennością, to może zmieniłabym z
    > danie, ale jeśli zdarzają się sporadycznie? Nie przeszkadza mi. Sama też nie ro
    > bię znajomym nalotów.


    wierzę, ze nie robisz, wierzę, ze oni Tobie też nie robią, ale spróbuj sobie wyobrazić sytuację bardzo dyskomforową dla przyjmowania gosci i postaw się w niej. Co zrobisz?
    >
    >
    > smile No cóż, nie byłam w takiej sytuacji.

    Ale wyobrazic sobie chyba możesz?

    Od prawie trzydziestu lat w moim łóżku
    > leży wciąż ten sam facet,


    tak cały czas lezy i leży? smile Zartowałam smile

    i może trudno uwierzyć, ale jeszcze nikt nas nie zask
    > oczył.
    >


    Wierzę, ale znów - możesz sobie wszelako wyobrazićsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 23:51
    kora3 napisała:

    >wierzę, ze nie robisz, wierzę, ze oni Tobie też nie robią, ale spróbuj sobie wyobrazić sytuację bardzo dyskomforową dla przyjmowania gosci i postaw się w niej . Co zrobisz? <

    No nie wiem... to może już ten goły facet w łóżku smile Chyba bym nie otworzyła, ale wtedy gość byłby przekonany, że nie ma nikogo w domu. Zakładam, że chodzi o dzień, więc światło w oknie nie wchodzi w grę. W nocy goście nie przychodzą.

    > tak cały czas lezy i leży? smile <

    smile Czasami leżę sama.
  • kora3 13.02.13, 00:03
    około 16. jest już ciemno - wiec mogłabyś nie spodziewjąc się nalotu mieć zapaloną jakąś lampkę w sypialni no. smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 13.02.13, 00:48
    kora3 napisała:

    > około 16. jest już ciemno - wiec mogłabyś nie spodziewjąc się nalotu mieć zapaloną jakąś lampkę w sypialni no. smile <

    Tak przy włączonym świetle? Toż to nie po bożemu wink wink
  • kora3 13.02.13, 10:33
    już starożytniuznali, ze o gustach się nie dyskutuje smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • croyance 12.02.13, 22:39
    Byla tu juz kiedys podobna dyskusja, tylko chodzilo o nieodbieranie telefonu. Napisze wiec w tym watku to samo, co w tamtym: naprawde nie zawsze mozna otworzyc drzwi/odebrac telefon. Wyobrazasz sobie otwierac drzwi albo odbierac polaczenie w trakcie a) wykladu przez net dla 60 osob b) rozmowy kwalifikacyjnej przez Skype'a c) wywiadu dla radia na zywo? d) telekonferencji
    Wszystkie te okolicznosci przydarzyly sie mi albo mojemu mezowi - na szczescie nikt akurat nie pukal ani nie dzwonic - ale chyba nikomu do glowy nie przychodzi, ze odeszlibysmy w takiej sytuacji od kompa?
  • deszcz.ryb 12.02.13, 23:04
    Tak, tylko ja jestem zdania, że nawet jakby gospodarz nie robił nic ważnego, a tylko leżał i dłubał w nosie, to TEŻ ma święte prawo nie otwierać niezapowiedzianemu gościowi. Bez podania przyczyn czy usprawiedliwiania się. Po prostu bo nie.
  • kora3 12.02.13, 23:10

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 12.02.13, 13:56
    Oboje mają trochę racji. Chory kolega ma prawo nie życzyć sobie niezapowiedzianego najścia, koleżanka miała prawo poczuć się urażona takim zachowaniem kolegi.

    Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby kolega jednak otworzył te drzwi i grzecznie, ale stanowczo powiedział, że z powodu złamanej nogi nie ma teraz możliwości przyjmowania gości.
    Umówieni nie byli, znajomość jest luźna, więc nie miał obowiązku wpuszczać dalekiej znajomej do domu tylko dlatego, że ona akurat była w okolicy.
    Tak jak się zachował to rzeczywiście wyszło trochę głupio - słychać odgłosy z mieszkania, podchodzi do drzwi, ale po sprawdzeniu kto za nimi stoi, udaje, że nikogo nie ma w domu.

    Z drugiej strony koleżanka powinna była najpierw zadzwonić z pytaniem "Słyszałam, że masz złamaną nogę, jestem u rodziny w tym samym bloku, czy potrzebujesz np. zakupów". Oszczędziłaby i sobie i koledze niezręcznej sytuacji.
  • kora3 12.02.13, 14:07
    annthonka napisała:

    > Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby kolega jednak otworzył te drzwi i grzeczni
    > e, ale stanowczo powiedział, że z powodu złamanej nogi nie ma teraz możliwości
    > przyjmowania gości.


    No, ale wszak on w tym momencie własnie MIAŁ "gości" - tylko ze to są ludzie pozostający z nim w b. bliskiej realcji, których się nie krępował w zwiazku ze swą nienajlepszą formą fizyczą, czy rozgardiaszem w lokum.

    Wątpię, czy osoba, która nie rozumie, ze nie wypada bez umówienia się pójśc do kogoś z kim łączy nas tylko luźna znajomośc, zrozumiałaby, że ona jest w takiej sytuacji gosciem innego kalibru, niż para jego przyjaciol


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 12.02.13, 16:12
    kora3 napisała:

    > Wątpię, czy osoba, która nie rozumie, ze nie wypada bez umówienia się pójśc do kogoś z kim łączy nas tylko luźna znajomośc, zrozumiałaby, że ona jest w takiej sytuacji gosciem innego kalibru, niż para jego przyjaciol<

    Jeżeli łączy ich luźna znajomość, to może tylko znajoma, a nie koleżanka (czyli coś pośredniego między znajomością a przyjaźnią). Chociaż gość to gość, nie ma dobrych i "dobrzejszych" wink
  • deszcz.ryb 12.02.13, 16:27
    > Chociaż gość to gość, nie m
    > a dobrych i "dobrzejszych" wink

    Ale ona NIE była zaproszona, więc NIE była gościem, więc NIE miała takich praw, jak gość.
  • annthonka 12.02.13, 16:37
    matylda1001 napisała:

    > Chociaż gość to gość, nie ma dobrych i "dobrzejszych" wink

    Zgadza się, nie ma gości równych i równiejszych, ale tutaj sytuacja jest szczególna, bo wizyta przyjaciół była przede wszystkim pomocowa.

    Każdy z nasz ma jakąś strefę prywatności, do której jest gotów dopuścić osoby bliskie, ale na pewno nie osoby zupełnie postronne (czyli tutaj z tę nieszczęsną koleżankę).

    Ja, będąc unieruchomiona po operacji, z chęcią przyjmowałam wizyty przyjaciółki, która przynosiła mi zakupy i ogarniała trochę mieszkanie, a ja nie krępowałam się paradować przy niej w szlafroku i z włosami a la wronie gniazdo, ale gdyby mi wtedy w drzwiach nagle stanął facet, z którym od czasu do czasu zamienię kilka zdań na ulicy, to na pewno zostałby grzecznie odprawiony z kwitkiem, nie przekroczywszy nawet progu mojego domu.

  • kora3 12.02.13, 17:12

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 12.02.13, 17:23
    zachęcona do odwiedzenia gospodarza, ale nie każdy komu wpadnie do głowy do niego przyjść.

    Czy ankietera, akwizytora, ksiedza po kolędzie, Świadków Jehowy TEZ mam obowiązek wpuszczac do domu? Dlaczego? Bo zapukali?

    W temacie ksiedza to u nas chociaż chodzą ministranci i pytają czy się tegoż przyjmie. Dla JEGO komfortu, żeby klamki nie całowal. I słusznie - z góry wie kto na niego CZEKA i będzie mile widzianym gościem.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • a.nancy 13.02.13, 13:53
    > Wątpię, czy osoba, która nie rozumie, ze nie wypada bez umówienia się pójśc do
    > kogoś z kim łączy nas tylko luźna znajomośc, zrozumiałaby, że ona jest w takiej
    > sytuacji gosciem innego kalibru, niż para jego przyjaciol

    czyli co, wlazła by nieproszona? koleżanka nie musi wiedzieć, że w domu jest para przyjaciół. słyszała jakieś głosy - to mogła być dziewczyna kolegi, teściowa, pan z gazowni, ktokolwiek.

    --
    A ja wdycham Londynu grypogenne opary
    I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
    Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
    Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  • kora3 13.02.13, 14:14
    Skoro ktoś przyłazi nieproszony, to pewnie po to by nieproszonym wleźć.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 13.02.13, 22:09
    kora3 napisała:

    > Skoro ktoś przyłazi nieproszony, to pewnie po to by nieproszonym wleźć.

    Czyżby...????
    A nie może być tak, że przychodzi ktoś nieproszony (bo i po co ma być "proszony", skoro nie przychodzi na przyjęcie/obiad/kolację/imprezę/cokolwiek) i puka/dzwoni do drzwi, bo jest akurat w okolicy i chciałby skorzystać z okazji niezobowiązujących odwiedzin? Ot tak, puka/dzwoni, bo dowiedział się, że ktoś jest chory i może potrzebować jakiejś pomocy? Na pewno "przyłazi nieproszony" po to, "by nieproszony wleźć"?
    Nie rozumiem, po co zaraz dorabiać ideologię do zwykłego ludzkiego odruchu... No i jak ma się poczuć taki "niezapowiedziany" pukający/dzwoniący z chęcią pomocy, który słyszy odgłosy bytności kogoś wewnątrz, i któremu nie zostaje otwarte?
    Sorry, ale TO właśnie - owo nieotwarcie - jest według mnie nie w porządku.
    Chory (unieruchomiony przez złamanie) nie był sam otworzyć i obojętne, CO robiły osoby towarzyszące mu, i w jakim celu były tam obecne - BYŁ ktoś "na chodzie", kto MÓGŁ otworzyć drzwi i zobaczyć o co chodzi, prawda? Na przykład od kuriera/poczty przyjąć przesyłkę, "podziękować >jehowom<", odmówić (albo i nie) sąsiadce pożyczki cukru, poinformować "luźną" znajomą, że chory jest chory i nie może jej ani otworzyć osobiście, ani odpowiednio ugościć? Zwłaszcza, że owa "luźna i nieproszona" znajoma przyszła tylko dlatego, że dowiedziała się o niedyspozycji gospodarza - tak przynajmniej zrozumiałam z pierwszego posta.
    Czy jej niezapowiedziana życzliwość powinna być ukarana? W dodatku ukarana podwójnie? Podwójnie, bo po pierwsze nie uchylono nawet przed nią drzwi, mimo że słychać było odgłosy czyjejś obecności wewnątrz, a po wtóre - nie podziękowano jej za chęć pomocy. Zakładam bowiem chęć pomcy, a nie chęć usadzenia się u "połamanego" na kawce...

    Eeeech...


    --
    Nigdy...!
  • felinecaline 13.02.13, 22:31
    ma prawa szczegolne. Miedzy innymi prawo, by nie miec ochoty byc odwiedzanym i ogladanym przez osoby nie najblizsze a nawet i przez najblizsze. Nie grozi mu samotne "zejscie z padolu", bo zawsze ma mozliwosc uzgodnienia wizyt z osobami, ktore do nich dopusci i ktore wezma na siebie trud opieki nad nim jego i zaopatrzenia.
    I bardzo malostkowe wydaja mi sie wasze krytyki jego zachowania, zapewne nigdy sami nie byliscie chorzy i zycze Wam, by jeszcze dlugo trwal ten blogi stan.
    Jednak z obserwacji tak wlasnego stan u w okresie po ciezkiej chorobie i operacji - tak jeszcze w szpitalu jak i po powrocie do domu, jak i z wynurzen "moich" chorych na oddziale wiem, jak nieprzyjemna jest dla nich swiadomosc, ze odwiedzajacy zobacza ich w malo "reprezentacyjnym" stanie.
    W szpitalu to jeszcze pol biedy, mozna u personelu zastrze, jesli ktos nie zyczy sobie wizyt poza odwiedzinami scisle okreslonych, naj-naj-najblizszych dopuszczonych do konfidencji osob.
    A w domu? Sa 2 powiedzenia: "Szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie" i "mu home my castle" i one zalatwiaja wszystko.
    Nie mam ochoty - nie przyjmuje wizyty (niezapowiedzianej i uzgodnionej).
    a jesli ewentualny "wizytant" pocaluje klamke? Tym gorzej - conajwyzej pozostanie mu dywagowac na temat odglosow dochodzacych z mieszkania odwiedzanej osoby.
    A moze po prostu "delikwent" ogladal jakis film?... Jego sprawa.
    "I to by bylo na tyle"
  • beata_ 13.02.13, 22:38
    Pamiętajmy o tym...
    Miał akurat w tym momencie kogoś, kto mógł "odprawić" osobę pukającą/dzwoniącą do drzwi. Nie wdawajmy się w dywagacje - sytuacja BYŁA klarowna i mało przyjemna dla odwiedzającego.


    --
    Nigdy...!
  • deszcz.ryb 13.02.13, 22:52
    > Miał akurat w tym momencie kogoś, kto mógł "odprawić" osobę pukającą/dzwoniącą
    > do drzwi. Nie wdawajmy się w dywagacje - sytuacja BYŁA klarowna i mało przyjemn
    > a dla odwiedzającego.

    No to co z tego? To odwiedzająca podjęła ryzyko - poszła bez umówienia. Mogła gościa w ogóle nie zastać w domu! Ale zastała i jej nie otworzył - to również jest ryzyko przychodzenia bez umówienia. Mogła myśleć wcześniej.
  • beata_ 13.02.13, 23:00
    deszcz.ryb napisała:

    > No to co z tego? To odwiedzająca podjęła ryzyko - poszła bez umówienia. Mogła
    > gościa w ogóle nie zastać w domu! Ale zastała i jej nie otworzył - to również jest
    > ryzyko przychodzenia bez umówienia. Mogła myśleć wcześniej.

    Wszystko to prawda, ale NIE wtedy, kiedy ewidentnie jest (słychać go!) ktoś, kto może sytuację wyjaśnić.
    No i... przepraszam, ale "myśleć wcześniej", to rada w tym konkretnym wypadku mało pomocna, choć skądinąd słuszna bez wątpienia.

    --
    Nigdy...!
  • deszcz.ryb 13.02.13, 22:49
    > A nie może być tak, że przychodzi ktoś nieproszony (bo i po co ma być "proszony
    > ", skoro nie przychodzi na przyjęcie/obiad/kolację/imprezę/cokolwiek) i puka/dz
    > woni do drzwi, bo jest akurat w okolicy i chciałby skorzystać z okazji niezobow
    > iązujących odwiedzin? Ot tak, puka/dzwoni, bo dowiedział się, że ktoś jest chor
    > y i może potrzebować jakiejś pomocy? Na pewno "przyłazi nieproszony" po to, "by
    > nieproszony wleźć"?

    Nie, nie może tak być. Na szczęście nie żyjemy już w prlu, każdy ma telefon komórkowy, a połączenia kosztują grosze. Savoir vivre SIĘ ZMIENIŁ! Kiedyś, owszem, nie było jak powiadomić, że się będzie w pobliżu i wpadnie, ale teraz można to zrobić bardzo szybko i łatwo.

    Ta kobieta jest sama sobie winna - nie pomyślała, że ktoś może nie będzie chciał żadnych głupich "ludzkich odruchów". A skoro nie pomyślała, to niech cierpi za głupotę.

    A poza tym: nie można się napraszać z "pomocą". Ten gospodarz akurat pomoc miał, niczego mu nie brakowało, jakby chciał pomocy, to by sam poprosił.
  • beata_ 13.02.13, 23:18
    deszcz.ryb napisała:

    > Nie, nie może tak być. Na szczęście nie żyjemy już w prlu, każdy ma telefon
    > komórkowy, a połączenia kosztują grosze. Savoir vivre SIĘ ZMIENIŁ! Kiedyś, owszem,
    > nie było jak powiadomić, że się będzie w pobliżu i wpadnie, ale teraz można to
    > zrobić bardzo szybko i łatwo.
    >

    Tu masz rację, ale czasem jednak możliwość kontaktu telefonicznego może umnkąć smile
    Czasem też może to być impuls, prawda - ktoś jest chory, ja jestem w pobliżu, może zajrzę i zapytam jak mogę pomóc? Niefortunny ten impuls - fakt. Ale był ktoś (kogo było słychać w dodatku), kto mógł drzwi otworzyć i jak dawny kamerdyner/służący (czy jak go tam nazwać) oznajmić, że "państwa nie ma domu" smile

    > Ta kobieta jest sama sobie winna - nie pomyślała, że ktoś może nie będzie chciał
    > żadnych głupich "ludzkich odruchów". A skoro nie pomyślała, to niech cierpi
    > za głupotę.


    Podbudowałaś mnie! smile
    To ja już wolę te "głupie" (według Ciebie) ludzkie odruchy... nawet kosztem "cierpienia za głupotę". Gratuluję podejścia.


    > A poza tym: nie można się napraszać z "pomocą". Ten gospodarz akurat pomoc miał,
    > niczego mu nie brakowało, jakby chciał pomocy, to by sam poprosił.

    A skąd (!?) niby osoba chętna do ewentualnej pomocy miała wiedzieć, że ta pomoc nie jest potrzebna? Powiedział jej ktoś? Podziękował za chęci? Choćby z głębi mieszkania, przez zamknietę drzwi... Nie - po co?! Sama się domyśli, słysząc odgłosy z wewnątrz i zastanowi nad własną "głupotą"...


    --
    Nigdy...!
  • matylda1001 13.02.13, 23:39
    beata_ napisała:

    > Czyżby...???? itd.<

    Dziękuję Ci za te słowa, Beato smile Twój punkt widzenia jest mi bardzo bliski.
  • beata_ 13.02.13, 23:42
    matylda1001 napisała:

    > beata_ napisała:
    >
    > > Czyżby...???? itd.<
    >
    > Dziękuję Ci za te słowa, Beato smile Twój punkt widzenia jest mi bardzo bliski.

    On jest chyba (ten punkt) taki mniej więcej "ludzki" - w ogólnym pojęciu, nie? smile

    --
    Nigdy...!
  • matylda1001 13.02.13, 23:50
    beata_ napisała:

    > On jest chyba (ten punkt) taki mniej więcej "ludzki" - w ogólnym pojęciu, nie? smile <

    Jest, ale mało używany, i jak nieużywany organ - zanika...
  • beata_ 14.02.13, 00:08
    matylda1001 napisała:

    > beata_ napisała:
    >
    > > On jest chyba (ten punkt) taki mniej więcej "ludzki" - w ogólnym pojęciu,
    > nie? smile <
    >
    > Jest, ale mało używany, i jak nieużywany organ - zanika...

    Wypluj to!!!! smile


    --
    Nigdy...!
  • matylda1001 14.02.13, 00:36
    beata_ napisała:

    > Wypluj to!!!! smile

    Tfu, tfu, tfu!!!... na psa urok! ... żeby tylko pomogło sad
  • beata_ 14.02.13, 01:16
    matylda1001 napisała:

    > Tfu, tfu, tfu!!!... na psa urok! ... żeby tylko pomogło sad

    Żeby... smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 02:34
    dobijac się do kogoś, komu to niemile...Aaaaa nie wiedziało, ze niemiłe - no szkodasmile Trzeba bylo zadzwonić, to by się pewnie delikatnie - dowiedziało.

    Ludzkie podejscie do innego moje panie to takze myslenie o jego komforcie, a nie tylko o swoim "altruizmie"smile. Skoro krewni kolezanki z bloku kolegi tak dobrze wiedzieli, ze zlamał nogę (a nie jest on ich dobrym znajomym), to wiedzieli pewnie od innych, bo on nie wychodzi smile. Wiec skoro blokowe towarzycho tak dobrze zorientowane, to wie też, ze odwiedzają go BLISCY o ma opiekę, której od dalekiej znajomej mając bliskich pewnie niekoniecznie potrzebuje.

    Ale skoro sie już od tych zorientowanych krewnych kobita dowiedziała, to mogla zatelefonowac, powiedzieć, ze słyszala o kontuzji i zaproponowac pomoc. A tak to się tylko wpraszała.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 02:41
    kora3 napisała:
    Ale skoro sie już od tych zorientowanych krewnych kobita dowiedziała, to mogla zatelefonowac, powiedzieć, ze słyszala o kontuzji i zaproponowac pomoc. A tak to się tylko wpraszała.

    No nie, tu troche stane w jej obronie.
    pewnie miala swoj motyw, moze chciala przy okazji popodrywac kolege, vlizej poznac,
    ale sadze ze zwyczajnie zaszla "po ludzku" zapytac czy pomoc, nie tam zaraz "wpraszac sie"..

    w czym przesadza to z tym "swietym oburzeniem" - pewnie poczula sie jakby dostala prztyczka w nos, coz niemile, ale nie koniec swiata, poza tym pewne podstawy ma.

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 02:44
    To nie tego rodzaju znajomośc. Pani jest zameznasmile, pan zajęty i naprawde nie przypuszczam, by o to szło. Po prostu pani lubi być na bieząco, ze tak powiem smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 02:50
    To nie tego rodzaju znajomośc. Pani jest zameznasmile, pan zajęty i naprawde nie przypuszczam, by o to szło. Po prostu pani lubi być na bieząco, ze tak powiem

    no to rzeczywscie, niech nie narzeka... i plotek nie sieje.
    stalo sie co sie stalo, i jak sie stalo, przyszla nieproszona, bez zapowiedzi, nie otwarto jej drzwi,
    kolega ze swojej strony historie na tym zakonczyl - ona nie.

    To kto tu jest niewychowany wink

    Minnie



    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 02:54
    To chyba dośc jasnesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.02.13, 02:18
    O ile pamietam, to "przyleźć" i "wleźć" zostało zapożyczone z poprzednich postów, ale nie w tym rzecz.
    Jesli ktoś towarzysko przychodzi do kogoś nieproszony/nieumówiony to PO CO?

    Chęc pomocy powiadasz? No dobre, gościa widuje sporadycznie, ale WIE kobita, ze ma spore grono BLISKICH znajomych, przyjacioł, sympatię (nie to nie ja, bez domysłow - zastrzegam z doświadczenia forumowegosmile) i nagle taka troskasmile
    Ot zwyczajnie była dziewczyna w pobliżu i tyle. Nic w tym złego, że pomysłała o ewentualnym odwiedzeniu chorego, ale nalezalo ZADZWONIĆ, bo jak slusznie zauważyła chyba Deszcz komorka dziś to nie jakieś dziwo.

    Doprawdy nie wiem jaki moze być z tym problem - ci ludzie mają wspólnych znajomych np. mnie, wiec jesli juz nie miała nr tela zawsze mogłą kogoś znajomego o niego poprosić telefoniczniesmile Swoją drogą - wybacz, ale jesli sie nawet nie wymieniło numerów (a skoro nie ma...) to tym bardziej nie upowaznia do wizyt bez uprzedzenia
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 03:52
    ... myślę, że to wystarczy. Po co dorabiać zaraz historie i inne cuda?
    "Sporadycznie widuje", "wie [kobita], że ma spore grono BLISKICH znajomych, przyjaciół, sympatię..." itd - po kiego aż tak kombinujesz?
    Owszem - mogła zadzwonić... teoretycznie. Ale mogło być i tak, że nie mogła, bo po prostu nie miała numeru telefonu (nie była tak bliską znajomą).
    Wiesz - nie chce mi się tłumaczyć i wyjaśniać mechanizmów "ludzkich" odruchów... Mam wrażenie, że są Ci obce o ile nie mieszczą się w schematach i sztywnych "zasadach".
    I niech tak zostanie...
    Współczuję...
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 04:04
    beata_ napisała:
    Owszem - mogła zadzwonić... teoretycznie. Ale mogło być i tak, że nie mogła, bo po prostu nie miała numeru telefonu (nie była tak bliską znajomą).
    Wiesz - nie chce mi się tłumaczyć i wyjaśniać mechanizmów "ludzkich" odruchów... Mam wrażenie, że są Ci obce o ile nie mieszczą się w schematach i sztywnych "zasadach".
    I niech tak zostanie...
    Współczuję...


    Wszystko fajnie ladnie tylko jeden szkopul
    kolega mial takie samo prawo nie chciec drzwi otwierac jak znajoma wpadac bez zapowiedzi,
    obojetnie jakie by nie byly powody "bez zapowiedzi".

    Rzecz tu robija sie czy kolega powinien byl czy nie powinien byl otwierac drzwi?
    Otoz NIE MUSIAL, mogl ale nie musial, nie czy "powinienien" bo tu nie ma przymusu
    a wiec nie ma tez "powinienia".
    Ma prawo nie chciec otwierac drzwi ledwie znanej znajomej zachodzacej z dobrymi intencjami? ma prawo. jest to nieprzyjemne dla stojacegp za drzwiami? jest!
    jeden otworzy, drugi nie otworzy? tez prawda.
    zasadniczo to niczego nie zmienia.


    Kolezanka musi w takiej sytuacji zaakceptowac jego decyzje - niemila, owszem,
    i zaakceptowac pewna swoja role w historii, i przejsc nad tym do porzadku dziennego.

    krotko mowiac, jak ktos slusznie wczesniej zauwazyl, oboje przyczynili sie do niefajnego
    zamieszania.

    get over it, and move on.
    (pogodz sie z tym, i idz naprzod)

    Minnie


    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 04:39
    ... czy musicie wszystko komplikować????

    Sprawa wygląda tak:
    facet jest połamany, ma towarzystwo osób jakoś tam opiekujących się nim w danej chwili, do drzwi dzwoni/puka znajoma (bo była w pobliżu i dowiedziała się o jego połamaniu) i co? Taki wielki nietakt, że się zainteresowała i dzwoni/puka do jego drzwi???? Na Boga! Nie można jej otworzyć (NIE zapraszać od razu!) i powiedzieć co i jak?! "Połamany" nie musiał się czołagać do tych drzwi, żeby ją o tym powiadomić i "odprawić". Były przy nim inne, bardziej sprawne osoby, które mogły to zrobić! Słychać też było, że ktoś JEST w domu.
    A znajoma chyba nie zadzwoniła/zapukała do drzwi, żeby się wprosić na kawę do chorego/połamnego?!

    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 04:53
    beata_ napisała:
    Sprawa wygląda tak:
    facet jest połamany, ma towarzystwo osób jakoś tam opiekujących się nim w danej chwili, do drzwi dzwoni/puka znajoma (bo była w pobliżu i dowiedziała się o jego połamaniu) i co? Taki wielki nietakt, że się zainteresowała i dzwoni/puka do jego drzwi???? Na Boga! Nie można jej otworzyć (NIE zapraszać od razu!) i powiedzieć co i jak?! "Połamany" nie musiał się czołagać do tych drzwi, żeby ją o tym powiadomić i "odprawić". Były przy nim inne, bardziej sprawne osoby, które mogły to zrobić! Słychać też było, że ktoś JEST w domu.
    A znajoma chyba nie zadzwoniła/zapukała do drzwi, żeby się wprosić na kawę do chorego/połamnego?!


    alez nie,
    sprawa wyglada tak:

    Wspomniana kolezanka jest OBURZONA, bo w minioną sobotę zastukala do drzwi kolegi, a ten jej nie otworzył. Z mieszkania dobiegały ją głosy, wiec wie, ze ktoś był (kolega mieszka sam) ponadto usłyszała, jak ktoś podszedł pod drzwi i podejrzewa, że to kolega poszedł zobaczyć kto dzwoni.

    To wszystko smile

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 04:59
    ... powtórzę - przeczytaj uważnie pierwszy post smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 11:33
    smile żadnego siódmego, ba nawet drugiego dna tej sytuacji.

    uwazam, że kolezanka się czepia szczerze mowiąc - przyszła niezapowiedziana, a z całym szacunkiem dla jej dobrych chęci, ale tychże po sposobie pukania, czy dzwonienia do drzwi, ani przez wizjer nie widać smile Za to wiadomo, że jest nimi wybrukowana droga do piekłasmile

    co wiecej - sądząc po aferze jaką z tego robi teraz, wnoszę, ze gddybyjej otworzyl te drzwi i jej nie wpuścił, też byłby kwas "bo innych jakoś mógł wpuścić, a mnie nie".
    Jak w ogole można btc tak nachalnym i nie szanować prywatności drugiego czlowieka


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.02.13, 11:21
    Wszystko jedno, czt chciała wejśc na kawę, czy na wode mineralną - czy faktycznie pomóc.

    Szczezre mówiąc to ostatnie wydaje mi się dośc dziwne w ogóle. Jeśli wiem, że ktoś znajomy jest chory i MOZE potrzebować pomocy (np. przy zakupach) to tym bardzie DZWONIE. Cjoćby po to, zeby kupić mu to czego chce, co lubi, a nie "pod swój gust" np. kulinarny.

    A głupot o tym, ze może nie miała jak zadzowonić nie pisz Beatosmile - skoro umiala do mnie zadzwonić z zalami na kolegę, to umiałaby też wówczas zadzwonić po jego numer, skoro się tak rwała do pomocysmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:20
    Z pierwszego postu nie wynika to wszystko, co piszesz teraz smile

    Ok, może mam taką skazę, ale najpierw próbuję dopatrzyć się dobrych intencji - złych staram się nie zakładać a priori...

    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 15:37
    tak - napisałam smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.02.13, 10:51
    Tak, oczywiście - nie mam ludzkich odruchów i współczujesz mi, bo OCZEKUJĘ poszanowania CUDZEJ prywatności. To nie są zadne "sztywne zasady" tylko LUDZKIE zachowanie!
    NIE życzyląbym sobie, zeby mnie jakaś osoba znana na "czesc" nagle odwiedzała bez zapowiedzi OBOJETNIE z jakich pobudek - w domu, szpitalu itp. Telefony są ogólnodostępne, tanie i nie ma przeszkod dowiedzieć się o czyjś numer!
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 14.02.13, 12:42
    Jesli nie miala numeru to zawsze jest domofon.Bo mowa jest o mieszkaniu wiec domofon byc musi. Niema wytlumaczenia dla natrectwa kolezanki.Zadnego.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • totorotot 14.02.13, 14:21
    Niema
    wytlumaczenia dla natrectwa
    kolezanki.Zadnego.


    Sądzę, że jakieś by się chyba znalazło. Dlatego taka obrażona teraz suspicious

    --
    Let the music be your master
  • kora3 14.02.13, 14:30
    to zdecydowanie - pudło smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kornel-1 01.04.13, 09:10
    baba67 napisała:

    > Jesli nie miala numeru to zawsze jest domofon.Bo mowa jest o mieszkaniu wiec do
    > mofon byc musi.


    Spostrzeganie i interpretowanie świata według własnych doświadczeń jest charakterystyczne dla znacznej grupy osób. Są to osoby, które lubią uogólnienia ("zawsze", "wszyscy", "wszystko", "nigdy", "nic", "nikt") i nie dostrzegają złożoności świata.

    Nie w każdym budynku wielomieszkaniowym jest domofon.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 01.04.13, 13:10
    Nie???To niemozliwe,sa na to przepisy.To ze czasem ktos ma przepisy w glebokim powazaniu to akurat wiem, ale czy to grzecznie zakladac ze bohater opowiadania ma administracje zlozzona z idiotow?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 01.04.13, 13:41
    Kolejne wypowiedzi nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości["przepisy o domofonie"].
    Kolejna słowna agresja ["idioci z administracji'].

    Wstyd na forum SV.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 01.04.13, 16:17
    Sa przepisy idioto z administracji.Wstyd to trolowac czli obrazac piszacych a potem obracac kota ogonem.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 02.04.13, 07:24
    Nie istnieją żadne odgórne nakazy czy regulacje określające instalowanie domofonów (instalacji przyzywowych). Jeśli mieszkańcy danego budynku lub grupy budynków zdecydują się na używanie domofonu, to mogą sobie napisać regulamin używania domofonu. Nie spotkałem się, by mieszkańcy jakiegoś budynku wpisali sobie do regulaminu wspólnoty iż "instalowanie domofonu jest obowiązkowe". Typowa sytuacja w spółdzielniach mieszkaniowych opisana jest TUTAJ. Inna jest sytuacja, gdy instalacja domofonu jest przewidziana w projekcie budynku - wówczas instalacja przyzywowa musi być zrealizowana. W ogólnym przypadku - nie ma takiego obowiązku.

    baba67 napisała:

    > Sa przepisy idioto z administracji


    Pozostawiam do osądzenia czytelnikom czy wypowiedź forumowiczki baba67 jest kulturalna i zgodna z savoir-vivrem.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 01.04.13, 13:18
    Jesli dostrzegasz zlozonosc swiata to gratuluje. Osobiscie dostrzegam m innymi zlozony sklad forumowiczow. Niektorzy z nich to trolle.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 01.04.13, 13:39
    Odreagowałaś krytyczną uwagę?
    Gratulacje.
    Wesołego jajka smile

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • kornel-1 12.02.13, 16:54
    Ja bym koleżance otworzył. Chyba, żebym był podłączony do respiratora smile

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • kora3 12.02.13, 17:10
    bo nie jestem za nieotwieraniem w takich sytuacjach "dla nauki i przykładu", że sie niezapwiedzianym do nikogo nie chodzi. Gdyby mi ta wizyta nie sprawiała żadnego dyskomfortu - otworzyłąbym, gdyby sprawiala - nie
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 12.02.13, 17:56
    Ja bym otworzyła, ale grzecznie pozbyła się nieproszonego gościa bez wpuszczania go do domu.
    Nie popełniam w ten sposób żadnego nietaktu - niezapowiedziany gość powinien się liczyć z tym, że gospodarz z różnych przyczyn nie będzie mógł lub chciał go ugościć.

    Udawanie, że mnie nie ma w domu, skoro ewidentnie słychać, że jestem jest co najmniej dziwaczne, moim zdaniem.
  • kora3 12.02.13, 18:14
    ja np. nie chciałąbym się pokazywać w przykladowo obecnej kondycji nikomu obcemu, a otworzenie drzwi wymagałoby pokazania się smile

    Poza tym są osoby nachalne, które mając np. jakiś interes do kogoś nie zważają, ze ktoś mówi "nie" - "ja tylko na 2 słowa", "nie przeszkadza mi, że sprzątasz" i wrecz pchają się do domu.
    Cześć ludzi kapiluje i wpuszcza w takiej sytuacji, ale co zrobić kiedy już na serio nie chcesz/nie mozesz wpuścić (np. masz goscia wink i nie chciałabyś, zeby ta osoba o tym wiedziała). Kijem pognać? Wowczas trzeba czasem obcesowo powiedzieć: NIEEEEEE!

    ja nie mówiłam o UDAWANIU, ze kogoś nie ma, a o NIEOTWIERANIU, gdy sie nie chcesmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 12.02.13, 21:26
    Fakt Koro, zgadzam się z tym, że czasami wygląda się niewyjściowo, a to bywa krępujące. Rzeczywiście zapewne nie otworzyłabym w szlafroku.

    Zaś w przypadku osoby, która nachalnie usiłuje się wepchać budzą się we mnie takie pokłady stanowczości, że nawet czołgiem nie przejedzie wink. Przeszłam dobry trening jako asystentka bardzo niedostępnego prezesa...

  • beata_ 13.02.13, 22:17
    ... przedstawionej w pierwszym poście - BYŁ ktoś, kto MÓGŁ otworzyć w zastępstwie chorego gospodarza i "podziękować" za wizytę. Mało tego - mógł podziękować BARDZO stanowczo! smile

    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 02:08
    Beato

    W tej czy INNEJ sytuacji z dowolnej przyczyny (choroba, pilne zajęcie domowe, czy zawodowe wykonywane w domu, wizyta innej osoby/innych osób, intymna sytuacja wszystko jedno) MAMY swiete prawo nie otwierać drzwi, gdy nie mamy na to ochoty, a puka, dzwoni ktoś nieumówiony.

    Pojmij, ze nie mam ochoty, ani OBOWIĄZKU (takze wynikającego z SV) wyskakiwać spod prysznica z maseczką na twarzy okrecona szlafrokiem, na 2 godziny przed wyjsciem na imprezę i tłumaczyć się znajomemu/znajomej, ze wizyta nie w pore, bo ...ani tym bardzie delikwenta wpuszczać!
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 04:03
    ... do konkretnej (opisanej w pierwszym poście) sytuacji.
    Tyle.


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 10:53
    KAZDY moze sobie nie życzyc spotkania z kimś/ wizyty kogoś w danym momencie i nie musi mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, ani sie z tego tłumaczyćsmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 12.02.13, 19:33
    Nie otwieranie drzwi w tej akurat sytuacji nie było grzeczne.

    Koleżanka zachowała się wbrew zasadom, ale miała przecież jak najlepsze intencje no i wiedziała, że kolega jest w domu. Otworzyłabym, podziękowała serdecznie za chęć odwiedzin i ewentualne deklaracje pomocy i odprawiła, wyjaśniając bardzo krótko sytuację.

    --
    cute but psycho. things even out
  • kora3 12.02.13, 20:16
    no moze w tej konkretnej sytuacji kolega mogł bez skrepowania otworzyć drzwi. Ja w swoim grypowym (dresowo, piżamowym, bezmakijażowym itd) niekoniecznie chciałabym stawać teraz twarzą w twarz z jakims dalekim znajomym, co się "zapuscił" w me okolice.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 12.02.13, 23:19
    To bez wątpienia. Gdybym miała grypę i odwiedziliby mnie ludzie, którzy na ogól widzą raczej mój publiczny, bardziej dopracowany wizerunek, nie miałabym ochoty, żeby mnie oglądali. Ale sytuacja dotyczyła faceta jednak - brak makijażu oraz lekki nieład fryzury czy nonszalanckie ubranie wielu mężczyznom akurat nie przeszkadza (w dodatku to koleżanka na cześć-cześć, nikt z pracy itd - bez przesady, mógł jej otworzyć albo chociaż odezwać się zza drzwi, cokolwiek lepsze było od udawania, że go nie ma w domu, chociaż wiadomo było, ze jest.


    --
    breastfeed in public with class
  • kora3 12.02.13, 23:33
    ale sadziłam, ze wymieniamy też uwagi na pewnym ogólnym poziomie, a nie tylko o tym konkretnym przypadku.

    No i jest jeszcze ewentualnośc, że koleżanka już robiła mu takie naloty i być moze miał z tym nienajlepsze doświadczenia (nie wiem, teoretyzuję) stąd teraz nie ma juz na nie najmniejszej ochoty się godzić.

    Ja mam taką koleżankę, na pewno bliżej znaną mnie niż tamta para znajomych sobie, która dośc czesto dzwonila do mnie z pytaniem, czy może przyjsc, bo ma kłopot (z reguły ten sam i wygenerowany przez nią, ale o to mniejsza). Czasem mi te jej wizyty nie przeszkadzaly, czasem z czymś kolidowały, ale szkoda mi jej było, wiec ok, niech przyjdzie. Ostatnio mowię jej "wiesz, nie za vardzo, bo mam pilną pracę (o zawodową rzecz szło)", odp: "ja tylko na pol godzinki". No ok. Z pół godzinki zrobiło sie dłużej, aluzje nie pomagały, w efekcie musiałam pracę skończyć w nocy. Po tym na 200 proc. smile jesli bede zajęta nie zgodze sie na wizytę, choćby nie wiem jak rozwijał się jej problem smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 13.02.13, 22:33
  • kora3 14.02.13, 02:21
    Mam prawo nie chcieć niezapowiedzianej wizyty kogokolwiek - szczególnie już osoby znanej słabo i mam prawo nie chcieć otwierać jej w majtkach, w szlafroku, z nogą w gipsie, nago, albo w ogóle i tlumaczyć się dlaczego przyszla nie w pore i niezapowiedzianasmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 04:06
    ... nie chcesz/nie możesz/nie umiesz tego zauważyć.
    Trudno - nie ma o czym mówić.


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 10:56
    gośc normalnie nie życzył sobie w tym momencie WIDZIEĆ sie z tą babką? Jakby chciał się z nią widzieć - otworzyłby jej (sam powiedział, ze podszedł do wizjera i ją zobaczyłsmile.
    Napisz mi DLACZEGO miał obowizek orwierać jej drzwi - lopatologicznie!
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:26
    kora3 napisała:

    > gośc normalnie nie życzył sobie w tym momencie WIDZIEĆ sie z tą babką? Jakby
    > chciał się z nią widzieć - otworzyłby jej (sam powiedział, ze podszedł do wizjera
    > i ją zobaczyłsmile.
    > Napisz mi DLACZEGO miał obowizek orwierać jej drzwi - lopatologicznie!

    Nie miał OBOWIĄZKU smile Nie był też sam w domu w tym momencie i mógł załatwić sprawę "zgrabnie" zamiast demonstracyjnie - to wszystko...

    A łopatologicznie napisałam już parę razy smile

    ps
    czyżby to różnica pokoleń? wink


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 15:43
    Beato, ale mogę się mylić. Ja jestem z poczatku lat 70. zeszłego wiekusmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:52
    Ta różnica pokoleniowa smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 16:05
    może jesteś z pokolenia, kiedy normalne było wpadanie bez uprzedzenia, bo telefon mial mało kto, może z takiego, w którym telefon ma każdy, ale za to obowiązków ma mniej - ot iśc na zajęcia nie umrzeć z glodu i poimprezować.

    nie wiem i nieważne, bo u mnie to nie kwestia pokolenia - zwyczajnie nawyków z domu.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 13.02.13, 22:29
    bene_gesserit napisała:

    > Nie otwieranie drzwi w tej akurat sytuacji nie było grzeczne.
    >
    > Koleżanka zachowała się wbrew zasadom, ale miała przecież jak najlepsze intencje
    > no i wiedziała, że kolega jest w domu. Otworzyłabym, podziękowała serdecznie
    > za chęć odwiedzin i ewentualne deklaracje pomocy i odprawiła, wyjaśniając bardzo
    > krótko sytuację.
    >

    Zgadzam się w 100 procentach! smile
    Dodam jeszcze (do znudzenia) - BYŁ ktoś, kto mógł zrobić to (otworzyć, podziękować i odprawić) w zastępstwie chorego gospodarza.

    ps
    Co tu mówić o zasadach, kiedy w grę wchodzi sytuacja nietypowa, czyli choroba... Znaczy, że zasady mają mnie powstrzymać od zainteresowania się osobą, która MOŻE być w potrzebie? Nawet, jeśli wiem albo mogę przypuszczać, że w tej potrzebie NIE MUSI być?


    --
    Nigdy...!
  • vi_san 01.04.13, 01:05
    Miałam kolegę, który tez złamał nogę. W trzech miejscach - gips miał od stopy do pachwiny uda. No i, kurczę blade, jakoś się nie rwał do otwierania drzwi i tłumaczenia. Nie mógł się normalnie ubrać, nie czuł się dobrze i po prostu nie chciał się widywać "towarzysko". I też nie otwierał drzwi, poza kilkoma osobami, które się wcześniej umawiały na pomoc mu [np. siostra, ja, jego przyjaciel]. I ja go rozumiem.
    Jedyne co mógł zrobić [ale też nie musiał] - to wysłać do drzwi kogoś z obecnych, aby natrętną spławili. Całkiemodrębną kwestią natomiast jest to, czy koleżanka ma jkaiekolwiek pojęcie o zasadach dobrego wychowania - wątpię. Po pierwsze: w dobie komórek NIEDOPUSZCZALNE jest "wpadanie" bez zapowiedzi! Po drugie: jeszcze bardziej niedopuszczalne jest późniejsze komentowanie i krytykowanie kogoś z kim się nawet nie rozmawiało [mogła np. założyć, że kolega jest w domu sam, ogląda tv, a szmery pod drzwiami to pies, kot, chomik]. Czyli koleżanka z góry założyła złą wolę "niegościnnego" chorego...
  • kornel-1 01.04.13, 09:15
    vi_san napisała:
    > w dobie komórek NIEDOPUSZCZALNE jest "wpadanie" bez zapowiedzi!

    Spostrzeganie i interpretowanie świata według własnych doświadczeń jest charakterystyczne dla znacznej grupy osób. Są to osoby, które lubią uogólnienia ("zawsze", "wszyscy", "wszystko", "nigdy", "nic", "nikt") i nie dostrzegają złożoności świata.

    Nie każdy ma komórkę. Nie każdy posiadacz komórki ma numery wszystkich dalszych kolegów.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • deszcz.ryb 01.04.13, 09:26
    > Nie każdy ma komórkę. Nie każdy posiadacz komórki ma numery wszystkich dalszych
    > kolegów.

    To nie jest żadne wytłumaczenie [zresztą można chyba powiedzieć, że "każdy" Polak ma komórkę, bo telefonów komórkowych jest już w Polsce więcej niż Polaków]. Obecnie telefon jest bardzo łatwo dostępny, a jak się nie ma numeru, to się dzwoni do znajomych, którzy go mają. Owszem, wymaga to trochę więcej wysiłku, a opisywana koleżanka myślała, że da się sprawę załatwić małym kosztem, "przy okazji". A tu guzik. smile
  • kornel-1 01.04.13, 10:49
    > To nie jest żadne wytłumaczenie [zresztą można chyba powiedzieć, że "każdy" Pol
    > ak ma komórkę, bo telefonów komórkowych jest już w Polsce więcej niż Polaków].

    Mozna tak powiedzieć. Tyle że to takie stwierdzenie jest nieprawdziwe i bez sensu.

    > Obecnie telefon jest bardzo łatwo dostępny, a jak się nie ma numeru, to się dzw
    > oni do znajomych, którzy go mają.


    "To się dzwoni" smile
    Co SV mówi na temat przekazywania numerów telefonów komórkowych osobom trzecim?

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • matylda1001 01.04.13, 12:42
    kornel-1 napisał:

    > Co SV mówi na temat przekazywania numerów telefonów komórkowych osobom trzecim?<

    No właśnie... s-v mówi, że to bardzo nieładnie. Można ten numer przekazać tylko za zgoda zainteresowanego.

  • vi_san 01.04.13, 16:11
    Tyle, że można zadzwonić do wspólnych znajomych [ o których się wie, że posiadają numer osoby, którą się zamierza "nawiedzić" i poprosić "Słuchaj jestem w okolicy, w której mieszka X, słyszałam, że złamał nogę, zadzwoń do niego, jeśli mu coś potrzeba pomóc to ja się zgłaszam. Jak będzie chciał, to oddzwoń do mnie, albo daj mu mój numer, niech on zadzwoni." - trudne? I wówczas owa wspólna znajoma NIE UDOSTĘPNIA osobie postronnej czyjegoś numeru [co jest, oczywiście, bardzo nieładne], a kontaktuje się z "połamanym" i oddzwania np. "Wiesz, X nie chce żeby do niego przychodzić, źle się czuje, a pomoc ma." I wilk syty i owca cała.
    Poza tym może TY nie posiadasz komórki, ale jednak oszałamiająca większość społeczeństwa jednak posługuje się tym urządzeniem bez wyrzutów sumienia... wink
  • kornel-1 02.04.13, 07:44
    vi_san napisała:
    >Jak będzie chciał, to oddzwoń do mnie,
    > albo daj mu mój numer, niech on zadzwoni." - trudne?


    Słusznie. W poście deszcz.ryb zawarta była sugestia "pobrania numeru komórki" od wspólnych znajomych.

    > Poza tym może TY nie posiadasz komórki, ale jednak oszałamiająca większość społ
    > eczeństwa jednak posługuje się tym urządzeniem bez wyrzutów sumienia... wink


    Niepotrzebne jest odniesienie sytuacji do mnie. Lepiej się ustosunkować do kwestii, na którą zwróciłem uwagę: że "nie wszyscy mają komórki". Większość - tak. Wszyscy - nie.

    Kornel.
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 02.04.13, 08:38
    Owszem niektorzy starsi ludzie nie maja komorek-gdyby byla mowa o tej grupie wiekowej na pewno uogolnienia by nie padly.Jednak czepianie sie w tym wypadku to tak jakby odniesc sie do podawania rak tekstem'ale nie wszyscy ludzie maja rece"-no nie maja, co nie zmienia faktu ze czepialsto jest bezpodstawne i zlosliwe.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • vi_san 02.04.13, 17:12
    Ja nie udostępniam numerów znajomych nikomu - najwyżej mogę przekazać numer osoby poszukującej osobie poszukiwanej by ta oddzwoniła, o ile będzie mieć ochotę. Tak samo nie życzę sobie, by mój numer kolportowano bez pytania mnie o zgodę - tym, z którymi chcę mieć kontakt sama go podaję, tym z którymi nie chcę - nie życze sobie by podawał go ktoś trzeci.
    Czepianie się zaś ewentualnego nieposiadania komórki, przez ową koleżankę - to moim zdaniem tylko "bicie piany" - nie znam obecnie ANI JEDNEJ osoby poniżej 40 roku życia, która nie posiadałaby i nie posługiwała się swobodnie komórką - im młodsze osoby tym większa gwarancja posiadania komórki. Wielu nawet starszych ludzi z różnych przyczyn tez przekonało się do aparatów komórkowych.Więc nie bardzo widze powody, dla których wspomniana koleżanka miałaby być jakimś curiosum z kosmosu, które nie wie co to takiego. Poza tym autorka wątku wspomniała, że owa pani ma w tym samym bloku rodzinę? Mogła poprosić kogoś z krewnych o udostępnienie na chwilę komórki i wykonać ten telefon.
    Serio, do osoby chorej [w tym przypadku ze złamaniem i gipsem] nie powinno się przychodzić bez wcześniejszego ustalenia, czy wizyta nie będzie kłopotliwa. Ów kolega mógł np. spać po środkach przeciwbólowych, być w ogólnie kiepskiej formie.
  • kornel-1 02.04.13, 18:46
    vi_san napisała:
    > Ja nie udostępniam numerów znajomych nikomu - najwyżej mogę przekazać numer oso
    > by poszukującej osobie poszukiwanej by ta oddzwoniła, o ile będzie mieć ochotę.
    > Tak samo nie życzę sobie, by mój numer kolportowano bez pytania mnie o zgodę -


    Słusznie. Też bym nie dawał komuś numeru, radę forumowiczki (sorry, nie pamiętam której) uważam za niewłaściwą.

    > Czepianie się zaś ewentualnego nieposiadania komórki, przez ową koleżankę - to
    > moim zdaniem tylko "bicie piany" - nie znam obecnie ANI JEDNEJ osoby poniżej 40
    > roku życia, która nie posiadałaby i nie posługiwała się swobodnie komórką

    Pewnie jakieś dzieci bezkomórkowe by się znalazły, mniejsza o to wink Ważniejsze, że nikt się nie czepiał owej koleżanki, że ewentualnie nie ma komórki.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • vi_san 02.04.13, 21:15
    To TY cały czas [od kilku postów co najmniej] podkreślasz, że koleżanka mogła nie mieć możliwości zadzwonić. Ja zaś twierdzę, że w najgorszym razie, jeśli już takie dziwo bezkomórkowe się trafiło, mogła podejśc do swojej rodziny mieszkającej w tym samym bloku co ów połamany kolega i od tejże rodziny zadzwonić do [chociażby] autorki wątku, załatwić sprawę telefonu jak napisałam powyżej i nie zachowywać się jak źle wychowana kwoka klepiąc później do wszystkich znajomych o swojej krzywdzie. Wogóle rozpowiadanie tego typu spraw, nawet jeśli na prawdę została źle potraktowana.
  • vi_san 02.04.13, 17:15
    Na marginesie: późniejsze pyskowanie i oplotkowywanie człowieka, przed wspólnymi znajomymi - wystawia tej pani tym gorsze świadectwo.
  • kornel-1 02.04.13, 18:29
    No cóż. Nie od rzeczy jest tu wspomnieć, że obgadywanie to domena ładniejszej połowy świata smile Pewnie problem dla połamanego kolegi zupełnie nie zaistniał wink

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 02.04.13, 18:32
    I czasem potrafisz zablysnac...rzeczywiscie faceci tak maja ze im to zwisa i powiewa...ja do tego 40 lat prawie dochodzilam.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 02.04.13, 18:52
    baba67 napisała:
    >ja do tego 40 lat prawie dochodzilam.

    Każdy ma swoje tempo wyciągania wniosków. Mi jakoś to sprawniej idzie. Myślę, że to kwestia osobnicza, trudno o uogólnienia.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • baba67 01.04.13, 13:15
    jest niedopuszczalne chyba ze sytuacja jest zupelnie niewizytowa .Ale i wtedy bezpieczniej jest uzyc domofonu.To ze sa jeszcze oryginaly nie posiadajace komorki to ich problem.Przestan trollowac.
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 01.04.13, 13:37
    baba67 napisała:
    >Przestan trollowac.

    Piszesz głupoty ["w każdym budynku jest domofon"], a gdy ktoś zwróci Ci uwagę, rzucasz oskarżenia nie mające pokrycia w rzeczywistości..

    To smutne.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • claratrueba 12.02.13, 20:46
    Pretensje niesłuszne. To jest sytuacja "idziesz na własne ryzyko"
    Byłam i w sytuacji "gościa nie w porę co gorszy Tatarzyna" kiedy na wieść, że kolega po wypadku wyszedł ze szpitala i zajechałam po drodze nie dzwoniąc bo nie miałam jego numeru telefonu bądź telefonu fizycznie. Było dokładnie tak samo, nie otworzył, choć głosy było słychać.
    Zamiast się oburzać zadzwoniłam. Ja przeprosiłam za swoje zachowanie, on za swoje, pogadalismy i grzecznie poprosił mnie bym nie przychodziła bo jest w stanie, w którym pokazywanie się znajomym jest dla niego dużym dyskomfortem (mocno utrudnione zachowanie higieny, do której przywiązywał dużą wagę). Przyjęłam ze zrozumieniem.
    Koleżanka, w sumie dość bliska, zaszczyciła mnie wizytą bez uprzedzenia akurat w momencie dość nieprzyjemnej wizyty moich krewnych, o których obecności oraz celu wizyty nie miałam ochoty nikogo informować.
    Zadzwoniłam, przeprosiłam możliwie oględnie przedstawiając sytuację.
    Przyjęła za zrozumieniem. Przeprosiła za najazd.
  • kora3 12.02.13, 21:12
    a mnie kiedys nawiedziła w szpitalu kuzynka z ...grupą swoich znajomych, kompletnie mi nieznanych 3 osob. Byłam po zabiegu, leżaca pod kroplówką, ledwie zywa, po narkozie. Gdybym mogla wstać to bym ją udusiła gołymi rękami smile
    Jako, ze nie za bardzo byłam w stanie gadać wnet sobie wszyscy poszli smile Kuzynka sama ałapala, ze dała plamę i przeprosiła, nim ją zrugałamsmile młode to wtedy było bardzo i głupie smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 12.02.13, 23:03
    [W ogole nie otwieram osobom niezapowiedzianym,zawsze natomiast odbieram domofon co umozliwia kontakt osobom w desperacji oraz kurierom.Nawet jesli kolezanka tel nie miala,mogla skorzystac z domofonu,
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • ach_dama_byc_z_kanady 13.02.13, 01:22
    mam idealne rowiazanie
    dla pana:
    - w przypadku niepozadanego goscia nalezy natychmiast rozebrac sie na golasa,
    i trzymajac swoje drogocenne w reku , otworzyc drzwi, czesciwo sie nimi zaslaniajac
    i przeprosic goscia ze akurat, wlasnie.
    w tej chwili.. jest sie bardzo zajetym, ze moze spotkamy sie kiedy indziej ???
    dla pani
    bardzo podobnie tylko bedac w staniczku i majteczkach, do tego trzymajac odkorkowana butelke alkoholu
    w reku
    wyraznie belkotac ze jest sie wlasnie strasznie zajetym, i spotkamy sie z innej okazji..

    Powinno zadzialac.

    Minnie

    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 13.02.13, 11:14
    ale tak na serio, trudno znaleźć naprawdę dobre rozwiązanie w sytuacji, gdy do drzwi puka ktoś niespodziewany.

    Najbardziej asertywne byłoby otworzenie drzwi i uprzejma informacja dla "najeźdźcy", że nie jest się przygotowanym na wizytę.

    Ma to jednak wady - np. takie, o jakich pisalam - otworzenie znaczy stanięcie twarzą w twarz z nieproszonym gościem, co bywa dyskomfortowe np. z powodu niedyspozycji zdrowotnej, sytuacji w której jesteśmy.

    Ma jeszcze ten minus, że nie kazdy POTRAFI ot tak powiedzieć komuś niezbyt bliskiemu, ale być moze lubianemu: "Nie wpuszczę Cię", niekoniecznie tymi słowami. Prawdopodobnie taka akcja może (acz nie musi) skończyć sie wielką obraza ze strony niewpuszczonego, choć to on zachowuje się niewłaciwie przychodząc do kogoś bez zapowiedzi.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 00:39
    Moze kolezanka jak ochlonie, to sama dojdzie do wniosku ze widocznie jakis powod byl
    ze jej drzwi nie otworzyli....


    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 01:29
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > Moze kolezanka jak ochlonie, to sama dojdzie do wniosku ze widocznie jakis powod
    > byl ze jej drzwi nie otworzyli....

    Zaiste - powód do wyciągania wniosków po ochłonięciu (?), jak się patrzy...
    Wszyscy byli zajęci? Aż odgłosy wydawali? smile
    Chory plus osoby towarzyszące i NIKOGO, kto powiedziałby niespodziewanej osobie pukającej/dzwoniącej do drzwi, że nie jest "potrzebna"? I kto w ogóle zainetresowałby się o co chodzi temu komuś pod drzwiami?


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 02:26
    i wydawali odgłosy?smile
    Az poniekąd smile
    Nie mieli ochoty na czworokąt, ani tlumaczenie się dlaczego, to gorszy powód, niż jakiś inny?

    Wyjaśnij mi DLACZEGO mam otwierać drzwi, gdy nikogo się nie spodziewam, a nie pasuje mi to?

    Podaj jakiś powod po prostu.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 02:35
    kora3 napisała:
    Wyjaśnij mi DLACZEGO mam otwierać drzwi, gdy nikogo się nie spodziewam, a nie pasuje mi to?

    Podaj jakiś powod po prostu.


    no bo.............................................................

    http://yoursmiles.org/msmile/think/m1703.gif
    http://www.freesmileys.org/smileys/smiley-confused013.gif

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 02:41
    Bo inni tak robią? Bo Bog tak każe?smile Bo po Ci drzwi w ogóle?smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 04:47
    ... raz jeszcze spytam... Po co wymyślać niestworzone historie i wydumane sytuacje, kiedy sprawa jest prosta?

    forum.gazeta.pl/forum/w,10226,142485646,142529279,Jezzzzuuuuuu_.html
    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 05:00
    beata_ napisała:
    ... raz jeszcze spytam... Po co wymyślać niestworzone historie i wydumane sytuacje, kiedy sprawa jest prosta?

    widocznie pisarze scenariuszy sa wsrod nas ... wink

    ale skoro juz sie tak upierasz, skomentuje :

    Taki wielki nietakt, że się zainteresowała i dzwoni/puka do jego drzwi????
    nie, nietakt niewielki ale widac stal sie problem w okolicznosciach

    Nie można jej otworzyć (NIE zapraszać od razu!) i powiedzieć co i jak?!
    no wlasnie, NIE wiemy, jakie byly przyczyny dlaczego zaden gosc nie otworzyl.

    A znajoma chyba nie zadzwoniła/zapukała do drzwi, żeby się wprosić na kawę do chorego/połamnego?!
    tego tez nie wiemy, i nie mamy wcale 100% pewnosci ze tak by nie bylo.

    Minnie

    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 05:05
    Skoro NIE WIEMY pewnych rzeczy, to dlaczego zaraz zakładać i tworzyć cuda? Dlaczego nie założyć rzeczy najprostszej, tylko najbardziej skompliowaną?

    Eeeeee tam - idę spać! smile

    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 05:10
    Skoro NIE WIEMY pewnych rzeczy, to dlaczego zaraz zakładać i tworzyć cuda? Dlaczego nie założyć rzeczy najprostszej, tylko najbardziej skompliowaną?

    poczekaj jeszczeee!

    no wlasnie, po co komplikowac. jak poodejmujemy pewne rzeczy to zostaja dwa zasadnicze fakty
    ona zajrzala po drodze, zapukala bez zapowiedzi, on podszedl ale nie otworzyl.

    Dla mnie 50-50 sprawa, nawet juz nie nietakt ale zdarzenie, i juz.

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 05:28
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > poczekaj jeszczeee!
    >
    > no wlasnie, po co komplikowac. jak poodejmujemy pewne rzeczy to zostaja dwa
    > zasadnicze fakty
    > ona zajrzala po drodze, zapukala bez zapowiedzi, on podszedl ale nie
    > otworzyl.


    Przepraszam, ale po jaką cholerę podchodził (on czy kto tam inny)? A skoro podszedł (czy ktoś) i narobił chałasu, to dlaczego nie otworzył (nie uchylił chociaż) drzwi?

    > Dla mnie 50-50 sprawa, nawet juz nie nietakt ale zdarzenie, i juz.

    A dla mnie bez sensu. Bo albo mnie "nie ma" i nie słychać mnie, albo jestem (co słychać) i otwieram/uchylam drzwi, mówiąc co tam trzeba/wypada w danym momencie. Ja lub osoby towarzyszące i bardziej sprawne - żeby się trzymać opisanej sytuacji smile


    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 05:46
    Przepraszam, ale po jaką cholerę podchodził (on czy kto tam inny)? A skoro podszedł (czy ktoś) i narobił chałasu, to dlaczego nie otworzył (nie uchylił chociaż) drzwi?

    zobaczyc kto to jest. moze spodziewali sie jeszcze kogos albo inkansenta albo doreczyciela z poczty - nie wiem.
    dosc ze zobaczyl nie tego kogo chcial, i nie otworzyl - nie przecze ze to milo.

    > A dla mnie bez sensu. Bo albo mnie "nie ma" i nie słychać mnie, albo jestem (co
    > słychać) i otwieram/uchylam drzwi, mówiąc co tam trzeba/wypada w danym momenci
    > e. Ja lub osoby towarzyszące i bardziej sprawne - żeby się trzymać opisanej syt
    > uacji smile

    a on wybral trzecia opcje - podejsc zobaczyc kto to jest i nie otworzyc PO zobaczeniu kto zacz.

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • beata_ 14.02.13, 07:23
    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

    > zobaczyc kto to jest. moze spodziewali sie jeszcze kogos albo inkansenta albo
    > doreczyciela z poczty - nie wiem.
    >
    > dosc ze zobaczyl nie tego kogo chcial, i nie otworzyl - nie przecze ze to milo.

    No właśnie - o tym też mówiłam... Ale skoro szedł, doszedł i zobaczył (on lub kto inny) osobę nieoczekiwaną, to czy po owym dojściu powinien udawać, że go nie ma? Albo doszedłszy nie otowrzyć, skoro i tak był słyszalny? On lub ktokolwiek z innych obecnych?

    > a on wybral trzecia opcje - podejsc zobaczyc kto to jest i nie otworzyc PO zobaczeniu
    > kto zacz.

    Jego prawo... ale skoro już się niejako "ujawnił" (podchodząc do wizjera tupał np. on sam albo ktoś inny) to wypadałoby te cholerne drzwi chociaż uchylić i pognać intruza precz smile

    Jak dla mnie to albo rybki, albo akwarium... Nie ma mnie (nawet udawane) i nie słychać mnie albo jestem i nie zapraszam, ale OTWIERAM skoro jestem i informuję dlaczego nie zapraszam. Koniec i kropka.
    Podchodzenie pod wizjer tupiąc lub skradając się np. po skrzypiącej podłodze, kiedy stojący za drzwiami doskonale słyszy i wie, że ktoś jest i to robi, jest poniżej wszystkiego i tyle. Dziwię się, że tego nie czujesz.

    --
    Nigdy...!
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 07:58
    beata_ napisała:
    Podchodzenie pod wizjer tupiąc lub skradając się np. po skrzypiącej podłodze, kiedy stojący za drzwiami doskonale słyszy i wie, że ktoś jest i to robi, jest poniżej wszystkiego i tyle. Dziwię się, że tego nie czujesz.

    A dlaczego niby mam czuc? niech czuje ten kto stoi za drzwiami jak JA sie czuje -
    taka wpadnieta bez zapowiedzi.

    takie odglosy wpadajacy powienien przyjac ze zrozumieniem, nie oburzeniem
    - znajoma w koncu
    wiedziala ze kolega ma zlamana noge itd- czemu ONA sie empatycznie nie zechciala domyslic ze moze byly powody nieotwierania? a tak, myslenie roszczeniowe,
    ponizej wszystkiego i tyle wink


    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 11:01
    Za pomocą tych przykłądowych sytuacji usiłujemy Ci uzmysłowić, że gospodarz moze mieć tysiace powodów obiektywnych i subiektywnych, żeby nie otwierać nieproszonemu gościowi! I to jest JEGO prawo! Nie wazne czy ma sr...kę, kochankę w łozku, grypę, remont, śpi, albo ogląa folm, czyta, gada z przyjaciółmi, czy normalnie NIC nie robi smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:29
    I pozostanę przy tym nierozumieniu chyba. Jakoś mi z tym lepiej w życiu smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 15:40
    ale co innego "mnie tak lepiej", a co innego "tak wypada i należy robić" - nie?
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:48
    kora3 napisała:

    > ale co innego "mnie tak lepiej", a co innego "tak wypada i należy robić" - nie?

    smile
    Hmmm, nie jestem tak do końca pewna czy skoro coś "wypada", to i "należy" (bezwzględnie) robić.
    Ale to JA - a mogę się przecież mylić, nie? Mogę? Pozwolisz mi? Tak na mój własny użytek smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 16:08
    Zasady SV Beato nie są takie sztywne, jak sie wydaje. Wszystko zależy zwykle od zażyłosci miedzy ludźmi.
    Do jednych stanowczo wcale NIE WYPADA iśc bez uprzedzenia, do innych - owszem, bo takie mamy z nimi zwyczaje. Po prostu
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 15.02.13, 01:38
    beata_ napisała:
    Hmmm, nie jestem tak do końca pewna czy skoro coś "wypada", to i "należy" (bezwzględnie) robić.
    Ale to JA - a mogę się przecież mylić, nie? Mogę? Pozwolisz mi? Tak na mój własny użytek


    Tak koniecznie wymagasz empatii dla znajomej ktora w efekcie koncowym zachowala sie gorzej bo teraz chodzi i obmawia,
    a gdzie twoja empatia dla chorego kolegi co nie mial ochoty na "niech to jasny piorun" wizyte?
    nawet zalozmy ze okay, powinien byl owtorzyc i pomeczyc sie z tlumaczeniem
    to i takim kontekscie znajoma wypada gorzej bo
    ~ nachodzi
    ~ zmusza do nieprzyjemnych wypraszan
    ~ zawraca sempiterne

    a przy fakcie dokonanym
    ~ jeszcze obmawia i sieje plotki

    wiec analizuajc to pod katem "kto zachowal sie mniej kulturalnie" tak czy siak- znajoma.

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 02:29
    beata_ napisała:
    Zaiste - powód do wyciągania wniosków po ochłonięciu (?), jak się patrzy...
    Wszyscy byli zajęci? Aż odgłosy wydawali?


    no wiesz.. .
    dokladnie nie wiedziala co to byly za odglosy, a to mogly byc odglosy rozkoszy na przyklad,
    moze kolega akurat oddawal sie slodkim igraszkom - moze akurat byla u niego girlfriend,
    lub moze slyszala jeki konajacych z bolu - wlasnie mordowal gosci co przyszli nie w pore wink
    i w jednym i w drugim przypadku niezbyt dobra pora na otwieranie majacej dobre checi znajomej..


    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 02:39
    wiesz,mnie dziwi bronienie z uporem godnym lepszej sprawy postawy kolezanki.
    Dobra, moze miała i dobre chęci i faktycznie chciała pomóc smile Ale skoro zachowała sie niewłasciwie a gośc jej nie otworzył (znaczy jej pomocy nie potrzebował) wypadaloby zbyć sprawę milczeniem wg mnie, a nie kolportowac wśród znajomych.

    Wypadaloby wyciągnąć naukę: nie rób drugiemu, co Tobie niemile, nie uszczesliwiaj na silę itd.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 02:43
    wiesz,mnie dziwi bronienie z uporem godnym lepszej sprawy postawy kolezanki.
    Dobra, moze miała i dobre chęci i faktycznie chciała pomóc smile Ale skoro zachowała sie niewłasciwie a gośc jej nie otworzył (znaczy jej pomocy nie potrzebował) wypadaloby zbyć sprawę milczeniem wg mnie, a nie kolportowac wśród znajomych.


    no wlasnie z tym to sie zgadzam, co juz wlasnie napisalam smile

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 02:46
    nie dośc, ze sama źle zrobiła to jeszcze ma prety smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 04:56
    ... obu Paniom (i ewentualnie innym osobom) uważne przeczytanie pierwszego posta smile
    Zawiera parę istotnych informacji.

    --
    Nigdy...!
  • claratrueba 14.02.13, 05:47
    Owszem zawiera- daleka znajoma postanawia odwiedzić dalekiego znajomego bo ona tak sobie chce. Nie przeczę, że intencje ma szlachetne zapewne. Ale oprócz brania pod uwage swoich intencji, należy brać pod uwagę możliwe odczucia tej drugiej strony. Savoir vivre i zasadę uprzedzania o wizycie wymyślono właśnie dlatego by osoby niepotrafiące wziąc pod uwagę czegokolwiek oprócz własnych odczuć czy intencji nie stawiały nachodzonego w sytuacji niekomfortowej odmawiania przyjęcia gościa, na którego wizytę nie ma ochoty. Człowiek po to ma dom, by strzegł jego prywatności i by mógł czuć sie w nim możliwie komfortowo. Osoby, które w imię własnych intencji i własnych potrzeb lekceważą tę prywatność postępują nie tylko niezgodnie z zasadami z-v, ale postępują egoistycznie lekceważąc odczucia drugiej osoby.
    To nie jest tak, że jak mam dobre intencje to już sobie mogę robić co chcę. Jest jeszcze druga osoba.
    Oburzenie bohaterki wpisu wynika zapewne z faktu, że ona chciała pomóc i ta jej szlachetność spotkała się z odtrąceniem. Tylko, że taki najazd bez zapowiedzi to nie jest niesienie pomocy, a narzucanie pomocy. A to jest zupełnie inna sprawa. Jest to niedelikatne, niegrzeczne i lekceważące. I nie ma żadnego powodu by oprócz dyskomfortu bycia nachodzonym, gospodarz musiał znosic dyskomfort wypraszania nieproszonego gościa.
  • beata_ 14.02.13, 07:39
    ... ja się nie upieram i nie twierdzę, że osoba "narzucająca się" z ewentualną chęcią pomocy zrobiła/robi dobrze i zgodnie z jakimikolwiek zasadami. Ja tylko mówię o tym, że wypadałoby (skoro już wiadomo, że jesteśmy w domu) jakoś poinformować tę osobę o braku zainteresowania tą pomocą. Według mnie nie jest w porządku ostentacyjne ignorowanie kogokolwiek, kto puka/dzwoni do naszych drzwi niezapowiedziany tylko dlatego, że jest niezapowiedziany.


    --
    Nigdy...!
  • claratrueba 14.02.13, 08:01
    Różnie z tą ostentacją może być.
    Osobą, która podeszła do drzwi wcale nie musiał być ów kolega a ktoś przez niego poproszony o sprawdzenie. I zobaczył osobę nieznaną, niezapowiedzianą.
    Mógł to być gospodarz w stanie, w jakim nie chciał pokazywać się nikomu prócz osób, które były mu na tyle bliskie, że się ich nie wstydził.
  • ach_dama_byc_z_kanady 14.02.13, 08:03
    z pierwszego postu wynikaloby, ze jednak kolega..

    Kolega to potwierdza: był w domu z parą przyjaciół, którzy przyszli umowieni wraz z zakupami dla niego (on raczej nie wyłazi z tą nogą). Słysząc dzwonek sądził, ze to moze ktoś z sąsiadów, ale w wizjerze zobaczył niezbyt bliską kolezankę.


    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • kora3 14.02.13, 11:14
    dokładnie nie miał ochoty na spotkanie z daleką znajomą bedąc w slabej kondycji i mając nieład w mieszkaniu.

    Wg Beaty pewnie postąpił nieludzko - wg mnie - niezrecznie, ale z drugiej strony czy jest jakaś zreczna forma zupełnie?

    Powiedzienie komuś "Wybacz, nie spodziewałem się Twej wizyty i nie jestem na nią przygotowany" pewnie też nie jest miłe dla ucha.

    A dodatkowo - nie czarujmy sie - skoro ktoś uwaza, że należy iśc do kogoś znanego na "czesc" niezapowiedzianym, bo się bedąc akurat w pobliżu dowiedziało, ze jest chory, może uwazać też, że gospodarz mówi coś takiego, bo np. nie ma dobrego wina, czy ciasta, a to przecież nie pzreszkadza smile temu kto przyszedł. Więc może zacząc nalegać: "ależ nie przejmuj sie, jak tylko na chwilę, zobaczyć, czy ci czegoś nie trzeba ..." itd. W tym momencie należałoby powiedzieć "Nie, niczego nie pottzebuję, ale dzieki za troskę, czesc" i zamknąć drzwi - wszak konwersacja skończona i wszystko wyjaśnionesmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • claratrueba 14.02.13, 12:33
    Koro, problemem takich wizyt jest zaskoczenie. I dlatego s-v nie przewiduje ich. Bo przygotować sie na nachalnego gościa (czy to w sposób drastyczny jak z wpisu Minnie) czy układając możliwie grzeczna formułke wypraszającą to można kiedy się z takimi sytuacjami spotykamy. Natomiast dla normalnego człowieka kierującego się szacunkiem dla innych i ich prywatności jest to spora niespodzianka. A to nie sprzyja inwencji twórczej.
    Obrażonej koleżance proponuję raczej przyjęcie, że są z kolegą kwita. Ona nie zachowała sie tak, jak ten człowiek powinien był oczekiwać. On zareagował w sposób, którego ona nie oczekiwała.
    Nauka z tego prosta- pomyśleć o odczuciach innych nim podejmie sie jakieś działanie. A potem uderzyć się i we własne piersi- dostałam nauczkę za brak szacunku.
    Nie przypadkiem mądre przysłowie mówi "dobrymi intencjami piekło wybrukowane".
    Ja do tego swojego kolegi, o ktorym pisałam zadzwoniłam nie z pretensjami czy chociażby w celu wyjasnienia dlaczego mi nie otworzył. Zadzwoniłam z przeprosinami, że go tak najechałam. Bo uświadomiłam sobie, że w swoich szlachetnych lecz kompletnie nieprzemyślanych intencjach nie wzięłam pod uwagę, że on może nie chcieć widzieć niezbyt bliskiej kobiety.
  • kora3 14.02.13, 11:03
    smile JA go napisałąm, wiec chyba najlepiej wiem co zawierasmile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 15:41
    kora3 napisała:

    > smile JA go napisałąm, wiec chyba najlepiej wiem co zawierasmile

    Owszem smile
    Plus wiesz to, czego NIE zawiera smile

    Żeby było jasne - nie twierdzę, że "odwiedzająca" zachowała się właściwie. Uważam tylko, że pewne rzeczy, w pewnych sytuacjach można postarać się zrozumieć. Dotyczy to obu stron uczestniczących w "zajściu" smile

    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 15:48
    uznał sprawę ZLEGO zachowania kolezanki za niebyłą i nie rozgłaszał jej znajomym szukając "sojuszników", tylko przeszedł do porzadku dziennego. To ONA wszystko rozdmuchała, nagadała wszystkim itd.
    ON ma ją rozumieć, że poczuła się glupio kiey jejj nie otworzył, a;le ONA jego rozumieć nie musi, że nie miał ochoty widzieć się ze starą znajomą w gatkach i z nogą w gipsie, ni jej splawiać, nie musi juz?smile
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • beata_ 14.02.13, 16:01
    ... ładnie widać, że teoria to jedno, a praktyka - drugie smile
    Otwiera się też przy okazji pole do ewentualnej dalszej dyskusji typu "co by było, gdyby"... ale zostawmy to już może smile


    --
    Nigdy...!
  • kora3 14.02.13, 16:17
    Kompletnie nie rozumiem: no gdyby nie zaczeła robić afery, to nikt by się o jej niewłąściwym zachowanoiu nie dowiedział - proste smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ach_dama_byc_z_kanady 15.02.13, 01:33
    uznał sprawę ZLEGO zachowania kolezanki za niebyłą i nie rozgłaszał jej znajomym szukając "sojuszników", tylko przeszedł do porzadku dziennego. To ONA wszystko rozdmuchała, nagadała wszystkim itd.
    ON ma ją rozumieć, że poczuła się glupio kiey jejj nie otworzył, a;le ONA jego rozumieć nie musi, że nie miał ochoty widzieć się ze starą znajomą w gatkach i z nogą w gipsie, ni jej splawiać, nie musi juz?


    toz o tym wlasnie w kolko klepie smile

    Minnie


    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • milamala 01.04.13, 13:36
    Kolezanka nei zachowala sie idealnie, bo mogla sie rzeczywiscie najpierw zapowiedziec. Ale chciala dobrze. Nie miala nic zlego na mysli. Zareagowala uczuciowo; chory kolega, trzeba isc, zapytac jak sie czuje, czy czegos nie potrzeba. Rozumie, ze o stanie zdrowia kolegi dowiedziala sie juz bedac w bloku znajomych, wiec jej brak zapowiedzi tez mozna usprawiedliwic. Choc oczywisie lepiej byloby zeby to zrobila.
    Ale zachowania kolegi usprawiedliwic sie raczej nie da. Mogl jej drzwi otworzyc, chwile porozmawaic, podziekowac za troske i wyjasnic, ze czeka na przyjaciol i chetnie umowi sie z nia w innym terminie.
    W calej tej sytuacji rozumie oburzenie kolezanki. A zupelnie nei pojmuje zachowania tego pana. Mnei byloby glupio podejsc do drzwi, zajrzec przez judasza, wiedziec, ze osoba za drzwiami juz wie ze jestem w srodku i po prostu nie otwiera, bo widzi, ze to ja jestem za drzwiami. Wyjatkowo nieeleganckie.
  • baba67 01.04.13, 16:13
    Zachowanie kolegi mozna usprawiedliwic, mogl poprosic kogos kto tam byl zeby podziekowal za wizyte i nie wpuscil, zachowanie kolezanki, zwlaszcza w kontekscie obgadywania-skandaliczne.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • deszcz.ryb 01.04.13, 18:35
    Przeczytaj ten wątek, 1000 razy już było to omawiane: nieważne, że koleżanka miała dobre intencje - wiesz, że dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Poszła bez zapowiedzi, więc zaryzykowała, że może kolegi nie być albo nie otworzy. I tak się też stało. Więc może mieć pretensje tylko do siebie, bo TO ONA NIE UMIAŁA SIĘ ZACHOWAĆ! Kolega nie musiał otwierać drzwi osobie niezapowiedzianej. A już obgadywanie go przez koleżankę jest poniżej wszelkiej krytyki.

    >A zupelnie nei pojmuje zachow
    > ania tego pana. Mnei byloby glupio podejsc do drzwi, zajrzec przez judasza, wie
    > dziec, ze osoba za drzwiami juz wie ze jestem w srodku i po prostu nie otwiera,
    > bo widzi, ze to ja jestem za drzwiami. Wyjatkowo nieeleganckie

    TOBIE by było głupio, mnie nie. Jak jesteś taka chętna do przyjmowania niezapowiedzianych gości - proszę bardzo, ale sv tego NIE wymaga.
  • milamala 01.04.13, 21:38
    A ja naiwnie myslalam, ze kazdy moze miec swoje zdanie, a widac moga miec je tylko niektorzy, a wszystko oczywiscie zgodnie z savoir vivre'em .... a jakze.

    Jesli zas Twoja opinia jest czyms wiecej niz tylko Twoim osobistym zdaniem, to prosze zalinkuj oficjalna wersje tego "przepisu".
  • baba67 01.04.13, 21:58
    Mozesz miec opinie jaka chcesz.My tez.
    To bardzo ksztalcace poznac opinie innych i miec swiadomosc ze istnieja ludzie ktorzy mysla inaczej.Moze sie teraz chwile zastanowisz zanim kogos najdziesz i przez te chwile moze pomyslisz o telefonie oszczedzajac komus i sobie glupiej sytuacji?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • milamala 01.04.13, 22:14
    "> Mozesz miec opinie jaka chcesz.My tez.
    > To bardzo ksztalcace poznac opinie innych i miec swiadomosc ze istnieja ludzie
    > ktorzy mysla inaczej.Moze sie teraz chwile zastanowisz zanim kogos najdziesz i
    > przez te chwile moze pomyslisz o telefonie oszczedzajac komus i sobie glupiej s
    > ytuacji?"

    Ja swoje zdanie wypowiedzialam grzecznie, niczego nikomu nie narzucajac, w przeciwienstwie do Was.
    Co do drugiej czescie wypowiedzi. Owszem zastanowilam sie i doszlam do wniosku, ze zdanie wypowiadane przez kogos w takim tonie, mowiac delikatnie nieznoszacym sprzeciwu ma niewiele wspolnego z sv, i nie jest godne dalszego rozwazania.
    Pozdrawiam.
  • baba67 01.04.13, 22:20
    Zdaje sie ze Twoje wyobrazenie o tym forum jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci.
    Jaki ton nie znoszacy sprzeciwu?Czego tu oczekujesz-zachwytow i slodzenia?
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • milamala 01.04.13, 22:35
    baba67 napisała:

    > Zdaje sie ze Twoje wyobrazenie o tym forum jest zupelnie oderwane od rzeczywist
    > osci.
    > Jaki ton nie znoszacy sprzeciwu?Czego tu oczekujesz-zachwytow i slodzenia?

    Od Was nie oczekuje niczego.
    Choc przyznam, ze zwykle od innych oczekuje najzwyklejszego uszanowania innego zdania oraz kulturalnego wypowiedzenia swojego bez osobistych wycieczek. Nawet nie nazywam tego sv, po prostu to jest norma. Jak widac nie dla wszystkich.
  • baba67 01.04.13, 22:53
    Dobrze, nie bedziemy Twoich opinii komentowac ani w zaden inny sposob sie odnosic.
    Bo cos mi sie zdaje ze uszanowanie cudzego zdania (czyli Twojego) rozumiesz jako zachwyt.A o ten zachwyt trudno jesli ktos wspolczuje pannie z przerosnietym ego (jestem taaaka dobra i wspolczujaca) ktora dostala po nosie a potem obsmarowuje znajomego po miescie.
    Sporo ludzi wchodzi na fora bo oczekuje dopieszczenia.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • milamala 02.04.13, 02:07
    > Bo cos mi sie zdaje ze uszanowanie cudzego zdania (czyli Twojego) rozumiesz jak
    > o zachwyt.

    No prosze nie tylko dyrygujesz co inni powinni na dany temat sadzic, ale nawet wiesz co mysla. Bez komentarza.
  • deszcz.ryb 01.04.13, 23:40
    > A ja naiwnie myslalam, ze kazdy moze miec swoje zdanie, a widac moga miec je ty
    > lko niektorzy, a wszystko oczywiscie zgodnie z savoir vivre'em .... a jakze.

    Mówi ci coś nazwa tego forum? Jak myślisz, dlaczego ono zostało nazwane "Savoir vivre"? Może dlatego, że ludzie tu przychodzą, żeby dowiedzieć się, jak należałoby zareagować na daną sytuację w kontekście sv? Ty masz swoje zdanie - możesz je mieć i możesz pozwolić znajomym, żeby nie szanowali twojej prywatności i przyłazili bez zapowiedzi. Ale pogódź się z tym, że to nie jest zachowanie zgodne z sv, nieważne, co próbujesz nam wmawiać.

    I nie mam pojęcia, jak przychodzenie bez zapowiedzi i obgadywanie kogoś może ci się mieścić w normach sv, może mogłabyś wytłumaczyć to nam, maluczkim?
  • milamala 02.04.13, 02:05
    "Może dlatego, że ludzie tu przychodzą, żeby dowiedzieć się, jak należa
    > łoby zareagować na daną sytuację w kontekście sv"

    Od Ciebie w kazdym razie z cala pewnoscia sie tego nie dowiedza.
    Krotko mowiac, osoba, ktora zachowuje sie niezgodnie z sv jest raczej slabo przekonywujaca jak chodzi o wykladnie zasad sv.
    Pozdrawiam.
  • baba67 02.04.13, 08:34
    Zamiast obrazac deszczryb moze odpowiesz na jej pytanie?Biedulka- nie przykochali, nie poglaskali a skrytykowali urocze malenstwo to sie odszczekuje.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • kornel-1 02.04.13, 18:49
    He he. Krytyka po nie spływa jak woda po kaczce. Sorry, że wytknąłem ci niekulturalne zachowanie. Szczególnie na tym forum należy postępować zgodnie z zasadami SV.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • milamala 02.04.13, 20:28
    > Zamiast obrazac deszczryb moze odpowiesz na jej pytanie?Biedulka- nie przykocha
    > li, nie poglaskali a skrytykowali urocze malenstwo to sie odszczekuje.

    Widze, ze charakteryzuje Cie nie tylko brak kultury ale nieumiejetnosc rozumienia prostych rzeczy.
    Twojej setki postow nie tylko nie komentowalam, ale nawet ich jak widze slusznie nie przeczytalam. A Ty oraz deszczryb moj post niegrzecznie w sposob narzucajacy swoje zdanie skomentowalas - choc nikt Cie o to nie prosil.
    Nie wyrazilam zainteresowania Twoja opinia. Nie prosilam nikogo o rade w kwestii swojej opinii.

    Czemu uznalas, ze koniecznie musisz mi ja dac?
    Co mi to przypomina?
    Zaraz, zaraz ... czy to nie jest jak to narzucanie sie z niezapowiedziana wizyta.
    Ktos nie oczekuje wizyty (opinii) a ja jednak do niego przyjde (dam mu ja).
    Ciekawe jak narzucane sie z wlasna opini , gdy odbiorca opini nie jest nie zainteresowany ma sie do sv.
    Reasumujac, drogie Panie nie pouczajcie innych. Pouczcie najpierw siebie.
  • baba67 02.04.13, 21:43
    No nie ? Co Ty powiesz?
    Bardzo dobrze, nie czytaj, nie komentuj , w ogole tu nie wchodz najlepiej, forum jest od czytania i komentowania a nie dzielenia sie laskawie plodami wlasnego umyslu i oczekiwania ze ktos sie bedzie nimi zachwycal.
    Sa fora -towarzystwa wzajemnej adoracji , dobrze poszukaj, na pewno znajdziesz.To nie tu.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • milamala 02.04.13, 21:56
    "No nie ? Co Ty powiesz?
    > Bardzo dobrze, nie czytaj, nie komentuj , w ogole tu nie wchodz najlepiej, foru
    > m jest od czytania i komentowania a nie dzielenia sie laskawie plodami wlasnego
    > umyslu i oczekiwania ze ktos sie bedzie nimi zachwycal.
    > Sa fora -towarzystwa wzajemnej adoracji , dobrze poszukaj, na pewno znajdziesz.
    > To nie tu."

    Oj rozumienie szwankuje i to mocno. Zreszta tak jak s-v.

    Gdzie napisalam, ze nie masz prawa sie wypowiadac. Kto Ci zabroni. Wypowiadasz sie kwieciscie i nikt Twoich wypowiedzi nie usuwa. Wiec jaki masz problem.

    Inna rzecza zas JEST DAWANIE NIECHCIANYCH PORAD - hm ... JAK SKLADANIE NIECHCIANYCH WIZYT.
    O porade/opinie prosila osoba zakladajaca watek, dostala ja od Ciebie, ode mnie, i od masy innych ludzi, zgodnie ze swoja prosba.
    Ja o opinie na temat mojej opinii nie prosilam.
    Tak jak ta pani, ktora odwiedzila tego pana wbrew jego oczekiwaniom. Udzielilas mi jej wbrew moim oczekiwaniom i na dodatek w niegrzeczny sposob, ktory zreszta zaciecie kontynuujesz.

    Choc ta pani zachowala sie rownie zle i niezgodnie z s-v jak Ty, to przynajmniej ona miala czyste intencje, chciala odwiedzic chorego. A Ciebie nic nie usprawiedlia poza samozapatrzeniem w siebie.

  • a1ma 03.04.13, 09:54
    > Sa fora -towarzystwa wzajemnej adoracji , dobrze poszukaj, na pewno znajdziesz.
    > To nie tu.

    Czyżby?
  • baba67 03.04.13, 09:58
    Czujesz sie adorowana?Ja tam nie.
    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • a1ma 03.04.13, 10:01
    milamala napisała:

    > Kolezanka nei zachowala sie idealnie, bo mogla sie rzeczywiscie najpierw zapowi
    > edziec. Ale chciala dobrze. Nie miala nic zlego na mysli. Zareagowala uczuciowo
    > ; chory kolega, trzeba isc, zapytac jak sie czuje, czy czegos nie potrzeba. Roz
    > umie, ze o stanie zdrowia kolegi dowiedziala sie juz bedac w bloku znajomych, w
    > iec jej brak zapowiedzi tez mozna usprawiedliwic. Choc oczywisie lepiej byloby
    > zeby to zrobila.
    > Ale zachowania kolegi usprawiedliwic sie raczej nie da. Mogl jej drzwi otworzyc
    > , chwile porozmawaic, podziekowac za troske i wyjasnic, ze czeka na przyjaciol
    > i chetnie umowi sie z nia w innym terminie.
    > W calej tej sytuacji rozumie oburzenie kolezanki. A zupelnie nei pojmuje zachow
    > ania tego pana. Mnei byloby glupio podejsc do drzwi, zajrzec przez judasza, wie
    > dziec, ze osoba za drzwiami juz wie ze jestem w srodku i po prostu nie otwiera,
    > bo widzi, ze to ja jestem za drzwiami. Wyjatkowo nieeleganckie.

    Mogę się pod tym podpisać.
    Savoir-vivre savoir-vivrem, ale rzecz rozbija się o intencje - koleżanka miała je dobre, kolega wykazał się zwyczajnym brakiem odwagi cywilnej - należało otworzyć i przeprosić, że nie możemy teraz podjąć koleżanki wizytą, zapraszamy w innym, uprzednio uzgodnionym telefonicznie terminie. Albo nie zapraszamy, jak tam sobie chcemy.

    Inna rzecz, że rozgłaszanie przez koleżankę "zniewagi" nie powinna mieć miejsca.
  • baba67 03.04.13, 10:12
    Kolega mogl poprosic osobe opiekujaca sie zeby otworzyla i wyjasnila sytuacje.Gdyby byl sam w domu otwierac nie musial,mogl byc nieubrany, niedomyty,naprawde nie ma to nic wspolnego z odwaga cywilna.Tu rzeczywiscie sie nie popisal.Jednak moglo dojsc do sytuacji ze to nie on podszedl i patrzyl przez wizjer-moze osoba opiekujaca sie ktora kolezanki nie znala i stwierdzila ze to jakas akwizytorka albo Swiadek Jehowy?
    Moze gdyby kolezanka nie obnosila swej urazy po miescie sytuacja by sie wyjasnila?


    --
    Śmiech to jest poważna sprawa.
    Gogol
  • crazy_stupid_love 10.10.17, 15:30
    Czyli mialabym ukrywac sie we wlasnym domu?
    Tzn chodzic po ciemku? smile mowic szeptem? Bez przesady.
    Widocznie chlopak ja zna na tyle ze wiedzial ze jak juz sie wprosi na 5 minut to bedzie siedziec 2 godziny minimum a byl umowiony z innymi kolegami. Meskie tematy wiadomo.
    Jak umawiam sie z 1 kolezanka to nie umawiam 2giej chyba ze ta 1sza wyrazi chec.

    --
    Jesteśmy tylko szczególnie zaawansowaną w rozwoju odmianą małp na niezbyt ważnej planecie, krążącej wokół całkiem przeciętnego Słońca. (Stephen Hawking)
  • 10iwonka10 10.10.17, 22:00
    Prawde mowiac kolega ma rodzine, bliskich znajomych wiec ma mu kto pomoc w codziennych sprawach. Jesli kolezanka chciala byc mila I go odwiedzic to mogla to jakos zaaranzowac nawet jak nie ma jego telefonu to ci znajomi co mieszkaja w poblizu mogli dzien wczesniej zapukac I zapytac czy bedzie w domu I czy bedzie mial czas. Takie ...a bo bylam w poblizu ....dla mnie to brak szacunku dla tej drugiej osoby.
  • kora3 11.10.17, 09:06
    Ja uważam, ze wpraszanie się do kogoś w dowolnej formie jest niegrzeczne. Można w takiej jak ta - dawna już poniekąd smile - sytuacji zadzwonić i zapytać, czy chora osoba czegoś nie potrzebuje, bo się będzie w pobliżu. Przy czym bezwzględnie i bez komentarza, takze a nawet szczególnie na zewnątrz smile - przyjąc odpowiedź także odmowną.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • firlefanz 15.10.17, 12:57
    obie strony - niewłaściwe zachowanie.

    odkąd istnieją komórki nie ma już usprawiedliwienia dla niezapowiedzianych wizyt.

    Ale kolega jeśli nie chciał nikogo wpuszczać to nie powinien był podchodzić do drzwi (to przecież słychać).
    Jeśli już podszedł i zobaczył znajomą, nawet dalszą, to powinien otworzyć i powiedzieć, że niestety nie może teraz się z nią spotkać, bo... ładnie brzmiące wyjaśnienie.
  • kora3 15.10.17, 13:27
    Wiesz, wg mnie KAZDY ma prawo podejść do SWOUCH drzwi i zobaczyć kto doń puka/dzwoni.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • firlefanz 15.10.17, 15:39
    co do tego 100% zgody smile i obca osoba nie ma prawa się obrazić, że widząc nieznajomego w wizjerze nie otwieramy.

    ale jeśli osoba znajoma słyszy, że podchodzimy i nie otwieramy to się nie dziwię, że się obraziła.
  • kora3 15.10.17, 17:07
    a ja się dziwię - przyszła nieumówiona...poza ty taki drobny szczegółwink - człowiek pod drzwiami może sluszeć, ze ktoś podchodzi do drzwi, ale NIE WIDZI kto to smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 16.10.17, 13:57
    Koro, podejscie do drzwi, obejrzenie znajomego, niezapowiedzianego goscia przez wizjer i brak jakiejkolwiek reakcji- taki kompletny ignor jak najgorzej swiadczy o gospodarzu. To jest straszny obciach dyskwalifikujacy taka osobe jako cywilizowanego czlowieka. Bez wzgledu na to czy wizytujacy popelnil grzech niezapowiedzenia sie czy nie. Ten "twoj" czlowiek wykazal sie nie tylko brakiem kultury ale i kompletnym brakiem przyslowiowych jaj.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 16.10.17, 15:24
    A gdyby w domu pana była obca osoba - przecież nawiedzająca bez zapowi9edzi o tym mnie wie.. Poza tym - ja nie otworzyłabym drzwi nie w formie osobie niebiskiej, niezapowiedzianej - żeby zobaczyć kto zacz - musiałabym podejść i zobaczyć - proste. Nie znam zasady SV nakazującej nam otwoeramie każdemu komu się zajść zachce, ale jak znasz - to podaj

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 16.10.17, 16:21
    Koro, znowu nie czytasz co sie do ciebie pisze, tylko chcesz zeby bylo o Tobie.
    Jak juz ten twoj kolega doczlapal z chora noga do drzwi to mogl znajomej powiedziec ze dziekuje za troske, nic mu nie potrzeba, jest zajety, do widzenia.
    Jesli podoba ci sie jego postawa to twoje prawo - jednak pytalas nas o opinie wiec przyjmij i taka, ze twoj kolega to arogant bez jaj. Juz ci kiedys gratulowalam roznych wyjatkowych znajomosci. Co przypadek to ciekawszy - sama smietanka towarzystwa az niedobrze sie robi.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • kora3 16.10.17, 19:47
    Normalny człowiek, nikogo się nie spodziewa, to nie otwiera

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 10:25
    Koro, a jak jednak otwiera zeby sprawdzic czy to nie wazna sprawa, czy moze awaria to jest wedlug ciebie nienormalny? Ty tak ta normalnoscia szafujesz ze kuriozalnie sie robi.
    Normalne moze byc dla ciebie, ale ty nie jestes obowiazukacym wzorem normalnosci, wiec nie mozesz wyrokowac co jest normalne.


    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 17.10.17, 10:46
    A jak otwiera to też dobrze, jego sprawa. ów kolega właśnie podszedł do drzwi by sprawdzić kto zacz, bo właśnie sadził, ze być może ktoś z sąsiadów, jakaś awaria - znów normalne, skoro się nikogo nie spodziewał, a pora była taka, ze raczej nie listonosz, czy pan od liczników.

    Nadal nie rozumiem, dlaczego ktoś ma obowiązek otwierać każdemu znajomemu, z którym się NIE umawiał i z którym nawet takiego zwyczaju wspólnego nie ma, że może wpadać bez zapowiedzi - w każdej sytuacji i okolicznościach.
    Nie przekonuje mnie, ze należy otworzyć komuś takiemu i powiedzieć, ze nici z wizyty. Raz, że taka sytuacja jest ogólnie dyskomfortowa dla obu stron, dwa ze wymaga stanięcia twarzą w twarz z intruzem, czego gospodarz może z różnych przyczyn - nie chcieć. Np. ja teraz bym nie chciała - jestem chora, bez makijażu, w domowym ubraniu i nie chciałabym widzieć się z nikim dalszym, kto zna mój znacznie bardziej dopracowany wizerunek.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.10.17, 11:03
    Bo tak jest po prostu grzeczniej? Jakos tak bardziej cywilizowanie? A to że ktos jest próżny to inna kwestia i inny problem.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 17.10.17, 11:17
    grzecznie to jest nikogo nie nachodzić Babo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 17.10.17, 12:27
    Nie zdarzyło mi się pojawiać u kogoś bez zapowiedzi od bardzo dawna, ale kiedyś, w czasach przedkomórkowych grubo, a nawet przedtelefonicznych- w tym sensie ze rzadko kto miał telefon stacjonarny w domu zdarzyło mi się cosik takiego. Mianowicie - przyjechaliśmy z rodzicami do siostry taty - oczywiście zaproszeni. Przyjechaliśmy wieczorem i nazajutrz rano ciocia mnie wysłała do swego syna, a mego kuzyna mieszkającego opodal, żeby mu przekazać, ze jesteśmy i w ogóle. Dodam, że ciocia sporo lat starsza była od mego ojca, a kuzyn ode mnie. Jak ja miałam wtedy z 15 lat, to on - koło 30- stki miał. Pora była nie jakaś egzotyczna, koło 11 w sobotę. Przyszłam, samochód kuzyna stoi na posesji, znaczy - jest pewnie. Dzwonię do drzwi, chwila ciszy, już miałam odejść, aż w końcu otwiera mi kuzynio, w szlafrokusmile Móiwę, ze ciocia mnie przysłała, zaprasza na obiad później ...Kuzyn widocznie zmieszany - no tak, dziękuje, fajnie zew przyjechaliśmy, będzie, ale teraz ...no dopiero wstał, nie zaprasza do srodka. Przyszedł na ten obiad u matki, a jakże, z kolezanką smile Pewnie ja gościł na noc. Powiem Ci, że lepiej bym się 100 razy czuła, jakby mi wtedy nie otworzył wcale - nie żeby mnie jakoś "obrażało" , ze mnie nie wpuścił - uprzedzam smile Było ciepło, nie padało, do domu ciotki daleko nie miałam, a z kuzynem też blisko nie byłam z racji różnicy wieku. Po prostu widziałam, ze swoim pojawieniem się wprawiłam go w zakłopotanie i z tego powodu źle się czułam w tej sytuacji. Jasne, wówczas nie było telów w powszechnym użyciu, a ja też sama z własnej inicjatywy nie poszłam, tylko posłała mnie ciocia. ALE mimo to niefajnie się czułam - bo nie jest fajnie być odprawionym nawet grzecznie od drzwi. Dlatego uważam, że dużo lepiej byłoby, gdyby kuzyn mi zwyczajnie nie otworzył, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały ze jest w domu. smile

    A teraz jeszcze jedna historyjka dla Ciebie Babo. Otóż moja chrzestna miała ongiś sąsiadkę, pani owa była parę lat od ciotki starsza i były bardzo zaprzyjaźnione. Od kiedy pani sąsiadka owdowiała, a jej syn wyjechał na studia pani zrobiła się jeszcze bardziej towarzyska z sąsiadką, czyli moja ciotką. Uprzedzając, mojej cioci to nie przeszkadzało - w tamtym czasie była już na rencie, mąż pracował poza domem, a dorastająca corka, moja kuzynka nie wymagała jakiejś opieki wielkiej. Tak się więc utarło, że pani sąsiadka wpadała sobie do mieszkania na co dzień zajmowanego przez ciotkę i kuzynkę, z rzadka także wujka - gdy był na miejscu.
    Moja kuzynka z panią jakichś zażyłych kontaktów nie miała - ot dzień dobry, miłego dnia - jak sąsiadka była i matki, to kuzynka w tych ich spotkaniach nie uczestniczyła . Normalne zresztą, to była młodziutka panienka wówczas. Ale jak pani sąsiadka przyszła pod nieobecność jej mamy, to ja wpuszczała, chwilę dotrzymywała towarzystwa...
    No i zdarzyło się tak, że moja ciotka gdzieś tam jechała z moimi rodzicami, a kuzynka zostawała w domu. Zostawała, by spotkać się ze swoim ówczesnym chłopakiem, by no po prostu pierwszy raz w zyciu iść z nim do łozka. Wiedziałam o tym od niej samej, jestem parę lat starsza, więc udzielałam jej rad w temacie m. in. antykoncepcji. Wiedziała o tej decyzji także jej matka.
    Jak owa matka sobie pojechała, chłopak do niej przyszedł. Zadbali o nastrój, winko, świece... Tymczasem, jak już byli w łóżku usłyszeli dźwięk drzwi w korytarzu i zaraz potem pukanie do drzwi mieszkania kuzynki. No na bank pani sąsiadka. Kuzynka jej nie otworzyła. Nastrój nieco się zepsuł, ale naprawili smile I byłoby Babo po temacie, gdyby nie to, że panią sąsiadkę bardzo brak otwarcia jej drzwi zabolał.

    Nazajutrz czy za kilka dni, jak się pojawiła u ciotki to na "dzień dobry" kuzynki odpowiedziała - Teraz dzień dobry, a jak byłaś z chłopakiem to mi nie otworzyłaś. Czyli babsko wiedziało, że ciotki nie ma, a do nuej przyszedł chłopak i MIMO TO babsztyl usiłował się wepchać! kuzynka - nic nie powiedziała, ale ciotka - owszem... Powiedziała, że skoro pani sąsiadka wiedziała, ze jej nie ma, to po coż się wybierała do niej...No zobaczyć co się dzieje...A ktoś ją o to prosił ewentualnie? Ano - nie ... Pani sąsiadka się obraziła i w sumie dobrze smile
    Pytanie co TY zrobiłabyś na miejscu mojej kuzynki ....Otworzyłabyś drzwi i ? Pomijając fakt, ze była niekompletnie ubrana smile a w jej pokoju lezał w łóżku goły facet ...Co byś powiedziała?
    "mamy nie ma" ?
    Ewentualne wyrazy ubolewania nad prowadzeniem się mej rodziny możesz sobie darować, gdyby miały paśćsmile Moja kuzynka miała wówczas 18 lat, a nie np. 14smile i w naszych domach rozmawiało się normalnie o seksie z rodzicami, więc ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 12:01
    Koro, o jajach nic nie zrozumialas - wlasnie o staniecie twarza w twarz chodzi chociaby przez zamkniete drzwi jesli otworzyc sie ich z jakichs powodow za skarby nie chce.
    Taki ignor to chowanie glowy w piasek, to wypinanie dupska na goscia.
    Mozna oczywiscie tak robic, ale bez oczekiwania ze zostanie to ocenione jako wyborne zachowanie.
    Skoro nie rozumiesz roznicy, to widocznie nie sa ci do szczescia potrzebne takie niuanse.


    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • kora3 17.10.17, 12:36
    Człowiek przychodzący bez zaproszenia nie jest gościem - od tego należy zacząć Asiu. Jest intruzem i musi liczyć się także z tym, że pocałuje klamkę. NIE będę otwierała drzwi nie w formie komus, bo zachciało mu się mnie "najechać" - uprzedzając, miałam taką sytuację raz, otworzył mój kolega będący u mnie, to też było źle wg Was smile
    Mój dom, moje drzwi - nie umawiałam się, nie zapraszałam - dla mnie sprawa prosta: mogę otwierać, mogę nie . To, ze WY ulegacie nachałom - Wasza sprawa

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 13:01
    Nie Koro, intruzem bylby gdyby wepchnal noge za prog, wtargnal na sile i zazadal obiadu. Znajoma osoba, nawet niezaproszona i zjawiajaca sie nie w pore pod drzwiami to nadal gosc choc nieproszony. nieproszonego goscia mozna odprawic od drzwi, mozna i nalezy jesli nie sie ochoty go przyjmowac w salonie.


    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • kora3 17.10.17, 13:53
    Nie Asiu - niezapowiedziana osoba to intruz - fakt, nie musi nim być, ale MOZE- dlatego wg zasad poza wyjątkami nie pojawia się u czyichś drzwi nieproszonym (wyjątkami są sytuacje awaryjne). Jeśli już jednak ktoś się na to decyduje, to misi się liczyć z konsekwencjami np. takimi, ze kogoś nie zastanie, że ktoś mu nie otworzy, a także takimi ze otworzy i odprawi. Wg mnie ostania sytuacja jest najmniej komfortowa dla obu stron

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 15:08
    Ty nadal nie rozumiesz jakim obciachem jest podejscie do drzwi, obejrzenie znajomej osoby przez judasza i odczlapanie od nich bedac slyszalnym za drzwiami. Pewnie tego nigdy nie zrozumiesz, bo tak po prostu masz.
    I w sumie nie masz obowiazku zrozumiec.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 17.10.17, 15:38
    No nie rozumiem - dla mnie obciachem jest przyjście do kogoś niezapowiedzianym (poza osobami, z którymi ma się takie uklady, że można) - nie rozumiem czemu ma to służyć. Do tego nie rozumiem też skąd intruz wie, kto sobie go obejrzał ...smile

    Mój kolega miał kiedyś taką sytuację: zapukał do sąsiada, by go prosić o coś tam. Usłyszał właśnie szuranie pod drzwiami, ale nikt mu nie otworzył, wiec sobie poszedł. Sąsiada na te okoliczność nie indagował - nie otworzył, widać nie chciał/nie mógł. Parę dni później sąsiad sam mu przy okazji powiedział, że gości u siebie sędziwego krewnego. Starszy pan NIKOMU drzwi nie otwierał, bo się zwyczajnie bał. Domownicy mieli swe klucze, więc im otwierać nie musiał. ale jak ktoś pukał podchodził pod drzwi i patrzył kto zacz. I jakoś wyobraź sobie mój kolega pana prze4z te drzwi nie widziałsmile Inna sprawa, że jest on zdrowy psychicznie, wiec zwyczajnie uznał, że sąsiad jakichś przyczyn nie otworzył i koniec. Nie umawiali się, wiec....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 16:21
    Po co te dykteryjki o starszym panu???? Ze niby on usprawiedliwia fatalne maniery twojego kolegi? Ze jak go nie bylo widac przez wizjer to obciachu nie ma?
    Koro, nie tlumacz juz wiecej. Sporo ludzi juz ci w tym watku wyjawilo swoje opinie, ja ci wyjawilam - czego ci jeszcze potrzeba? Ten kolega ci pasuje, macie ten sam feler nieuznawania potrzeby dobrego zachowania w trudnej sytuacji - ciesz sie, ze do siebie pasujecie.
    Te znajoma spod drzwi ma juz z glowy to i dla ciebie zagrozenia juz nie ma....w drzwi twe nie zalomocze, drzwi ci nie zbruka. Spokojnie.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 17.10.17, 16:42
    Do mnie ta znajoma przecież nie przychodzi bez zapowiedzismile a watek ma coś 4 lata - przypomnę. Jeśli chodzi natomiast o "feler" o muszę Cię zmartwić - móstwo ludzi ma taki, ze nie w smak im nagłe pojawienie się niezapowiedzianej osoby.
    W zasadzie, to większość ludzi tak ma...To, ze może ktoś tego nie powie takiemu natrętowi, to inna sprawa.

    Co do starszego pana - nic nadzwyczajnego - starsi ludzie często boją się otwierać drzwi obcym i poniekąd - słusznie. Nie na darmo ostrzega ich przed tym także np. policja. Tu jednak chodziło tylko o to, że pan kolegę najpewniej przez wizjer widział, ale kolega pana - nie. smile i podejrzewał, że no sąsiad nie ma ochoty na spotkanie z nim. No i co? No nic - może nie mieć, bo się nie umawiali - proste.

    Nie pojmuję zupełnie, dlaczego bronisz jakichś wyimagonowanych interesów nachalnej i niekulturalnej osoby, a jej niedoszłej heh ofierze odmawiasz prawa do prywatności. Tym bardziej to dziwne, ze mpowa o kobiecie, która jest daleką znajomą, a nie przyjaciółką domu. Zupełnie przypadkiem wiedziała, gdzie ów kolega mieszka, bo blisko jej jakichś krewnych. Znaja się na "cześć cześć" - naprawdę uważasz, ze taka osobę wypada bez zadnego uprzedzenia nie mówiąc już o zaproszeniu nawiedzać w domu? Mnie by to do głowy nie przyszło ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 16:58
    Nie Koro, ja nie bronie tej znajomej przybywajacej bez zapowiedzenia, ja tylko potepiam w czambul twojego kolege za brak odwagi wyrazenia swojego niezadowolenia z nieoczekiwanej wizyty oraz wybranie najgorszej mozliwosci z mozliwych. Potepiam tez wasze zdziwienie polaczone z oburzeniem, ze ona teraz sie obrazila i psuje mu opinie skarzac na niego.
    W tym wypadku jej przewinienie zupelnie zbladlo w porownaniu jak on ja potraktowal i w jak zlym swietle sie zareprezentowal.
    Juz ci gratulowalam doboru towarzystwa ale nie musisz sie az tak chwalic takim typem.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 17.10.17, 17:07
    czyli wg Ciebie, kolega powinien otworzyć drzwi i powiedzieć uprzejmie "dzień dobry Asiu, co Cię do mnie sprowadza?" a jakby pani rzekla, że była w pobliżu to powinien powiedzieć, ze "To miło, ale ja nie jestem przygotowany na Twą wizytę. Do widzenia" ?

    Pomijając już fakt, że no nie każdy chce się prezentować jakimś dalekim znajomym nie w formie - co ja akurat doskonale rozumiem - staniecie twarzą w twarz z takim intruzem i powiedzenie mu tego jest dyskomfortowe dla OBU stron. Sama jak już tu opisałam do Baby byłam po stronie takiego intruza - dawno temu i w innych okolicznościach, ale fakt - wolałabym, żeby mi kuzyn wówczas nie otworzył, niż sytuację, w której widziałam, że moje pojawienie się wprawiło go w spore zakłopotanie sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 18.10.17, 08:18
    Tak, powinien otworzyc drzwi , spytac co pania sprowadza, a następnie podziekowac za pamięc i powiedzieć że niespecjalnie sie czuje bo nie zawsze złamana noga tylko gips i areszt domowy, własnie zażył jakis srodek i idzie sie zdrzemnąć. Białe kłamstwa po to są żeby z takich sytuacji wyjść w miare bezkolizyjnie.Do tego co zrobil miał prawo ale grzeczne to nie było i możesz sobie zaklinac rzeczywistośc na rózne sposoby i nie wiem jak się wykłócać ale tego nie zmienisz.Wiele rzeczy do któych ludzie miaja prawo grzeczne nie jest.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 09:04
    Babeczko - podaj link do mojej wypowiedzi, w której się "wykłocami" - dobrze?
    Dla mnie sprawa jest prosta - jeśli się z nikim nie umawiałam, mam prawo nie otwierać drzwi, gdy ktoś dzwoni/puka. Dlaczego nie chcę w danym momencie otwierać jest moją osobistą sprawą. Nie mam obowiązku otwierać i wyjaśniać komukolwiek, ze przyszedł nie w porę - proste.
    Kompletnie nie rozumiem dlaczego mam się dostosować do kogoś, kto ewidentnie postępuje źle nachodząc kogoś bez zaproszenia, ba nawet - uprzedzenia.

    Mieliśmy czas jakiś taka sąsiadkę. Babsko bez przerwy czegoś chciało ...Mój partner wówczas pracował na miejscu i w różnych porach. Jak chciał pospać w dzień po służbie wyłączał domofon i dzwonek do drzwi, wyciszał tel. i spał. I jego Babo prawo e jego domu. Babsztyl z domofonu nie korzystał, ale brak dzwonka jej nie zrażał - pukała. Parę razy zaspany jej otworzyl, potem nie reagował na pukanie i dobrze robił! Tyle, ze on się już nie fatygował pod drzwi zobaczyć kto zaczsmile Listonosz? To zostawi awizo, kurier - nie spodziewamy się, sąsiada zalewa - raczej dzwoniłby do mnie w takiej sytuacji (z oczywistych przyczyn), ktoś ze znajomych - nie mamy tak chamskich znajomych, żeby przyłazili bez uprzedzenia. Zatem intruz i należy zlekceważyć. Nie rozumiem dlaczego facet po meczącej pracy, z przeproszeniem w gatkach i zaspany miał wychodzić do babsztyla i wyjaśniać jej, ze nie nie przeszkadza nam dziecko sąsiada spod 6 i pies sąsiada spod 2 oraz globalne ocieplenie. Bo jej się tak zachciało?

    Moja kolezanka miała jeszcze "fajniej" - otóż miała sąsiada, który był jej dawnym znajomym - z rodzinnej dzielnicy. Pan lubił sobie wypić - nic strasznego, awantur nie urządzał bynajmniej. Ale jak jego zona poszła d pracy, a pracowała na zmiany, to właczał mu się tzw. szwendacz. Przychodził m.on. do koleżanki, ot tak, na herbatkę. Dziewczyna pracowała w domu jako tłumacz, więc wiedział, ze ja zastanie. Raz czy dwa go uraczyła tą herbatą, a potem miała dość i też mu nie otwierała. Typa wypitego ciężko było spławić, pchał się do mieszkania, a otwartego konfliktu nie chciała. Więc przestała otwierać i już.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 09:14
    Koro po co te epistoly? Nie musisz opisywac wszystkich zdarzen swojego przykladnego zycia aby udowodnic nasluszniejsza swoja slusznosc. Komicznie sie zrobilo ze nie widzisz roznicy miedzy sutuacjami kiedy ktos spi, a kiedy podchodzi do wizjera i daje znajomej osobie obrzydliwego ignora.
    Daj juz spokoj, wstydu oszczedz.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • kora3 18.10.17, 09:20
    Asiu, sorry, ale sama sobie wstydu oszczędź. Osoba nachodząca inną bez ważnej przyczyny (typu awaria) czy też bez układów takich, że może wpadać bez uprzedzenia musi liczyć się z tym, ze nie zostanie jej otworzone. Guzik ja obchodzi, czy ktoś spi, kapie się, kocha, nie chce jej widzieć, czy też medytuje. Ktoś jej nie zapraszał i nie musi tłumaczyć się jej z tej okoliczności. Ignor się takiej osobie należy w każdym razie jeśli gospodarz tak uważa i powinna w pokorze ów przyjąć, bo zachowała się chamsko i tyle. Mogłaby mieć pretensje, gdyby ja psem poszczuto smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 09:19
    Ty Koro sie nie wyklocasz ty wiercisz dziury i jestes jak to przyslowiowe kapanie wody na dach. Zebys ty jeszcze sie czytac nauczyla i czytala to na co niby odpowiadasz.


    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • kora3 18.10.17, 09:22
    Naprawdę sądzisz ze Twe wycieczki na poziomie przedszkolaka zrobią na kimś wrażenie ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.10.17, 09:30
    Swego czasu bardzo Cię zajmowała moja sygnaturka... Pozwoliłam sobie przeczytać Twoją smile i powiem Ci tak - no raczej hmmm ten. W PL nie ma ministerstwa kultury, tylko ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego. I dobrze, żeś przytomnie dodała, że PODOBNO autentyczne, bo na pewno podobno raczej nie. A wiem stąd, że jak się dzwoni do dowolnego ministerstwa, to nie podrywają tam zaraz słychawy, tylko włącza się nagranie "tu ministerstwo takie a takie, proszę tonowo wybrać numer (tu podają tony do departamentów) lub poczekać na połączenie" - tak jest od "wieków" nie tylko w ministerstwach, ale nawet w szanujących się urzędach gmin smile Więc ktoś, kto usłyszawszy operatora pyta czy to pralnia jest albo idiotą, albo robi kiepskie żarty - promowanie jednego i drugiego szczególnie na TYM forum jest zdecydowanie w złym guście


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 09:47
    Zaszczyt jak cholera mnie spotkal - przeczytalas jednak akurat moja i az tyle mialas do powiedzenia - fiu fiuu, podziwiam imponujacy wyczyn. Serio.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • kora3 18.10.17, 09:54
    No Ty się nad moja bardziej rozwodziłaśsmile ja tylko stwierdziłam gołe - nomen omen - fakty
    smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 10:01
    Bo twoja jest glupia i w bardzo zlym guscie, a moja jest slicznie dowcipna.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • kora3 18.10.17, 10:09
    Twoja jest idiotyczna, nijak mająca się do rzeczywistości - w odróżnieniu od mojej nieprawdaż smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 10:21
    Twoja swiadczy o Tobie, moja swiadczy o mnie. W koncu same zesmy je sobie wybraly, nieprawdaz? Zgodz sie chociaz raz bez swidrowania dziury w calym.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • kora3 18.10.17, 10:24
    Ależ zgadzam się smile Tyle, ze moija opiera się na rzeczywistości (choć - przyznaje- zapożyczona), a Twoja na jakims prymitywnym dowcipie rodem gora z gimnazjum

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 10:32
    Twoja opiera na twojej rzeczywistosci, nie na mojej. Wypraszam sobie zaliczanie mnie do twojej rzeczywistosci w twoim stylu i guscie.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • kora3 18.10.17, 10:36
    Rzeczywistość jest taka, ze aktywni seksualnie mężczyźni będą przedkładać dobry seks nad dobre jedzenie, tym bardziej, że to drugie jest ogólnie dostępne. Zatem także dobrą kochankę nad dobrą kucharkę - oczywiście panowie sprawni, nie mówimy o otyłych impotentach smile
    Natomiast nikt z mózgiem nie uwierzyłby, że w dowolnym ministerstwie ktoś się tak zgłasza smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 10:48
    To twoja rzeczywistosc i prosze mnie ze swojej rzeczywistosci wykreslic. Ja nie chce z twoja rzeczywistoscia miec nic wspolnego.


    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • kora3 18.10.17, 10:54
    No skoro tak mówisz, to ....smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 18.10.17, 11:02
    Między otyłymi impotentami a pilotami wojskowymi w sile wieku jest jest jeszcze 98% srodka. Bywaja interesujący pod wieloma względami panowie którzy sa niespecjalnie aktywni seksualnie. Rzeczywistośc wiesz Korciu nie jest czarno-biała.Chyba że cierpi sie na daltonizm.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 11:17
    Babo, ja do sygnaturek, czyichkolwiek nie przywiązuję specjalnej wagi smile Tę którą mam mam kupę lat, zobaczyłam u kogoś innego i sobie heh pożyczyłam smile Twojej ani jednej nie kojarzę, bardziej Vi san - ale to z racji literatury.

    Widze, że masz sporą wiedzę o pilotach wojskowych, ja nie - jednego znam i niezbyt też dobrze, ale pewnie wiesz co mówisz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 18.10.17, 11:06
    Sygnaturka Asi jest jedna z najlepszych jakie widziałam. O Twojej się nie wypowiem bo jeśli komentujemy sygnaturki to tylko pozytywnie(jak o nieboszczykach). Pozwole sobie tylko skromnie zauwazyć że sa miłosnicy humoru abstrakcyjnego i ten target docenia tego typu sygnaturki.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 11:25
    baba67 napisała:

    > Sygnaturka Asi jest jedna z najlepszych jakie widziałam.>



    No skoro tak mówisz ...Dla mnie jest to mega infantylne, ale - powiem szczerze - nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby rzecz nie działa się na tym forum. Pamietam z czasów podstawówki, jak mój kolega świeżo mający stacjonarkę wydzwaniał po ludziach i pytał się czy to zakład pogrzebowy, rzeźnia i coś tam. Miałam z 12 lat i uważałam to za beznadziejne ...Ale on uważał za dowcipne. Niemniej, jak coś ma być zabawne, to ze tak powiem musi mieć ręce i nogi. Nikt się w urzędach nie zgłasza od razu, tylko leci nagranie, a jeśli już do pada nazwa więc ktoś kto pytałby czy to pralnia zachowywałby się jak mój 12 - letni wówczas kolega. Nie ma w tym nic wg mnie zabawnego.,.. ale jak wspomniałam - co kto lubi




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 18.10.17, 11:32
    Chodziło mi o tę z lataniem. A ta z ministerstwem to z kabaretu za komuny o ile pamietam.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 11:39
    Z jakim znów lataniem???
    Może z czasów PRL- u to faktycznie- mocno przeterminowane i przez to mało zabawne - dla mnie.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 18.10.17, 12:18
    Babo, Kora przeczytala tylko jedna signaturke, dwie na raz to byloby przedozowanie.

    Twojej tez nie przeczyta, bo to bylby tekst wymagajacy sprostowania na 55 postow.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • baba67 18.10.17, 14:04
    Może i przeczytała moja ale na pewno w przesłanie nie wierzy.Ma prawo zreszta. Ja nie wierzę w jej wizję świata, ona w moją, nihil novi sub sole hehe.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 14:13
    Skłoniłaś mnie Babo do przeczytania smile Moje zdanie - czasem owszem, czasem nie - jak z większością mądrych sentencji bywa smile
    Nie wiem jaka masz wizję świata, dla mnie to bardzo szerokie pojęcie jest. Ja swoje poglądy opieram nie tak na wizjach, jak na obserwacji świata smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 18.10.17, 10:53
    Wykłócasz się wmawiając nam że pan postepuje grzecznie. Do tego że ma prawo to dawno sie większość zgodziła, łacznie ze mną. Powtarzam -nie wszystko do czego mamy prawo jest grzeczne. Niektóre rzeczy do których mamy prawo są nawet moralnie naganne-zdradzanie żony na przykład-prawo nie zabrania.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 18.10.17, 11:14
    Babo, czy Ty aby nie przesadzasz porównując naganne poniekąd (w większości) zachowanie pt. zdrada do nieotwierania drzwi nieumówionej osobie? Bo zdaje mi się, ze zaraz porównasz do kradzieży, albo morderstwa smile
    Sprawa jest prosta - nie przychodzi się do kogoś bez zapowiedzi/zaproszenia/umówienia (wyłączając przypadki szczególne) - tu się pewnie zgodziszsmile
    JESLI się na to zdecydowało, to należy liczyć się z każdą ewentualnością: kogoś nie będzie (na serio), będzie, ale nie otworzy, otworzy ale nie wpuści, otworzy ktoś inny niż gospodarz i nie wpuści itd.

    Teraz siedzę chora w domu - z nikim się nie umawiałam, jakby teraz ktoś zapukał to bez fatygowania się do drzwi zwyczajnie bym to zignorowała. I nadal uważam, ze mam do tego prawo. Jeśli listonosz - zostawi awizo, paczki się nie spodziewam, jeśli paczka do sąsiadów - też nie, bo nie prosili o przyjęcie, jeśli pan od liczników - zostawi karteczkę, jeśli SJ - nie jestem zainteresowana...Jeśli sąsiad ...mógł zadzwonić, znajomych nawiedzających mnie bez żadnego uprzedzenia nie mam - taka osoba zdarzyła mi się RAZ. I nie interesuje mnie zupełnie czy ow pukający wiedziałby ze jestem w domu czy też nie! Zyjemy w czasach, kiedy bardzo łatwo się z kimś skontaktować - no może poza osobami z założenia niedobierającymi telefonów smile lub nie[osiadającymi takowych. Ja mam i odbieram, więc chcąc się ze mna spotkać, także u mnie, można bezkolizyjnie zadzwonić.

    a wiem Babo, że Ty jesteś ze tak powiem wychowana w innych czasach, ja zresztą - także. Kiedyś życie towarzyskie ludzi zwykle toczyło się w domach, telefon miał mało kto, więc na szybki kontakt szanse były małe itd. Ale teraz jest zwyczajnie inaczej - ludzie wolą się, przynajmniej spora ich cześć spotykać w lokalach niż w domach (swoich czy cudzych), życie jest szybsze i prywatność ze swoimi domownikami w większej ze tak powiem cenie.
    Pamiętam, jak mój partner pracował poza domem - praktycznie poza wyjątkami nie umawialiśmy się z nikim nas weekendy. Bo ten niewielki czas, jaki mieliśmy dla siebie chcieliśmy spędzać tylko razem.
    Jasne, można kogoś odprawić od drzwi, ale sama przyznasz, ze jest to sytuacja na ogół dyskomfortowa, także - dla gospodarza.
    Co innego ŚJ czy akwizytor - Nie, dziękuję, do widzenia, a co innego osoba niebliska, ale jednak znajoma, może i sympatyczna, ale nie w porę...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 17.10.17, 17:16
    Ja wówczas o tej sprawie dowiedziałam się od owej pani, a nie od pana. Pan zadziwiający fakt pojawienia się u niego pod drzwiami dalekiej i nieumówionej znajomej przemilczał. Natomiast pani sprawę rozwlokła - i dziwne, że ty osoba kulturalna nie widzisz w tym niczego złego. jakkolwiek się pani nie poczuła w związku z tym, że nie udało się jej zwalić do dalekiego znajomego, to była sprawa między NIMI. Nikt inny nie brał w tym udziału i nikogo innego to nie dotyczyło! Pan kulturalnie sprawę zmilczał, a pani skoro chciała ją poroztrząsać, to było ją omawiać z tym panem, a nie ze znajomymi. Tym bardziej z takimi, którzy pana tez znają.
    Zresztą - głowę dam, ze gdyby owa pani została przez kolegę odprawiona, to TEŻ by robiła aferę - tym razem o to, że jej nie zaprosił do środka. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 17:24
    Ty glowy nie dawaj co by pa zrobila gdyby..
    uwielbiasz gdybac do nieprzytomnosci.
    Skoro pan kolega przemilczal to ty tez juz nie trab o jego wpadce. Od zlamanej nogi mozna zglupiec, to bolesna sprawa.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • kora3 17.10.17, 17:35
    a ty nie widzisz, ze ten watek ma ponad 4 lata smile Kolega już pewnie o złamaniu zapomniał, jak i o tej sytuacji. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 17:57
    Widze, ale to ty z wigorem lepszej sprawy bronisz jego postawy jak lwica, jakby to bylo wczoraj. Uplyw czasu nie ma tu znaczenia - twoje opinie i ocena jego zachowanis jest z dzisiaj.


    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • kora3 17.10.17, 18:09
    Bronie jego postawy, bo miał prawo nie wpuszczać do swego domu, ani nie otwierać drzwi komuś, z kim się nie umawiał i widzieć nie chciał - proste. I tak uważam nie od tamtej sytuacji, tylko w ogóle. Nie rozumiem, jak można do kogoś a już szczególnie niebliskiego iść bez zaproszenia/zapowiedzenia i dlaczego ta osoba ma się dostosować do nachała.

    Uprzedzając - tak, uważam, ze można po weryfikacji wizjerem nie otwierać drzwi. Po to miedzy innymi są te wizjery, żeby wiedzieć kto się do nas pofatygował. Skoro taki ktoś nie umie używać telefonu (żeby się umówić) to przynajmniej wie do czego innym wizjer służy smile

    Mnóstwo ludzi w taki sposób traktuje np. ŚJ i jakoś nikt nie drze szat. Ludzie nie otwierają zobaczywszy w wizjerze ze to oni, nie dlatego nawet, ze trudno się ich pozbyć, tylko dlatego, ze pojawiają się na ogół w niedzielne przedpołudnie, kiedy sporo ludzi jest w negliżu, zaspana jeszcze i nie chce się im wychodzić i odmawiać. Taka nieumówiona daleka znajoma niczym się od ŚJ w kwestii odwiedzin nie różni. To i to niezapowiedziane i niechciane. A że ludzie patrzą przez wizjer - no tak, bo może to ktoś bliski, może sąsiad, bo awaria - aaa ŚJ - no to nie otwierają.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.10.17, 07:44
    Wykazał sie brakiem kultury.Mógł chociazby uchylic drzwi przywitać się, nakreślić sytuację, podziękować.A najlepiej to wysyłać pod drzwi znajomych skoro sa w domu zeby zrobili to samo.Albo konsekwentnie nie podchodzić skoro taki uraz.To że pani nie jest tu wzorem bo sie nie przychodzi bez zapowiedzi a w przypadkach nietypowych używa domofonu nie znaczy że pan był w porządku. Bo jest róznica między nieodtworzeniem obcej osobie a znajomemu.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • asia.sthm 17.10.17, 10:36
    Babo, moglby i przez zamkniete drzwi jesli juz naprawde byl w stanie absolutnie niereprezentacyjnym chociaz watpie czy facet az tak by sie przejmowal nieumyta glowa czy za duzym zarostem. Chyba ze nie bral prysznica od zagipsowania tej nogi, ale przeciez jakichs ludzi juz tam mial i nie pomarli.
    Tak czy siak udal sie Korze kolega.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • kora3 17.10.17, 10:50
    Tak, no kolega mi się udał - bardzo go lubię - jest to osoba, która nigdy by nie "najechała" komus "na chatę" bez zaproszenia - doprawdy "cham" taki ...
    Na serio nie potrafię pojąć, jak można za niekulturalną osobę uwazaź kogoś, kto normalnie ma zamknięte drzwi od swojego domu, rozumiem, że niektórzy ich nie potrzebują, ale to nie jest standard

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 17.10.17, 11:05
    Nawet przez zamkniete drzwi sie odezwać w wypadku choroby zakażnej to juz lepiej niż to co zaprezentował kolega.

    --
    W ciszy drzemie siła.
  • kora3 17.10.17, 11:22
    Wiesz, to ze TY ulegasz terrorowi nachałów to jest Twoja sprawa - ja uważam, że mam w swoim domu prawo do prywatności i mam też prawo nie otwierać drzwi komukolwiek, gdy nie mam a to ochoty i z nikim się nie umawiałam. Mogę sobie w swoim domu być hehe próżna, goła, niechętna na spotkanie - po to mam dom, by moc tam taka być.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 11:44
    Tak Koro, w swoim domu mozesz byc dzika i niewychowana, mozesz wydawac o sobie takie swiadectwo, ze innych mdlosci dopadaja i kot sie za ciebie wstydzi.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • kora3 17.10.17, 12:37
    Toś się popisała teraz heh erudycją smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • asia.sthm 17.10.17, 10:36
    Babo, moglby i przez zamkniete drzwi jesli juz naprawde byl w stanie absolutnie niereprezentacyjnym chociaz watpie czy facet az tak by sie przejmowal nieumyta glowa czy za duzym zarostem. Chyba ze nie bral prysznica od zagipsowania tej nogi, ale przeciez jakichs ludzi juz tam mial i nie pomarli.
    Tak czy siak udal sie Korze kolega.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • kora3 17.10.17, 10:37
    Babo nadal nikt mi nie wyjaśnił, dlaczego MUSZE otwierać komukolwiek z kim nie byłam umówiona...Ten wątek jest stary poniekąd smile i po nim już ja osobiście miałam sytuację, że leżałam chora i opiekował się mną kolega, a i drzwi pojawiła się daleka znajoma, oczywiście - nieumówiona. Zgodnie z ideami heh w tym wątku, kolega pani otworzył, po czy powiedział jej, ze jestem chora i spławił.
    O ile pamięć mnie nie myli, a myli mnie rzadko smile - gdy opisałam te sytuację tutaj, m. on. TY uwazalaś, że pano mogla poczuć się źle, bo ją odprawiono od drzwi i jeszcze zrobił to nie domownik - skad miała wiedzieć kto, to już jakby Wasza hehe tajemnica. Czyli zaprzeczyłaś sama sobie - tu kolega miał wysłać znajomych do spławki intruza, ale kiedy u mnie tak było, to było tez źle...

    Poza tym nituje mnie skąd babsko wiedziało KTO ją sobie obejrzał przez wizjer, bo w to, że po oku rozpoznała kolegę - wątpię. smile
    A poważnie - zupełnie nie rozumiem dlaczego człowiek ma OBOWIĄZEK otwierania drzwi komus nieumówionemu, jeśli na spotkanie z tym kimś face to face nie ma ochoty. Dlaczego ma udawać, ze go nie ma itd.
    Ot teraz ja jestem w domu, przeziębiona. Ma przyjść mój esk pi swej pracy, MOZE wpadnie kolezanka - nikogo innego się nie spodziewam i z nikim innym widzieć nie chcę. Eks ma klucz, więc nie będzie pukał, ale koleżanka owszem. Jeśli usłysze pukanie/dzwonek, to normalnie pójde zobaczyć kto to - jeśli ona - otworzę - jeśli ktoś inny nie i nie widze w tym nic zlego - NIE UMAWIAŁAm się z nikim poza nimi, dlaczego miałabym otwierać kazdemy, kto tego zechce?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.